- Original Message -
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Saturday, January 30, 2010 1:01 AM
Subject: wiadomości
Szanowni Państwo!
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko podpisał dekret o uznaniu OUN-UPA za stronę walczącą o niepodległość Ukrainy. Jest to kolejna decyzja głowy państwa ukraińskiego głęboko raniąca nasze uczucia. Bardzo proszę o zajęcie stanowiska i rady.
Iwona Kopańska-Kokon
__________
Kolejna skandaliczna decyzja prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki tym razem o uznaniu za "bohaterów" zbrodniarzy z OUN-UPA nie może pozostać bez odpowiedzi. W tej sprawie zwraca się do mnie wiele osób. Dzwonią też dziennikarze, a nawet osoby z zagranicy. Pytanie jest takie, gdzie i w jakiej formie przeprowadzić protest? Chodzi o drugą połowę przyszłego tygodnia, czyli czwartek lub piątek przed niedzielą 7 stycznia 2010 roku. Poprzednie protesty przebiły się do mediów oraz świadomości społecznej, bo pomimo różnych podziałów w tej sprawie nastąpiła ogromna konsolidacja. Bardzo proszę o radę i propozycje.
Ks. Isakowicz-Zaleski
Foto:
Tadeusz Zieliński
Brama konsulatu
generalnego Ukrainy w Lublinie.
Transparent p. Zdzisława Koguciuka - przewodniczącego
Komitetu Upamiętniającego Męczeństwo
Mieszkańców wsi Jankowice
Dekret prezydenta Ukrainy № 75/2010:
W celu uczczenia walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku biorąc pod uwagę wyniki przeprowadzonych badań naukowych, wykazujących na płaszczyźnie państwowej wybitną rolę uczestników walki o niepodległość Ukrainy w dwudziestym wieku w celu ich uhonorowania, przywrócenia historycznej sprawiedliwości a także prawdziwej historii ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego w XX wieku postanawiam:
1. Uznać za uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku osoby biorące udział w politycznej, partyzanckiej, podziemnej oraz zbrojnej walce o niepodległość Ukrainy, w tym wchodzące w skład Ukraińskiej Centralnej Rady, Ukraińskiej Republiki Ludowej, Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej, Państwa Ukraińskiego (Hetmanatu), Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, Organizacji Obrony Narodowej "Karpacka Sicz", Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, UPA, Ukraińskiej Głównej Wyzwoleńczej Rady a także innych formacji wojskowych, partii politycznych, organizacji oraz ruchów, które postawiły sobie za cel zdobycie przez Ukrainę państwowej niepodległości.
2. Gabinet Ministrów Ukrainy ma opracować wraz ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i z udziałem Narodowej Akademii Nauk Ukrainy oraz wnieść w odpowiednim czasie w celu rozpatrzenia przez Najwyższą Radę Ukrainy projekt Ustawy Ukrainy "O statusie prawnym uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku".
3. Ministerstwo Edukacji oraz Nauki Ukrainy, Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej ma opracować z udziałem Narodowej Akademii Nauk dla wszystkich szkół metodyczne, edukacyjne i inne materiały na temat walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku.
4. Rada Ministrów Autonomicznej Republiki Krym, obwody, Kijowski i Sewastopolski, miejskie i państwowe administracje mają podjąć działania w odpowiednim czasie w celu godnego uczczenia walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku, w tym mają intensyfikować patriotyczne wychowanie młodzieży, nadawać w miejscowościach nazwy ulic, placów , bulwarów, parków i ogrodów, szkół i instytucji kulturalnych na cześć wybitnych uczestników walki o niepodległość Ukrainy oraz wydarzeń związanych z ukraińskim ruchem wyzwoleńczym w XX wieku. Zaproponować samorządom lokalnym organizować obchody na cześć uczestników walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku.
Prezydent Ukrainy
Wiktor Juszczenko
25 stycznia 2010
Reakcja na dekret Juszczenki
24 stycznia 2010
O zbrodniach Stepana Bandery
- Original Message -
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Monday, January 25, 2010 1:09 PM
Subject: wiadomość
Szanowni Państwo!
W poniedziałek 25 stycznia br. o godzinie 20.30 w TVP Info będę mówić o zbrodniach Bandery. Moim adwersarzem będzie Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Unii Wolności p. Henryk Wujec, z którym trzykrotnie już polemizowałem w sprawie rajdu Stepana Bandery. Zachęcam do oglądania. Proszę rozesłać do innych.
ks. Tadeusz
Isakowicz-Zaleski
Video 1:
Ks. Tadeusz Zaleski
o zbrodniach Bandery (1)
Video 2:
Ks. Tadeusz Zaleski
o zbrodniach Bandery (2)
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
23 stycznia 2010
Felieton Adama Leksa
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Dudy w miech
Jak doniosły wczoraj reżymowe media, Donald Tusk nie zamierza kandydować na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Widocznie nie zasługujemy na prezydenta z zasadami. W rozmowie z dziennikarzem TVN-u motywując swoją decyzję wspominał coś o tym, że zamierza się dla nas poświęcić a Polska ma wielką szansę, która może się zmarnować, oczywiście gdy on nie będzie premierem. Słowem wynikało z tego, że nie miał innego wyjścia, bo ten co przyjdzie po nim, to nie będzie żaden mąż stanu i na pewno spartoli to, co on tak dobrze prezes Dyzma, pardon! oczywiście premier Tusk, zrobił. Najzabawniejsze było jednak to, co powiedział o swoich szansach w wyścigu prezydenckim. Mianowicie stwierdził, że i tak by je wygrał, ale nie chce.
W związku z tym przypomniała mi się dawna historia. W początkowych klasach szkoły podstawowej chodził razem ze mną znajomy z osiedla, który będąc pokaźnej postury wszystkich w klasie rozkładał. Pech chciał, że w następnym roku doszlusował do nas osobnik, który był zmuszony powtarzać rok, i to nie po raz pierwszy, a więc od nas starszy i silniejszy. I wtedy się okazało, ze nasz lew klasowy nagle "wymiękł". Na nasze zapytywania dlaczego nie daje odporu zaczepkom przeroślaka, odpowiedział w typie Donalda Tuska, że "i tak by z nim wygrał, ale nie chce". Z tego powodu stał się przedmiotem naszych drwin albowiem zobaczyliśmy, że jego odwaga była tylko odwagą w biciu słabszego, natomiast gdy ktoś dorównywał mu siłą, wtedy prezentował słynną wstrzemięźliwość Andrzeja Gołoty połączoną z ucieczką z ringu.
Wydaje się jednak, iż na decyzje Słońca Peru nie złożyła się li tylko jego słynna odwaga ale i ta okoliczność, że zostały mu odebrane auxila w postaci przychylności mediów, które jeszcze do niedawna zachwycały się jego najmniejszym sukcesem zaś największe niepowodzenia zmniejszały do wielkości łebka od szpilki. Pod tym względem wszystkie media posiadają umiejętności łowców głów z Nowej Gwinei, którzy potrafią każdą ludzką głowę zmniejszyć do wielkości małej pięści. Pomny na taką okoliczność Donald Tusk dolnym wiatrem zwąchał, że wojować nie ma o co, a na wypadek klęski stołek premiera byłby już zajęty. Wtedy nie mógłby się dla nas już poświęcać. Znając wrażliwą naturę Donalda Tuska, będzie to dla niego cios straszny i w dodatku niezasłużony. Myślę, że w tych czasach gdzie małpia złośliwość jest na porządku dziennym powinniśmy mieć wzgląd na tą okoliczność.
Adam Leks
22 stycznia 2010
Dr Agnieszka Szołucha w KiK
Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - dr Agnieszka Szołucha
z lubelskiego UMCS
14 I 2010 r. w Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z p. dr Agnieszką Szołuchą z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Tematem wykładu były nieznane dzieje polskiej poetki i nowelistki okresu realizmu Marii Konopnickiej. KiK nie po raz pierwszy gości osoby, które swoim działaniem próbują ocalić od zapomnienia znanych wieszczów polskiej kultury.
2 VI 2009 r. pani Agnieszka wygłosiła prelekcję na temat ks. Stanisława Piotrowicza, charakteryzując go jako obrońcę praw języka polskiego na Wileńszczyźnie oraz człowieka, którego skrajnie odważny czyn spotkał się z ogromnym rozgłosem w Polsce i Europie, a w jakiejś mierze wpłynął także na zahamowanie prób rusyfikacyjnych na gruncie kościelnym. Swój referat prelegentka oparła na autorskiej pracy "Imperializm rosyjski w dobie postyczniowej - casus ks. Piotrowicza" wygłoszonej na ogólnopolskiej konferencji naukowej pt. "Nacjonalizm polski do 1939 roku. Wizje kultury polskiej i europejskiej" Lublin, 22-23 IV 2008 r. Po spotkaniu red. naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok bezpłatnie rozdał kilkanaście egzemplarzy swojego pisma.
Tadeusz Zieliński
21 stycznia 2010
Apel o zachowanie krzyży w szkołach
- Original Message -
To: "mndystrybucja@o2.pl"
Sent: Saturday, January 30, 2010 12:00 PM
Subject: Wesprzyj nasz protest!
Szanowni Państwo!
Aktualnie prowadzimy akcje protestacyjne w sprawie krzyży w szkołach.
Bardzo prosimy o poparcie naszej akcji.
Z wyrazami szacunku!
Andrzej Plaszczyca
__________
Kochani!
Dotarła do mnie wiadomość, że do Ministerstwa Edukacji Narodowej masowo wpływają maile od młodych ludzi, domagających się zdjęcia krzyży ze ścian sal lekcyjnych w polskich szkołach. Wygląda to na zorganizowaną lewicową akcję. Nic nie wiadomo natomiast o listach od osób opowiadających się za zachowaniem krzyży w szkołach. Dlatego też warto rozesłać do swoich krewnych i znajomych, doceniających znaczenie obecności krzyży w miejscach publicznych informację o powyższym, np. zatytułowaną: "Opowiadam się za zachowaniem krzyży w polskich szkołach" na adres Ministerstwa Edukacji Narodowej - informacja@men.gov.pl lub poprzez formularz kontaktowy, gdzie należy skopiować treść poniższej wiadomości oraz podać swoje dane osobowe. Sprawa jest bardzo pilna.
Ks. prof. Ryszard Sztychmiler
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
w Olsztynie
Szanowni Państwo!
Dziękuję za to, że nasze dzieci mogą uczęszcza do szkół, w których na ścianach klas lekcyjnych i w innych miejscach publicznych, obok godła państwowego, wiszą krzyże. Ufam, że taki stan zostanie zachowany, pozostając z należnym szacunkiem dla osób należących do innych religii lub wyznających światopogląd materialistyczny czy agnostyczny. Jak wiadomo krzyż jest nie tylko znakiem śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, ale także największego poświęcenia do jakiego zdolny jest człowiek dla ratowania innego człowieka. Wierzę, że macie Państwo świadomość, iż większość polskich rodziców oraz młodzieży życzy sobie, aby we wszystkich szkołach naszego kraju krzyż zajmował należne mu miejsce.
(imię i nazwisko)
20 stycznia 2010
Michalkiewicz o polityce USA
12 XII 2009 roku w lubelskim Hotelu Mercure odbyło się spotkanie z red. Stanisławem Michalkiewiczem, zorganizowane przez Organizację Monarchistów Polskich. Tematem wiodącym była sytuacja naszego kraju po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Prezentuję reportaż filmowy, w którym red. Michalkiewicz mówi o doktrynie Busha, Al Gore'a i Clintona, polityce amerykańskiej oraz sytuacji uświadomionej konieczności.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Red. Michalkiewicz
o polityce USA w Europie
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
19 stycznia 2010
Felieton Adama Leksa
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Powrót syna marnotrawnego?
Niedawno w wywiadzie udzielonym dla "Newsweeka" bp Tadeusz Pieronek na zadane pytanie "Czy sądzi, że pamięć o Holokauście jest instrumentalnie wykorzystywana?" odpowiedział: "Oczywiście, że tak. Wykorzystywana jest jako broń propagandowa i to w celu osiągnięcia nieuzasadnionych często korzyści". Powtarzam, z historycznego punktu widzenia nie jest prawdą, że w obozach zginęli wyłącznie Żydzi. Prawda ta jednak jest dziś niemal ignorowana. Biskup wyraził ponadto zdanie, że Palestyńczycy padają ofiarami niesprawiedliwości ze strony Izraelczyków. "Widząc zdjęcia muru nie sposób nie stwierdzić, że popełnia się kolosalną niesprawiedliwość względem Palestyńczyków, którzy traktowani są jak zwierzęta a ich obywatelskie prawa są co najmniej gwałcone" - ocenił. - Ale o tym, przy wspólnictwie międzynarodowych lobbies, niewiele się mówi. Niech się ustanowi dzień pamięci także dla nich. "Oczywiście to wszystko nie zaprzecza hańbie obozów koncentracyjnych oraz aberracjom nazizmu" - zauważa biskup Pieronek.
W dalszej swojej części wypowiedzi bp Pieronek już grzmi: "Szoah jako taki to żydowski wymysł. Można by równie dobrze mówić z taką samą mocą i ustanowić dzień pamięci dla licznych ofiarach komunizmu, prześladowanych katolików i chrześcijan". - Ale oni, Żydzi, mają dobrą prasę, ponieważ dysponują potężnymi środkami finansowymi, ogromną władzą i bezwarunkowym poparciem Stanów Zjednoczonych i to sprzyja swego rodzaju arogancji, którą uważam za nie do zniesienia. Dalej, w wywiadzie dla włoskiego internetowego portalu katolickiego Biskup Pieronek mówi w podobnym stylu, że Szoah to "żydowski wymysł". Jego zdaniem, także pamięć o żydowskim Holokauście wykorzystywana jest jako broń propagandowa. W rozmowie z portalem Pontifex.Roma, jaki ukazał się w niedzielę krakowski biskup pytany o to, skąd biorą się głosy o polskim antysemityzmie, odparł, że opinie te rozpowszechniają osoby, które nie uczyły się historii.
Gdybym nie wiedział, że to mówi ów dostojny purpurat to bym zapewne pomyślał, iż to jakiś fragment oświadczenia NOP-u lub jakiejś innej "faszystowskiej" organizacji, wydanego, dajmy na to, z okazji którejś tam rocznicy marszu na Rzym (ta karczma Rzym się nazywa!). Przypomnijmy, że jeszcze do niedawna bp Pieronek był takim filosemitą, iż wyprzedzał w tym obłędzie innych, i to o parę długości. Okazuje się jednak, że na mądrość nigdy nie jest za późno. Modlitwy wiernych o opamiętanie ich pasterza też musiały swoje zrobić. A kto wie, może nawet i egzorcyzmy. Czyżby wyścig lemingów miał się zakończyć? Inna sprawa, że po tych wypowiedziach dostojny purpurat zapewne teraz stoczy się do poziomu antysemitników. Oczywiście "bez swojej wiedzy i przyzwolenia". Zresztą - chyba innej drogi dla nas nie ma. Albowiem okazuje się, że można już być tylko filo albo antysemitą. W taki sam sposób jak jedne dusze przeznaczone są do zbawienia a drugie do potępienia. Tak w każdym razie mówi nauka o predestynacji. Wprawdzie marna to dla nas antysemitników pociecha, ale lepsza taka niż żadna.
Adam Leks
18 stycznia 2010
Michalkiewicz o Rządzie Światowym
12 XII 2009 roku w lubelskim Hotelu Mercure odbyło się spotkanie z red. Stanisławem Michalkiewiczem, zorganizowane przez Organizację Monarchistów Polskich. Tematem wiodącym była sytuacja naszego kraju po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Prezentuję reportaż filmowy, w którym red. Michalkiewicz mówi o budowie Rządu Światowego, wielobiegunowości politycznej oraz konflikcie interesów mocarstw światowych.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Red. Michalkiewicz
o Rządzie Światowym
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
17 stycznia 2010
Nadesłane do Redakcji
22 styczeń 2010 r.
Pan
Lech Kaczyński
Prezydent RP
Szanowny Panie Prezydencie!
Jako zwykły obywatel, a także prezes Wspólnoty Małych Ojczyzn uprzejmie proszę, by przez pamięć dla pomordowanych Polaków, w imię historycznej prawdy i przyzwoitości zwrócił się Pan do swojego przyjaciela i sojusznika politycznego Wiktora Juszczenki ze stanowczym apelem, aby wycofał się z haniebnego wobec Polaków gestu nadania tytułu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze. Jako człowiek przywiązany do prawdy historycznej, wyczulony na krzywdy polskiego narodu powinno przyjść to Panu bez szczególnych problemów i w sposób naturalny. Jako człowiek o dogłębnej wiedzy historycznej z pewnością wie Pan, z jaką traumą wiąże się dla Polaków, zwłaszcza dawnych mieszkańców Kresów Wschodnich nazwisko Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Przez pamięć dla niewinnie i okrutnie pomordowanych polskich dzieci, kobiet i starców proszę o stanowczą reakcję godną polskiego Prezydenta, dziedzica oraz powiernika narodowej pamięci. Ma Pan szczególny tytuł zwrócić się do odchodzącego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, gdyż to Pan i Pański Urząd wspierał go w działaniach politycznych oraz wzmacniał na arenie międzynarodowej zapewniając dookoła, że mamy do czynienia z przyjacielem Polski i Polaków. Niech Pan odłoży na bok polityczną poprawność. Oczami wyobraźni spojrzy na sylwetki setek tysięcy okrutnie pomordowanych przez podkomendnych Stepana Bandery Polek i Polaków oraz "uderzy pięścią w stół" mówiąc stanowcze "nie"! Wykazywał Pan wielokrotnie odwagę mówienia rzeczy niepopularnych, ale prawdziwych. Zachodzi pilna potrzeba wypowiedzenia również i teraz podobnych słów.
Z poważaniem
Maciej Eckardt
Prezes Stowarzyszenia Wspólnota
Małych Ojczyzn w Bydgoszczy
16 stycznia 2010
Michał Krupa o wojnie w Iraku
12 I 2010 roku w Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z mgr Michałem Krupą z Organizacji Monarchistów Polskich w Lublinie. Tematem wiodącym wykładu był neokonserwatyzm amerykański. Prezentuję ostatnią cześć dyskusji z uczestnikami panelu, w którym Kol. Michał mówi o arsenale nuklearnym Izraela oraz amerykańskiej polityce wobec Iraku.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Michał Krupa
o wojnie w Iraku
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
15 stycznia 2010
Rok 2010 rokiem iwigilacji
Tajna policja przejęła kontrolę nad NASK, najważniejszą instytucją polskiego internetu. Rząd przygotował projekt prawa cenzurującego treści w sieci, a służbom specjalnym i policji dał możliwość śledzenia internautów oraz abonentów komórek. W listopadzie ostrzegaliśmy, iż ABW chce przejąć kontrolę nad NASK, instytucją przydzielającą polskie domeny oraz sprawującą technologiczną pieczę nad polską częścią sieci. To właśnie w NASK nastąpiło pierwsze, historyczne polskie połączenie internetowe. W połowie listopada szefem NASK mianowano pułkownika Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w czynnej służbie. W tym samym czasie rząd przygotował projekt zmian w ustawach dający tajnym służbom prawo inwigilacji oraz cenzurowania internetu. Przypadek?
Pretekstem do przejęcia kontroli nad NASK było odwołanie poprzedniego szefa tej jednostki naukowej po kontroli finansowej. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło konkurs na nowego dyrektora. W ostatnim dniu konkursu przedłużono go o kolejne dni. Działo się to wszystko w październiku w czasie gdy wybuchła afera hazardowa. Gdy przedłużono konkurs, swą kandydaturę zgłosił oficer ABW, płk. Michał Chrzanowski, szef Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego tej tajnej służby. Kandydatów na nowego dyrektora NASK oceniała pięcioosobowa komisja konkursowa powołana przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego. ABW do komisji "wsadziła" dwóch swoich ludzi, w tym podwładnego płk. Chrzanowskiego. Oficjalnie reprezentowali ministerstwo nauki. Wyniki konkursu były w tej sytuacji do przewidzenia. Komisja konkursowa za najlepszą kandydaturę uznała oczywiście osobę czynnego oficera tajnej policji. Wyniki konkursu ogłoszono w połowie października tego roku. Ostateczne słowo należało do minister nauki oraz szkolnictwa wyższego p. Barbary Kudryckiej. Ta zwlekała miesiąc z mianowaniem. W tym czasie rozwijała się afera hazardowa, a premier Tusk ogłosił plan likwidacji hazardu m.in. w internecie. W rządzie trwały intensywne prace nad odpowiednią ustawą. Projekt zakładający inwigilację i cenzurę sieci ogłoszono w tym samym mniej więcej czasie, co ostateczne postawienie na czele NASK oficera ABW. Minister Kudrycka powołała płk. Chrzanowskiego na dyrektora NASK 16 listopada tego roku. Od tej chwili NASK stał się de facto kolejnym departamentem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Trzeba sobie uzmysłowić, że polskie domeny internetowe przydziela teraz ABW. Kupując sobie adres internetowy, dajemy zarabiać specsłużbom. Korzystając z sieci radiowego dostępu do internetu stworzonej przez NASK, korzystamy z infrastruktury całkowicie kontrolowane przez tajną policję. NASK i ABW stały się jednością.
W połowie listopada premier Tusk ogłosił, iż Urząd Komunikacji Elektronicznej będzie cenzurować internet i blokować te witryny, które ABW uzna za "strony niedozwolone" w myśl ustawy. A projekt zakłada, że będą nimi witryny z hazardem, pedofilskie oraz propagujące faszyzm. O tym, jakie to konkretne witryny znajdą się w tym rejestrze ma decydować ABW i policja. UKE ma prowadzić jedynie rejestr "usług oraz stron niedozwolonych", a w ciągu sześciu godzin od wpisania danej strony do rejestru musi wysłać do dostawców internetu informację o tym. Ci natychmiast muszą zablokować dostęp do tej witryny. Oczywiście definicje, jakie strony internetowe stanowią te zakazane są rozmyte i nieostre. Projekt prawa wprowadza więc po prostu cenzurę, a z tajnych służb robi cenzorów. Jednak to nie wszystko. Do projektu wpisano przepisy umożliwiające śledzenie internautów, a właściwie ich ruchu w sieci bez wyroku sądu. W połowie grudnia dodano kolejne inwigilatorskie artykuły. Policja bez zgody sądu będzie mogła żądać od operatorów danych każdego internauty, jego numeru PESEL czy e-maili. Policjant mógłby też sprawdzać, jakie strony internauta odwiedzał. Dziś też o podobne dane może występować do operatorów komórkowych czy właścicieli portali, ale w większości przypadków dopiero z nakazem sądowym. Rząd takie przepisy tłumaczy "ochroną społeczeństwa przed skutkami niektórych negatywnych zjawisk". Jak w PRL. (1) Co prawda tuż przed świętami minister Michał Boni zapowiedział, że rząd wycofa się z części przepisów, ale trzeba poczekać, bowiem to tylko zapowiedź, a konkretne artykuły nie zniknęły jeszcze z projektu ustawy. Według słów ministra Boniego nie będzie nowych uprawnień policji do inwigilacji internautów, a strony "propagujące faszyzm" nie będą blokowane, bowiem "trudno o jasną definicję". ABW i policja nie będą nakazywać wpisania jakieś strony do rejestru witryn zakazanych. O tym będzie decydować tylko sąd. Ostateczny kształt prawa poznamy w pierwszej połowie stycznia. Nie łudźmy się jednak, iż tajne służby tak łatwo oddadzą nowe prerogatywy, które są na wyciągnięcie ręki. Inwigilacja i cenzurowanie sieci to zbyt łakomy kąsek, by z niego zrezygnować bez walki.
Gdy wszyscy zajęci byli patrzeniem, jak rząd Donalda Tuska walczy z hazardem, w internecie pojawił się projekt rozporządzenia, który wprowadza całkowitą inwigilację posiadaczy telefonów komórkowych. Minister Infrastruktury musi wydać nowe rozporządzenie do nowelizacji prawa telekomunikacyjnego, które weszło w życie w lipcu tego roku. Dokument czeka już tylko na podpis ministra, a w treści rozporządzenia są trzy słowa "oraz jego trwania". Chodzi o lokalizację osoby, która właśnie wykonała połączenie telefonem komórkowym. Operatorzy telefonii muszą zbierać oraz przechowywać dane o tym, kto do kogo zadzwonił oraz z jakiego miejsca dokonano połączenia inicjującego rozmowę. Dotyczy to wszystkich posiadaczy komórek bez wyjątku. Jednak dopisanie trzech powyższych słów powoduje, że operatorzy będą musieli śledzić każdy krok rozmówców. Bez wyjątku. Jeśli Kowalski zadzwoni do Nowaka to operatorzy będą musieli zapisywać każdy krok rozmówcy i przechowywać te dane przez 5 lat. Gdy ABW i policja o te dane wystąpią, muszą je otrzymać. W ten sposób rząd Tuska wprowadził po prostu całkowitą inwigilację społeczeństwa, bowiem łatwiej jest zliczyć tych, co komórek nie mają. Oczywiście i teraz można śledzić osoby rozmawiające przez telefon, ale tylko podsłuchiwane, na co zgodę wydaje sąd. Projekt rozporządzenia nie przewiduje żadnego sądowego nadzoru nad danymi pochodzącymi z inwigilacji Polaków. Tajemnicą poliszynela jest to, że pracownikami departamentów przechowujących dane o połączeniach klientów oraz ich śledzących w firmach będących operatorami telefonii komórkowej są wyłącznie byli pracownicy tajnych służb i policji. W ten sposób różnego rodzaju tajne policje mają nieograniczony wgląd w nasze dane. Bez jakiejkolwiek kontroli. Z drugiej strony byli pracownicy jednej specsłużby pracujący u operatora komórkowego niechętnie przekazują takie dane specsłużbom będącym w konflikcie z byłym pracodawcą. Po prostu jak ktoś był z ABW to nie przekazuje informacji ludziom z WSI i na odwrót. Do tego w czasach rządów PiS dochodziły animozje polityczne. Pozostały zresztą do dziś.
Jeśli więc nie chcesz być śledzony przez ABW, to po prostu wyrzuć komórkę, odłącz internet, przestań korzystać z komunikacji publicznej (nowe bilety okresowe MPK mają zakodowany PESEL oraz pozwalają śledzić drogę użytkownika), zdemontuj satelitę, nie wychodź w ogóle z mieszkania, aby nie namierzyła cię kamera miejskiego monitoringu, a jeśli posiadasz dom to od razu wypowiedz umowę z firmą ochroniarską i pozbądź się czym prędzej jej systemu czujek. Dziś trudno funkcjonować w świecie bez inwigilacji. Pytanie, czy można się przed nią obronić. Nawet jeśli nie do końca, to można wydać jej chociaż wojnę.
Dariusz Kos
__________
(1) Nie od dziś wiadomo, że do służb specjalnych napłynęło wielu oficerów dawnych agencji wywiadowczych PRL. Niedawno redakcja "Biuletynu" trafiła w internecie na ciekawą informację, ilu kierowników jednostek ABW oraz ich zastępców miało staż w Wojskowych Służbach Informacyjnych. Jest ona niejawna, co wynika z załącznika do ustawy o ochronie informacji niejawnych. Otóż po zmianie rządu na czele delegatur dawnego Urzędu Ochrony Państwa stanęli oficerowie z kilkudziesięcioletnim stażem w wojskowych tajnych służbach. Ściąganie wojskowych zapoczątkował ówczesny p.o. szefa UOP Zbigniew Siemiątkowski, który mianował trzech pułkowników dawnego WSW, a potem WSI na stanowiska szefów delegatur UOP w Bydgoszczy, Lublinie i Szczecinie. Szefem delegatury w Lublinie został płk Antoni Paliwoda. Pracował w WSW Pomorskiego Okręgu Wojskowego od lat 70-tych. Pełnił również kierownicze funkcje w jednostkach kontrwywiadu wojskowego w Toruniu i w centrali WSI. Paliwoda odszedł z WSI na emeryturę, przeszedł do ABW i objął kierownictwo delegatury.
Tadeusz Zieliński
14 stycznia 2010
O relacjach amerykańsko-izraelskich
12 I 2010 roku w Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z mgr Michałem Krupą z Organizacji Monarchistów Polskich w Lublinie. Tematem wiodącym wykładu był neokonserwatyzm amerykański. Prezentuję drugą cześć dyskusji z uczestnikami panelu, w którym prelegent wypowiada się na temat stosunków amerykańsko-izraelskich oraz rosyjskiej polityce wobec Iraku.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Michał o relacjach
amerykańsko-izraelskich
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
13 stycznia 2010
Pomnik w Hrubieszowie
22 stycznia 2010 roku w lubelskiej siedzibie Klubu Inteligencji Katolickiej odbył się wykład mgr Remigiusza Broniarka pt. "Koncepcje programowe Obozu Narodowo-Radykalnego Falanga". W trakcie spotkania otrzymaliśmy artykuł p. Leona Śliwy, przekazany nam do publikacji za pośrednictwem redaktora Wacława Antoniuka z Lublina. Z przyjemnością zamieszczamy go na naszym blogu.
Tadeusz Zieliński
__________
Po 44-ech latach stanął
pomnik partyzanta w Hrubieszowie
Jestem żołnierzem AK. Razem z moim ojcem Andrzejem byłem aresztowany oraz wywieziony do Związku Radzieckiego jesienią 1944 roku. Z naszej miejscowości Stefanowice za udział w szeregach Armii Krajowej, w dawnym ZSRR więziono kilkunastu żołnierzy. Wielu nie wróciło. Z obozu w Borowiczach zwolniono nas w marcu 1946 roku. Mój ojciec wkrótce po powrocie do Polski zmarł.
Cieszę się, że doczekałem czasu kiedy w Hrubieszowie postawiono pomnik Żołnierza Polskiego Państwa Podziemnego 1939-45. Nie mogę zaś pogodzić się z tym, że pominięto nazwę wojska oraz ograniczono czas istnienia i walki partyzantów tylko do 1945 roku. W maju 1946 partyzanci w Hrubieszowie zniszczyli budynek UB i uwolnili kilkudziesięciu żołnierzy Armii Krajowej. Władze Polski Ludowej więziły i prześladowały żołnierzy AK jeszcze przez kilka lat po wojnie. Pytam czy napis ograniczający czas aktywnej walki partyzantów tylko do 1945 r. jest prawdą historyczną? Komu zależy na przemilczaniu nazwy Armia Krajowa i skracaniu czasu istnienia oraz walki oddziałów partyzanckich?
Już w końcu lipca 1944 roku na Lubelszczyźnie nowe władze traktowały żołnierzy AK jako bandy reakcyjne pozostające na usługach angloamerykańskiego imperializmu. Na przykładzie pomnika partyzanta w Hrubieszowie stwierdzam, że do naszych czasów przetrwała dziwna niechęć określonych środowisk do samej nazwy Armia Krajowa. Może przyczyna tkwi w braku rzetelnej wiedzy historycznej dotyczącej okresu pierwszych lat po wojnie? Duże spustoszenia w umysłach Polaków jest skutkiem przekazywania młodzieży różnych kłamstw na temat tak zwanego reakcyjnego podziemia i pomijania okresu terroryzowania społeczeństwa przez UB w czasie trwania władzy ludowej. Właśnie w pierwszych trzech latach po wojnie najwięcej do powiedzenia miało w Polsce NKWD.
Dzisiaj wprawdzie nikt już nie nazywa AK bandą, ale często daje się zauważyć obojętność. Historię rzeźby poznałem z publikacji pt. "Pechowy pomnik - geneza zła" autorstwa p. Wacława Antoniuka. Korespondencja artysty z różnymi instytucjami i władzami PRL były materiałem źródłowym do przedmiotowego opracowania. Pan Momot pracę rozpoczął w 1965 roku. Pomnik ofiarował w hołdzie swoim kolegom-partyzantom Armii Krajowej. Do 1989 roku gotowy monument nie mógł stanąć na fundamencie, ponieważ komuniści już wyklęli AK. Stefan Momot napotkał trudności, których pokonać nie mógł. O dziwo podobnie było prawie przez 18 lat po zmianie ustroju w Polsce.
Wreszcie w dniu 28 września 2009 r. pomnik został odsłonięty i poświęcony. Jednakże miejscowi decydenci postawili na swoim. Pod pretekstem, że przedmiotowy pomnik jest niedokończony, gruntownie go przerobiono. Postać partyzanta została całkowicie zmieniona. Obelisk według koncepcji autora miał być rzeźbą martyrologiczną. Jaki rodzaj sztuki prezentuje partyzant po przeróbce? Widać gładką postać z owalną twarzą dobrze odżywionego mężczyzny. Partyzant Momota miał twarz gniewną, mężną, wzywającą do walki. Dla zlecających poprawienie gotowej rzeźby prawa autorskie nie miały żadnego znaczenia.
Inskrypcja oraz dodatkowa informacja dotycząca historii pomnika pomija nazwę organizacyjną partyzantów, którym p. Momot ofiarował swoje dzieło. Magister Stefan Momot był AK-owcem, zmarł w Warszawie w 1998 roku mając 89 lat. Cześć i chwała prawemu człowiekowi oraz patriocie za wszystkie trudy w walce o upamiętnienie partyzantów Armii Krajowej.
Leon Śliwa
Stefanowice, gm. Hrubieszów
12 stycznia 2010
Michał Krupa o neokonserwatyzmie
12 I 2010 roku w Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z mgr Michałem Krupą z Organizacji Monarchistów Polskich w Lublinie. Prezentuję pierwszą cześć reportażu filmowego z dyskusji, w którym prelegent mówi o doktrynie Eisenhowera oraz myśli polityczno-filozoficznej amerykańskich neokonserwatystów.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Michał Krupa
o neokonserwatyzmie
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
11 stycznia 2010
Fałszowanie historii
- Original Message -
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Thursday, January 21, 2010 10:03 PM
Subject: Akcja Wisła
Szanowni Państwo!
Przychodzą czasy na historyczną prawdę o bandach OUN-UPA. W niedzielę 24 stycznia o godzinie 22.00 na Discovery Historia będzie relacja historyczna o akcji "Wisła". Zapamiętajmy nazwiska: reżysera oraz scenarzysty, ale przede wszystkim konsultanta historycznego. Na wystawie Ericki Steinbach akcja "Wisła" jest przedstawiona jako najazd na ludność ukraińską i rozproszenie jej po całej Polsce. Przedtem nic się w południowo-wschodniej Polsce nie działo. Tak samo jak wypędzenia Niemców - Bogu ducha winnych cywilów Polacy wypędzili odbierając im własność. Jeśli Niemcy mogą sobie pozwalać w ich kraju na taki woluntaryzm historyczny, to my, w naszym kraju mamy pozwolić na historyczny fałsz rozpowszechniany przez wybielaczy ukraińskiego faszyzmu?
prof. dr hab. inż. Józef Wysocki
10 stycznia 2010
O nowej roli Ducha Świętego

Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
O nowej roli Ducha Świętego we współczesnym Kościele
Niedawno będąc z kolegami u pewnego księdza byłem świadkiem ciekawej rozmowy. W czasie jej trwania pobożny kapłan coraz to podawał budujące przykłady cudownych nawróceń zatwardziałych grzeszników. Po każdej następnej historii kończącej się jak zwykle powrotem marnotrawnego syna na łono Kościoła nie omieszkał nigdy wtrącić, że stało sie to z Łaski Bożej, nie miał z tym nic wspólnego, nie "naprzykrzał" się ludziom swoją wiarą oraz że nie nawracał ich "na siłę". W swej posłudze kapłańskiej czyli metodzie ewangelizacji bez ewangelizacji upatrywał klucz do sukcesu. Duch Święty pełnił w niej główną rolę odwalając za niego czarną robotę, co w końcowym efekcie objawiało się nową skruszona owieczką gotową do nawrócenia, oczywiście na chwałę Kościołowi.
Swoimi doświadczeniem ów kapłan dzielił się z nami z takim zapałem i wiarą w to co robi - a właściwie mówi, że zaprawdę już nie wiedziałem po co Duchowi Świętemu potrzebna jeszcze jest osoba księdza. Po powrocie do domu kiedy ciemne opary zasnuwające mój umysł ustąpiły wschodzącemu słońcu, zacząłem mieć pewne wątpliwości. Po pierwsze skąd ów poczciwy kapłan mógł wiedzieć czy w swojej posłudze nie zebrał tego co posiał kto inny i to dawno temu? Czasem słowo jak ziarno czeka wiele lat, zanim w człowieku wzejdzie. Po drugie osoba księdza nie chcącego nikomu się "narzucać" i "naprzykrzać" oraz w swej bojaźliwej posłudze wyczekująca na wyręczającą moc Ducha Świętego niewiele ma wspólnego z postawą prawdziwego katolickiego kapłana.
A może lepiej niczego od wiernych już nie żądać bo mogliby, co nie daj Boże, obrazić się na Pana Boga, przez co ich zbawienie stałoby się mocno problematyczne. I po co w ogóle ludziom na kazaniach przypominać jeszcze o Dekalogu, skoro to może im sprawiać tylko przykrość oraz wprawiać w nieprzyjemny dysonans poznawczy. O nieuchronności śmierci już nie wspomnę gdyż dla młodych to tylko "strachy na lachy" a dla starszych zaś niepotrzebne hercklekoty w i tak już nadmiernie obciążonym życiu zawodowym, nie mówiąc już o znanej u nas niewesołej doli emeryta. Słowem sam żyj i daj żyć innym, czyli kult świętego spokoju w całej okazałości. Z tego zaś do owsiakowego "róbta co chceta" droga niedaleka oraz lekka. Tylko czy to będzie jeszcze Ewangelia Jezusa, czy czyjeś prywatne "objawienie"?
Człowiek to istota dziwna i w najmniej oczekiwanym momencie może u niego nastąpić nawrócenie. Dlatego tak ważny jest klimat prawdziwej wiary wytwarzany wokół jego osoby. Kiedyś Kościół bez problemu go stwarzał. Nie twierdzę, że nie robi tego i teraz, ale wydaje mi się, że jest go stanowczo za mało i chyba nie jest on najlepszej jakości. A przydałoby się go nam znacznie więcej, bo ponoć "extra Ecclesiam nulla salus"(poza Kościołem nie ma zbawienia), chociaż krążą o tym już rozmaite słuchy. W końcu przecież nawet w Piśmie Świętym pisze "miecz wam przyniosłem, nie pokój". Zresztą obawiam się, że niektórzy księża mylą pokój ze spokojem.
Adam Leks
9 stycznia 2010
Nasz list poparcia dla Posła Pięty
Sz. Pan
Poseł Stanisław Pięta
E-mail: biuroposelskie-pieta@o2.pl
Szanowny Panie Pośle,
Od kilku dni lewicowe media informują o Pana "skandalicznej interpelacji" skierowanej do ministra kultury p. Bogdana Zdrojewskiego w sprawie wystawy pt. "Ars Homo Erotica", która ma być zaprezentowana w Muzeum Narodowym w Warszawie. Nie od dziś wiadomo, że tego typu imprezy są organizowane w celu promowania dewiacyjnych zachowań i uwiarygodniania środowisk homoseksualnych jako tak zwanej mniejszości mającej jakoby wnosić istotny wkład w narodową kulturę. Dobrze się zatem stało, że zdemaskował Pan rzeczywiste zamiary organizatorów wystawy, którzy w perfidny sposób wykorzystują placówki kulturalne utrzymywane z pieniędzy podatników do promowania homoseksualnej ideologii. W związku z tym proszę przyjąć wyrazy uznania jak również pełnej solidarności za odważną i bezkompromisową postawę wobec prób promowania homoseksualizmu w przestrzeni publicznej.
Z poważaniem
Tadeusz Zieliński
Do wiadomości:
p. Bogdan Zdrojewski
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego
e-mail: minister@mkidn.gov.pl
p. Janusz Kochanowski
e-mail: rzecznik@rpo.gov.pl
8 stycznia 2010
Felietony Adama Leksa
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Niestrawny wyrok Agnieszki Trawny
Sąd Rejonowy w Szczytnie wydał wyrok, który orzekł eksmisję rodzin Moskalików i Głowackich z domu w Nartach na Mazurach. Okazuje się, że właścicielką jest nadal Niemka Agnieszka Trawny. W kolejce czekają następni. Spełnia się więc to co przewidywaliśmy. Dlaczego teraz o tym nikt nie dzwoni? Czyżby dzwon na trwogę musiał mieć naprawdę odważne serce?
Adam Leks
Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
W krzywym zwierciadle telewizji
Niedawno oglądając telewizję, co nie zdarza mi się zbyt często, trafiłem na program "Minęła dwudziesta" poświęcony, jak zdołałem się zorientować podarciu Biblii w czasie koncertu zespołu satanistycznego Behemot przez jego członka o ksywie Nergal. Zaproszeni do studia goście komentowali ten fakt różnie. Niejaka artystka o groteskowo brzmiącym pseudonimie Anja Ortodox, uważała, że nic się nie stało, że nie było żadnej obrazy uczuć religijnych ponieważ byli tam tylko stali bywalcy, oraz że ludzie wrażliwi na takie widoki nie powinni na takie koncerty w ogóle chodzić. Cała ta wypowiedź dodatkowo owocowała w osobiste wycieczki każące powątpiewać w dobroć oraz miłosierdzie Boga którego widomym znakiem miały ponoć być niemieckie obozy koncentracyjne.
Poproszony o głos w tej sprawie artysta autorytet Michał Wiśniewski, tym razem we własnej osobie stwierdził, iż takie zachowanie nie przystoi, ponieważ tak nie wolno i nie pasuje. Namawiany przez prowadzącą program o rozwinięcie swojej wypowiedzi, wił się jak piskorz na patelni aby nie podeprzeć tego argumentem bardziej chrześcijańskim. Słowem nie pasuje, podobnie jak plucie na podłogę, dłubanie w nosie, lub pokazywanie języka oraz palcem w obecności innych ludzi. Ciekawy punkt widzenia, nieprawdaż ? W swoim pojmowaniu rzeczy Michał Wiśniewski podobny był do Krzysztofa Cugowskiego z Budki Suflera, który zapytany kiedyś o zdanie na temat homoseksualistów, powiedział pod ich adresem parę niepochlebnych słów. Po jakimś czasie jednak je odwołał stwierdziwszy, że jest z tego powodu bojkotowany przez środowisko artystyczne. Chyba z tego powodu właśnie Michał Wiśniewski jest tak bojaźliwy. Żebyż to była przynajmniej bojaźń Boża! Ale nie, on się najzwyczajniej w świecie boi, albowiem to właśnie afiszowanie się katolickimi poglądami w jego środowisku najwyraźniej chyba nie przystoi, ponieważ "tak nie wolno i nie pasuje". Takie to ci filuty robią u nas za autorytety! Wystarczy tylko tupnąć nogą, aby zaraz pochowały się do mysiej dziury!
Jedynym jasnym punktem tego programu był Wojciech Cejrowski, który w ostrych słowach miał odwagę potępić ten satanistyczny skandal. I to z katolickiego punktu widzenia. Jak widać można być artystą oraz odważnym człowiekiem zarazem. I ma się rozumieć - dobrym chrześcijaninem. Jednak w całości ten program rzadko przerywany wypowiedziami Cejrowskiego starannie pilnowanego zresztą przez prowadzącą, był nudny i nieciekawy tak, iż hadko słuchać. Biorący w nim udział sprawiali wrażenie jakby nie wiedzieli za bardzo gdzie się znaleźli i po co. Dobór zaś jego uczestników był tendencyjny. Zresztą jak zwykle. Albowiem czyż trzeba koniecznie zapraszać do studia kryptosatanistów?! Albo artystów tchórzy?! Wszak 90 procent naszego kraju to katolicy, nie mówiąc już o innych chrześcijańskich odłamach. To tak jak by koncert szopenowski miało oceniać jury złożone z członków Związku Głuchoniemych a wystawę malarską Związek Niewidomych. Czy się mylę?!
Adam Leks
Ps. Ciekaw jestem, co by zrobił lider lubelskiego zespołu, gdyby w ramach przeprosin "kochających inaczej" zażądano od niego jakiejś perwersji z udziałem wszystkich tzw. poszkodowanych.
7 stycznia 2010
List do Redakcji "Templum Novum"
Otwarty list do Redakcji
wydawnictwa "Templum Novum" - kanonada
narodowego romantyzmu
Lublin, 17 I 2010 r.
Lektura ostatniego numeru Państwa wydawnictwa skłoniła mnie do nakreślenia kilku słów w otwartej formie. W żadnym wypadku proszę nie traktować ich jako recenzji zawartości czy też kształtu publikacji w ogóle. Moją intencją jest jedynie wyrażenie opinii i wyartykułowanie pewnych sugestii jakie niemal samoistnie narzucają się w wyniku całościowej styczności z wydawnictwem. Powiem tak. Intelektualny potencjał tkwiący w zespole redakcyjnym i współpracującym z nim środowisku Podlasia jest imponująco wysoki i nie do pomyślenia jest, aby w pełni go nie wykorzystywać w procesie wychowywania, nauczania i kształcenia polskiej młodzieży w szczególności, ale nie tylko. Również ambicją całego potencjału skupionego wokół wydawnictwa, tworzącego jego zawartość i kształt musi być zainteresowanie w skutecznym docieraniu do starszego pokolenia, obecnie obarczonego obowiązkami utrzymywania rodzin, a przez to mającego znacznie węższy margines wolnego czasu. W moim przekonaniu wydawnictwo musi "żyć" a nie "wegetować". Winno być ono rozchwytywane przez coraz szersze audytorium czytelników. Rodzi się pytanie: Jak do takie stanu doprowadzić? Sugestie moje są następujące. Należałoby rozważyć wprowadzenie zmiany tytułu wydawnictwa na "Podlaska Kultura" z podtytułem "Zeszyty narodowe". Podlasie ma tak bogate, wieloaspektowe tradycje patriotyczno-narodowe, iż ma wszelkie prawo a nawet obowiązek podjęcia i realizowania funkcji wychowywania, nauczania oraz kształcenia polskiego narodu. Zmiana tytułu z całą pewnością pomogłaby w realizacji tego celu.Foto -
Okładka pisma
"Templum Novum" nr 9/2009
Idźmy dalej. Biorąc pod uwagę, że czas nagli ze względu na okoliczności zagrożenia tożsamości polskiego narodu zmienione wydawnictwo powinno stanowić co najmniej miesięcznik na początku może o zmniejszonej zawartości, ale z czasem stale poszerzanej. Jego konstrukcja powinna, a nawet musi moim zdaniem przewidywać: Słowo od Redakcji, artykuły z zakresu historii myśli polityczno-gospodarczej i filozofii w wymiarze nie większej niż 1/3, prezentacje poglądów i dorobku znanych i zasłużonych przedstawicieli myśli narodowo-patriotycznej, a także szkiców z tradycji walk narodowo-wyzwoleńczych w wymiarze do 1/3, wykład doktryny państwa polskiego narodu (propozycja ustroju polityczno-gospodarczo-finansowo-monetarnego, dyskusje, polemiki, sposoby oraz procedury wdrażania idei) do 1/3, ocenę bieżącej sytuacji polityczno-gospodarczej polskiego narodu w świetle powiązania z zewnętrznym otoczeniem (Unia Europejska, Pakt NATO, bezpieczeństwo energetyczne, stosunki narodowościowe) do 10 proc., kącik myśli polityczno-gospodarczej polskiej młodzieży, zestawienie informacji na temat kalendarium istotnych uroczystości narodowo-patriotycznych oraz słowniczek definicji ważniejszych pojęć, tj. społeczność, społeczeństwo, naród, racja stanu, fundament, zasada, wartość, imperium, mniejszość narodowa, narodowość, grupa etniczna, monarchia, demokracja, ruch narodowy, ruch społeczny, patria, establishment i tym podobne.
Niezmiernie istotnym, powiem więcej, fundamentalnym warunkiem osiągnięcia celu zmienionego wydawnictwa jest preambuła czyli słowo od Redakcji. Owe słowo stanowić ma duszę wydawnictwa. Musi ono być zdecydowaną, w ostry sposób wyartykułowaną deklaracją Redakcji i całego skupionego wokół niej środowiska za państwem polskiego narodu, wystąpieniem z tak zwanej Unii Europejskiej, wyprostowaniem stosunków dwustronnych ze Stanami Zjednoczonymi i Federacją Rosyjską przy bezwzględnym zachowaniu racji stanu zawartej w konkretny, ostry sposób w ustawie zasadniczej państwa polskiego narodu. Myślę, że jeżeli uwzględnicie Państwo przynajmniej niektóre z wymienionych sugestii w swojej pracy to pomyślność wydawanego periodyku jest bezdyskusyjnie pewna. Widzę wówczas realną możliwość osobistego nawiązania merytorycznej współpracy oraz środowiska narodowo-patriotycznego Ziemi Lubelskiej.
Z wyrazami szacunku
Waldemar O.
redaktor "Biuletynu"
__________
18 stycznia 2010 roku odbyło się spotkanie redakcyjne naszego miesięcznika. Plan spotkania był dosyć napięty. Od spraw czysto technicznych, poprzez zawartość merytoryczną, a skończywszy na sprawach marketingowych i snuciu scenariuszy rozwoju strony internetowej w przyszłości. Najpoważniejszy projekt to wprowadzenie prostszych narzędzi do tworzenia artykułów na stronie, uruchomienie kanału RSS oraz stworzenie modułu do komentowania większej ilości podstron. Doszliśmy do wniosku, że warto też zorganizować wykład o formule otwartej, gdzie redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok mógłby spotkać się z większą liczbą osób, które identyfikują się ze stroną i wsłuchać się w ich opinie na temat naszego pisma. Odczytano również list otwarty do redakcji wydawnictwa "Templum Novum", który niżej prezentujemy w formie nagrania.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Otwarty list
do Redakcji wydawnictwa
"Templum Novum"
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
6 stycznia 2010
Michalkiewicz w Hotelu Mercure
12 grudnia 2009 r. w sali konferencyjnej hotelu Mercure Unia Lublin odbył się wykład redaktora Stanisława Michalkiewicza pt. "Czym jest dla Polski Traktat Lizboński?". Prelegent skoncentrował się na kilku istotnych punktach. Na utracie niepodległości, fatycznej strukturze władzy w Polsce, postępującemu przekształcaniu jej w gospodarkę peryferyjną państwa niemieckiego oraz na realizacji ekonomicznej koncepcji wielkiego obszaru, która zakłada utworzenie sprzyjającego otoczenia na którym funkcjonowałaby kraje pozostające pod polityczną kontrolą Niemiec. Michalkiewicz uważa, że rząd Angeli Merkel właśnie realizuje taki scenariusz, a propaganda mówiąca, że Polska jest niepodległym krajem tylko utrudnia nam znalezienie się w nowej sytuacji.
Jedynym mankamentem wykładu był brak recept na odwrócenie niekorzystnych dla Polski i Polaków trendów. Nie otrzymaliśmy propozycji zmian ustrojowych w Polsce, chociaż wiadomo, że Stanisław Michalkiewicz jest zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych oraz systemu prezydenckiego, które to rozwiązania uwolniłyby nas od istnienia demokracji fasadowej na rzecz porządku demokratycznego. Inny problem, który wzbudza niepokój to kwestia wymiaru sprawiedliwości, w tym całkowity brak jakiejkolwiek kontroli nad sędziami oraz utworzenie urzędu prokuratora generalnego. Michalkiewicz widzi w powołaniu tego organu zagrożenie dla wolności obywatelskich. Trwające ponad dwie godziny spotkanie prowadził Kolega Michał Krupa z Organizacji Monarchistów Polskich. Rozdano ponad sto egzemplarzy "Biuletynu Narodowego".
Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)
__________
Fotoreportaż:Foto 01:
Spotkanie w Hotelu
Mercure Unia Lublin. Na zdjęciu -
red. Stanisław MichalkiewiczFoto 02:
Pomimo represji politycznych
humory dopisują. Od lewej - Grzegorz
Wysok, red. Michalkiewicz i szykanowany przez
ABW Władysław Wilczyński z RadomiaFoto 03:
Godzina 21.30.
Red. Michalkiewicz podpisuje
swoje publikacjeFoto 04:
Zgromadzeni na sali
z zainteresowaniem wysłuchali
ciekawego wykładu Foto 05:
W całym mieście
przeprowadzono akcje plakatową
informującą o spotkaniu











