Powered By Blogger

13 stycznia 2009

Felietony Adama Leksa


Otrzymałem trzy interesujące artykuły p. Adama Leksa, które z przyjemnością publikuję na swoim blogu.

Grzegorz Piotr Wysok

~~~~~~~~~~


O tym co i komu wolno

"Czy wolno strzelać do wagonów Czerwonego Krzyża?" - pyta Szwejka kucharz okultysta Jurajda. "Nie wolno, ale można" - odpowiada mu Szwejk. W dalszej części swojego wywodu tłumaczy zdumionemu koledze, że w ogóle dużo jest na tym świecie takich rzeczy zakazanych, ale najważniejsze w tym jest to żeby spróbować czy aby faktycznie ich robić nie można. Podobnie jest z "operacja pokojową" Izraela w Palestynie. Jak wiadomo pokój jest wart tam każdej ceny, więc jeżeli tą ceną jest życie cywili to niby co - robić dla nich wyjątek? Więc jak ich nie mordować, skoro istnieje taka potrzeba! Lecz na wszelki wypadek, tropikalni żydzi próbują się dla nas jednak poświęcić i doświadczalnie sprawdzają czy aby naprawdę czynić tego nie wolno i czy też faktycznie istnieje taka potrzeba. Ich próby są już jak się wydaje w dość zaawansowanym stadium i jak na razie wygląda na to, że mają chyba jednak rację!

Adam Leks

__________

Kwaśniewski na Genseka!

Stanowisko generalnego sekretarza NATO wakuje. Zewsząd sypią się kandydatury. Niewiadomo czy sam Aleksander Kwaśniewski nie jest wśród nich. Znając go wcale bym się tym nie zdziwił. Gdy od czasów końca swojej prezydentury ten postkomunistyczny aparatczyk nie ma gdzie swojej głowy skłonić fotel pierwszego sekretarza - pardon oczywiście generalnego sekretarza - byłby dla niego jak znalazł. Oczywiście obecnie zajmowane przez niego stanowisko eksperta ds. zwalczania przejawów antysemityzmu (czy coś w tym rodzaju) wobec ciężaru gatunkowego jego osoby (może być i dosłownie) nie liczy się wcale. Zwłaszcza, że koszerne trunki tam podawane i zagrycha są chyba podłej jakości, co mieliśmy okazję stwierdzić naocznie, obserwując zachowanie Aleksandra Kwaśniewskiego w ostatnich wyborach do sejmu. Oprócz tych pozytywnych są też i negatywne przesłanki mogące przemawiać przeciw zajmowania przez niego stanowiska genseka NATO albowiem mogłoby się okazać, że w trakcie pełnienia tego urzedu przez Aleksandra Kwaśniewskiego istnieje potrzeba postawienia za jego plecami na stałe wartownika, który przy pierwszych objawach zdrady z jego strony, musiałby mu wykopcić z pistoletu prosto w łeb.

Adam Leks

__________

WOŚP

No i stało się! Znów jak co roku jesteśmy świadkami ostrego nawrotu paroksyzmów pod nazwą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka działającej od lat w ramach nowej świeckiej tradycji. No może nie takiej znów nowej, bo działającej już 17 lat ale cóż to za wiek w stosunku do takich "reakcyjnych" świąt jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc nie mówiąc już o "naszym" 1 Maju. Teraz tylko patrzeć jak w różnych zakątkach naszego kraju zaczną się wylewać szturmowe bataliony różnej maści ochotników, którzy ze słodką miną cheruba będą się starali wydębić od nas parę i więcej groszy. Zbiórka pieniędzy i związane z nią okolicznościowe festyny będą trwały dość długo, a na koniec... wszyscy ze słodkim drżeniem serca będą wyczekiwać momentu, aż sam jąkający się prorok Jurek Owsiak z telewizyjnego odbiornika na całą Polskę ryknie "Nasze dieło prawoje, my pobiedili", zaś jego liczni totumfaccy oddelegowani na różne odcinki walki z faszyzmem, pardon oczywiście o postęp zaczną z emfazą nadsyłać mu zewsząd meldunki w typie "płan wypołnion piered wypołnion" co można przetłumaczyć na nasze, iż zebrano więcej niż się spodziewano. Jak zresztą zwykle! I tylko pozostający w tradycyjnej mniejszości myślący nie przestaną wciąż dociekać nad zastanawiającą "popularnością" dzieł Porfirogenety Owsiaka kiedy wiele bardziej pożytecznych inicjatyw musi wciąż tkwić na antypodach zainteresowań ludu wobec osobliwego milczenia o ich istnieniu w wysoko nakładowych mediach. Zarządzajacy zaś "społecznymi" funduszami zdrowia (czy jak to się teraz nazywa) z radością zatrą ręce bowiem dzięki Owsiakowym zbiórkom będą mogli jak co roku wymienić stare auta na nowe, a i pewnie jakaś reszta też z tego zostanie. Wreszcie mądrzy inaczej dalej nie bedą mogli zrozumieć, że z samych reklam telewizyjnych można zebrać wiecej pieniędzy niż z udostępnienia jej do działań promujacych WOŚP.

Adam Leks

12 stycznia 2009

To już człowieka szlag może trafić!


Przeczytałem ostatni wpis na blogu Stanisława Michalkiewicza - http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=626 - z którego dowiedziałem się, że pan Arkadiusz Łygas, eNDek, został skazany za modlitwę "Pro perfidis Judaeis" - którą, jak do dziś pamiętam, odmawiałem spokojnie w kościele i uczyłem się na lekcjach religii. Toć nawet w stanie wojennym można by ją było spokojnie porozlepiać! Oto inkryminowany tekst modlitwy:

Módlmy się!!!

Aby dzień 17 stycznia za sprawą wiernych stał się czasem masowej modlitwy o nawrócenie żydostwa na jedyną prawdziwą religię - KATOLICYZM

Módlmy się za żydów wiarołomnych
aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę
z ich serc, iżby i oni poznali
Jezysa Chrystusa Pana naszego.
Módlmy się: Wszechmocny wiekuisty Boże,
który od miłosierdzia Twego nawet
Żydów wiarołomnych nie odrzucisz:
wysłuchaj modły nasze za ten lud
zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy
światło prawdy, którym jest Chrystus,
z ciemności swoich został wybawiony
Przez tegoż Chrystusa Pana naszego
Amen.

Modlitwa papieża św. Piusa V wprowadzona przez Sobór Trydencki (1545-1563)

Narodowe Odrodzenie Polski
Dzielnica Lubelsko-Podlaska

Michalkiewicz pisze:
"Niekiedy donosy te trafiają do nadgorliwców w rodzaju prokuratora Jacka Misiora z Hrubieszowa, który doprowadził do skazania przez tamtejszy niezawisły sąd Arkadiusza Łygasa za rozplakatowanie przez niego tekstu wielkopiątkowej modlitwy o nawrócenie Żydów, autorstwa świętego papieża Piusa V".
Nie wiem dlaczego antysemici mają być gorsi od antykomunistów? Śp.Franciszek-Maria Arouet (ksywka: "Voltaire") pisał: "Nienawidzę tego, co mówisz - ale oddam życie za to, byś mógł mówić to, co myślisz". Wolter jest dla mnie zbyt zdecydowanie zbyt lewicowy – ale policyjne tępienie szacownej modlitwy sprzed 500 lat wydaje się grubą przesadą.
Ponieważ intelektualiści stają zazwyczaj po stronie słabszych i tępionych przez reżymy - efektem tych represyj będzie, że niedługo eNDecja stanie się najmodniejszą partią na salonach...
Mnie w tej sprawie interesuje jeszcze aspekt prawno-logiczny. Przypuśćmy, że p.Łygas rozlepiałby plakaty o treści: "Nie módlmy się o nawrócenie żydów, niech po śmierci smażą się w Piekle". Podejrzewam, że otrzymałby może nawet i wyższy wyrok. Co stwarza dziwną sytuację: karane byłoby zarówno wezwanie do jakiegoś czynu – jak i wezwanie, by tego czynu nie popełniać!!!
Zabawne, nieprawdaż?
A jeszcze zabawniejsze, że "Europejska Komisja Praw Człowieka" (z siedzibą w Strasburgu) w dn. 30.06.1997 orzekła: "Członkowie wspólnoty religijnej muszą tolerować i akceptować negowanie ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie zasad wrogich ich wierze".
Ps. W sprawie Rury wszystko przebiega tak, jak przewidywałem. Kto jest odpowiedzialny za brak gazu? Biez wodki nie razbieriosz!

Janusz Korwin Mikke

Ps. W sprawie Rury wszystko przebiega tak, jak przewidywałem. Kto jest odpowiedzialny za brak gazu? Biez wodki nie razbieriosz!

Powyższy artukuł można przeczytać również na stronie:
- http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID359185267,index.html

11 stycznia 2009

Piszą o nas...


Foto: red. Michalkiewicz i Kol. Grzegorz Wysok

Otrzymałem list od mojego wiernego czytelnika i znajomego, który z przyjemnością zamieszczam na moim blogu. Jest to artykuł p. Stanisława Michalkiewicza, opublikowany m.in. w ostatnim numerze kanadyjskiego tygodnika pt. "Goniec".

Grzegorz Piotr Wysok

__________

Zimowy rajd z Turyngii do Polski

Nowy Rok rozpoczął się od bezprecedensowego ataku zimy. Jak wiadomo, w zimie powinno być ciepło, bo w przeciwnym razie społeczeństwo gotowe nabrać wątpliwości, czy aby na pewno zagraża nam globalne ocieplenie. Dlatego też media, które przy innych okazjach propagują globalne ocieplenie, biją na alarm, wskazując na "bezprecedensowy" charakter zimy w zimie. Przoduje w tym biciu na alarm posądzana o powiązania z razwiedką stacja telewizyjna TVN, wzbudzając w obserwatorach zrozumiałe zainteresowanie przyczynami, dla których funkcjonariusze WSI na tym etapie rozwoju dziejowego występują przeciwko zimie. Niektórzy podejrzliwcy wskazują na zbieżność tych alarmów z powodu "bezprecedensowego" ataku zimy w styczniu z wojną gazową Rosji z Ukrainą. Rzeczywiście, na tym świecie pełnym złości trudno tak od razu wykluczyć, że te alarmistyczne sygnały nie mają żadnego, ale to żadnego związku z ewentualną inspiracją ze strony GRU. Wszak niebezpieczne związki komunistycznej razwiedki wojskowej, przepoczwarzonej następnie w "demokratyczne" Wojskowe Służby Informacyjne, były tajemnicą poliszynela, więc wszystko jest możliwe. Również i to, że dla zwielokrotnienia psychologicznego efektu redukcji dostaw rosyjskiego gazu, postanowiono alarmować opinię publiczną "bezprecedensowym" atakiem zimy w zimie.

Dodatkowo sprzyja takim podejrzeniom okoliczność, że wobec gazowego konfliktu między rosyjskim Gazpromem a ukraińskim "Naftohazem" władze Rzeczypospolitej Polskiej prezentują diametralnie różne stanowiska. Prezydent Kaczyński stoi na nieprzejednanym stanowisku, by popierać Ukrainę, podczas gdy minister Radosław Sikorski na konferencji prasowej stwierdził, że najrozsądniej jest nie robić nic, a zwłaszcza unikać wszystkiego, co by zaogniało zaistniały konflikt.

Konflikt zaś zaistniał ponieważ Gazprom nie potrafił ustalić z Naftohazem warunków nowego kontraktu w sytuacji, gdy dotychczasowy właśnie się zakończył. Kontrowersyjna była zwłaszcza cena, jaką Naftohaz powinien płacić Gazpromowi. Rosjanie uważali, że Naftohaz jest nawet winien Gazpromowi 2 miliardy dolarów, ale Ukraińcy stanowczo temu zaprzeczali. W obliczu tych rozbieżności Rosjanie 1 stycznia zakręcili Ukrainie kurek z gazem. Rychło objawiły się następstwa tego kroku w postaci drastycznego ograniczenia dostaw gazu do państw trzecich. 7 stycznia Rosjanie zamknęli kurek z gazem całkowicie. Jak wyjaśnił premier Putin na konferencji prasowej z zagranicznymi dziennikarzami, "Ukraina powinna zapewnić techniczny tranzyt gazu w ramach swoich własnych zapasów" (za szcziot swoich sobstwiennych resursow). Wcześniej Naftohaz wielokrotnie deklarował, że gotów jest zagwarantować dostawy paliwa do Unii Europejskiej pod warunkiem, że Gazprom wydzieli dodatkowe paliwo na techniczne zabezpieczenie tranzytu. Gazprom zaś oskarżył Ukraińców o podkradanie gazu, czego nawet tamci specjalnie nie ukrywali, wskazując jednak, że używają go właśnie do technicznego zabezpieczenia tranzytu do UE, więc wcale nie "podkradają". W każdym razie to właśnie stało się pretekstem do całkowitego przerwania tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Jak dotąd, skorzystała na tym Białoruś, podnosząc opłaty tranzytowe o ponad 20 procent, Czy skorzystają na tym Rosjanie, czy Ukraińcy – to zależy, na kogo prędzej zniecierpliwią się europejsy. Nie jest jednak wykluczone, że strategiczne partnerstwo rosyjsko-niemieckie przetrzyma ten gazowy test równie dobrze, jak latem test gruziński, a jedynym efektem będzie przyspieszenie budowy gazociągu północnego pod powierzchnią Morza Bałtyckiego.

To by nawet dobrze wyjaśniało kontrowersję w tej sprawie między prezydentem Kaczyński, a rządem premiera Tuska, który musi akomodować się do stanowiska niemieckiego nie tylko ze względu na swój prawdziwy program, ale i na projekty ministra Sikorskiego, który podobno przymierza się do fotela sekretarza generalnego NATO. Jak wiadomo, Ukraina, w odróżnieniu od Niemiec w NATO nie ma nic do powiedzenia i nie jest wykluczone, że to może być przyczyna owego chwalebnego dystansu. Inna sprawa, że pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda i szczerze mówiąc – nie wiadomo, czy rzeczywiście Naftohaz zarwał Gazprom na 2 miliardy dolarów, czy nie. Poza tym konflikt gazowy nakłada się na nieporozumienia w klubie gangsterów w samej Ukrainie, gdzie trwa wojna na górze między prezydentem Juszczenką a "piękną Julią", czyli premierem Julią Tymoszenko. Cóż można o tym powiedzieć pamiętając, że "piękna Julia" prawdziwe pieniądze zobaczyła dopiero, gdy ruski Gazprom udzielił jej wyłączności na obrót ruskim gazem na Ukrainie? Ponieważ każde dziecko wie, że w Rosji sektor paliwowy jest domeną razwiedki, to może rzeczywiście lepiej powstrzymać się w tej sprawie przed kategorycznymi sądami a priori. W przeciwny razie łatwo się wygłupić, stając na nieprzejednanym stanowisku popierania jednego agenta przeciwko drugiemu.

A skoro już o agentach mogą, to okazało się, że "bez swojej wiedzy i zgody" (no naturalnie, jakże by inaczej!), zarejestrowany został w charakterze Kontaktu Informacyjnego SB, a konkretnie – Departamentu I MSW, czyli cywilnej razwiedki, sam JE abp Józef Kowalczyk, długoletni, można nawet powiedzieć - odwieczny nuncjusz Stolicy Apostolskiej w Warszawie. Kiedy okazało się, że "Rzeczpospolita" dotarła do różnych dokumentów, Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała wywiad z Ekscelencją, w którym wyznał on klęczącemu przed nim red. Marcinowi Przeciszewskiemu, że "nigdy" nie zawiódł zaufania Jana Pawła II. Mimo tak kategorycznych stwierdzeń, na wszelki wypadek księża biskupi z diecezji małopolskich opublikowali oświadczenie, w którym deklarują swoje "zaufanie" do Jego Ekscelencji Nuncjusza, opatrując je imiennymi podpisami. Widocznie doszli do przekonania, że im więcej podpisów, tym Ekscelencja będzie niewinniejszy. Tymczasem okazało się, że komisja kościelna wydając oświadczenie oczyszczające Ekscelencję ze wszystkich podejrzeń, niektórych dokumentów w ogóle nie widziała, a nawet – w co trudno uwierzyć, niemniej jednak – nie przypuszczała, że istnieją! Chodzi zwłaszcza o dokument, w którym II sekretarz Ambasady PRL, powołując się właśnie na wynurzenia Ekcelencji, który wtedy Ekscelencją oczywiście jeszcze nie był, informuje warszawską centralę o kontrowersjach między prymasem Glempem a innymi biskupami na temat aspektów planowanej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Mecenas Bednarskiewicz podczas telewizyjnej dyskusji z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim twierdził wprawdzie, że jest to "dokument prywatny", z sugestią, iż zawarte w nim informacje są pozbawione znaczenia, ale mógł mieć rację w sensie wyłącznie procesowym, gdzie tego rodzaju "kruczki" mają swój ciężar gatunkowy, natomiast merytorycznie wygląda to trochę gorzej.

W tej sytuacji aktywizują się ormowcy politycznej poprawności, którzy najwyraźniej rozpętują ofensywę donosów do organów ścigania. Reaktywowana przed dwoma laty żydowska loża B’nai B’rith widocznie zdążyła pozyskać zastępy tajnych współpracowników, którzy zasypują prokuratury donosami. Niekiedy donosy te trafiają do nadgorliwców w rodzaju prokuratora Jacka Misiora z Hrubieszowa, który doprowadził do skazania przez tamtejszy niezawisły sąd Arkadiusza Łygasa za rozplakatowanie przez niego tekstu wielkopiątkowej modlitwy o nawrócenie Żydów, autorstwa świętego papieża Piusa V. Ale Hrubieszów nie jest bynajmniej wyjątkiem, bo oto również w Lublinie toczy się śledztwo przeciwko Grzegorzowi Wysokowi, oskarżonemu – jakże by inaczej – o znieważenie narodu żydowskiego. Tutaj rewolucyjną czujność wykazała "Gazeta Wyborcza", która najwyraźniej nie zapomniała o leninowskich przykazaniach w sprawie "organizatorskiej funkcji prasy", ale również pan doktor Dariusz Libionka, który wprawdzie jeszcze nie jest "światowej sławy historykiem" jak Jan Tomasz Gross, ale robi co może, żeby nim zostać. Można w związku z tym powiedzieć, że od tej strony Polska jest przygotowana nie tylko na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, ale nawet na ewentualne zainstalowanie na polskich Ziemiach Zachodnich "drugiego Izraela", o którym latem wspominał w niemieckiej prasie pewien malarz. W Niemczech malarze dochodzą niekiedy do wielkiego znaczenia, toteż i tego autora lekceważyć nie można, zwłaszcza, że alternatywą lokalizacji "drugiego Izraela" na terytorium Polski była Turyngia.

Stanisław Michalkiewicz
prawnik, publicysta, sędzia Trybunału Stanu
współzałożyciel Unii Polityki Realnej


Test można również przeczytać na stronie:
- http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=626

10 stycznia 2009

Nasza odpowiedź


Otrzymaliśmy dwa listy od bliskich nam osób z pytaniem, co sądzimy o Fundacji Jurka Owsiaka. Chyba nie do końca mieliśmy świadomoć, jak bardzo złe konotacje ma ta postać w środowisku narodowym. Musimy również przyznać, że Jurek Owsiak nigdy nie był naszym idolem. Całe szczęście nie udała się też próba zrobienia z niego sztucznego autorytetu na użytek innych potrzeb Wielkiego Manipulanta. Ale za to udała się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, dziś najpopularniejsza w Polsce akcja publicznej zbiórki pieniędzy na dobroczynny cel.

W tym roku WOŚP zbierała pieniądze na wczesną diagnostykę nowotworową u dzieci. Podczas 17. Finału Fundacja Owsiaka miała zebrać ponad 32 mln zł. Miała mieć, bo jak pamiętamy już nie raz afera skompromitowała licytację i pokazała, że mogą to być tylko pieniądze wirtualne. Problem leży jednak gdzie indziej. Naszym zdaniem, choćby nie wiem jak się Owsiak starał systemu nie wyręczy, bowiem obowiązek wyposażania i utrzymywania szpitali jest powinnością sprawnego państwa i nikt z niej zwolnić go nie może. Żydzi, którzy państwo polskie ogłosili swoim wrogiem, a jego mienie stają się wyegzekwować m.in. w formie haraczu za zbrodnie hitlerowców nie są w stanie wywiązać się z tego obowiązku, bo z podatków od złodziei żyć się nie da. Potrzebują więc wielu Owsiaków i jeszcze więcej darczyńców, aby ich w tym zastąpili. Ale liberalny ustrój w skali globalnej zawsze oparty był na fałszywym dogmacie, że produkcja jest zła i trzeba ją likwidować, a spekulacja jest dobra i trzeba ją wspierać oraz upowszechniać poprzez banki, giełdy, internet itp. "Mniej produkuj, a więcej sprytnie lokuj, graj i obracaj, najlepiej wirtualnie" - tak brzmi główne przesłanie tej doktryny. Jest to prosta droga do gigantycznego kryzysu, który szybko do nas nadchodzi. Przemysł pada, bezrobocie i długi rosną, a wywołana demoliberalnym ustrojem nędza wchodzi do polskich domów. "Owsiakowy grosz" jak nazywa go młodzież jeszcze się sypie, bo ludzie chcą pomagać, ale Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy już gra na tonącym Titanicu służby zdrowia i żadne serduszka ani datki katastrofie zapobiec nie mogą. I choć w niniejszym komentarzu na temat Owsiaka skupiamy się głównie na ocenie służby zdrowia oraz kwestii jej finansowania z datków zamiast z budżetu sprawnie zarządzanego państwa to wyrażamy też zadowolenie, że jak dotąd nie udało się z Owsiaka zrobić idola na użytek innych form propagandy. Nawet jeśli pożytek polityczny i socjotechniczny na akcji WOŚP zbijają raczej nasi przeciwnicy to jej bezpośrednich owoców nie wolno dezawuować. Zawsze bowiem stajemy wtedy wobec pytania: jaka korzyść miałaby wynikać z tego, że przeszkodzimy Owsiakowi?

Inna sprawa wynika z oceny Marka Kotańskiego. Zauważmy, że tu z kolei chodzi o zmarłego, w dodatku tragicznie, a to przynajmniej częściowo narzuca zasadę znaną w polskiej kulturze jako "de mortuis aut bene aut nihil" ("o zmarłych albo dobrze, albo wcale"). Oczywiście nasze środowisko nie przestrzega tej zasady w sposób nazbyt rygorystyczny , ale działa ona tonująco tam, gdzie bilans zasług i szkód nie jest oczywisty. Właśnie tak jest w przypadku zmarłego w 2002 r. Marka Kotańskiego. Tzw. "wczesny Kotan" był oczywiście dla nas nie do przyjęcia, działał jako klasyczne żywe narzędzie do ogłupiania mas i wyrządził wiele szkód tym bardziej, że mocarzem intelektu nie był. Jednakże Kotański z wiekiem wyraźnie mądrzał i im później coś powiedział, tym było to bardziej wartościowe. Prawdopodobniej z tego względu coraz rzadziej go reklamowano. Jego ostatnie wypowiedzi to słowa już w pełni rozsądne i pełne głębokiej troski moralnej. Należy żałować, że umarł przedwcześnie, bo najmądrzejszych słów prawdopodobnie nie zdążył wypowiedzieć. Z tym przełożeniem publicznym jakie jednak uzyskał, mógłby się jeszcze Polsce i ludziom odrzuconym przydać. Dlatego podtrzymujemy nasz krytycyzm w stosunku do osoby Owsiaka oraz nasze zdanie o autorytecie moralnym jaki wraz z Kotańskim odszedł. Nie oceniamy bowiem nikogo tylko za pierwszy błąd lecz staramy się, aby ocena była bilansem i aby była obiektywna nawet wtedy, gdy dotyczy przeciwników ideowych lub osób które instynktownie także my musimy kwalifikować po drugiej stronie barykady.

Tadeusz Zieliński

9 stycznia 2009

Nadszedł czas, aby Polska mówiła!


Myślę, że my Polacy powoli zaczynamy wybudzać się z hipnotycznego letargu. Do tej pory nie robiliśmy nic, czyli przyzwalaliśmy na wszystko co wmawiały nam media:

- mówiły, że prawdziwa wolność to możliwość bycia parobkiem w dowolnym kraju
- mówiły, że przemysł ciężki (huty) to przeżytek (nowoczesne huty sprzedano za bezcen). Dzisiaj nie możemy rozwijać najważniejszej gałęzi gospodarki - budownictwa, bo stal jest zbyt droga
- mówiły, ze nie potrzebujemy cementowni (cementownie sprzedano) - dzisiaj nie możemy budować autostrad, bo nie mamy taniego cementu
- mówiły, ze kopalnie należy likwidować - ceny energii poszły w górę a węgiel sprowadzamy z Ameryki Płd.

Przykłady podobnych kłamstw medialnych można mnożyć, ale najgorszym w które uwierzyliśmy jest to, że nie jesteśmy w stanie nic zrobić, niczego zmienić.
A jaka jest prawda? Oto wypowiedz byłego szefa Strategii Wojskowej USA Spencera Hughesa: "Polska jest krajem, który podziwiam. Nie wyobrażam sobie bardziej odpowiednich ludzi, którzy mogliby dzisiaj stanąć w obronie tradycji i moralności". Tak postrzega Ciebie zalękniony i zakompleksiony Polaku prawdziwy zachód.

Świat naprawdę widzi w Polsce ostoję cywilizacji łacińskiej i wiąże z nami ogromne nadzieje. Co my, którzy boimy się poświęcić premie lub stanowisko powiedzielibyśmy naszym kilkuletnim dzieciom z Wołynia, które wiązano w pęczki drutem kolczastym i wieszano na, drzewach. One ginęły za wolną Polskę. Ich krew wola do Ciebie, abyś był obrońcą prawdy a nie tchórzem.

Drogi Polaku, brak reakcji też jest działaniem - działaniem przyzwalającym. Media, które niemal w całości są w rękach wrogów Polski starają się nas uwikłać w różnego rodzaju zachcianki - zakupów, karierowiczostwa, erotyzmu, itp. Chcą nas zmewolić, wmawiając, że wszystko nam wolno, A przecież prawdziwa wolność, to świadomość tego, że nie wszystko mi wolno. Człowiek wolny potrafi ogarnąć całą sytuacje Polski, potrafi odróżnić rzeczy istotne od drugorzędnych. Przestańmy w końcu wierzyć obcym mediom, które okłamują nas od 20 lat.

Polska jest pod każdym względem predysponowana do tego, aby być w czołówce państw świata.

W imieniu Ligi Obrony Suwerenności
Przedstawicielstwo na Region Lublin

Piotr Sławiński
tel. 0-691-561-014

8 stycznia 2009

Prof. Nowak w Lublinie


12 stycznia 2009 r. (poniedziałek) odbyło się w lokalu KiK spotkanie z p. prof. Jerzym R. Nowakiem, autorem książki broniącej dobrego imienia mieszkańców Jedwabnego przed szowinistami żydowskimi "Sto kłamstw Jana Tomasza Grossa", które prowadził prof. Ryszard Bender. Tematem wykładu był m.in. antypolonizm, zakłamywanie historii Polski i relacje polsko-żydowskie. - Atakują nas, więc trzeba się bronić. - Kto nas atakuje? Żydzi! - mówił prof. Nowak czym wywołał burzę oklasków i okrzyki aprobaty.

Na spotkanie przyszło ponad 200 osób, głównie sympatyków i słuchaczy Radia Maryja. Zajęta była każda ławka, każde krzesło, skrawek schodka. Wiele starszych osób musiało stać. Rozdano ponad 150 egz. "Biuletynu" wraz z załączonym listem otwartym Narodowego Odrodzenia Polski, ulotką LOS i oświadczeniem p. Ryszarda Milewskiego w sprawie łamania Art. 54 Konst. RP. Delegacja naszego środowiska odnowiła wiele dawnych kontaktów i nawiązała nowe.

W trakcie dyskusji głos zabrał Kol. Grzegorz Wysok, który przedstawił sprawę represji, jakie dotykają narodowych publicystów w Polsce. Profesorowie Nowak i Bender zapewnili Kol. Wysoka o pełniej solidarności w jego walce o prawdę oraz zapowiedzieli nagłośnienie tej skandalicznej sprawy m.in. na łamach "Niedzieli" i rozgłośni Radia Maryja.

U Kol. Wysoka można nabyć archiwalne i bieżące numery pisma: tel. (0-81) 53-278-05.

Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)

__________

Fotoreportaż:


Foto 01:
Spotkanie w KiK. Od lewej red. G. Wysok, prof. R. Bender, prof. J.R. Nowak


Foto 02:
Uczestnicy wykładu z zainteresowaniem sięgają po "Biuletyn"

7 stycznia 2009

Moja odpowiedź


Dotarło do mnie kilka zastrzeżeń zgłoszonych z różnych stron, że wśród organizacji i stowarzyszeń tworzących Społeczny Komitet Obchodów 70. Rocznicy śmierci Romana Dmowskiego "zamieszczone zostały nie te, co trzeba". Ich wspólną cechą jest to, że proponowały daleko idące restrykcje i szlabany na rozmaite osoby i instytucje. Gdyby je ze sobą zestawić, okazałoby się, że wiele jest wymierzonych wzajemnie przeciwko sobie, a gdyby wszystkie wdrożyć, niewiele by pozostało. Świadczy to o ogromnych pokładach wzajemnych waśni, niechęci, sekciarstwa i "negatywnej energii" w tzw. obozie narodowym i wokół niego. Nurtuje mnie przekonanie, że w dużej części chodzi o animozje personalne: pan X nie lubi pana Y, a organizacja Y nie przepada za stowarzyszeniem X. Staje się zrozumiałe, dlaczego żydomasoneria nie musi nawet przykładać specjalnie ręki, aby nas osłabiać: najgorliwiej czynimy to sami.

Korzystając z uprzejmości Kol. Grzegorza odpowiadam: redakcja "Biuletynu" przyjęła od początku linię zupełnie odwrotną: na naszych łamach informujemy "o całej szerokości boiska", na której toczy się gra z przeciwnikiem i jak można to było zauważyć choćby z listy środowisk wchodzących w skład Komitetu, znalazło się w niej miejsce dla wszystkich. Spór między dmowszczyzną a piłsudczyzną uważamy za tak archaiczny, że możemy tylko odwzajemnić się pytaniem, czy aby niektórym nie pomieszały się epoki, w których rad byli by go toczyć. Postulat, aby nie informować o obchodach czy pożytecznych działaniach jakiejś organizacji tylko dlatego, że dałoby się wyśledzić jej choć najmniejsze związki z tradycją piłsudczyzny traktuję jako sekciarski absurd. Biuletyn Kol. Grzegorza Wysoka nie jest pismem paleopolitycznym ani spadkobierczym, sens uprawiania swej publicystyki politycznej postrzega głównie ze względu na dobro i przyszłość Polski, zajmuje się formowaniem idei narodowej na miarę czasów obecnych i przyszłych. Nasz obowiązek wobec pamięci Romana Dmowskiego postrzegamy właśnie w kategoriach takiej umiejętności, a nie jako warta u jego grobu i to w gorsecie zamiast munduru, co, jak się wydaje, jest jeszcze wciąż celem niektórych formacji narodowych.

Tadeusz Zieliński

6 stycznia 2009

Spotkanie opłatkowe


10 stycznia 2009 r. (sobota) w Domu Parafialnym przy Kościele Matki Bożej Królowej Polski odbyło się spotkanie opłatkowe członków lubelskiego Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.

Przy kolorowo ustrojonej choince, ks. proboszcz przywitał wszystkich na sali i odczytał wersety z Pisma Świętego tematycznie związane z Bożym Narodzeniem. Powitano również przybyłych gości, m.in. senatora PiS Stanisława Gogacza. Potem organizatorzy spotkania zaprosili do wspólnego dzielenia się opłatkiem liczne grono działaczy Stowarzyszenia.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele redakcji "Biuletynu" na czele z Kol. Grzegorzem Wysokiem, którzy rozprowadzili ok. 60 egz. pisma. Przy tradycyjnych polskich potrawach m.in. barszczu z uszkami toczono długie rozmowy. Były przy tej okazji chwile wzruszenia i dramatycznych wspomnień z okresu Stanu Wojennego.
Niestety, co roku ubywa członków Stowarzyszenia, dlatego takie spotkania są bardzo ważne i powinny być dokumentowane.

Tadeusz Zielińki
(tekst + zdjęcia)

__________

Fotoreportaż:


Foto 01:
Opłatek rozpoczęła wspólna modlitwa


Foto 02:
Wystąpienie senatora S. Gogacza


Foto 03:
Wszyscy wszystkim ślą życzenia


Foto 04:
Biuletyn Grzegorza cieszył się sporym zainteresowaniem



Foto 05:
Kol. Wysok wciąż musiał dokladać nowe egzemplarze "Biuletynu"


Foto 06:
Spotkanie w Domu Parafialnym. Od prawej G. Wysok, p. Irena Wysok i radny Jan Miturski


Foto 07:
Wystąpienie Red. Grzegorza Wysoka, który relacjonuje zgromadzonym "kulisy sprawy" biuletynu


Foto 08:
Zebrani b. więźniowie polityczni z oburzeniem przyjęli działania prokuratury podjęte wobec swojego Kolegi

5 stycznia 2009

Video dokument

Zamieszczam dwa filmy zrealizowane pod lubelską prokuraturą, która przedstawiła mi zarzuty z art. 256 i 257 k.k. w związku z wydawaniem "Biuletynu" i prowadzeniem niniejszej strony internetowej -


Video 1




Video 2




Filmy te można również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://pl.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Grzegorz Piotr Wysok

4 stycznia 2009

Narasta terror politycznej poprawności


RSD-D-1211/08
L.dz. D-II-3613/08

Sekcja Dochodzeniowo-Śledcza
KMP w Lublinie

Lublin, dnia 30.12.2008 r.

p. Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin

Na podstawie art. 321 par. 1,2,3 kpk, zawiadamiam, że w dniu 12.01.2009 r. o godz. 14.00 w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie przy ul. Północnej 3, pokój nr 90 przeprowadzone zostanie końcowe zaznajomienie z materiałami postępowania przygotowawczego przeciwko Grzegorzowi Wysokowi, w którym może Pan wziąć udział jako podejrzany. Ma Pan również prawo uprzedniego przejrzenia akt sprawy bezpośrednio przed zaznajomieniem w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie przy ul. Północnej 3, pok. 90.

Nie usprawiedliwione niestawiennictwo podejrzanego lub jego obrońcy nie tamuje dalszego postępowania (art. 321 par. 4 kpk).

Prowadzący postępowanie mł. asp. Stanisław Kot
/podpis/

~~~~~~~~~~

- Orginal Massage -
From: Mateusz S.
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Sunday, January 04, 3:51 PM
Subject: wiadomość

Prokuratura Krajowa
Biuro do Spraw Przestępczości Zorganizowanej
Wydział III Zamiejscowy w Katowicach
ul. Wita Stwosza 31
40-042 Katowice

Sygn. akt PR IV - III Ds 51/08/sp

POSTANOWIENIE
o powołaniu biegłego

Dnia 23 grudnia 2008 r.

Sebastian Rohm - prokurator Prokuratury Apelacyjnej del. do Prokuratury Krajowej Biura do Spraw Przestępczości Zorganizowanej - Wydziału III Zamiejscowego w Katowicach
(imię, nazwisko i stanowisko)

w sprawie:
- mającego miejsce w okresie od 14 maja 2006 r. do 22 kwietnia 2008 r. w Wodzisławiu Śląskim publicznego propagowania przez Mateusza S. ustroju faszystowskiego, to jest o przestępstwo z art. 256 kk,
- mającego miejsce w okresie od 11 września 2001 r. do 15 lipca 2005 r. w Wodzisławiu Śląskim i innych miejscach, publicznego nawoływania przez Mateusza S. do nienawiści na tle różnic rasowych i narodowościowych, to jest o przestępstwo z art. 256 kk,
na podstawie art. 193, 194 kpk,

postanowił:
1. Powołać biegłego i zasięgnąć opinii - Dra Dariusza Libionki z Działu Naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku.
(wskazać instytut, zakład lub instytucję a w razie potrzeby specjalność i kwalifikacje osób biorących udział w przeprowadzeniu ekspertyzy albo imię, nazwisko i specjalność biegłego)

w celu ustalenia, czy:
1) treści zawarte w dowodowych czasopismach i ich kserokopiach oraz dowodowych kserokopii publikacji o tytułach: "Zjednoczony Front", "Biały Głos", "Nowa Epoka", "Biały Front", "Prawo Życia" zawierają treści propagujące ustrój faszystowski lub nawołujące do nienawiści na tle różnic narodowościowych lub rasowych,
(...)
3) treści zawarte w utworach muzycznych na płytach z muzyką zespołu Klansman "Fetch the rope", "Rebel with a cause", "Rock'n'roll patriots" oraz zespołu Honor "W płomieniach wschodzącej siły" zawierają treści propagujące ustrój faszystowski lub nawołujące do nienawiści na tle różnic narodowościowych lub rasowych.
(podać przedmiot i zakres ekspertyzy a w miarę potrzeby sformułować pytania szczegółowe)

2. Przekazać do ekspertyzy:
- akta śledztwa o sygn. PR IV - III Ds. 51/08/sp wraz z dowodami rzeczowymi
3. Zakreślić termin do wykonania opinii - do dnia 31 stycznia 2009 r.

W myśl art. 197 par. 3 w związku z art. 190 par. 1 kpk uprzedza się, że za wydanie niezgodnej z prawdą opinii grozi odpowiedzialność karna z art. 233 par. 4 kk. (pozbawieie wolności do lat 3).

UZASADNIENIE

Wydział III Zamiejscowy w Katowicach Biura do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej zadzoruje, pod sygnaturą akt PR IV - III Ds 51/08/sp, śledztwo w sprawie
- mającego miejsce w okresie od 14 maja 2006 r. do 22 kwietnia 2008 r. w Wodzisławiu Śląskim publicznego propagowania przez Mateusza S. ustroju faszystowskiego, to jest o przestępstwo z art. 256 kk,
- mającego miejsce w okresie od 11 września 2001 r. do 15 lipca 2005 r. w Wodzisławiu Śląskim i innych miejscach, publicznego nawoływania przez Mateusza S. do nienawiści na tle różnic rasowych i narodowościowych, to jest o przestępstwo z art. 256 kk.
W toku śledztwa zabezpieczono szereg czasopism, publikacji, płyt z muzyką, przedmiotów dotyczących ustroju faszystowskiego oraz różnic rasowych i narodowościowych.

W śledztwie zachodzi konieczność ustalenia, czy powyższe czasopisma, publikacje, płyty z muzyką zawierają treści propagujące ustrój faszystowski lub nawołujące do nienawiści na tle różnic rasowych i narodowościowych, jak również czy eksponowanie wskazanych w sentencji przedmiotów stanowi propagowanie ustroju faszystowskiego.
W związku z tym postanowiono jak w sentencji.

prokurator
Prokuratury Apelacyjnej
del. do Prokuratury Krajowej
/podpis/
(Sebastian Rohm)

Zarządzenie:
stosownie do art. 316 kpk doręczyć odpis postanowienia:
podejrzanemu - wg. załącznika
jego obrońcy - ...
pokrzywdzonemu - ...
jego pełnomocnikowi - ...
którym przysługuje prawo do wzięcia udziału w przesłuchaniu biegłych oraz zapoznania się z opinią złożoną na piśmie. Podejrzanego pozbawionego wolności nie sprowadza się jeśli zachodzą przeszkody wymienione w art. 316 par.2 kpk;
nadto odpis postanowienia doręczyć:
biegłemu/instytucji - Dr Dariusz Libionka - Dział Naukowy Państwowego Muzeum na Majdanku.

prokurator
Prokuratury Apelacyjnej
del. do Prokuratury Krajowej
/podpis/
(Sebastian Rohm)


Moja odpowiedź:

"Walka klasowa zaostrza się w miarę sukcesów budowy socjalizmu" twierdził Koryfeusz wszech nauk generalissimus Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili ps. Stalin. Wierni jego naukom współcześni budowniczowie "nowego wspaniałego świata" również przystąpili do wzmożonego plemienia wrogów klasowych. Usłużne prokuratury zaczynają tu i tam stawiać zarzuty osobom, które podejrzewają o "faszyzm" to jest w nowomowie o krytyczny stosunek do obecnej rzeczywistości. Ofiarą tej gorliwości padłem ja, ale wcześniej i Kol. Arkadiusz Łygas z Zamościa, którego sprawa już od kilku lat toczy się w Sądzie Rejonowym w Hrubieszowie. W tym wypadku poszło o to, że Kol. Łygas rozkolportował tekst modlitwy papieża św. Piusa V - o nawrócenie żydów wchodzącej oficjalnie do 1963 r. do kanonu liturgii świętej Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Niedługo chyba ocenzurują nam Ewangelię. Sprawa jest kuriozalna i bulwersująca, ale zmierza (miejmy nadzieję) do szczęśliwego końca tj. uniewinnienia Kol. Łygasa.

Kolejny sygnał otrzymałem z Wodzisławia Śląskiego. Tamtejsza prokuratura oskarża p. Mateusza S. o przestępstwo z art. 256 kk tj. o "publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego i nawoływanie do nienawiści na tle różnic rasowych i narodowościowych" m.in. na łamach wydawanych przez niego czasopism. Nie znam dokładnie działalności ani publicystyki p. Mateusza, nie mniej uważam, że

NACZELNĄ ZASADĄ, KTÓRA POWINNA NAM PRZYŚWIECAĆ I KTÓREJ WARTO BRONIĆ JEST WOLNOŚĆ PRASY I WYRAŻANIA W SPOSÓB NIESKRĘPOWANY WŁASNYCH OPINII.

Mój niepokój budzi też powołanie jako biegłego w sprawie przeciwko p. Mateuszowi S. doktora Dariusza Libionki - osoby wielce kontrowersyjnej, powszechnie znanego w Lublinie "kieszonkowym Grossem", człowieka o skrajnie lewicowych poglądach zaangażowanego w działalność antypolską (promowanie Grossa i jemu podobnych), wyrzuconego z tego powodu z Instytutu Pamięci Narodowej, a obecnie publicysty żydowskiej gazety dla Polaków ("Gazety Wyborczej"). Opinia sporządzona przez tak kontrowersyjną postać jak dr Libionka może być jednostronna i nieobiektywna.

A tak na marginesie to jakoś nie słychać o tym, aby prokuratury i sądy zajmowały się szerzącymi antypolonizm czy antykatolicyzm mediami, zespołami satanistycznymi, nie mówiąc już o powszechnym propagowaniu komunizmu (Lenin, Stalin, Trocki, Che Guevara itp.). Dziwna i znamienna wybiórczość?

Grzegorz Piotr Wysok

3 stycznia 2009

Video domument

Zamieszczam zrealizowany przez p. dr Dominika Sendeciego z TV Tomaszów Lubelski reportaż z Obchodów 70. Rocznicy śmierci Romana Dmowskiego w Lublinie z dn. 3 stycznia 2009 r.

Jednoczenie informuję, że w najbliższych dniach powstanie Społeczny Komitet Budowy Pomnika ś.p. Romana Dmowskiego, któremu redagowane przeze mnie pismo będzie przewodniczyć.
Informacje na ten temat ukażą się w kolejnym numerze biuletynu, do którego lektury zachęcam.



Film ten można również obejrzeć na YouTube - http://pl.youtube.com/user/tomaszowlubelski.

Grzegorz Piotr Wysok

2 stycznia 2009

Wierni Dmowskiemu


W dniu 70. rocznicy śmierci Romana Dmowskiego w wielu miejscach Polski zainaugurowano obchody Roku Dmowskiego. W Lublinie uroczystości poprzedziło złożenie kwiatów pod tablicą Romana Dmowskiego, a następnie w Kościele o. Jezuitów odprawiono Mszę Św. za duszę twórcy Obozu Narodowego.

O godz. 16.30 w budynku Trybunału Koronnego odbyła się sesja ku czci Romana Dmowskiego, w której uczestniczyły prawie wszystkie lokalne środowiska kombatanckie i narodowe. Okolicznościowe referaty otworzył p. Antoni Chrząstowski, po którym wystąpili uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica oraz młodzież z I Gimnazjum im. Księdza Stanisława Konarskiego w Lublinie. Po części artystycznej głos zabrał p. Ryszard Milewski ze Stowarzyszenia Narodowego im. Romana Dmowskiego, a następnie dr hab. Mieczysław Ryba, który przedstawił zebranym najistotniejsze elementy myśli głównego ideologa Narodowej Demokracji. Sesję historyczną zakończył referat prof. Ryszarda Bendera, który omówił przebieg pogrzebu Dmowskiego oraz relacje jakie łączyły przywódcę ruchu narodowego z Józefem Piłsudskim.

W uroczystościach wzięli udział m.in. b. Prezydent Lublina Andrzej Pruszkowski, b. poseł Andrzej Mańka, pracownik Kancelarii Prezydenta p. Zbigniew Niedbała, minister Jacek Szczot, członek Zarządu LPR p. dr Maria Sendecka, przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności Piotr Sławiński oraz radni miejscy, w tym p. Tomasz Wójtowicz. Uroczystość uświetnił też wykonaniem hejnału Miasta Lublina – hejnalista p. Onufry Koszarny. Obecni byli także członkowie Narodowego Odrodzenia Polski, m.in. szef Wydziału Wewnętrznego NOP Kol. Konrad Bednarski oraz pełnomocnik na Dzielnicę Lubelską Kol. Michał Lewandowski wraz z organizacyjnym transparentem. Nie przybył niestety mimo zapowiedzi – prezes NOP, p. Adam Gmurczyk. Rozdano ok. 150 egzemplarzy "Biuletynu" wraz z dołączonym oświadczeniem NOP pt. "W obronie wolności słowa" (http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/01/w-obronie-wolnoci-sowa.html) i ulotką Ligi Obrony Suwerenności "Jestem Polakiem".

Po sesji w mieszkaniu Kol. Wysoka odbyło się spotkanie z udziałem grona autorów i współpracowników naszego biuletynu. Rozmawiano o możliwych scenariuszach rozwoju wydarzeń w ruchu narodowym oraz konieczności wyboru własnej drogi politycznej.

Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)

__________

Fotoreportaż:


Foto 01:
Złożenie wieńca pod tablicą ku czci Romana Dmowskiego ufundowaną przez prof. Czesława Blocha w Kościele Matki Bożej Królowej Polski


Foto 02:
Grzegorz Wysok udziela wywiadu Radiu Lublin i Radiu Podlasie


Foto 03:
Wystąpienie b. v-ce prezydenta Lublina Antoniego Chrzonstowskiego


Foto 04:
Scenka dramatyczna nt. Konferencji w Wersalu w wykonaniu młodzieży I L.O. im. Stanisława Staszica


Foto 05:
Uczniowie z Gimnazjum nr I - swoim montażem słowno-muzycznym zachwycili zgromadzonych na sesji


Foto 06:
Przemawia p. Ryszard Milewski - v-ce Prezes Stowarzyszenia Narodowego im. Romana Dmowskiego


Foto 07:
Wystąpienie p. prof. Mieczysława Ryby


Foto 08:
Referat wygłasza senator RP p. prof. Ryszard Bender


Foto 09:
Wystąpienie p. Piotra Sławińskiego z Ligi Obrony Suwerenności dotyczyło współczesnej sytuacji w Polsce


Foto 10:
Grzegorz Wysok udziela wywiadu telewizji


Foto 11:
Grzegorz Wysok i p. dr Maria Sendecka


Foto 11:
Uczestnicy panelu z uwagą przypatrują się wystąpieniom młodzieży


Foto 13:
Delegacja NOP z transparentem


Foto 14:
Młodzież z Narodowego Odrodzenia Polski


Foto 15:
TV Lublin przygotowuje materiał

1 stycznia 2009

Oświadczenie


Motto:
"Nie sądźcie - nie będziecie sądzeni,
nie oskarżajcie - nie będziecie oskarżani"
Jezus Chrystus

Oświadczenie w sprawie łamania Art. 54 Konstytucji RP

Jeden z członków naszego Stowarzyszenia kol. Grzegorz Wysok rozpoczął w czerwcu wydawanie i redagowanie własnego czasopisma pod tytułem "Biuletyn". Jest to pismo prywatne, na którego zawartość nasze Stowarzyszenie nie ma wpływu. Jednakże jako czytelnik tego pisma pozwolę sobie na zabranie głosu w bulwersującej sprawie. Otóż Grzegorz Wysok został oskarżony przez prokuraturę o to, że w swoim czasopiśmie narusza przepisy art. 256 i 257 k.k. (chodzi o znieważenie narodu żydowskiego, nawoływanie do nienawiści i propagowanie faszyzmu). Jako uważny czytelnik tego pisma stwierdzam, że to nieprawda, gdyż Grzegorz Wysok jest niewinny, nie znieważa żadnego narodu, nie nawołuje do nienawiści i nie propaguje faszyzmu. Został zatem oskarżony fałszywie. W związku z tym w przedmiotowej sprawie mogły zostać złamane następujące artykuły kodeksu karnego:

- art. 238, który głosi "Kto zawiadamia o przestępstwie (...) organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2"

- art. 234, który głosi "Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, (...) fałszywie oskarża inną osobę (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do lat 2"

- art. 233 § 1, który głosi "Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym łub innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę podlega karze pozbawienia wolności do lat 3"

- art. 233 § 4, który głosi "Kto, jako biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, przedstawia fałszywą opinię lub tłumaczenie mające służyć za dowód w postępowaniu określonym w § 1 podlega karze pozbawienia wolności do lat 3"

- art. 231 § 1, który głosi "Funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

W jednym ze swych tekstów Grzegorz Wysok poddaje krytyce działania dwóch działaczy politycznych: Ronalda S. Laudera ze Światowego Kongresu Żydów, żądającego od Polski miliardowych kwot w dolarach i Ronona Eidelmana - pomysłodawcę utworzenia na ziemiach polskich państwa żydowskiego. Jeżeli ci panowie uważają, że naruszone zostały ich dobra osobiste mogą przecież wystąpić wobec Grzegorza Wysoka z powództwem cywilnym (a na opłacenie swych pełnomocników procesowych i opłat sądowych z pewnością ich stać), a jeśli uważają, że zostali pomówieni lub znieważeni również mogą wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia do sądu. Ponieważ dotąd tego nie uczynili należy sądzić, że nie uważają się za poszkodowanych w tej sprawie, a ponieważ żaden z tych panów nie jest obywatelem polskim, nie ma tu już zupełnie żadnego interesu społecznego w tym, by przedmiotową sprawą zajmowała się polska prokuratura, która powinna była odmówić wszczęcia dochodzenia i pouczyć osoby zawiadamiające, że zażalenie na takie postanowienie przysługuje jedynie osobom pokrzywdzonym, którymi one przecież nie są.

Reasumując, oskarżając nie po raz pierwszy przecież osobę niewinną prokuratura strzeliła sobie gola samobójczego, co bez trudu udowodni średniej klasy adwokat w postępowaniu sądowym. Szkoda tylko, że marnowane są środki finansowe polskich podatników na tego typu bezpłodne działania i szarpany jest niewinny człowiek. Spowodowane jest to nadgorliwością polityczną i podlizywaniem się środowiskom żydowskim, które tak naprawdę tego typu wazeliniarskie działania traktują z pogardą, a szanują jedynie tych, którzy rozmawiają z nimi grzecznie, ale z pozycji partnerskich. Niesmakiem napawa mnie natomiast poczucie bezkarności policjantów i prokuratorów, którzy nie obawiają się ani konsekwencji karnych, ani dyscyplinarnych swego postępowania myśląc, że uda im się wszystko zwalić na przełożonych. Czas by prawo wreszcie zaczęło znaczyć prawo w Polsce. Jak na razie mamy nierówność wobec prawa. Nie ma bowiem jawności zatrudnienia w sądach i prokuraturze, ani sędziowie ani prokuratorzy nie składają publicznie oświadczeń majątkowych. Przypomnijmy, że w internecie można przeczytać informacje o zatrudnionych w urzędach miejskich i wojewódzkich urzędnikach, a posłowie, senatorowie, radni, prezydenci, burmistrze, wójtowie i nawet dyrektorzy wydziałów muszą składać publiczne oświadczenia majątkowe. Długa zatem przed nami droga, by Polska rzeczywiście stała się demokratycznym państwem prawa.

Ryszard Milewski

V-ce Prezes Zarządu Głównego Stow. Narodowego im. R. Dmowskiego
Członek Rady Ławniczej Sądu Rejonowego w Lublinie w latach 2000-03
Przewodniczący Rady Ławniczej Sądu Rejonowego w Lublinie w latach 2004-07

31 grudnia 2008

W obronie wolności słowa


W opanowanych przez żydomasonerię mediach nasila się kampania propagandowa, zmierzająca do zakazu upowszechniania pism polskiego ruchu narodowego. Entuzjaści "politycznej poprawności", ale tylko ci, którzy potrafią myśleć otrzymali kolejną "lekcję demokracji": sprawa narodowego biuletynu pod redakcją Grzegorza Wysoka.

Kiedy w kwietniu ubiegłego roku do skrzynek radnych w ratuszu zaczęło być dostarczane regularnie wspomniane pismo, w środowiskach laickich podniósł się nieopisany rejwach. - To obrzydliwe. Redaktorem tego pisma powinni zająć się lekarze i organy ścigania - obwieścił triumfalnie Paweł Bryłowski na łamach polskojęzycznej "Gazety Wyborczej". Powód? Wydawca biuletynu jest podobno nie do przyjęcia, gdyż przedstawia Żydów jako chciwców pragnących z Polski wykroić własne państwo, a Ronona Eidelmana - jako żydowskiego działacza, domagającego się wypłaty haraczu w wysokości 65 mld $. Wszyscy wiedzą doskonale, że istotny jest zwłaszcza ten drugi grzech Kolegi Wysoka, ponieważ ustawia go po stronie przeciwnej do kultu Holokaustu, który w planach żydomasonerii ma pełnić rolę miernika wszelkiej etyki i niemal nową religię świata. Dalej scenariusz jest prosty: pałeczkę podjęli usłużni pismacy, a następnie posłuszny wymiar sprawiedliwości dostaje zadanie surowego karania wszelkiej krytyki nadreprezentacji interesów żydowskich w Polsce lub podnoszenia kwestii bezkarności stalinowskich zbrodniarzy żydowskiego pochodzenia, a więc wszystkiego tego, co w nowym pseudoprawiu jest określane jako "zbrodnia antysemityzmu". Z przylepłym do twarzy uśmiechem minister sprawiedliwości wydaje odpowiednie polecenie ścigania swym służbom.

Nasi przeciwnicy polityczni bardzo chętnie i często pomawiają nas o faszyzm. Osoby współtworzące lubelski biuletyn byli zawsze konsekwentnymi przeciwnikami rasizmu w każdej postaci a to, że dostrzegają oni różność narodów i ich interesów, jak i to, że w pierwszej kolejności pilnują interesów polskich jest równie naturalne jak to, że każdy z nas mając własną rodzinę, najpierw dba o jej własny interes a dopiero potem widzi interes Nowaków czy Kowalskich. Wszystkie narody są równe, bo poza różnicami w obrębie cywilizacji Polak nie różni się znacznie od Chińczyka, Niemca, Rosjanina czy Turka. Grzegorz Wysok nie głosi wyższości Polaków nad innymi narodami, bo to byłby szowinizm lecz w swoim biuletynie pilnuje, by w rodzinie równych i konkurujących ze sobą narodów polska tożsamość nie została zatarta, a nasze prawa - uszczuplone. Jeszcze raz porównajmy to z rodziną: dlaczego kochasz swoje dzieci? Czy dlatego, że są najładniejsze i najmądrzejsze na świecie? Nie, bo to przecież nieprawda. Kochasz je tylko i wyłącznie z jednego powodu: bo są twoje! Dokładnie z tego samego powodu my kochamy nasz naród: nie dlatego, że jest obiektywnie mądrzejszy, lecz dlatego, że nasz. Podobnie jak u naszych dzieci, tak i w naszym narodzie dostrzegamy różne wady i niedostatki, ale naszą troską jest skompensować je lub naprawiać. Jest to naturalne uczucie, pozytywna i twórcza postawa.

Opinię sądową oczerniającą Kolegę Wysoka sporządził niejaki dr Konrad Zieliński z UMCS - zagorzały filosemita. Rasizm ma zawsze dwa końce, doktorze Zieliński. Rasistą jest nie tylko ten, kto twierdzi lub wierzy, że murzyn jest głupszy od białego, ale także ten, kto wierzy lub głosi, że Żyd jest mądrzejszy od Polaka, albo że z racji samego urodzenia Żydzi są w jakiś sposób "narodem wybranym", wyjątkowym, szczególnie utalentowanym, przeznaczonym nijako do panowania nad innymi. Rasizmem jest głoszenie zarówno niższości, jak i wyższości innych narodów, dlatego stanowczo sprzeciwiamy się tezie o rzekomym wybraństwie Żydów z racji urodzenia. Nie uznajemy więc żadnej wyjątkowości ich roszczeń ani majątków, ani do stanowisk, ani do interpretacji kultury czy historii. Teza o rzekomym wybraństwie Żydów jest najczystszą formą rasizmu i każdy kto ją głosi lub jej ulega jest najprawdziwszym rasistą. Ten rodzaj rasizmu jest dziś nachalnie uprawiany i szczególnie groźny, gdyż może przygotowywać mniej bystre umysły do uznania nowego rodzaju rasistowskiej dyktatury nad światem. Właśnie taki rasizm jest dziś w mediach najczęstszy, choć pan, doktorze Zieliński woli go nie zauważać i jak ognia w swoich publikacjach unika wszelkiej dyskusji na ten temat.

Pańska subiektywna opinia stawia nas również przed pytaniem o roszczenia majątkowe wysuwane wobec Polski przez Światowy Kongres Żydów i działania Ronona Eidelmana pragnącego utworzenia na ziemiach polskich państwa żydowskiego. To wymaga zajęcia odrębnego stanowiska. Jako pismo polityczne tylko biuletyn Grzegorza Wysoka postawił tę sprawę jasno i do końca: żadnej reprywatyzacji komukolwiek! Reakcją opinii publicznej w Polsce na żydowskie pozwy z USA i działania Eidelmana od początku steruje "Gazeta Wyborcza", a obecnie publikuje komentarze powtarzając opinie różnych Żydów na ten temat. Uważny czytelnik bez trudu dostrzeże jednak stosowaną przez tą gazetę socjotechnikę: prawie wszyscy dziennikarze z oburzeniem, mniej lub bardziej udawanym, jakby działając według jednego schematu odcinają się od prowokacyjnego pomysłu Eidelmana. Przytacza się tu różne wątki, jak np. opinię prof. Geralda Steinberga z Uniwersytetu Bar-Ilan w Tel Awiwie, który twierdzi że z żądaniami majątkowymi nie ma nic wspólnego. Nikt z komentatorów nie porusza jednak samej istoty problemu, co powoli tworzy jakby usprawiedliwienie tych roszczeń: odszkodowania się jakoby Żydom należą, choć może nieco w mniejszej wysokości. W ten sprytny sposób odwraca się uwagę od meritum i skupia ją na otoczce sprawy. Tymczasem majątku, o który dopomina się Światowy Kongres Żydów nie tylko, że naprawdę nie ma, ale nawet gdyby istniał, Żydzi moralnego prawa do niego nie mają. Jak bowiem poucza historia bogactwa Żydów były gromadzone z reguły w sposób nieetyczny tj. nie z rzeczywistej pracy, ale w drodze lichwy, rozpijania chłopstwa, oszustwa w handlu i wyzysku. W świetle przez nas wyznawanej etyki z tego tytułu nic się nikomu nie należy. Ponadto okoliczności utracenia ewentualnego majątku, czy to przez agresję niemiecką w 1939 roku czy to przez inwazję Armii Czerwonej w 1945 roku i jej następstwa nie były suwerennymi decyzjami polskimi, a więc jak słusznie twierdzi Redaktor biuletynu to nie Polska winna być adresatem żydowskich roszczeń. W tym pierwszym wypadku całość roszczeń niechaj obsługują Niemcy, a w tym drugim - głównie sami Żydzi, którzy przecież komunizm jako ustrój wymyślili, w Rosji zainstalowali, stamtąd wyeksportowali i nim kierowali także w Polsce, a zwłaszcza w okresie wywłaszczeń i mordów politycznych zaraz po wojnie.

Afera wokół biuletynu naszego Kolegi świadczy więc przede wszystkim o tym, w czyich rękach są naprawdę polskie media, w jakim celu powstały i komu służą. Jest też dowodem hipokryzji wolności słowa w Polsce. W tym samym czasie, gdy został przedstawiony mu zarzut publicznego nawoływania do nienawiści wobec narodowości żydowskiej, wojska izraelskie znów przeprowadziły bombardowania w Strefie Gazy. Znów zginęli niewinni ludzie, zniszczono szpital i bloki mieszkalne. I jakoś żaden z tych rzekomo światłych wrażliwców w prokuraturze nie raczył pojawić się pod ambasadą Izraela, aby zaprotestować przeciwko tym jawnym zbrodniom państwa żydowskiego. Cóż się dziwić, gdy hipokryzja polskiego pseudoprawa jest jak krowa Kalego: dobry uczynek jest wtedy, gdy Żydzi strzelają do palestyńskich kobiet i dzieci, bombardują miasta i okupują arabskie ziemie, jest natomiast zły - gdy ktoś gdzieś w Polsce tylko coś bąknie przeciwko Żydom.

Polska już doświadczyła medialnego ostracyzmu, kiedy Żydom nie spodobał się dr Ratajczak. Cywilizacja żydowskiej zemsty i narastający, bezczelny kult Holokaustu nie znają umiaru. Triumf i pycha niewidzialnego rządu świata są już tak duże, że zaczynają oni popełniać błędy: chucpy i arogancji w traktowaniu świata gojów. Lubelski historyk Grzegorz Wysok ma być ich kolejną ofiarą. Jeżeli mimo coraz powszechniejszego poparcia jakim cieszy się w Lublinie jego biuletyn, Sąd ulegnie żądaniom żydomasonerii, będziemy mieli dowód ich zakulisowej wszechmocy. Jeżeli nie ulegnie, narodzi się kolejne źródełko nadziei.
Nasz przyjacielu, będziemy trzymali kciuki!

Tadeusz Zieliński
członek Lubelskiej Dzielnicy NOP

30 grudnia 2008

Video dokument

Przedstawiam dwa filmy zrealizowane na gorąco:

- pierwszy sprzed Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, gdzie przedstawiono mi absurdalne zarzuty z art. 256 i 257 k.k. w związku z wydawanym przeze mnie biuletynem
- drugi - po przesłuchaniu, gdzie ustosunkowuję się do tych zarzutów.


Video 1




Video 2




Filmy te można również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://pl.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Grzegorz Piotr Wysok

29 grudnia 2008

Brońmy wolności słowa!


Dnia 30 grudnia 2008 r. zostałem oskarżony przez p. prokurator Agnieszkę Pakułę z Prokuratury Lublin-Północ o to, że "od kwietnia do października 2008 roku, w krótkich odstępach czasu, z góry powziętym zamiarem (…) na łamach strony internetowej http://grzegorzwysok.blogspot.com/ oraz poprzez kolportowanie (…) w wydawanym przez siebie "Biuletynie" publicznie nawoływał do nienawiści wobec narodowości żydowskiej, a także znieważał wymienioną grupę ludności z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej lub wyznaniowej za pomocą prezentowanych w tych publikacjach treści antysemickich tj. o przestępstwa z art. 256 k.k., 257 k.k. w związku z art. 1 par. 2 k.k. i art.. 12 k.k.".

Te absurdalne zarzuty sformułowano w oparciu o opinię biegłego, niejakiego dr Konrada Zielińskiego z UMCS - autora książki o lubelskiej Jesziwie (filosemity), którego wiarygodność budzi moje wątpliwości. Nigdy i nigdzie nie znieważyłem narodu żydowskiego, a jedynie napiętnowałem roszczenia majątkowe wysuwane wobec Polski przez Światowy Kongres Żydów i działania niejakiego p. Eidelmana pragnącego utworzenia na polskich ziemiach zachodnich państwa żydowskiego.

Działając przy pomocy funkcjonariuszy państwowych środowiska "Gazety Wyborczej" pragną zniszczyć swoich oponentów. Musimy dzisiaj za wszelką cenę bronić wolności słowa i nie dać się zastraszyć zwłaszcza, że terror "politycznej poprawności" narasta.
Pamiętaj - dzisiaj ja, jutro Ty, a pojutrze…?

Redaktor "Biuletynu"
Grzegorz Piotr Wysok

25 grudnia 2008

Zamknięcie świątecznego numeru


Numer zamknięto 24 grudnia 2008 r.
Serdecznie zapraszam do lektury kolejnego numeru mojego "Biuletynu".

Grzegorz Piotr Wysok

24 grudnia 2008

Życzenia


Podnieś rękę, Boże Dziecię,
Bogosław ojczyznę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspierwaj jej siłę swą siłą,
Dom nasz i majętność całą
I wszystkie wioski z miastami!
A słowo ciałem się stało
I mieszkało między nami.

Bożego Narodzenia - ta noc jest dla nas święta
Niech idą w zapomnienie niewoli gnuśne pęta
Jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi
Niechaj w nie Duch Twój wstąpi i śpiące niech pobudzi

S. Wyspiański

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2009 Roku przyjaciołom jak i wrogom wszystkiego najlepszego życzy Redaktor.

23 grudnia 2008

Pedalska szopka w centrum Amsterdamu


Jak wiadomo tolerancja to cnota ludzi, którzy już w nic nie wierzą. W ramach tegorocznych obchodów świąt Bożego Narodzenia w słynącym z tolerancji holenderskim Amsterdamie stanie w centrum miasta bluźniercza szopka z dwoma Józefami (przedstawionymi jako para homoseksualistów) i dwoma Maryjami (jako lesbijki). Organizatorem bluźnierstwa jest organizacja ProGay, której prezesuje niejaki Frank van Dalen. Zdaniem tego wykolejeńca szopka ma przyczynić się do promocji miasta i zwalczać postawy "homofobiczne". Protesty oburzonych chrześcijan zignorowano.

Grzegorz Piotr Wysok