Powered By Blogger

8 marca 2011

"Antysemityzm" jednak przed sądem

Monarchiści o Wysoku...

"Antysemityzm" jednak przed sądem

Trzydziestu jeden byłych radnych m. Lublina zostanie przesłuchanych na okoliczność rzekomego antysemityzmu w tym mieście. Pierwotnie przeznaczona do umorzenia sprawa lubelskiego lidera LPR p. Grzegorza Wysoka oskarżonego o "nawoływanie do nienawiści i znieważenie narodu żydowskiego" nabiera rumieńców. - Opinie biegłych z UMCS Konrada Zielińskiego (politologa) oraz Ryszarda Tokarskiego (językoznawcy) nie pozwalają mi na umorzenie niniejszej sprawy - stwierdził sędzia Andrzej Woźniak i wyznaczył rozprawę lubelskiego lidera Ligi Polskich Rodzin Grzegorza Piotra Wysoka (oskarżonego o "nawoływanie do nienawiści i znieważenie narodu żydowskiego") na dzień 14 kwietnia. Na posiedzeniu tym zostaną przesłuchani świadkowie: dziennikarz lokalnego dodatku "Gazety Wyborczej", który ujawnił aferę z rzekomym znieważaniem Żydów na łamach redagowanego przez Wysoka "Biuletynu Narodowego" oraz radni Lublina poprzedniej kadencji, wśród których wydawnictwo to kolportowano. Obrona wezwała na świadka Stanisława Michalkiewicza oraz redaktora p. Piotra Zychowicza z "Rzeczypospolitej".

Sam zainteresowany redaktor Grzegorz Wysok tak pisze o swojej sprawie na stronie http://grzegorzwysok.blogspot.com/: Pod koniec grudnia 2008 r. zostałem oskarżony o to, że w redagowanym przez siebie piśmie pt. "Biuletyn Narodowy" wyraziłem swoje stanowisko w związku z roszczeniami majątkowymi, jak również groźbami wysuwanymi wobec Polski przez niektóre wpływowe środowiska żydowskie. Za opisanie prawdy, a także własny osąd tego procederu lubelska Prokuratura postawiła mi zarzuty. Stoimy wobec narastającej fali tego typu perfidnych działań. Przypadki podobne do mojego mnożą się, zaś o ocenie wyrażanych poglądów decyduje zasada tzw. "politycznej poprawności" na straży której stoją policja państwowa, prokuratura oraz sądy. W takiej sytuacji konstytucyjna wolność słowa, prasy oraz wyrażania poglądów staje się fikcją. Gorąco apeluję do Państwa o solidarność w walce o wolność prasy, jak również proszę o obiektywne relacjonowanie mojego procesu".

Jak już opisywaliśmy na stronie www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6420/ - lubelski Sąd wydaje się specjalizować w ściganiu działaczy narodowych, walczących z przejawami antypolonizmu (jak redaktor Grzegorz Wysok) albo z przejawami korupcji w wymiarze sprawiedliwości (jak Pan Ryszard Milewski, jeden z liderów Stowarzyszenia Narodowego imieniem Romana Dmowskiego). Przy okazywanej jednocześnie niechęci do zajmowania stanowiska w sprawie ekscesów żydowskich czy także antyreligijnych (http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Ogloszenie/6465/) daje to nam bardzo nie wesoły obraz wymiaru sprawiedliwości w grodzie nad Bystrzycą.

(karo)


Źródło:
www.konserwatyzm.pl

7 marca 2011

red. Leks: Safari po żydowsku


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks


ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY

Safari po żydowsku

Dziesięciu chasydzkich pielgrzymów zostało deportowanych do Izraela po tym, gdy pobili dwójkę mieszkańców ukraińskiego Humania - podaje serwis TVN24. Do konfliktu doszło w piątek, kiedy mieszkanka Humania, która wynajmowała chasydom mieszkanie zwróciła im uwagę, by zbytnio nie hałasowali. Tak zwani pielgrzymi, którzy przybyli do miasta z okazji dorocznej pielgrzymki do grobu rabina Nachmana zareagowali na to oburzeniem i krzykiem. Kobiecie z pomocą przyszedł sąsiad, jednak chasydzi zaczęli go bić, a gdy on uciekał - gonić go. W obronie wystąpił przypadkowy mężczyzna, którego Żydzi ugodzili nożem, zadając mu kilkanaście ran. Tych Żydów - kryminalistów, którzy powinni odpowiadać karnie wydalono z Ukrainy z zakazem wjazdu na okres pięciu lat.

Za: http://www.bibula.com/?p=26694

Hmm... Dziesięciu "pielgrzymów" na dwóch przypadkowych ludzi!? Nie dziwię się, że tacy odważni, ale jeszcze tego było im mało, więc też musieli "wyrównać" szanse z użyciem noża. Dobrze, że nie zrobili z nich chociaż krwawej macy. Łaskawe paniska. Co by im za to groziło? Najwyżej parę latek przedłużenia zakazu. Swoją drogą na pewno takim wyczynem usposobili sobie przychylność mieszkańców Humania. Chociaż... żydofilom już i tak nic nie jest w stanie otworzyć zaćmionych oczu zwłaszcza, że leżą na nich srebrniki - najpewniejsza waluta świata. A antysemitnikom?... No cóż... nie od dziś przecie wiadomo, że antysemitniki to nienawistniki. W sumie więc nie rozumiem po co zaraz ten krzyk. Grupa Żydów urządziła sobie safari myśląc, że są u siebie w Palestynie i jak się okazało niewiele się pomylili. Więc po cóż ten giewałt?

Adam Leks

6 marca 2011

Michalkiewicz zaprasza na proces

Proces o antysemityzm w Lublinie

W czwartek 14 kwietnia 2011 r. o godz. 8:30 w sali XIV w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód przy ul. Krakowskie Przedmieście 78 odbędzie się jawna rozprawa w procesie przeciwko red. Grzegorzowi Wysokowi oskarżonemu o znieważenie i nawoływanie do nienawiści wobec narodu żydowskiego na łamach redagowanego przez niego pisma pt. "Biuletyn Narodowy". Sprawa toczy się z doniesienia Karola Adamaszka, czołowego obecnie dziennikarza lubelskiej mutacji "Gazety Wyborczej". W tym dniu wyjaśnienia będzie składał Grzegorz Wysok, który ustosunkuje się przede wszystkim do opinii Konrada Zielińskiego oraz Ryszarda Tokarskiego z UMCS. Wstęp wolny.

Więcej na stronie -
http://grzegorzwysok.blogspot.com/

Źródło:
http://prawica.net/
Opinie polskiej prawicy



Stanisław Michalkiewicz zaprasza na proces

Nemo iudex in causa sua - nikt nie jest sędzią we własnej sprawie - zatem ograniczę się do informacji, że pierwsza rozprawa, jaką z pozwu TVN S.A. przeprowadzi Sąd Okręgowy w Warszawie II Wydział Cywilny przy Al. Solidarności 127, rozpocznie się 12 kwietnia br. o godzinie 9.30 w sali 212. TVN zarzuca mi podanie w felietonie "Na równi pochyłej" nieprawdziwych informacji, które w ocenie powoda naruszają jego dobra osobiste. Pozew nie precyzuje jasno, które informacje uważa za nieprawdziwe, ani które opinie przeze mnie wyrażone naruszają dobra osobiste TVN, ale mam nadzieję, że to się wyjaśni podczas rozprawy. A tak w ogóle może być ciekawie, bo np. w pozwie zamieszczony jest wniosek dowodowy o dopuszczenie zeznań świadków: p. Edwarda Miszczaka i Adama Pieczyńskiego "na okoliczność zdarzeń będących przedmiotem postępowania, a mianowicie ustalenia, czy Wojskowe Służby Informacyjne miały wpływ na dziennikarzy stacji TVN".


12 kwiecień 2011 r.
Sąd Okręgowy w Warszawie
Al. Solidarności 27
godz. 9.30, sala nr 212


Nie wiem, czy takaż była intencja autorów pozwu, lecz zacytowane sformułowanie sugeruje, iż obydwaj świadkowie są w stanie wykluczyć wpływ Wojskowych Służb Informacyjnych na dziennikarzy stacji TVN. Ale żeby rzeczywiście mogli to uczynić, musieliby być poinformowani o poczynaniach Wojskowych Służb Informacyjnych względem stacji TVN oraz ewentualnie dziennikarzy tej stacji, że np. żaden z jej pracowników decyzyjnych nie jest, ani też nie był tajnym współpracownikiem WSI, ani że nie miały one na nich żadnego wpływu. Jednak taka wiedza - jak sądzę - mogłaby być uzyskana tylko od Wojskowych Służb Informacyjnych - lecz nie przypuszczam, by zechciały one informować o swojej działalności oraz ewentualnej agenturze osoby postronne. Osoby postronne, a więc pozbawione owej specjalistycznej wiedzy mogłyby co najwyżej zeznać, że IM niczego nie wiadomo na ten temat - ale - powiedzmy sobie szczerze - cóż to za dowód? Tego rodzaju zeznanie mógłby złożyć każdy przypadkowy, spotkany na ulicy przechodzień, dlatego też jestem bardzo ciekaw, co na rozprawie powiedzą obydwaj powołani świadkowie. Poza tym, zacytowany fragment wniosku dowodowego pokazuje, że przedmiotem tego procesu tak naprawdę są nie tyle dobra osobiste, ile ustalenie, czy WSI miały wpływ na dziennikarzy TVN i w ogóle - na tę stację.

Ja doskonale rozumiem, że intencją WSI i ich oficjalnych następców byłoby ukrycie za wszelką cenę ewentualnych powiązań z TVN i wpływu WSI na tę stację - ale mój interes procesowy jest dokładnie odwrotny. Dlatego też proces stwarza szansę odsłonięcia sporego i newralgicznego segmentu polskiego życia publicznego - czy i w jakim stopniu jest ono aranżowane przez tajne służby, a w jakim stopniu pozostaje autentyczne i spontaniczne. I mam nadzieję, że ta szansa zostanie wykorzystana. Wiele zależy oczywiście od sądu, który jest gospodarzem procesu, ale jak to mówią - człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. Zatem wszystkich zainteresowanych zapraszam.

Stanisław Michalkiewicz

5 marca 2011

Apel do dziennikarzy

From: Grzegorz Wysok
[grzegorzwysok@gmail.com]
Sent: Monday, January 24, 2011 18:33 PM
Subject: dezyderat do dziennikarzy

Szanowni Państwo!

17 lutego 2011 r. o godz. 13.00 w Sądzie Rejonowym przy ul. Krakowskie Przedmieście 76 odbędzie się kolejna rozprawa, której głównym bohaterem będzie piszący te słowa. Pod koniec grudnia 2008 r. zostałem oskarżony o to, że w redagowanym przez siebie piśmie pt. "Biuletyn Narodowy" wyraziłem swoje stanowisko w związku z roszczeniami majątkowymi, jak również groźbami wysuwanymi wobec Polski przez niektóre wpływowe środowiska żydowskie. Za opisanie prawdy, a także własny osąd tego procederu lubelska Prokuratura postawiła mi zarzuty.

Stoimy wobec narastającej fali tego typu perfidnych działań. Przypadki podobne do mojego mnożą się, zaś o ocenie wyrażanych poglądów decyduje zasada "politycznej poprawności" na straży której stoją policja państwowa, prokuratura oraz sądy. W takiej sytuacji konstytucyjna wolność słowa, prasy oraz wyrażania poglądów staje się fikcją. Gorąco apeluję do Państwa o solidarność w walce o wolność prasy, jak również proszę o obiektywne relacjonowanie mojego procesu.

Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10 lok. 44
20-080 Lublin
tel. (0-81) 53-278-05 (dom)
tel. (0-81) 53-712-28 (praca)

Do wiadomości -
(w kolejności alfabetycznej)

- "Biuletyn Solidarności" - sekretariat.lublin@solidarnosc.org.pl
- "Dobry Znak" - redakcja@gazeta-dobryznak.pl
- "Dziennik Wschodni" - redakcja@dziennikwschodni.pl
- dr Eugeniusz Sendecki - endecki@wp.pl
- "Gazeta Polska" - sekretariat@gazetapolska.pl
- "Goniec Toronto" - redakcja@goniec.net
- "Idź pod Prąd" - knp@knp.lublin.pl
- "Kurier Lubelski" - mpodgajny@kurierlubelski.pl
- mec. Maciej Przebindowski - imperator@tera.com.pl
- mec. Marian Barański - marianbaranski@o2.pl
- "MM Moje Miasto" - redakcja@mmlublin.pl
- "Myśl Polska" - redakcja@myslpolska.pl
- "Najwyższy Czas!" - redakcja@nczas.com.pl
- "Nasza Polska" - naszapol@medianet.com.pl
- "Nasz Dziennik" - redakcja@naszdziennik.pl
- "Niezależna Gazeta Polska" - redakcja@niezalezna.pl
- "Nowy Tydzień" - redakcja@ntlublin.pl
- "Opcja na prawo" - adnikiel@poczta.onet.pl
- "Opoka w Kraju" - giertych@man.poznan.pl
- Organizacja Monarchistów Polskich - omp.lublin@wp.pl
- Polska Agencja Prasowa Lublin - lublin@pap.pl
- Portal Nacjonalista.pl - kontakt@nacjonalista.pl
- Piotr Zychowicz - p.zychowicz@rp.pl
- "Polityka" - internet@polityka.com.pl
- "Radio Maryja" - radio@radiomaryja.pl
- "Radio Polska" - poczta@radiopolska.pl
- "Radio RMF FM" - redakcja@rmf.fm
- "Radio Zet" - radiozet@radiozet.pl
- Rafał Ziemkiewicz - ziemkiewicz@3w.pl
- "Rzeczypospolita" - p.lisicki@rp.pl
- Radio Centrum - redakcja@rc.fm
- Radio "eR" - redakcja@radioer.pl
- Radio Lublin - poczta@radio.lublin.pl
- Radio Podlasie - studio@radiopodlasie.pl
- Stanisław Michalkiewicz - michalkiewicz@michalkiewicz.pl
- Stowarzyszenie Wolnego Słowa - sws@sws.org.pl
- Miesięcznik "Szczerbiec" - info@nop.org.pl
- TV Lublin - sekretariat.lublin@tvp.pl
- TV Trwam - sekretariat@tv-trwam.pl
- "Tygodnik Solidarność" - redakcja@tygodniksolidarnosc.com
- "Tylko Polska" - ppn@aster.pl

4 marca 2011

Śmierć arcybiskupa Życińskiego


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks


ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY

Treny Michnika na okoliczność śmierci abp Życińskiego

Daleki jestem od naigrywania się z majestatu śmierci, ale postępowanie red. Adama Michnika musi budzić takie skojarzenia. "Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory Mojej najmilszej córy! (syna Kościoła?)" (-) "Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim! Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło" - tak zdaje się mówić w swoim żałobnym gazetowyborczym trenie naczelny "Wyborczej". I jest nad czym płakać, albowiem Józef Życiński swoim postępowaniem zasłynął jako żarliwy filosemita, zawsze gotowy nagiąć zasady Ewangelii w imię ukontentowania naszych "starszych braci w wierze". Był także tropicielem wszelkich przejawów "moralnego prymitywizmu", oraz niezłomnym obrońcą ludzi w jakikolwiek sposób ubabranych w tamtym systemie, tych co to "palili ale się nie zaciągali", czym zaskarbił sobie łaski wdzięcznego Jasnogrodu w tym osobiście Adama Michnika. Jego ból jest zrozumiały, albowiem w przeciągu krótkiego czasu stracił takie "autorytety" jak Bronisław Geremek czy Marek Edelman, ale i to pewnie jeszcze nie koniec. Poczet ważnych osobistości z obwoźnego cyrku "Gazety Cadyka" powoli się kurczy, więc trzeba niezwłocznie nadymać nowych, aby wyrwy w szeregach mieć czym zapełnić. Jedynym plusem tej całej sytuacji może się okazać fakt, iż Arcybiskup będzie mógł sprawdzić czy piekło jest puste i czy Boże Miłosierdzie jest nieskończone, o czym w wielu kazaniach nas zapewniał, choć może nie wprost i dać znać o tym Adamowi Michnikowi w jakiejś proroczej wizji. Może się to okazać jedynym niezamierzonym "plusem dodatnim", chociaż szczerze wątpię czy naczelny "Wybiórczej" mu uwierzy. Radziłbym jednak dać wiary zapewnieniom purpurata, bowiem jak pisał XVIII-wieczny poeta Józef Baka "W panom uwaga": "Wielcy, wyższe myślcie rzeczy, a zbawienie w pierwszej pieczy, trzymajcie, dźwigajcie, sumienie nad mienie. Świat was liczy między Bogi, Boska bojaźń niechaj trwogi, dodaje, nim staje, przeboru z honoru", i również "Jaśniejecie na świeczniku, Gaśnie słońce w swym promyku: pomrzecie, zgaśniecie, jak śmiecie na świecie".

Adam Leks

3 marca 2011

List do moich przyjaciół

- Original Message -
From: Wojciech Deresiński
Sent: Friday, January 28, 2011 9:58 AM
Subject: wiadomość

Dziękujemy za wiadomość w sprawie Grzegorza Wysoka oraz umieszczenie informacji o Stowarzyszeniu Mancinelli. W tym roku przygotowujemy własną witrynę internetową i czasopismo. Strona nie będzie posiadać aktualności, lecz zawierać jedynie informacje ogólne o naszej organizacji. Planujemy również wydać cztery numery pisma. Chcemy publikować artykuły różnych autorów. Czasopismo podzielone będzie na cztery tematy:
1. Królowa Polski i Mancinelli
2. Król Polski i Celakówna
3. Sprawiedliwość królestwa Bożego: finansowa, dziejowa, prawna
4. Modlitwa, Post oraz Jałmużna Narodowa
W pierwszych trzech tematach nie będzie w dyskusji publicznej.
Jeżeli macie Państwo pomysły na artykuły o tej tematyce, prosimy je przesłać. Niestety nie zapewniamy honorarium, bo jesteśmy zbyt małą grupą, chociaż już zarejestrowaną w sądzie.

Pozdrawiam serdecznie!
Wojciech Deresiński


28 X 2010 r.
Sędzia Andrzej Woźniak
odracza posiedzenie niejawne na dzień
14 grudnia 2010 r. -





From: Grzegorz Wysok
[grzegorzwysok@gmail.com]
Sent: Monday, January 24, 2011 20:32 PM
Subject: prośba o modlitwę w intencji
sprawiedliwego wyroku

Do kolegów Dziennikarzy i Przyjaciół!

28 października 2010 roku miało odbyć się posiedzenie w związku z umorzeniem mojej sprawy, jednak ostatecznie sędzia Andrzej Woźniak zdecydował o jego przełożeniu na dzień 14 XII 2010 r. Jak zapewne Państwo pamiętacie zostałem oskarżony o to, że na łamach miesięcznika "Biuletyn Narodowy" nawołuje do nienawiści wobec Żydów. W istocie chodziło o fakt, iż w jednym z numerów swojego pisma opublikowałem artykuł dotyczący roszczeń majątkowych wysuwanych wobec Polski przez pewne środowiska żydowskie określane przez pana profesora Normana Finkelsteina jako "przedsiębiorstwo Holokaust". W numerze znalazł się również jego tekst dotyczący działań niejakiego Ronona Eidelmana, Żyda oraz pomysłodawcy utworzenia w Europie drugiego państwa Izrael. Donos młodziutkiego ORMO-wca politycznej poprawności zatrudnionego w charakterze dziennikarza "Wyborczej" Karola Adamaszka uruchomił działania aparatu śledczego i Prokuratury, która w oparciu o tendencyjną oraz z gruntu fałszywą opinię podszywającego się pod rolę biegłego dr Konrada Zielińskiego z Wydziału Politologii UMCS sporządziła absurdalny akt oskarżenia. Działaniom lub. Prokuratury towarzyszyła nagonka ze strony żydowskiej gazety dla Polaków oraz innych michnikowskich mediów. Ponownie zwracam się do Was prośbą o solidarność w walce o swobodę wyrażania poglądów oraz proszę o modlitwę w intencji sprawiedliwego wyroku, jaki zapadnie w przedmiotowej sprawie, a który może przesądzić o losie wolności prasy w naszym kraju. Nie pozwólmy zarzucić sobie na szyję garoty "politycznej poprawności"!

Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10 lok. 44
20-080 Lublin

Do wiadomości -
(w kolejności alfabetycznej)

- Antosiak Adrian; woj. łódzkie - antosiak.adrian@wp.pl
- Antoszczyszyn Leszek; woj. opolskie - leszek-antoszczyszyn@wp.pl
- Banaś Robert; woj. wielkopolskie - robertbanas@o2.pl
- Bajdor Michał; woj. pomorskie - siviertez@o2.pl
- Barcza Tomasz; woj. opolskie - upr@o2.pl
- Barów Kacper; woj. śląskie - kacper.barow@gmail.com
- Baxter Robert; woj. dolnośląskie - baxrab@gmail.com
- Bąk Stanisław; woj. lubelskie - stanbak@interia.pl
- Bednarczuk Rafał; woj. śląskie - rabednar@interia.pl
- Bieschke Witold; woj. zachodniopomorskie - witoldbieschke@wp.pl
- Burchert Grzegorz; woj. mazowieckie - wip.raszyn@wp.pl
- Chmiel Łukasz; woj. śląskie - dewil09@gmail.com
- Chorążewicz Leszek; woj. kujawsko-pomorskie - leon0277@interia.pl
- Ciesielski Adrian; woj. lubuskie - laska.w124@gmail.com
- Czajkowski Patryk; woj. wielkopolskie - patryk.czajkowski@gmail.com
- Diakowski Bogdan; woj. dolnośląskie - bodek99@o2.pl
- Dobiesz Jacek; woj. łódzkie - jacekdobiesz123@wp.pl
- Dominiak Janusz; woj. kujawsko-pomorskie - dominiak1@o2.pl
- Drobnik Rafał; woj. dolnośląskie - drobnik.rafal@gmail.com
- Duda Przemysław; woj. kujawsko-pomorskie - alien80@o2.pl
- Glapiński Tadeusz; woj. śląskie - tadeusz_glapinski@wp.pl
- Gniadkowski Andrzej; woj. mazowieckie - agniad@gmail.com
- Gołąb Maciej; woj. wielkopolskie - balogwitek@tlen.pl
- Gortych Krzysztof; woj. dolnośląskie - krzysztof.gortych@op.pl
- Górak Mateusz; woj. dolnośląskie - mat.gorak@gmail.com
- Hetich Piotr; woj. łódzkie - hetich@o2.pl
- Jamro Szymon; woj. małopolskie - szymon.jamro@o2.pl
- Janowski Paweł; woj. śląskie - pawel.janowski@o2.pl
- Jarosz Arkadiusz; woj. mazowieckie - aqwasz@wp.pl
- Jastrzębski Maciej; woj. dolnośląskie - slim3333@wp.pl
- Karasowski Jan; woj. pomorskie - jankarasowski@wp.pl
- Kenig Jerzy; woj. mazowieckie - Jerzy.kenig@gmail.com
- Kędzierski Lech; woj. łódzkie - lech.kedzierski@b-m.pl
- Kluczny Marcin; woj. śląskie - marcin.kluczny@o2.pl
- Kłak Michał; woj. kujawsko-porskie - michal.klak@hotmail.com
- Koguc Mateusz; woj. podkarpackie - mateusz@koguc.com
- Kołczak Jacek; woj. łódzkie - jackyjack@onet.pl
- Kosnowski Andrzej; woj. mazowieckie - andrzej.kosnowski@gmail.com
- Kotecki Robert; woj. dolnośląskie - robertkotecki@interia.pl
- Kotwicki Jan; woj. lubuskie - jankotwicki@wp.pl
- Kozioł Jolanta; woj. świętokrzyskie - fiola3@poczta.onet.pl
- Krasek Roman; woj. śląskie - zrbpogwizdow@op.pl
- Król Krzysztof; woj. opolskie - krzysztof@superfakty.info
- Krupa Michał; woj. mazowieckie - krupamichal90@wp.pl
- Kucharczyk Przemysław; woj. małopolskie - przemo87@gmail.com
- Kurpiecki Krzysztof; woj. warmińsko-mazurskie - ilawa2010@gmail.com
- Legierski Roman; woj. śląskie - roman.j.i.legierski@gmail.com
- Lelonkiewicz Mikołaj; woj. łódzkie - m.lelonkiewicz@gmail.com
- Lorens Jerzy; woj. podkarpackie - jorggo@onet.pl
- Majzner Zbigniew; woj. zachodniopomorskie - zpmajzner@o2.pl
- Malicki Jakub; woj. dolnośląskie - kuba_malicki@wp.pl
- Maurer Robert; woj. dolnośląskie - robert.maurer@upr.org.pl
- Meger Adrian; woj. warmińsko-mazurskie - adrian.meger@wp.pl
- Mikołowicz Paweł; woj. mazowieckie - pawel@golem.pl
- Nowicka Joanna; woj. lubelskie - rachela7@tlen.pl
- Nykiel Tomasz; woj. opolskie - nykiel.tomasz@gmail.com
- Ogiegło Dawid; woj. małopolskie - dawidogi@gmial.com
- Oleszczuk Stefan; woj. zachodniopomorskie - gazeta@v.pl
- Orlicki Arkadiusz; woj. małopolskie - Arkadiusz.Orlicki@gmail.com
- Orlik Bogdan; woj. małopolskie - bpo@solutions.net.pl
- Orlikowski Jarosław; woj. lubelskie - jaroslaw.orlikowski@gmail.com
- Osłowski Piotr; woj. mazowieckie - piotr.oslowski@gmail.com
- Pałgan Eugeniusz; woj. śląskie - ginczet@poczta.onet.pl
- Pasek Tomasz; woj. lubuskie - lewyprosty@wp.pl
- Pasikowski Marcin; woj. śląskie - pasikowski.marcin@gmail.com
- Paszkowski Zbigniew; woj. podkarpackie - Wybory2010@10g.pl
- Pawełczak Radosław; woj. dolnośląskie - rpawelczak@gmail.com
- Pazio Rafał; woj. mazowieckie - rafalpazio@fakty.wwl.pl
- Pęcherz Łukasz; woj. śląskie - lukpech@o2.pl
- Pękala Paweł; woj. lubelskie - ply69@tlen.pl
- Podyma Marcin; woj. łódzkie - broneekowp@wp.pl
- Poterała Andrzej; woj. świętokrzyskie - zap-bp@plocman.pl
- Piątek Jędrzej; woj. kujawsko-pomorskie - jstp14@gmail.com
- Piątek Paweł; woj. warmińsko-mazurskie - piatek.pawel44@gmail.com
- Piotrowski Karol; woj. podkarpackie - kpiotrowski88@gmail.com
- Piotrowski Łukasz; woj. śląskie - prezes.czestochowa@partiawip.pl
- Piórkowski Marcin; woj. mazowieckie - sarwer@o2.pl
- Prondziński Grzegorz; woj. pomorskie - prondzinski@wp.pl
- Pytlik Marek; woj. opolskie - mpytlik@o2.pl
- Rajca Waldemar; woj. mazowieckie - Waldemar.rajca@eu.net
- Roszkowski Mirosław; woj. pomorskie - miroslaw-roszkowski@wp.pl
- Rosiak Maciej; woj. wielkopolskie - mrosiak55@wp.pl
- Rzymkowski Tomasz; woj. lubelskie - rzymkowski@gmail.com
- Siatkowski Dominik; woj. śląskie - dominik.siatkowski@gmail.com
- Sowa Tomasz; woj. śląskie - tomasz.a.sowa@gmail.com
- Sroczyński Waldemar; woj. wielkopolskie - wald212121@wp.pl
- Stawiarski Henryk; woj. małopolskie - h.stawiarsky@o2.pl
- Stefanowicz Rafał; woj. zachodniopomorskie - er_stefano@onet.eu
- Szatan Jarosław; woj. małopolskie - biurouprolk@interia.pl
- Szulborski Robert; woj. mazowieckie - robert@muscleshop.pl
- Szulc Jerzy; woj. łódzkie - jotes46@gmail.com
- Szymkowiak Marcin; woj. opolskie - szyna@hot.pl
- Środa Michał; woj. świętokrzyskie - michal19939@wp.pl
- Wasiak Jarosław; woj. podkarpackie - j.m.wasiak@gmail.com
- Wawrzyniak Piotr; woj. wielkopolskie - piwa0@vp.pl
- Weber Ludwik; woj. zachodniopomorskie - tutko@o2.pl
- Wenta Marcin; woj. pomorskie - marcin.wenta@vp.pl
- Węglarski Bernard; woj. łódzkie - starybenio@wp.pl
- Widera Dawid; woj. śląskie - dawid_widera@onet.pl
- Wilk Tomasz; woj. pomorskie - wilk.hc@gmail.com
- Winiarski Jarosław; woj. podkarpackie - wyboryjaslo@gmail.com
- Wiśniewski Jacek; woj. łódzkie - wisniewus@o2.pl
- Wiśniewski Michał; woj. pomorskie - modger@onet.eu
- Witczak Paweł; woj. łódzkie - paul.chris91@gmail.com
- Woch Adam; woj. łódzkie - adam.woch@hotmail.com
- Wojtasik Piotr; woj. opolskie - piotrwojtasik84@gmail.com
- Wołoszyn Anatol; woj. podkarpackie - diana.w@interia.eu
- Tworek Łukasz; woj. dolnośląskie - Twor.ja@gmail.com
- Wołoszyn Marek; woj. dolnośląskie - markowalbrzych@interia.pl
- Wójcikiewicz Mateusz; woj. świętokrzyskie - matthaeus@onet.pl
- Wrobel Dariusz; woj. lubuskie - daeclan@interia.pl
- Zabiegała Witold; woj. śląskie - prezes.gliwice@partiawip.pl
- Zając Robert; woj. dolnośląskie - 64robi13@wp.pl
- Zapadka Rafał; woj. lubuskie - zapadka-6@o2.pl
- Zapała Dawid; woj. śląskie - cool.dawidow@interia.pl
- Zaręba Agnieszka; woj. lubelskie - abzaremba@wp.pl
- Zarębski Michał; woj. podkarpackie - miechal@poczta.onet.pl

__________

29 I 2011 r.

Apel o zdrowy rozsądek

Do naszej redakcji napisał działacz opozycyjny Pan Grzegorz Wysok, związany z nurtem konserwatywnych liberałów. Problem jaki został poruszony w liście opublikowanym na naszej stronie http://www.wolny-myszkow.pl/ tyczy się wolności słowa w Polsce. Wolność wyrażania swoich poglądów jest dla nas bardzo istotna, można by powiedzieć, że jest ona naszym Świętym Graalem. Redakcja Wolnego Myszkowa będzie się przeciwstawiać kneblowaniu słów, które okazują się być szkodliwe dla pewnych grup społecznych. Niewątpliwie należy dodać, że istnieją środowiska żydowskie, które wysuwają żądania finansowe wobec Polski, jakoby polska strona była współodpowiedzialna za tragiczne wydarzenia którym wtórował Adolf Hitler. Niestety są na tym świecie Judejczycy którzy pragną nieźle zarobić na śmierci swoich przodków, a to jest smutne i budzi we mnie odruchy wymiotne.

Łukasz Piotrowski
Prezes Wolności i Praworządności
Odział Częstochowski

2 marca 2011

"Antysemityzm" do umorzenia!


Foto:
Red. Grzegorz Wysok (z tubą)
oraz autor artykułu Konrad Rękas podczas happeningu
przed siedzibą "Gazety Wyborczej"
w Lublinie

"Antysemityzm" do umorzenia!

Ruszył proces lidera lubelskiej Ligi Polskich Rodzin p. Grzegorza Wysoka oskarżonego o nawoływanie do nienawiści rasowej wobec Żydów. "Afera" Wysoka wybuchła, kiedy to radni lewicy i PO zaprotestowali przeciwko wkładaniu do ich ogólnie dostępnych skrytek w Ratuszu kolejnych numerów pisma "Biuletyn Narodowy", gazetki wydawanej przez Wysoka, a traktującej m.in. o antypolonizmie, zgubnym wpływie Unii Europejskiej oraz działalności tzw. "przedsiębiorstwa Holocaustu", jak profesor Norman Finkelstein nazwał proceder wymuszania odszkodowań za straty poniesione w czasie wojny przez ludność żydowską. Sprawa stała się głośna, kiedy to radny SdPL Kamil Zinczuk osoby głoszące takie poglądy uznał za kwalifikujące się do leczenia psychiatrycznego, a radny PO i b. prezydent Lublina mecenas Paweł Bryłowski zażądał postępowania prokuratorskiego. Rzeczywiście szybko ruszyło ono w końcu po oficjalnym zawiadomieniu złożonym przez "Gazetę Wyborczą". Przez niemal dwa lata trwały kolejne etapy postępowania. Wysok kwestionował opinię biegłego prof. Konrada Zielińskiego z UMCS, a także podważał jego uprawnienia do jej wydania. Co zabawne, potwierdzeniem antysemityzmu Wysoka zdaniem "biegłego" był fakt, że masowe aborcje skojarzył on z mordami dokonanymi przez Turków na Ormianach, a nie z holocaustem. Zapewne gdyby takowe porównanie przyszło jakiemuś narodowcowi do głowy, byłby antysemitą tym bardziej umniejszając "niepowtarzalność Shoah".

W tej sytuacji wątpliwości miał sam sędzia proponując początkowo odesłanie sprawy prokuraturze. Ostatecznie jednak na 12 sierpnia 2010 r. wyznaczono pierwszą rozprawę. Ta zaczęła się bardzo hucznie, gdy ponad pięćdziesięciu przeciwników polowania na antysemitów próbowało wejść do jednej z najmniejszych salek Sądu Rejonowego w Lublinie. Sędzia Andrzej Woźniak raz po raz groził wezwaniem ochrony, panował straszliwy ścisk, nie domykały się drzwi, zaś bojowy tłum cały czas wdawał się w utarczki słowne z sędzią. Zresztą na ławę oskarżonych z trudem przepchał się sam red. Wysok. Oskarżony cały czas kwestionował błędy proceduralne, które - jak twierdzi - popełniono w toku postępowania. Chciałby także przesłuchania swoich świadków i biegłych (m.in. znanego publicysty prawicowego Stanisława Michalkiewicza), choć raczej jednak nie będzie miał ku temu okazji. Sędzia Woźniak nie przejmując się rozdyskutowaną oraz zatłoczoną salą oświadczył, że sprawę skieruje na posiedzenie bez udziału publiczności zmierzające do umorzenia postępowania. W rozmowie z dziennikarzami red. Wysok podkreślił, że nie czuje się winny, publikowane przez niego materiały na temat Żydów "to żadna tajemnica", a cała sprawa to nagonka polityczna. Warto dodać, że przed lubelski Sąd trafił też inny lokalny działacz narodowy Ryszard Milewski, niegdyś szef rady ławniczej tegoż sądu i urzędnik samorządowy oskarżany z kolei o groźby karalne wobec adwokatki swojej żony, reprezentującej ją w sprawie rozwodowej. Sam polityk uważa się jednak za prześladowanego za swoje donosy w sprawie domniemanych afer w lubelskim światku prawniczym, składane w czasach ministerium Zbigniewa Ziobry.

Kodeksowe zapisy o charakterze politycznym mające na celu zwalczanie nienawiści rasowej oraz propagowania ideologii totalitarnych od lat sprawiają kłopot wymiarowi sprawiedliwości. Prokuratura oraz sądy nie umieją bądź nie lubią interpretować tych przepisów, biegli są często bardziej politycznie zacietrzewieni niż ci, których twórczość interpretują, zaś postępowania odbywają się pod pistoletem postępowych mediów. Polityka zakazów nieuchronnie prowadzi do dyskusji na temat granic wolności słowa, przekonań oraz badań naukowych - czy takowe w ogóle istnieją, zaś jeżeli tak, to jak je wytyczyć i czy na pewno prawo karne jest najlepszym do tego narzędziem. Niestety, obecne zapisy kodeksowe stanowią niezbyt zakamuflowaną pułapką zastawioną przez zawodowych antyfaszystów i politpoprawusiów. "Prawica" dała się złapać na lep polityki zakazów, byle objęły one (teoretycznie) także komunizm, jego propagandę i symbolikę. Tymczasem paragrafy te są martwe, podczas gdy definicje "faszyzmu" i "nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych" stale się rozszerzają, w myśl zaleceń przeciwników polskiego obozu narodowego. I nie chodzi o to, że nie ściga się jakichś zaślepionych lewaków dyskutujących o wyższości późnego Trockiego nad wczesnym, czy modnisiów w koszulkach z Che Guevarrą, tylko, że np. nikomu nawet nie przychodzi do głowy, by sprawdzić pod kątem "nawoływania do nienawiści" religijnej wypowiedzi Palikota czy Senyszyn!

Podobnie też zyskano poparcie naiwnych dla gwałcącej swobodę badań naukowych penalizacji tak zwanego "kłamstwa oświęcimskiego" poprzez dodanie zapisów niby to chroniących przed propagandą komunistyczną. I znowu, poza zabawą w kotka i myszkę z jedną marksistowsko leninowską stroną internetową - artykuł 55 ustawy z 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej nie wniósł nic dobrego, a gdyby ktoś miał wątpliwości niech przypomni sobie śp. dra Ratajczaka. Jaki jest sens utrzymywania art. 132 a kodeksu karnego, niby to broniącego "Naród Polski" przed oskarżeniami o udział w zbrodniach komunistycznych oraz nazistowskich, skoro takie zarzuty publikuje się bezkarnie w największym w Polsce dzienniku? Dlatego także na obecnym etapie, w realiach państwa demoliberalnego, postulatem środowisk zdrowego rozsądku powinno być zniesienie tych wszystkich absurdalnych zakazów przewidzianych art. 256 i 257 kk, stosowanych obecnie jednostronnie, głównie zaś do zamykania ust narodowcom czy konserwatystom. Trzeba bowiem pamiętać, że cenzura bywa instrumentem przydatnym w warunkach państwa ideologicznego, ale tylko wówczas, gdy jest to nasza ideologia, a i wtedy raczej powinna się ograniczyć tylko do kwestii obyczajowych, chroniąc proces wychowawczy młodzieży. W sytuacji zaś, gdy mamy do czynienia z ideologią wrogą wartościom narodowym i tradycyjnym dla jej pokonania to właśnie wolność słowa jest cennym hasłem, tym ważniejszym, że nadużywanym przez obóz przeciwny. Jeśli nie przyjmiemy tego faktu do wiadomości to następny wydawca pisma narodowego nie będzie miał już tyle szczęścia, co red. Wysok, a w jeszcze gorszym przypadku znajdą się przeciw niemu zarzuty natury kryminalnej (jak wobec Milewskiego).

Konrad Rękas
dziennikarz, były radny oraz przewodniczący
Sejmiku Województwa Lubelskiego

1 marca 2011

Śmierć dr Ratajczaka

Zaszczuty i znaleziony martwy

Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka oskarżonego w oparciu o cenzuralne przepisy dotyczące tak zwanego "kłamstwa oświęcimskiego" znaleziono w samochodzie zaparkowanym przed jednym z opolskich centrów handlowych. Podobno popełnił samobójstwo. Dariusz Ratajczak popadł w długi, stracił mieszkanie i od roku mieszkał w swoim samochodzie. Do problemów rodzinnych oraz finansowych naukowca przyczyniła się rozpętana przez "Gazetę Wyborczą" nagonka medialna, proces karny oraz zakaz wykonywania zawodu nauczyciela wydany przez władze Uniwersytetu Opolskiego. Czyn, jaki zarzucono dr Ratajczakowi polegał na wydaniu książki pt. "Tematy niebezpieczne" przedstawiającej poglądy osób, które negowały istnienie komór gazowych służących do eksterminacji więźniów w niemieckich obozach koncentracyjnych.

Redakcja "Biuletynu"

__________

Śmierć dr Ratajczaka była planowana!

Amerykański dziennikarz JP Bellinger nie wyklucza udziału izraelskich służb specjalnych w tajemniczej śmierci dr Dariusza Ratajczaka, znanego z niepoprawnych politycznie przekonań oraz prac dotyczących Holokaustu - donosi irańska stacja PressTV. Bellinger wskazuje na sprzeczności w raportach dotyczących sekcji zwłok Ratajczaka. Z jednej strony świat obiegły informacje, że jego ciało przebywało w samochodzie przez długi czas, nawet przez dwa tygodnie. Z drugiej zaś strony były liczne sugestie, że ciało historyka zostało wrzucone później do samochodu. Jednakże, wielu przesłuchiwanych świadków mówiło, że samochód, w którym znajdowało się ciało, został zaparkowany niedawno przed ich odnalezieniem, zaznaczył w swym artykule Bellinger. Amerykański autor wyraźnie nie jest zwolennikiem oficjalnej wersji wydarzeń. Śmierć Ratajczaka została uznana za samobójstwo, lecz sceptyczni ludzie, może mający w świadomości niedawne aresztowanie zabójcy Mossadu operującego w Polsce pytają, jak osoba w zaawansowanym stanie dekompozycji była w stanie wjechać na publiczny parking oraz zaparkować samochód? - dodaje Bellinger.

Wspomnianym agentem Mossadu miał być Żyd Uri Brodsky, oskarżony o współudział w spreparowaniu niemieckiego paszportu na rzecz grupy zamachowej, tej która dokonała morderstwa na zasłużonym działaczu Hamasu. Ofiarą okazał się al-Mabhouh, zabity w dubajskim hotelu w styczniu tego roku. JP Bellinger podkreślił, że śp. doktor Ratajczak walczył z propagandą establishmentu i chciał wolności słowa, głównie w kwestiach historycznych. Dodał też, że śmierć historyka "zszokowała niektóre tradycjonalistyczne i patriotyczne środowiska w Polsce". Dariusz Ratajczak był wykładowcą na Uniwersytecie Opolskim. W 1999 r. opublikował pamflet popularnonaukowy zatytułowany pt "Tematy Niebezpieczne", w której to pracy omówił szczegółowo poglądy prezentowane przez rewizjonistów Holokaustu. Wkrótce wywołało to medialno polityczny wstrząs a także histerię, głównie za sprawą "Gazety Wyborczej". Ówczesny rzecznik ambasady Izraela w Polsce Michael Sobelman osobiście oskarżył Ratajczaka o antysemityzm oraz wyraził "zdumienie", że "taki człowiek pracuje na polskim uniwersytecie". Zaważyło to o losie dra Ratajczaka na uczelni, z której został natychmiastowo wydalony bez możliwości powrotu.

24 stycznia 2011

Kim Dzon Ila już ni ma

Wystarczyła chwila i Kim Dzong Ila już ni ma, bo już snem wiecznym kima, chociaż jak jego ojciec chciał uciec przed Sądem Ostatecznym, co jednak dowodzi, że śmierć się go ima. Tak na wstępie mi się zrymowało. Prezydent Vaclaw Havel nie żyje również. Mam nadzieję, że się Tam nie spotkali, nawet przelotnie, albowiem musiałoby to być dla Vaclawa bardzo niemiłe. W każdym razie Bóg albo okazał duże poczucie humoru albo wie coś od nas więcej, zabierając ich niemalże w tej samej chwili. Kim Dzong Il poszedł śladami ojca, więc może być pewien, że będą razem w Piekle obok towarzysza Mao, Włodzimierza Ulianowa, Józefa Stalina, towarzysza nr jeden czyli Pol Pota oraz wielu, wielu innych, którzy jak przystało na prawdziwych internacjonałów siedzą teraz w jednym kotle z czerwoną gwiazdą. Kolej na El Comandante, który to po zdarciu setki paradnych mundurów oraz ostatniej próbie bicia własnego rekordu w najdłuższym przemówieniu świata, taktownie się gdziesik zapadł, w nadziei chyba, że Pan Bóg o nim zapomni. Ale jak to powiadają ludziska: "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", więc tym bardziej nie przewiduję tutaj wyjątku. Następnie nieświęty Wojciech, który co prawda nas przeprosił, ale szybko dodał, że niczego mu nie żal zupełnie jak tej posenkarce Edit Piaf, gdyż znów uczyniłby to samo co nawet obryty w adamomichnikowej politgramocie Władysław Frasyniuk nie mógł opatrzyć komentarzem, że takie przeprosiny to on p...li. Widocznie liczy na to, że historia mu wybaczy, zwłaszcza gdy ją będą pisać ci, którzy widzą w niej "dziejową konieczność". Patrząc na to wszystko i na bezradną ludzkość, która nie potrafi osądzić swoich katów, gdyż ci zrobili wszystko, aby nie zachował się żaden świadek - którzy potrafili wmówić swoim ofiarom, że dręczyli ich dla ich dobra, jeżeli nie z miłości nie mogę się oprzeć głębokiemu podziwowi w stosunku do Pana Boga, który przewidując tak wielką zatwardziałość grzeszników, wzywa ich do siebie, aby się nie bałwanili tutaj przez całą wieczność. Bo widocznie w przeciwieństwie do tow. Edwarda Gierka wierzy, że "Każdemu według zasług, każdemu według potrzeb". Dlatego przewidując rychłą przyszłość, nie zdziwcie się towarzysze czasem, jak to wam odmierzą waszą miarą. Tymczasem jednak oczekując na podróż na drugi brzeg może wam się wydawać, żeście oszukali przewoźnika.

Adam Leks
red. "Biuletynu"

30 czerwca 2010

Zamknięcie numeru


Informujemy Czytelników, że z dniem 1 lipca 2010 roku nastąpiła przerwa wakacyjna w wydawaniu "Biuletynu". Spowodowane jest to remontem lokalu i reorganizacją strony internetowej naszego miesięcznika. Planujemy także dokonać podstawowych zmian w zasadach wydawania periodyku, lecz żeby w miarę sprawnie rozwiązać ten problem musimy przerwać wydawanie gazety na okres trzech miesięcy. Zachęcamy wszystkich chętnych do przesyłania materiałów do kolejnych numerów pisma oraz zapraszamy na proces polityczny Grzegorza Wysoka w dniu 12 sierpnia 2010 r. Rozprawę poprowadzi sędzia Andrzej Woźniak, ten sam, który w czerwcu br. uniewinnił posła PO Janusza Palikota w sprawie z prywatnego oskarżenia Piotra Więckowskiego.

Redakcja "Biuletynu"

29 czerwca 2010

Zagadnienia dla polskiego narodu

Szanowni Państwo!

Budowa struktury terytorialnej, która ma połączyć wyborców Janusza Korwin-Mikkego z ostatnich wyborów prezydenckich oraz partii i organizacji o charakterze konserwatywno-narodowym trwa. Celem Ruchu Samorządowego Wyborców JKM jest obsadzenie list w najbliższych wyborach samorządowych we wszystkich powiatach oraz jak największej ilości gmin. W związku z powyższym prosimy o przesłanie następujących informacji. Którym z dwudziestu czterech powiatów woj. lubelskiego chciałby się Pan/Pani zająć? Ile ten powiat liczy gmin i czy ma Pan/Pani możliwość stworzenia struktur gminnych przynajmniej w części z nich? Czy byliby Państwo np. w stanie utworzyć takie listy do wyborów samorządowych, na których znalazłoby się minimum pięćdziesiąt znanych Państwu osobiście osób?

Istotna jest również informacja, jaką infrastrukturą Pan/Pani dysponują. Zakładamy, że każdy komitet gminny powinien posiadać przynajmniej swobodny dostęp do Internetu oraz drukarkę, przy pomocy której będzie można powielać materiały propagandowe. Ciągle jest nas za mało, aby wystartować we wszystkich powiatach. Pierwszym etapem budowy wolnościowej struktury wyborczej jest zebranie zgłoszeń od osób, które byłyby zainteresowane uczestnictwem w niej na poziomie powiatów oraz ocena, jakie są ich realne możliwości. Opisany etap potrwa co najmniej do końca września. W październiku będziemy już znali odpowiedź na pytanie, czy znalazła się odpowiednia ilość osób, by taką inicjatywę rozwijać. Jeśli tak się stanie, to po wstępnych konsultacjach z wszystkimi zainteresowanymi ustalimy dalsze metody działania.

Redakcja "Biuletynu"


Foto:
Wyk. T. Zieliński
Na zdjęciu - autor tekstu


Lublin, 21 VIII 2010 r.

Kilka uwag na temat
najpilniejszych zagadnień dla polskiego narodu

Z logistycznego punku widzenia, występujące okoliczności w życiu polskiego narodu wymagają niemal natychmiastowej, w pełni zorganizowanej działalności polityczno-gospodarczo-finansowo-monetarnej. Nieodzowne staje się bardzo pilne zakończenie Kongresu partii Przymierze Narodu Polskiego, rozpoczętego w kwietniu br. w Krakowie, a skutkujące wyborem i ukonstytuowaniem centralnych władz Partii, przyjęciem uchwał w sprawie Statutu Partii oraz innych, podjętych w związku z zastaną sytuacja polityczno-gospodarczą w Ojczyźnie i omówieniem spraw proceduralnych dotyczących organizacji i podziału pracy w centrali w ścisłym powiązaniu z procesem tworzenia sieci terenowej Partii w kraju i zagranicą. Chcemy, aby od działalności piśmienniczej i diagnostycznej szybko przejść do realnego działania na rzecz realizacji przyjętych celów wynikających z misji Partii.

Należy powołać zespoły problemowe (propozycja trzynastu zespołów), zapraszając do współpracy naukowców i praktyków wywodzących się z patriotycznej inteligencji z kraju i zagranicy, celem przygotowywania bazy prawnej oraz ustrojowej polskiego państwa, o urzeczywistnienie którego Partia toczyć będzie walkę, a które stanie się narzędziem gwarantującym odzyskanie suwerenności jako wyjściowego warunku umożliwiającego realne realizowanie interesów polskiego narodu na możliwie najwyższym poziomie. Dla podniesienia skuteczności działań władze Partii winni przygotować oraz wprowadzić w życie instrukcje i regulaminy tak, aby członkowie byli zorientowani jak mają postępować by uniknąć chaosu i bałaganu. Koniecznym wydaje się także pilne powołanie Komisji Porozumiewawczej Organizacji Narodowo Patriotycznych dla skutecznego zapewnienia jedności działania w odniesieniu do całego narodu. Istotne jest również utworzenie pionu operacyjnego dotyczącego zagadnień: publicznego przekazywania wiedzy oraz kierunków działania Partii w rozmaitych spotkaniach w różnych środowiskach społeczno-zawodowych (lektorzy), zabezpieczenia łączności z siecią i organizacjami narodowo-patriotycznymi, przygotowywania i przeprowadzania kampanii wyborczych do wszelkich władz, organizowania spotkań otwartych jak również paneli o charakterze doktrynalno-ustrojowym. Obecna sytuacja i spodziewane kierunki działań liberałów z socjalistami nakazują, naszym zdaniem, maksymalne przyspieszenie procedur przygotowania Partii jako narzędzia w pełni zdolnego do realizacji celów wynikających z misji i ostateczne przystąpienie do realnej działalności.

Waldemar O.
Redaktor "Biuletynu"

28 czerwca 2010

Pielgrzymka do Lichenia


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks


ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY

O pomaganiu innym

Polska "chce" pomóc najbardziej obleganym przez imigrantów krajom Unii Europejskiej i m.in. razem z Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, Słowacją oraz Słowenią weźmie udział w unijnym programie relokacji imigrantów. Na początek pojawi się w Polsce sześciu imigrantów ze Wschodniej Afryki, niewykluczone też, że z ogarniętej wojną domową Somalii. Przylecą z Malty, do której często przybijają łodzie z przybyszami z Afryki. Zastanawia mnie jak tak serdecznie można przyjmować obcych, kiedy nasi bracia wciąż tkwią w Rosji i prócz dobrych słów skąpi im się praktycznie wszystkiego. Polska krew tańsza od murzyńskiej? Aż tak nisko upadliśmy?

W związku z tym proponuję refundację z kasy chorych operacji plastycznej, polegającej na poczernieniu skóry u Polaków zamieszkałych w Rosji i jego dawnych republikach. Myślę, że wtedy mieliby znacznie większe szanse w oczach naszego MSZ czy urzędu do spraw repartiantów. Uważam, że zabieg taki jest możliwy. Jeżeli z Michaela Jacksona zrobiono białego, to w takim razie odwrotny proces jest też wysoce prawdopodobny. A tak ostentacyjny rasizm uprawiany przez polski rząd na oczach wszystkich jest godny napiętnowania. Tylko gdzie jest niezależna prasa? Gdzie Adam Michnik? Czy ja muszę zawsze o wszystkim mówić?

Adam Leks

__________

Broncio Bill

Wybrano Bronka Komorowskiego na prezia, a ten nie mógł się już doczekać, aby się jakoś odwdzięczyć swoim mocodawcom. Wybrał więc pomnik w Ossowie. Widać, iż postawę służebną ma we krwi. Choroszyj Polacziszka. Już ten fakt więcej mówi za siebie niż wszystkie jego deklaracje. Postawił nawet nędznym bolszewikom krzyż, który przecie ze wszystkich świątyń strącali. Zabawne, nie prawdaż!? Czekamy teraz, kiedy Donek wystawi monument upamiętniający zwycięski Wehrmacht wkraczający w 1939 roku do Polski. Krnąbrnego "Sezon Staat" (państwo sezonowe). Jeszcze trochę, a wkrótce się okaże, że to my wywołaliśmy wojnę a Niemcy musieli się jedynie bronić. Nawet nie będzie trzeba o tym kręcić filmów. Wystarczą te wygrzebane z hitlerowskich archiwów. Myślicie, że nikt tego nie kupi? Ostatnie wybory udowodniły, że jest zgoła inaczej. Nowe pokolenia są głupsze od swych poprzedników, choć wydaje się to niemożliwe. Wystarczy tylko obejrzeć ich zachowanie pod belwederskim pałacem. Zwyczajne bydło atakujące katolicyzm w związku z moralnością ewangeliczną oraz symbolem krzyża w przestrzeni publicznej. Widać, iż "Gazeta Wyborcza" nie zasypuje gruszek w popiele wychowując coraz to nowych janczarów cadyka Adama Michnika. No, ale skoro piekła nie ma, to i diabłów też...

Ludzie którzy na poważnie myślą, aby w Polsce coś zmienić, zamiast iść do prezia, powinni raczej zwracać się do jego mocodawców. Bo po cóż im ten pajac i figurant w Belwederze? A jak mu się zepsuje telefon, to skąd będzie wiedział co ma myśleć? Zanim pchnie umyślnego do rosyjskiej ambasady - już może być po "ptokach". A poza tym uważam, że sługi są zawsze gorsze od swych panów. Nie ma co, jest jak w bajce Krasickiego "Lud wybrał małpę, bo go bawiła". Podobnie było w XVIII wieku, kiedy to król August Poniatowski w poważnych sprawach musiał się zwracać do ambasadora Repnina, przedstawiciela Jaśnie Oświeconej "Semiramidy Północy" tj. Katarzyny II. Jednak ostatniego króla stawiam o wiele wyżej. Ten przynajmniej autentycznie chciał coś dla Polski zrobić. Nie docenił sił obcej agentury oraz głupoty rodaków. Natomiast Bronek? Eh, szkoda gadać! Wypodlił sobie to stanowisko. Przez pięć lat będzie miał rajskie życie, o ile faktycznie nie uwierzy, że jest prezydentem. Wtedy kiepska jego rozczochrana. Jednak jakiem rzekł, postawę służebną ma we krwi mimo, iż pochodzi z hrabiowskiej rodziny. Nie jest to jednak Hrabia Henryk. Takich mamy teraz grafów - marne cienie swoich przodków - gotowych służyć każdemu za srebrniki. Pozostaje nam więc samym walczyć o arystokrację ducha.

Adam Leks
Redaktor "Biuletynu"

__________

Nadesłane do Redakcji

Krzyż i pałac z katastrofą w tle...

Można postawić pytanie, dlaczego to natychmiast po katastrofie miejsce pod pałacem prezydenckim stało się punktem zbiórki pielgrzymek oraz obozem pospolitego ruszenia Polaków z całego kraju? Otóż zginął Prezydent Rzeczypospolitej, symbol suwerenności Polski. Zginął wraz wieloma wybitnymi politykami oraz całym dowództwem Wojska Polskiego. Zginął na terytorium państwa, którego klasa rządząca nie kryje wrogości wobec Polski. Zginął w bardzo podejrzanych okolicznościach, dlatego zwyczajni, a zarazem niezwyczajni Polacy poczuli w sumieniach, że naród polski jest zagrożony, a śmierć tak wielkiej liczby osób znaczących dla bytu państwa nie jest przypadkiem tylko sygnałem, że nasze państwo stanęło w obliczu poważnego niebezpieczeństwa. Każdy, kto zna historię Polski oraz rozumie sens procesu dziejowego zdaje sobie sprawę, że suwerenność naszego państwa była zawsze ściśle związana z przymierzem rządzących z Bogiem. Sojusz krzyża z pałacem dawał gwarancję narodowi pomyślnej przyszłości w warunkach wolności. Rozerwanie tegoż przymierza przez gospodarza pałacu zawsze owocowało załamaniem się polskiej państwowości.

Doświadczenie historii uczy, że rozłączenie patriotyzmu oraz krzyża zawsze prowadziło Polskę do katastrofy. W tym kontekście trzeba widzieć inicjatywę harcerzy, aby przed pałacem prezydenckim w Warszawie postawić krzyż. Krzyż w tym miejscu i czasie to wezwanie Króla Wszechświata o opiekę nad Polską osaczoną przez wrogie imperia. Imperia, które nie mogą narodowi polskiemu wybaczyć, ze trwa w wierności Jezusowi Chrystusowi. Agresywna postawa takich imperiów wynika z tego, że ich przywódcy intronizowali szatana i w nim widzą fundament swojej siły. Naród polski zaś pokłada nadzieję w Zbawicielu i przez Polskę przechodzi właśnie zryw inicjatywy intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Wszyscy ci, którzy pragną za wszelką cenę usunąć krzyż spod pałacu prezydenckiego przekazali narodowi dwie bardzo ważne wiadomości. Pierwsza to ta, że pragną pozbawić Polskę suwerenności, a Polaków jakiegokolwiek wpływu na swój los. Wiadomość druga. Poinformowali oni, że nie są już Polakami równocześnie zaś uzurpują sobie prawo, by decydować o losie Polaków.

Naszym rodakom, którzy stracili nadzieję na poprawę sytuacji politycznej w Polsce i na odzyskanie kontroli nad Ojczyzną przez Polaków wypada przypomnieć, że to Chrystus jest Panem historii, a nie zaś ta czy inna grupa trzymająca władzę. Pan przypomniał dobitnie w tym roku o swojej władzy nad życiem ludzkim i nad żywiołami. Zniszczenie Haiti, powódź w Pakistanie, pożary w Rosji, katastrofa w Smoleńsku. To tylko niektóre przykłady lekcji, jakiej Król Wszechświata i Polski udzielił wyznawcom religii rozumu i nauki. Przypomniał również każdemu rządzącemu w Polsce oraz na świecie to, co powiedział Piłatowi: "Ty nie miałbyś żadnej władzy, gdyby Tobie jej nie dano z góry". Oznacza to, że każdy rządzący odpowie przed Bogiem za to, jak sprawował władzę nad powierzonym mu narodem. Modlitwa zebranych przed pałacem prezydenckim staje się na naszych oczach walką o ocalenie Polski przed jej wrogami, bitwą o obudzenie sumień tych, którzy są w uśpieniu, wreszcie stanowi wynagrodzenie i przebłaganie za zachowanie tych, którzy wzbudzili gniew Boga, widoczny i tak boleśnie odczuwalny w rozszalałych nad Polską żywiołach.

Historyk z Lublina


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - autor artykułu wraz z
red. Grzegorzem Wysokiem


Lublin, 12 VII 2010 r.

Generalna strategia
działania na rzecz polskiego narodu

Naród jest kulturą od wieków kształtującą się na określonym skrawku ziemi, stanowiącą zbiorowość ludzi świadomych swej odrębności, uznających za wartości katolicką wiarę, własne państwo, którego są suwerenem, język polski, własną walutę i znaki pieniężne, wychowanie patriotyczne młodzieży, dorobek materialny, doświadczenia historyczne, tradycje oraz przekazywanie wiedzy z pokolenia na pokolenie w nieustannym procesie edukacji i wychowania, nauczania i szkolnictwa wyższego. Pewnikiem jest, że obecnie polski naród znajduje się w stanie bardzo poważnego, jeżeli nie skrajnego upokorzenia. Nie jest bowiem suwerenem polskiego państwa, gdyż to co się pod tą nazwą zawiera, stanowi kadłubkowy byt - narzędzie ucisku polityczno gospodarczo prawno finansowo monetarnego polskiego narodu wraz z mniejszościami, narodowościami oraz grupami etnicznymi, pozostające w rękach międzynarodowego establishmentu. Dzisiaj już nie mamy moralnego prawa do określania się mianem polski naród, gdyż nie jesteśmy podmiotem we własnych sprawach oraz dajemy przyzwolenie na pomiatanie sobą. Zaprzepaszczamy wysiłek naszych dziadów oraz ojców. Pewnikiem jest również i to, że powrót do stanu, w którym z honorem będziemy mogli rzec - polski naród (rozumiany według przytoczonej definicji) powrócił i rozwija się, ale wymaga odwagi wszystkich Polaków. W pojedynkę, a nawet przy mniej lub bardziej zorganizowanych politycznych grupach niczego się nie osiągnie.

Procedura działań dla osiągnięcia celu przywrócenia podmiotowości narodowi wymaga silnego skoncentrowania całego środowiska narodowo patriotycznego w kraju oraz zagranicą w jednolity organizm polityczny, profesjonalnie zorganizowany, finansowany oraz centralnie zarządzający procesem odzyskiwania suwerenności przez polski naród. Misję taką przyjąć musi inicjatywa, tj. partia Przymierze Narodu Polskiego, przyjęcia przez wyłonione władze PNP w trybie uchwały Kongresu, Rady Politycznej, Zarządu oraz zarządzenia Prezesa Zarządu deklaracji odbudowy polskiego narodu pod berłem Jezusa Chrystusa Króla Polski poprzez doprowadzenie do szczęśliwego finału procesu intronizacji, przygotowania w ramach działalności PNP nowej bazy prawnej dotyczącej państwa Polaków i jego funkcji, wymuszenia podjęcia procedury wystąpienia RP z tak zwanej Unii Europejskiej lub też samodzielnego jej przeprowadzenia po przejęciu politycznej władzy, informowania o realnych skutkach dla Polaków wątpliwych posunięć władz z wzywaniem do protestów celem ich zaniechania, przygotowania i złożenia w Sejmie żądania o intronizowanie Jezusa na Króla Polski oraz poinformowania Polaków o jego stanowisku z oceną polityczną i budowy profesjonalnie przygotowanej kadry do sprawnego i skutecznego przejęcia oraz sprawowania władzy.

Biorąc pod uwagę negatywne doświadczenie Polaków ze sposobów prowadzenia spraw publicznych przez polityczny establishment widzę realność wystarczającego poparcia jedynie w politycznej sile prowadzącej swą działalność zawierzając Jezusowi Królowi Polski. Obecny establishment musi być bezwzględnie odsunięty od władzy ze względu na brak moralnego prawa do jej piastowania. Interesy światowej oraz międzynarodowej finansjery zainstalowane w Polsce są tak znaczne, że należy się liczyć z możliwością poważnego zaostrzenia się walki. Nawet jednolita pro narodowa postawa większości Polaków może zostać zignorowana przez tak zwane władze wspierane przez czynnik zewnętrzny w rozmaitej postaci. Będzie to mogło skutkować kompleksowymi protestami do przesileń politycznych włącznie. Kalkulować należy również i to, że w przypadku oceny przez władzę, że działalność PNP staje się politycznym zagrożeniem, może ona oddziaływać na członków Partii za pośrednictwem służb dyskretnych. Informacje o takich działaniach muszą być natychmiastowo podawane do publicznej wiadomości wszelkimi dostępnymi środkami. Wreszcie pewnikiem jest, że bez przejęcia władzy przez polski naród żadne istotne zmiany na rzecz realizacji jego interesów nie będą miały miejsca. Nawet najlepsze programy gospodarcze, gwarantujące poprawę bytu Polaków, nie będą przeprowadzalne jeśli zagrozi to w jakimkolwiek stopniu interesom światowej i międzynarodowej finansjery wywierającej istotny wpływ na "polskie" władze.

Waldemar O.
Redaktor "Biuletynu"

__________

- Original Message -
To: mndystrybucja@o2.pl
Sent: Thursday, July 29, 2010 16:34 PM
Subject: wiadomość

Szanowny Panie!

Bóg dał, że 15 VIII 2010 r. po raz pierwszy w uroczystość Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski do swej rodzinnej Parafii przybędzie Józef Stanisław Pietrzak - utajony generał zakonu białych Marianów specjalnie powołanych do wspominania tego, co stało się czterysta lat temu w Krakowie, kiedy to Najświętsza Maryja Panna osobiście do Mancinellego ogłosiła się Królową Polski. Na tę sumę odpustową rozpoczynającą się o godz. 12.00 zaprosił mnie tamtejszy ksiądz proboszcz. Ja w Budzisławiu Kościelnym mile widzę również redakcję "Biuletynu" tym bardziej, że znowu Pan Bóg daje znać, że tamże powinniśmy wszyscy wtedy być, bo jest to również rodzinna Parafia naszego przyjaciela ministranta trydenckiego p. Sławka z Powidza. Ksiądz Adam Lenik już mnie zapewnił, że on ze swoimi ludźmi też przyjedzie do Budzisławia Kościelnego. Potem u mnie w Koszutach Małych odprawi Mszę św. Trydencką, tak jak to wcześniej wszystko zaplanowano. Bardzo proszę to zaproszenie przekazać dalej, aby jak najwięcej ludzi poznało wspaniałą prawdę o naszym rodaku Józefie Stanisławie Pietrzaku, który całe swe życie poświęcił dla Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski.

Szczęść Boże!
ks. Ksawery Wilczyński


10 czerwca zamieściliśmy treść zaproszenia oraz program Pielgrzymki do Matki Bożej Licheńskiej w dniu 15 sierpnia 2010 roku. W ubiegłym tygodniu otrzymałem obszerną relację z tego wydarzenia, którą z przyjemnością publikujemy na internetowej stronie naszego czasopisma.

Tadeusz Zieliński



Pielgrzymka
do Królowej Polski w Licheniu

15 sierpnia 2010 roku Stowarzyszenie Mancinelli zorganizowało pierwszą Pielgrzymkę do Królowej Polski w Licheniu. Odwiedziliśmy trzy miejsca: Koszuty Małe, Grąblin oraz Licheń. W autobusie wszyscy otrzymali informatory Stowarzyszenia i plan sanktuarium w Licheniu wraz z modlitwami, które zostały odmówione przed Cudownym Obrazem. Do pielgrzymki zaprosiliśmy świętych polskich oraz Juliusza Mancinellego a także rodaków zasłużonych dla Polski mając nadzieję, że nasze modlitwy za ich dusze pomogły im wyjść z czyśćca. Jeden z uczestników był przebrany w mundur Tomasza Kłossowskiego, któremu objawiła się Matka Boża Licheńska pod Lipskiem 20 października 1813 roku. Drugi partycypant, a właściwie uczestniczka pielgrzymki była ubrana w strój pasterski obrazujący Mikołaja Sikatkę, któremu MB Licheńska objawiła sic trzy razy w roku 1850 w Grablinie.

W Koszutach Małych uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w intencjach pielgrzymki, które zostały odczytane w modlitwie wiernych. Wystawiliśmy dwa poczty sztandarowe. Jeden prowadził żołnierz, zaś drugi pasterz. Przed nabożeństwem odmówiliśmy Koronkę do Ducha Świętego, a po Mszy św. sfotografowaliśmy i sfilmowaliśmy siebie pod dwoma transparentami. Jeden "Ja jestem Królową Polski", zaś drugi z hasłem "15 sierpnia jest świętem niepokalanej i wniebowziętej Królowej Polski". Mszę Świętą celebrował ksiądz Ksawery Wilczyński, który mówił o Wniebowziętej Maryi w objawieniach ojca Juliusza Manciellego opisanych przez generała zakonu Marianów Białych Józefa Stanisława Pietrzaka. Po nabożeństwie poszliśmy do salki parafialnej, gdzie krótką prelekcję o Mancinellim i Marianach Białych wygłosił ksiądz Adam Lenik z Krakowa. Zachęcał on wszystkich do propagowania Kapłańskiego Ruchu Maryjnego oraz zaprosił na rekolekcje do centrum Księży Pallottynów w Ołtarzewie, aby w ten sposób Kapłański Ruch Maryjny w Polsce powstał i zaczął się rozwijać.

Kolejnym etapem naszej pielgrzymki był Grąblin, w którym znajdował się obraz Matki Bożej Licheńskiej, zawieszony przez Tomasza Kłossowskiego. Przed wejściem do lasu grąblińskiego rozwinęliśmy nasze flagi i transparenty. W końcu dotarliśmy do Lichenia. Na placu przed pomnikiem Jana Pawła II uformowaliśmy szyk pielgrzymkowy: najpierw tablicę pielgrzymkową, za nią żołnierz w poczcie sztandarowym, potem transparent pierwszy, za nim poczet z pasterzem, transparent drugi oraz pozostali uczestnicy. Następnie weszliśmy do Bazyliki wprost przed ołtarz główny, gdzie odmówiliśmy siedem modlitw przygotowanych na tę okazję. Potem skierowaliśmy się do kaplicy bł. ojca Stanisława Papczyńskiego, w której znajdują się Jego relikwie. Po wyjściu z sanktuarium mieliśmy czas wolny na zwiedzanie, więc niektórzy poszli zobaczyć pomnik bł. ojca Papczyńskiego, kaplicę bł. o. Honorata Koźmińskiego, grobowiec Mikołaja Sikatki oraz kaplicę Tomasza Kłossowskiego. W trakcie powrotu do Poznania odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Tajemnice Chwalebne Różańca Świętego. Podziękowaliśmy Maryi za wspaniałą pogodę, przeżyty w Duchu Świętym dzień oraz realizację programu pielgrzymki.

16 sierpnia 2010 roku o godzinie 10.00 w Kościele Bożego Ciała w Poznaniu została odprawiona Msza Trydencka, która dla nas była dziękczynieniem za błogosławieństwa otrzymane w dniu 15 sierpnia. Mszę Świętą celebrował i homilię o Królowej Polski i Mancinellim w powiązaniu z Cudem Trzech Hostii wygłosił ks. Adam Lenik z Krakowa. Wieczorem tego samego dnia TV Trwam nadała relację ze spotkania Rodziny Radia Maryja w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem na Krzeptówkach. Podczas reportażu przygotowanego przez Pallotynów mówiono o objawieniach Mancinellego, o tym że Maryja pierwsza ogłosiła się Królową Polski (w roku 1610), zanim uczynił to król Jan Kazimierz (w roku 1656). Śluby króla Jana Kazimierza zostały wypowiedziane na podstawie pisemnej zachęty papieża Aleksandra VII, który dobrze znał objawienia Mancinellego i je uznał. Program był pierwszym krokiem zrealizowanym przez środki masowego przekazu w spełnianiu się naszej modlitwy w czasie Mszy św. oraz przed Cudownym Obrazem, która mówi: "Aby cały świat poznał, że 8 maja 1610 roku Maryja przyszła do Polaków na Wawel i powiedziała: Ja jestem Królową Polski".

Z pozdrowieniem w Duchu Świętym!

Wojciech Deresiński
Sekretarz Stow. Mancinelli
tel. 0-663-695-644

27 czerwca 2010

Kaczyński w Lublinie

Foto:
Wyk. T. Zieliński
Na zdjęciu - autor tekstu


Lublin, 26 VIII 2010 r.

Kilka słów w sprawie Krzyża w Warszawie

Mamy do czynienia ze strachem w obrębie tak zwanej rządzącej części warszawskiego establishmentu politycznego, która nie bardzo wie, co w takich okolicznościach począć. Nie mogąc przewidzieć następstw podjęcia radykalnej decyzji o usunięciu Krzyża spod Prezydenckiego Pałacu i odmowy jakichkolwiek rozmów na temat posadowienia w tym miejscu pomnika upamiętniającego to ważne dla narodu zdarzenie (katastrofa polskiej delegacji na uroczystości w Katyniu) prowadzi działania opóźniające, pilnie sondując spodziewaną siłę oraz trwałość nacisku polskiego narodu. Charakter działań wszelakich władz państwa i kościoła hierarchicznego klarownie wskazują na takie postępowanie. Media kontrolowane przez obce kapitały, silnie związane z rządzącą frakcją liberalną podgrzewają atmosferę, podnosząc wskaźniki oglądalności rzutujące na ich interesy. W ocenie autora działania opóźniające niczego nie zmienią, a nawet wręcz przeciwnie, pogorszą sytuację. Zorganizowany nacisk polskiego narodu będzie przybierał na sile i przyjmie trwałą postać.

Wiara katolicka jest wartością polskiego narodu i jeśli "polskie" państwo zapomni o tym, że czy chce czy nie chce to musi chronić tę wartość i, że w tym zakresie nie ma mowy o żadnych negocjacjach oraz kompromisach to skutki mogą być bardzo nieprzewidywalne i przykre. Aktualnie rezydujący Prezydent RP w tak ważnej sprawie dla polskiego narodu nie może uchylić się od odpowiedzialności za zwłokę w podjęciu ostatecznej decyzji i wynikające z niej potencjalne następstwa. Tu nie chodzi o konfrontację kto ważniejszy państwo i występujące w jego imieniu organa czy polski naród, który co prawda nie jest obecnie suwerenem w Ojczyźnie, lecz z chwilą podjęcia zorganizowanej działalności może spowodować daleko idące zmiany, których obawiają się rządzący nie umiejąc ich uprzednio wycenić. Reasumując władze Rzeczypospolitej Polskiej muszą rozstrzygnąć sprawę godnego upamiętnienia ofiar smoleńskiej katastrofy w zgodzie z oczekiwaniami polskiego narodu. Będzie to autentyczny sprawdzian, czy realizują one i reprezentują interesy polskiego narodu czy bliżej nieokreślonego międzynarodowego establishmentu polityczno-gospodarczego.

Waldemar O.
Redaktor "Biuletynu"



Foto 01:
Redakcja "Biuletynu"
zebrała się na Placu już o
godzinie 15.00. Na zdjęciu p. Sławomir
Krzyżanowski z Lublina



Foto 02:
Mieszkańców miasta
oraz wszystkich przyjezdnych
przywitał duży transparent "Jezus Królem
Polski - Lublin"



Foto 03:
W trakcie wiecu
wyborczego Jarosława Kaczy-
ńskiego rozdano kilkaset egzemplarzy
naszego pisma...



Foto 04:
... oraz ulotkę
"Czas Króla!" Piotra Sławiń-
skiego, opisującą walkę o Intronizację
Chrystusa w Polsce


Spotkanie z Kaczyńskim i wiec Palikota

9 VI 2010 roku na Placu Litewskim odbył się wiec wyborczy Jarosława Kaczyńskiego. Swoją obecność red. "Biuletynu" zaznaczyła m.in. dużym transparentem, który wśród licznie zgromadzonych mieszkańców Lublina wywołał zaciekawienie, gdyż jako jedyni reprezentowaliśmy obywatelski ruch zmierzający do zorganizowania referendum w sprawie Intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Uczestników manifestacji przywitał poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Dudziński. Przed wystąpieniem kandydata na urząd RP kilka słów do zebranych skierowali przewodniczący Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ "Solidarność" p. Krzysztof Choina, mjr Marian Pawełczak związany ze środowiskiem "Zaporczyków" i p. Teresa Hałas - przewodnicząca Rady Wojewódzkiej "Solidarności" Rolników Indywidualnych. Wypowiedzi przemawiających zagłuszała muzyka płynąca ze sceny posła Palikota, który hałaśliwym heppeningiem próbował sprowokować osoby zebrane na placu. Pikieta PO zakończyła się po wystąpieniu p. Hałas, wtedy też do zgromadzonego tłumu przemówił Jarosław Kaczyński. Prezes PiS nawiązał do historii stosunków polsko-krzyżackich, wspominał unię polsko-litewską, zwrócił uwagę na znaczenie oświaty i edukacji dla przyszłości polskiego narodu oraz konieczność wsparcia finansowego tej właśnie dziedziny życia społecznego. Kandydat zaapelował o wspólną pracę dla dobra kraju oraz zaniechanie wojny polsko-polskiej. Wskazał na wariancje między PiS a Platformą Obywatelską dotyczące koncepcji polityki służby zdrowia. Nie zabrakło akcentów nawiązujących do "faux passów" kontraspiranta na urząd RP Bronisława Komorowskiego. "Są różnice między kandydatami. Jeden wie, że Norwegia nie należy do Unii Europejskiej oraz odróżnia dług publiczny od deficytu. Ale są i tacy, z których to wyparowało jak ten gaz z kopalni odkrywkowej" - zakończył Kaczyński zbierając głośne owacje. Wspólnie z p. Tomaszem Dudzińskim wiec wyborczy poprowadził Jan Krzyszczak - aktor Teatru Dramatycznego imieniem Juliusza Osterwy w Lublinie.

Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)



Foto 05:
Nasz transparent
był pod stałą obserwacją
kamer tajnych służb bezpieczeństwa
z pobliskiego Poloneza



Foto 06:
Wywiad z Piotrem
Sławińskim zrealizował i
zamieścił w serwisie YouTube redaktor
"Biuletynu" Grzegorz Wysok



Foto 07:
Jeden z hunwejbinów
Palikota zaatakował członka
red. "Idź pod Prąd!" trzymającego flagę.
Zatrzymała go policja



Foto 08:
Pikieta przyjęła formę
ekspozycji satyrycznych pocztówek
argumentujących sprzeciw
wobec polityki PO



Foto 09:
Pamiątkowe zdjęcie
czytelników "Biuletynu". W środku
niestrudzony "brat" Józef
Kamola z Lublina



Foto 10:
Zebrani na Placu
odśpiewali hymn narodowy,
który do końca towarzyszył kampanii
wyborczej Kaczyńskiego



Foto 11:
Na wiec Prawa i
Sprawiedliwości licznie przybyli
przedstawiciele lokalnych
mediów



Foto 12:
Na manifestacji
nie mogło zabraknąć Piotra
Mazura - sekretarza Tow. Gimnastycznego
"Sokół" w Lublinie



Foto 13:
Pocztówki z karykaturą
polityczną autorstwa redakcji
"iPP" cieszyły się sporym zainteresowaniem
przechodniów



Foto 14:
Prześmiewcze plakaty
Arkadiusza Gacparskiego stanowiły
bardzo istotny atut lubels-
kiego wiecu



Foto 15:
"Komorowski i Putin.
Już na zawsze razem!" to jedna z ciekaw-
szych karykatur Arkadiusza
Gacparskiego


Śledztwo w sprawie K. Olewnika było prowadzone żenująco. Nasuwa się wniosek, że zaniedbania były celowe, zaś funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego współpracowali z porywaczami. Gdyby nie błędy, udałoby się ocalić życie Krzysztofa, który w chwili porwania miał dwadzieścia pięć lat. Zapraszam do lektury interesującego artykułu red. Leszka Szymowskiego, który znając najważniejsze ustalenia prokuratorów w druzgocący sposób ocenił pierwsze lata śledztwa w sprawie zabójstwa Olewnika.

Grzegorz Wysok
Red. naczelny "Biuletynu"

__________

Zakazana wiedza
czyli ABW a sprawa Olewnika

Tajne służby wiedziały, gdzie jest Krzysztof Olewnik, ale nie zrobiły nic, aby uwolnić go z rąk porywaczy. Analiza akt śledztwa w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa opisuje zdarzenie, które rozegrało się kilka tygodni po porwaniu. Otóż były wicestarosta sierpecki p. Grzegorz Korytowski, w zamian za pieniądze skontaktował Włodzimierza Olewnika z lokalnym bandziorem Eugeniuszem Drohomireckim pseudonim "Genek". Obaj doprowadzili do tego, że porywacze zadzwonili do Olewnika, a także zgodzili się przekazać telefon Krzysztofowi. W ten sposób doszło do rozmowy uprowadzonego oraz jego ojca. Starszy biznesmen miał więc okazję upewnić się, że jego dziecko żyje i jest szansa na jego uwolnienie. Do uwolnienia jednak nie doszło, a Krzysztof Olewnik został dwa lata później zamordowany.

Z akt śledztwa wynika, że Grzegorz Korytowski był jedną z pierwszych osób, do których Włodzimierz Olewnik zwrócił się z dramatyczną prośbą o pomoc w odnalezieniu uprowadzonego syna. Nie było bowiem tajemnicą, że Korytowski ma szerokie kontakty w lokalnym półświatku i znał dobrze wspomnianego "Gienka". Olewnik nie znał jednak drugiej, nieoficjalnej biografii Korytowskiego, o której dużo mówią akta zachowane w zastrzeżonym zbiorze IPN. Wynika z nich, że na początku lat 80. Grzegorz Korytowski został zwerbowany do współpracy przez Służbę Bezpieczeństwa. Z akt wynika, że wcześniej Korytowski miał pobić starszą od siebie nauczycielkę, z którą miał romans, a która postanowiła zakończyć z nim znajomość. W zamian za uniknięcie kary od tamtego momentu lojalnie współpracował z SB. Po transformacji został przejęty jako informator przez Urząd Ochrony Państwa, zaś po jego rozwiązaniu - poprzez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zachowane dokumenty, które były omawiane na zamkniętym posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych wskazują, że w tym czasie polityk SLD przynajmniej dwukrotnie uniknął odpowiedzialności karnej (raz za udział w pobiciu, drugi raz za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu). On sam twierdził, że organy ścigania zajmowały się nim wielokrotnie, ale też ani razu nie stwierdziły, aby popełnił przestępstwo. Dlatego, że na pytanie o związki z tajnymi służbami zawsze odpowiadał wymijająco, nazwisko Grzegorza Korytowskiego znalazło się na liście osób interesujących sejmową komisję śledczą. Posłowie w trybie tajnym poprosili o sprawdzenie, czy wymienione wyżej osoby figurują w Centralnej Ewidencji Zainteresowań Operacyjnych (CEZOP) czyli bazie zawierającej dane współpracowników wszystkich służb. ABW w odpowiedzi podała informacje nieprawdziwe. Mam nadzieję, że osoby, które podpisały to pismo, poniosą odpowiedzialność karną za poświadczenie nieprawdy, powiedział przed śmiercią p. Zbigniew Wassermann - wiceprzewodniczący komisji śledczej. Jeśli śp. Wassermann mówił prawdę oznaczałoby to, że mieliśmy do czynienia z zaskakującą sytuacją. Oto osoba współpracująca z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego dowiaduje się, kto może przekazać prośbę o kontakt z uprowadzonym i doprowadza do kontaktu uprowadzonego z jego rodziną. Dysponująca agentem tajna służba może natychmiast dowiedzieć się, gdzie jest uprowadzony i kto go pilnuje. W tym przypadku jednak Korytowski takiej wiedzy nie przekazał lub też przekazał, ale pozostała ona bez echa. Każdy policjant, nawet średnio obeznany w pracy operacyjnej wie, że w takiej sytuacji należy natychmiast objąć inwigilacją osoby pośredniczące w kontakcie oraz poprzez nie dotrzeć do oprawców przetrzymujących zakładnika. W tym przypadku jednak tej oczywistej procedury zaniechano. Czyżby więc z inicjatywy osób kryjących działania Korytowskiego?

Niejasna jest również rola samego Drohomireckiego. Z informacji uzyskanych w trybie tajnym przez sejmową komisję śledczą wynika, że Centralne Biuro Śledcze dwukrotnie podejmowało próbę pozyskania "Gienka" do niejawnej współpracy przy pomocy tzw. materiałów obciążających. Taka metoda polega na tym, że policja państwowa mając dowody popełnienia przestępstwa przez daną osobę, składa jej propozycję nie do odrzucenia: albo współpraca oraz przekazywanie informacji, albo kara za popełnione przestępstwa - tłumaczy mi Jerzy Dziewulski, były szef antyterrorystów na warszawskim Okęciu. Nie wiadomo, czy próba werbunku "Gienka" powiodła się, czy też być może w tajemnicy przed CBS zwerbowała go inna służba. Wiadomo jednak, że zgodnie z procedurami obowiązującymi w służbach każda osoba, która ma zostać pozyskana na podstawie materiałów obciążających jest przez cały czas inwigilowana. Zgodnie z tą zasadą CBŚ powinno było cały czas śledzić "Gienka", obserwować każdy jego ruch i słuchać wszystkich jego rozmów telefonicznych. Idąc tym tropem policjanci szybko musieliby zorientować się, z kim kontaktuje się w sprawie uprowadzenia Olewnika. I wykorzystanie tego tropu również musiało doprowadzić do miejsca przetrzymywania Krzysztofa. Dwaj ludzie, którzy organizowali telefoniczną rozmowę uprowadzonego Krzysztofa Olewnika z jego ojcem to nie jedyny trop wiążący oprawców ze służbami specjalnymi. Fascynująca jest biografia Wojciecha Franiewskiego - szefa bandy, która uprowadziła i pilnowała syna płockiego biznesmena. Zawodowy kryminalista Franiewski był notowany już w latach 70-tych za drobne kradzieże, włamania i pobicia. W 1979 roku został zatrzymany pod zarzutem kradzieży samochodu. Przewieziono go na komendę Milicji Obywatelskiej w Warszawie, skąd uciekł w czasie przesłuchania. To o tyle zaskakujące wydarzenie, że w czasach PRL niezmiernie rzadko zdarzało się, aby ktoś mógł uciec milicjantom. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że po 1979 roku Franiewski jeszcze pięć razy uciekał z komend milicyjnych, aresztów śledczych oraz więzień. Najbardziej spektakularnej ucieczki dokonał podczas odbywania kary w warszawskim zakładzie karnym. Podczas spaceru pilnujący go strażnik został na chwilę wezwany do przełożonych. Franiewski pozostał sam i po kilku sekundach wspiął się na mur, przeskoczył go i uciekł. Dokonał tego za pomocą drabiny, którą ktoś "przypadkowo" położył na więziennym podwórku. W dodatku strażnik pełniący służbę na chwilę odwrócił się w innym kierunku oraz nie zauważył uciekającego gangstera. Wszystko wskazuje na to, że W. Franiewskiemu pomagano w ucieczce, ponieważ był cennym informatorem na temat środowisk przestępczych.

W dostępnych w IPN aktach archiwalnych nie ma dokumentów dotyczących Wojciecha Franiewskiego. Dokumenty takie, według ustaleń komisji sejmowej są w archiwach Centralnego Biura Śledczego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wszystko wskazuje na to, że Franiewski przez wiele lat uciekał przed wymiarem sprawiedliwości dzięki temu, że przekazywał informacje na temat świata przestępczego. Komisarz Piotr H., emerytowany oficer kryminalny Komendy Stołecznej Policji zdradził nam, w jaki sposób kontrolowany jest przestępca, który zgodził się na niejawną współpracę z organami ścigania. Nie wyciągamy wobec niego konsekwencji za drobne kradzieże, włamania, czasem rozboje - mówi. Agent musi uczestniczyć w takich przestępstwach, aby nie stracić wiarygodności wśród innych gangsterów. Natomiast agent nie może popełniać przestępstw najcięższych czyli morderstw oraz uprowadzeń dla okupu. Zdaniem Piotra H. w takim wypadku agent traci swój przywilej i podlega karze jak każdy inny gangster. Tym bardziej, że łamie on niepisaną umowę z policją. Franiewski zorganizował uprowadzenie dla okupu, a potem przez dwa lata kierował porywaczami, gdy przetrzymywali Olewnika. W normalnym przypadku natychmiast przestałby być kryty i trafiłby za kratki - uważa Piotr H. Jak zauważa oficer, Franiewski nie potrafiłby ukryć przed swoim oficerem prowadzącym, że więzi człowieka, którego policja w całym kraju próbuje odbić. Zdaniem Piotra H. Franiewski musiał w tym przypadku realizować zlecenie osób mających wpływ na policję oraz tajne służby. Tą wersję zdają się potwierdzać okoliczności podejrzanego "samobójstwa" Franiewskiego w więziennej celi. W 2007 roku bandyta przygotowywał się do procesu i był pewien, że nie zostanie skazany, gdyż prawdziwymi inspiratorami zbrodni na Olewniku były "inne osoby" (mówił o tym więziennym strażnikom). Na liście nazwisk wysłanej przez sejmową komisję śledczą do Centralnej Ewidencji Zainteresowań Operacyjnych (CEZOP) figurowały też dane policjantów. Z uzyskanych informacji wynika, że ABW w trybie tajnym potwierdziła fakt zarejestrowania jako niejawnego współpracownika płockiego oficera, który miał duży wpływ na śledztwo. Nie jest też tajemnicą, że p. Jacek Krupiński czyli najbliższy przyjaciel i wspólnik biznesowy Krzysztofa Olewnika był informatorem Urzędu Ochrony Państwa. Współpracownikiem UOP, a później ABW był również mężczyzna typowany jako domniemany zleceniodawca uprowadzenia. Oznacza to tyle, że w zabójstwie Krzysztofa Olewnika główne role odegrały osoby związane z tajnymi służbami. To zaś oznacza, że służby wiedziały, gdzie przebywa Olewnik i co się z nim dzieje. A skoro wiedziały, dlaczego nie pomogły go uwolnić?

Leszek Szymowski


Foto 16:
"Przy Unickiej" ekshumacje
ułatwiają pasożytniczych elit POPiSowe
kreacje...



Foto 17:
... czyli p. Andrzej Tym -
lubelski plastyk z tematycznymi tablicami
na wiecu Kaczyńskiego

26 czerwca 2010

Rocznica Lubelskiego Lipca

18 VII 2010 r. minęła trzydziesta rocznica wielkich strajków lubelskich, które poprzedziły "polski sierpień". Poniżej prezentuję krótki reportaż filmowy będący zapisem wywiadu, jaki przeprowadziła redakcja "Biuletynu" z panem Czesławem Niezgodą - legendarnym przywódcą ówczesnych strajków. Wypowiedź lidera pierwszej "Solidarności" znacznie odbiega od tej oficjalnej sztampy lansowanej przez dzisiejszych przywódców naszego państwa. Pan Czesław wskazuje na zagrożenia ze strony bezbożnej Unii Europejskiej, która - jego zdaniem - jest kontynuacją komuny.

Tadeusz Zieliński

Video 1:
Zatrzymamy
lokomotywę UE?





Powyższe filmy można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja

Redakcja "Biuletynu"

__________

Rocznica Lubelskiego Lipca

18 VII 2010 roku redakcja "Biuletynu" wzięła udział w obchodach 30. rocznicy strajku kolejarzy lubelskiego węzła PKP. Uroczystości rozpoczęły się od złożenia kwiatów pod tablicą pamiątkową przy lubelskim dworcu. Wieńce złożyli posłowie, przedstawiciele lokalnej władzy, "Solidarności" oraz spółek kolejowych. Następnie zebrani udali się do dawnej Lokomotywowni, gdzie odbyła się Msza Święta, której przewodniczył J.E. ks. abp. Stanisław Wielgus, a wspólnie z nim odprawiali ją Krajowy Duszpasterz Kolejarzy ks. Eugeniusz Zarębiński oraz ksiądz płk Sławomir Niewęgłowski. W czasie homilii abp Wielgus wyraził wdzięczność, że może uczestniczyć w tak ważnych uroczystościach nie tylko dla kolejarzy, ale i całego kraju. Jak podkreślił, to właśnie z Lublina wyszedł sygnał w 1980 roku do walki o godność człowieka i jego podstawowe prawa. Wezwał do postaw patriotycznych, lecz jednocześnie zaznaczył, że patriotyzmu nie można utożsamiać z relatywizmem, który jest swego rodzaju dewiacją sprzeczną z duchem chrześcijaństwa. Powiedział, iż obecnie przez znaczną część tzw. polskich mediów przetacza się walec neomarksizmu propagujący konsumpcjonizm, bezideowość i kosmopolityzm. Zdaniem bpa Wielgusa większość z nich promuje zdziczenie moralne, zachęcając tym samym do łamania wszystkich przykazań dekalogu. Na zakończenie zwrócił się on do wszystkich środowisk patriotyczno-narodowych o współdziałanie na rzecz dobra Polski.

Po zakończeniu Mszy św. oraz złożeniu wieńców pod pomnikiem "Doli Kolejarskiej", wszyscy uczestnicy z orkiestrą dętą oraz pocztami sztandarowymi przeszli ulicami Lublina do hali Międzynarodowych Targów Lubelskich, gdzie odbyła się dalsza część uroczystości. W trakcie akademii w hali targowej nawiązano do pamiętnych wydarzeń sprzed trzydziestu lat, które doprowadziły do powstania NSZZ "Solidarność" wynikłych z protestu przeciwko nieskuteczności założeń gospodarki centralnie planowanej. Mówiono również o szansach rozwoju Polskich Linii Kolejowych S.A. w dobie współczesnego progresywizmu społeczeństw. Zaznaczono także, że do przeprowadzenia restrukturyzacji sektora kolejowego potrzebna jest szczególna odwaga. Senator PiS Stanisław Kogut powiedział, że nie podziela entuzjazmu komercjalizacji polskiego kolejnictwa poprzez jej podział na spółki. Wspomniał też o kwestiach dotyczących pakietu socjalnego dla pracowników. Później nastąpiło wręczenie odznaczeń oraz dyplomów nadanych przez wojewodę lubelskiego p. Genowefę Tokarską. Odznakę "Zasłużony dla Województwa Kolei" otrzymali m.in. Zbigniew Kazirod, Stanisław Hrustek, Jerzy Sośnierz, Wiesław Kolbus, Andrzej Drosdziok, Zbigniew Gadzicki, Wiesław Adam Pełka, Zbigniew Ryszard Zawadzki, Tadeusz Kur, Janusz Cichocki, Jan Kazimierz Kłos, Czesław Kłosiński, Piotr Kos, Jan Kamola a także Tadeusz Grzegorczyk. Rocznicowe obchody zamknął koncert piosenek politycznych w wykonaniu Lubelskiej Federacji Bardów.

Tadeusz Zieliński



Pamiątkowe zdjęcie.
Od prawej - red. Adam Leks i Grzegorz Wysok
Po środku organizator strajku w Węźle
PKP p. Czesław Niezgoda



Redakcja naszego pisma
podziękowała współorganizatorom uroczystości
za możliwość uczestniczenia w jubile-
uszowych obchodach

__________

28 VII 2010 r.

Drugi dzień obchodów
Lubelskiego Lipca 1980 roku

25 lipca 2010 roku to drugi dzień obchodów 30. rocznicy wydarzeń Lubelskiego Lipca. Uroczystości rozpoczęły się Mszą w lubelskiej archidiecezji, w trakcie której poświęcony został sztandar Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego "Solidarność" z siedzibą w Lublinie. W nabożeństwie uczestniczyły delegacje organizacji NSZZ "Solidarność" z Lubelszczyzny i całego kraju z Przewodniczącym Komisji Krajowej Związku, mieszkańcy Lublina oraz władze lokalne, senatorowie i posłowie na Sejm RP. Obecne było również Radio Maryja i Telewizja "Trwam". Po mszy zebrani udali się ulicami Lublina zwartym szykiem z orkiestrą górników pod nowo wybudowany Pomnik Wdzięczności przy Drodze Męczenników Majdanka, usadowiony w miejscu drewnianego krzyża, stojącego na terenie byłych Lubelskich Zakładów Naprawy Samochodów LZNS. Tam też odbyła się ceremonia poświęcenia nowo wykonanego Krzyża - Pomnika Wdzięczności dokonana przez J.E. ks. biskupa Ryszarda Karpińskiego. W trakcie trwania uroczystości głos zabrał m.in. p. Czesław Niezgoda - współorganizator i uczestnik wspólnego protestu zakładów pracy Lublina i Świdnika, krótko wspominając historię oraz oceniając obecną sytuację w Ojczyźnie. Dalszy ciąg uroczystości przebiegał już na dziedzińcu królewskiego zamku (poczęstunek uczestników) oraz w jego komnatach, gdzie obok wypowiedzi gości a także przedstawicieli władz udekorowano okolicznościowymi statuetkami osoby szczególnie zasłużone w wydarzeniach sprzed 30 lat. W godzinach wieczornych na Placu Zebrań Ludowych pod królewskim zamkiem miały miejsce imprezy artystyczne.

Waldemar O.
Redaktor "Biuletynu"

__________

Fotoreportaż:
(Tadeusz Zieliński)


Foto 01:
W lipcu 1980 r. Lubelszczyzną
ogarnęła fala strajków, które poprzedziły sier-
pniowy wybuch protestów na Wybrzeżu
i powstanie "Solidarności"



Foto 02:
Uroczystości rozpoczęły się
przed głównym wejściem do dworca w Lublinie,
gdzie wmurowana jest tablica upamiętnia-
jąca strajk kolejarzy



Foto 03:
Tam przy dźwiękach orkiestry
dętej gminy Małgiew ustawiły się delegacje
z wiązankami kwiatów, które zostały
złożone pod tablicą



Foto 04:
Wśród składających wieńce
byli posłowie na Sejm RP, senatorowie
oraz przedstawiciele władz
spółek kolejowych



Foto 05:
Uczestnicy z orkiestrą
udali się pod Pomnik Doli Kolejarskiej,
gdzie odbyła się dalsza część
uroczystości



Foto 06:
W starej Lokomotywowni
odbyła się Msza Święta, której przewodniczył
J.E. Ks. abp Stanisław Wielgus



Foto 07:
Po nabożeństwie
niektórych związkowców z kolejarskiej
"Solidarności" uhonorowano
pamiątkowymi medalami



Foto 08:
Uroczystości Lubelskiego Lipca
zwieńczyło złożenie wieńców i kwiatów pod
Pomnikiem Doli Kolejarskiej



Foto 09:
Zdaniem abp Wielgusa
patriotyzm jest czymś bardzo ważnym
w życiu człowieka, bo pozwala mu się utożsamiać
z narodem i ojczyzną