Powered By Blogger

17 maja 2010

Nasze pytanie o wybory

- Original Message -
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Friday, April 30, 2010 9:43 PM
Subject: pytanie

Czołem Wielkiej Polsce!

W kręgach organizacji narodowych Młodego Pokolenia padł pomysł zajęcia wspólnego stanowiska odnośnie zbliżających się wyborów prezydenckich. Wstępnie rozważane jest poparcie p. Marka Jurka lub względnie wydania oświadczenia mówiącego, że wszystkie organizacje nie popierają żadnego kandydata, zaś swoim członkom oraz sympatykom dają wolny wybór co do głosowania. Tu też moje pytanie, czy Wasze środowisko byłoby zainteresowana udziałem w powyższym stanowisku?

Z poważaniem!

Norbert Wasik
ONR Podhale

__________

Cieszymy się z ponownego kontaktu z Panem, Panie Norbercie, choć osobiście jeszcze się nie znamy. Pański list wyraża rodzaj opinii, z którą spotkaliśmy się już w różnych miejscach. Otóż miarę jak zbliżają się wybory prezydenckie coraz więcej osób zwraca się do nas z pytaniem: jak i na kogo głosować? Po pierwsze uważamy, że należy zachować spokój. W obecnej sytuacji geopolitycznej, gdy los Polski rozstrzyga się poza jej granicami, żadne wybory nie mają dla nas zasadniczego znaczenia, bo rzeczy najistotniejszych rozstrzygnąć nie mogą. Nie mamy więc przed sobą sytuacji, że oto nadchodzi historyczna chwila, która przesądzi o czymś na zawsze lub choćby na długo. Tak naprawdę nic się ważnego w dniu dwudziestego czerwca nie stanie: ot, w Pałacu Namiestnikowskim miejsce jednego cwaniaka po prostu zajmie inny. Niemniej jednak na wybory pójść trzeba, choćby ze względu na własną podmiotowość. Pomimo, iż na los Polski zasadniczo nie mamy wpływu, to możemy oraz powinniśmy dać czynnie znak rozumu i sumienia, czyli przede wszystkim odrzucić kandydata Platformy Obywatelskiej. Jak już wielokrotnie podkreślaliśmy PO jest nikomu niepotrzebną pasożytniczą partią, która hołdując próżności dwustu sześciu posłów i trzydziestu trzech senatorów zabiera z budżetu państwa więcej pieniędzy niż potrzeba na utrzymanie dużego publicznego szpitala. Popieranie jej kandydata jest hańbą dla zdrowego rozsądku i politycznej troski o Polskę.

Po drugie, nie możemy dać się wciągnąć w manipulację "prawe-lewe". Polski interes narodowy nie polega na wyborze między prawicą a lewicą, lecz zawiera się w obszarze między zdradą, a tandetą. Nie wolno zatem oddać ani jednego głosu na kandydata wywodzącego się z partii, które Polskę zdradziły i rozkradały, oddały w ręce NATO i Unii Europejskiej oraz które programowo chcą to robić nadal wysługując się mocodawcom z Brukseli, Waszyngtonu, Tel Awiwu lub też Moskwy. Odrzucimy więc po lewicy aspiranta SLD (Napieralski), Samoobrony RP (Lepper), PSL (Pawlak) oraz Polskiej Partii Pracy (Ziętek), a po prawicy kandydata PO (Komorowski), PiS (Kaczyński) i SD (Olechowski). Są to partie zdrady nawet jeśli niektóre z nich mają usta pełne patriotycznych frazesów. Z tych pretendentów, którzy pozostali nie ma już w czym wybierać, ale przynajmniej unikniemy zasadniczego sprzeniewierzenia się samemu sobie. Tu wchodzą w grę tacy gracze jak Marek Jurek (Prawica RP), Kornel Morawiecki (Solidarność Walcząca) czy Janusz Korwin Mikke (Wolność i Praworządność), zaś rozum podpowiada tego z nich, którego system najmocniej atakuje a także odrzuca w mediach. Ponadto głosując warto kierować się tylko własnym sumieniem, a nie podpowiedziami innych. Należy przy tym wybierać uczciwych, a nie tylko inteligentnych, poznanych osobiście niż tylko z plakatu oraz raczej te osoby, które zachowują się skromnie niż tych, którzy szastają pieniędzmi na kampanię i stosują chwyty pod publiczkę. Jak bowiem radził Prymas Tysiąclecia: "Trzeba pilnie śledzić to, co zwalcza i co doradza Przeciwnik. Oraz czynić dokładnie odwrotnie, ponieważ tylko wtedy jest dla Polski dobrze". Przyjaźnie pozdrawiamy ONR Podhale oraz jego lidera Tomasza Piczurę z Witowa.

Tadeusz Zieliński

16 maja 2010

Filmy z Marszu ONR w Lublinie

22 maja 2010 roku w Lublinie odbyła się manifestacja stowarzyszenia Obóz Narodowo Radykalny, w której wzięło udział kilkuset radykałów z ONR, Obozu Wielkiej Polski, Stowarzyszenia Białe Orły, Dzielnicy Lubelskiej NOP, grupa tak zwanych autonomistów i niezrzeszeni narodowcy. Prezentujemy trzynaście reportaży filmowych z demonstracji. Pierwszy i drugi monitoruje zbiórkę uczestników Marszu w 76. rocznicę powstania ONR na Placu Litewskim w Lublinie. Trzeci film prezentuje grupy znarkotyzowanych lewaków z Porozumienia na Recz Tolerancji, którzy gromadzą się pod budynkiem lubelskiego pedetu. Czwarty reportaż przedstawia dwa firmowe znaczki - lewicowy oraz patriotyczny, symbolicznie wyrażające dwa światopoglądy, które starły się na ulicach Lublina. Na piątym filmie działacze tzw. Antify próbują zatrzymać pokojowy marsz narodowców, kładąc się na ziemi i blokując ruch. Stawiamy policjantom pytanie, czy ujęła sprawców bezczeszczenia polskich pomników, których systematycznie dopuszczają sie lewacy w Lublinie. W szóstym zwolennicy tolerancji usiłują za kordonu funkcjonariuszy prewencji obrzucić manifestację ONR kamieniami i jajkami. Policja zachowuje się pasywnie i nie usiłuje zatrzymać lewackich bojówkarzy. Na siódmym filmie widać, jak przećpana zgraja nakręca się do walki z wydumanym "faszyzmem" przy pomocy skrętów z marihuaną. Ósmy i dziewiąty reportaż prezentuje rozmowę z liderem lubelskiej UPR p. Marianem Kowalskim, który wypowiada się na temat demonstracji Obozu Narodowo Radykalnego oraz wrogach wolności słowa w Polsce. Na dziesiątym filmie widać, jak policja usuwa ostatnich członków antyfaszystowskiej grupy, która zatrzymała pochód narodowców. Dalszy wiec działaczy ONR odbywa się bez zakłóceń. Jedenasty reportaż prezentuje przemarsz nacjonalistów przez Stare Miasto pod pomnik żołnierzy majora Hieronima Dekutowskiego. Dwunasty film przedstawia przemówienie Kolegi Artura Zienkiewicza z ONR przy obelisku Zaporczyków w Lublinie. Mówca ustosunkowuje się do zarzutów stawianym narodowym radykałom ze strony tak zwanych antyfaszystów. W trzynastym filmie grupa "gejów" z transparentem "Faszyzm nie przejdzie!" usiłuje zakłócić wiec narodowców w Lublinie. Czternasty prezentuje wypowiedź kpt. Polskich Drużyn Strzeleckich Andrzeja Szadury na temat pojmowania patriotyzmu i zachowania młodzieży z Porozumienia na Rzecz Tolerancji utrudniającej przemarsz nacjonalistów. Ostatni dokument prezentuje rozmowę redaktora Wysoka z Kol. Konradem Rękasem na temat rządów plutokracji, syjonizmu, potrzebie depalikotyzacji miasta Lublina i marszu ONR.

Tadeusz Zieliński

Video 1:
Twarzą ku słońcu -
przygotowania do Marszu ONR
w Lublinie





Video 2:
Twarzą ku słońcu -
manifestacja ONR w Lublinie
22 V 2010 r.





Video 3:
Przygotowania
grup lewackich do dania odporu
marszowi "faszystów"





Video 4:
Nie chcemy patriotyzmu!
Dwie odznaki - dwie cywilizacje
- marsz ONR





Video 5:
Demonstracja
ONR - blokada bojówki
lewackiej Antify





Video 6:
Lewak rzucający
kamieniem w narodowców
- marsz ONR





Video 7:
Jarająca zioło
uczestniczka kontrmarszu
tzw. tolerancji





Video 8:
Lider lubelskiej
UPR Kol. Marian Kowalski
o marszu ONR





Video 9:
Pojedynek na
okrzyki. Marsz działaczy
ONR w Lublinie





Video 10:
Odblokowanie
pikiety oraz dalszy pochód
narodowców z ONR





Video 11:
Przemarsz ONR
deptakiem na Stare Miasto
w Lublinie





Video 12:
Wiec działaczy
ONR pod pomnikiem "Zapory"
w Lublinie





Video 13:
Zagraniczny gej
pokazuje "faka" narodowcom
- pikieta ONR





Video 14:
Tolerancja dla lewicy!
Rozmowa z kpt. Szadurą z
Drużyn Strzeleckich





Video 15:
O plutokracji,
syjonizmie, Palikocie oraz
głupiej młodzieży





Powyższe filmy można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09

Redakcja "Biuletynu"

15 maja 2010

Felieton Adama Leksa

ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY


Ernesto Che Guewara i Chłopcy z Placu Broni

Kiedyś rozmawiając z kolegą zastanawialiśmy się nad podobizną Che Guewary, jak to jest, że tacy dranie i mordercy mają takie "branie" wśród młodzieży i innych? W końcu wspólnie doszliśmy do wniosku, że wystarczy aby jakiś sławny buc zaczął obnosić się z koszulką z podobnym indywiduum, aby inni zaraz poszli za jego przykładem. Współczesna moda polega właśnie na bezmyślnym małpim naśladownictwie. Kiedyś do swoich idoli czy bohaterów trzeba było się upodobnić naśladując ich zachowanie, teraz tylko wystarczy być do nich podobnym zewnętrznie (koszulka). Inna sprawa że dawni idole często byli tego warci, że byli wzorem dla innych ze wszech miar godnym do naśladowania, teraz zaś można sprzedać nawet gówno, byle w ładnym opakowaniu. Spełniło się zatem proroctwo Waldemara Łysiaka, iż dzisiaj łatwo być człowiekiem kulturalnym, albowiem poziom kultury obniżył się do poziomu każdego z nas.



Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks

Pamiętam jak w moich siermiężnych czasach, lekturą szkolną była książka "Chłopcy z Placu Broni" Ferenca Molnara. Bohaterami jej były starsze dzieci, które bawiąc się w wojsko tworzyły paramilitarne - jakby dzisiaj określono "faszystowskie" - grupy. Oddziały te w różny sposób rywalizowały ze sobą staczając między innymi potyczki. Najczęściej stosowaną w nich amunicją były "bomby" czyli kule ubitego rękami piachu. W kulminacyjnym momencie książki, kiedy obydwa "wojska" toczyły ze sobą zaciętą walkę o Plac Broni, przybywa na pole walki słaby cherlawy Nemeczek, który mimo choroby, z gorączką, śpieszy kolegom na pomoc, kiedy losy "bitwy" zaczynają się niebezpiecznie przechylać na stronę wroga. Z determinacją atakuje Ferigo Acza "wodza" chłopców przeciwnej grupy i powstrzymuje go przed uwolnieniem braci Pastorów i Sebenicza z budki, dzięki czemu szala zwycięstwa przechyla się na stronę Chłopców z Placu Broni. Wycieńczonego chłopca do domu odnosi jego komendant Janosz Boka. Tam słaby Nemeczek zaczyna majaczyć. Wezwany lekarz mówi ojcu, że chłopiec niedługo umrze, gdyż jego stan jest zły. Zmęczony wszystkim Nemeczek umiera po paru minutach od wyjścia lekarza.

Przed domem Nemeczka Boka spotyka Feriego Acza, który przyszedł dowiedzieć się czegoś na temat stanu zdrowia chłopca. Boka załamany odejściem przyjaciela udaje się na Plac Broni, aby szukać ukojenia. Tam dowiaduje się, że Plac został sprzedany pod budowę domu (Europejskiego?) Boka pociesza się jedynie tym, że Nemeczek, który oddał życie za Plac, nie dożył chwili sprzedania "ojczyzny". Tylko chory Nemeczek, który nosił w "wojsku" najniższy stopień szeregowca był zdolny do takiej ofiary. Czyż to nie piękna książka i wzór poświęcenia godny do naśladownictwa? Pamiętam jak wtedy płakałem po obejrzeniu filmu (nie umiałem jeszcze czytać) i nikt nie był w stanie mnie pocieszyć. Dzisiaj natomiast dzieciom i młodzieży do głów jest wtłaczany polipoprawny scheiss o równości płci, dyskryminacji rasowej, tolerancji, homofobii, co u normalnego niezindoktrynowanego człowieka musi wywoływać odruch wymiotny.Czy wobec tego, można się dziwić muzułmanom, że mają nas w głębokiej pogardzie? My odkrywcy Ameryk, potomkowie Krzyżowców, wyprawiający się w kosmos zaczynamy odwracać się od tego co czyniło nas wielkimi. Symbolem odejścia jest właśnie kult Ernesto Che Guevary - sadysty, zbrodniarza, mordercy oraz gwałciciela. Jak dużo musi upłynąć wody w Wiśle i innych rzekach aby zbóje, degeneraci oraz osobnicy nienormalni przestali robić u nas za bohaterów?! Kiedyś za komuny potrafiliśmy wychowywać nasze dzieci jak trzeba. Czyżby teraz bylibyśmy głupsi? A może tylko gnuśni?!

Adam Leks
Redaktor "Biuletynu"

14 maja 2010

Zaproszenie na Marsz ONR

19 maja 2010 r. otrzymaliśmy informację, że Kol. Arkadiusz Łygas został uniewinniony z absurdalnych zarzutów przez Sąd Rejonowy w Hrubieszowie. Przypomnijmy - pod koniec stycznia 2006 roku prokurator Jacek Miścior postawił byłemu działaczowi partii politycznej Narodowe Odrodzenie Polski obwinienie popełnienia przestępstwa z art. 257 kodeksu karnego, to jest znieważenia wyznawców religii mojżeszowej. Powodem przedstawienia zarzutów był opublikowany w gazecie "Dziennik Wschodni" artykuł opisujący akcję NOP zorganizowaną z okazji Dnia Judaizmu, która polegała na rozprowadzaniu tekstu kościelnej modlitwy Wielkiego Papieża Piusa V. "Modlitwa za wiarołomnych żydów", jak jasno wynika z treści jest modlitwą do Boga w Trójcy Świętej Jedynego, by w swej dobroci nawrócił wszystkich żyjących w błędzie i nieświadomości prawdziwej religii. Pomimo tych oczywistości prokurator Miścior w ekspresowym tempie postawił nieuzasadniony zarzut członkowi NOP odpowiedzialnemu za akcję na terenie Hrubieszowa. Kulisy działań prokuratorskich wyjaśnia częściowo wypowiedź burmistrza p. Andrzeja Wołowskiego, że istnieją silne związki władz miasta z byłymi mieszkańcami Hrubieszowa, a obecnie obywatelami państwa Izrael. Postępowanie prok. Miściora tylko potwierdziło tą opinię oraz wskazało na nierzetelność wyżej wymienionego w stosunku do przepisów prawa, nad które przedłożył lojalność względem przedstawicieli środowisk żydowskich. Szerzej sprawę opisał sam zainteresowany w postach z dnia 10 kwietnia oraz 6 maja 2010 roku.

Tadeusz Zieliński

__________

Podobnie jak w poprzednich latach, narodowcy z ONR organizują w naszym mieście demonstrację z okazji kolejnej rocznicy powstania swojego stowarzyszenia. Serdecznie zapraszamy na Ogólnopolski Marsz Patriotyczny w 76 rocznicę powstania Obozu Narodowo-Radykalnego, który odbędzie się w dniu 22 maja 2010 r. (sobota) i wyruszy o godzinie 16.30 z Placu Litewskiego pod Pomnik Ofiar Komunistycznego Terroru oraz żołnierzy AK, WiN i NSZ przy Placu Zamkowym w Lublinie. Oprócz działaczy ONR, w manifestacji udział wezmą również osoby niezrzeszone, autonomiczni nacjonaliści oraz przedstawiciele innych patriotycznych ugrupowań.

Grzegorz Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"

Video 1:
Zaproszenie na
manifestację ONR w Lublinie
dnia 22 maja 2010 r.





Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09

Redakcja "Biuletynu"

13 maja 2010

Strarostwo zaprasza ONR Podhale

- Original Message -
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Tuesday, May 18, 2010 3:26 PM
Subject: wiadomość


Starostwo Tatrzańskie
zaprasza ONR - Podhale

17 maja 2010 roku na adres siedziby naszego Stowarzyszenia wpłynęło zaproszenie ze Starostwa Powiatowego w Zakopanem, od Wicestarosty Tatrzańskiego mgr inżyniera Andrzeja Skupnia na spotkanie organizowane w ramach "Samorządowej Akademii Współpracy", projektu realizowanego przez Fundację Biura Inicjatyw Społecznych w Krakowie wraz z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego. Głównym celem tego przedsięwzięcia jest poszerzenie zakresu oraz jakości współpracy pomiędzy samorządami lokalnymi biorącymi udział w projekcie, a organizacjami samorządowymi, czytamy w zaproszeniu. Cel bliski jest założeniom regionalnego charakteru działalności społeczno-politycznej Obozu Narodowo Radykalnego Podhale. Mamy zatem nadzieję, iż projekt skutecznie przyczyni się do współdziałania samorządu lokalnego jak również podhalańskich organizacji pozarządowych na rzecz naszego całego regionu, gdzie aktywizowanie lokalnych społeczności wokół różnych celów dla dobra wspólnego oraz przyczynianie się do rozwiązania określonego lokalnego problemu lub zaspokojenia pewnej potrzeby mieszkańców jest przecież jednym z ważniejszych zadań zarówno samorządów jak i lokalnych organizacji pozarządowych.

A. Buńda
ONR Podhale

__________

Ogłoszenie

Zapraszamy na pojedynek redaktora "Rzeczypospolitej" Rafała Ziemkiewicza z posłem SLD Tadeuszem Iwińskim na temat "Czemu bronione są symbole socjalizmu?", który odbędzie się w Gmachu Collegium Jana Pawła II w Lublinie. Organizatorem spotkania jest Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum".

19 maja (środa), godz. 12.30
sala C-1031 Collegium Jana Pawła II
przy Al. Racławickich 14

Wstęp wolny!

12 maja 2010

Hardcore... "Wyborczej"

Apel z listą sygnatariuszy

Po smoleńskiej katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku naród rosyjski w szczery i ujmujący sposób wyraził swoją pełną solidarność z narodem polskim. Okazywane przez Rosjan współczucie, chęć niesienia pomocy jak również gotowość do rozpoczęcia dyskusji o tragicznych wydarzeniach naszej wspólnej historii dają nadzieję na nowe otwarcie w obustronnych relacjach. W uznaniu tej solidarności 9 maja 2010 r. zapalmy znicze na cmentarzach żołnierzy radzieckich, na grobach Rosjan a także przedstawicieli innych narodowości, którzy również zginęli daleko od domu oraz swoich bliskich. Nie chcemy relatywizowania historii. Apelujemy jedynie, by w imię pamięci o tych wszystkich, którzy zginęli tragicznie, narodziło się pojednanie pomiędzy Polska i Rosją.

- Jerzy Antczak - reżyser
- prof. Erwin Axer - reżyser
- prof. Monika Garbowska - UMCS w Lublinie
- ks. dr Marek Blaza - teolog
- Hanna Bakuła - malarka i publicystka
- Jerzy Baczyński - "Polityka"
- prof. Leszek Balcerowicz - ekonomista
- Jadwiga Barańska - aktorka
- prof. Agata Robson - filozof UW
- Anna Bikont - dziennikarka
- Seweryn Blumsztajn - dziennikarz
- Jacek Bocheński- pisarz
- dr Henryka Bochniarz - b. minister przemysłu
- Teresa Bogucka - publicystka
- ks. Adam Boniecki - "Tygodnik Powszechny"
- Halina Dąbrowska - publicystka
- prof. Jerzy Bralczyk - językoznawca UW
- Małgorzata Braunek - aktorka

Źródło -
"Gazeta Wyborcza"

__________

Zamieszczamy pełny tekst artykułu pana Adama Wojciecha Gmurczyka - absolwenta Akademii Teologii Katolickiej, historyka oraz prezesa nacjonalistycznej partii Narodowe Odrodzenie Polski, będącego odpowiedzią na List otwarty "Gazety Wyborczej" z 5 maja bieżącego roku. Fragment niniejszej publikacji zamieścił również na stronie IV tygodnik "Najwyższy Czas!" z 15 maja 2010 roku.

Tadeusz Zieliński



Na zdjęciu -
Przewodniczący NOP
Adam Gmurczyk


Azjatycki hardcore "Gazety Wyborczej"

Uwielbiam polityczny hardcore. Wykonywany ze smakiem, w stylu chestertonowskiego absurdu jest świetną rozrywką intelektualną, zaś i korzyści wymierne - co w działaniach publicznych nie do pogardzenia przynieść potrafi wielkie. Jednakże uruchomiona przez "Gazetę Wyborczą" ogólnopolska akcja "Zapal znicz czerwonoarmistom" wykracza poza wszelkie ograniczenia, jakie cywilizowany człowiek może oraz powinien sam na siebie nałożyć.

Deklaracją nowego kultu stał się opublikowany w organie organów w dniu 5 maja 2010 roku List otwarty, jak można domniemywać, do Polaków. Jego przesłanie jest proste: oddanie hołdu Armii Czerwonej jest z punktu widzenia interesu polskiego niezbędne, ponieważ naród rosyjski w szczery oraz ujmujący sposób po tragedii smoleńskiej wyraził swą solidarność z narodem polskim. Czyli chwała dla armii ludobójczej, ponieważ 65 lat po tym jak rozjechała wzdłuż i wszerz pół Europy, w tym też i Polskę, praprawnuki pięknych jak śnieżna noc syberyjska sołdatów złączyły się w bólu z narodem Orła Białego. Ale chwila, moment! Przecież w szczery oraz ujmujący sposób wyraził swą solidarność z narodem polskim także naród niemiecki i ukraiński. Posługując się zatem logiką apelu o "zapalanie zniczy czerwonoarmistom" już dzisiaj masowo powinniśmy maszerować na groby żołnierzy Waffen SS i UPA. Bo przecież ich praprawnuki również złączyły się w bólu z naszym narodem. Nie tylko żołnierze Armii Czerwonej zginęli daleko od domu oraz nie tylko im nie ma kto świeczki na grobie zapalić. Ba! Jeżeli czci wymaga oprawca zbiorowy Armia Czerwona, która w swym barbarzyństwie przeskoczyła osiągnięcia armii hitlerowskiej oraz bandyterki upowskiej razem wziętych, to czyż my, porwani apelem sygnatariuszy Listu, którzy wyrażamy gotowość do rozpoczęcia dyskusji o tragicznych wydarzeniach nie powinniśmy w równym najlepiej szeregu w dniu 9 maja br. defilować na najbliższy cmentarz radośnie pomachując chorągiewkami z sierpem i młotem, swastyczką i tryzubem? Zresztą, co tam Armia Czerwona, UPA czy Waffen SS! A strażnicy z obozów koncentracyjnych? Ilu z nich, biedaków, pospadało z wieżyczek oraz pochowanych zostało "daleko od domu". Zginęli na służbie. Cześć ich pamięci! No i lampka od "Gazety Wyborczej" oraz sygnatariuszy Listu.

A kogóż tam nie ma! A raczej któż tam jest. Cała wataha! A więc wymienijmy kilku z brzegu. Oczywiście redaktor Adam Michnik. Widzimy też innego wybitnego kompatriotę p. Seweryna Blumsztajna, który kilka miesięcy temu zachęcał do rozbijania polksich, niepodległościowych manifestacji. Spod Listu filuternie mruga do nas Jerzy Jedlicki, marksistowski bojownik, który w latach młodości maszerował po ulicach z ponurą gębą i mocno zaciśniętą pięścią socjalizmu. Obecny jest i Towarzysz "Filozof", bo on zawsze tam, gdzie i oni. Wajda, Kutz czy prof. Fiut też są na swoim miejscu. Nawet "prawicowy" prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz - człowiek, który w 2008 roku doprowadził do spacyfikowania uroczystości ku czci ofiar Katynia i aresztowania około 200 osób, w tym rodzin z dziećmi. Prowokacja? Kretynizm? A może zwykła otwartość, z jaką Banda Czerwonego Niedźwiedzia wyrusza w bój o chwałę sowieckiego oręża. I to w Polsce, w kraju, który sowiecką okupację co prawda przeżył, ale nie dlatego, że Armia Czerwona niespecjalnie się starała. Groby tysięcy ludzi wykończonych przez wojsko sowieckie i aparat komunistyczny na jego usługach są trwałym znakiem na polskiej ziemi. Tym ludziom lampki się jednak nie należą. Bo niby dlaczego? Znicze dla bandytów z NSZ? A, jużci, figa z makiem. Leśnym mordercom nie palimy, palimy Armii Czerwonej, bo to dziarskie chłopaki były, inteligentne, wykształcone, a jakie eleganckie! Jeden z drugim w plecaku przynajmniej piętnaście zegarków ze sobą taszczył, a każdy na inną okazję. Dżentelmeneria, psia ich mać.

Akcja "zapal znicz czerwonoarmistom" to jednak nie jest klasyczny polityczny hardcore "Gazety Wyborczej". To pewna wizja świata jaki już funkcjonuje w przenajświętszej Unii Europejskiej, a w Polsce dopiero rozkwita. To kraina komisarzy ludowych vel unijnych oraz proletariuszy (vel konsumentów), których życie wyznacza azjatycki porządek (vel brukselski) i czerwona szmata z sierpem, młotem oraz gwiazdą (vel niebieska z żółtymi gwiazdkami). Ja chociaż jestem daleki od wykrzykiwania pod adresem prosowieckich kanalii określeń typu "zdrajcy", "bydło", "świnie" to hasło "Tylko świnie siedzą w kinie" wypadku filmów Wajdy ma przed sobą świetlaną przyszłość. Zdrajcami sygnatariusze listu nie są, gdyż zdradzić można to, do czego się przynależy. A jaki jest ich związek z Polską, nie tą wytłoczoną na dowodach, tylko z Polską przeszłości, Polską idei, Polską-Ojczyzną? Bądźmy sympatyczni, niewielki. A że hańba? Hańba, oczywiście. Hańba, że w Polsce XXI wieku tego typu indywidua chodzą bezkarnie po naszych ulicach, zaś oburzony pobożny lud nie wybatoży jednego za drugim - tak po prostu, wychowawczo, dla przykładu. Niestety, żyjemy w splugawionych czasach. Niemniej (tu tak kiwam ostrzegawczo palcem, może mi od razu nie odgryzą, bo przecież nie tyka i zegarka nie przypomina) miłośnikom Armii Czerwonej parę niespodzianek zafundujemy. Jakich? Jak mawiał dowódca naczelny Armii Czerwonej Józef Stalin: "Pożijom, uwidim".

Adam Gmurczyk

11 maja 2010

Wszyscy ludzie Bronisława K.


Na zdjęciu -
Bronisław Komorowski - kandydat
na Prezydenta RP


Tekst, którego boi się administracja

Płk Aleksander Lichocki - szef Zarządu I Szefostwa Kontrwywiadu Wojskowego, a także absolwent moskiewskich kursów GRU. Po zlikwidowaniu WSW za zgodą Bronisława Komorowskiego przeniesiony do rezerwy kadrowej nowo powstałych Wojskowych Służb Informacyjnych. W 1991 r. w randze pułkownika i już na etacie generalskim odszedł z wojska. Powodem było rozpoczęcie prac tzw. komisji Okrzesika - sejmowej podkomisji do spraw zbadania działalności byłej WSW, której raport wykazał nieprawidłowości i przestępstwa, mające miejsce w WSW. W latach 80. zajmował się prześladowaniem opozycji niepodległościowej oraz Kościoła. Na początku lat 90. brał udział w inwigilacji prawicy. Przyjaciel Edwarda Mazura, oskarżonego o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały. Wieloletni znajomy Bronisława Komorowskiego. Do 2005 r. Lichocki pracował w Agencji Mienia Wojskowego. Gdy w roku 2004 syn Komorowskiego został potrącony przez samochód jednego z najbogatszych Polaków, jadący w obstawie dwóch lancii BOR z pokazu Ferrari w hotelu Victoria, o fakcie tym szybko poinformował dziennikarza "Superexpresu" Leszka Misiaka właśnie Aleksander Lichocki, przedstawiając się jako rzecznik oraz znajomy marszałka. Syn Komorowskiego został wówczas ciężko ranny. Według Lichockiego śledztwo zatuszowano, a nagranie z monitoringu skrzyżowania ulic Marszałkowskiej oraz Świętokrzyskiej, gdzie doszło do wypadku urywa się tuż przed zdarzeniem. Sprawa nigdy nie znalazła finału w sądzie. Pułkownik Aleksander Lichocki przedstawiający się jako lobbysta był człowiekiem znanym w sejmie III i IV kadencji.

Gen. Adam Tylus - były szef Inspektoratu Techniki Sił Zbrojnych, doradca w gabinecie politycznym MON Bronisława Komorowskiego. Na początku lat 90-tych Departament Wychowania MON podległy ministrowi Komorowskiemu wynajął część budynku przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie na salon sprzedaży mercedesów Sobiesławowi Zasadzie. Po tym fakcie Ministerstwo Obrony Narodowej zakupiło mercedesy do armii. Transakcję dotyczącą dostaw samochodów nadzorował generał sam Adam Tylus. Po otrzymaniu szlifów generalskich Tylus odszedł z wojska i został dyrektorem biura obsługi zamówień publicznych i specjalnych w firmie Sobiesław Zasada Centrum S.A., która współpracowała z Fundacją "Pro Civili". W dokumentach informacyjnych Fundacji "Pro Civili" z 1998 roku, podpisanych przez Krzysztofa Werelicha wymienia się wśród dostawców różnych towarów firmy Sobiesław Zasada Centrum SA., Volvo Poland i Pati Soft sp. zoo, zaś wśród "odbiorców strategicznych" Ministerstwo Obrony Narodowej. Następnie Tylus został zastępcą prezesa firmy Ster-Projekt i Ster-Projekt Technologie C4I, zajmującej się projektowaniem i wdrażaniem systemów dowodzenia i kierowania, przeznaczonych dla wojska. Jednocześnie był stałym doradcą sejmowej Komisji Obrony Narodowej, której przewodniczył Komorowski. Jak szeroko informowały media "zdaniem przewodniczącego komisji Bronisława Komorowskiego regulamin Sejmu nie zabrania być doradcą osobie, która zasiada w zarządzie firmy, oferującej wojsku sprzęt i usługi".

Płk Henryk Demiańczuk - były logistyk w 3. Warszawskiej Brygadzie Rakietowej. W 2002 roku po dwudziestu sześciu latach służby, Demiańczuk odszedł z wojska oskarżony przez prokuraturę o korupcję, jaka miała miejsce w jednostce wojskowej na Bemowie. Z poręczenia Bronisława Komorowskiego został dyrektorem terenowego oddziału Agencji Mienia Wojskowego w Warszawie. W lutym 2008 roku "Rzeczpospolita" informuje, iż dotarła do pisma, jakie w styczniu 2007 roku ówczesny szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło wysłał do szefa MON Radka Sikorskiego. Powodem korespondencji był anonim sugerujący przestępczą działalność płk Henryka D. szefa warszawskiego oddziału AMW, który kilka tygodni później stał się jednym z podejrzanych. W piśmie pojawia się też informacja, że Henryk D. znalazł pracę - "z poręczenia pana Bronisława Komorowskiego z PO". Sikorski nie zdążył odpisać, bo kilka dni później jego miejsce zajął Szczygło. Dwa tygodnie później Krzysztof Bucholski został aresztowany.

Płk Lucjan Jaworski - były szef Zarządu WSW awansowany przez Komorowskiego w roku 1991 na stanowisko szefa Kontrwywiadu Wojskowego. W latach 80-tych płk Jaworski odznaczył się szczególną gorliwością w zwalczaniu opozycji, niszczył prasę podziemną, rozpracowując między innymi Wiadomości, Głos Wolny, Tygodnik Wojenny, Nową czy Robotnika. Ścigał współpracujących z opozycją filmowców oraz dziennikarzy, zakładał podsłuchy, werbował agenturę. To na wskutek jego działań w więzieniu znalazła się m.in. Hanna Rozwadowska, kierująca logistyką "Wiadomości". Po nominacji na szefa KW Jaworski w latach 1991-1993 prowadził działania operacyjne, skierowane przeciwko środowiskom opozycji niepodległościowej oraz przeciwko rządowi Jana Olszewskiego.

Płk Leszek Tobiasz - przyjęty przez Bronisława Komorowskiego do kontrwywiadu WSI. Przyjaciel płk Lucjana Jaworskiego. W latach 80-tych zajmował się prześladowaniem opozycji niepodległościowej, a po 1990 r. penetrowaniem środowiska dziennikarskiego i Kościoła. Z teczki Nadzoru Szczególnego Kryptonim "Anioł" dotyczącej przygotowania i pozyskania materiałów mających na celu skompromitowanie abpa Juliusza Paetza wynika, że oficerem odpowiedzialnym za tę robotę był właśnie Leszek Tobiasz. Teczkę założono 28 lutego 2002 r. Nielegalną działalnością Tobiasza zajmowała się Komisja Weryfikacyjna WSI, badał ją też Wojciech Sumliński. Płk Leszek Tobiasz to główny bohater afery marszałkowej.

Gen. Józef Buczyński - najbliższy współpracownik Komorowskiego, mianowany szefem kadr MON. Przez wiele lat gen. Buczyński był attache wojskowym przy Ambasadzie RP w Chinach, a następnie Komendantem Akademii Obrony Narodowej. O Buczyńskim pisano w 2001 roku, że dzięki protekcji Komorowskiego nabył 140-metrowe mieszkanie przy ul. Nowolipki w Warszawie należące do wojska, płacąc jedynie 5 procent jego wartości (rzeczywista wartość wynosiła około 210 000 dolarów). Jak wynika z zeznań Komorowskiego złożonych przed prokuratorem w dniu 24 lipca 2008 roku, to gen. Buczyński wprowadził do niego płk Lichockiego po ustaleniu, co ma być tematem rozmowy z Komorowskim. Według niektórych mediów gen. Józef Buczyński działając w imieniu Bronisława Komorowskiego spotykał się z byłymi oficerami Wojskowych Służb Informacyjnych sprawie uzyskania wglądu do aneksu.

Gen. Bogusław Smólski - radca w gabinecie ministra ON Komorowskiego. W latach 90. Smólski został zdymisjonowany z MON z powodu raportu NIK, w którym negatywnie oceniono rolę generała w czasach, gdy był dyrektorem departamentu rozwoju i wdrożeń MON. Zarzuty dotyczyły realizacji programu HUZAR oraz zakupu rakiety NDT. Wkrótce potem minister ON Onyszkiewicz awansował go na stanowisko radcy ministra. Od 2003 r. do 2007 roku Smólski był rektorem WAT. Sporządzony w 2007 roku Raport NIK pt. "Informacja o wynikach kontroli organizacji i funkcjonowania akademii wojskowych oraz wyższych szkół oficerskich ze szczególnym uwzględnieniem gospodarki finansowej i mienia uczelni oraz struktury zatrudnienia w latach 2005-2007" wymienia generała jako osobę odpowiedzialną za liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu uczelni. "NIK bardzo negatywnie oceniła gospodarowanie przez WAT gruntami, niezwiązanymi z przedmiotem jej działalności statutowej. Zwłoka w uregulowaniu zasad użytkowania tego obszaru gruntu o łącznej powierzchni 10,54 ha (ogródki działkowe, grunty pod garaże) stanowi realne zagrożenie utraty przez Uczelnię majątku o wartości blisko 58 mln zł". W lutym 2007 roku Smólski zostaje pełnomocnikiem ministra ON ds. reformy szkolnictwa wojskowego, a od lipca 2007 roku pełni stanowisko dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Mjr Jerzy Smoliński - do 2001 roku pełnił obowiązki rzecznika prasowego komendanta Wyższej Szkoły Oficerskiej w Poznaniu, skąd został powołany na zastępcę dyrektora Biura Informacji MON i stał się rzecznikiem ówczesnego ministra Komorowskiego. Po odejściu Komorowskiego z MON, Smoliński pracował na stanowisku zastępcy dyrektora ds programowych ośrodka TVP 3 w Poznaniu, by tuż po wygranych przez PO wyborach 2007 roku powrócić na stanowisko rzecznika prasowego marszałka Komorowskiego. Major Smoliński udziela się społecznie i działa w Stowarzyszeniu Współpracy Polska-Wschód jako przedstawiciel Klubu Absolwentów Uczelni Zagranicznych. Jest to stowarzyszenie, w którego władzach zasiada między innymi Longin Pastusiak, a służy "budowaniu i rozwijaniu dobrosąsiedzkich stosunków, przyjaźni i współpracy między społeczeństwami Polski oraz państwami za wschodnią granicą" zajmując się takimi inicjatywami jak organizowaniem spotkań z "konsulem Ambasady Socjalistycznej Republiki Wietnamu Nguyen Van Thiem i Prezesem firmy ASG-P dr Hoang Manh Hue". Major Jerzy Smoliński dał się ostatnio poznać, gdy wspólnie z Waldemarem Strzałkowskim składał wieniec na grobie Anny Walentynowicz w imieniu Bronisława Komorowskiego. Jak informowały media "panowie musieli uważać, aby nie stracić równowagi i nie wpaść do dołu. Jeden z nich był wyraźnie "zmęczony". Natychmiast zameldowali komórką marszałkowi Komorowskiemu, że zadanie wykonane a wieniec jest na miejscu. Jeden z nich mówił bełkotliwym głosem a także cuchnęło od niego alkoholem".

Krzysztof Bucholski - były wiceprezes Agencji Mienia Wojskowego, aresztowany w 2007 roku pod zarzutem korupcji. W sprawie zatrzymano siedemnaście osób: urzędników AMW (w tym Bucholskiego) oraz wielu znanych przedsiębiorców. Wszyscy otrzymali zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a Krzysztof Bucholski ponadto o jej kierowanie. Bucholski przez wiele lat był członkiem Platformy Obywatelskiej, a wcześniej Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Współpracował blisko z Bronisławem Komorowskim nie tylko politycznie. Komorowski jest prezesem Ligi Rzecznej i Morskiej. Bucholski był również członkiem tejże Ligi. W 2001 roku zostaje szefem kampanii parlamentarnej Bronisława Komorowskiego. Karierę młodego działacza przerwała sprawa sprzedaży gruntów Wojskowego Instytutu Medycznego. O aferze związanej z wyprowadzeniem przez byłych ministrów MON Janusza Onyszkiewicza i Komorowskiego atrakcyjnego gruntu z terenu Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie do firmy Lilianny Wejchert (byłej żony współwłaściciela ITI) obszernie informowały media. W 2007 roku "Gazeta Polska" pisała: "W wyprowadzeniu gruntu do Euro-Medicalu brał udział jego (Komorowskiego) zaufany człowiek, wieloletni pracownik Agencji Mienia Wojskowego Krzysztof B. szef kampanii Komorowskiego do parlamentu w 2001 roku. Według dokumentów, do których dotarliśmy, B. przejmował w imieniu AMW działkę przy ul. Szaserów w Warszawie od Stołecznego Zarządu Infrastruktury MON. Kilkanaście dni temu B. został aresztowany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego pod zarzutem korupcji oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Zarzucanych czynów miał się dopuścić właśnie podczas pracy w Agencji Mienia Wojskowego, gdzie pełnił funkcję szefa oddziału warszawskiego AMW, a potem wiceprezesa agencji".

Gen. Paweł Nowak - W 2001 r. po zdymisjonowaniu Romualda Szeremietiewa posadę stracił płk Janusz Zwoliński, dyrektor Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON, któremu bezpośrednio podlegała kontrola nad przetargami. Zastąpił go protegowany Bronisława Komorowskiego, wówczas płk Paweł Nowak. Choć wcześniej Komorowski nie chciał wyrazić zgody na podjęcie procedury przetargowej, zrobił to natychmiast po odwołaniu Szeremietiewa. Przetarg na KTO był kontynuowany. W październiku 2001 roku ministrem obrony w rządzie SLD został Jerzy Szmajdziński. Mimo zmiany rządu i szefa MON, na stanowiskach pozostali ludzie Komorowskiego, związani z przetargiem. To płk Paweł Nowak dokonał wyboru i zakupu transportera kołowego Patria i rakiety przeciwpancernej. Decydujący wpływ na wybór Patrii miała Komisja Przetargowa MON powołana jeszcze w sierpniu 2001 r. decyzją między innymi marszałka Komorowskiego. Przewodniczącym komisji został płk Paweł Nowak, jego zastępcą generał Krzysztof Karboński, zaś obserwatorami Bronisław Komorowski i Zbigniew Zaborowski z sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Już jako gen. Paweł Nowak zostaje szefem departamentu zamówień MON. W 2004 roku oskarżono Nowaka i jego podwładnych o spowodowanie niemal 10 mln zł szkody, w związku z tak zwaną "aferą bakszyszową". Sąd Okręgowy uniewinnił wszystkich podsądnych nie dopatrując się w ich działaniach przestępstwa. W roku 2007 Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający Nowaka z zarzutów w sprawie nieprawidłowości przy realizacji umowy na pociski przeciwpancerne dla polskiej armii. Generał Nowak otrzymał też zarzuty w śledztwie w związku ze sprawą nieprawidłowości przy zakupie kołowego transportera opancerzonego. Prokuratura wojskowa zarzuciła mu niedopełnienie obowiązków oraz przekroczenie uprawnień, za co grozi do dziesięciu lat więzienia.

10 maja 2010

O płk Wasiaku w Lublinie

16 maja 2010 r. gościł w Lublinie twórca Telewizji Narodowej dr Eugeniusz Sendecki. Poniżej prezentuję dwa reportaże filmowe. W pierwszym omawiamy kulisy sprzedaży Domu Żołnierza przy ul. Żwirki i Wigury w Lublinie, kampanię wyborczą Anno Domini 2010 oraz poruszamy kwestie otrzymania od Putina chazaki na Polskę przez środowisko "Gazety Wyborczej". W drugim filmie redaktor Grzegorz Wysok odnosi się do artykułu p. Stanisława Michalkiewicza pt. "Na równi pochyłej" ("Najwyższy Czas" z 15 maja 2010 roku), w którym autor zarzuca niedoszłemu kandydatowi na prezydenta płk Wasiakowi chęć obsadzenia zachodniej granicy Polski przez wojska rosyjskie.

Tadeusz Zieliński

Video 1:
Służ panu wiernie to
ci piernie - osamotnienie działaczy
w chwilach przełomowych





Video 2:
Michalkiewicz oskarża
Wasiaka, że chce rosyjskich wojsk
na zachodzie Polski





Powyższy film można również obejrzeć
w Telewizji Narodowej pod adresem -
http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Redakcja "Biuletynu"

9 maja 2010

O Andrzeju Lepperze raz jeszcze

- Original Message -
To: "mndystrybucja@o2.pl"
Sent: Saturday, May 15, 2010 23:14 PM
Subject: wiadomość

Do Grzegorza Wysoka
Red. naczelnego "Biuletynu"

Pan Eugeniusz Sendecki w komentarzach swojego kanału na YouTube nie tylko wysoko ocenia Samoobronę RP z powodów programowych, ale również stwierdza, że Andrzej Lepper jest jedynym partnerem politycznym i to zwłaszcza w sytuacji jego ponownego kandydowania na prezydenta. Z kolei Państwo zmieniliście swój stosunek do Leppera. Był czas, kiedy narodowcy uważali go niemal za patriotę i zakładali z nim współpracę. Co oznaczają niemal codzienne ostatnio ataki na jego osobę? Czy właśnie o to Wam chodzi?



Mój przyjaciel Grzegorz Wysok jest synem członka UPR, a więc wychował się w domu, gdzie ceniono samodzielne myślenie. Stąd jego opinie na temat Samoobrony RP są często niezależne i zastanawiające, czego nie da się niestety powiedzieć o typowym służalczym bełkocie jakim raczą nas akolici lewicy, o żydowskich prowokatorach nie wspominając. Chociaż nigdy nie wchodziłem w bezpośrednie umowy z Lepperem, to moja ocena tej postaci jest również z biegiem czasu coraz mniej pozytywna. Osobiście nie mam nic przeciwko jego metodom, a nawet podobał mi się jego radykalizm. Jest jednak jeszcze kwestia motywów prywatnych oraz wiarygodności, czyli tego komu służy oraz kto i w jakim celu nim kieruje. Niewątpliwie Andrzej Lepper rozporządza wielkimi funduszami, ale nie jest jasne przez kogo jest finansowany. Do tego starannie unika wątków żydowskich i tłumi wszelki antysemityzm w swoim otoczeniu, a nawet zarzuca go innym (np. PSL). Wiadomo też, że wyżywienie dla uczestników pierwszego zjazdu Samoobrony RP sponsorowała żydowska restauracja MENORA w Warszawie.

Coraz dziwniejsze jest również i to, że Lepper korzysta z niezwykłej ochrony polityczno-prawnej we wszystkim co robi. Zawsze ma kwalifikowanych doradców prawnych oraz ze wszystkiego wychodzi obronną ręką. Sędziowie i prokuratorzy jakby z góry wiedzieli, że Lepper jest nietykalny i nie warto go ruszać. Natomiast ci, którzy na jego wezwanie urządzali blokady dróg albo wysypywali importowane ziarno na tory ponosili pełną odpowiedzialność karną, z której Andrzej Lepper wcale ich nie ratował. Nie pomógł też rannemu chłopu spod Częstochowy, który w starciach z policją stracił oko. Ponadto najbliższe otoczenie Leppera jest ściśle kontrolowane przez służby dyskretne, a każdy inteligentniejszy współpracownik jest szybko usuwany. Jego bliski oraz kiedyś oddany współpracownik Leszek Sułek kilka lat spędził w więzieniu bez żadnej pomocy prawnej. Moim zdaniem głównym powodem chronienia Leppera są ważne zadania polityczne, którym służy i które dzięki niemu są pod kontrolą władz. Ma on osobne kanały, a nawet zastrzeżony telefon komórkowy do kontaktów z wysokimi rangą urzędnikami z WSI. Do tego używa różnych argumentów, także narodowych byle powiększyć swoją popularność na użytek osobistej kariery prywatnej w wyborach prezydenckich. Nawet nie wiedząc do końca, o co w tym wszystkim chodzi widać wyraźniej, że coś tu jest nie w porządku. Stąd i mój rosnący krytycyzm.

Tadeusz Zieliński

8 maja 2010

Nadesłane do Redakcji

- Original Message -
To: "mndystrybucja@o2.pl"
Sent: Friday, April 30, 2010 9:43 PM
Subject: wiadomość

Witam!
Wysyłam najnowsze informacje o jednoczeniu się obozu narodowego.
Serdecznie pozdrawiam!
Robert Kownacki

__________

20 IV 2010 roku w Warszawie Liga Obrony Suwerenności oraz Ruch Ludowo-Narodowy zawarły porozumienie, którego celem jest stworzenie frontu politycznego dla potrzeb wspólnego udziału w wyborach. W imieniu LOS podpis złożył Kol. Wojciech Podjacki, a w imieniu Ruchu Ludowo-Narodowego jego przewodniczący pan Bogusław Kowalski. Tego też samego dnia podpisane zostało porozumienie o współpracy pomiędzy Ligą Obrony Suwerenności a Polskim Ruchem Uwłaszczeniowym. W imieniu Ligi podpis pod porozumieniem złożył Przewodniczący p. Wojciech Podjacki, zaś w imieniu Polskiego Ruchu Uwłaszczeniowego - prezes Jan Grudniewski.

21 kwietnia 2010 r. w Gdańsku, w siedzibie Zarządu Głównego LOS przy ulicy Wita Stwosza 73 zawarto porozumienie o współpracy pomiędzy Ligą Obrony Suwerenności, a Obozem Narodowo-Radykalnym. Głównym celem tego porozumienia jest integracja polskich środowisk narodowych i patriotycznych. W imieniu LOS porozumienie podpisał Wiceprzewodniczący ZG Andrzej Pawłowicz, zaś w imieniu ONR kierownik główny organizacji Artur Zienkiewicz. Podpisany konsensus wpisuje się w konsekwentne dążenie Ligi Obrony Suwerenności do zjednoczenia wszystkich konserwatywnych ugrupowań w ramach jednego obozu politycznego.

29 kwietnia 2010 roku w Gdańsku zawarto porozumienie o współpracy pomiędzy Ligą Obrony Suwerenności a Stowarzyszeniem Obóz Wielkiej Polski. Celem porozumienia jest integracja polskich środowisk narodowych i patriotycznych. W imieniu Ligi Obrony Suwerenności porozumienie podpisał Wiceprzewodniczący Zarządu Głównego Andrzej Pawłowicz, a w imieniu Obozu Wielkiej Polski Sekretarz Generalny Maciej Wydrych. Podpisane porozumienie wpisuje się w konsekwentne dążenie naszej organizacji do zjednoczenia ugrupowań narodowych w ramach jednego obozu politycznego.

7 maja 2010

Amnestia dla represjonowanych

Pół żartem, pół serio...

W związku z głoszoną przez rząd Donalda Tuska polityką miłości i pojednania wobec smoleńskiej tragedii zwracam się do pełniącego Urząd Głowy Państwa Bronisława Komorowskiego, aby w celu uwiarygodnienia się w oczach Narodu wprowadził amnestię dla osób skazanych bądź represjonowanych za głoszenie poglądów niezgodnych z tak zwaną poprawnością polityczną. Czy zareaguje Pan na nasz postulat i jak wypełni ten prosty test - czas pokaże. Do apelu o abolicję dołącza się również pies rasy Labrador wabiący się Dziobal. Lista jest cały czas otwarta. Kto jeszcze nas poprze?

Grzegorz Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"

Video 1:
Prośba o amnestię
i abolicję dla "politycznych"





Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09

Redakcja "Biuletynu"

6 maja 2010

Ciąg dalszy sprawy Łygasa

Modlitwa z Mszału
Rzymskiego sprzed 1959 r.

Módlmy się także za żydów wiarołomnych, aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego. Módlmy się! Wszechmocny wiekuisty Boże, który od miłosierdzia Twego nawet żydów wiarołomnych nie odrzucisz: wysłuchaj modły nasze za ten lud za­ślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy, którym jest Chry­stus, z ciemności swoich został wybawiony. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen!

__________

Do czytelników "Biuletynu"

Otrzymaliśmy kolejne pismo procesowe p. Arkadiusza Łygasa - działacza narodowego z Zamościa, który już od 2006 r. ciągany jest po sądach za rozplakatowanie tradycyjnej katolickiej modlitwy o nawrócenie żydów. Jest to bulwersująca sprawa, która kładzie się ponurym cieniem na tubylczy wymiar sprawiedliwości. Zdaniem miejscowej prokuratury słowa modlitwy, której używali przez setki lat katolicy stanowią przestępstwo. Szerzej sprawę opisał sam zainteresowany w poście z dnia 10 kwietnia 2010 roku.

Grzegorz Piotr Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - Arkadiusz Łygas i p. Jerzy Adamczuk
(historyk, działacz opozycji niepodległościowej w latach 1978-1989,
więzień polityczny stanu wojennego) przed salą rozpraw
Sądu Rejonowego w Hrubieszowie

Arkadiusz Łygas
Sygn. Akt II K 113/08

Do
Sądu Rejonowego
II Wydział Karny w Hrubieszowie
ul. Dobrzańskiego "Hubala" 7
22-500 Hrubieszów

Zamość, 4 V 2010 r.
dn bł. Stanisława Kazimierczyka

Pismo procesowe

Informuję sąd, iż w dniu 12 maja 2010 r. nie wezmę udziału w rozprawie głównej. Na zasadzie art. 167 oraz 169 paragraf 1 kpk wnoszę, aby sąd skorzystał z art. 377 par. 3 kpk umożliwiający mu przeprowadzenie rozprawy bez udziału oskarżonego.

Uzasadnienie

Swoją nieobecność na najbliższej rozprawie motywuję tym, że nie mam zamiaru swoją obecnością uwiarygodniać bezprawnych działań hrubieszowskich prokuratorów Kubika i Miściora, którzy sporządzili fałszywy akt oskarżenia, z pogardą modlitwę o nawrócenie żydów nazywają przestępstwem, sugerują że Kościół jest organizacją przestępczą, nie dopuszczają do siebie myśli, że papież Pius V jest świętym a nie przestępcą oraz chronią przed poniesieniem karnej odpowiedzialności za fałszywe zeznania przestępcę ze Ślipcza. Z powyższych względów wnoszę jak w petitum wniosku.

Oskarżony
Arkadiusz Łygas

Do wiadomości:
1. Awangarda - Maciej Wydrych
2. Biuletyn Narodowy - Grzegorz Wysok
3. Nowy Przegląd Wszechpolski - Andrzej Turek
4. ObWiePolak - Krzysztof Kocur
5. Zawsze Wierni - ks. Karol Stehlin FSSPX
6. Wolna Polska - Zbigniew Rutkowski
7. Tylko Polska - Leszek Bubel

5 maja 2010

Ciekawe felietony Adama Leksa

ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY


W trosce o bezpieczeństwo lotów

European Jewish News doniosło, że w feralnym samolocie z naszym prezydentem miała być także obecna delegacja Żydów z Polski wraz z naczelnym rabinem Michael'em Schudrich'em. Jak wyraził się rabin Warszawy Meir Stembler "udział delegacji został odwołany, ponieważ lot samolotu miał się odbyć podczas Sabatu". Mimo wszystko zastanawiające jest, że Żydzi jednak nie polecieli. Nie żebym się zaraz czepiał, tylko piszę tak w ogóle. Pewnie będą teraz mówić o jakimś cudzie oraz że pobożność popłaca.

Moim zdaniem trzeba teraz właśnie brać na pokład Żydów i bezpieczeństwo lotów zagwarantowane. Ze strony boskiej i pozostałej. Wszak gołym okiem widać, że Bóg swojemu narodowi sprzyja. Wobec tak oczywistych faktów nie mogę milczeć i postuluje jak powyżej. Mogłoby to mieć nawet formę jakiegoś biura podróży np. Kosher Line. Nieźle by się na tym obłowili. W końcu geszeft jest geszeft. Zastanawiałem się tylko co by było z sobotą, aż w końcu doszedłem do wniosku, że w soboty lataliby sami Żydzi ateiści.

Adam Leks
Redaktor "Biuletynu"



Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - autor publikacji
red. Adam Leks


Szpiedzy Watykanu i przyjaciele Moskale

Niedawno oglądając film z prelekcji Pani prof. Anny Raźny z UJ na temat globalizacji byłem świadkiem jak prelegent nawiązując do wiodącej w tym prym Ameryki oraz płynącej stamtąd zarazy, wskazał na odradzanie się chrześcijaństwa w Rosji. W związku z tym powołując się na rosyjskich polityków wysnuł wniosek, iż w przyszłości Polska i Rosja mogą być tymi liderami, którzy przeciwstawią się tej antychrześcijańskiej oraz antynarodowej roli Stanów Zjednoczonych w świecie. Uś! Wszystko możliwe, tylko Kościół w Rosji był zawsze "Carosławny", zaś później KG-Boski. Przecież metropolita moskiewski od dawna nosił stopień wysokiego oficera KGB. Pamiętam jeszcze jak patriarcha Wsiej Rusii wznosił modły za duszę czerwonego komisarza-ateisty Leonidasa Breżniewa, który za swojego życia nic sobie nie robił ze wskazówek Syna Człowieczego, a wręcz Go zaciekle zwalczał. Wprawdzie nasi purpuraci nie są o wiele lepsi, ale dopiero są na początku tej drogi, więc jest wciąż nadzieja, że z niej zawrócą.

Cerkiew Prawosławna bez ramienia świeckiej władzy po prostu sobie nie radzi. Tak było za carów białych, tak za czerwonych, a teraz zapewne nie jest lepiej. Takamci to u nich specyfika. Przejęli ją z Bizancjum, a później "twórczo" rozwinęli. Cezaropapizm w czystej postaci. Ludzie głęboko i autentycznie wierzący, mieli zawsze w Rosji problemy i nierzadko stawali się męczennikami. Oprócz tego Cerkiew Rosyjska była "siejczas" antykatolicka, co znajdywało swój wyraz w określaniu naszych księży jako "szpiegów Watykanu" ewentualnie Rimskowo Papy. W dodatku w Swiatej Rasiji do nie dawna jeszcze śpiewano "Gdy związek nasz bratni, ogarnie ludzki ród". Więc jak mam takim ludziom ufać? Takich przyzwyczajeń trudno się wyzbyć z dnia na dzień. Ostrożnie więc z tym ekumenizmem rosyjskim... Ostrożnie! Jak to mawiał towarzysz Lenin" Ufać, ale kontrolować", albo jeszcze lepiej - wzorem agentów carskiej Ochrany serdecznie się obściskiwać naturalnie z przyjaciółmi Moskalami, a zarazem obstukiwać po kieszeniach czy aby tam nie ma nagana. W końcu zaufanie to piękna rzecz, nieprawdaż?

Adam Leks
Redaktor "Biuletynu"

4 maja 2010

Jezus Królem Polski!

Jeszcze Polska nie zginęła
i zginąć nie może.
Jeśli Chrystus Królem Polski
gdy modlitwy morze

Nas otoczy wielką mocą
która nas ocali.
Choćby wszyscy się wrogowie
przeciw nam zebrali

Choćby szatan i pół świata
zmienił w wojsko swoje
Chrystus Król nas poprowadzi
na zwycięskie boje...

K. Węgrzyn


W "Boskiej komedii" będącej wędrówką przez Piekło, Czyściec i Niebo za piekielnymi bramami z napisem: "Ty który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją" Dante spotyka aniołów, którzy chcieli być neutralni w walce jaką stoczył św. Michał Archanioł wraz ze swym wojskiem przeciwko zbuntowanym aniołom oraz Lucyferowi. Są pomiędzy nimi również niezliczone rzesze dusz mizernych. To wszyscy Ci, którzy za życia byli gnuśni i letni, ani zimni ani gorący, zaś ich życie spełzło na niczym. Na ziemi kierowali się lękiem rezygnując z powierzonych im przez Opatrzność zadań. Świat o nich zapomniał, Niebo ich nie chce, a Piekło trzyma w przedsionku. W miejscu swej wiecznej kary skazani są na podążanie w szaleńczym pędzie za nieokreślonym proporcem, bo ich celem za życia był "święty spokój". Biegną więc teraz za nieznanym transparentem bez odpoczynku, kąsani są przez muchy i osy, a ich krew oraz łzy tworzą rozległe bagno z podłym robactwem. Tak cierpią w wieczności Ci, którzy za życia byli pasywni. Autor "Boskiej komedii" ma dla nich jedynie pogardę, która wyraża się w słowach Wergiliusza "Nie mówmy o nich, popatrz i pójdź dalej".

Dzisiaj przez swoją bierność naród polski trwoni to, co za cenę krwi zdobywały całe pokolenia. Rzesze katolików zaszyte w cieple pieleszy skazują swoje dzieci na powolną demoralizację przez media a także kulturę. Powszechną normą staje się wyszydzanie patriotyzmu, a niedziela jest dniem powszednim. Skandalistka Madonna w wywiadzie poprzedzającym swój koncert w święto WNMP stwierdza, że nie ma miejsca dla dwóch królowych w tym kraju. Głosowanie na partie jawnie popierające aborcje, u "katolika" nie budzi dylematów moralnych, zaś demoralizacja zyskuje raczej poklask rodziców. Jakże częstym widokiem jest mama dumnie oprowadzająca swą wyrośniętą pociechę z odsłoniętym brzuchem. Jak bezmyślne stado zwierząt konsumpcyjnych idą Polacy za wzorcami, które Zachód doprowadziły do ruiny moralnej. Tak ważne wydarzenie historyczne jak utrata niepodległości na rzecz superpaństwa pod egidą Niemiec (podpisanie traktatu lizbońskiego) też nie zmąciło "spokoju" Polaków. Ilu katolików zadaje sobie pytanie: Czy godzi się, aby katolicki naród uczestniczył i wspierał budowę imperium wrogo nastawionego do Boga, katolicyzmu, moralności, rodziny oraz narodu? Kto wzorem kardynała Wyszyńskiego oświadczy, że "rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno". Dzisiaj, aby zmieniać rzeczywistość nie musimy "wyrywać bruku" co nie znaczy, że mamy dziś ulegać perfidii masońskiej, która całą aktywność katolików chce ograniczyć do modlitwy. Pan Jezus przewracający kramy i batem przepędzający przekupniów to także nasz Bóg. Słowa "gorliwość o Twój dom pożera mnie" ukazują postawę świętego gniewu oraz gotowość obrony imienia Boga. Ten wzór Zbawiciela, który ożywiał przez wieki cywilizację łacińską powinien być również dzisiaj przyczynkiem naszych działań. Należy wyrwać się z zakłamanego świata mediów, samemu kształtować rzeczywistość, tworzyć organizacje oraz czynnie wpływać na to, co nas otacza. Bezkompromisowo dbać o moralność młodzieży oraz pamiętać, że prawo Boże ważniejsze jest od prawa stanowionego. Św. Pius X mówi wprost: "Ciężko grzeszy, kto bez walki oddaje pole szatanowi".



Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - winieta broszury
ks. T. Kiersztyna dostępna w redakcji
"Biuletynu" w cenie 2 zł

Obecnie ludzie chcą zapomnieć o swoim pochodzeniu oraz przeznaczeniu. Człowiek, istota stworzona przez Boga mówi dziś do swego Stwórcy: "Masz prawo do tego i tego i nic więcej - króluj sobie w sercach, kościołach, ale nie na ulicy, nie w społeczeństwie, nie w prawach". Stworzenie różniące się od zwierząt jedynie rozumem wyznacza Wszechmogącemu Bogu granice. "Bo w nim zostało wszystko stworzone, to co w niebiosach i to co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko ma w Nim istnienie". Z Boskości Pana Jezusa wynika jego Królowanie nad społeczeństwami. Dlatego życie społeczne oraz prawa świeckie powinny być poddane prawu Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo jest niczym innym, jak wcielaniem w życie zasad Ewangelii, czyli społecznym panowaniem Jezusa. Królestwo Chrystusa mamy zaprowadzać tu i teraz, a nie na końcu świata jak chcą tego "liberalni katolicy". Jakże wielu ludzi umiera codziennie w grzechach ciężkich tylko dlatego, że zdemoralizowało ich zepsute życie społeczne oraz wypaczone prawo. W rzeczywistości zdominowanej przez wrogów Boga i Polski rękę wyciąga do nas dzisiaj sam Pan Jezus Chrystus zwracając się do polskiej mistyczki i kandydatki na ołtarze Rozalii Celakównej. Mówi On: "Moje dziecko! Za grzechy i zbrodnie popełnione przez ludzkość na całym świecie ześle pan Bóg straszną karę. Sprawiedliwość Boża nie może dłużej znieść tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował". Jeżeli więc Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa Chrystusa swym królem, tzn. trzeba dokonać uroczystego oraz rzeczywistego Aktu Intronizacji. Mają go dokonać w sposób uroczysty władze duchowne i świeckie, a w następstwie za przykładem Polski pójdą inne narody. Od dokonania tego aktu zależy ocalenie świata od zagłady.

My nie zdajemy sobie sprawy jak wielką misję powierzył nam Pan Bóg. Przez Maryję zostaliśmy przygotowani, aby jako pierwsi przeciwstawić się apokaliptycznym bestiom oraz globalizmowi. Od Polski ma się zacząć reewangelizacja Europy, lecz aby się to stało konieczne jest duchowe przebudzenie się rodaków oraz powrót do wiary ojców. Uznanie duchowego przywództwa Pana Jezusa spowoduje przyjęcie Dekalogu i zasad ewangelicznych jako fundamentu państwowości. Przeciwnicy idei Intronizacji Chrystusa twierdzą, że Pan Jezus i tak już jest Królem na mocy godności królewskiej otrzymanej od Ojca. To prawda, ale od każdego człowieka i każdego narodu zależy, czy uzna i podporządkuje się Jego królewskiej władzy. Chociaż Pan Jezus jest wszechmogącym Bogiem, decyzję o wyborze władcy zostawia zawsze człowiekowi. Możemy opowiedzieć się za Bogiem lub szatanem. Dążąc do Intronizacji Jezusa Chrystusa pomyślmy, kim i czy w ogóle byśmy byli, gdyby nie intronizacja Najświętszej Maryi Panny na Królową Polski. Matka Boska królując w Polsce przez stulecia przygotowywała nasz naród na obecną chwilę. Zdarzeń dzisiejszych nie sposób tłumaczyć na sposób czysto ludzki. Niebieskie i piekielne potęgi zmagają się o panowanie nad światem. Najwyższy czas, abyśmy uświadomili sobie do jak wielkich rzeczy zostaliśmy powołani przez Pana Boga oraz jaka ciąży na nas odpowiedzialność za inne narody. Niechaj dotrze do naszej świadomości fakt, że jesteśmy Synami Bożymi i jeśli będziemy postępować zgodnie z wolą naszego Ojca, otrzymamy rzeczy przy których wszelkie rozkosze ziemskie mają wartość błota. Mając przed oczami ostateczny nasz cel postępujmy jak Jezus Chrystus, tzn. nie sprzymierzajmy się z potęgą, bogactwem i duchem tego świata, lecz zawsze stawajmy po stronie uciśnionej prawdy. Celem i myślą przewodnią wszystkich katolików ma być duchowe panowanie Boga nad światem. Kto tego nie pragnie nie ma prawa mienić się katolikiem.

Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski

Red. Piotr Sławiński
tel. 0-691-561-014
Red. Sławomir Krzyżanowski
tel. 0-721-650-588
Red. Grzegorz Piotr Wysok
tel. 081 53-278-05

3 maja 2010

Święto naszych ciemiężycieli

Pierwsze dni maja od lat są okresem najgorętszych starć politycznych. Wyjątkiem od tej zasady nie był i rok bieżący. 1-wszego maja swoje przywiązanie do tradycji rządów klasy robotniczej i wiążących się z tym przywilejów świętują partie oraz organizacje o jawnym obliczu bolszewickim. W tym szczególnym dniu redakcja "Biuletynu" postanowiła uprzyjemnić komunistom ich święto organizując heppening pod tytułem "1 maja na wesoło". Akcja miała na celu przypomnienie lublinianom w żartobliwej formie czasów komunistycznej rzeczywistości. Wieczorem zrealizowaliśmy krótki reportaż filmowy, w którym prowadzący "Biuletyn" Grzegorz Wysok oraz redaktor Adam Leks przypominają genezę Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy, który faktycznie jest świętem naszych okupantów.

Tadeusz Zieliński

Video 1:
1 Maja - święto
naszych ciemiężycieli





Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09

Redakcja "Biuletynu"

2 maja 2010

Marek Król w Lublinie

Ogłoszenie

Redakcja "Biuletynu" zaprasza na spotkanie z p. Markiem Królem, posłem na Sejm X kadencji i byłym redaktorem naczelnym tygodnika "Wprost". Tematem wykładu będzie "Polska po 10 kwietnia". W roku 2010 po opublikowaniu na łamach pisma felietonu krytykującego Michnika, "Gazetę Wyborczą" oraz Andrzeja Wajdę, wydawca tygodnika oświadczył, że zaprzestanie drukowania jego tekstów. Organizatorem jest Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum".

Spotkanie odbędzie się 5 maja (wtorek) o godz. 17.00
w sali C-613 Collegium Jana Pawła II
przy Al. Racławickich 14

Wstęp wolny!

__________

Serdecznie zapraszamy
na wykłady organizowane przez lubelski
Klub Inteligencji Katolickiej

Program spotkań klubowych
w miesiącu V 2010 r. -

- 6 maj (czwartek) - dr Agnieszka Szołucha
"Cykl: Nieznane dzieje znanych postaci
cz.: VI Władysław Reymont"
- 7 maj (piątek) - mgr Roman Zarzycki
"Konstytucja 3 Maja - dzieło patriotów"
- 11 maj (wtorek) - prof. Romuald Szeremietiew
"Czym mogą grozić Polsce nieudane sojusze wojskowe?"
- 13 maj (czwartek) - Alicja Barton
"Wiersze ze starej szuflady" - autorska
prezentacja interesującej książki o starym Lublinie
- 18 maj (wtorek) - dr Zygmunt Kozak
"Z zagadnień historii kultury języka polskiego"
- 21 maj (piątek) - prof. Olczak
"Tolerancja religijna w Polsce w XVI i XVII wieku"
- 25 maj (wtorek) - mgr K. Spaleniec
"Historia pomnika Konstytucji 3 Maja w Lublinie"
- 26 maj (środa) - mgr Waldemar Michalski
"Matka Boża w poezji polskiej"

Spotkania odbędą się
w budynku KiK przy ul. Rayskiego 3
w Lublinie o godzinie 17.00

Wstęp wolny!

1 maja 2010

1 Maja święto okupantów



Po raz pierwszy na ziemiach polskich 1 Maja jako "święto pracy" wprowadziły władze Generalnego Gubernatorstwa. Narodowo-socjalistyczna III Rzesza przeminęła, jednak w Polsce Ludowej, podobnie jak w "miłującym pokój" obozie socjalistycznym, któremu przewodził tym razem Związek Radziecki "święto pracy" pozostało, a nawet zyskało na splendorze czego wyrazem były masowe spędy ludności zmuszanej do "radowania się" i przemarszu przed trybunami, na których zasiadali aktualni "umiłowani przywódcy". Wydawać by się mogło, że wraz z upadkiem Związku Radzieckiego zniknie również i ten relikt niechlubnej przeszłości, jednak po ustanowieniu tzw. III Rzeczypospolitej nikt nie kwapił się do zacierania śladów niedawnej zależności wychodząc widać ze słusznego założenia, że ta cała niepodległość to tylko chwilowy "wypadek przy pracy". Po szczęśliwie zakończonym procesie dostosowawczym Polska znów znalazła swojego "Wielkiego Brata" (a może to on ją sobie znalazł?) tym razem w postaci UE, do której właśnie w dniu 1 maja 2004 roku zostaliśmy przyłączeni. Dziś gdy mija już pięciolecie (piatilietka) naszej przynależności do "obozu postępu", pierwszy maja celebruje się jako święto tego "dziejowego sukcesu" czemu dał ostatnio wyraz prezydent Lech Kaczyński wygłaszając okolicznościowe orędzie do Narodu. Krótko mówiąc, mamy się cieszyć nie bacząc na chwilowe trudności i coraz cieńsze portfele, a wyższe ceny. I tak oto historia zatoczyła koło, zaś 1 maja jak był - tak i pozostał świętem naszych okupantów.

Grzegorz Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"

30 kwietnia 2010

Zamknięcie numeru


Bieżący numer pisma zamykamy z dniem 30 IV 2010 r.
Kolejny ukaże się pod koniec maja br.

Redakcja "Biuletynu"

29 kwietnia 2010

Felieton red. Michalkiewicza

Szczypta poezji

Wprawdzie - jak twierdził Rurka z poematu "Towarzysz Szmaciak": - "poezji nikt nie zji", ale przecież nie samym chlebem człowiek żyje. Dlatego jeden z Czytelników, któremu serdecznie dziękuję, nadesłał mi Księgę Trzynastą "Pana Tadeusza" pióra Andrzeja Waligórskiego pt. "Geopolityka", która z uwagi na podobieństwa ucieczki Napoleona Bonaparte do rejterady prezydenta Obamy z 17 września ubiegłego roku i następstw obydwu tych wydarzeń - zainspirowała mnie do dopisania zakończenia. Oto Księga XIII "Geopolityka" pióra Andrzeja Waligórskiego:

"Już się przed Litwą przyszłość rysowała lepsza
Gdy nagle krzyk się podniósł: "Napoleon spieprza!"
Faktycznie, cesarz nawiał w kapciach i w negliżu
"Aj waj - zmartwił się Jankiel - uciekł do Paryżu".

W tejże chwili od wschodu wśród gromkich okrzyków
W kufajce i w walonkach wszedł kapitan Ryków
I rzekł patrząc życzliwie na szlachtę struchlałą:
"Nu, wot my znowuż razem". I tak już zostało."

A oto dokończenie:

Następnie wziął Jankiela i na czas pacierza
Zniknął za zamkniętymi drzwiami do alkierza
A kiedy wyszli obaj, Jankiel kroczył z gracją
Bo już na Asesora wziął był nominacją.

Stanisław Michalkiewicz

28 kwietnia 2010

Pod domem Palikota

25 kwietnia 2010 roku przechadzając się z Grzegorzem Wysokiem po lubelskim pasażu spotkaliśmy Zbigniewa Jurkowskiego, czołowego działacza Platformy Obywatelskiej w Lublinie, który zbierał podpisy poparcia dla Marszałka Bronisława Komorowskiego. Zaskoczyła nas reakcja p. Jurkowskiego, który ciekawie wypowiedział się na temat sztuki polskiej oraz narodowej demokracji. Przy okazji zostaliśmy rozpoznani przez dwie żydowskie artystki, które również bardzo chciały wystąpić w Telewizji Narodowej. Następnie udaliśmy się pod dom wiceszefa Klubu PO Janusza Palikota, gdzie redaktor naczelny "Biuletynu" wypowiedział się o procesie depalikotyzacji Lublina, upatrując w wyżej wymienionym pośle autora brutalizacji życia politycznego w Polsce.

Tadeusz Zieliński

Video 1:
Zbigniew Jurkowski
zebrał 515 podpisów poparcia
dla Komorowskiego





Video 2:
Telewizja Narodowa
pod domem Janusza Palikota
w Lublinie





Powyższy film można również obejrzeć
w Telewizji Narodowej pod adresem -
http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Redakcja "Biuletynu"