Powered By Blogger

6 grudnia 2024

Do kolegów Dziennikarzy i Przyjaciół


List otwarty w obronie wolności słowa

29 września 2011 r. w lubelskim Sądzie Rejonowym odbędzie się kolejna rozprawa w procesie przeciwko mojej osobie. Jak zapewne Państwo pamiętacie zostałem oskarżony o to, że na łamach miesięcznika pt. "Biuletyn" rzekomo nawołuje do nienawiści wobec Żydów. W istocie chodziło o to, iż w jednym z numerów swojego pisma opublikowałem artykuł dotyczący roszczeń majątkowych wysuwanych wobec naszego kraju przez pewne środowiska żydowskie określane przez prof. Normana Finkelsteina jako "przedsiębiorstwo Holokaust". W numerze tym znalazł się również jego tekst dotyczący działań niejakiego Ronona Eidelmana, Żyda oraz pomysłodawcy utworzenia w Europie drugiego państwa Izrael. Donos młodziutkiego ORMO-wca politycznej poprawności, zatrudnionego w charakterze dziennikarza "Wyborczej" Karola Adamaszka uruchomił działania aparatu śledczego i Prokuratury, która w oparciu o tendencyjną oraz z gruntu fałszywą opinię podszywającego się pod rolę biegłego dr Konrada Zielińskiego z Wydziału Politologii UMCS sporządziła absurdalny akt oskarżenia. Działaniom lub. Prokuratury towarzyszyła nagonka ze strony żydowskiej gazety dla Polaków oraz innych michnikowskich mediów. Ponownie zwracam się do Was z prośbą o solidarność w walce o swobodę wyrażania poglądów oraz proszę o modlitwę w intencji sprawiedliwego wyroku, jaki zapadnie w przedmiotowej sprawie, a który może przesądzić o losie wolności prasy w naszym kraju. Nie pozwólmy zarzucić sobie na szyję garoty "politycznej poprawności"!

Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10 lok. 44
20-080 Lublin


Do wiadomości -
(w kolejności alfabetycznej)

15955@wp.pl, 1nemezis@poczta.onet.pl, Abbadon8@onet.pl, adrianborkowski92@gmail.com, adrian.jaworski@knp.slask.pl, adrian.meger@wp.pl, akces22@wp.pl, altkin@interia.pl, amiklowicz@gmail.com, andrzej@bakun.net.pl, andrzej.stoinski@gmail.com, aplichta6@wp.pl, archit1@interia.pl, arekstr@gmail.com, arkadert@gmail.com, arkadiuszartowicz@wp.pl, artur@dziambor.pl, artur.czechowski@op.pl, artur_kozubek@poczta.fm, aukcje.aes@gmail.com, baran999@vp.pl, bartlomiej.gowin@gmail.com, Bat-p@neostrada.pl, bialus14@wp.pl, bluebird86@o2.pl, bodek99@o2.pl, bpawel89@gmail.com, buckipl@poczta.onet.pl, budinst55@o2.pl, buffaloboy@o2.pl, bylicki@wp.pl, chudzinski@ojooo.com, ckaw@poczta.onet.pl, cywinskipawel@gmail.com, damianrzeszow@gmail.com, daniel_strzesniewski@op.pl, darek_budzisz@op.pl, dawidlewicki87@gmail.com, dawid.smolarek@gmail.com, davidpi@wp.pl, dazzi@wp.pl, debetbis@wolsztyn.com.pl, dembul1@interia.pl, dmcrapish@o2.pl, dr.kafar@gmail.com, ernest_gluszcz@wp.pl, fashe12@gmail.com, fenomen_1990@wp.pl, firespirit23@gmail.com, folisak@gmail.com, gazeta@v.pl, ginczet@poczta.onet.pl, grzegorczyk.t@gmail.com, grzegorz.bieszczad@gmail.com, grzegorz.szczotka@gmail.com, grzegorz.zdunczyk@poczta.fm, g.szczesny@gmail.com, Gula.a.k@gmail.com, hirek@bartkowiak.srem.info, hojka_kamil1994@o2.pl, hubc1oert@gmail.com, icerock@wp.pl, irek.torun@gmail.com, iwonakrawczyk@10g.pl, jacek_bielicki@tlen.pl, jacek.budniok@gmail.com, jacek.dobiesz@gmail.com, jacek.karas@transactor.home.pl, jacek.koronowski@gmail.com, jacekkujawa@o2.pl, jacekprzybylski@o2.pl, jacekzlublina@tlen.pl, jakubbieda@wp.pl, jankarasowski@wp.pl, jankazimierzadamczyk@gmail.com, janusz.maciejewski@gmail.com, jarosz63@o2.pl, jarzabek@action.wroc.pl, jassmass@gmail.com, jim-jurzak@wp.pl, jlibernp@gmail.com, jstp14@gmail.com, julia.bula.net@gmail.com, kaczi666@gmail.com, kameleon31@vp.pl, kamil.sz@autograf.pl, kamilzar93@o2.pl, kapustkas@onet.pl, karcz88@gmail.com, kasperczyk.marcin@gmail.com, kedzierski.lech@gmail.com, kmwasyle@interia.pl, knp.losice@gmail.com, knp.ostroleka@gmail.com, knp_rypin@o2.pl, knp.wyszkow@gmail.com, kontakt@active8.pl, kowalczykfinance@gmail.com, kowalik.artur@gmail.com, krupekmichal@gmail.com, krzysztof.pojda@gmail.com, krzysztofsosnowski82@wp.pl, krzysztof-wodynski@wp.pl, krystekto@interia.pl, krystian.mokwa@gmail.com, laburnus@o2.pl, lbrodziak@interklasa.pl, leslaw99@gmail.com, leszekkieloch@wp.pl, liberal6@poczta.onet.pl, lukaszpawelkolodziejczyk@gmail.com, lukasztylak@wp.pl, maciej.zellner@gmail.com, magdachudzik00@gmail.com, marcin.bakalarski@interia.pl, marcinektyborowski@wp.pl, marcin.galadyk@gmail.com, marcin.piliszczuk@gmail.com, marcin.piorkowski@gmail.com, marcjusz@go2.pl, marek.horodko@wp.pl, mareksiwiec.poczta@gmail.com, marektucholski@op.pl, blekitny.7@gmail.com, mariusz.witek@yahoo.pl, markowalbrzych@interia.pl, markus.zok@googlemail.com, marta.nowicka.poczta@gmail.com, martinibgd69@joemonster.org, mat.chech@gmail.com, mateusz.haras@gmail.com, mateusz.koguc@yahoo.com, mateusz.kowalczyk106@gmail.com, mateusz.likos@gazeta.pl, mat.gorak@gmail.com, matxir@o2.pl, mbiegala@go2.pl, m.chroboczek@gmail.com, mhega73@gmail.com, michalciechanowski@wp.pl, michal.klak@hotmail.com, miechal@poczta.onet.pl, mihzdr@wp.pl, miroslaw-roszkowski@wp.pl, mratajek@wp.pl, mrybczynski@interia.pl, msgiers@wp.pl, mszecowka.knp@gmail.com, m.zielinski999@gmail.com, niemagister@gmail.com, nowaprawica@gmail.com, nowa.prawica.busko@gmail.com, oisyp@o2.pl, ortomarian@wp.pl, oskar344@wp.pl, pactwa.m@gmail.com, paluszczak@gmail.com, patryk.czajkowski@gmail.com, paul.chris91@gmail.com, paulusw91@gmail.com, pawel-ander@o2.pl, pawelbogdanowicz@o2.pl, pawelgps@wp.pl, pawel.janowski@o2.pl, pawelkrych@gmail.com, pawelwara@gmail.com, p.bieniaszczyk@gmail.com, p.czaplicki.knp@gmail.com, peteris92@wp.pl, pficenes@wp.pl, pgieldon@gmail.com, piekut@o2.pl, piotr_furmanek@wp.pl, Piotrg93@yahoo.com, piotr.kalinski.vip@gmail.com, piotrmiszkiel@interia.pl, piotrsobieszuk@gmail.com, piotrsocharski@gmail.com, piotruch88@yahoo.pl, piotr.zarzycki@10g.pl, piwa0@vp.pl, pjanuszewski22@wp.pl, pl.bienkowski@gmail.com, pojezierzetygodnik@o2.pl, ppawelb@poczta.fm, prezes.czestochowa@nowaprawica.org, p_rk@wp.pl, profit@chojnice.pl, quukiz@gmail.com, rachnet@wp.pl, radekbialy@wp.pl, rafalkwiatkowski.np@gmail.com, rafalpazio@fakty.wwl.pl, rafalsowa30@wp.pl, r.lambucki@gmail.com, robert.maurer@nowaprawica.org, runias@wp.pl, sbuczkowski@wp.pl, sebastian@ossolinski.pl, sebastian_sass@interia.pl, sebastiantkaczyk@gmail.com, sebbek22@o2.pl, sedzia90@gmail.com, skrzypek.bydgoszcz@gmail.com, slaw-ko@tlen.pl, snicek@tlen.pl, spychu122@wp.pl, spryciarz244@interia.pl, standiomy@wp.pl, stanislaw.kojder@wp.pl, starybenio@wp.pl, stefaniak.l.k@gmail.com, stoper4@tlen.pl, szewczyk59@gmail.com, szykwip@gmail.com, szymon@jamro.eu, tamasz@tlen.pl, ted54@op.pl, teddy181@wp.pl, toldo@newskrotoszyn.info, tomaszchajduga@gmail.com, tomaszpluta@o2.pl, tommy.90@poczta.fm, torunknp@gmail.com, tutko@o2.pl, twlucjan@gmail.com, uprnowysacz@op.pl, uprwip_wschowa@yahoo.com, waldemar.rajca@onet.eu, waldemar.utecht@gmail.com, walper91@o2.pl, waszka129@wp.pl, wisniewus@gmail.com, witoldbieschke@wp.pl, witold.zabiegala@gmail.com, wojciech_skret@op.pl, wojciechwygladala@wp.pl, wshowman@op.pl, wybory2011@10g.pl, varun1969@gmail.com, zaba1980@wp.pl, zbigniew.legarski@gmail.com, zdzi.bor@gmail.com, zebero77@gmail.com, zszerner@wp.pl, Yang13@poczta.onet.pl

5 grudnia 2024

Spotkanie LPR w Lublinie

A po tych, którzy szli przed nami
Z krzykiem: "Ojczyzno" i z męką szaloną
A po tych wszystkich, co ginęli sami
Aby nas zbawić krwią czerwoną
Za śmierć dla jutra, za ten lot słoneczny
Odmów: "Odpoczynek wieczny"

Kresowianie, Przyjaciele Kresów i redaktor Grzegorz Wysok
zapraszają na wiec w II rocznicę nadania doktoratu h.c. Wiktorowi Juszczence
celem uczczenia pamięci zagłady Polaków przez OUN-UPA

Dziedziniec KUL
1 lipca 2011 r., godz. 16.00


Powierzymy ich dusze Bogu Miłosiernemu w modlitwie, zapalimy znicze dla uczczenia ich męczeńskiej śmierci, przypomnijmy relacje osób, którzy byli świadkami zagłady Polaków na Wołyniu i Podolu. Przychodząc na spotkanie nie pozwalasz, aby ich ofiara za Ojczyznę oraz Polskość została zapomniana. Protestujesz, aby katów nie nazywano bohaterami Ukrainy. Z kolei 10 lipca o godzinie 11.00, w kościele pw. bł. Piotra Jerzego Frassatiego w Lublinie (ul. Skierki 12 - Dzielnica LSM, Osiedle Słowackiego) zostanie odprawiona Msza za Polaków pomordowanych na Wołyniu oraz Kresach Południowo-Wschodnich, przez szowinistów ukraińskich z OUN UPA.

Redakcja "Biuletynu"
Towarzystwo Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej
Zdzisław Koguciuk z Lublina
tel. 0-698-967-884

__________

30 czerwca 2011 r. (czwartek) o godz. 17.00 w budynku DOKP przy ul. Okopowej 5 w Lublinie odbędzie się spotkanie Zarządu Okręgu Ligii Polskich Rodzin. Głównym celem posiedzenia będzie omówienie obecnej sytuacji politycznej oraz odniesienie się do pytań i problemów stawianych w dyskusji dotyczącej wyborów, bieżących wydarzeń, a także budowy struktur organizacji w woj. lubelskim.

Z kolei 2 lipca br. redakcja "Biuletynu" zaprasza na Konwencję Regionalną Prawicy Rzeczypospolitej z udziałem pana Marka Jurka, która rozpocznie się o godzinie 11.00 w siedzibie NSZZ "Solidarność" przy ul. Królewskiej 3. Podczas spotkania Pan marszałek zarysuje wizję budowania i wcielania zasad cywilizacji życia, wspierającej powstawanie rodzin oraz ich ochronę prawną i podatkową. Po wykładzie będzie można nabyć książkę pt. "Marek Jurek. Dysydent w państwie PO PiS", w której przedstawione zostały realne działania, jakie autor podejmował w swoim życiu czy to działając w opozycji podziemia za czasów socjalistycznych, czy też już jako poseł w wolnej Polsce. Spotkanie odbędzie się z inicjatywy p. Zdzisława Niedbały, pracownika Kancelarii Prezydenta Miasta oraz lubelskiego pełnomocnika Prawicy Rzeczypospolitej.

Tadeusz Zieliński

4 grudnia 2024

Cenzorzy z "Gazety Wyborczej"

Wstęp do artykułu Rafała Pazia

Małopolskie Kuratorium Oświaty wkroczyło do szkoły po tym, jak dziennikarze żydowskiej gazety dla Polaków opublikowali tekst o kilku uczniach, którzy mierzyli głowy oraz nosy kolegów, sprawdzali kształt uszu oraz robili notatki. Dyrektor i nauczyciele krakowskiego liceum tłumaczą, że był to tylko głupi żart, natomiast "Gazeta Wyborcza" uparcie drąży temat "antysemickich zachowań". W Rzeszowie skazano kibica Resovii za rozwinięcie transparentu z napisem pt. "Śmierć garbatym nosom". Z kolei w Lublinie od trzech lat toczy się proces G. Wysoka, oskarżonego o szerzenie treści znieważających narodowość żydowską oraz nawołujących do nienawiści. Poniżej publikujemy najnowszy tekst Rafała Pazia, który w minionym tygodniu poświęcił sprawie jeden ze swoich artykułów.

Tadeusz Zieliński


ŻOB z "Gazety Wyborczej" walczy

"Wyborcza" od kilkunastu miesięcy prowadzi paranoiczną akcję medialnego nadymania incydentalnych zdarzeń, które jej redaktorom wydają się antysemickie. Natychmiast po opisaniu zdarzenia zwykle redaktorzy gazety uruchamiają zaprzyjaźnione instytucje w rodzaju rozmaitych stowarzyszeń walczących z antysemityzmem oraz homofonią, które donoszą na osoby piętnowane przez gazetę do prokuratury. Czasem zresztą redaktorzy gazety sami są donosicielami. W efekcie "Gazeta Wyborcza", która podobno opowiada się za wolnością słowa zmienia się w głównego cenzora III RP.

Holokaust w liceum

W minionym tygodniu "Wyborcza" rwała szaty z powodu wydarzenia, do którego doszło w liceum im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. Żeby było śmieszniej, zdarzenie to miało miejsce... prawie rok temu. Kilku uczniów mierzyło tam głowy i nosy kolegów, sprawdzało kształt uszu, a także robiło notatki, co miało wyglądać na badania rasowe. Dziennikarze "GW" zwietrzyli trop. W ich przekonaniu mierzenie nosów = antysemityzm wypity z mlekiem matki = Holokaust, za który obok "nazistów" odpowiadają też Polacy, czego dowiódł Jan Tomasz Gross. Ruszyli więc śmiało do walki. Najpierw zaatakowali dyrekcję szkoły, żądając szczegółowych wyjaśnień. Potem przepytali na tę okoliczność rozmaitych "specjalistów", którzy dokonali solennej krytyki ucznia. Z kolei w tekstach opublikowanych z tej okazji zaczęli snuć rozmaite rozważania w stylu: "kto pozwolił uczniowi przynosić czasopisma narodowe do szkoły", "a dlaczego to w porę nikt nie zareagował" itp. Dyrektor szkoły tłumaczył natarczywemu dziennikarzowi "GW", że to głupi żart. Uczniowie mieli lekcje o żydowskim Holokauście, usłyszeli od nauczyciela o badaniach rasowych i zaczęli się w nie bawić. Wychowawczyni stwierdziła, że w klasie nie ma problemu antysemityzmu, co potwierdza również ankieta przeprowadzona w klasie, podejmująca kwestię atmosfery w szkole. Rada Pedagogiczna przyjęła zapis, że wydarzenie miało charakter epizodyczny i było żartem. I chociaż sprawę dopiero bada Małopolskie Kuratorium Oświaty to jednak "GW" nie odpuszcza. Twierdzi, że rodzice domagają się wyciągnięcia ostrzejszych konsekwencji wobec ucznia. Na jego niekorzyść ma też przemawiać fakt, że uczy się bardzo dobrze, a więc powinien wiedzieć, co robi. Kuratorium oświaty już wysłało wizytatora do szkoły z zamiarem szybkiego przywołania młodzieńca do porządku. W artykule wypowiada się psycholog Tomasz Wojciechowski - prezes fundacji na rzecz bezpieczeństwa i współpracy w szkole Falochron. Ocenia, że uczniowie, którzy szerzą treści antysemickie powinni ponosić odpowiedzialność, z kolei władze szkoły nie powinny nazywać takich wydarzeń "głupim żartem" czy "wygłupem".

Ścigani za garbate nosy

W ostatnich dniach został skazany na prace społeczne w wymiarze trzydziestu godzin miesięcznie przez pół roku kibic Resovii. Sąd stwierdził, że podczas derbów Rzeszowa 20-letni Mirosław Ch. brał udział w rozwijaniu "antysemickiego" transparentu z napisem "Śmierć garbatym nosom". Inny szalikowiec został uniewinniony, gdyż sąd nie ustalił "działania z zamiarem bezpośrednim". Prokuratura zapowiada jednak odwołanie się od uniewinnienia. Nikt przy tym nie bierze pod uwagę, że stwierdzenie "Śmierć garbatym nosom" na plakacie, nawet jeśli je odczytywać jako propagowanie jakichś poglądów, w gruncie rzeczy ma mało wspólnego z Żydami, gdyż nie jest przecież przeciwko nim skierowane. W istocie użycie takiego hasła można porównać do użycia sformułowania "judzić" czy "cyganić". Ciekawe jednak, czy niedługo też i za używanie takich określeń dziennikarze "GW" zaczną donosić. Rzecz oczywista i tę sprawę podkręcała "Wyborcza". Z kilku tekstów opublikowanych na ten temat wynika, że najlepiej by było, gdyby każdy, kto tylko odważy się coś powiedzieć o Żydach czy w kontekście, który dziennikarze "GW" uznają za "antysemicki", automatycznie trafiał za kraty.

Czy Szwejk był antysemitą?

W zeszłym tygodniu odbyła się też kolejna rozprawa w sprawie o "antysemityzm", którą rozkręciła "Gazeta Wyborcza" przeciwko lubelskiemu publicyście Grzegorzowi Wysokowi. Kluczowe jest do ustalenia, czy lubelski publicysta narodowy dopuścił się przestępstwa znieważania narodu żydowskiego okazuje się rozstrzygnięcie, na ile obraźliwy był użyty przez niego cytat z "Przygód dobrego wojaka Szwejka" - cytuje relacje lokalnego pisma Grzegorz Wysok, lubelski publicysta i wydawca "Biuletynu", posądzony o szerzenie treści antysemickich. Po blisko trzech latach od opublikowania "Biuletynu", lokalnego pisma środowisk nacjonalistycznych, mało kto pamięta już, jak oraz dlaczego wybuchła afera nieuchronnie kojarząca miasto Lublin z ograniczeniami w korzystaniu z wolności słowa - dodaje. Wysok podaje, że nawet składający wówczas powiadomienie o popełnieniu przestępstwa redaktor Karol Adamaszek z "Gazety Wyborczej" był przekonany podczas kolejnego posiedzenia sądu w dniu 24 maja, że wcale doniesienia nie składał. To jest jakaś farsa. Gdzie jest wolność prasy? Jak można marnować tyle czasu oraz pieniędzy podatników na takie sprawy? - oburzała się cytowana przez lokalną gazetę była radna miejska, ku swemu zdziwieniu wezwana do sądu na świadka, podobnie jak trzydziestu pozostałych rajców. Podczas przesłuchania radni zasłaniali się głównie niepamięcią, wynikającą z upływu czasu. Mówili także, że nie przykładają wagi do rzekomej afery rozdmuchanej niegdyś przez radnego Bryłowskiego z PO. Na kolejnych posiedzeniach przesłuchanych zostanie jeszcze trzydziestu trzech świadków. Jeśli prezydent Aleksander Kwaśniewski czuje się urażony, to przecież może wystąpić wobec mnie z powództwem cywilnym, a do czytania "Biuletynu" nikogo nie zmuszałem - twierdził redaktor Wysok. Dla wydawcy pisma zaskakujące było to, że redaktor "GW" wyparł się tego, że to on zawiadomił policję oraz rozdmuchał aferę. Próbowałem go podpytywać, czy była jakaś narada w "Gazecie Wyborczej" na ten temat oraz z kim to konsultował. Jednak redaktor konsekwentnie szedł w zaparte, że zupełnie nic nie pamięta - opisuje Grzegorz Wysok. Powołałem się także na decyzję prokuratury podjętą przed laty w sprawie Henryka Pająka. Umorzono śledztwo przeciwko niemu, tylko że doszło do tego w innej sytuacji politycznej, za ministra Zbigniewa Ziobry. Prokuratura powołała się na taką klauzulę, że publikowanie w książce czy czasopiśmie nie może być uznane za działanie w sferze publicznej. Publicznie to znaczy za pośrednictwem plakatu czy poprzez przemówienie. Jeżeli coś jest w gazecie czy książce, nikt nie ma obowiązku czy konieczności czytania. Na tej właśnie podstawie prokuratura umorzyła sprawę - mówi. Redaktor Grzegorz Wysok przedłożył sądowi ten precedens jako dodatkową linię obrony. Niezależnie od tego, jakie treści są w "Biuletynie" nie można ich uznać za publiczne - stwierdził. Najbliższe posiedzenie sądu w Lublinie odbędzie się 4 lipca br. Przesłuchiwani będą kolejni radni lubelscy, a później świadkowie obrony zgłoszeni przez Grzegorza Wysoka.

Rafał Pazio
redaktor tygodnika "Najwyższy Czas!"
sprawozdawca sejmowy

Źródło:
"Najwyższy Czas!" nr 24 (1099)
z 11 VI 2011 r., str. X-XI

__________

Komentarz do artykułu:

Powodowani filosemicką paranoją redaktorzy "GW" - jak to w starym dowcipie o tym, z czym rzeczy kojarzą się poborowemu Kowalskiemu - otóż wszędzie widzą antysemityzm. Niestety zamiast starać się powstrzymać tę nerwicę natręctw, alarmują rozmaite urzędy, prokuratury oraz kuratoria, które bojąc się ostrej krytyki "Wyborczej" niejednokrotnie przystępują do działania, gnębiąc swymi procedurami niewinnych ludzi. Dlaczego tak się dzieje - wiadomo. Wyjaśnił to były kandydat na naczelnego "GW", który stwierdził kiedyś, że ludzie z "Gazety Wyborczej" postrzegają się jako nowe wcielenie Żydowskiej Organizacji Bojowej. Problem polega na tym, że zarówno okupacja hitlerowska dawno się skończyła, jak i powstanie w getcie warszawskim upadło. Jeśli "GW" nie jest w stanie tego zrozumieć, to przynajmniej powinni być świadomi tego polscy prokuratorzy, którzy miast nadawać bieg sprawom "antysemickim" prokurowanym przez "Gazetę Wyborczą" powinni je uprzejmie ignorować.

Tomasz Sommer
red. naczelny oraz współwłaściciel
"Najwyższego Czasu!"

3 grudnia 2024

Adamaszek zeznaje

Felieton Adama Leksa

Minęła kolejna rozprawa Grzegorza Wysoka z donosu "Gazety Wyborczej" w Lublinie. Główny delator z ramienia tego geszeftu redaktor Karol Adamaszek zeznawał w sądzie. Z jego opowieści wynikało, że on jako płomienny obrońca uciśnionych, po przeczytaniu jednego z numerów "Biuletynu" Grzegorza Wysoka, zawrzał gniewem i od razu poleciał na komisariat policji sprawdzić, czy aby już zajęli się tym arcygroźnym przypadkiem antysemityzmu, rasizmu oraz Bóg wie czego jeszcze. Wiadomo przecież jak to Żydom w Polsce się źle dzieje. Tak strasznie źle, że gdyby nie osobiste zaangażowanie Karola Adamaszka mogłoby dojść do znacznie czegoś gorszego, choć dokładnie nie wiadomo czego. W niewygodnych sytuacjach zasłaniał się brakiem pamięci (ach, ta pamięć młodych bojowników!) i wyraźnie kluczył. Widocznie z biurka redaktorsko-delatorskiego wszystko wygląda inaczej. Bo łatwiej. Nie ma to jak kapować z domowych pieleszy. I na podwyżkę pensji, a i na premię można liczyć. A tutaj nie dość, że można coś chlapnąć, to jeszcze za friko. No tak, redaktor Adamaszek nie pisze/mówi na darmo i za darmo, co widać po sprawie. A może tylu "nadał", że mu się już wszystko plącze? W każdym bądź razie wschodząca gwiazda konfidencyji lubelskiej dziś nie popisała się. Takich "Gazeta Wyborcza" ma pracowników! Kapusie w rangach redaktorów. Albowiem sam naczelny redaktor Michnik jest odwrotnością króla Midasa. Czego się dotknie, zamienia w gówno. Zasnęliśmy w PRL, zaś obudziliśmy się w III RP. Obudziliśmy się? Nie "Otake Polskie" przecież walczyliśmy.

Adam Leks
red. "Biuletynu"

2 grudnia 2024

Czy Szwejk był antysemitą?


"Nowy Tydzień" o procesie Wysoka

Kluczowe dla ustalenia czy lubelski publicysta narodowy, red. Grzegorz Wysok dopuścił się przestępstwa znieważenia narodu żydowskiego - okazuje się rozstrzygnięcie, na ile obraźliwy był użyty przez niego cytat z "Przygód Dobrego Wojaka Szwejka".

Po trzech latach od opublikowania pierwszych egzemplarzy "Biuletynu Narodowego" - lokalnego pisemka środowisk nacjonalistycznych mało kto pamięta, jak oraz dlaczego wybuchła afera nieuchronnie kojarząca miasto Lublin z ograniczeniami w korzystaniu z wolności słowa. Nawet składający wówczas powiadomienie o popełnieniu przestępstwa red. Karol Adamaszek z "Gazety Wyborczej" był przekonany, że wcale doniesienia nie składał. To jest jakaś farsa! Gdzie jest wolność prasy? Jak można tyle czasu marnować pieniądze podatników oraz czas sądu na takie sprawy?! - oburzała się w sądzie Wioletta Szafrańska-Kocuń, radna miejska ku swemu zdziwieniu wezwana na świadka, podobnie jak 30 pozostałych rajców poprzedniej kadencji.

Przesłuchani Sabina Włodek, Dariusz Sadowski i Mariusz Banach zasłaniali się głównie niepamięcią spowodowaną upływem czasu i nieprzykładaniem większego znaczenia do rzekomej afery, rozdmuchanej przez radnego, mec. Pawła Bryłowskiego. Na kolejnych posiedzeniach przesłuchanych zostanie jeszcze trzydziestu trzech świadków. Jeśli któraś z opisywanych przeze mnie osób, na przykład prezydent Kwaśniewski czuje się urażona to przecież może wystąpić wobec mojej osoby z powództwem cywilnym, a do czytania "Biuletynu" nikogo wszak zmuszałem - broni się konsekwentnie red. Wysok.

(TAK)

Źródło:
"Nowy Tydzień w Lublinie" - tygodnik lokalny
nr 22 (237) z 30 maja 2011 r.
strona VIII

1 grudnia 2024

Spływ po Wieprzu

Ze smutkiem żegnamy
Sławka Albiniaka
pracownika Urzędu Miasta Lublin
oraz czytelnika naszego pisma narodowego

Nabożeństwo żałobne odbędzie się
w dniu 26 stycznia 2011 r. o godz. 10.00
na cmentarzu komunalnym
przy Drodze Męczenników Majdanka w Lublinie
Rodzinie zmarłego oraz Bliskim
składamy wyrazy głębokiego współczucia

Redakcja "Biuletynu"


Garbowskie Gniazdo Sokołów
zapraszają młodzież i dorosłych na spływ kajakowy rzeką Wieprz
odcinkiem Szczekarków-Leszkowice o długości 18 km

Spływ odbędzie się w sobotę 4 czerwca 2011 r.

W programie:
9.20 - I zbiórka, dotyczy uczestników z rejonu Garbowa,
na drodze do Borkowa, koło dawnej Gorzelni
10.00 - II zbiórka, dotyczy wszystkich uczestników, na stacji Orlen w Lubartowie,
na rozwidleniu dróg w kierunku Białegostoku i Białej Podlaskiej
10.05 - przejazd do przystani rzecznej na Wieprzu, w Szczekarkowie około
3 km pod Lubartowem
10.30 - początek spływu dwuosobowymi kajakami
13.30 - przycumowanie do brzegu w Leszkowicach, gmina Ostrówek,
zakończenie spływu
14.00 - powrót do przystani w Szczekarkowie, pieczenie kiełbaski na ognisku

Koszt udziału w spływie: wynajem kajaka z transportem powrotnym -
15 zł za osobę wersja standardowa lub 20 zł wersja komfortowa
Udział w ognisku to ok. 10 zł

Zgłoszenia do udziału w spływie przyjmuje:
Zdzisław Niedbała z Lublina
tel. 0-603-867-457

31 marca 2011

Zamknięcie numeru


Informujemy Czytelników, że z dniem 1 kwietnia br. zamykamy bieżący numer naszego pisma. Jednocześnie zwracamy się z apelem do wszystkich osób, które mogłyby oraz chciały w sposób stały, aktywnie i regularnie sprzedawać nasz "Biuletyn" we własnym środowisku na terenie kraju oraz w środowiskach Polaków za granicą, aby nawiązały z nami kontakt i współpracę. Chodzi o rozprowadzanie minimum po pięć egzemplarzy w najbliższym kręgu swoich odbiorców: rodziny, znajomych, przyjaciół. Oferujemy również swoim sympatykom miejsce na nieodpłatne ogłoszenie komercyjne na internetowej stronie naszego pisma. Zastrzegamy sobie jednak prawo odrzucenia obwieszczenia o treści kompromitującej, podejrzanej albo jaskrawo niezgodnej z linią pisma, a zatem zwłaszcza reklamy przemocy, satanizmu, używek, pornografii itp.

30 marca 2011

Ruszył proces o antysemityzm

Przy udziale żywo reagującej publiczności
ruszył proces o antysemityzm

Przed lubelskim Sądem Rejonowym rozpoczął się proces miejscowego dziennikarza i publicysty red. Grzegorza Wysoka, dawnego współpracownika ROPCiO, internowanego w stanie wojennym oskarżonego o "antysemityzm" oraz "nawoływanie do waśni na tle narodowościowym". Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, polegającego między innymi na publikacji w 2008 r. artykułów na temat skali roszczeń reprywatyzacyjnych środowisk żydowskich wobec Polski, złożyli dziennikarz lokalnego dodatku "Gazety Wyborczej" i ówczesny radny Platformy Obywatelskiej mec. Paweł Bryłowski z Lublina. Oprotestowali oni w ten sposób fakt kolportowania wydawanego przez redaktora Wysoka "Biuletynu Narodowego" do skrzynek rajców w lubelskim ratuszu. Sąd miał początkowo wątpliwości odnośnie małej precyzji stawianych narodowcowi zarzutów, ale ostatecznie sprawa trafiła na wokandę.

Podczas blisko trzygodzinnych wyjaśnień Wysok bronił się argumentem, że posługiwał się wyłącznie publicznie dostępnymi materiałami, jak publikacje Światowego Kongresu Żydów, badania profesora Feliksa Konecznego czy prace współtwórcy Unii Europejskiej hrabiego Coudenhove-Kalergiego. Przede wszystkim przeprowadził jednak polemikę z zastępującymi w zasadzie akt oskarżenia opiniami biegłych rzeczoznawców - politologa doktora hab. Konrada Zielińskiego (stypendysty izraelskich instytucji naukowych) oraz językoznawcy prof. Ryszarda Tokarskiego. Na wystąpienie Wysoka żywiołowo reagowała zgromadzona w sądzie publiczność złożona z sympatyków idei narodowej.

(TAK)

Źródło:
"Nowy Tydzień w Lublinie" - tygodnik lokalny
nr 16 (231) z 18-25 kwietnia 2011 r.
strona II

29 marca 2011

Rękas: Proces o cytaty


Foto:
Red. Grzegorz Wysok
na sali rozpraw Sądu Rejonowego
w Lublinie

Proces o cytaty

Oskarżenie lubelskiego narodowca Grzegorza Wysoka o "antysemityzm" i "nawoływanie do waśni narodowościowych" dowodzi, że nawet prokuratura rozumie, iż wystarczy spokojnie opisać skalę roszczeń żydowskich wobec Polski czy też przedstawić życiorysy niektórych osób prominentnych w życiu publicznym, a istotnie - poziom antysemityzmu w społeczeństwie może znacznie wzrosnąć. Pytanie jest tylko, czy to wystarczająca podstawa, by ścinać głowę posłańcowi przynoszącemu złe wieści o "Judeopolonii".

Akt oskarżenia w procesie rozpoczętym w czwartek w Lublinie jest możliwie nieostry oraz nieprecyzyjny, nie wskazując nawet które to wypowiedzi, czy publikacje red. Wysoka mają mieć charakter zniesławiający Żydów. W tej sytuacji protezą aktu oskarżenia są dwie opinie rzeczoznawców - politologa żydoznawcy, doktora Zielińskiego (stypendysty żydowskich instytucji naukowych) oraz językoznawcy prof. Ryszarda Tokarskiego. Obie one opierają się na popularnym poglądzie, że co jest antysemityzmem - to generalnie "pan wisz, a Żydzi rozumieją" i żadne dodatkowe wyjaśnienia nie są w tym zakresie potrzebne. W efekcie Wysok został antysemitą i za cytowanie opinii profesora Feliksa Konecznego o cywilizacji żydowskiej i za przytaczanie peanów żydofilskich hrabiego Coudenhove Kalergiego. Antysemitą okazał się też redaktor Michalkiewicz nazywający "Gazetę Wyborczą" "żydowską gazetą dla Polaków" i red. Cichy przytaczający żydowskie życiorysy kierownictwa swojej redakcji. Najbardziej zaś antysemicki okazał się Jarosław Hasek, który to w "Przygodach Dobrego Wojaka Szwejka" napisał znamienne zdanie: "bezczelne są te kurwy i zuchwałe", co się nieszczęśliwie red. Wysokowi skojarzyło ze skalą roszczeń "przedsiębiorstwa Holocaust".

Wobec takiego ciężaru oraz przyszpilającej precyzji oskarżeń kilkugodzinne wyjaśnienia red. Wysoka miały raczej znamiona wykładu historycznego, którego każdy kolejny akapit kończył się sformułowaniem: "ale przecież są to oczywiste i powszechnie znane fakty". Niestety, ponieważ zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przeciw narodowcowi złożyli dziennikarz "Gazety Wyborczej" oraz prominentny polityk lubelskiej Platformy Obywatelskiej - sądowi nie pozostało nic innego, jak brnąć dalej w tę szopkę. Swoją drogą jednak należy wstrzymać się z krytyczną oceną delatorskiej aktywności "GW" i PO. W końcu gdy wołamy na ulicy "He, Jasiu!" - to nie dziwimy się, że oglądają się wszyscy Jankowie. Gdy więc red. Wysok napisał o Żydach - to niby kto miał zareagować?

Konrad Rękas
dziennikarz, były radny oraz przewodniczący
Sejmiku Województwa Lubelskiego

__________

Opublikowano również na:
konserwatyzm.pl
mysl.polska.pl

28 marca 2011

Sprawa Wysoka do umorzenia

12 VIII 2010 r. w Lublinie. Prezentuję film rejestrujący przebieg procesu red. Grzegorza Wysoka oskarżonego o antysemityzm, na którym sędzia Andrzej Woźniak zapowiedział, że skieruje sprawę na posiedzenie niejawne celem jej umorzenia.

Tadeusz Zieliński

Video 1:
Redaktor Grzegorz Wysok
na rozprawie sądowej





Szanowni Państwo!

12 sierpnia 2010 r. ponownie ruszył mój proces. Okazuje się, że w dzisiejszej Polsce wystarczy tylko jeden telefon z redakcji "Gazety Wyborczej", żeby uruchomić machinę sprawiedliwości - chciałoby się rzec ludowej oraz postawić przed "niezawisłym sądem" każdego, kto ośmieli się stanąć na drodze postępu, a już nie daj Boże nawet krzywo spojrzeć na "starszego brata w wierze", choćby nawet ten brat chciał nałożyć na nas miliardowy haracz. Ale żeby "niezawisły sąd" mógł efektywnie realizować nałożone przez Partię zadania, musiał wcześniej swój obowiązek spełnić "niezależny" biegły. W moim przypadku taką rolę pełnił funkcjonariusz Wydziału Politologii UMCS p. dr hab. Konrad Zieliński, który za "godziwą zapłatę" przygotował stosowną ekspertyzę.

2 października 2008 r. zostałem telefonicznie wezwany na Komendę Policji w Lublinie celem złożenia wyjaśnień w sprawie redagowanego przeze mnie "Biuletynu". Podstawą wezwania był donos redaktora żydowskiej gazety dla Polaków Karola Adamaszka oraz pisemne zeznanie radnego PO p. Pawła Bryłowskiego, na postawie którego lubelska Prokuratura wszczęła przeciwko mnie postępowanie karne. Poszło o dosadny cytat z "Przygód dobrego wojaka Szwejka" ("bezczelne są te kurwy oraz zuchwałe"), którym skomentowałem żądania wysuwane pod adresem Polski przez te organizacje żydowskie, które prof. Norman G. Finkelstein (nawiasem pisząc Żyd) określa jako "przedsiębiorstwo holocaust", zaś które domagają się wypłacenia haraczu określanego eufemistycznie odszkodowaniami w wysokości około 65 mln dolarów. W tym samym artykule opisałem też próby utworzenia przez niejakiego Ronona Eidelmana drugiego po Izraelu państwa żydowskiego na terytorium wykrojonym z polskich Ziem Zachodnich oraz przedstawiłem krótką historię wcześniejszych prób podejmowanych w przeszłości w celu budowy tzw. Judeopolonii.

30 grudnia 2008 r. prokurator Agnieszka Pakuła oskarża mnie o to, że "w wydawanym przez siebie czasopiśmie, z góry powziętym zamiarem, na łamach strony internetowej oraz poprzez kolportowanie do skrzynek radnych Miasta Lublin publicznie nawołuję do nienawiści wobec narodowości żydowskiej, jak również znieważam wymienioną grupę ludności z powodu jej przynależności wyznaniowej". Zarzuty te Prokuratura formułuje w oparciu o opinię doktora hab. Konrada Zielińskiego z UMCS - autora książki o lubelskiej Jesziwie, którą w dniu 12 marca 2009 roku próbuję bezskutecznie obalić, a samego biegłego oskarżyć o przestępstwa z art. 233 par. 4 kk. 7 stycznia 2009 r. na Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie zostaję ostatecznie zaznajomiony ze zgromadzonymi materiałami dotyczącymi stawianych mi zarzutów rzekomego naruszenia art. 256 i 257 kk, lecz po zapoznaniu się nimi stwierdziłem, że brakuje w nich zeznań głównych współpracowników pisma, którzy mogliby rzucić światło na kulisy wydawania "Biuletynu" oraz jego kolportażu. 13 stycznia 2009 r. składam do Prokuratury Rejonowej pisemny wniosek o przesłuchanie red. Adama Leksa, Piotra Sławińskiego, Mariana Kowalskiego, Piotra Zychowicza oraz Stanisława Michalkiewicza, a także świadka p. dr Eugeniusza Sendeckiego z Warszawy, który znał moją działalność oraz zrealizował szereg filmów, co znajdowało się w aktach sprawy.

Akt oskarżenia przeciwko mnie zostaje wniesiony do Sądu Rejonowego w dniu 12 maja 2009 r. 22 września Sąd I instancji po rozpoczęciu rozprawy głównej kieruje sprawę na posiedzenie i zaskarżonym postanowieniem wydanym w dniu 16 października 2009 r. zwraca sprawę Prokuratorowi celem uzupełnienia postępowania przygotowawczego. W uzasadnieniu swojej decyzji pani sędzia Agnieszka Smoluchowska wskazuje, że akt oskarżenia nie zawiera określenia gdzie miałbym nawoływać do nienawiści na tle rasowym, ani w jaki konkretnie sposób znieważać ludność narodowości żydowskiej z powodu jej przynależności etnicznej lub wyznaniowej. Ponadto w ocenie sądu opis czynu prokuratora nie sprostał wymogom art. 212 par. 1 kpk, zaś prokurator gromadząc materiał dowodowy zaniechał szeregu istotnych czynności w wyniku czego akta sprawy wskazywały istotne braki postępowania. Na powyższe postanowienie zażalenie składa p. prokurator Agnieszka Pakuła, która zarzucając obrazę art. 345 par. 1 kpk wniosła o uchylenie zaskarżonego orzeczenia. 26 listopada 2009 r. Sąd Okręgowy w Lublinie po rozpoznaniu zażalenia wniesionego przez prokuratora, na podstawie art. 437 par. 1 kpk uchyla zaskarżone postanowienie, a moją sprawę przekazuje Sądowi w Lublinie do ponownego rozpoznania. Na rozprawie głównej w dniu 12 sierpnia 2010 roku sędzia Andrzej Woźniak po wysłuchaniu mojego oświadczenia kieruje sprawę na posiedzenie niejawne w kierunku jej umorzenia.

Informuję, że z dniem 1 VIII 2010 r. zawieszam działalność wydawniczą z powodów osobistych. Wszystkim Państwu zarówno tym z kraju jak i zza granicy, którzy w ostatnim czasie udzielili mi poparcia, rad oraz pomocy serdecznie dziękuję. Pod koniec września spodziewam się ostatecznego rozstrzygnięcia mojej sprawy, o czym poinformuję na stronie http://grzegorzwysok.blogspot.com/, do której odwiedzenia wszystkich zachęcam. Szczególne wyrazy podziękowania kieruję na ręce założyciela "Telewizji Narodowej" p. dr Eugeniusza Sendeckiego, a także redaktora Tadeusza Zielińskiego (mndystrybucja) - niezmordowanego realizatora internetowych filmów, za pośrednictwem których mogłem poinformować szerszą publiczność o moich kłopotach. Namawiam do oglądania obu tych stacji, bo naprawdę warto. Nadal czekam na opinie oraz uwagi dotyczące mojego czasopisma. Osoby, które pragną otrzymać archiwalne numery "Biuletynu Narodowego" proszę o kontakt i podanie adresu do korespondencji.

Grzegorz Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"

27 marca 2011

adwokat.pl o Wysoku

14 IV 2011 r.

Ruszył proces o antysemityzm

Przed lubelskim Sądem Rejonowym rozpoczął się proces miejscowego dziennikarza i publicysty Grzegorza Wysoka - dawnego współpracownika ROPCiO, internowanego w stanie wojennym, oskarżonego o "antysemityzm", a także "nawoływanie do waśni na tle narodowościowym". Zawiadomienie o popełnieniu tzw. "przestępstw", polegających na publikacji w 2008 roku artykułów na temat skali roszczeń reprywatyzacyjnych środowisk żydowskich wobec Polski złożyli dziennikarz lokalnego dodatku "Gazety Wyborczej" oraz prominentny polityk tutejszej Platformy Obywatelskiej. Wysok broni się, że posługiwał się wyłącznie publicznie dostępnymi materiałami, takie jak publikacje Światowego Kongresu Żydów, badania prof. Feliksa Konecznego, czy nawet prace współtwórcy Unii Europejskiej, hrabiego Coudenhove-Kalergiego. W trakcie trzygodzinnych wyjaśnień rozpoczynających proces red. Wysok wskazywał na te materiały źródłowe, polemizując tym samym z ocenami przedstawionymi w dwóch opiniach biegłych rzeczoznawców - politologa dra Konrada Zielińskiego (stypendysty izraelskich instytucji naukowych) oraz językoznawcy prof. Ryszarda Tokarskiego. Te zaś - co interesujące od strony formalnej - w istocie zastępują sam akt oskarżenia, który nie zawiera cytatów ze sformułowań uznanych za sprzeczne z art. 255 i 256 kk, lecz jedynie nakreśla umowne ramy czasowe "wielokrotnego zaistnienia przestępstwa". Innymi słowy więc intencjonalne rozumienie pojęcia antysemityzmu (zresztą niepenalizowanego bezpośrednio w polskim systemie prawnym) zderza się w tym przypadku z próbą powołania się na konstytucyjną zasadę wolności słowa i swobodę badań naukowych.

(karo)

Źródło:
skutecznyadwokat.pl

26 marca 2011

Filosemicka cenzura w działaniu

Foto:
Na zdjęciu - autor tekstu

Filosemicka cenzura w działaniu

14 kwietnia odbyła się kolejna rozprawa w Sądzie Rejonowym w Lublinie - opowiada Grzegorz Wysok. Po raz pierwszy stawił się przedstawiciel prokuratury. Sędzia rozpoczął od zapytania, czy akt oskarżenia jest zrozumiały. Stwierdziłem, że nie, gdyż zarzuca mi się, jakobym na łamach pisma pt. "Biuletyn" działając ze z góry podjętym zamiarem nawoływał do nienawiści na tle rasowym, religijnym oraz narodowym. Nie jest jednak określone, jakimi słowami i w którym miejscu. Zwracam uwagę na sformułowanie "z góry podjętym zamiarem" - dodaje. Grzegorz Wysok stwierdził w swoich wyjaśnieniach, że będzie polemizował z opiniami biegłych. Rozpoczął on od polemiki z ekspertyzami. Wyjaśnienia trwały ponad trzy godziny. Sędzia nie ingerował w wyjaśnienia. Na sali oprócz publiczności byli studenci praktykanci. Żartowano, że będą się przyuczać, jak w przyszłości sądzić tego typu sprawy - stwierdził wydawca "Biuletynu".

Sprawa zaczęła się, kiedy redaktor Grzegorz Wysok w jednym z numerów swojego pisma opublikował artykuł dotyczący roszczeń majątkowych wysuwanych wobec Polski przez "pewne środowiska żydowskie". Powołał się na określenie "przedsiębiorstwo Holokaust", użyte przez profesora Normana Finkelsteina. Doniesienie do prokuratury złożył w 2008 roku młody dziennikarz "Gazety Wyborczej" Karol Adamaszek. Akt oskarżenia został sporządzony na podstawie opinii biegłego dr hab. Konrada Zielińskiego z Wydziału Politologii UMCS. Prokuratura zdecydowała się postawić dwa zarzuty: nawoływania do nienawiści narodowej i propagowania ustroju faszystowskiego. W elaboracie biegłego próbowano te zarzuty uzasadniać. Grzegorz Wysok chciał się bronić i podał nawet biegłego do prokuratury, ale nie podjęto żadnych czynności. Opinia biegłego była analizą wielu artykułów. Znajduje się w niej porównanie Grzegorza Wysoka do Hitlera, którego ulubioną lekturą była "Mein Kampf". W jednym z artykułów porównałem zbrodnie dokonane przez Ukraińców na Wołyniu do zagłady Ormian dokonanej przez Turków. Z tego faktu biegły wywnioskował, że zanegowałem Holokaust, dlatego że nie wspomniałem, iż UPA mordowała także Żydów - tłumaczy Grzegorz Wysok. W 2010 roku sąd uznał, że sprawa nie nadaje się do procedowania, gdyż nie wskazano, w którym miejscu zostało popełnione przestępstwo. Wydawca "Biuletynu" przyjął, że na tym sprawa się skończy. Media i niektóre środowiska w Lublinie zaczęły stawać w obronie Grzegorza Wysoka. Zapowiedziano jednak kolejne posiedzenie. Sąd powołał innego biegłego, tym razem z zakresu językoznawstwa. Profesor Ryszard Tokarski miał badać konkretne sformułowania z leksykalnego punktu widzenia.

Pierwsza ekspertyza została sporządzona przez doktora Zielińskiego. Ja już się z nim starłem na sali sądowej i wykazałem jego niekompetencję - komentuje Grzegorz Wysok. Druga opinia miała być opinią językoznawcy. Jest mi ciężko się ustosunkowywać do tej ekspertyzy, bo odnosi się do różnych moich tekstów. Językoznawca miał dokonać oceny pod względem zastosowanego języka wypowiedzi. Napisał podobny w duchu do opinii poprzedniego biegłego esej na temat wizji świata, jaką w publikacjach przedstawiam - dodaje. Według Grzegorza Wysoka, biegły stwierdził, że redaktor "Biuletynu" sprawnie posługuje się językiem, stosuje ironię, parafrazę oraz odwołuje się do stereotypów językowych. To miałoby świadczyć, że robię wszystko w złych intencjach oraz z dużym nagromadzeniem złej woli. Profesor Tokarski napisał, że wizja świata jaka się wyłania z moich tekstów, to wizja oblężonej twierdzy oraz wszechogarniających zagrożeń. Jako przykłady podał kwestię mojego negatywnego stosunku do NATO i Unii Europejskiej - komentuje Grzegorz Wysok. Autor w tekstach pochodzących z 2008 roku, kiedy przyjęto traktat lizboński, pisał o zdradzie i sprzeniewierzeniu się przysiędze poselskiej. Grzegorz Wysok zauważa, że dziś również sprawa tzw. roszczeń środowisk żydowskich nabiera zupełnie innego znaczenia. Okazało się, że te roszczenia nawet minister Radek Sikorski zanegował. Ja to pisałem w 2008 roku. Teraz problem pojawił się w dyskusji publicznej. Dzięki temu procesowi znowu się o tym przypomni. Może sąd spojrzy na sprawę inaczej, jako na troskę obywatelską o dobro państwa - stwierdza.

Posiedzenie z 17 lutego 2011 roku zakończyło się decyzją sądu, w której uznano, że nie można umorzyć sprawy, ponieważ istnieją dwie opinie biegłych skierowane przeciw Grzegorzowi Wysokowi. Podczas rozprawy 14 kwietnia wydawca "Biuletynu" mógł po raz pierwszy odnieść się do opinii ekspertów, jak również polemizować z nimi. W lubelskim dodatku "Gazety Wyborczej" pojawiła się publikacja w bardzo podobnej sprawie. Został uniewinniony redaktor naczelny "Prawidła" z Radomia. Oskarżony został o podobne "zbrodnie". Sąd uznał, że nie doszło do czynu przestępczego, zaś prokuratura złożyła apelację, więc teraz sprawa będzie się toczyła przed sądem apelacyjnym w Lublinie. "Wyborcza" ostrzy zęby oraz potępia radomski sąd, jak śmiał uniewinnić "antysemitę"! Okazuje się, że sądy nie są w pełni dyspozycyjne wobec dyrektyw "Wybiórczej". To bardzo pocieszające - opowiada Grzegorz Wysok.

Rafał Pazio
redaktor tygodnika "Najwyższy Czas!"
wicestarosta Powiatu Wołomińskiego

Źródło:
"Najwyższy Czas!" nr 17-18 (1092-1093)
z 30 kwietnia 2011 r., str. XVIII

25 marca 2011

Do red. "Polskich Spraw"

Szanowny Pan
mgr inż. Maurycy Śmidowicz
Poznań

Miałem przyjemność zapoznać się z Pana wydawnictwem "Polskie Sprawy" nr 168-169. Przyznam artykuły są ciekawe oraz diagnoza istniejącej rzeczywistości, uwzględniająca materiały źródłowe, bardzo trafna. Niech Pan jednak zważy oraz oceni, jak wiele jest autorów i piśmiennictwa ograniczającego się do trafnych diagnoz, opisów patologii i oznak rozkładu polityczno gospodarczo kulturalnego polskiego narodu, a jak niewiele jest materiałów traktujących o tym co w związku z tym robić by powrócić do normalności i zadbać o to by interesy polskiego narodu były realizowane na możliwie najwyższym poziomie. Uważam, iż należy się skupić na wskazaniu polskiemu narodowi generalnego kierunku działania oraz zadań pośrednich koniecznych do wykonania dla osiągnięcia tego kierunku. Forma przekazu i wyjaśniania tych konieczności musi być na tyle prosta aby naród zdolny był należycie zrozumieć niezbędność podjęcia i prowadzenia aż do skutku walki o suwerenność w swoich sprawach, ponieważ tylko w tych okolicznościach przyszłość pokaże pozytywne skutki jego wysiłku. Nie umniejszam w żadnym przypadku konieczności piętnowania obecnej rzeczywistości, lecz widzę jako argumentację jasno sprecyzowanych działań, których poziom dojrzałości będzie na tyle wysoki, że uzyska powszechnie wsparcie polskiego narodu. Aby nie być gołosłownym zapraszam Pana do lektury tekstów oraz materiałów filmowych zawartych w witrynie lubelskiego środowiska narodowego. Byłbym również wdzięczny, gdyby Pan był uprzejmy podzielić się swoimi uwagami oraz ewentualnymi propozycjami w wyniku przejrzenia materiałów witryny. Byłbym również wdzięczny w zaproszeniu do wspólnej budowy witryny znanych Panu osób ze środowiska poznańskiego, aby zechcieli zamieszczać swoje artykuły na tematy ustroju państwa Polaków, jego funkcji itd. Mam tu na myśli oficerów sił zbrojnych, służb dyskretnych, ekonomistów, samorządowców, dyplomatów oraz służb medycznych. Przy okazji to bardzo smutne, a znane mi zjawisko nakreślone przez Pana mec. Waldemara Gałuszko, dotyczące sytuacji gm. miejskiej Szczecin. Urodziłem się tam po wojnie. Stryj mój był pierwszym burmistrzem Polic i wspólnie z prof. Zarembą, pierwszym wojewodą Szczecina organizował początki administracji w znacznie cięższych okolicznościach. Odszedł z działalności publicznej w 1948 roku po powstaniu PZPR ze zrozumiałych względów. Wobec nieco złożonej sytuacji socjologicznej na Pomorzu Zachodnim i w samym Szczecinie (skutki akcji Wisła) sugerowałbym, aby polskie środowisko narodowo patriotyczne w porozumieniu ze środowiskiem ukraińskim wspólnie zastanowili się nad wystawieniem i poparciem kandydata na Prezydenta Miasta Szczecina i kandydatów na radnych spośród osób spoza PO, PIS, Lewicy, Ludowców tj. ugrupowań finansowych z budżetu centralnego. Wtedy bowiem istnieje szansa na ukrócenie (wycięcie) wszelkich patologii. Władze musiałyby przeprowadzić restrukturyzację układu własnościowego w obszarze gruntów gminy oraz rozłożyć ryzyka na rozwój aktywności gospodarczej przy pomocy kupiectwa lokalnego, nie pozbywania się gruntów i nieruchomości cwaniakom i zorganizowanym grupom przestępczym. Należałoby przystąpić do odbudowy przemysłu stoczniowego poczynając od budowy jednostek, rozszerzając więzy kooperacyjne przez np. kontakty kooperacyjne z przemysłem Poznania. Zarząd Gminy Miejskiej powinien być przygotowany do profesjonalnego zarządzania działalnością bieżącą jak również i remontowo modernizacyjno inwestycyjną gminy. Wzory takich papierów zarządczych posiadam w formie plików Exela dla gm. Lublin. Mogę je udostępnić.

Z wyrazami szacunku!

Waldemar O.
redaktor "Biuletynu"

24 marca 2011

Spotkanie z siostrą Michaelą Pawlik


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - siostra Michaela z Zgromadzenia
Sióstr Dominikanek Misjonarek
Jezusa i Maryi

"Inwazja neopogaństwa" to tytuł spotkania z siostrą Michaelą Pawlik OP, które odbyło się w Lublinie, a zorganizowane zostało przez klub gazety "Polonia Christiana" oraz Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół". Siostra Michaela Pawlik, znawczyni hinduizmu, psycholog oraz filozof wygłosiła prelekcję o hinduistycznych religiach wykorzystywanych przez masonerię do walki z chrześcijaństwem dla stworzenia nowej, uniwersalnej religii, nie mającej nic wspólnego z etyką, na której wykształciła się cała cywilizacja Europy. Przebywając wiele lat na subkontynencie indyjskim, jak mało kto poznała ten pogański panteizm oraz mity, którymi został on przyobleczony przez żydo-masonerię na użytek chrześcijańskich "mas". Prelegentka szczególny nacisk położyła na wskazanie zagrożeń płynących z tegoż tytułu, wyjaśniając jednocześnie szczegółowo różnice pomiędzy hinduizmem, a chrześcijaństwem. Istotnym walorem prelekcji było to, że prelegentka posługiwała się prostym oraz bardzo potocznym językiem, dotykając skomplikowanych problemów walki z chrześcijaństwem, co też niewątpliwie zwiększało komunikatywność wypowiedzi. Siedem zrealizowanych odcinków filmowych z przebiegu spotkania można obejrzeć na internetowym serwisie YouTube.

Adam Leks
redaktor "Biuletynu"

23 marca 2011

Chrystus Król w Świebodzinie

Powstanie Listopadowe
i Chrystus Król w Świebodzinie

29 listopada 2010 r. minęła 180 rocznica wybuchu Powstania Listopadowego. Skoro historia jest nauczycielką życia, warto zapytać, jakiej też lekcji udziela dzisiaj Polakom poprzez wspomnienie tamtej wojny. Po upadku napoleońskiego dyktatu nad Europą dającego zyski (poza Francją) jedynie zniewolonemu narodowi polskiemu, koalicja antyfrancuska postanowiła stworzyć na nowo porządek europejski. Austria, Prusy oraz Anglia były państwami bądź całkowicie sterowanymi przez loże masońskie, bądź też formalnie chrześcijańskimi (Austria), jednak pod silnym wpływem loży. Z drugiej strony występowała Rosja, to jest kraj dźwigający na sobie główny ciężar walk z imperium Napoleona, kraj chrześcijański, lecz rządzony przez niemiecką grupę dworską cara Aleksandra I, syna Niemki ze Szczecina. Tu wpływy masonerii były nikłe wobec władzy. Stąd na Kongresie Wiedeńskim rozgorzał spór miedzy carem, a resztą koalicji.

Aleksander chciał zjednoczyć wszystkie ziemie polskie pod swoim berłem i nadać im mniejszy lub też większy zakres autonomii. To bardzo mocno zaniepokoiło masońskich koalicjantów. Obawiali się, że stracą łup w postaci zabranych ziem polskich w trzech rozbiorach. Ponadto rozumieli, że zjednoczenie trzech zaborów to dogodna podstawa do walki niepodległościowej polskiego narodu. Masoni zachodnioeuropejscy zaś nie życzyli sobie, w najwyższym stopniu, wskrzeszenia katolickiego państwa w centrum Europy. Szatańskie zaślepienie i zoologiczna nienawiść do katolicyzmu uniemożliwiały dyplomatom, takim jak: Hardenberg, Metternich, Talleyrand czy Robert Stewart (hrabia Castlereagh) zrozumienie, że zniknięcie państwa polskiego zburzyło równowagę sił w Europie i wykoleiło cały proces historii Europy w XIX wieku. Dlatego nie dopuścili do realizacji planów cara. Dopiero na wiadomość o powrocie Napoleona z Elby do Paryża zgodzili się na pomysł Aleksandra, by na terytorium Księstwa Warszawskiego (bez Wielkopolski) powstało marionetkowe państewko polskie w unii personalnej z Rosją. Cesarz zobowiązał się nadać mu nazwę "Królestwo Polskie", konstytucję i koronować się królem polskim. Formalnie więc nazwa oraz państwo polskie zostało przywrócone do istnienia jako kontynuacja Księstwa Warszawskiego. Ponadto we Wschodniej Europie umocniło się potężne imperium carskie, całkowicie niezależne od masonerii i sięgające granicami aż do Warty. Musiało to niepokoić mistrzów lóż europejskich, marzących o zbudowaniu zjednoczonej Europy, Stanów Zjednoczonych Europy na wzór USA jako państwa laickiego.

Istnieje potrzeba rozpoznania wpływów, jak również inspiracji lóż europejskich na organizacje oraz osoby na kierowniczych stanowiskach w Królestwie Kongresowym. Szczególnie chodzi o sposób, w jaki żerowały one na potrzebie narodu przywrócenia niepodległego państwa polskiego i pragnieniu uwolnienia się spod rosyjskiej kurateli. Mijały lata, polityka inwestycyjna i finansowa ks. Ksawerego Druckiego Lubeckiego oraz industrializacja Królestwa kazały przypuszczać, że za 30 lat państewko polskie stanie się najprężniejszym organizmem gospodarczym Europy Środkowej. Masoni uznali więc, że trzeba popchnąć Polaków do zrywu powstańczego oraz tym samym sprowokować cara rosyjskiego do unicestwienia procesu rozwojowego Kongresówki. Polska klasa polityczna tamtej epoki to dzieci czasów tzw. oświecenia, wpływów rewolucji francuskiej i rządów Napoleona. Ludzie ci nastawieni byli więc do Kościoła Katolickiego obojętnie lub też niechętnie. Skrajny przykład stanowi minister oświaty Księstwa Warszawskiego a potem Królestwa Stanisław Potocki. Prowadził on programową krucjatę przeciwko Kościołowi. Zostawił po sobie książkę pt. "Podróż do Ciemnogrodu", paszkwil na katolicką Polskę. Patriotyzm polski tamtej epoki odłączony został od przymierza z Chrystusem. Weterani wojen napoleońskich uprawiali swoisty kult jednostki, czcząc oraz rzewnie wspominając zmarłego cesarza Francuzów.

Powszechnie zapomniano, że nie człowiek, choćby genialny, ale Chrystus jest Panem historii i On jest szafarzem dziejów jednostki i narodów. Patriotyzm polski odłączony od Bożej mądrości i przymierza z Bogiem uległ łatwo pokusie "czynu zbrojnego". Historia pokazała, że był to czyn samobójczy. W 1830 roku sytuacja polityczna w Europie nie dawała Polakom żadnych szans na pomoc w walce z potężna Rosją. Zryw listopadowy, detronizacja cara przez Sejm było wypowiedzeniem wojny potężnemu Goliatowi przez słabiutkiego Dawida. Biblijny Dawid zwyciężył Goliata mocą Bożą, po ludzku nie miał żadnych szans. Polski Dawid wzgardził Bożym sojuszem, zdał się na własne, ludzkie siły i został zmiażdżony przez rosyjskiego olbrzyma. Koniunktura sposobna dla polskiego wybicia się na niepodległość zarysowała się dopiero dwadzieścia lat później. Wówczas Anglia i Francja zawiązały koalicję z Turcją oraz zaatakowały Rosję. Gdyby powstanie wybuchło w tym momencie, istniała duża szansa na przywrócenie Królestwu pełnej niepodległości. Tym bardziej, że byłoby to państwo bardzo silne gospodarczo. Niestety, poważne osłabienie wiary oraz zaufania do Chrystusa przez polskie, ówczesne elity, podatność na wpływy i inspiracje masońskie z Zachodu doprowadziły do zacieśnienia antypolonizmu trzech zaborców i ich antypolskiej solidarności. Masoni cel osiągnęli. Rękami cara unicestwili państwowość polską w zarodku. Groźba odbudowy twierdzy katolicyzmu w Europie w XIX wieku została zażegnana.

Minęło 180 lat. Dziś jesteśmy świadkami ratalnego unicestwiania państwa polskiego w otchłani Stanów Zjednoczonych Europy. Trwa inwazja pogaństwa na Polskę w każdej dziedzinie życia. Dyktat euro masonerii w życie niby niepodległej Rzeczypospolitej poprzez wynajętych ludzi stwarza dla narodu śmiertelne zagrożenie. Dlatego też dziś Chrystus Pan dopomina się, by naród intronizował Go na Króla Polski. Intronizacja ma pokazać Zbawicielowi, że Polacy wybierają Jego naukę oraz odrzucają lucyferyczną inwazję Zachodu. Poświęcenie pomnika Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie 21 listopada 2010 roku to krok w kierunku żądanej przez Chrystusa intronizacji Jego Osoby na Króla Polski. Czas jednak nagli i Pan nie będzie czekał w nieskończoność. Czy bicz kataklizmów w tym roku za mało jeszcze Polaków wychłostał? Niech ci, w ręku których spoczywa decyzja, użyją wreszcie rozumu i wyciągną wnioski z lekcji historii sprzed 180 lat. Rok 2010 był rokiem żywiołów, których Bóg użył, by przypomnieć Polakom, kto tu rządzi. W 1812 roku ten sam Bóg kazał Napoleonowi bezradnie patrzeć jak jego żołnierze umierają tysiącami w śnieżnych zaspach z głodu. Napoleon przed wyprawą na Moskwę zapowiedział swoim generałom, że za dwa lata będzie panem całej kuli ziemskiej. Na drodze śmierci, miedzy Berezyną a Wilnem Chrystus udowodnił mu, że to On jest Bogiem a nie cesarz Francuzów. Historia się powtarza wobec tych, którzy nie umieją niczego nauczyć się na tragicznych błędach przodków.

Sławomir Krzyżanowski
redaktor "Biuletynu"

22 marca 2011

Śmierć Ratajczaka niewyjaśniona

Foto:
Na zdjęciu - dr Ratajczak
na sali rozpraw


Niska wnikliwość śledczych

W czerwcu znaleziono ciało doktora Ratajczaka w samochodzie zaparkowanym przed Centrum Handlowym "Karolinka" w Opolu. Zwłoki były w stanie całkowitego rozkładu. Podczas postępowania opolskich śledczych nie odkryto zmian urazowych, które mogłyby być przyczyną śmierci. Przyjęto, że zmarły nadużył alkoholu. Poseł Zbigniew Nowak upublicznił kopię akt śledztwa. W omówieniu tych dokumentów pojawia się informacja o niskiej wnikliwości organów podczas wyjaśniania przyczyn śmierci dr Ratajczaka.

Dr Dariusz Ratajczak, historyk z Uniwersytetu Opolskiego został wyrzucony z pracy po wydaniu książki "Tematy niebezpieczne" - zbioru esejów historycznych, zawierających między innymi omówienie poglądów rewizjonistów Holokaustu. Właściwie nie było w Polsce osób lub organizacji, które byłyby w stanie powstrzymać komisję dyscyplinarną przed wyrzuceniem z pracy wykładowcy poruszającego tego typu tematykę. 11 czerwca 2010 roku odnaleziono martwego dr Ratajczaka w samochodzie stojącym na parkingu domu handlowego w Opolu. Wstępnie przyjęto, że przyczyną zgonu denata stało się ostre zatrucie alkoholem etylowym. Lecz już kilka dni później podano, że sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyn śmierci. Policjanci informowali, że zgon mógł nastąpić trzy lub cztery dni wcześniej, ale stan zwłok wskazywał na jeszcze odleglejszy termin. Z kolei ochrona marketu i klienci sklepu nie widzieli samochodu stojącego na parkingu kilka dni wcześniej. Tutaj pojawiła się kolejna poważna wątpliwość. Czy samochód z martwym doktorem wjechał na parking?

Pojawiały się także inne wątpliwości. Dr Jerzy Jaśkowski, były biegły Sądu Okręgowego w Gdańsku, pytał, jak to możliwe, że zwłoki znaleziono w stanie rozkładu, który musiał postępować kilka albo kilkanaście dni, lecz nikt nie pamięta, czy samochód faktycznie stał tyle czasu na parkingu. Dlaczego nikt wcześniej nie zauważył auta z ciałem? Ciało pozostawało za przednimi siedzeniami, tak jakby chciano je ukryć przed osobami, które mogłyby coś zauważyć. W mediach sugerowano, że Dariusz Ratajczak załamał się psychicznie i próbował popełnić samobójstwo. Jednak kilka tygodni przed śmiercią kupił samochód. Miał wyjechać do Holandii do pracy. Dr Jaśkowski jednoznacznie stwierdził, że jest to kolejne niewyjaśnione morderstwo, popełnione w celu zastraszenia wszystkich tych, którzy podejmują niepoprawne politycznie tematy. Pojawiały się nowe informacje, także ustalenia dziennikarzy zagranicznych. Tajemniczą śmierć łączono z głoszonymi przez Ratajczaka poglądami. Dziennikarzy z całego świata nurtowała przede wszystkim informacja o zaawansowanym rozkładzie ciała, które znajdowało się w samochodzie zaparkowanym przy markecie. Zaczęto zadawać pytania o udział służb specjalnych w całym zajściu. Czy jednak służby pozwoliłyby sobie na pozostawienie tylu śladów oraz powodów do tego, aby snuć rozważania o ewentualnym zabójstwie Ratajczaka? Chyba że prawdziwa hipoteza o zabójstwie "ku przestrodze".

5 lipca 2010 roku prokuratura nie miała już wątpliwości, że przyczyną śmierci doktora Ratajczaka był alkohol. Podczas śledztwa nie ustalono daty zgonu. Nie przedstawiono wniosków z zapisów monitoringu. Nie wyjaśniono kwestii samochodu marki Audi, który miał pojawić się na parkingu w pobliżu samochodu doktora. Nie wyjaśniono, jak ciało znalazło się między tylnymi a przednimi siedzeniami. Czy ktoś mógł podjechać autem Ratajczaka na parking? Siostra Dariusza Ratajczaka informowała także, że brat miał pieniądze ze sprzedaży mieszkania. Nie prowadzono jednak postępowania, aby zbadać okoliczności zdarzenia w kontekście napadu rabunkowego. Sam dr Dariusz Ratajczak wykładał historię na Uniwersytecie Opolskim. Wydał kilkaset egzemplarzy swojej książki pt. "Tematy niebezpieczne". Profesor dr hab. Witold Kulesza, były szef Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zapowiedział złożenie w prokuraturze wniosku o ściganie Dariusza Ratajczaka za "typowy przykład kłamstwa oświęcimskiego". W czerwcu 2002 r. sąd ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu, postępowanie przeciw historykowi umorzył. Uznano, że to co pisał Ratajczak nie jest przestępstwem.

W wielu publikacjach, szczególnie na prawicowych forach internetowych wyrażana jest negatywna ocena i pogarda wobec osób, które w opinii internautów zorganizowały coś na wzór nagonki wokół dr Ratajczaka po jego publikacji pt. "Tematy niebezpieczne". Potępienie i atak to metody, którymi się posłużono. Wydaje się bowiem, że na pracę naukowca powinno się odpowiedzieć inną pracą. W 2003 roku w rozmowie z Radiem Rodzina doktor Ratajczak mówił: Ja wprawdzie w sądzie tłumaczyłem, że przecież nie wyrażałem własnego zdania co do tych tez głoszonych przez rewizjonistów Holokaustu. Podkreślałem, że jedynie referowałem problem (a to wolno mi było robić); chciałem także powołać stosownych ekspertów w osobach profesorów Rainy oraz Bendera, ale sąd pozostawał niewzruszony. Uznałem, że sam jest władny określić, czy referowałem poglądy, czy też się z nimi zgadzałem. Raz jeszcze powtórzę: sprawa była od samego początku "kręcona z góry", szły dyrektywy z Ministerstwa Sprawiedliwości, że trzeba szybko "tego Ratajczaka załatwić". Jeżeli bowiem nie zrobimy tego teraz, to za chwilę pojawią się następni, którzy zaczną drążyć bardzo niebezpieczny temat.

Uważam, że na początku swojej kariery naukowej dr Dariusz Ratajczak chciał pokazać, że ma on rozeznanie w podejmowanych przez siebie kwestiach. Gdy weźmiemy jego książki, zobaczymy, że używa metody "relata refem". Pokazuje, że na Zachodzie są badacze, którzy negują Holokaust. Nic dziwnego że tam tacy są, ponieważ nie przeżyli okupacji, nie widzieli, jak były niszczone dwa narody, czyli Żydzi i Polacy - stwierdził prof. KUL Ryszard Bender. Doktor Ratajczak miał pewne wyczucie. Pokazywał nawet skrajny, dziwaczny stan badań zachodnich historyków. Nikt jednak nie przypuszczał, że tak to się skończy. Okoliczności śmierci dr Ratajczaka rodzą wiele domysłów. Przywołuje się tajemnicze zgony z okresu tzw. przemian ustrojowych w Polsce. Wspominane są "zabójstwa założycielskie" III RP oraz zgony księży: Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka czy Sylwestra Zycha. Tu również nie wyjaśniano okoliczności śmierci. O ile jednak tamte wydarzenia poruszały Polaków, ponieważ były przedstawiane oraz szeroko komentowane, o tyle informacje o okolicznościach śmierci doktora Ratajczaka pozostają gdzieś poza głównym nurtem prezentowanych wiadomości.

Rafał Pazio
redaktor tygodnika "Najwyższy Czas!"
wicestarosta Powiatu Wołomińskiego

21 marca 2011

Panie nasz, Panie...!

"Bo kto nie kochał kraju żadnego i nie żył
choć przez chwilę jego ognia drżeniem
chociaż i w dniu potopu w tę miłość nie wierzył
to temu ziemia nie będzie zbawieniem"

Kamil Baczyński "Polacy"



Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - autor tekstu
przemawia przed Sądem Rejonowym
w Lublinie

Panie nasz, Panie...!

Na sądzie ostatecznym wielu tak zwanych porządnych ludzi może być przerażająco zaskoczonych. Będą potępieni nie za złe czyny, lecz za dobro, którego nie zrobili, a powinni byli zrobić. Pan Jezus w przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie wyraźnie potępia bierną postawę. Dante w "Boskiej komedii" ludzi biernych oraz aniołów, którzy czynnie nie włączyli się w walkę przeciw zastępom Lucyfera umieszcza w piekle. Ludzie bierni, choć nie dokonują czynnego zła zezwalają na zło przez brak zaangażowania w sprawy zbawienia swojej duszy, w sprawy istotne dla narodu oraz państwa. Polacy w szczególny sposób związany jest z Najświętszą Maryją Panną. Matka Boża już 50 lat przed ślubami Jana Kazimierza ogłosiła się Królową Polski, objawiając się trzykrotnie włoskiemu zakonnikowi Juliuszowi Mancynilliemu: "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam...". "Jam jest Królowa Polski, Jestem Matką tego narodu...". "Tu na ziemi nazywaj Mnie zawsze Królową Polski".

Ogłoszenie się Maryi Królową Polski jest wydarzeniem bez precedensu w historii świata oraz historii zbawienia. Śmiało możemy stwierdzić, że Polska jest narodem wybranym Najświętszej Marii Panny. Celowo podkreśliłem słowo naród, gdyż dziwnym zbiegiem okoliczności zastępuje się je "rodziną". Podobnie jak słowo Ojczyzna zastępowane jest tak zwaną "małą ojczyzną" lub "regionem". Przykrą rzeczą jest, że w sukurs "polskiej" oświacie oraz mediom doktrynalnie zwalczającym wszystko co wiążę się z narodem przychodzą niektóre wspólnoty przykościelne oraz harcerstwo. Tak zwani "moderatorzy" tych wspólnot na słowa naród, Ojczyzna, dostają alergii. Na propozycję wspólnej pracy na rzecz narodu, odpowiadają: "my mamy się zajmować pogłębianiem wiary w Boga, a nie polityką", "my mamy kształtować charaktery, a nie zaś politykować". Od kiedy to obrona wartości narodowych i naszej kultury jest politykowaniem?

Matka Boża ogłosiła się Królową Narodu Polskiego (a nie zaś rodzin), dlatego też nasz katolicyzm od zawsze był nierozerwalnie związany z patriotyzmem. Doskonale rozumiał to Kościół Polski. Wystarczy zapoznać się ze wspaniałym dziełem "Święci w dziejach narodu polskiego" prof. Feliksa Konecznego, aby uzmysłowić sobie, że świętość u nas zawsze wiązała się z wielkim umiłowaniem Ojczyzny. W powstaniu styczniowym zginęło dwustu księży, zaś wielu wywieziono na Sybir. W okresie międzywojennym znakomita większość księży uważała się za narodowców. Wszyscy patrioci zarówno świeccy jak i duchowni, do obecnych niechlubnych czasów, zawsze kierowali się zasadą, że miłość Ojczyzny stanowi najwyższą ewolucję i koronę czwartego przykazania. Nie rodzi się zaś ona z samych pobudek ziemskich. Określił to doskonale ksiądz Piotr Skarga pod koniec XVI w., gdy powiedział: "Nie dlatego miłujemy ojczyznę naszą Polskę, że nas żywi, ale iż jest z postanowienia Bożego".

Podobnie ewangelicznie miłość Ojczyzny udowadniali wielcy kapłani ostatnich czasów ks. kardynał S. Wyszyński, ks. J. Popiełuszko oraz ks. M. Poradowski. Przypominali oni, że katolikom nie wolno kochać wszystkich jednakowo, jak to dziś nauczają ateistyczni sentymentaliści, że miłość ewangeliczna to miłość uporządkowana, a z kolei "zdrowy nacjonalizm jest obowiązkiem Polaków". Pan Jezus, choć jako Bóg znał tragizm losów wszystkich narodów, to płakał nad Jerozolimą. "Nie będzie dobrym Polakiem kto za młodu nie zapłonął gorącą miłością ojczyzny". Rozwijając myśl tytułowego wiersza K. Baczyńskiego trzeba dodać, że naród jest skarbnicą ideałów, dążeń i osiągnięć wielu pokoleń. Polak wychowany w oderwaniu od spuścizny narodowej, wyzuty z patriotyzmu jest duchowym kaleką, niezdolnym nigdy pokochać w pełni Boga. Wiedzieli o tym twórcy przedwojennych organizacji katolickich. Za przykład niech posłuży pierwszy punkt regulaminu Rycerskiego Zakonu Krzyża i Miecza: "Miłuj Boga i Polskę czynem i miłość tą rozszerzaj wokół".

Dobrze by było, aby ludzie zajmujący się formowaniem charakterów odeszli w końcu od frazeologii wywodzącej się z zatrutego źródła rewolucji francuskiej. Ciągłe mówienie o godności oraz prawach człowieka skutkuje jedynie egoizmem, postawą roszczeniową i poszanowaniem praw, ale zboczeńców. Prawa człowieka były pochodną obowiązków. Obecnie odwraca się tą relację czyniąc z praw jednostki wartość najwyższą. W imię tej nowej ideologii ubóstwiającej człowieka usuwa się między innymi powinności wobec narodu. Rękami polskich wychowawców odbiera się Polakom, młodzieży polskiej dumę narodową, honor, ambicje narodowe, wychowując ludzi bez przekonań, bez poglądów, bez nadziei. Te stada hedonistów opuszczające nasze szkoły tworzą społeczeństwo idealne dla naszych wrogów. A przecież Polska kultura oparta jest na dwóch filarach na etyce katolickiej oraz idei narodowej, która zrodziła się u nas najwcześniej w Europie. Rugowanie więc tych wartości jest działem antypolskim.

Niedawno w szkole moja córka przypomniała na gazetce życiorysy dwóch skazanych na zapomnienie za swój patriotyzm Polaków: Władysława Polesińskiego oraz prof. Feliksa Konecznego. Niestety gazetka została szybko usunięta, choć podobno żyjemy w wolnej Ojczyźnie. Chciałbym wiedzieć czyimi ideami kierują się ludzie wychowujący w naszym imieniu, a także za nasze pieniądze młode pokolenie. Jakim prawem odrzucają stare sprawdzone wzorce wychowawcze, zaszczepiające obowiązkowość, odpowiedzialność oraz poczucie honoru. Nie wierzę, że nie zdają sobie sprawy z tego, że obecny system wychowuje w duchu niewolnictwa oraz wynarodowienia. Zabijają jednak tą świadomość uciekając w szarą codzienność, jak również grzech, usprawiedliwiając wszystko dziejową koleją losu, jak fataliści. Takim ludziom idea liberalizmu nie musi odbierać Ojczyzny i wartości. Na wszelki wypadek oni odbiorą je sobie sami razem z honorem.

Lubelska Inicjatywa na rzecz
Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski

Piotr Sławiński
Redaktor "Biuletynu"
0-691-561-014

20 marca 2011

red. Adam Leks: Forsa z głupków


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks


ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY

Forsa z głupków

Po próbach uniezależnienia się od Rosji gazem pozyskiwanym z Norwegii za pomocą specjalnie zaprojektowanych w tym celu portów przeładunkowych okazało się, że sami mamy duże zasoby tego cennego paliwa występującego w przyrodzie w postaci tzw. łupków. Wiadomo już było o tym od przynajmniej dwudziestu lat tylko że nie wiedzieć czemu dotychczas było to utrzymywane w tajemnicy. Dopiero wtedy jak zajęli się tym Amerykanie, problem ten stał się wiadomy szerszej opinii publicznej, co zamiast być przedmiotem radości stało się powodem zgryzoty dla tutejszego rządu pieczołowicie pilnującego interesów ościennych państw przed zakusami własnych obywateli, aby nie daj boże nie przyszło im do głowy zbytnio rozluźnić obroży, do której są przywiązani. W tym celu uruchomili własnych oraz nie własnych agentów poumieszczanych w różnych "niezależnych" organizacjach a także fundacjach tak wrażliwych na los naszego nieszczęsnego kraju, którzy próbują ludziom zmiękczyć rurę przedstawiając wydobycie gazu z łupków jako klęskę ekologiczną oraz wyprzedaż bogactw naturalnych Polski obcemu kapitałowi. Nie przeszkadza im nawet w tym fakt, że w celu pospłacania procentów od długów, które za naszymi plecami na nasz koszt pozaciągali, rozpaczliwie potrzebują pieniędzy. I chociaż rząd sam się wyżywi to jednak jego żywot zależy od sprawnego pozapychania zachłannych pysków zachodnim spekulantom. Inaczej inni, bardziej usłużni zajmą jego miejsce. Amerykanie oferują za każdy metr wydobytego gazu konkretne pieniądze, jednakże w niczym to nie wzrusza naszych umiłowanych przywódców. Po co pozyskiwać kasę za wydobycie gazu od zagranicznych firm, skoro lepiej i łatwiej można od własnych udręczonych podatkami obywateli? Dla naszego rządu my jesteśmy taką właśnie najlepszą kopalnią - kopalnią pieniędzy. Forsy nie trzeba inwestować a zysk gwarantowany. Dlatego gaz z łupków precz - vivat gaz tzn. forsa z głupków!

Adam Leks

19 marca 2011

Przemysł tzw. Holokaustu?

Foto:
Na zdjęciu - autor tekstu

Przemysł tzw. Holokaustu?

W lubelskim Sądzie Rejonowym trwa sprawa dotycząca tekstów red. Grzegorza Wysoka. Dziennikarz został oskarżony o to, że na łamach swojego miesięcznika pt. "Biuletyn Narodowy" miał nawoływać do nienawiści wobec Żydów. W jednym z numerów swojego pisma opublikował artykuł dotyczący roszczeń majątkowych wysuwanych wobec Polski przez "pewne środowiska żydowskie". Powołał się też na określenie "przedsiębiorstwo Holokaust", użyte przez prof. Normana Finkelsteina. - W "Biuletynie" znalazł się również tekst dotyczący działań niejakiego Ronona Eidelmana, Żyda, a także pomysłodawcy utworzenia w Europie drugiego państwa Izrael - tłumaczy Grzegorz Wysok.

Doniesienie do prokuratury złożył dziennikarz "Gazety Wyborczej" Karol Adamaszek w 2008 roku. Wtedy rozpoczął działanie aparat śledczy i prokuratura. Akt oskarżenia został sporządzony na podstawie opinii biegłego doktora Konrada Zielińskiego z Wydziału Politologii UMCS. Równolegle do działań prokuratury pojawiały się napastliwe wobec Grzegorza Wysoka artykuły. Dziś Wysok jest przekonany, że wyrok w przedmiotowej sprawie może przesądzić o losie wolnej prasy w Polsce oraz odrzucić więzy "politycznej poprawności". I choć Grzegorz Wysok wydawał w Lublinie pismo "Biuletyn Narodowy" o profilu zdecydowanie prawicowym oraz konserwatywnym to teksty autora zbulwersowały dziennikarzy "Gazety Wyborczej". Publikacje zostały opisane i skomentowane, a jeden z redaktorów złożył zawiadomienie do prokuratury o nawoływanie do nienawiści wobec Żydów. Prokuratura zdecydowała się postawić dwa zarzuty: nawoływania do nienawiści narodowej i propagowania ustroju faszystowskiego.

W elaboracie biegłego próbowano te zarzuty uzasadniać. Grzegorz Wysok chciał się bronić oraz podał nawet biegłego do prokuratury, ale nie podjęto żadnych czynności. Opinią biegłego była analizą bardzo wielu artykułów. Znajduje się w niej porównanie Grzegorza Wysoka do Hitlera, którego ulubioną lekturą była "Mein Kampf" - W jednym z artykułów porównałem zbrodnie dokonywane przez Ukraińców na Wołyniu do zagłady Ormian dokonanej przez Turków. Z tego faktu biegły wywnioskował, że zanegowałem Holokaust dlatego, że nie wspomniałem, iż UPA mordowała także Żydów. Napisałem to jednak w innym fragmencie tekstu, lecz chyba w nieodpowiedni sposób - tłumaczy Grzegorz Wysok. - Nie spodobało się także sformułowanie "przemysł Holokaustu", mimo że przecież jest to tytuł wprowadzony przez prof. Finkelsteina. Nie spodobało również utrwalone już sformułowanie "chamy i Żydy" w odniesieniu do walk frakcyjnych w PZPR - dodaje.

W 2010 roku Sąd uznał, że sprawa nie nadaje się do procedowania, bo nie wskazano, w którym miejscu zostało popełnione przestępstwo. Wydawca "Biuletynu" przyjął, że na tym postępowanie się skończy. Media i niektóre środowiska w Lublinie zaczęły stawać w obronie Grzegorza Wysoka. Jednak zapowiedziano kolejne posiedzenie. Sąd powołał innego biegłego - tym razem z zakresu językoznawstwa. Profesor Ryszard Tokarski ma badać konkretne sformułowania z leksykalnego punktu widzenia. - Nie znam jeszcze opinii biegłego, ponieważ pozostaje w posiadaniu sędziego - opowiada red. Grzegorz Wysok. Jednak w kolejce czeka wielu świadków. Będą przesłuchiwani wszyscy radni miejscy z Lublina, którzy otrzymywali "Biuletyn". Grzegorz Wysok zabiega także o to, aby mógł zaproponować biegłych, których powoła sąd. Chodzi tu o profesorów Roberta Nowaka, Bogusława Wolniewicza i innych.

Przypuszczam, że "Gazeta Wyborcza" musi wykazywać czujność wobec zwalczania tzw. antysemityzmu. Prawdopodobnie redaktor, chcąc uzyskać stały etat, musiał wytropić antysemitę i wytropił. Spytam o to podczas procesu - zapowiada Grzegorz Wysok. W Lublinie moje pismo było jedynym, które poruszało tzw. trudne tematy. Padło więc na mnie i być może chodzi o to, żeby zastraszyć środowisko, żeby nie pisało o pewnych sprawach, bo może się to skończyć procesem, skazaniem i innymi kłopotami - dodaje. Grzegorz Wysok przypomina także historię profesor Barbary Jedynak z UMCS, która została oskarżona o to, że miała się obraźliwie wyrazić o swojej koleżance prowadzącej zajęcia z judaistyki - "ty Żydówo!". Profesor Barbara Jedynak zaprzeczała, wycofali się świadkowie, lecz została rozpętana straszna nagonka zaś panią profesor zawieszono na pół roku. Choć następnie przywrócono ją do pracy, została napiętnowana, a środowisko akademickie skutecznie postraszono.

Za swoje postępowanie nie poniosłem jeszcze żadnej kary, lecz przy pomocy mojego procesu chcę otworzyć ludziom oczy oraz pokazać, co się dzieje - tłumaczy Grzegorz Wysok. Redaktor zwraca uwagę, że w Polsce funkcjonują przejawy antypolonizmu czy antykatolicyzmu, np. w gazecie "Fakty i Mity", która obraża uczucia religijne katolików, co jest zupełnie bezkarne. Kiedy jednak zamieszczono fotomontaż zdjęcia papieża w mundurze hitlerowskim, prokuratura nie stwierdziła żadnych znamion przestępstwa. Ale kiedy zareaguje "Gazeta Wyborcza", wtedy państwo zaczyna się angażować. Atak na dziennikarzy na razie jest dość wybiórczy. Nie wiem według jakiego klucza, ponieważ nie wszyscy redaktorzy piszący podobnie jak ja są atakowali - podsumowuje na koniec Grzegorz Wysok.

Rafał Pazio
redaktor tygodnika "Najwyższy Czas!"
wicestarosta Powiatu Wołomińskiego

Źródło:
"Najwyższy Czas!" nr 8 (1083)
z 19 lutego 2011 r., str. XII

18 marca 2011

Wspólna kampania PO, PiS i SLD

Foto:
Na zdjęciu - autor tekstu

Nowa jakość polityczna w Polsce.
Wspólna kampania wyborcza PO, PiS i SLD

Kiedy rok temu pod Smoleńskiem rozbił się samolot z wysokimi dygnitarzami III RP na pokładzie nikt nie spodziewał się, że wydarzenie to doprowadzi do powstania frontu jedności najważniejszych partii w Polsce. Dzisiaj, po 12 miesiącach od tamtego dnia możemy śmiało powiedzieć, że zdarzył się w naszym kraju cud zjednoczenia. Zarówno rządząca Platforma, opozycyjne PiS i warujący pod korytem SLD zgodnym chórem ze sprawy smoleńskiej uczyniły live motive własnych działań politycznych pod najbliższe wybory parlamentarne. Upadek gospodarczy naszego kraju? Smoleńsk. Przestępczość? Smoleńsk. Euro? Smoleńsk. Wzrost cen? Smoleńsk. Umierający w kolejkach po recepty emeryci i renciści? Smoleńsk, Smoleńsk, Smoleńsk. W zasadzie chyba jedynie apteki oparły się nowemu i nadal na narastający ból głowy można kupić ibuprom, a nie ziółka smoleńskie czy antysmoleńskie. Chociaż pewnie i ten bastion tradycji niedługo padnie, skoro już nawet zamiast erotycznych party line uruchomiono info line pod znamiennym hasłem "Uczcij pamięć ofiar tragedii z 10 kwietnia - zadzwoń".

Powiedzieć, że Polska jest dzisiaj w zapaści byłoby truizmem. Nieświętej pamięci Józef Cyrankiewicz powiedział: "Przed wojną staliśmy nad przepaścią. Dzisiaj zrobiliśmy duży krok naprzód". Od okrągłostołowego przehandlowania Polski nasz kraj takich dużych kroków wykonał już wiele - w powietrzu, w drodze na samo dno. Rośnie dług publiczny, powiększa się klasa niższa, edukację diabli wzięli równie szybko, jak niedobity przez czerwonych majątek narodowy. Wzrosła biurokracja, emigracja z Polski oraz korupcja. Państwo przestało być podmiotem na arenie międzynarodowej i zanikło. W polskich sklepach wszystko jest po pięć zł oraz więcej, co zdecydowanie, in minus, odróżnia handel produktami made in China, które wszystkie oferowane są po 4 zł. Ale w Chinach nie było Smoleńska. No, może był, nawet niejeden, ale tam chińskie smoleńska, jako norma wymiany władz różnego szczebla, opisywane są na dziesiątej stronie głównego dziennika. A życie toczy się dalej. Polska to wyjątkowy kraj. Wybrany. A może nawet wybrakowany. Bo brakuje wszystkiego. Poza Smoleńskiem, który znajduje się w Rosji.

Adam Gmurczyk
prezes NOP