Prezentujmy drugie już wydanie "Dziennika Niecodziennika", tym razem poświęcone podwójnej rocznicy 4 czerwca, kiedy rzekomo "upadł w Polsce komunizm" (1989) oraz tzw. "nocnej zmiany" roku 1993, gdy spłoszeni agenci powstrzymali próbę oczyszczenia struktur państwa ze swych współpracowników. Poruszamy także aktualną sprawę stanu zagrożenia klęską powodzi oraz wymiaru duchowego tego opatrznościowego znaku.
Redakcja "Biuletynu"
Video 1:
O rzekomym
upadku komuny, "nocnej zmianie"
oraz powodzi 2010 r.
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
4 czerwca 2010 roku w Filharmonii im. Henryka Wieniawskiego przy ulicy Marii Curie-Skłodowskiej 5 w Lublinie odbyło się spotkanie z byłym ministrem sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego p. Zbigniewem Ziobro. Oprócz działaczy regionalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości na spotkanie przybyło wiele osób, coraz bardziej rozczarowanych rządami Platformy Obywatelskiej. Europoseł spokojnie i rzeczowo argumentował dlaczego Polacy powinni wziąć udział w wyborach prezydenckich. Mówił o katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku oraz jakie sprawy są najczęściej poruszane na spotkaniach z mieszkańcami Lubelszczyzny. Poniżej prezentuję fragment wystąpienia p. Zbigniewa Ziobry na temat panujących stosunków w sądownictwie, sporcie oraz obiegu gospodarczym, a także rozmowę z panem Ryszardem Milewskim - lubelskim ławnikiem niszczonym za to, że ujawniał prawdę o składanych propozycjach korupcyjnych w lubelskim wymiarze sprawiedliwości.
Tadeusz Zieliński
__________
Lublin, 10 VI 2010 r.
Nie chcę państwa skorumpowanego, w którym sformułowanie zapisu ustawy załatwia się drogą przetargową - "kto da więcej" (Rywin, Jakubowski). Nie chcę państwa, które jest klientem mocarstw ościennych, gdzie wiernopoddańcza służba jego przywódcy jest nagradzana, gdyż bardziej dba o interesy obce niźli własnych obywateli w imię których likwiduje całe gałęzie gospodarki narodowej jak przemysł stoczniowy bądź za bezcen sprzedaje obcym energetykę. Nie chcę państwa, gdzie w mediach reprezentowana jest tylko jedna i jedynie słuszna opcja polityczna, a nie dopuszcza się do głosu poglądów przeciwnych bądź zwalcza się drogą administracyjną czy niewybrednym szkalowaniem. Nie chcę państwa, w którym panuje rozwarstwienie społeczne, gdzie nieliczni bogacą się kosztem reszty. Nie chcę państwa, gdzie interes grupy bogacącej się z hazardu jest ważniejszy od reszty społeczeństwa. Nie chcę takiego państwa, w którym inwestycje przeciwpowodziowe skreśla się, gdyż opracowali je ludzie z innego kręgu politycznego, czego konsekwencją są ogromne straty, a których przynajmniej w części można było uniknąć. Nie chcę państwa, w którym generałowie Kiszczak oraz Jaruzelski są ludźmi honoru, a Anna Walentynowicz - nie. Nie chcę żyć w takim kraju, który manipulując koło programów oraz obniżając ich poziom nauczania podkopuje tożsamość narodową państwa. Nie chcę państwa, w którym sprawę zagłady elity politycznej w katastrofie lotniczej oddaje się do osądzenia tym, co winni są mordu na oficerach polski w Katyniu a mogą być zamieszani w przyczynieniu się do jej powstania. Nie chcę państwa, gdzie jedna grupa ma monopol na władzę oraz jest przeznaczona do dobrobytu. Nie chcę państwa, w którym dawni tajni współpracownicy uczą na uniwersytetach lub też na pseudowyższych uczelniach mieniąc się reprezentantami elity intelektualnej. Dlatego nie będę głosował na Bronisława Komorowskiego, który powyższe ucieleśnia.
dr Jan Dąbek
tel. 0-784-060-271
6 czerwca 2010
Wystąpienie Zbigniewa Ziobry
5 czerwca 2010
Marek Jurek w Lublinie
Foto 01:
Wystąpienie Marszałka Sejmu
Marka Jurka w Klubie Inteligencji
Katolickiej
Foto 02:
Mała sala lubelskiego KIK
nie była w stanie pomieścić licznie
przybyłej publiczności
Foto 03:
Dyskusja była inspiracją do
stawiania kolejnych pytań. Spotkanie
prowadził prof. Mieczysław Ryba
z KUL
10 lutego 2010 r. o godzinie 17.00 w lubelskim Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z byłym Marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem, który wygłosił wykład pt. "Niezbędność prawicy chrześcijańsko konserwatywnej dla Polski". Oprócz możliwości bezpłatnego nabycia naszego "Biuletynu" obecni na sali mogli wysłuchać aktualnej oceny politycznej dokonanej przez referenta jako byłego obserwatora walki toczonej między dwiema największymi partiami w Polsce. W dalszej części interesującego wykładu Przewodniczący Prawicy poinformował zebranych, że wystartuje w wyborach prezydenckich. Jak zaznaczył będzie kandydował, ponieważ "nasze państwo i życie publiczne potrzebuje zmian". Opowiedział się przeciwko przyjęciu euro oraz za budową chrześcijańskiego forum w Europie. Musimy naprawić chory system polityczny i możemy to zrobić wspólnie. Wierzę w polski naród, ponieważ jest on naszym największym kapitałem. Jesteśmy wielkim krajem od którego zaczęło się zwycięstwo wolnego świata w walce z komunizmem - mówił na spotkaniu.
Marek Jurek jest kandydatem poważnym oraz potrzebnym. Dobrze wypada w debatach publicznych, cieszy się mirem u wielu biskupów, a co najważniejsze - jest numerem jeden w obszarze dla Polaków newralgicznym tzn. ochronie życia poczętego oraz obecności wartości chrześcijańskich w życiu publicznym. Reprezentując na prawicy wartości bliskie znacznemu jej odłamowi daje komfort wyboru tym wszystkim, których prezydentura Lecha Kaczyńskiego wyraźnie rozczarowała. To oznacza, że spora część elektoratu może ulokować swoje sympatie po stronie tego kandydata, który zerwie z socjalizującą i nieostrą aksjologicznie polityką PiS. W trakcie spotkania wywiązała się dyskusja w czasie której poseł odpowiedział na serię pytań, między innymi o sytuację zagraniczną Polski, stanowisko w sprawie in vitro i o przyszłość gospodarczą naszego kraju. Po wykładzie można było nabyć książkę "Dysydent w państwie POPiS" będącą niezwykle żywą rozmową braci dziennikarskiej na temat poglądów oraz działalności politycznej prelegenta. Poniżej prezentuję dwa krótkie filmy z wykładu. W pierwszym p. Marek Jurek mówi o interesie narodowym oraz potrzebie budowy nowego systemu polskiej polityki. W drugim reportażu Przewodniczący Prawicy RP kreśli wizję polityki europejskiej, a pytanie zadaje redaktor "Biuletynu" p. Sławomir Krzyżanowski.
Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)
Video 1:
Marek Jurek
o sieciowej geopolityce
Video 2:
Marek Jurek
o doktrynie europejskiej
Powyższe filmy można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
4 czerwca 2010
Monografia lubelskiego KPN
Bez aliansów!
15 VIII 2009 r. odbyły się uroczystości obchodów XXX-lecia lubelskiej KPN. Na otwartej wystawie archiwaliów zaprezentowano zdjęcia z działań opozycji antykomunistycznej oraz oryginały wydawnictw Konfederacji. Wernisaż ubogacony w oparciu o zasoby IPN i archiwum organizatorów obejmował okres działalności KPN od jej powstania, a umilały go akcenty muzyczne z repertuaru pieśni patriotycznych Jacka Kaczmarskiego. Zebrani mogli wysłuchać kilku wykładów problemowych. Dr Jerzy Adamczuk z Zamościa wygłosił referat na temat analogii czynu piłsudczyków z okresu I wojny światowej do działań Konfederacji. Pani Beata Białek w oparciu o materiały do pracy doktorskiej zreferowała stan wstępnej kwerendy materiałów IPN na temat działań SB wobec lubelskiej KPN. Jeden z liderów Konfederacji Andrzej Rux zarysował szczególną rolę studentów KUL w zakładaniu struktur KPN w innych częściach Polski m.in. w poznańskim. Pan Janusz Rożek wspomniał realia pracy opozycyjnej w latach 70-tych oraz wezwał wszystkie środowiska nurtu niepodległościowego do współpracy ponad podziałami, natomiast przybyła z Bydgoszczy pani Alina Szydłowska (studentka relegowana z KUL) barwnie opisała sposoby organizowania poligrafii KPN w Lublinie, Bydgoszczy, Poznaniu i pod Warszawą.
W lubelskich uroczystościach wzięli udział działacze opozycji niepodległościowej: dr Stefan Kucharzewski (założyciel lubelskiej KPN), Janusz Rożek, Piotr Opozda, redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok, Teresa Koprowska, Marek Miszczak oraz Jerzy Adamczuk z Zamościa. W trakcie dyskusji omówiono dylematy pracy opozycyjnej oraz wskazywano na wyzwania stojące w związku z koniecznością obrony niepodległości. Po spotkaniu odbyła się prezentacja interesującej książki Piotra Opozdy pt. "Bez aliansów. Przyczynek do historii Konfederacji Polski Niepodległej na Lubelszczyźnie". Praca została podzielona na dwie uzupełniające się części: wspomnieniową i źródłową. W tej ostatniej umieszczono wybrane teksty z lubelskich wydawnictw KPN oraz dokumenty organizacji. Wszystkie zamieszczone źródła pochodzą ze zbiorów autora oraz stanowią jedynie niewielki fragment opublikowanych bądź wytworzonych przekazów dotyczących historii lubelskiej Konfederacji.
Tadeusz Zieliński
Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - okładka książki "Bez aliansów!"
Pracę p. Opozdy można nabyć u red.
"Biuletynu" Grzegorza Wysoka
tel. (0-81) 53-278-05
3 czerwca 2010
Nadesłane do Redakcji
ONR - Podhale
na Sesji Rady Miasta Zakopane
7 czerwca 2010 r. z okazji VIII Dni Zakopanego, w 20. rocznicę powstania samorządu terytorialnego odbyła się w Urzędzie Miasta Zakopane Uroczysta Sesja Rady Miasta w której uczestniczyli przedstawiciele Zarządu Głównego Obozu Narodowo Radykalnego Podhale. Uroczystości otworzyło wystąpienie posła na Sejm Marka Plury pt. "Aktywny samorząd - aktywni niepełnosprawni", w którym mówca jako osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim przyznał, że miasto Zakopane jest na dobrej drodze w pokonywaniu ograniczeń dla niepełnosprawnych. Następnie głos zabrali pełnomocnik Prezydenta Krakowa ds. Osób Niepełnosprawnych Bogdan Dąsal oraz zastępca dyrektora Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych Krzysztof Kosiński. W kolejnym punkcie porządku obrad burmistrz Janusz Majcher wręczył doroczne Nagrody Burmistrza Miasta Zakopane. W tym roku docenieni zostali przez kapitułę p. Władysław Walczak Baniecki, Stefan Rogalski i Arkadiusz Waloch. Dwadzieścia lat samorządu w Powiecie Tatrzańskim podsumował Starosta Tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski, a burmistrz Janusz Majcher wręczył listy gratulacyjne radnym panom Władysławowi Łukaszczykowi, Władysławowi Długoszowi, Edwardowi Tyborowi oraz Władysławowi Piszczkowi. Na zakończenie Uroczystej Sesji wystąpił Maciej Krupa - pierwszy przewodniczący wybranej w wolnych wyborach samorządowych 27 maja 1990 roku Rady Miasta Zakopane.
Zarząd Główny
ONR - Podhale
__________
Ognisko Koła Witów ONR - Podhale
3 VI 2010 roku Koło Obozu Narodowo Radykalnego Podhale zorganizowało w Dolinie Chochołowskiej tradycyjne ognisko integracyjne. Na wspólne biesiadowanie przybyli również zaproszeni goście zakopiańskich struktur ONR. Impreza rozpoczęła się o godzinie piętnastej oraz trwała do późnych godzin wieczornych. Wzajemna wymiana poglądów, problemów, celów i zadań stojących przed naszym Stowarzyszeniem była jednym z wielu tematów poruszanych przy wspólnych rozmowach. Tradycyjnie jak na ognisko przystało było pieczenie kiełbasek, boczek i piwo. Było również dużo śmiechu, a to jest chyba najważniejsze. Zorganizowane spotkanie działaczy ONR było bardzo przyjemnym sposobem na zintegrowanie się ze sobą, zwłaszcza osób będących od niedawana w naszych szeregach. Wszystkim przybyłym dziękujemy za fantastycznie spędzony czas, kreatywność, zaangażowanie, artyzm, entuzjazm, a przy tym przednią zabawę. Miejmy nadzieję, że takie spotkania będą odbywały się częściej przyczyniając się tym samym do konsolidacji naszego środowiska.
ONR - Podhale
Koło w Witowie
Liga Polskich Rodzin
ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin
Sąd Rejonowy w Lublinie
IX Wydział Karny
Sygn. akt IX K 16/2010
Zarząd Ligi Polskich Rodzin realizując uchwałę nr 1/6 udziela poręczenia za Pana Ryszarda Milewskiego oraz oczekuje uchylenia postanowienia Sądu o tymczasowym aresztowaniu wyżej wymienionego. Pan Ryszard Milewski jest długoletnim członkiem i działaczem LPR znanym ze swojej prawości i uczciwości, zaangażowanym w służbę Polsce i bliźniemu. Cenimy go również jako człowieka spokojnego, zrównoważonego i zatroskanego o sprawy praworządności. Zastosowanie wobec p. Milewskiego środka zapobiegawczego w postaci aresztowania odczytujemy jako zupełnie bezzasadne oraz bezpodstawne. Udzielamy pełnej gwarancji, że na rozprawę stawi się on dobrowolnie i nie będzie w żaden sposób utrudniał postępowania sądowego. Pan Milewski jest człowiekiem schorowanym i zaszczutym, dlatego zastosowanie wobec niego środka w postaci aresztowania mogłoby wpłynąć negatywnie na Jego i tak już zły stan zdrowia. Prosimy Wysoki Sąd o odstąpienie od stosowania tego nieuzasadnionego w naszym przekonaniu środka represyjnego wobec Ryszarda Milewskiego, udzielając jednocześnie pełnego poręczenia za Jego obecność na najbliższej rozprawie.
Grzegorz Wysok
prezes LPR w Lublinie
Adam Leks
viceprezes LPR w Lublinie
2 czerwca 2010
Marsz dla Jezusa Króla Polski

Na zdjęciu:
od lewej - Grzegorz Wysok
i redaktorzy "Biuletynu" Piotr Sławiński
oraz p. Krzyżanowski
8 maja 2010 roku ulicami miasta Krakowa przemaszerowała kilkutysięczna manifestacja zwolenników intronizacji Jezusa Chrystusa. Idąc od wzgórza Wawelskiego oraz niosąc transparent z napisem "Jezus Królem Polski" redakcja "Biuletynu" wspólnie z innymi uczestnikami pochodu przemaszerowała pod kurię biskupią przy ul. Franciszkańskiej, aby po modlitwie przejść następnie pod kościołem Mariackim na cmentarz Rakowicki, gdzie odbyła się Msza Święta. Jednym z inicjatorów demonstracji był ks. Piotr Natanek z archidiecezji krakowskiej będący zwolennikiem nawracania żydów oraz przeciwnikiem przyjmowania komunii świętej na stojąco. Za swoje "poglądy" otrzymał od kardynała Stanisława Dziwisza surowy zakaz wystąpień publicznych, zamieszczania tekstów oraz rozprowadzania własnych publikacji.
Chociaż kult Chrystusa Króla głosi się w Kościele Powszechnym od kilkudziesięciu lat to jednak żadna władza świecka nie ogłosiła do tej pory Jezusa królem. W 1925 r. papież Pius XI ustanowił święto ku czci Chrystusa Króla Wszechświata. Z tej okazji powstał obraz Chrystusa jako Króla z sercem w cierniowej koronie i z insygniami królewskimi. Przed wojną propagatorką kultu Chrystusa Króla w Polsce była krakowska mistyczka Rozalia Celakówna. W 1951 roku uroczystego aktu Intronizacji Chrystusa Króla dokonał prymas Stefan Wyszyński. Obecnie kilkadziesiąt grup w kraju stara się o intronizację Chrystusa, między innymi Wspólnota dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ojczyźnie oraz Stowarzyszenie Przyjaciół s. Rozalii Celakówny.
Tadeusz Zieliński
__________
Prezentuję film z manifestacji dla Chrystusa Króla Polski, jaka odbyła się 8 maja 2010 roku w Krakowie. Marsz był wspaniałym świadectwem Narodu Polskiego o jego wierze i pragnieniu, by Pan Jezus został uznany Królem Polski. Udział w pochodzie licznych delegacji przybyłych z najodleglejszych stron Polski, ich postawa oraz zaangażowanie pozwalają żywić nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone, że Polska w dniu kary może ocaleć. Reportaż nakręciła i zmontowała redakcja "Biuletynu".
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Króluj nam Chryste!
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
__________
Serdecznie zapraszamy
na wykłady organizowane przez lubelski
Klub Inteligencji Katolickiej
Program spotkań klubowych
w miesiącu VI 2010 r. -
- 1 czerwiec (wtorek) - mgr Kazimierz Przybyłko
"Czynniki genetyczne i ekologiczne rozwoju człowieka"
- 2 czerwiec (środa) - dr Marcin Paluch
"Cykl: Zimna wojna w Europie oraz na świecie.
cz.: II NATO i konflikty zbrojne"
- 7 czerwiec (poniedziałek) - mgr Grzegorz Karbowiak
"Urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
Sylwetki kandydatów w dokumentach władz Polski Ludowej"
- 10 czerwiec (czwartek) - dr Agnieszka Gałecka
"Cykl: Nieznane dzieje znanych postaci.
cz.: VII Stanisław Wyspiański"
- 11 czerwiec (piątek) - mgr Remigiusz Broniarek
"Najemnicy - żołnierze. Służba dla idei czy pieniędzy"
- 15 czerwiec (wtorek) - mgr Adam Pawłowski
"Białe plamy historii Polski XVII w."
- 17 czerwiec (czwartek) - mgr Michał Krupa
"Teoria stosunków międzynarodowych Morgenthaua"
Spotkania odbędą się
w budynku KiK przy ul. Rayskiego 3
w Lublinie o godzinie 17.00
Wstęp wolny!
1 czerwca 2010
Skandaliczny list OMP
List gratulacyjny
JE Sz.Pan Zvi Rav-Ner
Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny
Izraela w Polsce
W imieniu Organizacji Monarchistów Polskich chcieliśmy pogratulować skutecznej akcji izraelskiej marynarki wojennej na Morzu Marmara oraz wyrazić solidarność z narodem izraelskim w tych trudnych dla niego chwilach. W ostatnich latach z narastającym niepokojem obserwowaliśmy ekspansję radykalnego islamu, który stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich cywilizowanych narodów miłujących wolność. Jednym z niewielu państw, który mężnie stawia opór temu zagrożeniu jest Izrael. Każdy kraj ma prawo bronić się przed aktami agresji skierowanymi przeciwko niemu. Niestety, defensywne działania izraelskich sił zbrojnych często nie znajdowały zrozumienia na świecie. Z przykrością zauważaliśmy wzrost nastrojów antyizraelskich także w krajach europejskich. Były one podsycane przez propagandę środowisk wrogich cywilizacji zachodniej, które nie zawahały się wejść w sojusz z islamskimi ekstremistami pod szczytnymi hasłami niesienia pomocy humanitarnej. 31 maja 2010 r. tak zwana Flotylla Wolności, oficjalnie składająca się z pokojowo nastawionych wolontariuszy usiłowała w bezprawny sposób naruszyć blokadę morską Strefy Gazy. Było to działanie godzące w bezpieczeństwo Izraela i spotkało się z całkowicie uzasadnioną reakcją ze strony izraelskich sił zbrojnych. W imieniu naszej Organizacji chcieliśmy jeszcze raz złożyć gratulacje dla izraelskich komandosów i wyrazić podziw dla ich odważnych działań.
Zarząd OMP
Prezes - Łukasz Kluska
Wiceprezes - Krzysztof Rek
Wiceprezes - Daniel Słowik
__________
Podobną "skutecznością" może się pochwalić angielski taksówkarz niejaki Derrick Bird, który 2 czerwca bieżącego roku, w regionie Lake District w Cumbrii, zastrzelił 12 osób. Gdyby nie popełnił po tym samobójstwa, to Organizacja Monarchistów Polski też by mogła wysłać mu pismo gratulacyjne...
Adam Leks
redaktor "Biuletynu"
Zasłużona skądinąd oraz szacowna Organizacja Monarchistów Polskich dała straszliwą plamę! Po dokonaniu przez Marynarkę Wojenną Izraela masakry tzw. Flotylli Wolności wiozącej pomoc humanitarną dla zamkniętych w getcie Strefy Gazy Palestyńczyków wystosowała bez konsultacji z swoimi członkami wiernopoddańczy list gratulacyjny do ambasady Izraela w Polsce. Jako członek i założyciel OMP składam niniejszym protest przeciwko takiemu stawianiu sprawy przez Zarząd. Swoje stanowisko krótko uzasadniam w poniższym filmie.
Grzegorz Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"
Video 1:
Protest przeciw
izraelskiej zbrodni!
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
Codziennie międzynarodowe media epatują swoich widzów, słuchaczy oraz czytelników przypadkami aberracji w Kościele katolickim. Panuje natomiast absolutne milczenie w sprawie pedofilii we wspólnotach żydowskich. Serdecznie zapraszam do lektury nowego artykułu Leszka Szymowskiego oraz dzielenia się swoimi opiniami na jego temat.
Tadeusz Zieliński
__________
"Święci" rozpustnicy
Za seksualne molestowanie nieletniego rabin Baruch Lebovits z NY został skazany na maksymalną z możliwych karę. Patricia Di Mango z Sądu Najwyższego w Brooklynie posłała go za więzienne kraty na 32 lata. Lebovits miał nie tylko dobrze poukładane relacje z Bogiem, ale także z przedstawicielami ziemskiego biznesu. Powodziło mu się wyśmienicie, prowadził agencję turystyczną w Borough Park, odprawiał pogadanki w szkołach, działał charytatywnie. Również w życiu prywatnym nie miał co narzekać. Był szczęśliwym ojcem siedmiorga dzieci oraz dziadkiem aż 24 wnucząt. Wszyscy wokoło uważali go za "świętego człowieka". Okazało się jednak, że rabin miał podwójne oblicze. W 2004 roku zainteresował się bliżej pewnym 16-latkiem, którego widywał w synagodze. Żydowski młodziak może i był urodziwy, ale z pewnością niezbyt bystry i bardzo naiwny. No, ale czyż mógł odmówić "świętej osobie", która zaproponowała mu przejażdżkę samochodem. Od tego podobno się zaczęło. Przez 10 miesięcy rabin woził chłopaka w okolice Nowego Jorku i obiecywał, że pozwoli mu samemu poprowadzić wóz, jeśli tylko chłopak spełni jego seksualne zachcianki. Auto było nowe, błyszczące i diabelnie szybkie. Pokusa okazała się zbyt wielka. Ziemski przedstawiciel Pana Boga wykorzystał nieletniego co najmniej kilka razy.
Sprawa się jednak wydała. Rabin trafił do sądu. W areszcie obchodził, choć niezbyt hucznie swe 59 urodziny. Wreszcie w połowie kwietnia bieżącego roku zapadł wyrok. Sędzina Patricia DiMango nie miała wobec rabina słów potępienia. Należy podkreślić i wysłać tym samym przesłanie, że znęcanie się nad dziećmi nie będzie tolerowane - stwierdziła. Obrońca oskarżonego, mec. Arthur Aidala chwytał się wszelkich sposobów, aby tylko ocalić klienta. Nazwał go "świętym człowiekiem". Usiłował grać na uczuciach, twierdząc, że sam Lebovits jest tu ofiarą, bo w dzieciństwie też został wykorzystany seksualnie. Wreszcie bezsilny warczał, że oskarżenia wynikały jedynie z chęci zysku. Natomiast jego klient przez tydzień rozprawy ani słowem nie ustosunkował się do zarzutów. Wysłuchał sentencji z kamiennym wyrazem twarzy. Ale to nie koniec kłopotów rabina. Czekają go jeszcze co najmniej dwa procesy. Pozwy przeciwko rozpustnikowi wniosły rodziny. Według obrony, bliscy osób poszkodowanych nie wysuwali oskarżeń, dopóki nie dowiedzieli się, że syn oskarżonego wygrał w izraelskiej loterii dużą sumę pieniędzy. Pomimo tych tłumaczeń ława przysięgłych uznała rabina Lebovitsa winnym molestowania seksualnego. Po usłyszeniu wyroku dwudziestodwuletni dzisiaj chłopiec, który jest synem przyjaciela oskarżonego, stwierdził, że odczuł ulgę oraz "na powrót odzyskał optymizm, który wydawało mu się, że już utracił". Każdy dzień, który Baruch Lebovits spędzi w więzieniu, zagwarantuje bezpieczeństwo w naszej okolicy - mówią nawet sąsiedzi rabina. Babcia ofiary powiedziała jednak, że jej wnuczek nigdy już nie będzie taki sam, gdyż po doświadczeniach molestowania seksualnego zaczął brać narkotyki i dopuszczał się kradzieży.
Wielu działaczy przeciwko molestowaniu seksualnemu dostrzegających ten problem w środowiskach żydowskich uważa, że tak wysoki wyrok pozbawienia wolności "będzie sygnałem dla ortodoksyjnych środowisk żydowskich, w których szczera dyskusja na tematy molestowania seksualnego jest rzadkością". Z kolei idzie z ich strony nieustanny atak na Kościół. O udowodnionych czy nie przypadkach molestowania przez księży informują z nieukrywaną satysfakcją. Piętnuje się nie tylko samych sprawców, ale cały Kościół jako instytucję. Skutecznie wbito do głów odbiorcom tych informacji, że skandale seksualne to najważniejszy problem Kościoła, a podejrzanym o dewiację może być każdy ksiądz. Nieustannie wzywa się więc do publicznego kajania nawet samego papieża, oczekuje jakichś przeprosin za nie swoje grzechy. Tymczasem podobne ekscesy nie są związane z duchownymi katolickimi. To samo dzieje się także we wspólnotach żydowskich. Do nadużyć wobec dzieci i nieletnich dochodzi w świeckich szkołach z internatem i w zamkniętych placówkach służby zdrowia. Na przykład w Austrii w instytucjach Kościoła stwierdzono 17 przypadków nadużyć, a w "innych środowiskach" - 510. Ale na czołówki informacji trafiają tylko skandale związane z Kościołem katolickim. To one wywołują alarm. Słusznie, ale trzeba niepokoić się również nadużyciami popełnianymi przez żydów. I nie chodzi tu o jakieś wyjaśnienia wydarzeń sprzed półwiecza, które osoba poszkodowana rzekomo dopiero teraz sobie przypomniała, i to najprawdopodobniej nie bez finansowej zachęty ze strony nienawistnych Kościołowi mediów. Nawet aktualne, ewidentne przypadki przestępstw seksualnych popełnianych przez chociażby rabinów nie są nagłaśniane, ale wręcz są wyciszane. A przecież i posiadacze uduchowionych twarzy, pięknych bród i pejsów także popełniają przerażające czyny.
Niedaleko od Lebovitsa mieszka inny rabin Nussbaum, który bezkarnie wykorzystywał seksualnie dzieci w brooklyńskiej jesziwie. Inny specjalista od kontaktów z Najwyższym rabin Alan J. Shneur Horowitz z Schenectady pod Nowym Jorkiem został skazany na 10-20 lat więzienia za uprawianie sodomii z dziewięcioletnim, chorym psychicznie pacjentem. Najprawdopodobniej ma na sumieniu wiele przypadków pedofilii w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Działał w NAMBLA osławionym amerykańskim stowarzyszeniu propagującym "miłość" między mężczyznami a chłopcami. Rabin Ellior Chen wraz z innymi osobami nie tylko wykorzystywał seksualnie dwoje dzieci w wieku trzech oraz czterech lat, ale ponadto poddawał je torturom. Żyd Joel Gordon prowadził normalny burdel i był wmieszany w całą sieć tego typu usług. Robert Shapiro z Baltimore został oskarżony o trzy przypadki gwałtu, cztery molestowania oraz pobicie opóźnionej w rozwoju psychicznym kobiety. Wielkim specjalistą od surfowania w internecie był rabin Juda Mintz z Montrealu. Był skazany za rozpowszechnianie i handlowanie dziecięcą pornografią w sieci. Z tych samych powodów do zakładu karnego trafił rabin Jerrold Martin Levy. Znalazł się tam też rabin Mordechai Yomtov skazany za przestępstwa seksualne oraz dokonywanie czynów lubieżnych na trzech chłopcach. Rabin Yehuda Kolko wciąż "opiekuje się" dziećmi w nowojorskiej jesziwie Torah Temimah, mimo ciążących na nim zarzutów o pedofilię. Od 1967 roku wykorzystał seksualnie kilkunastu chłopców, w tym ośmioletniego malca. Rabin i psycholog Avrohom Mondrowitz został oskarżony o nadużycia seksualne z chłopcami w szkole specjalnej w Nowym Jorku, a rabbi Richard Marcovitz skazany za nieprzyzwoite oraz lubieżne czyny z dzieckiem oraz pobicie na tle seksualnym. Ale te sprzeczne z naturą ekscesy dzieją się nie tylko w Ameryce czy na zgniłym moralnie Zachodzie. W Izraelu coraz częściej wychodzą na jaw przypadki molestowania i gwałcenia uczniów przez rabinów, a dzieci przez matki i ojców. Organizacja pozarządowa Narodowa Rada do spraw Dziecka uznała wręcz, że stolicą pedofilii jest miasto ortodoksyjnych Żydów Bnei'Brak niedaleko Tel Awiwu.
Leszek Symowski
31 maja 2010
Zamknięcie numeru

Bieżący numer pisma zamykamy z dniem 31 V 2010 r.
Kolejny ukaże się pod koniec czerwca br.
Redakcja "Biuletynu"
__________
Oficjalne uroczystości Święta Konstytucji 3 Maja w Lublinie rozpoczęły się o godzinie 10.00 Mszą święta odprawioną w intencji Ojczyzny. Potem przemaszerowano na Plac Litewski, gdzie odegrano hymn jak również podniesiono na maszt flagę państwową. Po wystąpieniu wojewody lubelskiej, salwie honorowej oraz apelu poległych nastąpiło składanie wieńców i wiązanek pod pomnikiem Konstytucji 3 Maja. Następnie miała miejsce niezwykle widowiskowa defilada kompanii honorowych. Obchody zamknął występ zespołu Tańca Ludowego UMCS. Na uroczystościach pojawili się działacze Unii Polityki Realnej z transparentami wyśmiewającymi kandydata Platformy Bronisława Komorowskiego i sugerującymi, że rząd PO współpracuje z Putinem. Zamieszczam trzy reportaże filmowe z patriotycznego wiecu UPR w Lublinie. Ostatni film prezentuje krótką wypowiedź redaktora "Biuletynu" Piotra Sławińskiego na temat idei Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
Tadeusz Zieliński
__________
Ostatni numer "Biuletynu" ukazał się już jakiś czas temu. Czy oprócz kolportażu można jakoś propagować Wasze pismo? Wiem, że nie wszyscy bezpośrednio mają możliwość jego nabycia, a wielu chętnie by je czytało. 
Wydanie internetowe "Biuletynu" stanowi pełne odzwierciedlenie czasopisma w wersji papierowej, które umożliwia korzystanie z zawartości bieżącego numeru oraz numerów archiwalnych. W lipcu br. ukaże się kolejny numer naszego miesięcznika, tymczasem bardzo skuteczną reklamą może okazać się prosta promocja plakatowa, do której pismo jest przystosowane technicznie. W tym celu proponujemy wykonać własnym sumptem kilkadziesiąt kserokopii pierwszej strony bieżącego numeru i rozwiesić je jako reklamowe czarno-białe mini plakaciki formatu A-4 w miejscu zamieszkania tam, gdzie pojawiają się inne podobne treści: na publicznej tablicy ogłoszeń, na przystanku, koło sklepu gminnego, remizy strażackiej itp. Wywieszając ulotkę należy jednak zadbać o zgodę dysponenta: np. proboszcza, jeżeli chodzi o tablicę parafialną lub komendanta straży, jeśli chodzi o remizę strażacką. Należy również przypilnować właściwe przytwierdzenie plakatu, tj. klejem a nie szpilką, czyli tak, aby nie łatwo było je zerwać. Taki plakat z jednej strony prezentuje aktualne treści, a z drugiej koduje charakterystyczną nazwę i winietę pisma, podaje jego numer, datę wydania oraz wstępniak redakcyjny Grzegorza Wysoka. Inteligentny czytelnik może wyciągnąć wiele wniosków już z takiej pierwszej strony. Została zresztą z góry tak zaplanowana technicznie, aby mogła służyć również za plakat. Pomyślano nawet o tym, aby Przeciwnik nie miał na niej wiele miejsca do dopisywania swoich komentarzy. Wydaje się, że ta możliwość prostej promocji jest wciąż niedostatecznie wykorzystywana, a szkoda. Plakaty takie, gdyby ukazywały się w wielu miejscach, zwłaszcza regularnie ogromnie pomogłyby upowszechnić "Biuletyn" i nasze idee. Zapewne wywarłyby również znaczący wpływ polityczny. Koszt odbicia kilkudziesięciu takich stron jest doprawdy niewielki. Wystarczy tubka mocnego kleju i trochę fatygi raz na dwa tygodnie, a efekty nie dadzą na siebie długo czekać. Można zresztą stale wykrywać nowe dogodne miejsca do plakatowania: środki lokomocji, klatki schodowe, urzędy, szkoły itp.
Tadeusz Zieliński
30 maja 2010
Skandaliczna decyzja władz UW
Na ręce -
Rektora UW prof. Katarzyny Macukow
mail: rektor@adm.uw.edu.pl
Prorektora UW prof. Marty Kicińskiej-Habior
mail: prorektorstud@adm.uw.edu.pl
Prorektora prof. Włodzimierza Lengauera
mail: wlengauer@adm.uw.edu.pl
Prorektora dr hab. Marcina Pałysa
mail: prorektorfin@adm.uw.edu.pl
Prorektora prof. Tadeusza Tomaszewskiego
mail: prorektornaucz@adm.uw.edu.pl
Kanclerza mgr inż. Jerzego Pieszczurykowa
mail: jerzyp@adm.uw.edu.pl
Protest
Wyrażam oburzenie z powodu zablokowania międzynarodowej konferencji naukowej pt "Homoseksualizm jako ruch społeczny i jego konsekwencje", która miała się odbyć na Uniwersytecie Warszawskim w dniu 20 kwietnia 2010 roku. Jestem zgorszony faktem, że władze uczelni posługując się argumentem bliskości żałoby narodowej odwołują jedną konferencję naukową, zaś z drugiej strony wyrażają zgodę oraz przyzwolenie, by dzień później odbyła się skandaliczna debata środowisk gejowskich pt. "Kampanie społeczne na rzecz osób LGBTQ w Polsce. Specyfika, ocena oraz perspektywy". Bulwersuje fakt, że uniwersytet zajmuje się promocją działalności środowisk gejowskich - jednocześnie hamując głos sprzeciwiający się homoseksualnej propagandzie. W taki sposób uczelnia przestaje być ośrodkiem badań naukowych, zaś staje się rzecznikiem jednej z grup społecznego nacisku oraz manipulacji.
Decyzja Uniwersytetu Warszawskiego blokująca inicjatywy oraz działalność studencką przypomina lata komunizmu, kiedy to można było się wypowiadać wyłącznie zgodnie z daną opcją polityczną. Dzisiaj mamy przykład powrotu do tamtych czasów, kiedy to władze uniwersytetu pozwalają studentom działać, ale tylko zgodnie z tym, co dyktuje homoseksualna propaganda. Wypada zadać pytanie, czy Wasza uczelnia w dalszym ciągu jest ośrodkiem badawczym prowadzącym działalność naukową, czy też zmieniła swe cele oraz zamierzenia stając się instytucją lobbystyczną środowisk gejowskich? W imieniu swoim oraz całej redakcji "Biuletynu" wyrażam stanowczy protest przeciwko takiemu działaniu władz uniwersytetu i proszę o przywrócenie swej pierwotnej zgody na przeprowadzenie konferencji pod tytułem "Homoseksualizm jako ruch społeczny i jego konsekwencje".
Tadeusz Zieliński
Do wiadomości -
Rzecznik Praw Obywatelskich
mail: rzecznik@rpo.gov.pl
__________
Demonstracja na Uniwersytecie Warszawskim
26 IV 2010 roku kilkadziesiąt osób manifestowało pod bramą UW swój sprzeciw wobec łamania wolności badań naukowych i propagowania homoseksualizmu. Organizatorzy demonstracji wyrazili swoje oburzenie wobec decyzji władz o odwołaniu zaplanowanej na 20 kwietnia międzynarodowej konferencji naukowej, której gościem miał być m.in. dr Paul Cameron. Władze uczelni nie zapoznawszy się z dorobkiem naukowym dr Paula Camerona postanowiły nie wpuścić go na teren Uniwersytetu. Zebrani na wiecu protestowali również przeciwko przyzwalaniu na organizowanie skrajnie lewicowych, propagujących homoseksualizm konferencji oraz spotkań w murach UW. Demonstrujący trzymali transparenty z napisami obrazującymi skandaliczną sytuację na uczelni, wznosili okrzyki "wolność badań naukowych!" i "stop gejowskiej propagandzie!" oraz rozdawali ulotki informacyjne. Po zakończeniu manifestacji jej organizatorzy złożyli w sekretariacie Prorektora do spraw Studenckich UW list, w którym domagają się wyjaśnień dotyczących tego skandalicznego zajścia na Uniwersytecie.
29 maja 2010
Żydzi znów atakują!
Rozpoczynamy nowy program cykliczny, w którym Grzegorz Wysok komentować będzie bieżące wydarzenia polityczne. Poniżej prezentujemy krótki reportaż filmowy, w którym omawiamy sprawę roszczeń żydowskich wysuwanych wobec Polski, atak Izraela na konwój z pomocą humanitarną dla Gazy, stenogramy czarnych skrzynek oraz korupcję w lubelskim wymiarze sprawiedliwości. 2 czerwca 2010 r. Sąd Okręgowy V Wydział Karny wydał kuriozalne postanowienie podtrzymując w mocy decyzję o aresztowaniu pana Ryszarda Milewskiego. Pan Milewski - ławnik i Przewodniczący Rady Ławniczej naraził się wymiarowi sprawiedliwości tym, że demaskował panujący tam nepotyzm i korupcję. Pisał listy informujące do ministra Ziobry, za co dosięgła go vendetta mafii prawniczej. Narzędziem tej zemsty jest mec. Katarzyna S. z Lublina, oskarżająca bezpodstawnie p. Ryszarda o "wyssane z palca" groźby karalne. Decyzja o aresztowaniu została wydana pomimo poręczenia udzielanego panu Milewskiemu przez radnych miejskich i bardzo złego stanu zdrowia oskarżanego. Ten sam sąd zasłynął niedawno wypuszczeniem na wolność bandyty z Chodla, który zaraz po wyjściu zamordował swoją żonę. Taka ci u nas sprawiedliwość.
Redakcja "Biuletynu"
Video 1:
Żydzi znów atakują
oraz sprawy Ryszarda Milewskiego
ciąg dalszy
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
__________
Nadesłane Redakcji
ONR Podhale na spotkaniu
organizacji Powiatu Tatrzańskiego
Na adres siedziby Obozu Narodowo Radykalnego Podhale wpłynęło zaproszenie od władz Starostwa Powiatowego w Zakopanem na spotkanie przedstawicieli organizacji pozarządowych działających na terenie Powiatu Tatrzańskiego. Spotkanie odbyło się 1 czerwca 2010 r. w sali obrad Powiatu Tatrzańskiego. Organizatorem był Urząd Miasta i Starostwo Powiatowe w Zakopanem. Spotkaniu przewodniczył Wicestarosta Tatrzański mgr inż. Andrzej Skupień. Spotkanie miało charakter informacyjno konsultacyjny oraz zostało poświęcone dyskusji dotyczącej "Samorządowej Akademii Współpracy", projektu realizowanego przez Fundację Inicjatyw Społecznych w Krakowie wraz z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego. Celem przedsięwzięcia jest poszerzenie zakresu i jakości współpracy pomiędzy samorządami lokalnymi, które biorą udział w projekcie, a lokalnymi organizacjami pozarządowymi. Projekt zakłada przeprowadzenie kompleksowego cyklu edukacyjnego dla przedstawicieli poszczególnych organizacji. W przyszłości, w ramach przedsięwzięcia zorganizowany zostanie cykl zajęć, którego program został opracowany w oparciu o model wypracowany przez ogólnopolską Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych oraz doświadczenia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Na spotkaniu obecni byli przedstawiciele następujących organizacji: ONR - Podhale, Zakopiańskie Stowarzyszenie Kulturalne, Zakopiańska Fundacja Narodowa SKANSEN, Klub Inteligencji Katolickiej, Podhalański Uniwersytet III Wieku, Stowarzyszenie Ludzi Pozytywnie Myślących, Polski Związek Głuchych zespół - "Halny Wiatr", Towarzystwo Edukacji Artystycznej, Tatrzańska Fundacja Pomocy Społecznej, Społeczne Towarzystwo Oświatowe. Tatrzańska Fundacja Muzyczna, Polski Związek Niewidomych, Tatrzańskie Centrum Gospodarczo Turystyczne.
Norbert Wasik
Witów k/ Zakopanego
28 maja 2010
Wywiad z p. Kowalskim z UPR

Sukces Tuska
Ostatnie dni minęły pod znakiem rocznicowych bilansów rządu Donalda Tuska. Nawet zwolennicy J W Słońca Peru z wielkim trudem wyłuskiwali te elementy przedwyborczych bajeczek, które kiedyś, być może, będą realizowane. Na razie dupa zbita. Autostrady są tak drogie, że taniej wynająć Ruskiego, by nas dygał na barana, zaś stadiony będą kosztować dziesięć razy więcej, niż planowano. Przedsiębiorcy prędzej pocałują się w łokieć, niż doczekają poluzowania fiskalizmu, zaś reszta frajerów wkrótce zapłacze, wlokąc się na pocztę, by zapłacić za energię. Jednak Doniu odniósł sukces wielki. Co to za sukces, o którym piszę ja, człowiek, który wolałby zjeść czapkę menela, niż pochwalić PO? Dlaczego nie trąbią o nim wykształciuchy oraz aktorzykowie? Ano dlatego, że to sukces rzeczywisty i jedyny, prawdziwy powód wsadzenia Tuska do władzy. Sukcesem jest całkowite niedopuszczenie do kontroli nad Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Ta wojskowa bezpieka nie tylko bez uszczerbku wyszła z komunizmu, ale też stała się kreatorem wielu wydarzeń z ostatniego dwudziestolecia. Gdy PiS, znienawidzony za sprawą marks mediów trzymanych za mordę przez WSI szybko zabrał się do weryfikacji funkcjonariuszy tej służby, dni były policzone. Ober katolik Jurek podniecił przekwitłe stare panny do walki z aborcją i było po większości parlamentarnej. WSI rozbrykały się do tego stopnia, że as wywiadu generał Czempiński przyznał wprost, że to on powołał do życia Platformę. Okazuje się, że demokratyczna Polska to teatrzyk dla naiwniaków, a prawdziwa robota idzie za kulisami. Wiem, że Platforma na wybory obieca małolatom legalizację trawki, rodzicom bezwzględną walkę z narkomanią, dewotkom zakaz aborcji, a latawicom bezpłatną antykoncepcję. Lud to kupi, bo jest głupi.
Ale żeby nie rozpisywać się zbytnio o polityce, pozwolą Państwo, że napiszę kilka słów o kulturze. Kulturze przez małe "k". Wysłuchałem ostatnio paru koncertów rockowych i zauważyłem, że teksty piosenek mogą być nie tylko mądre i głupie, ale też kobiece i męskie. Ania Orthodox z Closterkeller wyśpiewała piosenkę o matce, której syn zginął na wojnie. Ostatnie słowa brzmią: "ojczyzna ma bohatera, a ja już nie mam nic". Tekst tkliwy i kobiecy. Dla równowagi wytatuowani Analogsi śpiewają: "liczy się honor i duma, a nie przeklęta śmierć". Biorąc pod uwagę, że wasze pociechy są wychowywane teraz przez artystów, a nie przez Was, zwróćcie uwagę, jaka subkultura i jej muzyka kształtuje postawy potomstwa. Młodzież muzyki słucha parę godzin dziennie, nie macie więc szans na przebicie się. Każdy młody człowiek identyfikuje się z jakąś subkulturą i to nic złego. Człowiek ma tak, że bardzo lubi należeć do jakiegoś plemienia. Subkultury to plemiona. Mają swych muzykujących szamanów i bóstwa. Plemiona jak to plemiona, jedne idą w jasyr, a inne wsiadają na konie po grzbietach pobitych. Jaki będzie los waszych prywatnych plemieńców, zwanych niegdyś potomstwem, nie zależy zbytnio od Was, lecz od tego, jaki guru ich uwiedzie. Czy śpiewa on "j…ć policję" czy też "moja ojczyzna ukochana". Wiedzcie jednak, że są tacy, co śpiewają: "liczy się duma i honor, a nie przeklęta śmierć", ale ich w trzymanych za ryj przez WSI mediach nie usłyszycie. Szalom!
Marian Kowalski
__________
3 maj 2010 rok. Prezentuję materiał filmowy z rozmowy jaką przeprowadził redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok z p. Marianem Kowalskim na Placu Litewskim w Lublinie. Pan Marian, który jest członkiem Lubelskiego Okręgu Unii Polityki Realnej oraz przewodniczącym Stowarzyszenia Związek Obywatelski twierdzi, że objęcie funkcji prezydenta RP przez Jarosława Kaczyńskiego może oznaczać ważny zakręt na polskiej scenie politycznej. Nam niestety trudno jest zaufać partii, która przez Prawo rozumie bardziej prawo obcych do własności niż prawo Polaków do pracy. Nie mając nic do powiedzenia w gospodarce, którą już pozwolono rozkraść i która w tym ustroju jest nie do uratowania, Jarosław Kaczyński ma wciąż do zaoferowania tylko tematy zastępcze: "patriotyczne" fanfary oraz roszady kadrowe z wyraźną nadreprezentacją nominacji koszernych. Bezrobocie będzie zwalczać nadal lansując masową emigrację młodzieży i targując zniesienie wiz do Stanów w zamian za hańbę żołdactwa w Afganistanie. Pozostanie też zakładnikiem najgorszej z możliwych opcji w polityce zagranicznej: w konflikcie z Rosją oraz Niemcami, ale nadal podlizując się Ameryce i robiąc wszystko, czego zażądają Żydzi. To nie jest polska opcja narodowa.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Marian Kowalski z UPR
- co dalej robić?
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09
Redakcja "Biuletynu"
27 maja 2010
Pytanie o filmy
Docierają do nas głosy, że niektóre z naszych filmów są za ostre i zbyt krzywdzące, a poza tym atakuje się w nich wszystkich: rząd, opozycję, wymiar sprawiedliwości a nawet poszczególne osoby. Otóż nigdy nikomu nie obiecywaliśmy, że będą łagodne i że nie będzie bolało. Zdarza się, że niektóre są wulgarne (piekielny kocioł Michnika), a może nawet niesmaczne. Ale gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Są też lepsze lub gorsze. Bardziej by nas martwił zarzut, że nie są śmieszne lub nie są zrozumiałe, bo to wada filmu główna, warsztatowa. Jednakże w optyce naszej redakcji plenerowe reportaże są unikalną bronią polityczną, która niczym snajperskie pociski dość często boleśnie i celnie trafiają naszych wrogów. Z sygnałów jakie docierają wynika, że są one oglądane w pierwszej kolejności i najlepiej zapamiętywane. Szczególnie filmy Kol. Sendeckiego często bardzo dowcipnie oraz zwięźle streszczają ważkie myśli zawarte wcześniej na stronach naszego pisma. Fakt, że krytyka przeważnie pojedynczych klipów filmowych pojawia się częściej niż wobec materiałów pisanych jest prostą konsekwencją łatwości ich odbioru. Mniej osób ma zastrzeżenia do obszernych publikacji zamieszczanych na blogu po prostu dlatego, że znacznie mniej osób je czyta w całości oraz czuje się kompetentnymi do prowadzenia głębiej udokumentowanej polemiki. Nie zamierzamy jednak zrezygnować z prowadzenia strony internetowej "Biuletynu" ani zasadniczo zmieniać jej formuły, ponieważ jednocześnie wiemy jak bardzo irytuje nasze pismo obnażany w ten sposób obóz przeciwnika oraz jak wielką rolę pełni w uświadamianiu najprostszych, a pożądanych politycznie skojarzeń. Inną cenną rolą realizowanych przez nas filmów jest to, że łamią one socjotechniczny monopol przeciwnika na styl prześmiewczy, stosowany głównie dotąd przy wykpiwaniu wartości naszej strony frontu. Wyśmiewając wroga czynimy go mniej groźnym i zachęcamy ludzi do przełamywania narzucanych im ocen. Są wreszcie takie filmy, które stanowią element pożądanej higieny psychicznej: docinamy na przykład pyszałkowatym lub nikczemnym urzędnikom sądowym (proces Ryszarda Milewskiego) oraz wyśmiewamy słabostki własnego obozu niedojdów, który jak na razie jest dla polskich wyborców tylko rozczarowaniem. I tę rolę zamierzamy utrzymać w przyszłości, bo prawdziwa cnota krytyki się nie boi.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Uwaga Antifa!
Wyśmiewając wroga
czynimy go mniej groźnym
i zachęcamy ludzi do przełamywania
narzucanych im ocen...
26 maja 2010
Samorząd lokalny
Lublin, 10 V 2010 r.
Samorząd jest zasadniczo bytem o ograniczonej suwerenności na obszarze swojego funkcjonowania. Ograniczenia te wynikają z prawnego jego usytuowania w politycznym ustroju państwa a także bieżącego ustawodawstwa ukierunkowanego na przenoszenie przez państwo coraz więcej zadań na poziom gminy systematycznie rozszerzając pakiet jej zadań własnych oraz zleconych. W ślad za "przepychaniem" zadań obserwowana jest pełna niekonsekwencja w przenoszeniu środków finansowych, co wpływa na ich nie wykonywanie w akceptowalnym zakresie. Z politycznego punktu widzenia gmina coraz bardziej przypomina "chłopca do bicia", gdyż nie wykonuje na oczekiwanym poziomie zadeklarowanych jej zadań , których z definicji wykonywać nie może z braku środków, a jako podmiot zobowiązany podlega krytyce lokalnej społeczności niedostatecznie świadomej rozmiarów ograniczeń prowadzących w efekcie do ogólnej niemocy. W tym stwierdzeniu mieści się cała hipokryzja istniejącego establishmentu odpowiedzialnego za kształt państwa. Należy zwrócić też uwagę, że media nie pomagają w podnoszeniu poziomu świadomości i wyrobienia politycznego lokalnej społeczności z uwagi na ich własnościowy status lansujący indywidualne cele a reprezentujące najczęściej grupowe interesy a nie interesy całej społeczności.
Kolejnym i fundamentalnym ograniczeniem stanowi ordynacja wyborcza preferująca finansowane przez państwo partie obecne w parlamencie, które wykorzystując swoją przewagę do majoryzowania organów gminy głównie w celu nieustannych kłótni w radach gmin oczywiście w imię dobra lokalnej społeczności, a tak naprawdę w imię dobra wąskich grup interesów. Kompleks ograniczeń domykają ustawy o zamówieniach publicznych i planowaniu przestrzennym, a także prawo budowlane i finansowe. Bardzo ważnym elementem dla efektywności działalności samorządu gminy jest również ocena i polityka kształtowania tzw. finansowych skutków przechodzących z roku na rok oraz wydolności finansowej. Przystępując do wyboru władz samorządu gminy nie można ogłupiać lokalnej społeczności przez nierealne obietnice, "cudowne programy" bez narażania się na ocenę kolejnego oszustwa, hipokryty, ignoranta lub jako marionetki grupy trzymającej władzę. Program działania dla Gminy Lublin obejmujący cele oraz sposoby ich osiągnięcia w zakreślonej perspektywie musi być przygotowany przez zespół ekspercki z przeznaczeniem dla kandydata na urząd prezydenta Lublina oraz kandydatów na radnych dających rękojmię prawidłowego jego wykonywania.
Foto:
Wyk. T. Zieliński
Na zdjęciu - autor tekstu
W ocenie autora kandydat na urząd prezydenta Lublina i kandydaci na radnych Gminy Lublin powinni reprezentować środowisko patriotyczno narodowe (nie należeć do partii obecnych w aktualnym parlamencie), posiadać wykształcenie, wyższe politechniczne lub uniwersyteckie, mieć co najmniej 30 lat oraz doświadczenie pracy na kierowniczych stanowiskach oraz wybitne predyspozycje zarządczo organizacyjne a także utożsamiać się z prezentowanym eksperckim programem działania o określonej strukturze rzeczowo finansowej oraz perspektywicznej. Wyszczególnione cechy pozwoliłyby na uwolnienie władz Gminy Lublin od zwalczających się partii, odsunięcie obecnego lubelskiego establishmentu na przeciąg realizacji programu od wszelkiego realnego wpływu na kierownictwo Gminy Lublin (wykluczenie indywidualnych oraz grupowych nacisków), zapewnienie pełnego profesjonalizmu i kompetencji w prowadzeniu bieżących zadań Gminy oraz wdrażanie projektów inwestycyjnych wynikających z programu a także sformalizowanego monitoringu realizacji zadań (systemu informacji zarządczej). W programie wyborczym kandydat na urząd prezydenta Lublina musi zawrzeć stanowcze przyrzeczenie o jednoznacznym urealnieniu programu działania po rozpoznaniu stanu pozostawionego przez poprzednika przed upływem pierwszego kwartału urzędowania. Prezydent Lublina dobierając kadrę współpracowników dostosuję organizację Urzędu Miasta oraz procedury w sposób zapewniający maksymalne wspieranie realizowanego programu. Prezydent Lublina wraz z dobranym personelem zarządczo wykonawczym musi mieć możliwość realizacji przyjętego programu podporządkowując indywidualne i grupowe interesy celom stanowiącym interes lokalnej społeczności. W związku z tym nie może być zakładnikiem nacisków partyjnych czy też lokalnego oraz zewnętrznego establishmentu gospodarczego.
Gradacja generalnych celów Gminy Lublin powinna przyjąć postać: wychowywanie, nauczanie i kształcenie młodzieży, szczególna aktywność w redukowaniu bezrobocia poprzez wspieranie rozwoju wytwórczej przedsiębiorczości opartej na rodzimym kapitale oraz prowadzonej w formie kooperatyw, przygotowywanie i dysponowanie uzbrajanych terenów pod zabudowę mieszkaniową, remontowanie i modernizowanie istniejących komunalnych zasobów mieszkaniowych, współuczestniczenie w zabezpieczaniu stałej poprawy jakości usług medycznych, rozwój komunikacji drogowej, rozwój gospodarki wodno-ściekowej, zabezpieczenie energetyczne (tanie źródła energii - geotermia). W przypadku stwierdzenia narastania okoliczności utrudniających lub uniemożliwiających pomyślny przebieg realizacji zadań programowych, osoba piastująca Urząd Prezydenta Lublina uznając niemożliwość dalszego kompromisu musi bez wstydu ustąpić z urzędu z własnej inicjatywy, dając lokalnej społeczności wyraźny sygnał, iż nie może swoją osobą firmować procesy, które zdecydowanie uniemożliwiają realizowanie przyjętego przez siebie programu zaakceptowanego przez wyborców.
Waldemar O.
redaktor "Biuletynu"
25 maja 2010
Portret człowieka zaszczutego
2 czerwca 2010 roku o godz. 11.00 w sali IX V Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Lublinie rozpatrywane będzie zażalenie na postanowienie o aresztowaniu p. Ryszarda Milewskiego. 8 czerwca 2010 r. o godz. 8.30, s. XIII w Sądzie Rejonowym przy ulicy Krakowskie Przedmieście 76 odbędzie się kolejny proces z powodu oskarżenia o groźby karalne. Oskarżycielem jest pełnomocnik żony w sprawie rozwodowej mec. Katarzyna S. z Lublina. Pan Milewski jest lubelskim samorządowcem oraz zasłużonym działaczem lokalnej endecji. Prezentujemy krótki materiał filmowy z rozmowy jaką przeprowadził redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok.
Tadeusz Zieliński
Video 1:
Portret człowieka zaszczutego -
sprawa Milewskiego
ciąg dalszy
Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja
Redakcja "Biuletynu"
24 maja 2010
Gdy Związek Nasz Bratni...
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Związek Radziecki upadł na wschodzie w atmosferze kompromitacji oraz narodowych niesnasek, ale z jakiś powodów na zachodzie Europy wciąż jest uważany za szczyt tego, co może wymyślić ludzki umysł. Okazuje się, że nie tylko Polak przed przeszkodą i po szkodzie głupi. Taki właśnie jest genezis UE. Wydawać by się mogło, że zaganianie ludzi do kołchozów, kolektywizacja we wszystkich przejawach życia, współmyślenie, to pojedynczy wybryk "tamtego systemu" a nie przechodząca w ciągłość - prawidłowość (marksizm kulturowy, poprawność polityczna). Wszystko wskazuje na to, że ZSRR nie był żadną pomyłką i wpadką ludzkości, o której jak najrychlej chciałoby się zapomnieć - tylko zwiastunem tego co ma dalej dziać się na świecie. Wsiegda i siejczas! Ludzkość wcześniej do tego przygotowywana, gładko teraz przełknie wszelki kit. Wystarczy tylko zmienić słowa starej pieśni, aby grać dalej tę samą melodię. Panowanie w powietrzu zapewnią reżymowe merdia. Ludzkie umysły zewsząd bombardowane specjalnie spreparowanymi informacjami stają się bezbronne. Pozwoli to w najbliższym czasie zoperować wszystkich "bez przerywania snu". Resztki zdroworozsądkowego myślenia nazwie się brakiem tolerancji czy jakimś innym naprędce skleconym określeniem i będzie się wyśmiewać przy każdej okazji. 
Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
Aby zaś te zachowania się nie powtarzały, odpowiednio od małego wychowa się dzieci. Trzeba wiedzieć jak walczyć z przeżytkami! Taki mały człowieczek pozbawiony wzorca w postaci swojego rodzica staje się bezbronny. Nie muszę chyba dodawać, że odetnie się ich w ogóle od wpływu na kształtowanie swoich pociech. Co najwyżej będą mogli teraz zadecydować, co ich dziecko zje dziś na obiad. Jeżeli zaś nadal będą uprawiać tę swoją rodzicielską propagandę, odbierze się im je w majestacie prawa, jak to czyni się już w Szwecji. Zresztą wychowany w ten sposób człowiek już nie będzie "spiskował". Kod rodzicielski wpajany od tylu pokoleń ustanie raz na zawsze. Zniknie w ten sposób to ostatnie siedlisko reakcji i zacofania. Służby specjalne o których istnieniu i faktycznym celu działania nikt nie wie prócz wtajemniczonych, opornych, czy też rzeczywiście zagrażających władzy pozamykają do więzień lub psychuszek. Na lżejsze przypadki nieprawomyślności nałoży się wysokie grzywny. Dowody na ich przestępczą działalność, zostaną sfabrykowane ("Triumf prowokacji"). Zresztą takich będzie niewielu. Skołowana ludzkość sama powchodzi do klatek, zamknie za sobą drzwi i odda dozorcy klucz. Mianowane zaś autorytety oraz wynajęci do tego kuglarze (pisarze, poeci, artyści) przyklasną temu oraz będą piać peany na ich cześć. Częste parady różnych dewiantów będą miały teraz za zadanie, pokazanie różnym "niedowiarkom" jaka panuje u nas wolność. Starsi i mądrzejsi, którzy na swoje nieszczęście będą jeszcze pamiętać jak to drzewiej bywało, będą musieli skwapliwie korzystać z okazji aby siedzieć cicho. O ile w swoim wieku będą wieść jeszcze na tym świecie szczęśliwy żywot. Na starość trzeba będzie zasłużyć. Głównie donośną postawą. Oczywiście aktyw (unijny?) zostanie zwolniony z tych ograniczeń, wszak prawa ustanawia się dla podwładnych a nie dla zwierzchności. No dobrze, przestanę się już nad Państwem znęcać. Pewnie wielu z was po przeczytaniu tego, żachnie się i powie "Cóż on takiego pisze?!", "To przecież niemożliwe!". Ja ze swej strony mu odpowiem: tak to niemożliwe, albowiem tak chce abyśmy myśleli Ministerstwo Prawdy. A tylko jemu wszak zależy na naszym dobru. Lulaj więc dalej słodko obywatelu i... niech ci się czasem nie przyśni rzeczywistość.
Adam Leks
Redaktor "Biuletynu"
__________
Ogłoszenie
Zarząd Główny Katolickiego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów im. Jana Pawła II w Lublinie zaprasza na Mszę, która celebrowana będzie w dniu 13 czerwca 2010 r. o godz. 13.00 w kościele Ojców Kapucynów przy ulicy Krakowskie Przedmieście 42. Po Mszy Świętej w Sali franciszkańskiej przy Kościele O.O. Kapucynów odbędzie się spotkanie członków i sympatyków Katolickiego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów, podczas którego prelekcję wygłosi dr Mieczysław Ryba na temat "Sytuacja Polski po katastrofie smoleńskiej". Mile widziani będą członkowie, sympatycy oraz młodzież.
23 maja 2010
Nadesłane Redakcji


ONR - Podhale na wiecu przedwyborczym
Jarosława Kaczyńskiego
Nie jesteśmy zwolennikami kandydata na prezydenta z ramienia PiS pana Jarosława Kaczyńskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że aktywnie uczestnicząc w życiu naszego regionu członkowie zakopiańskiego Koła ONR Podhale w wielką ciekawością udali się na spotkanie przedwyborcze tegoż kandydata. 29 maja 2010 r. po południu kandydat Prawa i Sprawiedliwości przybył do Zakopanego, gdzie przedstawił założenia swego programu wyborczego. Wizytę rozpoczął w Sanktuarium na Krzeptówkach, skąd góralską bryczką pojechał na Plac Niepodległości, gdzie odbyło się spotkanie z mieszkańcami Podhala. Jak można było przypuszczać na Placu Niepodległości przywitało Jarosława Kaczyńskiego wielu górali. "Jestem tym samym człowiekiem, którym byłem, tylko może ludzie patrzą teraz na mnie wielowymiarowo. Oczywiście przeżyłem coś strasznego, cierpienie mnie jednak nie przytłoczyło. Wiem teraz lepiej niż kiedykolwiek, że mam dość sił, by pracować dla Polski w każdej sytuacji" - mówił Kaczyński.
Wiec, na którym nie zabrakło senatorów Stanisława Koguta, Tadeusza Skorupy oraz posłów: Anny Paluch i Edwarda Siarki prowadziła Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa kampanii Jarosława Kaczyńskiego. Przed wystąpieniem kandydata, do głosowania na niego zachęcali Zofia Stachoń-Bigos i Jan Piczura, a zakopiański radny Jerzy Zacharko przeczytał apel Tatrzańskiego Społecznego Komitetu Poparcia Kandydatury Jarosława Kaczyńskiego na Prezydenta RP. Pojawili się także politycy Zbigniew Ziobro, Arkadiusz Mularczyk, Barbara Bartuś, Michał Kamiński, Bolesław Piecha, Andrzej Adamczyk, Jan Dziedziczak, Kazimierz Wiatr, Zbigniew Cichoń oraz Stanisław Kogut. Na zakończenie Jarosław Kaczyński dostał od górali, których reprezentował szef tatrzańskiego PiS Jan Piczura, pas i spinkę góralską. Po oficjalnych przemówieniach rozpoczął się na Placu Niepodległości koncert zespołu pt. De Press. W strugach deszczu pozostali jednak tylko najwytrwalsi.
Zarząd ONR - Podhale
22 maja 2010
Marsz dla życia i rodziny
Marsz dla życia i rodziny
Wielodzietne rodziny, młodzi z transparentami, setki biało-czerwonych flag oraz ludzie, którzy przyjechali na Marsz dla życia i rodziny z całej Polski dają wiarę na przyszłość. I pozwalają mieć nadzieję, że chociaż system się domyka, to Polacy będą walczyć o rodzinę i życie. W kolorowym pochodzie szły głównie rodziny z małymi dziećmi, ale też księża, zakonnice, osoby samotne. Ludzie nieśli ze sobą transparenty, flagi i baloniki. Powtarzano hasła: "Prawo do narodzin dla każdego", "Zielone światło dla rodziny", "Seks-edukacja to deprawacja", "2+6 = szczęście". Przy pałacu prezydenckim pochód zatrzymał się, a uczestnicy marszu odmówili modlitwę za zmarłych. Marsz zakończył się w "Miasteczku Miłosierdzia" - wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia na wysokości kaplicy sióstr wizytek aż do kościoła świętej Anny ustawiono stragany promujące wolontariat, fundacje charytatywne, organizacje prorodzinne oraz rękodzieło. Ta manifestacja była rekordowa pod każdym względem. Uczestniczyło w niej ponad sześć tysięcy osób, nie tylko z Polski (m.in. ze Szczecina, Krakowa, Kutna, Białegostoku, Śląska), ale również ze świata (nad maszerującymi powiewały flagi amerykańskie, brazylijskie i francuskie). Ale najważniejsze były tłumy dzieci (w grupach skupionych wokół rodziców), które machając chorągiewkami wznosząc okrzyki oraz niosąc tablice z napisami "2 + 6 = szczęście" czy "Zielone światło dla rodziny" pokazywały, gdzie jest przyszłość naszego narodu i w czyich rękach jest demograficzne zwycięstwo w "bitwie o Polskę".
p. Antoni Gut
Prezes Krajowego Porozumienia
Samorządowego
__________
"Marsz Widowdański nie jest zwykłym marszem, to droga prowadząca przez ciemność do światła. Jest to szlak prowadzący do pierwszego bastionu, który już dawno został naruszony. Jeżeli nie wypełnimy go naszym duchem oraz naszą wiarą, przez niego przejdzie wszystko zło tego świata i dotrze do naszych domów, naszych umysłów oraz naszego życia. Życie człowieka mierzy się ziarnkami piasku. Jeżeli my teraz go nie ożywimy, nie będziemy mogli zatrzymać zła. Ożywimy go żywą wodą płynącą z naszej wiary w Boga i Ojczyznę. Tysiąc lat będzie niczym w porównaniu z męką, która nas czeka jeśli nie wrócimy do źródeł. Wszyscy na Marsz! Wszyscy do Kosowa! Wszyscy na bastion!
Nikola Hadži-Nikolić
Razem do serbskiego Kosowa
14 czerwca z Belgradu wyrusza kolejny pieszy marsz Serbów do Kosowa. Powstała już polska wersja oficjalnej strony Marszu Widowdańskiego. Można ją znaleźć pod tym adresem: http://vidovdanskimars.org/?lang=pl. Stronę marszu przygotowali członkowie niezależnej inicjatywy o nazwie Polacy na rzecz serbskiego Kosowa. Na niej znajdują się informacje potrzebne osobom zainteresowanym udziałem w marszu. Serdecznie zapraszamy do udziału w tej niezwykłej i wyjątkowej pielgrzymce przez piękną Serbię ku jej duchowemu centrum: Kosowu oraz Metoxii! Pielgrzymka kończy się 28 czerwca wielkim wiecem Serbów na Gazimnestanie, na polach legendarnej kosowskiej bitwy 1389 roku. Można zacząć marsz w Belgradzie lub przyłączyć się na trasie Belgrad-Kosowska Mitrowica. Koszty noclegów, wyżywienia i transportu powrotnego z Kosowa do Belgradu pokrywa organizator! Polscy uczestnicy muszą jedynie pokryć koszty swojego dojazdu do Serbii oraz powrotu do Polski. Marsz Widowdański tylko dla wytrwałych. Dzieciom i prowokatorom dziękujemy!
Polacy na rzecz serbskiego Kosowa
21 maja 2010
Grzegorz Wysok w TV Lublin

Foto:
Wyk. autor artykułu
Na zdjęciu - red. "Biuletynu" Grzegorz Wysok
i Piotr Sławiński przed marszem ONR
Sobotnie demonstracje w Lublinie
- próba obiektywnej relacji
W sobotnie popołudnie doszło do zorganizowania w Lublinie dwóch niezależnych oraz antagonistycznych wobec siebie demonstracji. Obie uzyskały zgodę władz miejskich, a więc obie były legalne. Postanowiłem przyjrzeć się z tak bliska, jak to tylko możliwe obu zwaśnionym grupom. Z uwagi na to, iż uważam, że dziennikarskim obowiązkiem jest relacjonować, a nie oceniać, postaram się opisać wszystko co widziałem, chociaż kilku subiektywnych uwag zapewne nie uda mi się uniknąć. Jest godzina 16.00, plac pod Galerią Centrum. Grupa kilkudziesięciu młodych osób rytmicznie walących w bębny. Rej wodzi dziewczyna z gwizdkiem, która "dyktuje" rytm. Na rozmowę z kimkolwiek nie ma szans chociażby ze względu na panujący hałas. Wielu dziennikarzy, robią zdjęcia, filmują. Ja nagrywam trochę muzyki, robię kilka zdjęć i idę dalej.
Plac Litewski. Na pozór całkiem pusty. Tylko dwa radiowozy i samochód straży miejskiej koło "baobabu". Dopiero w głębi placu w ocienionej alejce widać grupkę kilkunastu osób. Zbliżam się do nich. Pytam o organizatorów. Za mną widzę jak podąża kolega z redakcji MM-ki i Radia Lublin. Organizatorem jest Krzysztof. Nie chce podać nazwiska, ani kontaktowego numeru telefonu - minus. Opowiada o tym dlaczego demonstrują, wyjaśnia symbolikę znaku, którego używają ONR-owcy. Ośmieleni dziennikarze również zaczynają rozmawiać z p. Krzysztofem. Zaczynamy robić zdjęcia. Fotografuję młodego człowieka, który na plecach znak Obozu Narodowo-Radykalnego. Zauważa on, że go fotografuje. "Czy szanowny pan byłby tak uprzejmy i nie robił mi zdjęć?" - mówi młody człowiek. Odpowiadam mu równie grzecznie. Zadyma wisi na włosku, ale po chwili gdy okazuje się, że reprezentuję www.lublin.com.pl, nie zaś (...) pada krótkie: "Przepraszam. Szacun. Może pan fotografować ile chce". Grupa narodowych radykałów licznieje z każdą chwilą. Widać kilka znanych twarzy. Dołączają też ludzie spoza ONR. Ze sztandarami i wieńcem, przygotowanym do złożenia pod pomnikiem "Zapory" na placu Zamkowym. Demonstranci ustawiają się w szyku już na froncie placu Litewskiego.
Wracam pod galerie "Centrum" do "Porozumienia na rzecz Tolerancji". Tutaj sytuacja bez zmian. Nadal króluje muzyka i dosyć piknikowy nastrój. Wiele bardzo atrakcyjnych dziewcząt. Trafiam na organizatorkę tej manifestacji p. Aleksandrę. Ta przedstawia się chętnie i bez oporu podaje swoje namiary. Plus. Mówi, że będzie spokojnie, że nikt nie chce zadym, że chcą tylko wyrazić swój protest wobec ksenofobii swych adwersarzy. Jeśli już czymś będą w nich rzucać to jedynie kwiatami. Narodowcy ruszają z Placu Litewskiego. Idą dobrze zorganizowana grupą. Policja tworzy szpaler, odgradzający obie grupy. Znajduje się dokładnie w środku między obiema demonstracjami. W uszach mam kompletna kakofonię. Z jednej strony hałaśliwa muzyka wzbogacona o wiele gwizdków "tolerancyjnych", z drugiej - wykrzykiwane jednym głosem typowo narodowe hasła, o natężeniu jak po zdobyciu bramki na stadionie Motoru. Tylko tyle, a może aż tyle. Praktycznie brak wrogich okrzyków poza sporadycznymi głosami pojedynczych osób. Policja tylko obserwuje. Nikt nie rwie się do walki. Cały pochód narodowców jest już poza placem, przed galerią "Centrum" - na deptaku. Nie powiem, że odczuwam zawód, ale po lekturze innych mediów o tym jak podobne manifestacje przebiegały w niektórych miastach, na myśl przychodzi mi jedynie powiedzenie "z dużej chmury mały deszcz".
Wtem centrum zainteresowania wielu ludzi obserwujących te wydarzenia przenosi się na skrzyżowanie deptaka z ul. Wróblewskiego. Słychać komendy policji, następuje szybkie przegrupowanie sił. Cóż się stało? Otóż grupa "tolerancyjnych" wykonała sprytny manewr, który kompletnie zaskoczył prowadzących ochronę demonstracji policjantów. Gdy uwaga wszystkich skierowana była na moment mijania się zwaśnionych grup pod galeria Centrum, "oddział specjalny" tolerancyjnych ulicami Kapucyńska, Narutowicza i Wróblewskiego przedostał się na deptak "od tyłu" zagradzając drogę czołu demonstracji narodowców. Piszę "oddział specjalny", gdyż ludzie Ci nie stanowili już rozśpiewanego i roztańczonego tłumu spod galerii "Centrum", lecz byli przygotowani do "zadymy". Wszystkie twarze zakryte, w rękach transparent jawnie obrażający narodowców. Sytuacja zrobiła się bardzo groźna, gdyż mogło dojść do zetknięcia się "grupy specjalnej" tolerancyjnych z czołem pochodu narodowców. Przed chwila zganiłem policję za brak przewidywania rozwoju sytuacji (manewr oskrzydlający), ale również muszę ich jednak pochwalić za błyskawiczna reakcję oraz otoczenie "oddziału specjalnego" kordonem. Nastąpiły działania grupy prewencji, która nie stosując nadmiernych środków przymusu (mimo że manifestanci skandowali POLICJA - FASZYŚCI - KOALICJA) doprowadziła do usunięcia "tolerancyjnych" z drogi pochodu narodowców. Potem wszystko przebiegało już spokojnie. Grupa ONR przeszła przez końcówkę deptaka, Stare Miasto i zakończyła demonstrację pod pomnikiem "Zapory" na placu Zamkowym.
Na koniec jeszcze dwie uwagi. Policja nie doceniła wyraźnie sprytu "tolerancyjnych" i pozwoliła im na opisany wcześniej manewr oskrzydlający, ale też nie spodziewała się chyba, że może dojść do zaognienia sytuacji na samym deptaku. Było tam mnóstwo przypadkowych ludzi, często z małymi dziećmi oraz wielu gapiów. Dopiero wówczas, gdy wezwano posiłki i zaczęto siłą usuwać "tolerancyjnych" policja przez megafony zaczęła prosić o opuszczenie terenu przez osoby postronne, a policjanci stojący na deptaku na wysokości ulicy Świętoduskiej zaczęli kierować ludzi idących od Bramy Krakowskiej w ulicę przechodnią. Mam głęboką nadzieję, że sobotnie wydarzenia będą stanowiły nauczkę, policja wyciągnie odpowiednie wnioski i w przyszłości ustrzeże się od popełnienia podobnych błędów. I druga uwaga całkowicie subiektywna: incydent na deptaku spowodowali "tolerancyjni" i nie ma co do tego żadnej dyskusji. Ale chciałbym podkreślić odpowiedzialne zachowanie narodowców. Akcja z usuwaniem "oddziału specjalnego" trwała około kwadransa. W tym czasie grupa ONR stała karnie kilkanaście metrów dalej i z ich strony nie było przejawów agresji wobec osób, które zablokowały drogę ich legalnej manifestacji. Strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby działacze ONR zechcieli wykorzystać sytuację i doprowadzić do tzw. zadymy, o co tak często są w mediach oskarżani.
Ryho
http://lublin.com.pl/
__________
Poniżej prezentuję zapis wywiadu
jaki Telewizja Lublin przeprowadziła z redaktorem
naczelnym "Biuletynu Narodowego"
Grzegorzem Wysokiem -
Tadeusz Zieliński
20 maja 2010
O sektach i okultuzmie w Lublinie
Zapraszamy na wykład pana Andrzeja Wronki pt. "Sekty, magia, okultyzm - współczesne zagrożenia". Pan Andrzej jest absolwentem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie. Od kilkunastu lat zajmuje się problematyką obrony wiary katolickiej przed działalnością sekt oraz błędnych duchowości. Jest również prezesem ogólnopolskiego stowarzyszenia Effata oraz prowadzi na terenie całej Polski liczne katechezy, prelekcje i spotkania nt. współczesnych zagrożeń wiary. Do Lublina przyjeżdża na zaproszenie Katolickiego Instytutu Apologetycznego im. św. Tomasza z Akwinu. Spotkanie odbędzie się 5 czerwca (sobota) godz. 18.00 w Sali konferencyjnej hotelu Mercure Unia Lublin przy Al.Racławickich 12. Wstęp wolny.
Redakcja "Biuletynu"Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - W całym mieście
przeprowadzono akcję plakatową informującą
o spotkaniu
19 maja 2010
Do Marszałka Senatu
Pan
Bogdan Borusewicz
Marszałek Senatu RP
E-mail: borusewicz@nw.senat.gov.pl
Szanowny Panie Marszałku!
Jestem wstrząśnięty przyjęciem przez Sejm RP w dniu 6 maja 2010 r. znowelizowanej "ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie a także niektórych innych ustaw". Stało się tak wbrew licznym protestom organizacji społecznych oraz zwykłych obywateli. W związku z tym, że wspomniana ustawa przesłana została do rozpatrzenia przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej ufam, że Wyższa Izba Parlamentu nie dopuści do uchwalenia tego wysoce niebezpiecznego dla rodzin "prawa". Jak pokazują analizy wspomniana ustawa brutalnie godzi w dobro polskiej rodziny. Przede wszystkim zakłada ona daleko idącą ingerencję urzędników państwowych w życie rodziny oraz zwiększenie nad nią nadzoru administracyjnego.
Szczególnie niebezpiecznie brzmią zapisy ustawy mówiące o przetwarzaniu intymnych danych osób dotkniętych przemocą w rodzinie oraz stosujących ją bez zgody i wiedzy tych, których dane te dotyczą (art. 9 c). W myśl nowych przepisów pracownik socjalny miałby prawo do zabrania dziecka z rodziny biologicznej bez wcześniejszej decyzji sądu (art. 12 a). Należy tu przypomnieć, że taki urzędnik działa zazwyczaj na podstawie "Poradnika Pracownika Socjalnego", który za przemoc w rodzinie uznaje na przykład "narzucanie własnych poglądów" czy "krytykowanie zachowań seksualnych" (str. 3), co uderza bezpośrednio w wolność słowa oraz autonomię rodziny. Nasuwa się wniosek, że Polska staje się narzędziem wrogich rodzinie orientacji politycznych rodem z czasów Pawlika Morozowa, które to ideologie głoszą, że państwo lepiej niż rodzice pojmuje dobro dziecka, a w sytuacji kiedy jest ono zagrożone może stać się jego najlepszym rzecznikiem. Przyjęte przez Sejm zapisy są nie tylko wyjątkowo szkodliwe, ale również sprzeczne z Konstytucją RP, która w artykule 47 zobowiązuje administrację do ochrony prywatności życia rodzinnego, zaś w art. 48 mówi o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z wyznawanymi przekonaniami. W imieniu redakcji "Biuletynu" składam na ręce Pana Marszałka ten apel i wyrazy największego oburzenia.
Tadeusz Zieliński
Do wiadomości:
JE Ks. bp Kazimierz Górny
Rada do Spraw Rodziny Episkopatu Polski
E-mail: kuria@rzeszow.opoka.org.pl
18 maja 2010
Demonstracja ONR w Lublinie

Ponad dwieście osób
wzięło udział w manifestacji ONR
w Lublinie
Lublin, 22 maj 2010 r.
Obóz Narodowo-Radykalny rozpoczął swą demonstrację na Placu Litewskim w centrum miasta. W pochodzie z flagami a także transparentami wznosząc okrzyki: "Narodowy radykalizm!", "Bóg, honor i ojczyzna!", "Nadchodzą nacjonaliści!" udali się w kierunku Starego Miasta. Marsz był formą obchodów siedemdziesiątej szóstej rocznicy powstania ONR. "Chcemy uczcić również członków obozu narodowego, którzy polegli w walce z totalitaryzmami komunistycznym i hitlerowskim", wypowiedział się jeden z uczestników marszu. Z kolei pikietę na znak protestu przeciwko manifestacji Obozu zorganizowało Lubelskie Porozumienie na Rzecz Tolerancji - nieformalna grupa licząca kilkadziesiąt osób. Trzymali transparenty "Lublin Miasto Tolerancji", "Faszyzm nie przejdzie", "Zakaz faszyzowania". Wielu z nich trzymało kwiaty, a towarzyszyła im grupka bębniarzy. Na deptaku marsz ONR zablokowała inna grupa około trzydziestu osób, które ustawiły się w poprzek drogi. Większość z nich była ubrana na czarno, na głowach mieli kaptury, zasłonili twarze chustami. Krzyczeli: "Antifa!", "Wszyscy równi każdy inny!", "Znajdzie się kij na faszystowski ryj!". Potem usiedli na bruku. Ponieważ anarchiści nie chcieli zejść z deptaka, policja zapowiedziała, że jeśli nie rozejdą się spokojnie to będą usunięci siłą. Antyfaszyści nie reagowali na wezwania do rozejścia się i odblokowania drogi. Po około pół godziny funkcjonariusze siłą usunęli protestujących z ulicy oraz przewieźli do komendy. "Zostali oni ukarani mandatami za blokowanie demonstracji, która była legalna. Wszyscy mandaty przyjęli", powiedział p. Arkadiusz Arciszewski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
W akcji zabezpieczenia lubelskiej manifestacji wzięło udział kilkuset policjantów. W czasie blokowania drogi przez antyfaszystów uczestnicy marszu ONR czekali, aż policja umożliwi im przejście. Przekrzykiwali się tylko z pikietującymi na rzecz tolerancji. "Precz z faszyzmem oraz nacjonalizmem!" - wołali przeciwnicy marszu ONR. "Faszyzm tylko w waszych głowach" - odpowiadali ONR-owcy. Po usunięciu protestujących antyfaszystów marsz ONR odbył się już dalej bez przeszkód. Narodowcy przeszli otoczeni kordonem policji przez lubelską starówkę pod zamek. Po drodze krzyczeli między innymi "Nasze ulice, nasze kamienice!", "Wielka Polska narodowa!", "Sport, walka oraz nacjonalizm!", "Dzisiaj krzyczymy, jutro działamy!". Na placu zamkowym złożyli kwiaty pod pomnikiem żołnierzy majora Dekutowskiego pseudonim "Zapora". Mężczyzna który przedstawił się dziennikarzom jako Artur powiedział, że ruch, który narodził się 76 lat temu ma nadal sens. "Cały czas czekamy na urzeczywistnienie się Wielkiej Polski", powiedział. Zakazu organizacji marszu Obozu Narodowo Radykalnego w Lublinie domagała się od władz tego miasta partia Zieloni. Ich zdaniem ONR jest organizacją propagującą ideologię nacjonalistyczną, antysemityzm, nawołującą do łamania praw człowieka, co sytuuje ją "daleko poza debatą demokratyczną", a przestrzeń publiczna "powinna być wolna od ekstremizmu". Władze koziego grodu tłumaczyły, że nie mogą odmówić organizowania demonstracji, bo organizatorzy deklarują pokojowy, zgodny z prawem przebieg swoich zgromadzeń i w tej sytuacji urząd nie ma prawa tego kwestionować.
PAP











