Powered By Blogger

19 lutego 2009

Zażalenie na zarządzenie

Prokuratura Rejonowa
Lublin-Północ
w Lublinie
Ul. Okopowa 2 A
20-950 Lublin

Sygn. akt 1 ds. 2446/08/S


Dnia 2 luty 2009 r.

ZARZĄDZENIE
o odmowie przyjęcia zażalenia

Agnieszka Pakuła - prokurator
Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie
po zapoznaniu się z zażaleniem wniesionym w dniu 23 stycznia 2009 roku
przez podejrzanego Grzegorza Wysoka
na postanowienie w przedmiocie oddalenia wniosku dowodowego
z dnia 16 stycznia 2009 roku wydane w sprawie 1 Ds. 2446/08/S

przeciwko Grzegorzowi Wysokowi
podejrzanemu(ej) o przestępstwo z art. 256 kk i 257 kk

na podstawie art. 429 par. 1 w związku z art. 465 kpk zarządził odmówić przyjęcia zażalenia z uwagi na wniesienie go:
- po terminie (skreślono)
- przez osobę nieuprawnioną (skreślono)
- w sprawie, w której jest ono niedopuszczalne z mocy ustawy

UZASADNIENIE

W dniu 23 stycznia 2009 roku w tut. jednostce Prokuratury podejrzany Grzegorz Wysok złożył "odwołanie - zażalenie na postanowienie" o oddaleniu wniosku dowodowego.

Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ w Lublinie za numerem 1 Ds. 2446/08/S prowadzi śledztwo przeciwko Grzegorzowi Wysokowi podejrzanemu o czyn z art. 256 kk i 257 kk. Grzegorz Wysok w trybie art. 321 par. 5 kpk złożył wnioski dowodowe, z których część, na mocy postanowienia z dnia 16 stycznia 2008 roku, została oddalona z uwagi na to, że nie mają one znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Na to orzeczenie zażalenie złożył podejrzany wskazując, iż przesłuchanie zawnioskowanych świadków w osobach Stanisława Michalkiewicza, Piotra Zychowicza, Eugeniusza Sendeckiego i Józefa Kawy ma znaczenie dla ustalenia stanu faktycznego dotyczącego kulisów powstawania i redagowania pisma "Biuletyn". Załączył do pisma wydruk ze strony internetowej z zawartością opinii internautów na temat wydawnictwa podejrzanego.

Zażalenie jest środkiem odwoławczym, który w myśl art. 459 kpk przysługuje na postanowienia zamykające drogę do wydania wyroku, dotyczące środków zabezpieczających oraz inne, jeżeli przepis szczególny przewiduje na nie zażalenie. Na postanowienie o oddaleniu wniosku dowodowego, w myśl art. 170 kpk, zażalenie przysługuje.

Mając na uwadze powyższe okoliczności prawne należało odmówić przyjęcia środka odwoławczego podejrzanego Grzegorza Wysoka albowiem jest on niedopuszczalny z mocy ustawy.


Prokurator Prokuratury Rejonowej
Lublin-Północ
w Lublinie
/podpis/
Agnieszka Pakuła

Video 1:
Czy Minister Andrzej Czuma
będzie odwołany za pomoc Grzegorzowi Wysokowi?





Publikuję moje pismo odwoławcze w związku z odrzuceniem przez p. prokurator Agnieszkę Pakułę czterech bardzo ważnych świadków. Mam nadzieję, że Sąd Rejonowy w Lublinie uwzględni moje wnioski dowodowe.
Zamieszczam również kolejny film na temat dalszych perypetii z lubelską prokuraturą w związku z otrzymanym zarządzeniem o odmowie przyjęcia mojego zażalenia złożonego w dniu 22 stycznia 2009 r.

Grzegorz Piotr Wysok

__________

Lublin w dniu świętego Walentego
14 luty 2009 r.

Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin
Tel. (0-81) 53-278-05

Sąd Rejonowy w Lublinie
ul. Krakowskie Przedmieście 76
20-076 Lublin

Za pośrednictwem Wielce Czcigodnej
Pani Prokurator Agnieszki Pakuły

ZAŻALENIE NA ZARZĄDZENIE
o odmowie przyjęcia wniosków o przesłuchaniu świadków

Działając na podstawie art. 429 par. 2 i 465 par. 2 kpk składam zażalenie na decyzję p. prokurator Agnieszki Pakuły (Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ) odmawiającej przesłuchania w charakterze świadków:
1. Stanisława Michalkiewicza
2. Piotra Zychowicza
3. Eugeniusza Sendeckiego
4. Józefa Kawy

UZASADNIENIE

Jestem podejrzany o dokonanie "przestępstw" z art. 256 kk i 257 kk. "Przestępstw" tych miałem się dopuścić poprzez publikacje w wydawanym przez siebie piśmie "Biuletyn" i na stronie internetowej http://grzegorzwysok.blogspot.com/ treści "antysemickich" i "propagujących faszyzm". Podstawą oskarżenia jest zeznanie jednego radnego - Pawła Bryłowskiego (moim zdaniem zdradzającego objawy manii prześladowczej) oraz donos red. Karola Adamaszka z "Gazety Wyborczej". Na podstawie tych zeznań oraz jak się dowiedziałem nacisków ze strony wysoko postawionych osób z Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ wszczęła przeciwko mnie postępowanie. Na zamówienie p. prokurator Agnieszki Pakuły - występujący w roli biegłego dr Konrad Zieliński sporządził oszczerczą opinię, którą przy zachowaniu obiektywnych procedur sądowych można łatwo obalić, a biegłego oskarżyć następnie o przestępstwo z art. 233 par. 4 kk.

Aby jednak zaoszczędzić budżetowi w dobie narastającego kryzysu kosztów pragnąłem już na etapie przygotowawczym przedstawić świadków, których zeznania mogą wpłynąć na umorzenie tego absurdalnego dochodzenia. Niestety Wielce Czcigodna Pani Prokurator Agnieszka Pakuła uporczywie uniemożliwia mi te czynności zasłaniając się art. 170 kpk, który moim zdaniem mylnie interpretuje. I tak oto w wigilię Święta Zakochanych (13 luty br.) otrzymałem od Niej kolejne pismo odmowne.

Rozumiem, że rzecznik oskarżenia nie jest specjalnie zainteresowany obroną podejrzanego, nie mniej jednak warunkiem uczciwego działania organu Państwa jakim bez wątpienia jest Prokuratura winno być dążenie do ustalenia prawdy uwzględniając wszystkie możliwe przesłanki i okoliczności. W piśmie z Dnia Dziadka (23 styczeń 2009 r.) przedłożonym p. Prokurator wskazałem dlaczego tak istotnym w sprawie jest przesłuchanie wspomnianych osób. W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze raz krótko to uzasadnić i tak:

Ad. 1
Stanisław Michalkiewicz (zam. Warszawa, ul. Dobra 4/44) zna moją publicystykę i na bieżąco się z nią zapoznaje. Ja z kolei uważam p. Stanisława za swojego mistrza (bo jest on niewątpliwie wybitnym publicystą i prawnikiem, b. Sędzią Trybunału Stanu - a od kogóż się uczyć jak nie od najlepszych?). Wielokrotnie pisząc swoje artykuły powoływałem się na słowa red. Michalkiewicza (np. nazywając "Gazetę Wyborczą" - żydowską gazetą dla Polaków) z czego czyni mi się dziś zarzut antysemityzmu. Sam redaktor Michalkiewicz (pomimo, że mieszka w Warszawie) chce zeznawać i twierdzi, że ma w tej sprawie dużo do powiedzenia. Z tego co wiem, wystosował On odnośne pismo do Prokuratury Lublin-Północ z uzasadnieniem.
Nadmieniam, że redaktor Michalkiewicz wypowiadał się już publicznie na temat "afery" "Biuletynu" w prasie krajowej i zagranicznej oraz innych mediach. Również liczni czytelnicy, w tym internauci (niezależnie od siebie) dostrzegli w moich tekstach publicystycznych podobieństwo do publicystyki S. Michalkiewicza. Potwierdza to załączony do wniosku wydruk ze strony internetowej "Gazety Wyborczej". Także zeznający już w tej sprawie świadkowie (Marian Kowalski i Adam Leks) zwrócili na to uwagę. Godzi się też zaznaczyć, że p. Stanisław był w niedalekiej przeszłości podejrzany z art. 256 i 257 kk w związku ze słynnym felietonem wygłoszonym na antenie Radia Maryja a dotyczącym m.in. roszczeń żydowskich wobec Polski za sformułowanie, iż "od tyłu zachodzą nas Judajczykowie" (co stanowi cytat z Tuwima!) - jednak wówczas władze prokuratorskie opamiętały się i sprawę umorzono. Śmiechu jednak w Polsce i świecie było z tego powodu co niemiara…

Ad. 2
Piotr Zychowicz - redaktor dziennika "Rzeczpospolita", autor artykułu "Drugi Izrael w Polsce" ("Rzeczpospolita" z 17 czerwca 2008 r.) na podstawie którego napisałem swój "kontrowersyjny" tekst pt. "Zuchwałe są te k…y i bezczelne" ("Biuletyn" nr 2, str. 3 i 4), który tak zbulwersował red. Adamaszka, że aż pobiegł z donosem na Policję. Uważam, że wyjaśnienia red. Piotra Zychowicza - jako specjalisty od problematyki żydowskiej - przerwą spekulacje na temat czy opisana działalność Ranona Eidelmana i innych ma charakter zbrodniczych knowań na integralność terytorialną RP i w związku z tym należało ją napiętnować i potępić - co zrobiliśmy.

Ad. 3
Eugeniusz Sendecki - to postać dobrze znana chyba wszystkim, którzy z urzędu jak i wewnętrznej potrzeby serca parają się zwalczaniem "antysemityzmu" i "faszyzmu". Lekarz medycyny, społecznik, działacz polityczny, twórca internetowej "Telewizji Narodowej", organizator wielu spektakularnych akcji z najgłośniejszą ostatnio - polegającą na domaganiu się usunięcia zwłok prof. Bronisława Geremka z Kwatery Zasłużonych na warszawskich Powązkach.
Pan Sendecki od początku znał moje plany związane z wydawaniem "Biuletynu", udzielał pismu wsparcia materialnego, rad i zachęt, pomagał go rozpowszechniać i reklamował. Wypowiadał się na łamach "Biuletynu" udzielając wywiadu, ja zaś zamieszczałem stale reklamy Jego "Telewizji Narodowej". Na mojej stronie internetowej można znaleźć szereg wypowiedzi i komentarzy p. Eugeniusza Sendeckiego oraz wiele zrealizowanych wspólnie filmów. W jednym z listów do redakcji zamieszczonym w "Biuletynie" (nr 5, str. 6) jeden z czytelników wskazał na Sendeckiego jako inspiratora pisma (załącznik). Odrzucenie takiego świadka zakrawa wręcz na obrazę art. 170 kpk i wygląda na jawną kpinę!

Ad. 4
Józef Kawa - jest znanym w Lublinie działaczem społecznym - Prezesem Fundacji Shalom Chachmej Lublin im. Szymacha Waissa. Gdy dowiedział się o moich kłopotach był oburzony i uznał, że takie działania ośmieszają Prokuraturę, Państwo Polskie i samych Żydów. Zaprosiłem go na moją konferencję prasową zwołaną 15 stycznia 2009 r. - niestety ze względu na wyjazd do Lwowa nie mógł w niej uczestniczyć, jednak może złożyć zeznania i wyjaśnić, że treści "Biuletynu" nie są obraźliwe dla Żydów jako narodu ani Żydów jako wyznawców judaizmu. Zeznania p. Kawy były by o tyle istotne, że w "przestępstwie", które mi jest przypisywane brak ofiary, bowiem trudno za takową uznać p. Pawła Bryłowskiego, który niegdyś publicznie na łamach "Kuriera Lubelskiego" zaprzeczył, że jest Żydem, natomiast p. Kawa nigdy się tego nie wypierał a nie uważa, że obraziłem Jego naród.

W tej sytuacji jeszcze raz wnoszę o przesłuchanie wyżej wymienionych osób. Dotychczasowe poczynania Wielce Czcigodnej Pani Prokurator noszą bowiem charakter działania na szkodę mojego interesu polegającego na udowodnieniu prawdy, a co za tym idzie mają znamiona niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Mimo wszystko chciałbym dalej wierzyć w słowa wypowiedziane przez wielkiego rosyjskiego pisarza Antoniego Czechowa, że "jedyny porządny człowiek w naszym mieście to Prokurator". Myślę, że moja wiara nie zostanie zachwiana.

/podpis/
Grzegorz Piotr Wysok

Ps. Pozwolę sobie przesłać kopię niniejszego pisma na ręce p. Ministra Sprawiedliwości Andrzeja Czumy

Załączniki:
- kserokopie z forum "Gazety Wyborczej"
- kserokopia strony z "Biuletynu" nr 5
- kserokopia strony z "Biuletynu" nr 6

18 lutego 2009

W "Opór"-ach absurdu


Opór przeciw Żydom z ekranu

"Stanowczo protestujemy przeciwko emisji, tak w Polsce, jak i na świecie, kłamliwego, całkowicie fałszującego prawdę historyczną filmu!

Fragmenty protestu, który podpisał blogger Franciszek Gajek, ukazały się wczoraj m.in. w serwisie pardon.pl. Wynika z nich, że prawda o granym przez Daniela Craiga polskim partyzancie żydowskiego pochodzenia Tewje Bielskim jest inna niż to, co można będzie obejrzeć w hollywoodzkiej superprodukcji, która ma swą amerykańską premierę (w Polsce - 23 stycznia).

Na ekranie Craig-Bielski i jego rodzeni bracia walczą na czele oddziału skrzykniętego w kresowych puszczach. Atakują niemieckie czołgi, napadają na transporty SS. W istocie - jak czytamy w proteście - "głównym celem żydowskiego zgrupowania było zdobywanie prowiantu dla swoich grup i partyzantów rosyjskich poprzez napadanie na polskie i białoruskie wsie. (...) W czasie owych akcji żydowskie bojówki odznaczały się szczególną brutalnością. Największą i najsłynniejszą bitwą, jaką stoczył w czasie wojny oddział Bielskiego, był pogrom polskiej ludności cywilnej w Nalibokach, którego żydowska bojówka dokonała razem z partyzantami sowieckimi 8 maja 1943 r. W czasie tej masakry zginęło ok. 120 bezbronnych osób, w tym kobiety i dzieci".

Źródło: PAP


"Opór" absurdu

"Kiedy wojny czas ponury, odszedł z miast i wiosek, dumnie piersi po ordery, wypiął Srul i Mosiek" - pisał przed laty jakiś nieznany prześmiewca. Ale co tam ordery (choć i one też się przydadzą) - w dzisiejszych czasach lepszy jest film, który zastąpi wszystkie odznaczenia z nawiązką - zwłaszcza gdy jest to tzw. "superprodukcja made in USA". Właśnie na ekrany kin wchodzi obraz pt. "Opór" opiewający bohaterstwo w walce (chciałoby się napisać z Niemcami, ale tak nie wolno), więc z nazistami - sowieckiego oddziału partyzanckiego Tewje Bielskiego złożonego - a jakże by inaczej - z samych Żydów.

Czegóż ci "bohaterowie" nie dokonują! "Nasi" czterej pancerni wraz z psem Szarikiem i kapitanem Klossem na dokładkę to przy nich małe miki. Krótko mówiąc, dzięki temu thrillerowi wiemy kto wygrał II wojnę światową. Wiemy - to znaczy - będą wiedzieli amerykańscy i europejscy widzowie, bo w Polsce przeciw "bohaterom" toczy się póki co dochodzenie IPN o mord dokonany przez oddział Bielskich na polskiej ludności cywilnej miejscowości Naliboki (8.05.1943).

Z ustaleń historyków wynika, iż "partyzanci" z Niemcami nie wojowali, lecz trudnili się rabunkiem "wrogów klasowych i kułaków", których pozbawiali mienia a często i marnego żywota. Co niektórym ten atawistyczny instynkt pozostał do dziś o czym świadczy przypadek jednego z krewnych Bielskich, który niedawno oszukał i okradł polską rodzinę w USA.

Powie ktoś, film jak film. Ileż to bajek wyprodukowano już w Mosfilmie czy Hollywood - jednak "Opór" jest klasycznym przykładem tzw. "historii afirmatywnej" - to znaczy takiej, w której bohaterowie żydowskiego pochodzenia są zawsze bez skazy, a fakty i prawda niczym w haggadzie nie odgrywają żadnej roli. Pojęcie "historii afirmatywnej" zawdzięczamy "światowej sławy naukowcowi" Janowi Tomaszowi Grossowi, który wprowadził go do powszechnego obiegu i zastosował metodologicznie i badawczo w dziełach "Sąsiedzi" (o Jedwabnem) i "Strach" (o polskim antysemityzmie po wojnie). W przeszłości ta metoda zwana była co prawda bajkopisarstwem, ale dzisiaj jest twórczo rozwijana i znajduje wielu naśladowców (1).

Osoby, które będą poznawać historię według tej postępowej metody (a trzeba pamiętać, że nauczanie tego przedmiotu wg planów p. minister Katarzyny Hall i jej pomocnika p. Żurka (2) ma być w polskich szkołach zredukowana do minimum) z pewnością wyrosną na przodowników i budowniczych "Nowego Wspaniałego Świata".

Grzegorz Piotr Wysok

__________

1) Podobne metodologicznie jest pojęcie ukute przez prof. Bronisława Geremka "fakt prasowy" oznaczające wydarzenie, które choć nie miało miejsca w rzeczywistości - istnieje w przekazie medialnym

2) Zasłynął tym, że jako nauczyciel w katolickiej szkole średniej w Lublinie miał nazywać "ostatnią wieczerzę" - orgią homoseksualną - o czym informował mnie zgorszony tym faktem jeden z uczniów

17 lutego 2009

Mój komentarz

Wpis do filmu
dr Sendeckiego pt. "Oko cadyka"



Drogi Panie!

Ja też nie oceniam ludzi na czarno i na biało. Każdy z nas ma tam coś za uszami. Jak widzę filmy p. Sendeckiego to wiem, że jest amatorem, który musi się jeszcze dużo nauczyć. Technicznie, ale i mentalnie. Również o. Rydzyk i jego media to nie jest jeszcze szczyt doskonałości, ale zawsze coś czysto polskiego. Jak chodzi o geotermię to jest Pan w całkowitym błędzie. O. Rydzyk wbrew temu kłamstwu, które ogłosił "Der Dziennik" wcale nie zabrnął w ślepą uliczkę i praca w Toruniu idzie dalej. Zacznij Pan czytać inne czasopisma. Spis w opisie mojego kanału.

Polska może być potęgą w Europie jak chodzi o odnawialne źródła energii. Nie musi robić tego o. Rydzyk, ale chwała mu za to, że zaczął. To powinien zrobić nasz rząd. Tylko że oni nie chcą, żeby Polska była samodzielna energetycznie. A energia drożeje i będzie jeszcze bardzo droga. Kto ma na nich haki? Proszę posłuchać wykładu prof. Kozłowskiego z Krakowa na ten temat: "Energia dla Polski" - http://www.youtube.com/watch?v=VJ.

Poza tym jest bardzo dużo materiałów naukowych na ten temat w Necie. Polacy o tym nie wiedzą i to jest straszna tragedia, że media nie informują społeczeństwa albo kłamią. Tak jak żydowsko-niemiecki "Der Dziennik" z koncernu Axel Springer S.A., którego przedstawicielem na Polskę jest Tomasz Wróblewski, wnuk żydowskiego SB-eka Anatola Fejgina. Znam go osobiście. Przyjeżdża często do Berlina. Axel Sprinder nigdy nie ukrywał, że jest Żydem. A kto to był Fejgin? Anatol Fejgin, s. Mojżesza i Marii z domu Kacenelebogen (ur. 25 września 1909 w Warszawie, zm. 28 lipca 2002 w Warszawie) - polski działacz komunistyczny, wysoki funkcjonariusz aparatu bezpieczeństwa PRL, zbrodniarz stalinowski. Jego brat doktor Mieczysław Fejgin był osobistym lekarzem Bolesława Bieruta. Wnuki tych polskich katów dalej rządzą i mącą w Polsce.

Lech Kaczyński chyba podpisze ten cholerny Traktat Lizboński. A wszystkich bez wyjątku polskich posłów, którzy głosowali za przyjęciem Traktatu powinno się powiesić za uszy jako zdrajców polskiej racji stanu. Jedyna nadzieja w niemieckim Sądzie Najwyższym w Karlsruhe. Toczą się tam trzy postępowania z powództwa wysokich osobistości niemieckiej polityki. A sądy w Niemczech są autentycznie niezawisłe.

Drugą nadzieją są Czesi. Oni w ogóle nie zabrali się jeszcze za debatowanie nad tym i przesunęli ponownie na kwiecień debatę w ich parlamencie. Sprytny, mały naród. Irlandię pewnie złamią, bo już wymusili drugie referendum wbrew żelaznej zasadzie uszanowania każdego zdania państw członkowskich. Ach, co to za burdel.

Korzystając z okazji polecam całkiem świeży film na YouTube: "Żydzi wychowują swoje dzieci na fanatyków" - http://www.youtube.com/watch?v=Vbl52PNIjWM

Tłumaczenie do tego filmu jest moje.
Będą następne.

Pozdrawiam wszystkich
Amabeline

__________


Moja odpowiedź:

Wielki Boże zmiłuj się! Najgorsze jest w tym to, że myśląc podobnie zarzuca mi Pani, iż myślę inaczej. Jest to typowy objaw schorzenia polskiego ruchu narodowego. Kto nie jest ze mną ten jest przeciwko mnie! Dlatego czerwoni niepodzielnie od lat dzierżą rządzy w naszym kraju mimo, iż często prywatnie się nienawidzą (np. Kwach i Miller). Ja natomiast tak od siebie wolę wyznawać zasadę, że ten kto nie jest przeciwko mnie, ten jest ze mną! Miłość do ojca Rydzyka, łaskawa Pani nie jest na szczęście jeszcze obowiązkowa i nie stanowi wyznacznika tego kto jest dobrym Polakiem, a kto nie. Szanuję jednak Radio Maryja, ale i widzę w nim także poważne braki. Dlatego jeszcze raz powtórzę - jest to obecnie jedyne w Polsce większe medium, w którym są poprawnie przedstawiane wydarzenia rozgrywające się na świecie jak i w naszym kraju. I wobec braku lepszego musi nam na razie wystarczyć. Nawet objawy nieszczęśliwej miłości wykazywane przez ojca dyrektora w stosunku do PIS-u nie są w stanie mojego zdania w tej kwestii zmienić.

Wiem, że dla Pani obserwującej wszystko co się u nas dzieje z zagranicy, to co piszę może wydawać się abstrakcyjne - ale cóż, mówi się trudno zwłaszcza kiedy się uważa jak ś.p. Józef Mackiewicz, że "tylko prawda jest ciekawa". Co do niezawisłych sądów niemieckich, to chyba ma rację Michalkiewicz twierdząc, że ich nazwa pochodzi głównie od tego, że sędziowie w nim zasiadający jeszcze nie wiszą. Zachowanie Czechów widziałbym raczej w kontekście zachowań narodów większych do których ci mniejsi, a szczególnie Czesi zazwyczaj się dostosowują (szczęśliwy wyjątek Irlandia). Chyba że są to narody mniejsze, ale zarazem czcigodniejsze jak np. Izrael, wtedy ci więksi lecz skarlali duchowo jak my Polacy muszą tych gigantów cnót wszelakich słuchać i w podskokach wykonywać wszystko co im do głowy przyjdzie. A propos Fejgina i tej całej bandy - znam ich dobrze! Że ich dzieci i potomkowie innych stalinowskich kreatur rządzą naszym nieszczęsnym krajem to nie nowina - piszemy o tym ciągle w biuletynie i powtarzamy ludziom cały czas.

To by było chyba tyle.

Narodowiec z Lublina

16 lutego 2009

Video dokument

Zamieszczam film na temat dalszych perypetii z lubelską prokuraturą w związku z oskarżeniem mnie za wydawanie narodowego "Biuletynu".

13 lutego 2009 r. otrzymałem od nadobnej p. prokurator Agnieszki Pakuły pismo, w którym odmawia przesłuchania bardzo ważnych świadków (S. Michalkiewicz, p. Zychowicz, E. Sendecki, J. Kawa). W najbliższych dniach ustosunkuję się do tego pisma i złożę stosowne zażalenie.
C.d.n.


Video 1:

Lublin, 13 luty 2009
Szokująca decyzja prokuratury
w sprawie biuletynu Grzegorza Wysoka




Film ten można również obejrzeć w lubelskiej Telewizji Narodowej -
http://www.youtube.com/user/grzegorziadam

Grzegorz Piotr Wysok

15 lutego 2009

Ludzie listy piszą...

Miejscowość: Warszawa
Autor: Stanisław Włodarczyk
Wpis z 11.02.2009, godź. 14:23


Panie Redaktorze!

Gratuluję wspaniałego bloga. Cieszę się, że w naszym kraju są jeszcze ludzie, którzy potrafią myśleć i mówić po polsku. Mam jednak dylemat, czy kolejna klęska wyborcza narodowców nie jest najlepszą okazją do zastanowienia się nad sensem dalszego istnienia ruchu narodowego w Polsce? Sformułowanie "sens istnienia" nie jest tu przesadzone, gdyż ostatnie wybory pogazały, że wcale nie jest takie pewne, czy Polacy potrzebują ruchu narodowego. A przynajmniej w takiej postaci, w jakiej działa on po roku 1989. Tego tematu nie podejmuje Pan w ogóle na łamach swojego biuletynu.

Faktu, że w polskim parlamencie nie zasiada dzisiaj żaden przedstawiciel klasycznego nurtu narodowego, nie da się wytłumaczyć tylko i wyłącznie knowaniami żydomasońskiej mafii, pragnącej za wszelką cenę utrzymać władzę nad naszym narodem. Moim zdaniem owa mafia nie musiała wkładać zbyt wele wysiłku w niedopuszczenie narodowców do foteli na ulicy Wiejskiej w Warszawie. Główną winę za naszą klęskę ponosimy my sami - i jest to smutna prawda, którą im szybciej zrozumiemy, tym będzie dla nas lepiej.
Życzę powodzenia w redagowaniu pisma.

Stanisław Włodarczyk

~~~~~~~~~~

Moja odpowiedź:

Dziękuję za miłe słowa. Przechodząc do meritum - ma Pan rację, że niepowodzenia polskiego ruchu narodowego nie są wyłącznie wynikiem "knowań żydomasońskiej mafii", lecz w znacznej mierze wynikają z naszej słabości i mentalności. Oczywiście należy pamiętać, że niszczenie ruchu narodowego we współczesnej Polsce zadecydowane zostało podczas obrad Okrągłego Stołu, gdy to agenci gen. Kiszczaka i komuniści ustawiali porządek polityczny w tzw. III RP. Piszę o tym w artykule "Trumna Rediviva".

Drugi czynnik wpływający na klasyczny ruch narodowy to zmiany mentalnościowe wśród Polaków spowodowane z jednej strony długotrwałym zniewoleniem komunistycznym i wybiciem polskich elit przez hitlerowców i stalinowców jak i zakompleksianiem wobec Zachodu. Nie bez wpływu na mentalność polską pozostały też zmiany w Kościele katolickim po Soborze Watykańskim II, infiltracja Kościoła przez agenturę komunistyczną i wpływy masońskie. W tej sytuacji odwoływanie się do nauczania współczesnego Kościoła nie mogło wpłynąć na odbudowę myśli narodowej a sformułowana w 1927 r. przez Romana Dmowskiego zasada: "że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości" już nie brzmiała tak jednoznacznie.

W dzisiejszej sytuacji - moim zdaniem - metodą na przetrwanie, a w przyszłości na rozwój ruchu narodowego będzie ścisłe przylgnięcie narodowców do zasad konserwatywnych i wolnorynkowych. Te pierwsze zapewnią nam zachowanie i obronę tradycji, a drugie - umożliwią skuteczną konfrontację z opanowanym przez totalitarny socjalizm (choć ubrany w liberalne frazesy) system. Obyśmy tylko umieli z tej szansy skorzystać.

Grzegorz Piotr Wysok

14 lutego 2009

"Swąd szatana"

Otrzymałem list od mojego wiernego czytelnika i znajomego, który z przyjemnością zamieszczam na moim blogu.
Jest to artykuł p. Stanisława Michalkiewicza, który został opublikowany m.in. w ostatnim numerze "Najwyższego Czasu".

Grzegorz Piotr Wysok


Foto:
"Cara al Sol" ("Twarzą ku słońcu")

Grzegorz Wysok i red. Michalkiewicz podczas
demonstracji przed Urzędem Miejskim w Lublinie

__________

W-wa, 11.02.2009

"Swąd szatana" w Sekretariacie Stanu

Zdjęcie przez Benedykta XVI ekskomuniki z Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X wywołało piekielny jazgot w środowiskach żydowskich, którym zaczęli basować rozmaici szabesgoje - niestety uplasowani również wśród kolegium kardynalskiego.

Jeśli chodzi o Żydów - sprawa jest jasna. Wszystko, co służy umocnieniu Kościoła katolickiego, a przynajmniej - powstrzymaniu trawiących go procesów rozkładowych - będzie wzbudzało ich sprzeciw. Ponieważ, z obawy przed kompromitacją, nie mogą jednak ujawnić, że właśnie o to im chodzi, wykorzystują do swej krytyki preteksty. Jednym z nich jest tzw. "rewizjonizm", czyli podawanie w wątpliwość aktualnie zatwierdzonej i podanej do wierzenia wersji masakry europejskich Żydów w okresie II wojny światowej.

Dzięki swoim wpływom, jaki w ostatnim półwieczu Żydzi uzyskali na środowiska polityczne w USA i państwach europejskich, "rewizjonizm" w wielu krajach został uznany za przestępstwo. Umożliwia to żydowskim szowinistom terroryzowanie europejskich narodów , blokowanie swobody badań naukowych i wolności wypowiedzi - przez co ułatwia Izraelowi oraz organizacjom "przemysłu holokaustu" ciągnięcie z tamtej masakry grubej renty.

O ile z punktu widzenia interesów żydowskich podnoszenie jazgotu w tej sprawie jest zrozumiałe, o tyle trudniej zrozumieć skwapliwość, z jaką dołączają do tego jazgotu katolicy, zarówno świeccy, jak i duchowni. Ostatnio "Sekretariat Stanu" Stolicy Apostolskiej, czyli najprawdopodobniej kardynał Tarcisio Bertone stwierdził, że jeśli biskup Ryszard Williamson "chce być dopuszczony do pełnienia funkcji biskupich, musi się od nich (tzn. od swoich poglądów w sprawie "szoach" - SM) jednoznacznie i publicznie odżegnać".

To bardzo ciekawy warunek, bo nawet Sobór Watykański II nie dodał żadnej nowej prawdy wiary do sześciu istniejących. Oto one: pierwsza - że jest jeden Bóg. Druga - że Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe - karze. Trzecia - że są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Czwarta - że Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Piąta - że dusza ludzka nie umiera, bo jest nieśmiertelna. Szósta - że łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna. O komorach gazowych, ani liczbie Żydów zamordowanych podczas II wojny światowej - ani słowa. Na jakiej zatem podstawie "Sekretariat Stanu" stawia biskupowi Williamsonowi taki zaporowy warunek?

Czy samowolne dodawanie przez Sekretariat Stanu nowych prawd wiary do sześciu istniejących nie ociera się aby o herezję? Nawiasem mówiąc, jak do tych sześciu prawd wiary katolickiej ma się opinia o Żydach, jako "starszych braciach w wierze"? Czy to nie jest oczywisty nonsens, skoro nie uznają oni ani trzeciej, ani czwartej, ani piątej - przynajmniej w odniesieniu do "gojów" - ani szóstej?

Skwapliwość, z jaką niektórzy przedstawiciele hierarchii kościelnej dołączają do rozmaitych żydowskich kampanii propagandowych wymierzonych w Kościół katolicki skłania do zastanowienia nad jej przyczynami. Może ona wynikać albo z przynależności do tajnych stowarzyszeń, których celem jest walka z Kościołem i chrześcijaństwem, albo z uwikłania w jakieś kompromitujące zależności, albo wreszcie - z uzależnienia od żydowskiej finansjery.

Jeśli rzeczywiście Stolica Apostolska popadła w takie uzależnienie, to wydaje się, iż Ojciec Święty powinien otwarcie poinformować o tym wszystkich katolików, a jestem pewien, że zrobiliby wszystko, by swój Kościół z tej upokarzającej zależności uwolnić. Natomiast w stosunku do tajniaków - czy to masońskich, czy komunistycznych, czy wszelkich innych należałoby rozważyć zastosowanie bojkotu finansowego. Wprawdzie wprowadzone niedawno V przykazanie kościelne nakłada na katolików obowiązek materialnego wspierania Kościoła - ale Kościoła, a nie walki z Kościołem.

Natomiast dla położenia kresu terroryzowaniu europejskich narodów przez rozmaite żydowskie gangi, należałoby niezwłocznie znieść karalność tzw. "kłamstwa oświęcimskiego" i w ten sposób przywrócić swobodę badań naukowych oraz swobodę wypowiedzi.

Stanisław Michalkiewicz

13 lutego 2009

List do Redakcji

- Original Massage -
From: Adam Leks
To: P. Chojecki - knp@knp.lublin.pl
Sent: Wednesday, February 11, 13:59 PM
Subject: wiadomość


p. Paweł Chojecki
Redaktor i wydawca pisma
biblijnych chrześcijan "Idź pod Prąd"
Lublin

Szanowny Panie Redaktorze!

W swoim piśmie pt. "Idź pod Prąd" nr 1/54 ze stycznia 2009 r. opublikował Pan artykuł pt. "Biorę stronę katolika". Otóż - w jakże słusznej obronie red. Terlikowskiego potępieniu postawy protestanta Bruncza popełnił Pan jeden dość duży błąd! Mianowicie nie zwrócił Pan uwagi na to, że w świecie chrześcijańskim istnieje coś takiego jak przyznanie się do winy, skrucha i zadośćuczynienie. O ile w przypadku św. Pawła i Piotra miało to niewątpliwie miejsce, to już u ks. Czajkowskiego zdecydowanie nie! Bowiem jak mnie pamięć nie myli, to ów kapłan jedynie wyraził coś na kształt przyznania się do winy po tym jak został przyłapany niczym złodziej na kradzieży - z ręką w kieszeni swej ofiary. Więcej nawet, bo ów czcigodny sługa Chrystusa twierdził wszem i wobec, że paląc wcale się nie zaciągał tzn. jego donosy nikomu w żadnym stopniu nie szkodziły.

O tempora, o mores! I takie wyznanie niegodnego robotnika Winnicy Pańskiej ma uchodzić za dowód jego exspiacji! Przecież szczere przyznanie się do winy uchodzi w naszej religii za fundament chrześcijaństwa i wymaga od nas czasem większego heroizmu niż inne świadectwa wiary zwłaszcza, iż grzechy ks. Czajkowskiego były wielkie jak góry i sięgały aż do nieba! A może ksiądz nie wierzył w moc Boskiego Miłosierdzia?! Zwłaszcza że Dobry Bóg od czasu podjęcia przez niego roli agenta UB, codziennie dawał mu szansę zejścia ze źle obranej przez siebie drogi. Licząc, że rok ma 365 dni i mnożąc to przez 20 - 30 lat niegodnej posługi tego katolickiego kapłana, otrzymujemy wreszcie zawrotna liczbę kilkunastu tysięcy takich szans! A ks. Czajkowski co na to?! Nic tylko z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok coraz bardziej rozsmakowywał się w swoim grzechu niczym w pitym przez siebie w czasie Ofiarowania winie! I teraz po zaledwie kilkuletniej przerwie ma na powrót pisać w "Tygodniku Powszechnym" i "Więzi"! To tak jakby lisa postawić na straży rabowanego przez siebie kurnika (przepraszam za porównanie).
I to by było chyba tyle.

Pozdrawiam
Adam Leks

Ps. Gorąco namawiam naczelnych redaktorów "Więzi" i "Tygodnika Powszechnego" do skorzystania z niemałego przecież doświadczenia ks. Czajkowskiego i powiększenia swojej oferty czytelniczej poprzez utworzenia kącika porad dla byłych UB-eków. Sukces wróżę murowany, a i poszerzenie obszaru ewangelizacyjnego widzę znaczne.

12 lutego 2009

Moja odpowiedź

- Original Massage -
From: mndystrybucja@o2.pl
To: Paweł Winnicki
Sent: Wednesday, February 11, 23:14 PM
Subject: wiadomość


Do Pawła Winnickiego
publicysty katolickiego z Warszawy

Odpowiedź na list z dnia
5 lutego, opublikowany na blogu 7.02.2009 r.

Szanowny Panie,

Nasza redakcja jest pismem narodowym, wokół którego skupia się środowisko polityczne autentycznie prawicowe, gdyż bardziej od innych narodowców zainteresowane sprawami wiary i Kościoła. Wprawdzie wszyscy jesteśmy katolikami lub przynajmniej poczuwamy się do związku z tradycją katolicką, jednakże nie stanowi to ani formalnego kryterium przynależności ani nie jest przedmiotem dociekań w naszym gronie. W sprawie Bractwa św. Piusa X czyli tzw. lefebrystów osobiście nie mam jednolitego, ustalonego poglądu ani nawet nie zamierzam takiego wypracowywać. Uważam jednak, że komunikat Episkopatu Polski, który mówił o Bractwie jako o strukturach pozostających poza Kościołem katolickim był przykładem nieopanowanej przesady słowa i niepotrzebnej surowości osądu. Wydaje mi się bardzo dziwne, że w dobie poszukiwania utraconej jedności i trendów ekumenicznych, kiedy to nawet Żydów nazywa się "starszymi braćmi w wierze", niektórych hierarchów (zwłaszcza największych judofilów) nie stać było na jedność z innymi, bądź co bądź, katolikami tyle, że pozostającymi przy starym rytuale. Niedawna decyzja Papieża o zdjęciu ekskomuniki z czterech biskupów Bractwa świadczyć może o tym, że taka nadgorliwość Episkopatu Polski nie znajdowała uznania w Watykanie.

Stanowisko wyrażone w liście kardynała Cassidy, prefekta watykańskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan z 1994 r. powiadało wyraźnie: "(…) Sytuacja członków Bractwa św. Piusa X jest wewnętrzną sprawą Kościoła Katolickiego. Bractwo nie jest innym Kościołem lub związkiem wyznaniowym w znaczeniu używanym w Radzie. Oczywiście Msza św. i sakramenty udzielane przez księży Bractwa są ważne. Biskupi są wyświęcani ważnie, tylko niezgodnie z prawem kanonicznym". Mnie lefebryści podobają się z uwagi na pryncypialny, męski udział w obronie Krzyża, nieufność wobec Żydów oraz otwarty sprzeciw wobec masonerii i rozchwianego ideowo nowinkarstwa Soboru Watykańskiego II. Dobrze, że nie wszyscy zgłupieli. Zaś co do Mszy Łacińskiej - tu także wierze, że wielu ludziom może ona się podobać i mają do tego prawo. Stary ryt ma urok niezmienności. Wiara jest w życiu człowieka zjawiskiem bardzo osobistym, ale jak uczy doświadczenie często ma charakter dynamiczny: są okresy kiedy gorzeje intensywnie, ale są i takie w których słabnie lub zgoła zamiera, często aby powrócić, np. pod koniec życia. Mądrość każe więc postrzegać i chronić Kościół także jako miejsce, do którego się w życiu wraca wtedy, kiedy do duszy powraca wiara. I dobrze jest wtedy mieć poczucie, że się wróciło do miejsca, w którym się już było, np. w dzieciństwie, i że chociaż w tym jednym miejscu nic się nie zmieniło, panuje niewzruszona trwałość podkreślona także w formie "Tyś jest opoką" i chociaż wieki i tysiąclecia mijają, wszystko odbywa się tak jak dawniej.

Łączę wyrazy szacunku
Tadeusz Zieliński

11 lutego 2009

Morderstwo w Belgii


Świat zatrząsł się (i słusznie) z oburzenia po mordzie dwojga dzieci i opiekunki w żłobku jakiego dopuścił się w małej belgijskiej miejscowości zwyrodnialec podejrzewany o przynależność do jakiejś tajemniczej sekty. Mogłoby to nawet świadczyć o wrażliwości ludzi Zachodu, gdyby… gdyby nie to, że ci sami ludzie bez oporu godzą się na codzienne mordowanie tysięcy dzieci tyle, że nieco młodszych i przebywających w łonach matek. Co więcej starają się to "dobrodziejstwo" promować i narzucać całemu światu czemu służą m.in. Prace legislacyjne obradujących w Brukseli komisji. Ot taka "europejska" logika i wrażliwość!

Grzegorz Piotr Wysok

10 lutego 2009

Operacja "Hasbara"

Zamieszam bardzo ciekawy artykuł dotyczący tzw. akcji "Hasbara" nadesłany pocztą elektroniczną przez internautę z Berlina podpisującego się pseudonimem "Amabeline". Z tekstu dowiadujemy się jakimi metodami posługują się w wojnie informacyjnej na forum internetowym izraelskie służby specjalne.

Anonimowy autor poniższej publikacji wykazuje dużą znajomość tej problematyki. Myślę, że Jego artykuł zainteresuje wielu Czytelników zwłaszcza, że metody służb izraelskich są prawdopodobnie stosowane również przez innych przeciwników polskiego ruchu narodowego - co widać po licznych komentarzach i wpisach w Internecie.

Grzegorz Piotr Wysok

__________


Operacja "Hasbara": przegrana bitwa

No więc wszystko jest jasne. To nie jacyś zwariowani pojedynczy Żydzi nas atakują, lecz jest to dobrze zorganizowana operacja "Hasbara" - organizowana i finansowana przez Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wpiszcie do Google hasło "Hasbara" i poczytajcie.

O operacji "Hasbara" usłyszałem pierwszy raz w czasie izraelskiej inwazji Libanu w 2006 roku. Izraelskie MSZ ogłaszało wtedy nabór do programu PR, który miałby wpływ na opinie o konflikcie na Bliskim Wschodzie, wyrażane w Internecie. W brytyjskim Guardianie Richard Silverstein pisze, że wraz z ofensywą izraelską w Gazie Hasbara nasila swoją działalność i wznawia rekrutację. Przedstawia nawet tekst e-maila, wysyłanego do potencjalnych kandydatów...



"Drodzy przyjaciele,

Mamy przewagę militarną, ale przegrywamy walkę w międzynarodowych mediach. Musimy zyskać na czasie, by wojsko odniosło sukces. Możemy mu pomóc pozostając kilka minut więcej w Internecie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podejmuje wysiłki, by zrównoważyć media, ale wszyscy wiemy, że ta bitwa rozgrywa się na poziomie ilości. Im bardziej angażujemy się w komentarzach, blogach, odpowiedziach i sondażach, tym więcej zdobywamy opinii przychylnych naszej sprawie.

Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poprosiło mnie o zorganizowanie sieci ochotników, którzy chcieliby uczestniczyć w tym wspólnym wysiłku. Jeśli się zgodzicie, będziecie codziennie dostawać odpowiednie informacje, programy komputerowe i listę celów.

Jeśli się zgodzicie, prosimy o odpowiedź na tę wiadomość".



Według Silversteina osoba, która na początku stycznia przystąpiła do Hasbary dostała na początek argumentariusz na rzecz wyrobienia pozytywnej opinii o akcji w Gazie, a potem listę mediów. Hasbara jest nastawiona głównie na media europejskie. Zadaniem uczestników jest odpowiednie reagowanie na artykuły czy wypowiedzi dotyczące konfliktu. Każdy z nich dostaje oprogramowanie o nazwie Megaphone, które wyświetla argumenty dostosowane do aktualnej chwili i wyznacza media, na które należy właśnie zwrócić większą uwagę. W tamtym momencie były to Times, Guardian, Sky News, BBC, Yahoo!, News, Huffington Post i Dutch Telegraaf.

Uczestnicy, rekrutowani w Izraelu i krajach diaspory, mają pełną swobodę formy i treści oddziaływania ale dla tych, którzy mają mniej czasu, przewidziano gotowce, które da się wkleić wszędzie jednym kliknięciem. Czasem to rozbudowane wypowiedzi a czasem pojedyncze te same zdania w różnych wersjach, do wyboru w kilku językach.

W dniach 8 - 10 grudnia w Łodzi odbyło się seminarium Hasbara zorganizowane przez ambasadę Izraela w Polsce. Szkolenie w Łodzi przeznaczone było dla młodych liderów organizacji w Polsce, które zajmują się tematyką związaną z Izraelem i judaizmem.
Na seminarium byli przedstawiciele organizacji z Warszawy, Łodzi, Krakowa, Olsztyna oraz Wrocławia. Odbywały się spotkania z ambasadorem Izraela Davidem Pelegiem, I radcą ambasady Izraela Yossim Levim, a także z prowadzącymi seminarium pracownikami ambasady, Jackiem Olejnikiem oraz attache kulturalnym Yaakovem Finkelsteinem. Oprócz tego uczestnicy byli gośćmi łódzkiej gminy żydowskiej. Głównym punktem programu było szkolenie dotyczące bezpośrednio Hasbary, przeprowadzone przez specjalistę z Niemiec.

Efekty już są - http://www.blogs.waw.pl/index.php/01/28/operacja-hasbara/
Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poprosiło mnie o zorganizowanie sieci ochotników, którzy chcieliby uczestniczyć w tym wspólnym wysiłku. Jeśli się zgodzicie, będziecie codziennie dostawać odpowiednie informacje, programy komputerowe i listę celów.


Ogólnie zasady tej operacji są następujące:

- pierwsza zasada Hasbara - "name calling" tj. próba trwałego przypisania jakiejś osobie lub idei pozytywnego lub negatywnego symbolu czy atrybutu. Podręcznik radzi np. nazywać wszystkie palestyńskie partie polityczne "organizacjami terrorystycznymi", a żydowskie kolonie na terytoriach okupowanych "społecznościami", "wsiami" lub "osiedlami". Name calling jest bardzo trudny do skontrowania – zapewniają autorzy i przypominają, że najważniejsze w nim jest powtarzanie dokładnie tych samych słów (np. przymiotników) w odniesieniu do konkretnych celów.

- druga zasada Hasbara - "glittering generality" tj. "lśniący ogólnik" polega na trwałym łączeniu opisu działań z pojęciami powszechnie cenionymi przez audytorium np. "wolność", "cywilizacja", "demokracja" itd. Podręcznik przypomina też techniki zwalczania "błyszczącego ogólnika" gdyby stosował go przeciwnik, np. "demokratyczny Izrael", "zachodnia cywilizacja Izraela", "palestyńscy terroryści".

- trzecia zasada Hasbara - "transfer" tj. przypisanie prestiżu jakiegoś autorytetu bądź idei czemuś innemu (nam - jeśli jest pozytywny, przeciwnikom - jeśli negatywny).

- czwarta zasada Hasbara - "testimonial" (świadectwo szacunku) czyli wciąganie (najczęściej cytowanie) popularnych gwiazd czy osobistości (np. Papieża) do publicznego poparcia odpowiedniego stanowiska. Cytaty nie muszą być rzetelne. "Osoba, która nas popiera, wcale nie musi popierać Izraela we wszystkim. Jej słowa mogą służyć za testimonial, nawet jeśli są pozbawione aktualnego kontekstu". Podręcznik radzi, by "nie zadowalać się Britney Spears, tylko szukać wśród środowisk inteligenckich. Większość sławnych osób bardziej kłopocze się własnym wizerunkiem niż tym, co mogą zrobić dla Palestyńczyków. Groźba zabrudzenia tego wizerunku może ich przekonać do porzucenia kontrowersyjnych opinii politycznych".

- piąta zasada Hasbara - "plain folks" to prezentowanie odpowiednich poglądów jako ogólnie przyjętych, wychodzących prosto "z uczciwego ludu" nie mającego niby nic wspólnego z Żydami. Podręcznik radzi jednak ostrożnie obchodzić się ze stosowaniem wypowiedzi populistycznych o charakterze rasistowskim (np. "Arabowie to…").

- szósta zasada Hasbara - to zwykły strach, metoda "jeśli mnie nie posłuchasz to stanie się coś strasznego". Grożenie np. policją, prokuraturą, pobiciem itp. "Strach jest łatwy do manipulowania w klimacie zagrożenia terroryzmem, może być z sukcesem stosowany do wzmocnienia odpowiedniego przekazu". Podręcznik podaje przykłady technik, które mogą rozbroić tę metodę, jeśli jest stosowana przez przeciwnika.

- siódma i ostatnia zasada Hasbara - to "bandwagon" tj. tworzenie sztucznej większości. W powiązaniu z "plain folks" robienie dużego jazgotu w celu sprawienia wrażenia, że większość internautów jest "za" lub "przeciw" w zależności od tematu. "Zwolennicy Izraela mogą np. zamawiać sondaże opinii wśród grup przychylnych Izraelowi i wykorzystać je dla wzmocnienia poparcia". Według podręcznika krytykom Izraela udało się stworzyć wrażenie, że mają przewagę w Internecie – jako antidotum radzi stosować przede wszystkim "plain folks".

Hasbara jest przykładem profesjonalnej, dobrze skoordynowanej akcji PR (według Guardiana w "operacji" bierze aktywny udział kilkadziesiąt tysięcy osób). Działa inspirująco i stosuje się do zwykłych kampanii politycznych. Dla innych to próba zniekształcenia czy sfałszowania debaty publicznej. W każdym razie Izraelczycy podkreślają, że w europejskim internecie przegrywają a to by znaczyło, że operacja "Hasbara" natrafia tu na pewne ograniczenia. Jedni to tłumaczą europejskim indywidualizmem, inni zakorzenionym antysemityzmem. Nie wykluczone też, że popełniono jakiś błąd, o którym nie da się mówić przez megafon.

Po chamskim pobiciu przez Żyda Michaela Hermona Polaków w Poznaniu na portalach ukazały się setki komentarzy bardzo nieprzychylnych Izraelowi, ale i prawdziwych.
Część z nich po jakimś czasie została usunięta. Można to było sprawdzić. I wszędzie też włażą te dyżurne chamidła. Nawet pod filmami dotyczącymi wewnętrznych spraw wspólnoty katolickiej jak np. dotyczących liturgii katolickiej, mszy św., mszy trydenckiej lub zdjęcia ekskomuniki w stosunku do czterech biskupów tzw. lefebrystów. Wpisy tam były szczególnie ordynarne. Czasami podłość ludzka nie zna granic.

Dajmy im odpór!

Pozdrawiam
Amabeline

Ps. Podawajcie wiadomość swoim przyjaciołom i rodzinie o zorganizowanej Koszernej Policji Internetowej.

9 lutego 2009

"Oko cadyka"



Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński

Transpartent reklamujący Lublin
jako kandydata do europejskiej stolicy kultury 2016


"Oko cadyka" patrzy na Lublin

Lublin - jako miasto kandydujące do rangi "europejskiej stolicy kultury w roku 2016" (kto dożyje ten niech się już cieszy) promować ma logo przedstawiające "oko cadyka". Jest to nawiązanie do faktu, że w kozim grodzie mieszkał i działał na przełomie XVIII i XIX wieku słynny rabin nurtu chasydzkiego Jakow Icchak Horovitz zwany "widzącym z Lublina", którego mistyczne uniesienia zawiodły w końcu do samobójczego skoku z okna kamienicy. "Widzący z Lublina" zasłynął również jako zażarty przeciwnik Napoleona (miał odprawiać jakieś gusła w intencji jego klęski w wyprawie na Moskwę, w której uczestniczył również 100 tysięczny korpus polski).

Podczas dyskusji nad przyjęciem tego symbolu w Radzie Miejskiej - jedynie radny Marek Wójtowicz wyraził pewne wątpliwości i zapytał, czy nie lepiej dla Lublina wybrać jakiś inny znak rozpoznawczy np. wiążący się z kulturą chrześcijańską. Odpowiedzi nie uzyskał - natomiast na drugi dzień już "biegał" za antysemitę a wścibscy dziennikarze molestowali go zadając "kłopotliwe pytania".

"Oczy cadyka" patrzą już na mieszkańców naszego grodu m.in. Z gmachu ratusza i licznych banerów rozwieszanych na ulicach i placach.

Szalom!
Grzegorz Piotr Wysok


Video 1:

Lublin, 7 lutego 2009
Grzegorz Wysok opowiada o decyzji
radnych lubelskich w sprawie logo miasta




Film ten można również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://pl.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Grzegorz Piotr Wysok

8 lutego 2009

Walka o Wielką Polskę


Otrzymałem list od Kol. Grzegorza Sielatyckiego, który zamieszczam na swoim blogu.
Jednocześnie informuję, że autor przesłanej wiadomości jest członkiem rady TV Gdańsk, byłym radnym LPR i działaczem Młodzieży Wszechpolskiej.

Grzegorz Piotr Wysok

~~~~~~~~~~

- Original Message -
From: Grzegorz Sielatycki
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Friday, February 06, 2009 8:11 PM
Subject: Walka o Wielką Polskę

Nakładem Wydawnictwa Naukowego Grado ukazała się książka dr Krzysztofa Osińskiego pt. "Walka o Wielką Polskę. Narodowa Demokracja wobec rządów sanacji na terenie województwa pomorskiego w latach 1926-1939" (1), która na ponad 560 stronach przynosi wiele informacji na temat rywalizacji politycznej prowadzonej okresie międzywojennym na terenie województwa pomorskiego pomiędzy narodową demokracją i obozem piłsudczykowskim. Starcia te przeszły do legendy. Autor w sposób kompleksowy omawia nie tylko przebieg kampanii prasowych i walk politycznych w trakcie wyborów, ale również te działania, które często prowadzone były za pomocą pięści, kastetów i lasek. Do pracy załączone są aneksy z ciekawymi dokumentami ilustrującymi rywalizację polityczną pomiędzy sanacją i endecją, a także kilkadziesiąt zdjęć (spośród których większość publikowana jest po raz pierwszy), które również nadają książce wartości.

Książkę można nabyć u mnie: Grzegorz Sielatycki
Wpłata na konto: nr 87 1140 2004 0000 3102 5420 9267
Koszt zakupu: 42 zł + 8 zł przesyłka
W tytule przelewu proszę czytelnie podać adres zwrotny.

Załączam również recenzję książki "Walka o Wielką Polskę...". Jeśli możliwe to proszę o publikację, jeśli mają Państwo gdzie :)

Grzegorz Sielatycki


Recenzja:

Krzysztof Osiński "Walka o Wielką Polskę. Narodowa Demokracja wobec rządów sanacji na terenie województwa pomorskiego w latach 1926-1939", Toruń 2008.

Nakładem toruńskiego Wydawnictwa Naukowego Grado ukazała się ostatnio książka Krzysztofa Osińskiego zatytułowana "Walka o Wielką Polskę. Narodowa Demokracja wobec rządów sanacji na terenie województwa pomorskiego w latach 1926-1939". Praca liczy ponad 550 stron i składa się ze wstępu, pięciu rozdziałów, zakończenia oraz aneksów w postaci dokumentów i kilkudziesięciu zdjęć. Rozdział pierwszy stanowi wprowadzenie do pracy. Autor przedstawił w nim zwięzły zarys historii Pomorza w okresie międzywojennym. Uważam to za właściwe posunięcie, bowiem czytelnik ma możliwość zapoznać się z życiem politycznym i gospodarczym tego regionu, oddziaływaniem prasy, liczebnością i wpływami mniejszości narodowych. Po jego przeczytaniu lektura kolejnych rozdziałów jest o wiele łatwiejsza i bardziej zrozumiała.

W rozdziale drugim autor prezentuje reakcję pomorskiej endecji na zamach majowy z 1926 roku oraz działania lokalnych narodowców, które miały przeciwdziałać jego skutkom. Dowiadujemy się o powstawaniu regionalnych inicjatyw takich jak Komitet Obrony Narodowej czy Związek Pomorski, które miały powstrzymać napływ piłsudczyków na Pomorze. Temu samemu celowi miało służyć powołanie pierwszych placówek Obozu Wielkiej Polski. Poza tym dowiadujemy się o różnego rodzaju "czystkach" personalnych, które miały miejsce w urzędach oraz jednostkach wojskowych, brutalizacji życia politycznego przejawiającej się napadami "nieznanych sprawców" na przedstawicieli opozycji oraz wykorzystywaniu mniejszości narodowych w sanacyjno-endeckiej rywalizacji.

Kolejny rozdział dostarcza nam m.in. informacji na temat przebiegu dwóch kampanii wyborczych – z 1928 i 1930 roku. Ukazane są różne aspekty walki wyborczej, często również takiej, która prowadzona była za pomocą pięści, kastetów i lasek. W walce tej sojusznikiem endecji było duchowieństwo pomorskie, które w zdecydowanej większości czynnie popierało narodową demokrację. Równie ekscytujący przebieg miała kampania samorządowa, którą opisano tutaj z równą starannością. Zaprezentowano także początki funkcjonowania Stronnictwa Narodowego i jego aktywną walkę z obozem pomajowym.

Rozdział czwarty opisuje lata 1930-1935, a więc okres wielce znaczący dla dziejów politycznych Polski. Nie dziwi więc, że również w tym rozdziale zaprezentowane mamy wiele przykładów rywalizacji toczonej pomiędzy endecją i sanacją. Skuteczność wymierzonych w piłsudczyków wystąpień efektywnie hamowały występujące w tym okresie walki personalne w obrębie obozu narodowego. Również one są tutaj opisane. Mimo to, autor opisuje wielką ofensywę endecką z tego okresu, która była dla władz na tyle dokuczliwa, że zdecydowały się one w 1932 roku rozwiązać OWP na Pomorzu. Na jego miejsce powołany został Związek Młodych Narodowców, który równie skutecznie zwalczał zwolenników Piłsudskiego. Postępki endeków były na tyle odczuwalne, że spotykały ich personalne szykany, które zaostrzyły się szczególnie po otwarciu obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej.

Ostatni rozdział również przynosi wiele przykładów rywalizacji pomiędzy opisywanymi w książce obozami politycznymi. Szczególnie ciekawy jest fragment opisujący nastawienie endeków do osoby Józefa Piłsudskiego oraz ich reakcję na jego zgon w 1935 roku. W większości przypadków zachowali się oni wstrzemięźliwie, niektórzy (ks. Józef Wrycza) pomimo wcześniejsze wrogości oddali mu nawet hołd w postaci odprawienia mszy świętej w jego intencji. Zdarzały się jednak przypadki nieprzejednanej postawy, niezależnej od tragicznych okoliczności. Wszystkie one są dokładnie opisane przez autora. Odnajdziemy również informacje na temat przebiegu kampanii wyborczych do parlamentu z 1935 i 1938 roku. Narodowa demokracja nie wzięła udziału w tych wyborach, bojkotując nową ordynację wyborczą, ale skutecznie przeciwdziałała przebiegowi kampanii wyborczej, organizując w tym celu różnego rodzaju skuteczne działania. Ich opisy odnaleźć można na kartach opisywanej książki. Odszukać tam można również endecko-sanacyjną rywalizację na płaszczyźnie samorządowej oraz krytykę polityki zagranicznej piłsudczyków z lat trzydziestych.
Dopełnieniem pracy są ciekawe aneksy, na które składają się przedruki dokumentów opisujących endecko-sanacyjną rywalizację oraz kilkadziesiąt zdjęć, których większość nie była do tej pory nigdzie publikowana. W książce odnaleźć można także wiele ciekawostek w postaci piosenek i wierszy antysanacyjnych, używanych przez młodych narodowców w celach propagandowych. Pomimo, że praca posiada charakter naukowy czyta się ją bardzo dobrze. Napisana jest przystępnym językiem, który sprawia, że lektura jest prawdziwą przyjemnością.

Polecam.

__________

1) Krzysztof Osiński - doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Specjalizuje się w historii politycznej XX wieku. Jego zainteresowania koncentrują się głównie na dziejach województwa pomorskiego w okresie międzywojennym. W ramach swoich badań przede wszystkim zajmuje się historią pomorskiej narodowej demokracji. Autor kilku tekstów historycznych. Obecnie pracuje nad monografią Obozu Wielkiej Polski na Pomorzu.

7 lutego 2009

List do redakcji


- Ogiginal Massage -
From: Paweł Winnicki
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Sunday, February 05, 2009 11:07 AM
Subject: list do red. Wysoka

Panie Redaktorze Grzegorz Wysok!

W nawiązaniu do komentarza z 23 stycznia 2009 r. opublikowanego na stronie internetowej Pańskiego "Biuletynu" chciałbym wskazać wiele niepokojących zjawisk jakie można zauważyć wokół Bractwa św. Piusa X. O ile w poprzednich latach pewne działania bractwa budziły moją sympatię i aprobatę to dziś jego duchowni i zwolennicy wzrastają w twierdzeniu jakoby to tylko oni mieli wyłączność na prawdę i podtrzymywanie Tradycji Katolickiej, przypisując każdemu adwersarzowi epitety modernistów i wrogów Wiary. Pismo "Zawsze Wierni" przedstawia wręcz katastroficzną wizję Kościoła Katolickiego w Polsce i na świecie, nie oszczędzając słów krytyki wobec Papieża i czołowych kardynałów. Nawet deklaracja Dominus Iesus nie zadowoliła członków bractwa, choć stoi ona w zgodnie z tradycyjną i nieekumeniczną, przed soborową nauką Kościoła. Bractwo znajduje się w opozycji nawet wobec tej opcji w Kościele, która powinna być jemu najbliższa, kreując się jako jedyny bastion Tradycji Katolickiej. Stoi na stanowisku, iż powrót na łono tejże Tradycji to jedyna droga na uratowanie Kościoła. Osobiście uważam, że jest to wielki błąd w samym założeniu. Kościół ma ratować ludzkie dusze, a nie siebie. Chrystus przecież nie dopuści do jego zniszczenia. Nie chciałbym, aby mój artykuł bagatelizował negatywne zjawiska w Kościele takie jak: ekumenizm, uległość hierarchii kościelnej wobec szowinistów żydowskich oraz co bardzo irytujące rewizji historii Kościoła zgodnie z absurdalną teorią politycznej poprawności (np. stosunek do Krucjat). Nie chcę, aby niniejszy komentarz pomijał rolę Tradycji, jest ona bowiem wspaniałym ubogaceniem naszej Wiary. Uważam jednak, iż Tradycja nie jest tożsama z Wiarą tak jak sugerują duchowni bractwa. Wiara to dar od Boga, Tradycja zaś to dorobek przodków, którą należy strzec i kultywować. Nie można w niej upatrywać panaceum na wszelkie zło w Kościele. Walka z duchem modernistycznym to przecież nie wszystko. Za jedną z głównych przyczyn kryzysu w Kościele uważam natomiast rolę jaką odgrywa masoneria i jej wpływ na hierarchię kościelną. Co bardzo dziwne, dość rzadko temat wolnomularstwa gości na łamach pisma "Zawsze Wierni".

Historia uczy nas, iż Kościół Katolicki wielokrotnie w poprzednich wiekach będąc w sytuacji krytycznej wychodził z nich zwycięsko potęgując swoją siłę i jedność. Przykładami może być tutaj schizma wschodnia, niewola awiniońska czy reformacja. Po każdym z tych historycznych momentów Kościół triumfował. Dlaczego teraz miałoby być inaczej. Obecna postawa Bractwa św. Piusa X do złudzenia przypomina postulaty Marcina Lutra, który w swoich tezach wielokrotnie potępiał sytuację Kościoła, upadek tradycji i zasad moralnych. Postawa buntu to zła droga, jeżeli dane rzeczy w Kościele budzą kontrowersję należy prowadzić walkę wewnątrz Jego struktur a nie uciekać się do praktyki osłabiania go przez schizmę. Na szczęście w porę zrozumiała to Stolica Apostolska, która w wydanym dekrecie podkreśliła chęć umocnienia wzajemnych stosunków z tradycjonalistami, czego skutkiem było zdjęcie ekskomuniki z czterech biskupów Bractwa św. Piusa X. Warto nadmienić, że geneza konfliktu zwolenników abp Lefebvr’a wiązana była z bezprawnym aktem tego duchownego polegającym na wyświęceniu bez zgodny Papieża kilku kapłanów na sakrę biskupią. Było to nie tylko złamanie prawa kanonicznego, ale i rażące pogwałcenie autorytarnego prawa następców św. Piotra.

Paweł Winnicki
publicysta katolicki


Moja odpowiedź:

Cieszę się, że podziela Pan troskę o Kościół i Jego niezmienne nauczanie, tym niemniej z listu Pańskiego wynika pewne "materii pomieszanie". Z jednej strony dostrzega Pan niebezpieczne trendy i zjawiska we współczesnym posoborowym Kościele, a z drugiej nie chce Pan zaakceptować (przyznać racji) Bractwu św. Piusa X, które te błędy konsekwentnie i piętnuje.

Zgadzam się z Panem, iż wielką rolę niszczącą w czasie Soboru Watykańskiego II (V-2) odegrała masoneria, ale i wpływy komunistyczne o czym pisał szeroko np. Józef Mackiewicz w książce "Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy", "W cieniu krzyża" czy ks. prof.. Michał Poradowski. Problematyka ta wbrew Pana opiniom znajduje odzwierciedlenie na łamach miesięcznika "Zawsze Wierni".

Co do "bezprawności aktu" wyświęcenia przez śp. Arcybiskupa Marcela Lefebvre czterech biskupów bez "mandatum" papieskiego nie ma Pan racji, gdyż kanon 1324 prawa kanonicznego mówi, że sprawca nie podlega karze ekskomuniki jeżeli działa w sytuacji wyższej konieczności, nawet jeżeli ta sytuacja istnieje tylko w jego wyobraźni, ale on sam jest szczerze przekonany o jej istnieniu. A "szczerości przekonań" nikt arcybiskupowi Lefebvre nie może zarzucić. W związku z powyższym nie było nigdy stanu schizmy ani ważnie zaciągniętej ekskomuniki. Jest oczywiście inną sprawą, że Watykan ze względów prestiżowych do tego się nie przyzna zwłaszcza, że opór przeciwko Tradycji jest tam nadal silny o czym świadczą groźby padające z różnych gremiów na Ojca Świętego.

Podzielam Pana zdanie, iż "Kościół Katolicki w poprzednich wiekach (…) będąc w sytuacji krytycznej wychodził z nich zwycięsko potęgując swoją siłę i jedność" - dodam jednak, że moim zdaniem aby ten tryumf nastąpił należy zlikwidować dwoistość nauczania, a co za tym idzie pozbyć się "koni trojańskich" w postaci modernistów niszczących tą jedność i deprawujących wiernych.

Jeszcze długa droga przed nami. Ufam, że z Bożą pomocą proces ten zakończy się powodzeniem, bo Pan Bóg pisze prosto nawet na liniach krzywych.

Z wyrazami szacunku
Grzegorz Piotr Wysok

6 lutego 2009

Prokurator - prowokator

Zamieszczam list Arkadiusza Łygasa opisujący jego perypetie z wymiarem sprawiedliwości. Ufam, że ta bulwersująca sprawa znajdzie wreszcie szczęśliwy finał, to znaczy uniewinnienie Kol. Łygasa i papieża św. Piusa V.

Film przedstawiający wywiad ze skazanym Arkadiuszem Łygasem można obejrzeć na stronie mojego biuletynu pod adresem - http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/01/video-dokument_20.htm.

Grzegorz Piotr Wysok

__________


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
5 luty 2009 r.
Kol. Łygas przed salą nr II Sądu Rejonowego w Hrubieszowie czeka na rozprawę

Święty papież Pius V przestępcą?

Nawet najwięksi zbrodniarze jak Józef Stalin czy Adolf Hitler nie odważyli się nazwać Piusa V przestępcą. Minęło zaledwie kilkadziesiąt lat od ich śmierci, by w "demokratycznej i wolnej Polsce" hrubieszowski wymiar (nie)sprawiedliwości orzekł, że rozprowadzanie tekstu modlitwy kościelnej Wielkiego Papieża, Świętego Piusa V to przestępstwo antysemityzmu z art. 257 k.k. podlegające karze pozbawienia wolności do lat 3.

Czasy w jakich przyszło nam żyć to nieustanna codzienna walka w obronie wartości katolickich i narodowych. Wartości te są zwalczane również za rządów prezydenckich Lecha Kaczyńskiego niekiedy metodami stosowanymi w komunistycznej Polsce - czego doświadczyłem osobiście i w tym artykule Państwu przedstawię.

20 stycznia 2006 r. zostały przedstawione mi zarzuty o propagowanie modlitwy o nawrócenie wyznawców judaizmu na katolicyzm. Ta modlitwa Kościoła Katolickiego jako modlitwa na Wielki Piątek została wprowadzona przez Św. Papieża Piusa V bezpośrednio po Soborze Trydenckim i obowiązuje po dzień dzisiejszy w zmienionej nieco formie. Stolica Apostolska nigdy się od niej nie odcięła. Treść tej modlitwy nie spodobał się jednak niektórym Żydom, co doprowadziło do wściekłego ataku na katolicyzm, Papieża i mnie osobiście. Prym wiodła lokalna gazeta "Dziennik Wschodni" z jej dziennikarzem filosemitą Leszkiem Wójtowiczem, pochodzącym z gminy Tyszowce. Umieścił on artykuł, w którym przekonywał usilnie czytelników do zaakceptowania swojego poglądu, że katolicyzm jest ksenofobią, a wymiar sprawiedliwości musi rozwiązać tą kwestię. Wspomniana publikacja dała natchnienie Jackowi Miściorowi - prokuratorowi rejonowemu z Hrubieszowa. Podjął się on z wielką radością zadania jakiego od niego oczekiwał prokurator nadrzędny Józef Polanowski i tym podobni mu ludzie. Ten niedouczony prawnik w pocie czoła zbiera materiały dowodowe, by wykazać, że katolicka modlitwa jest przestępstwem. 20 stycznia 2006 r. o godz. 14:45 prokurator sugeruje mi dobrowolnie poddanie się karze grzywny. Podczas całego postępowania przygotowawczego odrzuca większość moich wniosków dowodowych. 8 maja 2006 r. kieruje akt oskarżenia do Sądu, doprowadzając postępowanie przygotowawcze do końca, co można określić: plan choć nie 6-letni, ale został wykonany ponad normę. Zarówno postępowanie przygotowawcze jak i sądowe przebiegało zgodnie z zasadą: dajcie mi człowieka, a ja znajdę na niego artykuł.

Sprawa zakończyła się wyrokiem skazującym mnie na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 2 lat. Wyrok ten zapadł w Wielki Piątek 2007 to jest w dniu śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu. W tym dniu Chrystus został ukrzyżowany ponownie. Żydostwo zatriumfowało nad katolicyzmem! Czy na długo? Jak uczy Pismo Święte - nie!

Od tego haniebnego wyroku złożyłem apelację. Latem 2007 roku Sąd Okręgowy w Zamościu uchyla wyrok Sądu pierwszej instancji i kieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia. Sąd Rejonowy dnia 17 grudnia 2007 r. wydaje na mnie skazujący wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 2 lat. Od niesprawiedliwego wyroku ponownie składam apelację do Sądu drugiej instancji. 5 czerwca 2008 r. Sąd Okręgowy wydaje wyrok uchylający postanowienie Sądu Rejonowego i kieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia z nakazem przesłuchania świadków: Kamila Cz., Tadeusza P., Adama G. oraz odebraniu opinii od biegłych: Barbary B., Henryka K. i ks. Zygmunt Z. 31 lipca 2008 r. po raz trzeci Sąd Rejonowy zaczyna rozpatrywać sprawę przeciwko mnie. Kolejne rozprawy odbyły się 20 sierpnia, 9 października, 31 października, 24 listopada, 3 grudnia, 14 stycznia, 5 lutego. Sędzia Konrad Dul zaplanował wydanie wyroku na 5 marca 2009 r., który mam nadzieje oczyści Papieża Piusa V z zarzucanego mu czynu i oto się modlimy.

Arkadiusz Łygas

5 lutego 2009

Humor


/.../ Ja życzliwie radzę Jego Ekselencji abp Życińskiemu, żeby - skoro już koniecznie musi zajmować się pasterzowaniem - zaczął może paść kozy. Jeśli nawet z tego nie będzie wielkiego pożytku, to szkód też niewiele".

S. Michalkiewicz
"Sen o szpadrynie"
"Najwyższy Czas" nr 5 (976) s. 38

4 lutego 2009

Spotkanie w Radzyniu

Dnia 31 stycznia 2009 r. (sobota) odbyło się spotkanie integracyjne czytelników i osób współtworzących narodowy biuletyn pod red. Grzegorza Wysoka. Najpierw udaliśmy się do Niemiec k/Lubartowa, gdzie w miłej atmosferze goszcząc w domu prezesa LOS Piotra Sławińskiego oczekiwaliśmy na wyjazd do Radzynia Podlaskiego.

Na miejsce przyjechaliśmy o godz. 16.00, mieliśmy więc trochę wolnego czasu aby zwiedzić miasto. Wynikiem ponad dwugodzinnego spotkania, które miało miejsce w sali Hotelu Gościnny przy ul. Armii Krajowej 8 było zawarcie porozumienia, którego treść stanowi deklaracja wspólnej pracy. Zaoferowano nam również aktywną pomoc na innych obszarach jak np. w kolportażu naszego pisma. Ta wola współdziałania lubelskich i radzyńskich narodowców to głos który mówi, że najwyższy czas na odrzucenie małostkowych wzajemnych uprzedzeń dla realizacji wyższego celu jakim jest dobro naszej Ojczyzny.

W czasie dyskusji można było ustosunkować się do wielu zasadniczych kwestii, przy okazji prezentując własne stanowisko. Spotkanie przebiegało w rodzinnej atmosferze, pozwoliło oderwać się od szarości życia codziennego, spojrzeć z dystansem na wydarzenia roku ubiegłego i z większym optymizmem oczekiwać na to, co przyniesie nam nowy rok naszej działalności.

Od dłuższego już czasu nasze środowisko zaznacza swoją obecność w przestrzeni wirtualnej. Od kwietnia 2008 r. internauci mogą zapoznać się ze stroną lubelskiego miesięcznika pod nazwą "Biuletyn narodowy pod redakcją Grzegorza Wysoka": http://grzegorzwysok.blogspot.com/. Można na niej znaleźć m.in. naszą publicystykę, pliki video Telewizji Narodowej dr Eugeniusza Sendeckiego, galerię ciekawych zdjęć (także z pikiet i demonstracji), kronikę wydarzeń oraz wszystkie archiwalne numery pisma. Zainteresowaniem cieszy się również dział komentarzy, gdzie swoimi frustracjami dzielą się z nami PiSowcy oraz pupile Masłowskiej i Mańki. Można kontaktować się z nami za pomocą poczty elektronicznej mndystrybucja@o2.pl lub telefonicznie na numer: 0-507-951-696 (red. Grzegorz Wysok). Strona biuletynu będzie systematycznie uaktualniana.

Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)

__________

Fotoreprtaż:


Foto 01:
Radzyń Podl.
Plac Potockiego


Foto 03:
Po spotkaniu
Restauracja Hotelu Gościnny


Foto 02:
Z akcji małego sabotażu
Na zdjęciu - Kol. Adam Leks

3 lutego 2009

Video dokument

Prezentujemy cztery filmy zrealizoane 1 lutego 2009 r. (niedziela) w Kaplicy Bractwa św. Piusa X p.w. św. Stanisława Kostki w Lublinie, na których przełożony ks. Karol Stehlin przedstawia stanowisko Bractwa wobec zdjęcia tzw. "ekskomuniki" z czterech biskupów wyświęconych przez ś.p. abp M. Lefebvr'a.

Nagraliśmy też rozmowę z jednym z wiernych oraz z dziennikarką "Przekroju" zbierającą materiały do artykułu o działalności Bractwa w Polsce.

Video 1:
Lefebryści mówią (1)
dla Telewizji Narodowej



Video 2:
Lefebryści mówią (2)
dla Telewizji Narodowej



Video 3:
Lefebryści mówią (3):
Rozmowa z p. Michałem Krupą



Video 4:
Wywiad Grzegorza Wysoka:
Redaktorka "Przekroju" o lefebrystach




Powyższe filmy można również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Grzegorz Piotr Wysok

2 lutego 2009

Piszą o nas...


Foto: red. Paweł Chojecki

W miesięczniku "Idź pod Prąd" zbliżonym do UPR ukazały się dwa artykuły redaktora naczelnego tego pisma p. Pawła Chojeckiego m.in. na temat działań lubelskiej prokuratury przeciwko "Biuletynowi".
Pan Paweł Chojecki jest protestanckim pastorem w Kościele Nowego Przymierza - nie wahał się jednak stanąć w obronie katolika - tradycjonalisty. Postawa p. Chojeckiego zasługuje na szacunek. Dziękuję mu za odwagę i Bóg zapłać!
Poniżej zamieszczam obszerne fragmenty dwóch wspomnianych artykułów (całość dostępna na łamach styczniowego numeru pisma - patrz Saloniki Prasowe "Empik" w całej Polsce).

Grzegorz Piotr Wysok

__________

Miłość o świcie

Wyraźnie wzruszony wyborczym zwycięstwem Donald Tusk raczył nas słodkimi słowami o miłości. "Policyjne państwo PiS-u" miało być tylko przykrym snem.
Jak się okazało, nie dla wszystkich. Na początku grudnia o świcie policja wtargnęła jednocześnie do przynajmniej dziesięciu domów w Lublinie. W akcję zaangażowano kilkudziesięciu (lub więcej) policjantów. Przeszukano mieszkania, zakłócając spokój młodym rodzinom z dziećmi.
Takie zachowanie organów ścigania jest oczywiście zrozumiałe, gdy chodzi o rozpracowanie groźnego gangu czy tak modnych ostatnio terrorystów. Czym jednak zasłużyli sobie na ten PO-licyjny akt miłosny niefartowi Lublinianie? Szukano u nich... materiałów faszystowskich. Nie znaleziono nic.
Co było podstawą wydania nakazów przeszukania na tak szeroką skalę? Trudno powiedzieć. Była mowa o nadaniu jakichś zagranicznych paczek kilka lat temu. Ich adresaci w swej młodości (5-6 lat temu) otarli się o ruch skinheadów. Dzisiaj jednak pozakładali rodziny, prowadzą firmy i są spokojnymi obywatelami. Nigdy też nie byli karani.
Podobna przygoda przydarzyła się Panu Tadeuszowi (...), do którego stróże prawa zawitali w związku z prenumeratą gazety oskarżonej o antysemityzm.
Akcje lubelskiej policji dowodzą że jako obywatele jesteśmy śledzeni i że informacje o nas są gromadzone i przechowywane. Mogą być również odbierane jako próby zastraszenia środowisk patriotycznych w przededniu kampanii wyborczej do europarlamentu.
Przy okazji - 6 grudnia rozpoczęła się kontrola skarbowa naszego kościoła w związku z wydawaniem gazety. Ale to zapewne przypadkowa zbieżność dat...

Paweł Chojecki
Prezes lubelskiego Okręgu UPR



Foto 01:
Plac Litewski w Lublinie.
Kol. Wysok pali flagę Unii Europejskiej

~~~~~~~~~~

Wybiórczy proces pokazowy

W Lublinie od niepamiętnych czasów na wszelkich patriotycznych manifestacjach zawsze można liczyć na Jego obecność. Działał w opozycji już w 1978 roku i działa do dziś. W stanie wojennym zasmakował nawet internowania. Cechuje Go duża niezależność myślenia, odwaga i często bardzo niepopularne poglądy. Ma swoją skrystalizowaną wizję świata i stara się ją na własną rękę od lat popularyzować. Zadarł już prawie ze wszystkimi na Lubelszczyźnie - nawet Tow. Filozof osobiście szarpał Go na manifestacji za antyunijne hasła. Tym razem naraził się jednak samej wybiórczej gazecie.

O co poszło? Pan Grzegorz Wysok, bo o Nim tu mowa, od kilkunastu miesięcy wydaje na ksero swój "Biuletyn" i bezpłatnie rozdaje go przy różnych okazjach. Jako rasowy endek (Narodowa Demokracja - stronnictwo polityczne założone przez Romana Dmowskiego) pisze w nim w duchu patriotycznym, a szczególną uwagę poświęca zagadnieniom związanym z masonami, kryptokomunistami i Żydami. Mieści się w przeciętnym kanonie polskiej katolickiej prawicy narodowej.

Można oczywiście nie zgadzać się z Jego poglądami, można nawet je wyśmiewać czy z politowaniem minąć obojętnie, ale nie sposób zakazać Mu ich propagowania w wolnej (przynajmniej teoretycznie) Polsce. Nie tak jednak rozumują przedstawiciele "G.W." dysponujący przecież błyskotliwą kadrą dziennikarską i medialną siłą rażenia, którą mogliby w okamgnieniu unicestwić "Biuletyn" p. Wysoka. Woleli jednak donos do prokuratury (...).

Ktoś może powiedzieć, że jeśli p. Wysok dopuścił się przestępstwa, to nie polemika, ale policja jest właściwą odpowiedzią. Oceńcie Państwo sami kilka z tych "przestępstw":
- nazywanie "Gazety Wyborczej" Żydowską Gazetą dla Polaków
- używanie terminów: "Żydy i Chamy" (młodszym Czytelnikom przypomnę, że tak nazywane są wzajemnie zwalczające się frakcje w PZPR) i "przedsiębiorstwo Holokaust" (autorstwa żydowskiego profesora N. Finkelsteina)
- posłużenie się cytatem ze Szwejka "Bezczelne są te k...y i zachłanne!" do zatytułowania artykułu o współczesnym projekcie utworzenia na części terytorium Polski państwa żydowskiego (informowała o tym "Rzeczpospolita").

Do ocenzurowania "Biuletynu" prokuratura powołała biegłego naukowca. O jego kunszcie może świadczyć chociażby fakt, że myli on Ligę Polskich Rodzin z Unią Polityki Realnej. Ale prawdziwy komizm jego nowatorskiej metody badawczej wychodzi przy oskarżeniu p. Grzegorza o... negowanie Holokaustu. Pan nieukowiec wytacza to działo z wnioskowania o niewspominaniu. Poważnie! W "Biuletynie" p. Wysok, pisząc na temat rzezi Polaków na Kresach, porównuje zamilczanie tego ludobójstwa jedynie do mordu dokonanego przez Turków na Ormianach. Jaki stąd "naukowy" wniosek? "Wysok neguje Holokaust!" Uniwersyteckiemu budżetozjadowi w jego radosnej twórczości nie przeszkadza fakt, że kilka zdań później Autor pisze o współudziale ukraińskich nacjonalistów w Holokauście...

Nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy tego groteskowego procesu. Wśród powołanych świadków są redaktorzy Michalkiewicz i Zychowicz. Zapewne więc sprawa nabierze jeszcze rozgłosu. Powstaje jednak zasadnicze pytanie: po co potężne środowisko wybiórcze niejako reklamuje marginalną działalność jednego człowieka (pięć artykułów w lokalnej "G.W." w przeciągu niespełna czterech miesięcy), choć znane jest z przemilczania działań prawicy - przykładowo 14 października 2008 Unia Polityki Realnej zorganizowała kilkaset metrów od siedziby "Gazety Wyborczej" okazałą manifestację w obronie zagrożonych poborem do szkoły 5 i 6-latków. Pozostałe lubelskie media, łącznie z telewizją odnotowały wydarzenie, a Wybiórcza... jak zwykle. Zadałem to pytanie p. Grzegorzowi: "W tej grze operacyjnej chodzić może o skonfliktowanie środowiska prawicowego w Lublinie. Część osób będzie za mną, część przeciwko mnie, część będzie się bała".

Ze swojej strony dodam, że może również chodzić o skompromitowanie prawicy i spreparowanie jej "antysemickiej gęby". O strasznym polskim nacjonalizmie zapisano już przecież wiele ton gazetowego papieru. Celowo wybiera się stosunkowo nieliczne środowisko o wyrazistych czy skrajnych poglądach, odpowiednio się "reklamuje" i na zasadzie uogólnienia rozciąga odium na całość prawicy.

Inną koncepcję ma red. Michalkiewicz: "Pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda. Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku państw demokratycznych, w których rządy muszą do swojego postępowania przekonać opinię publiczną. Dlatego też muszą ją zawczasu do swoich decyzji przygotować poprzez zmasowane kampanie propagandowe. Polegają one, ogólnie biorąc, na tym, by miliony ludzi przeciwko czemuś podjudzić albo skłonić do czegoś, czego normalnie nigdy by nie poparli. Krótko mówiąc, kampanie propagandowe mają na celu doprowadzenie ludzi do stanu amoku, do stanu onieprzytomnienia. W takim stanie rozum usypia, a wtedy rozsądne skądinąd społeczeństwo staje się przerażającym tłumem, który może stratować wszystko, co stanie mu na drodze.
We współczesnych demokracjach takie operacje przeprowadzane są rutynowo przy okazji kampanii wyborczych, kiedy chodzi tylko o zdecydowanie, któremu gangowi powierzyć władzę nad narodem i państwem. Angażuje się do tego wyspecjalizowane firmy zatrudniające specjalistów od ukrytego manipulowania wielkimi masami ludzi. Zadaniem tych fachowców jest przede wszystkim utrzymanie ludzi w przeświadczeniu, że działają oni z pełnym rozeznaniem, że nie są obiektem żadnych manipulacji, że to właśnie od nich wszystko zależy.
W tej sytuacji szalenie ważne jest uszczelnienie machiny propagandowej tak, by do opinii publicznej nie przedostała się wiadomość demaskująca tę manipulację. Czasami jednak się to nie udaje i do wiadomości publicznej przedostają się informacje poddające w wątpliwość autentyzm akcji podjudzania, a nawet - odsłaniające niektóre mechanizmy. Wtedy fachowcy od uszczelniania propagandowej machiny wysilają całą swoją energię i pomysłowość na dyskredytowanie autorów takich informacji, przedstawiając ich jako wariatów, którzy w ten sposób zdradzają objawy trapiącej ich paranoi (...).
Pierwszą więc ofiarą każdej wojny jest prawda. Z tego punktu widzenia, pod tym kątem powinniśmy spojrzeć na przygotowania rządzącej koalicji do podporządkowania sobie wszystkich mediów, w tym również państwowego radia i telewizji, a także serii szykan skierowanych przeciwko Radiu Maryja. Mamy do czynienia z wyraźnymi objawami uszczelniania machiny propagandowej, żeby do opinii publicznej nie przedostały się żadne informacje ani opinie sprzeczne z celami propagandowej kampanii.
Nietrudno domyślić się, jakie to cele. Po pierwsze - ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego, której efektem będzie formalna rezygnacja z niepodległości państwowej. Wszyscy mają być "za" i podskakiwać z radości, więc jest oczywiste, że w tej sytuacji żadne głosy sprzeciwu ani nawet wątpliwości nie są pożądane.
Drugi cel - to wybory do Parlamentu Europejskiego. Wprawdzie jest on pozbawiony większego politycznego znaczenia - nawet w Unii Europejskiej, która pod osłoną retoryki demokratycznej nabiera coraz więcej cech mafijnych - ale same wybory traktowane są jako swego rodzaju rozpoznanie walką przed próbą sił w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Kręcące polską sceną polityczną tajne służby z komunistycznym rodowodem pragnęłyby uniknąć niespodzianek podobnych do tej z 2005 roku, więc zawczasu pragną zapewnić sobie panowanie w eterze, żeby jeszcze łatwiej móc zamordować prawdę, zanim wypowiedzą wojnę nam".

Na koniec jeszcze słowo wyjaśnienia dla zdziwionych protestantów. Dlaczego bronię narodowego katolika i to z najbardziej wrogiej protestantom opcji - przedsoborowej? Nie ma to żadnego związku ze zbieżnością naszych poglądów (choć oczywiście w części spraw ona istnieje). Na naszych łamach broniłem i Urbana, i satanistów, i samego siebie przed atakami oskarżających mnie o obrazę uczuć religijnych katolików. Po prostu uważam, że wolność wypowiedzi jest sprawą kluczową dla wszelkich wolności.
Chcesz cieszyć się wolnością? Broń wolności innych! Zabiorą ją innym, zabiorą i Tobie...

Paweł Chojecki
Prezes lubelskiego Okręgu UPR

__________

Fotoreportaż:


Foto 02:
Antyunijna pikieta przez Urzędem Miejskim w Lublinie.
Po prawej - Kol. Adam Leks


Foto 03:
Obok wejścia do redakcji "Gazety Wyborczej".
W głębi przemawia Grzegorz Wysok - redaktor naczelny "Biuletynu"


Foto 04:
Transparenty na centralnym "Pasażu" w Lublinie


Foto 05:
Następcy rosną...

1 lutego 2009

Polska nie jest państwem wolnym!


Niemce, dnia 29 styczeń 2009 r.

Rządzeni jesteśmy przez emisariuszy obcych państw. Traktują oni Polskę jak przedsiębiorstwo, z którego dochodów międzynarodowa dyrekcja dzieli się zyskiem. Rządzą nami przy pomocy przepisów, biurokracji i mediów. A ponieważ są tworami obcymi cywilizacyjnie, nienawidzą nas i nie są zainteresowani rozwojem Polski. Według ideologów UE Polacy mają być tak uformowani, aby spełniali jedynie potrzeby globalnego rynku. Nasze wykształcenie ma być zredukowane do sfery czysto specjalistycznej. Dążą do tego, abyśmy nie byli zakorzenieni w swej rodzinie, narodzie czy religii.

Dzisiejsze tworzenie "robola" jest kontynuacją doktryn komunistycznych edukatorów. Z tym, że o wiele niebezpieczniejsze , ponieważ ingeruje w rozwój dzieci przy pomocy o wiele bardziej wyrafinowanych metod. Niewidzialni cenzorzy pilnują, aby program radiowy, telewizyjny, repertuar kin był jak najgorszy. Klasyka, jeśli się już pojawia to w wersji, która nie niesie żadnych wartości. Do utrzymania takiego PGR-u w marazmie używają mediów serwujących tanie sensacje i bzdurne wiadomości. Codziennie też śmieją się z naszego patriotyzmu, i z tego, z jaką łatwością przerabiają nas na stado potulnych i ogłupiałych baranów przykutych do seriali.

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że Zachód czerpiący horrendalne zyski z Polski będzie starał się utrzymać nas w tym stanie ogłupienia w nieskończoność. I tylko od naszej determinacji zależy, czy wybijemy się na niepodległość. Wspomniałem wcześniej, że Polska jest znienawidzona - znienawidzona jedynie przez "elity" świata zachodniego, a nie przez społeczeństwa. Powodem tej nienawiści jest fakt, że my Polacy jesteśmy jedyną enklawą wartości katolickich w Europie.

Czym jest cywilizacja łacińska, do której należymy, dlaczego stanowimy zagrożenie dla rządców tego świata? Co nas różni od Niemca należącego do cywilizacji bizantyjskiej czy Rosjanina należącego do cywilizacji turańskiej? W kulturze łacińskiej obowiązuje tylko jedna etyka, która odnosi się do wszystkich sfer życia. Niemcy wychowani w cywilizacji bizantyjskiej uważają, że etyka obowiązuje jedynie w relacjach osobistych między Niemcami, ale już nie w polityce i w stosunku do innych narodów. Irena Santor przytoczyła zdarzenie z II wojny światowej. Opowiada, iż jej rodzina przyjaźniła się z rodziną bardzo kulturalnych Niemców, ich relacje były przyjacielskie. Zaraz po wybuchu wojny przyszedł wspomniany Niemiec i zastrzelił ojca pani Ireny, bo takie dostał polecenie. Takich przypadków było tysiące, szczególnie na Pomorzu (bez komentarza). Kto chciałby zgłębić wiedzę, czym nasza cywilizacja różni się od innych, powinien zapoznać się z przemyśleniami naszego wybitnego naukowca Feliksa Konecznego.

Pamiętajmy, że człowiek nie może być cywilizowany na dwa sposoby, nie można czegoś równocześnie uważać za dobre i złe. Media wstrzykują nam dzisiaj obcą cywilizacyjnie kulturę. Skutkuje to strasznym mętlikiem pojęciowym, miotamy się, jakbyśmy byli oślepieni, a najgorzej cierpi na tym młodzież. Jedynym ratunkiem jest pielęgnacja tylko jednej cywilizacji - łacińskiej - opartej na etyce katolickiej.

Z wolnością jest tak, jak z powietrzem - nie doceniasz go, dopóki masz czym oddychać.

W imieniu Ligi Obrony Suwerenności
Przedstawicielstwo na Region Lublin

Piotr Sławiński
tel. 0-691-561-014