Znany i ceniony dokumentalista Grzegorz Braun od lat ciągany jest po sądach przez przedstawicieli żydowskiego lobby. 1 marca 2011 Sąd Okręgowy we Wrocławiu cofnął do ponownego rozpatrzenia sprawę, jaką reżyserowi wytoczyła dolnośląska policja. Redakcja "Biuletynu" publikuje najnowszy artykuł redaktora Adama Wojtasiewicza, który w minionym tygodniu poświęcił sprawie jeden ze swoich felietonów.
Tadeusz Zieliński
__________
Grzegorza Brauna przypadek niezwykły
Cała sprawa zaczęła się 12 IV 2008 roku, kiedy to, stojąc na uboczu na wrocławskim placu Katedralnym Grzegorz Braun przypatrywał się działaniom policji rozwiązującej manifestację środowisk narodowych. W pewnym momencie ubrany policjant zażądał od niego, aby opuścił miejsce obserwacji. Grzegorz Braun poprosił wylegitymowanie się. Funkcjonariusz "machnął" policyjną blachą. Po ponownej prośbie o wylegitymowanie się policjanci chwycili reżysera pod ramiona, powalili na ziemię, skuli kajdankami oraz strącili okulary, a kiedy już leżał obezwładniony, z głową przyciśniętą do chodnika, któryś z policjantów wyłamał mu z premedytacją oba kciuki. Skutego Grzegorza Brauna zawieziono na komisariat przy ul. Rydygiera, gdzie był przesłuchiwany "w charakterze świadka". Po trzech godzinach spędzonych na komisariacie Braun usłyszał, że nie ma podstaw do postawienia mu zarzutów oraz został wypuszczony. Kilka dni później mec. Marcin Strzeszyński złożył w imieniu Brauna dwie formalne skargi: we wrocławskim sądzie rejonowym i u komendanta wrocławskiej policji. Po kilku miesiącach obie skargi zostały odrzucone bez jakichkolwiek przesłuchań, ale Braun dowiedział się, że to on został oskarżony przez policję o znieważenie oraz poturbowanie funkcjonariusza na służbie - miał rzekomo uszkodzić policjantowi kciuk oraz obrazić go słowami "osiłek w kurteczce w kratę" i "bandyta".
Proces przed wrocławskim Sądem Rejonowym od początku toczył się za zamkniętymi drzwiami na wniosek "poszkodowanego" funkcjonariusza. Braun utrzymywał, że zarzut poturbowania policjanta jest absurdalny, a w sprawie znieważenia powiedział, że takie słowa istotnie padły z jego ust podczas przesłuchania na komendzie, kiedy to pytał funkcjonariuszy policji o dane personalne policjanta, który go obezwładnił: "Mozę któryś z panów powie mi, jak nazywa się ten osiłek w kurteczce w kratkę, który nie zechciał mi się regulaminowo przedstawić, a zachował się jak bandyta?". Po kilkunastu rozprawach, 21 września 2010 roku, sędzia Barbara Kaszyca wydaje wyrok: Grzegorz Braun jest winny znieważenia policjanta oraz uszkodzenia m kciuka oraz ma zapłacić 3200 zł grzywny. Wszystkie zeznania policjantów sąd uznaje za wiarygodne, wszystkie zeznania Brauna i jego świadków - za niewiarygodne. Obrońca reżysera apeluje i po pół roku, 31 marca 2011 roku, sędzia Anna Bałazińska Goliszewska uchyla wyrok sądu pierwszej instancji wytykając szereg błędów i uchybień, między innymi oparcie się wyłącznie na niespójnych zeznaniach policjantów. Po trzech latach od wydarzeń na pl. Katedralnym proces reżysera Grzegorza Brauna przed Sądem Rejonowym rozpocznie się na nowo.
__________
- Po trzech latach Pańska sprawa wraca do punktu wyjścia...
Grzegorz Braun: Na ostatniej rozprawie wzywałem sąd, by jeśli rzeczywiście ma mnie za winnego, wymierzył mi adekwatną karę, a nie karę, która jest drwiną z policji. A jeśli sąd chce ten wyrok zmienić, to żeby nie cofał do pierwszej instancji, bo nie chcę przez kolejne trzy lata chodzić po sądach. Niestety sąd cofnął sprawę do pierwszej instancji. A jak długo będzie trwała - nie mam zielonego pojęcia. Oczywiście można utrzymywać, że to sukces - skoro jedna pani sędzina nie widzi żadnych sprzeczności ani uchybień i uznała zeznania policjantów w całości za wiarygodne, zaś druga wytyka tej pierwszej szereg uchybień oraz uznaje, że sprawę należy jeszcze raz rozpatrywać, to jest to niewątpliwie sukces mojego adwokata. Z drugiej strony, znając dobrze polski wymiar sprawiedliwości, nie popadam w złudzenia i być może jest to tylko odłożenie sprawy czasie i swoisty unik polskiego wymiaru sprawiedliwości.
- Chce się Panu dalej walczyć?
- Ja z nikim nie walczę. Jestem nękany i napastowany przez państwo postpeerelowskie. Stawanie przed sądami w moim wypadku wiąże się ze znaczną stratą pieniędzy i czasu. Trudno nazwać inaczej jak nękaniem fakt, że postawiono moją osobę wobec groźby pozbawienia wolności. Jeżeli jeden człowiek grozi drugiemu, że go pozbawi wolności, to jest to przestępstwo. Mnie przez wiele miesięcy wymiar sprawiedliwości, prokuratura i policja groziły, że pozbawią wolności. Nikt mi nie mówił, że to żart, nie mrugał okiem w sądzie, więc jest to nękanie. Ale w istocie chodzi o rozstrzygnięcie w bardzo ważnej sprawie: czy to tajniacy mają decydować o tym, jaki jest limit dostępu przedstawicieli opinii publicznej do wiedzy na temat działań organów państwa.
- Z tej sprawy wyłania się wrocławski układ policja - prokuratura - sąd.
- Obawiam się, że jest to praktyka szersza, niż tylko Wrocław i Dolny Śląsk. To jest zła wiadomość dla wszystkich rodaków na temat dysfunkcyjności państwa polskiego. Gdyby ktoś rzeczywiście dopuścił się takiego przestępstwa to uważam, że powinien zostać natychmiast pozbawiony wolności, a nie puszczony z komisariatu, jak to nastąpiło w moim przypadku. A po drugie - takiemu przestępcy powinna zostać szybko wymierzona kara bezwzględnego pozbawienia wolności. I to koniecznie w świetle reflektorów, a nie za zamkniętymi drzwiami. Jestem państwowcem, a nie anarchistą i uważam, że życie funkcjonariuszy służby tak odpowiedzialnej jak policja - ludzi, którzy w razie potrzeby mają obowiązek ryzykować własnym życiem - powinno podlegać szczególnej ochronie. W żadnym wypadku nie wyobrażam sobie, żeby za napaść na funkcjonariusza, ktoś mógłby po trzech latach od zdarzenia wykpić się karą grzywny.
- Jakie są Pana najbliższe plany?
- Żeby nie wyjść na etatowego pieniacza i kryminalistę, powiem, że od czasu do czasu udaje mi się być reżyserem oraz dokumentalistą. Dlatego serdecznie zapraszam do oglądania mojego nowego filmu "Eugenika - w imię postępu". Emisja filmu została zaplanowana w TVP2 na 14 maja o godz. 16.50 - serdecznie zapraszam do oglądania. Być może uda się w tym roku doprowadzić do szczęśliwego zakończenia prace nad filmem pod roboczym tytułem "Transformacja". Chciałem, żeby film był gotowy na 20. rocznicę rozwiązania Związku Sowieckiego, ale nie wiem, czy uda mi się dotrzymać tego stachanowskiego terminu.
17 marca 2011
Braun kolejną ofiarą represji
16 marca 2011
Rusza Rycerski Zakon Krzyża i Miecza
Na zdjęciu - autor tekstu
na Placu Litewskim w Lublinie
Rycerski Zakon Krzyża i Miecza
Informujemy, że wznawiamy działalność jednej z najszlachetniejszych organizacji polskich - Rycerskiego Zakonu Krzyża i Miecza. Zdajemy sobie sprawę, że nie w pełni jesteśmy godni podjąć się tego zadania. Jednak stan naszej Ojczyzny nie pozwala na bierność. Nasz kraj jest ziemią Królowej Korony Polskiej Matki Bożej, dlatego też konsekwentny katolicyzm jest jednocześnie polskim patriotyzmem, a połączenie religii z patriotyzmem daje najpotężniejszą siłę jaką zna ludzkość. Właśnie lęk przed tą siłą powoduje, że wszystkie siły zła skupiają uwagę na Polsce, dławiąc każdy przejaw odrodzenia. Nie jesteśmy jednak sami, idzie z nami Chrystus. Ufajmy bezgranicznie w jego pomoc oraz róbmy co do nas należy. Polska będzie wielka tylko wtedy, gdy w Ojczyźnie naszej będzie królował Chrystus. Przeniknijmy się wiarą w zwycięstwo, walczymy przecież o najświętszą sprawę - o idee realizacji praw Boga w życiu narodu i państwa, walczymy o potężną Polskę. Zakon jest zorganizowanym ruchem łączącym w sobie religię oraz patriotyzm, celem jego jest zrealizowanie nauki Chrystusa w życiu państwa i zdobycie dla Polski przodownictwa wśród narodów, rozwój sił duchowych Narodu w oparciu o etykę katolicką dla obronności potęgi Polski, wychowanie prawych ludzi, przenikniętych miłością Boga i Polski, a także ideą poświęcenia się dla nich w oparciu o wzory bohaterów narodowych oraz szerzenie idei rycerskich w narodzie. Patronką oraz Hetmanką naszego zakonu jest Najświętsza Maryja Panna. Przez Nią do Syna, z Nią do zwycięstwa.
Władysław Polesiński (1906-1939) założyciel Rycerskiego Zakonu Krzyża i Miecza oraz inicjator apelu jasnogórskiego przyszedł na świat 8 września 1906 roku w Żelechowie. Jego ojciec, Jan Polesiński był stolarzem. Matka Paulina z Dębińskich zmarła, kiedy syn miał dwanaście lat. Uczęszczał początkowo do gimnazjum w Żelechowie. Udzielał się tam w harcerstwie. Następnie podjął naukę w Korpusie Kadetów nr 2 w Modlinie, potem w Oficerskiej Szkole Lotnictwa w Dęblinie. Ukończył ją w 1927 w stopniu sierżanta podchorążego. Rok później został mianowany podporucznikiem, a w 1930 otrzymał odznakę pilota. W 1931 został awansowany do rangi porucznika. Służył później w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie, studiując prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1928 ożenił się z nauczycielką Janiną Truchlińską. Podczas lotu ćwiczebnego z Lwowa do Krakowa w 1931 samolot, którym leciał uległ awarii. Maszyna, zahaczając o drzewo, spadła na ziemię. Polesiński po zawołaniu "Jezu, ratuj!" usłyszał wewnętrzny głos. Wykonując jego polecenia, wydostał się wraz z obserwatorem z samolotu, po czym nastąpił wybuch. Swoje przeżycia opisał później w wierszu "Stało się to o godzinie dziewiątej wieczorem". "Usiadłem nad swym niedoszłym śmiertelnym zwęgliskiem i z twarzy ocierałem krew, co się lała żywa. Nie śmiałem spojrzeć. Czułem, że ktoś się z tych płomieni zbliża. Schyliłem kornie głowę, bo szedł do mnie On, Wielki, Miłujący Pan z Krzyża. Chrystus, Bóg! Do mnie, człowieka". Gdy Polesiński dotarł do domu i powiedział żonie co się stało, ta odpowiedziała: "Żyjesz, bo przecież się bardzo o Ciebie modliłam, żebyś wrócił cały i zdrów". A stało się to o dziewiątej wieczorem. Pod wpływem tego wydarzenia porucznik Polesiński stał się człowiekiem żarliwej wiary. Wkrótce też zaczął gromadzić wokół siebie młodych oficerów różnych rodzajów broni. Wspólnie określili podstawy nowego ruchu, jak również głosili ideę wykształcenia silnych charakterów, nowej elity, czegoś w rodzaju nowoczesnego rycerstwa i wychowania w żarliwej wierze i gotowości do jak najwierniejszej służby Polsce. Celem tego miało być dokonanie swoistej "odnowy moralnej", powstrzymanie upadku moralności i kultury.
W 1938 r. inicjatywa została sformalizowana poprzez oficjalne powołanie Rycerskiego Zakonu Krzyża i Miecza, na którego czele stanął kpt. dypl. W. Polesiński. Wśród jego członków byli między innymi ppor. pilot Jerzy Maringe oraz rtm. Jan Włodarkiewicz. Utworzenie i działalność Zakonu spotkało się z życzliwym poparciem Kościoła oraz niektórych środowisk prawicy. Natomiast zostało negatywnie przyjęte przez wyższych wojskowych i sanacyjne władze, gdyż głoszone hasła wskazywały, że dotychczasowe kierownictwo, zarówno wojskowe, jak też cywilne, nie uosabia postulowanych cech charakteru. W tej sytuacji rozpoczęto śledztwo i w maju 1938 roku władze wojskowe zakazały Zakonowi prowadzenia dalszej działalności. Organizacja stawiała sobie za cel zrealizowanie nauki Chrystusa w życiu państwa i zdobycie dla Polski przewodnictwa moralnego wśród narodów, rozwój sił duchowych narodu w oparciu o etykę katolicką, wychowanie mocnych oraz prawych ludzi - przewodników moralnych. W tym celu jej członkowie codziennie wieczorem brali udział w apelu do Jezusa Chrystusa i Maryi - Królowej Narodu Polskiego, inicjując tym samym powstanie apelu jasnogórskiego. Od 24 sierpnia Polesiński zostaje przydzielony do lotnictwa Armii "Modlin" jako oficer sztabu dowódcy. Ochotniczo został w Warszawie, by bronić stolicy przed najeźdźcą. Z resztek samolotów na Okęciu i ochotniczej eskadry zebranych żołnierzy, podoficerów i oficerów formuje jednostkę bojową. U boku prezydenta Warszawy Starzyńskiego walczył Władysław w obronie stolicy aż do końca. Niezależnie od wypełniania obowiązków żołnierza przemawiał codziennie przez radio zabierając głos zaraz po prezydencie Warszawy Stefanie Starzyńskim. W dniu 16 września 1939 roku Władysław Polesiński startuje do ostatniego lotu i już nie powraca. Złożył Bogu w ofierze swe życie mając 33 lata.
Lubelska Inicjatywa na rzecz
Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski
Piotr Sławiński
Redaktor "Biuletynu"
0-691-561-014
15 marca 2011
Kolejny felieton Adama Leksa

Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Barbarzyńca w ogrodzie
"Jednym słowem - rzekł Szwejk - dobrze nie jest, ale nie należy tracić nadziei, jak mawiał Cygan Janeczek w Pilznie, kiedy w roku 1879 zakładali mu stryczek na szyję za podwójne morderstwo". Słowa te jak ulał pasują do sytuacji w jakiej znajduje się nasz kraj i Polacy, chociaż nikogo nie zamordowali, chyba, że chodzi o zabójstwo wirtualne. Zresztą niejednokrotnie w naszej historii Polska była stawiana w sytuacji bez wyjścia i tylko chyba dzięki Boskiej Opatrzności, zdołała jakoś przetrwać. Bo dzięki nam, to już raczej nie. Tak było w 1918 roku kiedy odzyskaliśmy niepodległość, choć przedwojenna propaganda piłsudczykowska mówiła co innego, tak było w 1989 roku kiedy Lech Wałęsa&Company podobno "osaczyli" strasznie komucha (notabene z wielką dla niego korzyścią). Jednym słowem - Bóg odwala za nas wszystko. Niestety nie potrafimy jednak sprzyjających okoliczności danych nam przez Opatrzność wykorzystać do końca i po nazbyt szybko odtrąbionym zwycięstwie, zamiast dobić wroga i przebić go osinowym kołkiem, dajemy mu w spokoju odetchnąć oraz przejść znów do ataku. Safandulstwo i niefrasobliwość należy do naszych stałych cech narodowych. Nasi wrogowie dobrze to znają i z nieubłaganą konsekwencją wykorzystują. Lecz gdy do tego dochodzi jeszcze kryzys Kościoła i agenturalność Jego elit - pamiątka po tamtym systemie - sytuacja staje się naprawdę groźna, gdyż nie wiadomo czyim głosem teraz przemawia. Czy mówi jeszcze to co chce, czy to co musi.
Takie mam podejrzenia, a właściwie pewność ("po owocach ich poznacie") w stosunku do katolickiego wydawnictwa "Znak", które w marcu wydało książkę uznanego "historyka" Tomasza Grossa "Złote żniwa", opowiadającą jak to pono Polacy dorabiali się na rabowaniu grobów doholokaustowanych Żydów. Choć publikacja ta na milę śmierdzi prowokacją, to "katolickie" wydawnictwo idzie utartym szlakiem oraz wydaje następną książkę tego słynnego paszkwilanta. Wprawdzie dyrektor wydawnictwa Danuta Skórka przeprosiła wszystkich, którzy czują się urażeni, i zadeklarowała, iż dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na "cele społeczne", to jednak brzmi to jak zapewnienie walki z prostytucją, z dochodów ciągniętych z uprawiania nierządu. Inna sprawa czy ta sraj - taśma znajdzie jakiegoś nabywcę. I nie mówię tu wcale o ambasadzie Izraela czy też fundacji Batorego. Sytuacja nasza jest fatalna, powoli krok po kroku jesteśmy wyzbywani ze wszystkiego, następne pokolenia są obarczane gigantycznym długiem a tu jeszcze "katolickie" wydawnictwo bierze udział w kampanii oczerniania Polaków. Co na to pasterze Kościoła? Mówię o tych nieuwikłanych w agenturalną działalność... Kiedy wreszcie przestaną udawać, że nic się nie dzieje oraz chować głowę w piasek? Może wreszcie pora oddzielić ziarno od kąkolu, bo może się okazać, że nic nie robieniem podcinają tylko własną egzystencję, nie mówiąc już o zbawieniu duszy. Przypadek arcybiskupa Życińskiego powinien tu stanowić dla nich groźne memento. Czy naprawdę chcą aby Adam Michnik wygłosił laudacje dziękczynną na ich pogrzebie? Przypowieść o gnuśnym słudze też polecam ich uwadze.
Adam Leks
14 marca 2011
Powyborcze reminiscencje
"Wybory samorządowe wygrali dotychczasowi wójtowie, burmistrzowie oraz prezydenci miast" - tak skomentował ostatnie głosowanie poseł PiS Janusz Wojciechowski. Trudno o bardziej celny komentarz do tego, co stało się 21 listopada i 5 grudnia. Wystarczy spojrzeć na statystyki: spośród stu siedmiu prezydentów aż sześćdziesięciu czterech startowało jako "niezależni". Pod tym szyldem zwykle kryli się dotychczasowi włodarze miast, którzy nie chcieli zrażać wyborców partyjnymi etykietkami albo czuli się już tak silni, że poróżnili się ze wszystkimi ugrupowaniami. Czy to oznacza, że większość Polaków jest zadowolona ze swoich wybrańców?
Janusz Wojciechowski wyjaśnia ich sukces nieco inaczej: pomogła im niska frekwencja. Czterdzieści parę procent w pierwszej turze, trzydzieści kilka w drugiej. Innym nie chce się iść na wybory, tymczasem oni są zawsze w pełnej mobilizacji. Prezydent, burmistrz, wójt - to jest władza dająca szeroką strefę wpływów. Urzędy, instytucje miejskie, szkoły, spółki komunalne - można szacować, że tak na oko 30 procent miejsc pracy w mieście bezpośrednio lub pośrednio zależy od władz miasta. A w gminach wiejskich bywa, że jeszcze więcej. Do ludzi z tej strefy wpływów wysłano sygnał mający formę pogłoski czy plotki: głosujcie na nas, bo jak przyjdzie nowa miotła to was zmiecie. I wielu ludzi autentycznie się tej nowej miotły boi. Poszli więc gremialnie głosować na starą władzę gwarantującą im przynajmniej małą stabilizację.
Eurodeputowany konstatuje wreszcie fakt najsmutniejszy. Otóż niezwykle trudno jest pokonać dotychczasowych rządców. Wygrywają nawet tacy, na których ciążą zarzuty korupcyjne. I rzeczywiście: przykłady Sopotu (Pan Jacek Karnowski), a jeszcze bardziej Poznania (Pan Ryszard Grobelny) pokazują, że prezydenci podejrzewani o przekupstwo mają się całkiem dobrze i są w stanie wygrywać kolejne wybory. Inna sprawa, że trudno nazwać takiego p. Karnowskiego kandydatem "niezależnym", skoro ostatnie zwycięstwo zawdzięcza mocnemu zaangażowaniu swojej niedawnej partii Platformy Obywatelskiej.
Partia Donalda Tuska w konkurencji prezydenckiej co prawda nie wygrała, ale jednak odniosła spory sukces, jeżeli do dwudziestu pięciu jej oficjalnych reprezentantów dodamy grupę kandydatów "niezależnych" lub też wywodzących się z PO (casus Grobelnego czy Piotra Krzystka w Szczecinie), których zwycięstwo chyba niespecjalnie Tuska martwi. Najważniejsze z punktu widzenia Platformy jest to, że udało jej się zdobyć władzę w miastach o różnej wielkości znajdujących się w bardzo różnych regionach kraju. Oprócz tradycyjnych "twierdz" tej partii takich jak Warszawa, Gdańsk, Łódź czy Opole, prezydenci z PO będą rządzili m. innymi w Białymstoku, Bydgoszczy, Ciechanowie, Elblągu, Koszalinie, Lublinie, Pile, Płocku, Sieradzu, Tarnowie, a także w kilku miastach górnośląskich. Jak widać, status partii rządzącej i popieranej przez wielkie media przekłada się na głosy elektoratu miejskiego niemal w całej Polsce.
Jedną z najbardziej dotkliwych porażek PO poniosło w Krakowie, gdzie specjalnie w tym celu osadzony na stanowisku wojewody Stanisław Kracik ostatecznie przegrał z rządzącym od dwóch kadencji prezydentem Jackiem Majchrowskim. Nieźle to świadczy o instynkcie politycznym konserwatywnych Krakusów, którzy wolą szacownego profesora UJ jako tako dającego sobie radę z zarządzaniem miastem, od bohatera głośnych skandali z podkrakowskich Niepołomic, który dla grodu pod Wawelem nic szczególnego dotąd nie zrobił. Oczywiście ten pierwszy choć zalicza się do kategorii "niezależnych" także ma swoje polityczne afiliacje: wywodzi się bowiem z SLD, tyle że na czas urzędowania w ratuszu zawiesił członkostwo w partii.
Jak widać nie ma to wielkiego znaczenia, co też potwierdzają sukcesy kandydatów Sojuszu także w innych miastach. Już w pierwszej turze na kolejną kadencję został wybrany lewicowy prezydent prawicowego Rzeszowa Tadeusz Ferenc, zaś w drugiej rurze niezwykły sukces w grodzie pod Jasną Górą odniósł antyklerykalny poseł SLD Krzysztof Matyjaszczyk. Lista tych metropolii, w których zwyciężyli postkomuniści jest znacznie dłuższa i oprócz niezmiennie "czerwonego" Zagłębia obejmuje trzynaście innych miejscowości, w tym nawet Łomżę oraz Tarnobrzeg, gdzie lewicowi kandydaci dotkliwie pokonali reprezentantów dominującej dotąd prawicy. Warto zresztą zwrócić uwagę, że kandydaci SLD wygrywają głównie w miastach, które od 1975 r. były stolicami małych województw, a po reformie w 1998 r. utraciły ten status. Czyżby ich mieszkańcy przy urnach rekompensowali sobie to historyczne upokorzenie?
Na koniec wypada wspomnieć o wynikach PiS. O ile wybory sejmikowe okazały się dla tej partii porażką - bo i procent głosów niższy niż dotąd i utrata władzy w jedynym województwie, na Podkarpaciu - to w kategorii prezydenckiej można wręcz mówić o klęsce. Jak bowiem inaczej określić sytuację, gdy na stu siedmiu prezydentów miast PiS ma jedynie sześciu? Radom oraz Siedlce, Ostrołęka na Mazowszu, Nowy Sącz w Małopolsce, Starachowice w Świętokrzyskim oraz Głogów na Dolnym Śląsku to jedyne miejskie przyczółki partii Jarosława Kaczyńskiego. A przecież Prawo i Sprawiedliwość wystawiło kandydatów niemal wszędzie, do drugiej tury przeszło ich niewielu, a spośród nich wygrał tylko Andrzej Kosztowniak w Radomiu.
Miejscem najbardziej znamiennej porażki był Lublin, gdzie poseł Lech Sprawka został pokonany przez Krzysztofa Żuka, byłego wiceministra skarbu z PO, którego poparł "spadochroniarz" Palikota Zbigniew Wojciechowski oraz nadal popularna w tym mieście Izabella Sierakowska. W dodatku wszyscy wybrani prezydenci z PiS rządzą swoimi miastami od 2006 r., trudno więc jednoznacznie stwierdzić, czy ich zwycięstwa to pochodna popularności partii czy raczej efekt wyboru "starych" włodarzy, o którym pisał Janusz Wojciechowski. Sprawa ta wymaga wnikliwego zbadania i zawetowania tych, którzy dzierżą władze w Polsce na mocy oszustwa wyborczego.
Tadeusz Zieliński
13 marca 2011
Spotkanie z posłem Wojciechowskim
Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - autor tekstu
Lublin, 3 IV 2010 r.
Relacja ze spotkania w Rzeszowie
z dnia 2 IV 2011 r.
W Rzeszowie odbyło się spotkanie z europosłem Januszem Wojciechowskim, który od paru miesięcy występuje w barwach PiS. Jest on z zawodu prawnikiem i pochodzi z chłopskiej rodziny. Jest również wiceprzewodniczącym Komisji Rolnictwa w Unii Europejskiej. Europoseł Witold Tomczak w ostatniej chwili odwołał swoje przybycie. Spotkanie zorganizowało SOiRP w Rzeszowie celem uaktywnienia całego środowiska podkarpacia do podjęcia działań na rzecz radykalnej zmiany okupacyjnej polityki obecnego, rządzącego establishmentu poprzez wstępowanie do Stowarzyszenia i poprowadzenie zorganizowanej działalności edukacyjnej oraz politycznej. Spotkanie poprzedziło posiedzenie poszerzonego Zarządu SOiRP, na którym omówiono między innymi sytuację w kołach stowarzyszenia i działania jakie w kołach są prowadzone. Przedyskutowano porządek spotkania oraz zadania członków Zarządu do wykonania podczas spotkania dla uzyskania zakładanego celu. Omówiono warianty zachowania się SOiRP w nadchodzących w jesieni wyborach do władz państwa. Uznano, za celowe wystąpienie w wyborach w szerokiej koalicji wszelkich organizacji narodowych oraz patriotycznych, której warunki byłyby uzgodnione w skoordynowanym trybie. Przyjęto, że na obecnym etapie nie istnieje żadna jednorodna siła polityczna, którą można by poprzeć z wystarczającą nadzieją uzyskania skutku w postaci wejścia do Sejmu i Senatu. W posiedzeniu Zarządu, poza Prezesem Andrzejem Klimkiem, jego żoną, Janem Krzanowskim, sekretarzem Stanisławem Dworakiem uczestniczyli szefowie kół: z Krakowa, Łodzi, Lublina, Dębicy oraz kół województwa podkarpackiego.
Spotkanie miało dwie części. W pierwszej poseł Janusz Wojciechowski poinformował zebranych z całego podkarpacia (sala około 150 osób) o zagrożeniach: żywnościowym, energetycznym oraz fizycznym. Wskazał na ujemny wzrost demograficzny w Polsce, przyczyny drastycznego wzrostu cen na produkty żywnościowe w Polsce, Europie oraz świecie. Omówił przyczyny regresu gospodarki w Polsce w kontekście nierównomierności dopłat obszarowych dla polskich rolników w relacji do rolników niemieckich a także francuskich. Podał wymierną kwotę relatywnych strat dla polskiego rolnictwa w porównaniu do rolnictwa niemieckiego 30 mld EURO w perspektywie do 2013 r. i 120 mld w perspektywie do 2020 roku oczywiście przy utrzymaniu dotychczasowej polityki rolnej Unii. Wskazał na makro spekulacyjną politykę lobby światowych kapitałów, polegającą na ograniczaniu produkcji rolnej oraz przetwórstwa w krajach Unii, by równocześnie po jej fizycznym spadku uruchomić tani import żywności i to żywności genetycznie modyfikowanej, uzyskując krociowe zyski. Ostro skrytykował dotychczas prowadzoną politykę rolną Unii, lecz jeszcze bardziej całkowitą bezczynność polskich władz w sprawie wyrównania pozycji ekonomicznej polskich rolników wobec rolników zachodnich krajów Europy (poziom dopłat do ha). Ubytek liczebny polskich gospodarstw rolnych, zaniechanie produkcji sprawia, że w niedługiej perspektywie może zabraknąć żywności z własnych źródeł na wyżywienie polskiego narodu i przymusowy jej import na żywiołowych warunkach światowych rynków.
W drugiej części Pan Janusz Wojciechowski odpowiadał na pytania z sali. Pytania były niewybredne. Zdrada braci Kaczyńskich przez podpisanie traktatu lizbońskiego, powody przystąpienia do PiS, konieczność wystąpienia z Unii Europejskiej, a także realnego wzmocnienia kontroli przeprowadzenia głosowania, dla skutecznego zredukowania ryzyka fałszerstw. Sala zgłosiła postulat, aby Kaczyński otworzył się ze swoją partią na szersze spektrum polityczne o charakterze patriotyczno-narodowym, tak aby można było udzielić daleko większego poparcia dla tak powstałego wyborczego ugrupowania, bowiem wszyscy pozostawali w jednoznacznym postanowieniu, że Platforma, Lewica i Ludowcy są niewiarygodni oraz niegodni, by dalej reprezentować polską rację stanu. Janusz Wojciechowski zobowiązał się do przedstawienia Panu Prezesowi Kaczyńskiemu koncepcji rozszerzenia na obecne, jesienne wybory podstawy politycznej poszerzonej o współdziałanie z układem narodowo-patriotycznym na uzgodnionych warunkach. W ocenie sali, na dzisiaj jest to potrzebą chwili, by skutecznie odsunąć obecny układ od rządzenia w Polsce, gdyż nie istnieje na dzisiaj wykrystalizowana, zorganizowana siła polityczna narodowo-patriotyczna, którą można by skutecznie poprzeć. Po pożegnaniu gościa Jan Krzanowski odczytał proponowany program koalicji narodowej (materiał rozdam na środowym spotkaniu 13 IV 2011 r.). Czynność tę poprzedził odczytaniem listu otwartego do władz polskiego państwa o treści niezwykle ostrej, lecz zupełnie uzasadnionej w obliczu intuicyjnie wyczuwalnego rozpadu państwa, a także popadaniu polskiego narodu w wieloaspektową okupację. Nastąpił ogólny aplauz na całej sali. Ostatecznej redakcji listu jeszcze nie mam, lecz jak otrzymam od Pana Janka to go przedstawię na naszym redakcyjnym spotkaniu.
Ważnym elementem spotkania był druzgocący obecną rzeczywistość referat profesora doktora hab. zw. Bolesława Fleszara (Rektor Politechniki Rzeszowskiej), specjalizacja - chemia organiczna. Referat, po dopracowaniu w formie artykułu, profesor prześle na mój e-mail do opublikowania w Witrynie. Nawiązałem z profesorem współpracę. Jest zainteresowany ze współpracą z naszym środowiskiem. Jak otrzymam tekst to również udostępnię ten materiał na naszym spotkaniu. Profesor jest w przyjacielskich stosunkach z profesorem H. Kozłowskim, czego wyrazem była jego prośba o pozdrowienia go przeze mnie na sobotnim spotkaniu w Krakowie. Na spotkaniu, oprócz wymienionych wyżej osób, obecni byli również Kanclerz Kurii Diecezjalnej, duszpasterz rolników indywidualnych ks. Jerzy Grudman, prałat z ziemi przemyskiej, ks. Witold Pastuszek, pani poseł z podkarpacia (nie zanotowałem nazwiska), a także rolnicy indywidualni z podkarpacia, wójtowie i burmistrzowie.
Waldemar O.
Redaktor "Biuletynu"
__________
Załączniki (dostarczone na spotkaniu) -
- Odezwa SOiRP do uczestników spotkania z programem koalicji narodowej
- Wyciąg z Konstytucji Polskiej Wsi - aneks
- Papierz świętym - wiersz Stanisława Dworaka
- referat prof. Bolesława Fleszara
- tekst listu otwartego do władz polskiego państwa
12 marca 2011
Jenerał Jaruzelski w szpitalu

Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Pan Bóg nierychliwy...
Jenerał Jaruzelski w szpitalu. Koniec architekta stanu wojennego - jak pieszczotliwie nazywał go Adam Michnik - oraz "człowieka honoru" wydaje się bliski. Szkoda, że nie dopadnie go ziemska sprawiedliwość o wiele lżejsza od tamtej. Ale ogrom zbrodni widocznie go przywalił, chociaż jego miłośnicy twierdzą inaczej, nie wiedząc, iż wyrządzają mu tym tylko niedźwiedzia przysługę, albowiem brak ekspiacji tylko może mu zaszkodzić, nie mówiąc już o tym, iż będzie to zachęta dla innych, do pójścia w jego ślady. W sumie niedziwne, ponieważ wiek XX zasłynął z łagodnego traktowania zbrodniarzy, dając im dokonać spokojnie żywota w domowych pieleszach.Przypadek Hitlera jest tu wyjątkiem, potwierdzającym regułę. Dlaczego więc wiek XXI - dziecię czasów postępu miałby być inny? Tak na naszych oczach skutkuje brak wiary i pokory. Nie ma niestety transmisji z sądów piekielnych ani też z odbywania kary. Zapowiedzi nieudolnych polityków o rozliczeniu generała i jego kamaryli także na niewiele się zdały, albowiem gen. Jaruzelski ze wszystkich tych bojów wyszedł zwycięsko. Jednakże wkrótce może się okazać ono pyrrusowe, gdy śmierć zgodnie z regułami gry zada mu mata. Nie wiadomo tylko jednak, czy jest to następny chwyt generała obliczony na pożądany efekt (ciągają po sądach schorowanego staruszka), czy też na prawdę emerytowany satrapa czuje się już źle. W każdym razie tego udawania chyba wiele mu nie pozostało. Późno mielą młyny bogów, ale jednak mielą... Taka satysfakcja musi nam na razie wystarczać. Obawiam się jednak, że jeżeli teraz generał odejdzie, to dla jego zwolenników w aureoli świętości, jako męczennik ludzi "chorych na nienawiść", którzy nie ulegając nakazom "Gazety Cadyka" oraz S(r)alonu nie dali sobie amputować pamięci. Byłaby to już po Barbarze Blidzie druga ofiara czekająca na kanonizację. W każdym razie smród będzie wielki.
Adam Leks
11 marca 2011
Wybory do Rad Dzielnic
Szanowni Państwo!
W niedzielę 3 kwietnia 2011 r. odbyły się wybory do Rady Dzielnicy Śródmieście. Jest to jedna z 27 rad dzielnic - jednostek pomocniczych Miasta, co w praktyce oznacza, że zadaniem Rad Dzielnic jest pomoc mieszkańcom, Radzie Miasta oraz Prezydentowi Lublina. Rada Dzielnicy przyjmuje skargi i wnioski mieszkańców, zgłasza uwagi do projektów planów zagospodarowania przestrzennego obejmujących Dzielnicę, opiniuje funkcjonowanie jednostek organizacyjnych Miasta działających na terenie Dzielnicy, zgłasza wnioski do budżetu Miasta, współdziała z policją, Strażą Miejską, dyrektorami szkół i innymi instytucjami w sprawach poprawy bezpieczeństwa mieszkańców, opiniuje inwestycje miejskie na terenie Dzielnicy, wspiera działania na rzecz ochrony przyrody i zieleni, opiniuje układ oraz funkcjonowanie komunikacji na terenie Dzielnicy (trasy, przystanki, parkingi, postoje taxi itp.), współpracuje z organizacjami społecznymi oraz innymi instytucjami w tworzeniu świetlic i klubów osiedlowych dla dzieci, młodzieży i osób starszych, opiniuje kwestie dot. nazewnictwa ulic. Od niedawna Rada może też decydować na co przeznaczyć środki z rezerwy budżetowej Miasta - w tym roku była to kwota 115 000 złotych. W skład nowej Rady weszli również nasi kandydaci (sympatyków między innymi PiS, LPR, UPR, ROP oraz Prawicy RP), którzy dziękują za oddane głosy.
Redakcja "Biuletynu"
__________
Zaproszenie do Rzeszowa
W obliczu ogromnych zagrożeń Narodu oraz Państwa Polskiego Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski podjęło działania na rzecz konsolidacji ludzi i środowisk dla stworzenia alternatywy wobec rządzącego Polską od 20 lat skorumpowanego układu politycznego. Aby to uczynić konieczne jest zaangażowanie ludzi nie uwikłanych w skorumpowany, sterowany przez obce agentury układ. Od 1989 roku zmieniają się partie rządzące, ale realizowany program pozostaje bez zmian. Malutką nadzieję wprowadził rząd p. Jana Olszewskiego, lecz szybko został on rozwiązany zdradziecką decyzją byłego prezydenta Lecha Wałęsy i współpracujących z nim kolaborantów. Wystąpienia europosłów oraz innych osób na pierwszym spotkaniu w dniu 2 kwietnia 2011 r. pozwolą na uzyskanie dodatkowych informacji potrzebnych dla lepszego poznania uwarunkowań politycznych obecnej sytuacji i podjęcia skutecznych działań w obronie naszych polskich interesów narodowych. Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski oraz Diecezjalne Duszpasterstwo Rolników pragnie wesprzeć działania na rzecz zjednoczenia organizacji oraz środowisk pragnących służyć tym działaniom. Lecz aby podjąć owocną współpracę konieczne są kontakty z ludźmi z różnych miejscowości. Taki właśnie kontakt będzie możliwy poprzez Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski w siedzibie, którego odbędzie się spotkanie.
Stowarzyszenie Obrony i Rozwoju Polski
Al. Józefa Piłsudskiego 8-10
35-074 Rzeszów
tel. (0-17) 862-28-48
10 marca 2011
Poprawność polityczna w sporcie

Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Poprawność polityczna w sporcie
Potrójna mistrzyni olimpijska w pływaniu Stephanie Rice straciła umowę sponsorską z Jaguarem. Słynny producent samochodów zdecydował się na ten krok po tym, jak Australijka na jednym z portali społecznościowych użyła słowa "pedały" pisząc o rugbistach z RPA. S. Rice zamieściła ten komentarz po zwycięstwie jej rodaków nad drużyną z Republiki Południowej Afryki. Mimo że przeprosiła i usunęła wpis, kontraktu nie udało się uratować. Musiała też zwrócić samochód Jaguar XF, który oddano jej do użytkowania w lutym, gdy podpisywała umowę. Wszystko jedno czy rugbiści RPA tworzą, czy też nie starożytny legion tebański, zwany też "świętym hufcem". Jak opisywał Plutarch miał się on składać ze stu pięćdziesięciu par męskich kochanków, gotowych za siebie wzajemnie umrzeć. Ważne, że poprawność polityczna zatacza coraz szersze kręgi. Trzeba mieć teraz naprawdę jaja, aby móc się temu idiotyzmowi przeciwstawić.
Jednak kiedyś, o ile za podobne sprawy odbierano ludziom życie, teraz wystarczy kasę. Inna sprawa, kto "sponsoruje" Jaguara. Nie wierzę, że właściciel tejże firmy zrobił to dobrowolnie. Chociaż pewnie tak to przedstawił. Za czasów Józefa Stalina nie takie rzeczy szły za "dobrowolne". Chodziły słuchy, że nawet rozstrzeliwani byli ochotnicy. Jednak teraz anonimowi dobroczyńcy ludzkości wolą siedzieć cicho. Wystarcza im, że za parawanem pociągają za sznurki. Myślę, iż w ten sposób producent Jaguarów dał nam do zrozumienia, że zamiast sumienia można mieć samochód. Niezła reklama, prawda? Kup samochód, a zastąpi ci sumienie! Tego jeszcze nie było. Ale ta potrójna mistrzyni jest jednak cienkim Bolkiem. Dla mnie prawdziwy mistrz to ten, który oprócz przymiotów ciała nosi przymioty ducha. Ale jak już mówiłem, czasy mamy nienormalne to i bożyszcze tłumów są im podobni. Wygląda na to, że teraz wszyscy wierzą, iż poza ziemskim życiem innego już nie będzie, tak więc trzeba jak za króla Sasa - "Jeść i popuszczać pasa". Wystarczy takiemu krnąbrnemu recydywiście zagrozić zabraniem kasy, aby zaraz przywrócić go do pionu. Eunuchowaci są teraz ci oblubieńcy ludu. To nie dawni gladiatorzy.
Adam Leks
9 marca 2011
Kurwy zuchwałe i beszczelne
Przesyłam rodowód zwrotu,
o który toczy się sprawa przeciwko Wysokowi
Kurwy nachalne, zuchwałe i bezczelne
Szymek z Budziejowic - "Nachalne są te kurwy i zuchwałe. Żeby jeszcze taka małpa podobna była do ludzi! Ale suche to jak bocian, niczego na niej nie widać prócz tych kulasów, gęba, jakby ją na męki brali, i też jeszcze taka stara raszpla bierze się do żołnierzy! Kiedy dobry wojak Szwejk jechał na wojnę z Czeskich Budziejowic ku Sokalowi, na poszczególnych stacjach na eszelony z żołnierzami oczekiwały panie z towarzystwa, a nawet - z arystokracji. Na tym tle doszło do nieporozumienia, kiedy jedna z takich pań pragnąc udelektować takiego "żołnierzyka" pogłaskała jakiegoś nieokrzesanego Bośniaka po policzku. Ten, zrozumiawszy gest opacznie powiedział, że "nachalne są te kurwy i zuchwałe".
Tak się złożyło, że w sytuacji, kiedy to - pożal się Panie Boże - politycy solidarnościowi podsrywają się nawzajem, bolszewicki polityk Leszek Miller pomyślał sobie, że w związku z tym i dla niego rysuje się szansa oraz ogłosił się z przeprosinami narodu polskiego za Solidarność. Okazuje się, że komunistyczne kurwy są nadal nachalne i zuchwałe. Millerowi nie mieści się w zakutym łbie, że najpierw należałoby przeprosić za komunę, potem za rodzinę, a dopiero potem, po załatwieniu problemów osobistych, można by się zastanowić nad innymi posunięciami. Mam nadzieję, że dla Leszka Millera jedyna szansa - to wydymać szympansa. W Kambodży, w której właśnie jestem, znajdują się "pola śmierci" - tzn. miejsca, w których ideowi sojusznicy oraz polityczni przyjaciele Leszka Millera wymordowali około trzech milionów spośród 7 milionów Kambodżan. Właśnie takie Pole śmierci oglądam - i oglądając je pogardzam do szpiku kości Leszkami Millerami oraz podobnymi jemu osobnikami, którzy tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności uniknęli stryczka. Jaka szkoda!
Stanisław Michalkiewicz
__________
Okrzyczane przez lewicę i liberałów organem "polskiego faszyzmu". Umieszczane w raportach Komisji Europejskiej, jako jedna z głównych sił polskiego oporu antyunijnego. Wymieniane w w raportach unijnych służb specjalnych, jako zarzewie europejskiego nacjonalizmu. Cel ataków soc-liberalnych elit władzy, policji oraz prokuratury. Nośnik nacjonalizmu, tradycyjnego katolicyzmu, niezależności, gospodarczej wolności oraz historycznej prawdy. Przeciwnik dziecięcej choroby lewicowości oraz starczego uwiądu prawicowości. Nowe numery "Szczerbca" i "17" już w sprzedaży!
Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - aktualne numery czasopism NOP
8 marca 2011
"Antysemityzm" jednak przed sądem
Monarchiści o Wysoku...
"Antysemityzm" jednak przed sądem
Trzydziestu jeden byłych radnych m. Lublina zostanie przesłuchanych na okoliczność rzekomego antysemityzmu w tym mieście. Pierwotnie przeznaczona do umorzenia sprawa lubelskiego lidera LPR p. Grzegorza Wysoka oskarżonego o "nawoływanie do nienawiści i znieważenie narodu żydowskiego" nabiera rumieńców. - Opinie biegłych z UMCS Konrada Zielińskiego (politologa) oraz Ryszarda Tokarskiego (językoznawcy) nie pozwalają mi na umorzenie niniejszej sprawy - stwierdził sędzia Andrzej Woźniak i wyznaczył rozprawę lubelskiego lidera Ligi Polskich Rodzin Grzegorza Piotra Wysoka (oskarżonego o "nawoływanie do nienawiści i znieważenie narodu żydowskiego") na dzień 14 kwietnia. Na posiedzeniu tym zostaną przesłuchani świadkowie: dziennikarz lokalnego dodatku "Gazety Wyborczej", który ujawnił aferę z rzekomym znieważaniem Żydów na łamach redagowanego przez Wysoka "Biuletynu Narodowego" oraz radni Lublina poprzedniej kadencji, wśród których wydawnictwo to kolportowano. Obrona wezwała na świadka Stanisława Michalkiewicza oraz redaktora p. Piotra Zychowicza z "Rzeczypospolitej".
Sam zainteresowany redaktor Grzegorz Wysok tak pisze o swojej sprawie na stronie http://grzegorzwysok.blogspot.com/: Pod koniec grudnia 2008 r. zostałem oskarżony o to, że w redagowanym przez siebie piśmie pt. "Biuletyn Narodowy" wyraziłem swoje stanowisko w związku z roszczeniami majątkowymi, jak również groźbami wysuwanymi wobec Polski przez niektóre wpływowe środowiska żydowskie. Za opisanie prawdy, a także własny osąd tego procederu lubelska Prokuratura postawiła mi zarzuty. Stoimy wobec narastającej fali tego typu perfidnych działań. Przypadki podobne do mojego mnożą się, zaś o ocenie wyrażanych poglądów decyduje zasada tzw. "politycznej poprawności" na straży której stoją policja państwowa, prokuratura oraz sądy. W takiej sytuacji konstytucyjna wolność słowa, prasy oraz wyrażania poglądów staje się fikcją. Gorąco apeluję do Państwa o solidarność w walce o wolność prasy, jak również proszę o obiektywne relacjonowanie mojego procesu".
Jak już opisywaliśmy na stronie www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6420/ - lubelski Sąd wydaje się specjalizować w ściganiu działaczy narodowych, walczących z przejawami antypolonizmu (jak redaktor Grzegorz Wysok) albo z przejawami korupcji w wymiarze sprawiedliwości (jak Pan Ryszard Milewski, jeden z liderów Stowarzyszenia Narodowego imieniem Romana Dmowskiego). Przy okazywanej jednocześnie niechęci do zajmowania stanowiska w sprawie ekscesów żydowskich czy także antyreligijnych (http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Ogloszenie/6465/) daje to nam bardzo nie wesoły obraz wymiaru sprawiedliwości w grodzie nad Bystrzycą.
(karo)
Źródło:
www.konserwatyzm.pl
7 marca 2011
red. Leks: Safari po żydowsku

Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Safari po żydowsku
Dziesięciu chasydzkich pielgrzymów zostało deportowanych do Izraela po tym, gdy pobili dwójkę mieszkańców ukraińskiego Humania - podaje serwis TVN24. Do konfliktu doszło w piątek, kiedy mieszkanka Humania, która wynajmowała chasydom mieszkanie zwróciła im uwagę, by zbytnio nie hałasowali. Tak zwani pielgrzymi, którzy przybyli do miasta z okazji dorocznej pielgrzymki do grobu rabina Nachmana zareagowali na to oburzeniem i krzykiem. Kobiecie z pomocą przyszedł sąsiad, jednak chasydzi zaczęli go bić, a gdy on uciekał - gonić go. W obronie wystąpił przypadkowy mężczyzna, którego Żydzi ugodzili nożem, zadając mu kilkanaście ran. Tych Żydów - kryminalistów, którzy powinni odpowiadać karnie wydalono z Ukrainy z zakazem wjazdu na okres pięciu lat.
Za: http://www.bibula.com/?p=26694
Hmm... Dziesięciu "pielgrzymów" na dwóch przypadkowych ludzi!? Nie dziwię się, że tacy odważni, ale jeszcze tego było im mało, więc też musieli "wyrównać" szanse z użyciem noża. Dobrze, że nie zrobili z nich chociaż krwawej macy. Łaskawe paniska. Co by im za to groziło? Najwyżej parę latek przedłużenia zakazu. Swoją drogą na pewno takim wyczynem usposobili sobie przychylność mieszkańców Humania. Chociaż... żydofilom już i tak nic nie jest w stanie otworzyć zaćmionych oczu zwłaszcza, że leżą na nich srebrniki - najpewniejsza waluta świata. A antysemitnikom?... No cóż... nie od dziś przecie wiadomo, że antysemitniki to nienawistniki. W sumie więc nie rozumiem po co zaraz ten krzyk. Grupa Żydów urządziła sobie safari myśląc, że są u siebie w Palestynie i jak się okazało niewiele się pomylili. Więc po cóż ten giewałt?
Adam Leks
6 marca 2011
Michalkiewicz zaprasza na proces
Proces o antysemityzm w Lublinie
W czwartek 14 kwietnia 2011 r. o godz. 8:30 w sali XIV w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód przy ul. Krakowskie Przedmieście 78 odbędzie się jawna rozprawa w procesie przeciwko red. Grzegorzowi Wysokowi oskarżonemu o znieważenie i nawoływanie do nienawiści wobec narodu żydowskiego na łamach redagowanego przez niego pisma pt. "Biuletyn Narodowy". Sprawa toczy się z doniesienia Karola Adamaszka, czołowego obecnie dziennikarza lubelskiej mutacji "Gazety Wyborczej". W tym dniu wyjaśnienia będzie składał Grzegorz Wysok, który ustosunkuje się przede wszystkim do opinii Konrada Zielińskiego oraz Ryszarda Tokarskiego z UMCS. Wstęp wolny.
Więcej na stronie -
http://grzegorzwysok.blogspot.com/
Źródło:
http://prawica.net/
Opinie polskiej prawicy
Stanisław Michalkiewicz zaprasza na proces
Nemo iudex in causa sua - nikt nie jest sędzią we własnej sprawie - zatem ograniczę się do informacji, że pierwsza rozprawa, jaką z pozwu TVN S.A. przeprowadzi Sąd Okręgowy w Warszawie II Wydział Cywilny przy Al. Solidarności 127, rozpocznie się 12 kwietnia br. o godzinie 9.30 w sali 212. TVN zarzuca mi podanie w felietonie "Na równi pochyłej" nieprawdziwych informacji, które w ocenie powoda naruszają jego dobra osobiste. Pozew nie precyzuje jasno, które informacje uważa za nieprawdziwe, ani które opinie przeze mnie wyrażone naruszają dobra osobiste TVN, ale mam nadzieję, że to się wyjaśni podczas rozprawy. A tak w ogóle może być ciekawie, bo np. w pozwie zamieszczony jest wniosek dowodowy o dopuszczenie zeznań świadków: p. Edwarda Miszczaka i Adama Pieczyńskiego "na okoliczność zdarzeń będących przedmiotem postępowania, a mianowicie ustalenia, czy Wojskowe Służby Informacyjne miały wpływ na dziennikarzy stacji TVN".
12 kwiecień 2011 r.
Sąd Okręgowy w Warszawie
Al. Solidarności 27
godz. 9.30, sala nr 212
Nie wiem, czy takaż była intencja autorów pozwu, lecz zacytowane sformułowanie sugeruje, iż obydwaj świadkowie są w stanie wykluczyć wpływ Wojskowych Służb Informacyjnych na dziennikarzy stacji TVN. Ale żeby rzeczywiście mogli to uczynić, musieliby być poinformowani o poczynaniach Wojskowych Służb Informacyjnych względem stacji TVN oraz ewentualnie dziennikarzy tej stacji, że np. żaden z jej pracowników decyzyjnych nie jest, ani też nie był tajnym współpracownikiem WSI, ani że nie miały one na nich żadnego wpływu. Jednak taka wiedza - jak sądzę - mogłaby być uzyskana tylko od Wojskowych Służb Informacyjnych - lecz nie przypuszczam, by zechciały one informować o swojej działalności oraz ewentualnej agenturze osoby postronne. Osoby postronne, a więc pozbawione owej specjalistycznej wiedzy mogłyby co najwyżej zeznać, że IM niczego nie wiadomo na ten temat - ale - powiedzmy sobie szczerze - cóż to za dowód? Tego rodzaju zeznanie mógłby złożyć każdy przypadkowy, spotkany na ulicy przechodzień, dlatego też jestem bardzo ciekaw, co na rozprawie powiedzą obydwaj powołani świadkowie. Poza tym, zacytowany fragment wniosku dowodowego pokazuje, że przedmiotem tego procesu tak naprawdę są nie tyle dobra osobiste, ile ustalenie, czy WSI miały wpływ na dziennikarzy TVN i w ogóle - na tę stację.
Ja doskonale rozumiem, że intencją WSI i ich oficjalnych następców byłoby ukrycie za wszelką cenę ewentualnych powiązań z TVN i wpływu WSI na tę stację - ale mój interes procesowy jest dokładnie odwrotny. Dlatego też proces stwarza szansę odsłonięcia sporego i newralgicznego segmentu polskiego życia publicznego - czy i w jakim stopniu jest ono aranżowane przez tajne służby, a w jakim stopniu pozostaje autentyczne i spontaniczne. I mam nadzieję, że ta szansa zostanie wykorzystana. Wiele zależy oczywiście od sądu, który jest gospodarzem procesu, ale jak to mówią - człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. Zatem wszystkich zainteresowanych zapraszam.
Stanisław Michalkiewicz
5 marca 2011
Apel do dziennikarzy
From: Grzegorz Wysok
[grzegorzwysok@gmail.com]
Sent: Monday, January 24, 2011 18:33 PM
Subject: dezyderat do dziennikarzy
Szanowni Państwo!
17 lutego 2011 r. o godz. 13.00 w Sądzie Rejonowym przy ul. Krakowskie Przedmieście 76 odbędzie się kolejna rozprawa, której głównym bohaterem będzie piszący te słowa. Pod koniec grudnia 2008 r. zostałem oskarżony o to, że w redagowanym przez siebie piśmie pt. "Biuletyn Narodowy" wyraziłem swoje stanowisko w związku z roszczeniami majątkowymi, jak również groźbami wysuwanymi wobec Polski przez niektóre wpływowe środowiska żydowskie. Za opisanie prawdy, a także własny osąd tego procederu lubelska Prokuratura postawiła mi zarzuty.
Stoimy wobec narastającej fali tego typu perfidnych działań. Przypadki podobne do mojego mnożą się, zaś o ocenie wyrażanych poglądów decyduje zasada "politycznej poprawności" na straży której stoją policja państwowa, prokuratura oraz sądy. W takiej sytuacji konstytucyjna wolność słowa, prasy oraz wyrażania poglądów staje się fikcją. Gorąco apeluję do Państwa o solidarność w walce o wolność prasy, jak również proszę o obiektywne relacjonowanie mojego procesu.
Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10 lok. 44
20-080 Lublin
tel. (0-81) 53-278-05 (dom)
tel. (0-81) 53-712-28 (praca)
Do wiadomości -
(w kolejności alfabetycznej)
- "Biuletyn Solidarności" - sekretariat.lublin@solidarnosc.org.pl
- "Dobry Znak" - redakcja@gazeta-dobryznak.pl
- "Dziennik Wschodni" - redakcja@dziennikwschodni.pl
- dr Eugeniusz Sendecki - endecki@wp.pl
- "Gazeta Polska" - sekretariat@gazetapolska.pl
- "Goniec Toronto" - redakcja@goniec.net
- "Idź pod Prąd" - knp@knp.lublin.pl
- "Kurier Lubelski" - mpodgajny@kurierlubelski.pl
- mec. Maciej Przebindowski - imperator@tera.com.pl
- mec. Marian Barański - marianbaranski@o2.pl
- "MM Moje Miasto" - redakcja@mmlublin.pl
- "Myśl Polska" - redakcja@myslpolska.pl
- "Najwyższy Czas!" - redakcja@nczas.com.pl
- "Nasza Polska" - naszapol@medianet.com.pl
- "Nasz Dziennik" - redakcja@naszdziennik.pl
- "Niezależna Gazeta Polska" - redakcja@niezalezna.pl
- "Nowy Tydzień" - redakcja@ntlublin.pl
- "Opcja na prawo" - adnikiel@poczta.onet.pl
- "Opoka w Kraju" - giertych@man.poznan.pl
- Organizacja Monarchistów Polskich - omp.lublin@wp.pl
- Polska Agencja Prasowa Lublin - lublin@pap.pl
- Portal Nacjonalista.pl - kontakt@nacjonalista.pl
- Piotr Zychowicz - p.zychowicz@rp.pl
- "Polityka" - internet@polityka.com.pl
- "Radio Maryja" - radio@radiomaryja.pl
- "Radio Polska" - poczta@radiopolska.pl
- "Radio RMF FM" - redakcja@rmf.fm
- "Radio Zet" - radiozet@radiozet.pl
- Rafał Ziemkiewicz - ziemkiewicz@3w.pl
- "Rzeczypospolita" - p.lisicki@rp.pl
- Radio Centrum - redakcja@rc.fm
- Radio "eR" - redakcja@radioer.pl
- Radio Lublin - poczta@radio.lublin.pl
- Radio Podlasie - studio@radiopodlasie.pl
- Stanisław Michalkiewicz - michalkiewicz@michalkiewicz.pl
- Stowarzyszenie Wolnego Słowa - sws@sws.org.pl
- Miesięcznik "Szczerbiec" - info@nop.org.pl
- TV Lublin - sekretariat.lublin@tvp.pl
- TV Trwam - sekretariat@tv-trwam.pl
- "Tygodnik Solidarność" - redakcja@tygodniksolidarnosc.com
- "Tylko Polska" - ppn@aster.pl
4 marca 2011
Śmierć arcybiskupa Życińskiego

Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks
ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY
Treny Michnika na okoliczność śmierci abp Życińskiego
Daleki jestem od naigrywania się z majestatu śmierci, ale postępowanie red. Adama Michnika musi budzić takie skojarzenia. "Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory Mojej najmilszej córy! (syna Kościoła?)" (-) "Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim! Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło" - tak zdaje się mówić w swoim żałobnym gazetowyborczym trenie naczelny "Wyborczej". I jest nad czym płakać, albowiem Józef Życiński swoim postępowaniem zasłynął jako żarliwy filosemita, zawsze gotowy nagiąć zasady Ewangelii w imię ukontentowania naszych "starszych braci w wierze". Był także tropicielem wszelkich przejawów "moralnego prymitywizmu", oraz niezłomnym obrońcą ludzi w jakikolwiek sposób ubabranych w tamtym systemie, tych co to "palili ale się nie zaciągali", czym zaskarbił sobie łaski wdzięcznego Jasnogrodu w tym osobiście Adama Michnika. Jego ból jest zrozumiały, albowiem w przeciągu krótkiego czasu stracił takie "autorytety" jak Bronisław Geremek czy Marek Edelman, ale i to pewnie jeszcze nie koniec. Poczet ważnych osobistości z obwoźnego cyrku "Gazety Cadyka" powoli się kurczy, więc trzeba niezwłocznie nadymać nowych, aby wyrwy w szeregach mieć czym zapełnić. Jedynym plusem tej całej sytuacji może się okazać fakt, iż Arcybiskup będzie mógł sprawdzić czy piekło jest puste i czy Boże Miłosierdzie jest nieskończone, o czym w wielu kazaniach nas zapewniał, choć może nie wprost i dać znać o tym Adamowi Michnikowi w jakiejś proroczej wizji. Może się to okazać jedynym niezamierzonym "plusem dodatnim", chociaż szczerze wątpię czy naczelny "Wybiórczej" mu uwierzy. Radziłbym jednak dać wiary zapewnieniom purpurata, bowiem jak pisał XVIII-wieczny poeta Józef Baka "W panom uwaga": "Wielcy, wyższe myślcie rzeczy, a zbawienie w pierwszej pieczy, trzymajcie, dźwigajcie, sumienie nad mienie. Świat was liczy między Bogi, Boska bojaźń niechaj trwogi, dodaje, nim staje, przeboru z honoru", i również "Jaśniejecie na świeczniku, Gaśnie słońce w swym promyku: pomrzecie, zgaśniecie, jak śmiecie na świecie".
Adam Leks
3 marca 2011
List do moich przyjaciół
- Original Message -
From: Wojciech Deresiński
Sent: Friday, January 28, 2011 9:58 AM
Subject: wiadomość
Dziękujemy za wiadomość w sprawie Grzegorza Wysoka oraz umieszczenie informacji o Stowarzyszeniu Mancinelli. W tym roku przygotowujemy własną witrynę internetową i czasopismo. Strona nie będzie posiadać aktualności, lecz zawierać jedynie informacje ogólne o naszej organizacji. Planujemy również wydać cztery numery pisma. Chcemy publikować artykuły różnych autorów. Czasopismo podzielone będzie na cztery tematy:
1. Królowa Polski i Mancinelli
2. Król Polski i Celakówna
3. Sprawiedliwość królestwa Bożego: finansowa, dziejowa, prawna
4. Modlitwa, Post oraz Jałmużna Narodowa
W pierwszych trzech tematach nie będzie w dyskusji publicznej.
Jeżeli macie Państwo pomysły na artykuły o tej tematyce, prosimy je przesłać. Niestety nie zapewniamy honorarium, bo jesteśmy zbyt małą grupą, chociaż już zarejestrowaną w sądzie.
Pozdrawiam serdecznie!
Wojciech Deresiński
28 X 2010 r.
Sędzia Andrzej Woźniak
odracza posiedzenie niejawne na dzień
14 grudnia 2010 r. -
From: Grzegorz Wysok
[grzegorzwysok@gmail.com]
Sent: Monday, January 24, 2011 20:32 PM
Subject: prośba o modlitwę w intencji
sprawiedliwego wyroku
Do kolegów Dziennikarzy i Przyjaciół!
28 października 2010 roku miało odbyć się posiedzenie w związku z umorzeniem mojej sprawy, jednak ostatecznie sędzia Andrzej Woźniak zdecydował o jego przełożeniu na dzień 14 XII 2010 r. Jak zapewne Państwo pamiętacie zostałem oskarżony o to, że na łamach miesięcznika "Biuletyn Narodowy" nawołuje do nienawiści wobec Żydów. W istocie chodziło o fakt, iż w jednym z numerów swojego pisma opublikowałem artykuł dotyczący roszczeń majątkowych wysuwanych wobec Polski przez pewne środowiska żydowskie określane przez pana profesora Normana Finkelsteina jako "przedsiębiorstwo Holokaust". W numerze znalazł się również jego tekst dotyczący działań niejakiego Ronona Eidelmana, Żyda oraz pomysłodawcy utworzenia w Europie drugiego państwa Izrael. Donos młodziutkiego ORMO-wca politycznej poprawności zatrudnionego w charakterze dziennikarza "Wyborczej" Karola Adamaszka uruchomił działania aparatu śledczego i Prokuratury, która w oparciu o tendencyjną oraz z gruntu fałszywą opinię podszywającego się pod rolę biegłego dr Konrada Zielińskiego z Wydziału Politologii UMCS sporządziła absurdalny akt oskarżenia. Działaniom lub. Prokuratury towarzyszyła nagonka ze strony żydowskiej gazety dla Polaków oraz innych michnikowskich mediów. Ponownie zwracam się do Was prośbą o solidarność w walce o swobodę wyrażania poglądów oraz proszę o modlitwę w intencji sprawiedliwego wyroku, jaki zapadnie w przedmiotowej sprawie, a który może przesądzić o losie wolności prasy w naszym kraju. Nie pozwólmy zarzucić sobie na szyję garoty "politycznej poprawności"!
Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10 lok. 44
20-080 Lublin
Do wiadomości -
(w kolejności alfabetycznej)
- Antosiak Adrian; woj. łódzkie - antosiak.adrian@wp.pl
- Antoszczyszyn Leszek; woj. opolskie - leszek-antoszczyszyn@wp.pl
- Banaś Robert; woj. wielkopolskie - robertbanas@o2.pl
- Bajdor Michał; woj. pomorskie - siviertez@o2.pl
- Barcza Tomasz; woj. opolskie - upr@o2.pl
- Barów Kacper; woj. śląskie - kacper.barow@gmail.com
- Baxter Robert; woj. dolnośląskie - baxrab@gmail.com
- Bąk Stanisław; woj. lubelskie - stanbak@interia.pl
- Bednarczuk Rafał; woj. śląskie - rabednar@interia.pl
- Bieschke Witold; woj. zachodniopomorskie - witoldbieschke@wp.pl
- Burchert Grzegorz; woj. mazowieckie - wip.raszyn@wp.pl
- Chmiel Łukasz; woj. śląskie - dewil09@gmail.com
- Chorążewicz Leszek; woj. kujawsko-pomorskie - leon0277@interia.pl
- Ciesielski Adrian; woj. lubuskie - laska.w124@gmail.com
- Czajkowski Patryk; woj. wielkopolskie - patryk.czajkowski@gmail.com
- Diakowski Bogdan; woj. dolnośląskie - bodek99@o2.pl
- Dobiesz Jacek; woj. łódzkie - jacekdobiesz123@wp.pl
- Dominiak Janusz; woj. kujawsko-pomorskie - dominiak1@o2.pl
- Drobnik Rafał; woj. dolnośląskie - drobnik.rafal@gmail.com
- Duda Przemysław; woj. kujawsko-pomorskie - alien80@o2.pl
- Glapiński Tadeusz; woj. śląskie - tadeusz_glapinski@wp.pl
- Gniadkowski Andrzej; woj. mazowieckie - agniad@gmail.com
- Gołąb Maciej; woj. wielkopolskie - balogwitek@tlen.pl
- Gortych Krzysztof; woj. dolnośląskie - krzysztof.gortych@op.pl
- Górak Mateusz; woj. dolnośląskie - mat.gorak@gmail.com
- Hetich Piotr; woj. łódzkie - hetich@o2.pl
- Jamro Szymon; woj. małopolskie - szymon.jamro@o2.pl
- Janowski Paweł; woj. śląskie - pawel.janowski@o2.pl
- Jarosz Arkadiusz; woj. mazowieckie - aqwasz@wp.pl
- Jastrzębski Maciej; woj. dolnośląskie - slim3333@wp.pl
- Karasowski Jan; woj. pomorskie - jankarasowski@wp.pl
- Kenig Jerzy; woj. mazowieckie - Jerzy.kenig@gmail.com
- Kędzierski Lech; woj. łódzkie - lech.kedzierski@b-m.pl
- Kluczny Marcin; woj. śląskie - marcin.kluczny@o2.pl
- Kłak Michał; woj. kujawsko-porskie - michal.klak@hotmail.com
- Koguc Mateusz; woj. podkarpackie - mateusz@koguc.com
- Kołczak Jacek; woj. łódzkie - jackyjack@onet.pl
- Kosnowski Andrzej; woj. mazowieckie - andrzej.kosnowski@gmail.com
- Kotecki Robert; woj. dolnośląskie - robertkotecki@interia.pl
- Kotwicki Jan; woj. lubuskie - jankotwicki@wp.pl
- Kozioł Jolanta; woj. świętokrzyskie - fiola3@poczta.onet.pl
- Krasek Roman; woj. śląskie - zrbpogwizdow@op.pl
- Król Krzysztof; woj. opolskie - krzysztof@superfakty.info
- Krupa Michał; woj. mazowieckie - krupamichal90@wp.pl
- Kucharczyk Przemysław; woj. małopolskie - przemo87@gmail.com
- Kurpiecki Krzysztof; woj. warmińsko-mazurskie - ilawa2010@gmail.com
- Legierski Roman; woj. śląskie - roman.j.i.legierski@gmail.com
- Lelonkiewicz Mikołaj; woj. łódzkie - m.lelonkiewicz@gmail.com
- Lorens Jerzy; woj. podkarpackie - jorggo@onet.pl
- Majzner Zbigniew; woj. zachodniopomorskie - zpmajzner@o2.pl
- Malicki Jakub; woj. dolnośląskie - kuba_malicki@wp.pl
- Maurer Robert; woj. dolnośląskie - robert.maurer@upr.org.pl
- Meger Adrian; woj. warmińsko-mazurskie - adrian.meger@wp.pl
- Mikołowicz Paweł; woj. mazowieckie - pawel@golem.pl
- Nowicka Joanna; woj. lubelskie - rachela7@tlen.pl
- Nykiel Tomasz; woj. opolskie - nykiel.tomasz@gmail.com
- Ogiegło Dawid; woj. małopolskie - dawidogi@gmial.com
- Oleszczuk Stefan; woj. zachodniopomorskie - gazeta@v.pl
- Orlicki Arkadiusz; woj. małopolskie - Arkadiusz.Orlicki@gmail.com
- Orlik Bogdan; woj. małopolskie - bpo@solutions.net.pl
- Orlikowski Jarosław; woj. lubelskie - jaroslaw.orlikowski@gmail.com
- Osłowski Piotr; woj. mazowieckie - piotr.oslowski@gmail.com
- Pałgan Eugeniusz; woj. śląskie - ginczet@poczta.onet.pl
- Pasek Tomasz; woj. lubuskie - lewyprosty@wp.pl
- Pasikowski Marcin; woj. śląskie - pasikowski.marcin@gmail.com
- Paszkowski Zbigniew; woj. podkarpackie - Wybory2010@10g.pl
- Pawełczak Radosław; woj. dolnośląskie - rpawelczak@gmail.com
- Pazio Rafał; woj. mazowieckie - rafalpazio@fakty.wwl.pl
- Pęcherz Łukasz; woj. śląskie - lukpech@o2.pl
- Pękala Paweł; woj. lubelskie - ply69@tlen.pl
- Podyma Marcin; woj. łódzkie - broneekowp@wp.pl
- Poterała Andrzej; woj. świętokrzyskie - zap-bp@plocman.pl
- Piątek Jędrzej; woj. kujawsko-pomorskie - jstp14@gmail.com
- Piątek Paweł; woj. warmińsko-mazurskie - piatek.pawel44@gmail.com
- Piotrowski Karol; woj. podkarpackie - kpiotrowski88@gmail.com
- Piotrowski Łukasz; woj. śląskie - prezes.czestochowa@partiawip.pl
- Piórkowski Marcin; woj. mazowieckie - sarwer@o2.pl
- Prondziński Grzegorz; woj. pomorskie - prondzinski@wp.pl
- Pytlik Marek; woj. opolskie - mpytlik@o2.pl
- Rajca Waldemar; woj. mazowieckie - Waldemar.rajca@eu.net
- Roszkowski Mirosław; woj. pomorskie - miroslaw-roszkowski@wp.pl
- Rosiak Maciej; woj. wielkopolskie - mrosiak55@wp.pl
- Rzymkowski Tomasz; woj. lubelskie - rzymkowski@gmail.com
- Siatkowski Dominik; woj. śląskie - dominik.siatkowski@gmail.com
- Sowa Tomasz; woj. śląskie - tomasz.a.sowa@gmail.com
- Sroczyński Waldemar; woj. wielkopolskie - wald212121@wp.pl
- Stawiarski Henryk; woj. małopolskie - h.stawiarsky@o2.pl
- Stefanowicz Rafał; woj. zachodniopomorskie - er_stefano@onet.eu
- Szatan Jarosław; woj. małopolskie - biurouprolk@interia.pl
- Szulborski Robert; woj. mazowieckie - robert@muscleshop.pl
- Szulc Jerzy; woj. łódzkie - jotes46@gmail.com
- Szymkowiak Marcin; woj. opolskie - szyna@hot.pl
- Środa Michał; woj. świętokrzyskie - michal19939@wp.pl
- Wasiak Jarosław; woj. podkarpackie - j.m.wasiak@gmail.com
- Wawrzyniak Piotr; woj. wielkopolskie - piwa0@vp.pl
- Weber Ludwik; woj. zachodniopomorskie - tutko@o2.pl
- Wenta Marcin; woj. pomorskie - marcin.wenta@vp.pl
- Węglarski Bernard; woj. łódzkie - starybenio@wp.pl
- Widera Dawid; woj. śląskie - dawid_widera@onet.pl
- Wilk Tomasz; woj. pomorskie - wilk.hc@gmail.com
- Winiarski Jarosław; woj. podkarpackie - wyboryjaslo@gmail.com
- Wiśniewski Jacek; woj. łódzkie - wisniewus@o2.pl
- Wiśniewski Michał; woj. pomorskie - modger@onet.eu
- Witczak Paweł; woj. łódzkie - paul.chris91@gmail.com
- Woch Adam; woj. łódzkie - adam.woch@hotmail.com
- Wojtasik Piotr; woj. opolskie - piotrwojtasik84@gmail.com
- Wołoszyn Anatol; woj. podkarpackie - diana.w@interia.eu
- Tworek Łukasz; woj. dolnośląskie - Twor.ja@gmail.com
- Wołoszyn Marek; woj. dolnośląskie - markowalbrzych@interia.pl
- Wójcikiewicz Mateusz; woj. świętokrzyskie - matthaeus@onet.pl
- Wrobel Dariusz; woj. lubuskie - daeclan@interia.pl
- Zabiegała Witold; woj. śląskie - prezes.gliwice@partiawip.pl
- Zając Robert; woj. dolnośląskie - 64robi13@wp.pl
- Zapadka Rafał; woj. lubuskie - zapadka-6@o2.pl
- Zapała Dawid; woj. śląskie - cool.dawidow@interia.pl
- Zaręba Agnieszka; woj. lubelskie - abzaremba@wp.pl
- Zarębski Michał; woj. podkarpackie - miechal@poczta.onet.pl
__________
29 I 2011 r.
Apel o zdrowy rozsądek
Do naszej redakcji napisał działacz opozycyjny Pan Grzegorz Wysok, związany z nurtem konserwatywnych liberałów. Problem jaki został poruszony w liście opublikowanym na naszej stronie http://www.wolny-myszkow.pl/ tyczy się wolności słowa w Polsce. Wolność wyrażania swoich poglądów jest dla nas bardzo istotna, można by powiedzieć, że jest ona naszym Świętym Graalem. Redakcja Wolnego Myszkowa będzie się przeciwstawiać kneblowaniu słów, które okazują się być szkodliwe dla pewnych grup społecznych. Niewątpliwie należy dodać, że istnieją środowiska żydowskie, które wysuwają żądania finansowe wobec Polski, jakoby polska strona była współodpowiedzialna za tragiczne wydarzenia którym wtórował Adolf Hitler. Niestety są na tym świecie Judejczycy którzy pragną nieźle zarobić na śmierci swoich przodków, a to jest smutne i budzi we mnie odruchy wymiotne.
Łukasz Piotrowski
Prezes Wolności i Praworządności
Odział Częstochowski
2 marca 2011
"Antysemityzm" do umorzenia!

Foto:
Red. Grzegorz Wysok (z tubą)
oraz autor artykułu Konrad Rękas podczas happeningu
przed siedzibą "Gazety Wyborczej"
w Lublinie
"Antysemityzm" do umorzenia!
Ruszył proces lidera lubelskiej Ligi Polskich Rodzin p. Grzegorza Wysoka oskarżonego o nawoływanie do nienawiści rasowej wobec Żydów. "Afera" Wysoka wybuchła, kiedy to radni lewicy i PO zaprotestowali przeciwko wkładaniu do ich ogólnie dostępnych skrytek w Ratuszu kolejnych numerów pisma "Biuletyn Narodowy", gazetki wydawanej przez Wysoka, a traktującej m.in. o antypolonizmie, zgubnym wpływie Unii Europejskiej oraz działalności tzw. "przedsiębiorstwa Holocaustu", jak profesor Norman Finkelstein nazwał proceder wymuszania odszkodowań za straty poniesione w czasie wojny przez ludność żydowską. Sprawa stała się głośna, kiedy to radny SdPL Kamil Zinczuk osoby głoszące takie poglądy uznał za kwalifikujące się do leczenia psychiatrycznego, a radny PO i b. prezydent Lublina mecenas Paweł Bryłowski zażądał postępowania prokuratorskiego. Rzeczywiście szybko ruszyło ono w końcu po oficjalnym zawiadomieniu złożonym przez "Gazetę Wyborczą". Przez niemal dwa lata trwały kolejne etapy postępowania. Wysok kwestionował opinię biegłego prof. Konrada Zielińskiego z UMCS, a także podważał jego uprawnienia do jej wydania. Co zabawne, potwierdzeniem antysemityzmu Wysoka zdaniem "biegłego" był fakt, że masowe aborcje skojarzył on z mordami dokonanymi przez Turków na Ormianach, a nie z holocaustem. Zapewne gdyby takowe porównanie przyszło jakiemuś narodowcowi do głowy, byłby antysemitą tym bardziej umniejszając "niepowtarzalność Shoah".
W tej sytuacji wątpliwości miał sam sędzia proponując początkowo odesłanie sprawy prokuraturze. Ostatecznie jednak na 12 sierpnia 2010 r. wyznaczono pierwszą rozprawę. Ta zaczęła się bardzo hucznie, gdy ponad pięćdziesięciu przeciwników polowania na antysemitów próbowało wejść do jednej z najmniejszych salek Sądu Rejonowego w Lublinie. Sędzia Andrzej Woźniak raz po raz groził wezwaniem ochrony, panował straszliwy ścisk, nie domykały się drzwi, zaś bojowy tłum cały czas wdawał się w utarczki słowne z sędzią. Zresztą na ławę oskarżonych z trudem przepchał się sam red. Wysok. Oskarżony cały czas kwestionował błędy proceduralne, które - jak twierdzi - popełniono w toku postępowania. Chciałby także przesłuchania swoich świadków i biegłych (m.in. znanego publicysty prawicowego Stanisława Michalkiewicza), choć raczej jednak nie będzie miał ku temu okazji. Sędzia Woźniak nie przejmując się rozdyskutowaną oraz zatłoczoną salą oświadczył, że sprawę skieruje na posiedzenie bez udziału publiczności zmierzające do umorzenia postępowania. W rozmowie z dziennikarzami red. Wysok podkreślił, że nie czuje się winny, publikowane przez niego materiały na temat Żydów "to żadna tajemnica", a cała sprawa to nagonka polityczna. Warto dodać, że przed lubelski Sąd trafił też inny lokalny działacz narodowy Ryszard Milewski, niegdyś szef rady ławniczej tegoż sądu i urzędnik samorządowy oskarżany z kolei o groźby karalne wobec adwokatki swojej żony, reprezentującej ją w sprawie rozwodowej. Sam polityk uważa się jednak za prześladowanego za swoje donosy w sprawie domniemanych afer w lubelskim światku prawniczym, składane w czasach ministerium Zbigniewa Ziobry.
Kodeksowe zapisy o charakterze politycznym mające na celu zwalczanie nienawiści rasowej oraz propagowania ideologii totalitarnych od lat sprawiają kłopot wymiarowi sprawiedliwości. Prokuratura oraz sądy nie umieją bądź nie lubią interpretować tych przepisów, biegli są często bardziej politycznie zacietrzewieni niż ci, których twórczość interpretują, zaś postępowania odbywają się pod pistoletem postępowych mediów. Polityka zakazów nieuchronnie prowadzi do dyskusji na temat granic wolności słowa, przekonań oraz badań naukowych - czy takowe w ogóle istnieją, zaś jeżeli tak, to jak je wytyczyć i czy na pewno prawo karne jest najlepszym do tego narzędziem. Niestety, obecne zapisy kodeksowe stanowią niezbyt zakamuflowaną pułapką zastawioną przez zawodowych antyfaszystów i politpoprawusiów. "Prawica" dała się złapać na lep polityki zakazów, byle objęły one (teoretycznie) także komunizm, jego propagandę i symbolikę. Tymczasem paragrafy te są martwe, podczas gdy definicje "faszyzmu" i "nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych" stale się rozszerzają, w myśl zaleceń przeciwników polskiego obozu narodowego. I nie chodzi o to, że nie ściga się jakichś zaślepionych lewaków dyskutujących o wyższości późnego Trockiego nad wczesnym, czy modnisiów w koszulkach z Che Guevarrą, tylko, że np. nikomu nawet nie przychodzi do głowy, by sprawdzić pod kątem "nawoływania do nienawiści" religijnej wypowiedzi Palikota czy Senyszyn!
Podobnie też zyskano poparcie naiwnych dla gwałcącej swobodę badań naukowych penalizacji tak zwanego "kłamstwa oświęcimskiego" poprzez dodanie zapisów niby to chroniących przed propagandą komunistyczną. I znowu, poza zabawą w kotka i myszkę z jedną marksistowsko leninowską stroną internetową - artykuł 55 ustawy z 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej nie wniósł nic dobrego, a gdyby ktoś miał wątpliwości niech przypomni sobie śp. dra Ratajczaka. Jaki jest sens utrzymywania art. 132 a kodeksu karnego, niby to broniącego "Naród Polski" przed oskarżeniami o udział w zbrodniach komunistycznych oraz nazistowskich, skoro takie zarzuty publikuje się bezkarnie w największym w Polsce dzienniku? Dlatego także na obecnym etapie, w realiach państwa demoliberalnego, postulatem środowisk zdrowego rozsądku powinno być zniesienie tych wszystkich absurdalnych zakazów przewidzianych art. 256 i 257 kk, stosowanych obecnie jednostronnie, głównie zaś do zamykania ust narodowcom czy konserwatystom. Trzeba bowiem pamiętać, że cenzura bywa instrumentem przydatnym w warunkach państwa ideologicznego, ale tylko wówczas, gdy jest to nasza ideologia, a i wtedy raczej powinna się ograniczyć tylko do kwestii obyczajowych, chroniąc proces wychowawczy młodzieży. W sytuacji zaś, gdy mamy do czynienia z ideologią wrogą wartościom narodowym i tradycyjnym dla jej pokonania to właśnie wolność słowa jest cennym hasłem, tym ważniejszym, że nadużywanym przez obóz przeciwny. Jeśli nie przyjmiemy tego faktu do wiadomości to następny wydawca pisma narodowego nie będzie miał już tyle szczęścia, co red. Wysok, a w jeszcze gorszym przypadku znajdą się przeciw niemu zarzuty natury kryminalnej (jak wobec Milewskiego).
Konrad Rękas
dziennikarz, były radny oraz przewodniczący
Sejmiku Województwa Lubelskiego
1 marca 2011
Śmierć dr Ratajczaka
Zaszczuty i znaleziony martwy
Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka oskarżonego w oparciu o cenzuralne przepisy dotyczące tak zwanego "kłamstwa oświęcimskiego" znaleziono w samochodzie zaparkowanym przed jednym z opolskich centrów handlowych. Podobno popełnił samobójstwo. Dariusz Ratajczak popadł w długi, stracił mieszkanie i od roku mieszkał w swoim samochodzie. Do problemów rodzinnych oraz finansowych naukowca przyczyniła się rozpętana przez "Gazetę Wyborczą" nagonka medialna, proces karny oraz zakaz wykonywania zawodu nauczyciela wydany przez władze Uniwersytetu Opolskiego. Czyn, jaki zarzucono dr Ratajczakowi polegał na wydaniu książki pt. "Tematy niebezpieczne" przedstawiającej poglądy osób, które negowały istnienie komór gazowych służących do eksterminacji więźniów w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Redakcja "Biuletynu"
__________
Śmierć dr Ratajczaka była planowana!
Amerykański dziennikarz JP Bellinger nie wyklucza udziału izraelskich służb specjalnych w tajemniczej śmierci dr Dariusza Ratajczaka, znanego z niepoprawnych politycznie przekonań oraz prac dotyczących Holokaustu - donosi irańska stacja PressTV. Bellinger wskazuje na sprzeczności w raportach dotyczących sekcji zwłok Ratajczaka. Z jednej strony świat obiegły informacje, że jego ciało przebywało w samochodzie przez długi czas, nawet przez dwa tygodnie. Z drugiej zaś strony były liczne sugestie, że ciało historyka zostało wrzucone później do samochodu. Jednakże, wielu przesłuchiwanych świadków mówiło, że samochód, w którym znajdowało się ciało, został zaparkowany niedawno przed ich odnalezieniem, zaznaczył w swym artykule Bellinger. Amerykański autor wyraźnie nie jest zwolennikiem oficjalnej wersji wydarzeń. Śmierć Ratajczaka została uznana za samobójstwo, lecz sceptyczni ludzie, może mający w świadomości niedawne aresztowanie zabójcy Mossadu operującego w Polsce pytają, jak osoba w zaawansowanym stanie dekompozycji była w stanie wjechać na publiczny parking oraz zaparkować samochód? - dodaje Bellinger.
Wspomnianym agentem Mossadu miał być Żyd Uri Brodsky, oskarżony o współudział w spreparowaniu niemieckiego paszportu na rzecz grupy zamachowej, tej która dokonała morderstwa na zasłużonym działaczu Hamasu. Ofiarą okazał się al-Mabhouh, zabity w dubajskim hotelu w styczniu tego roku. JP Bellinger podkreślił, że śp. doktor Ratajczak walczył z propagandą establishmentu i chciał wolności słowa, głównie w kwestiach historycznych. Dodał też, że śmierć historyka "zszokowała niektóre tradycjonalistyczne i patriotyczne środowiska w Polsce". Dariusz Ratajczak był wykładowcą na Uniwersytecie Opolskim. W 1999 r. opublikował pamflet popularnonaukowy zatytułowany pt "Tematy Niebezpieczne", w której to pracy omówił szczegółowo poglądy prezentowane przez rewizjonistów Holokaustu. Wkrótce wywołało to medialno polityczny wstrząs a także histerię, głównie za sprawą "Gazety Wyborczej". Ówczesny rzecznik ambasady Izraela w Polsce Michael Sobelman osobiście oskarżył Ratajczaka o antysemityzm oraz wyraził "zdumienie", że "taki człowiek pracuje na polskim uniwersytecie". Zaważyło to o losie dra Ratajczaka na uczelni, z której został natychmiastowo wydalony bez możliwości powrotu.
24 stycznia 2011
Kim Dzon Ila już ni ma
Wystarczyła chwila i Kim Dzong Ila już ni ma, bo już snem wiecznym kima, chociaż jak jego ojciec chciał uciec przed Sądem Ostatecznym, co jednak dowodzi, że śmierć się go ima. Tak na wstępie mi się zrymowało. Prezydent Vaclaw Havel nie żyje również. Mam nadzieję, że się Tam nie spotkali, nawet przelotnie, albowiem musiałoby to być dla Vaclawa bardzo niemiłe. W każdym razie Bóg albo okazał duże poczucie humoru albo wie coś od nas więcej, zabierając ich niemalże w tej samej chwili. Kim Dzong Il poszedł śladami ojca, więc może być pewien, że będą razem w Piekle obok towarzysza Mao, Włodzimierza Ulianowa, Józefa Stalina, towarzysza nr jeden czyli Pol Pota oraz wielu, wielu innych, którzy jak przystało na prawdziwych internacjonałów siedzą teraz w jednym kotle z czerwoną gwiazdą. Kolej na El Comandante, który to po zdarciu setki paradnych mundurów oraz ostatniej próbie bicia własnego rekordu w najdłuższym przemówieniu świata, taktownie się gdziesik zapadł, w nadziei chyba, że Pan Bóg o nim zapomni. Ale jak to powiadają ludziska: "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", więc tym bardziej nie przewiduję tutaj wyjątku. Następnie nieświęty Wojciech, który co prawda nas przeprosił, ale szybko dodał, że niczego mu nie żal zupełnie jak tej posenkarce Edit Piaf, gdyż znów uczyniłby to samo co nawet obryty w adamomichnikowej politgramocie Władysław Frasyniuk nie mógł opatrzyć komentarzem, że takie przeprosiny to on p...li. Widocznie liczy na to, że historia mu wybaczy, zwłaszcza gdy ją będą pisać ci, którzy widzą w niej "dziejową konieczność". Patrząc na to wszystko i na bezradną ludzkość, która nie potrafi osądzić swoich katów, gdyż ci zrobili wszystko, aby nie zachował się żaden świadek - którzy potrafili wmówić swoim ofiarom, że dręczyli ich dla ich dobra, jeżeli nie z miłości nie mogę się oprzeć głębokiemu podziwowi w stosunku do Pana Boga, który przewidując tak wielką zatwardziałość grzeszników, wzywa ich do siebie, aby się nie bałwanili tutaj przez całą wieczność. Bo widocznie w przeciwieństwie do tow. Edwarda Gierka wierzy, że "Każdemu według zasług, każdemu według potrzeb". Dlatego przewidując rychłą przyszłość, nie zdziwcie się towarzysze czasem, jak to wam odmierzą waszą miarą. Tymczasem jednak oczekując na podróż na drugi brzeg może wam się wydawać, żeście oszukali przewoźnika.
Adam Leks
red. "Biuletynu"
30 czerwca 2010
Zamknięcie numeru

Informujemy Czytelników, że z dniem 1 lipca 2010 roku nastąpiła przerwa wakacyjna w wydawaniu "Biuletynu". Spowodowane jest to remontem lokalu i reorganizacją strony internetowej naszego miesięcznika. Planujemy także dokonać podstawowych zmian w zasadach wydawania periodyku, lecz żeby w miarę sprawnie rozwiązać ten problem musimy przerwać wydawanie gazety na okres trzech miesięcy. Zachęcamy wszystkich chętnych do przesyłania materiałów do kolejnych numerów pisma oraz zapraszamy na proces polityczny Grzegorza Wysoka w dniu 12 sierpnia 2010 r. Rozprawę poprowadzi sędzia Andrzej Woźniak, ten sam, który w czerwcu br. uniewinnił posła PO Janusza Palikota w sprawie z prywatnego oskarżenia Piotra Więckowskiego.
Redakcja "Biuletynu"
29 czerwca 2010
Zagadnienia dla polskiego narodu
Szanowni Państwo!
Budowa struktury terytorialnej, która ma połączyć wyborców Janusza Korwin-Mikkego z ostatnich wyborów prezydenckich oraz partii i organizacji o charakterze konserwatywno-narodowym trwa. Celem Ruchu Samorządowego Wyborców JKM jest obsadzenie list w najbliższych wyborach samorządowych we wszystkich powiatach oraz jak największej ilości gmin. W związku z powyższym prosimy o przesłanie następujących informacji. Którym z dwudziestu czterech powiatów woj. lubelskiego chciałby się Pan/Pani zająć? Ile ten powiat liczy gmin i czy ma Pan/Pani możliwość stworzenia struktur gminnych przynajmniej w części z nich? Czy byliby Państwo np. w stanie utworzyć takie listy do wyborów samorządowych, na których znalazłoby się minimum pięćdziesiąt znanych Państwu osobiście osób?
Istotna jest również informacja, jaką infrastrukturą Pan/Pani dysponują. Zakładamy, że każdy komitet gminny powinien posiadać przynajmniej swobodny dostęp do Internetu oraz drukarkę, przy pomocy której będzie można powielać materiały propagandowe. Ciągle jest nas za mało, aby wystartować we wszystkich powiatach. Pierwszym etapem budowy wolnościowej struktury wyborczej jest zebranie zgłoszeń od osób, które byłyby zainteresowane uczestnictwem w niej na poziomie powiatów oraz ocena, jakie są ich realne możliwości. Opisany etap potrwa co najmniej do końca września. W październiku będziemy już znali odpowiedź na pytanie, czy znalazła się odpowiednia ilość osób, by taką inicjatywę rozwijać. Jeśli tak się stanie, to po wstępnych konsultacjach z wszystkimi zainteresowanymi ustalimy dalsze metody działania.
Redakcja "Biuletynu"
Foto:
Wyk. T. Zieliński
Na zdjęciu - autor tekstu
Lublin, 21 VIII 2010 r.
Kilka uwag na temat
najpilniejszych zagadnień dla polskiego narodu
Z logistycznego punku widzenia, występujące okoliczności w życiu polskiego narodu wymagają niemal natychmiastowej, w pełni zorganizowanej działalności polityczno-gospodarczo-finansowo-monetarnej. Nieodzowne staje się bardzo pilne zakończenie Kongresu partii Przymierze Narodu Polskiego, rozpoczętego w kwietniu br. w Krakowie, a skutkujące wyborem i ukonstytuowaniem centralnych władz Partii, przyjęciem uchwał w sprawie Statutu Partii oraz innych, podjętych w związku z zastaną sytuacja polityczno-gospodarczą w Ojczyźnie i omówieniem spraw proceduralnych dotyczących organizacji i podziału pracy w centrali w ścisłym powiązaniu z procesem tworzenia sieci terenowej Partii w kraju i zagranicą. Chcemy, aby od działalności piśmienniczej i diagnostycznej szybko przejść do realnego działania na rzecz realizacji przyjętych celów wynikających z misji Partii.
Należy powołać zespoły problemowe (propozycja trzynastu zespołów), zapraszając do współpracy naukowców i praktyków wywodzących się z patriotycznej inteligencji z kraju i zagranicy, celem przygotowywania bazy prawnej oraz ustrojowej polskiego państwa, o urzeczywistnienie którego Partia toczyć będzie walkę, a które stanie się narzędziem gwarantującym odzyskanie suwerenności jako wyjściowego warunku umożliwiającego realne realizowanie interesów polskiego narodu na możliwie najwyższym poziomie. Dla podniesienia skuteczności działań władze Partii winni przygotować oraz wprowadzić w życie instrukcje i regulaminy tak, aby członkowie byli zorientowani jak mają postępować by uniknąć chaosu i bałaganu. Koniecznym wydaje się także pilne powołanie Komisji Porozumiewawczej Organizacji Narodowo Patriotycznych dla skutecznego zapewnienia jedności działania w odniesieniu do całego narodu. Istotne jest również utworzenie pionu operacyjnego dotyczącego zagadnień: publicznego przekazywania wiedzy oraz kierunków działania Partii w rozmaitych spotkaniach w różnych środowiskach społeczno-zawodowych (lektorzy), zabezpieczenia łączności z siecią i organizacjami narodowo-patriotycznymi, przygotowywania i przeprowadzania kampanii wyborczych do wszelkich władz, organizowania spotkań otwartych jak również paneli o charakterze doktrynalno-ustrojowym. Obecna sytuacja i spodziewane kierunki działań liberałów z socjalistami nakazują, naszym zdaniem, maksymalne przyspieszenie procedur przygotowania Partii jako narzędzia w pełni zdolnego do realizacji celów wynikających z misji i ostateczne przystąpienie do realnej działalności.
Waldemar O.
Redaktor "Biuletynu"













