Powered By Blogger

11 sierpnia 2009

Postanowienie


Dnia 13 VII 2009

Sygn. Akt XV Kp 345/09

Postanowienie

Sąd Rejonowy w Lublinie
w XV Wydziale Grodzkim
w składzie: SSR Ewa Ciechańska
protokolant: Anna Kula

po rozpoznaniu zażalenia wniesionego przez oskarżonego Grzegorza Wysoka
na zarządzenie Prokuratora Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie z dnia
11 maja 2009 roku w sprawie 1 Ds. 2446/08/S w przedmiocie odmowy przyjęcia zażalenia na podstawie art. 329 par. 1 i 2 kpk i art. 437 par. 1

Postanawia utrzymać w mocy zaskarżone zarządzenie

Uzasadnienie

Zarządzeniem z dnia 11 maja 2009 roku Prokurator Prokuratury Rejonowej Lub-
lin-Północ w Lublinie odmówił przyjęcia zażalenia Grzegorza Wysoka z uwagi na to, że jest ono niedopuszczalne z moc ustawy. Zażalenie na to postanowienie złożył oskarżony Grzegorz Wysok, który wniósł o uchylenie zarządzenia i przyjęcie wniosku o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków Tadeusza P., Pawła C. i Ryszarda M.

Prokurator Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie przedstawiając do roz-poznania wniesione zażalenie, wniósł o rozpoznanie środka odwoławczego i utrzymanie w mocy zaskarżonego orzeczenia podnosząc, że zażalenie nie odnosi się do meritum sprawy, wskazuje natomiast na konieczność przesłuchania zawniosko-
wanych świadków, którzy chcą wyrazić swoje zdanie na temat postępowania przygo-
towawczego prowadzonego przeciwko Grzegorzowi Wysokowi.

Sąd Rejonowy zważył, co następuje -
zażalenie nie jest zasadne i na uwzględnienie nie zasługuje.

Akta sprawy dowodzą, że Grzegorz Wysok w toku postępowania przygotowawcze
go domagał się przesłuchania świadków w osobach: Tadeusza P., Pawła C. i Ryszar-
da M. Postanowieniem z dnia 28 kwietnia 2009 r. wniosek skarżącego został odda-
lony. Na postanowienie to w dniu 8 maja 2009 r. wniósł zażalenie Grzegorz Wysok w dalszym ciągu domagając się przesłuchania świadków. W takich warunkach wydane zostało zarządzenie z dnia 11 maja 2009 r., w którym odmówiono skarżącemu
przyjęcia zażalenia.

Zgodnie z treścią art. 459 kpk, zażalenie przysługuje na postanowienie sądu zamykające drogę do wydania wyroku, chyba że ustawa stanowi inaczej. Zażalenie przysługuje także na postanowienia co do środka zabezpieczającego oraz na inne postanowienia w wypadkach przewidzianych w ustawie. Na mocy art. 465 kpk, przepi-
sy dotyczące zażaleń na postanowienia sądu stosuje się odpowiednio do zażaleń
na postanowienia prokuratora i prowadzącego postępowanie przygotowawcze. Przenosząc treść cytowanych przepisów na grunt rozpoznawanej sprawy stwierdzić należy, że postanowienie o przedmiocie oddalenia wniosku dowodowego nie kończy postępowania przygotowawczego ani nie zamyka drogi do wydania wyroku, nie rozstrzyga również w przedmiocie środka zabezpieczającego.

Szczególnego podkreślenia wymaga, że należy ono do tej kategorii orzeczeń,
na które ustawa w ogóle nie przewidziała możliwości wniesienia środka zaskarżenia, tzn. wykluczyła możliwość złożenia zażalenia. Oznacza to, że strony w toku po-
stępowania mogą skutecznie składać środki dowodowe, które są następnie rozpo-
znawane przez organ prowadzący postępowanie, niemniej jednak organ ten
jest zobligowany do rozważenia przydatności zawnioskowanych dowodów, a w dal-
szej kolejności - na podstawie art. 170 kpk, do rozstrzygania ich zasadności pop-
rzez dopuszczenie zawnioskowanego dowodu albo jego oddalenie, co miało
miejsce w toku prowadzonego postępowania.

Reasumując, stwierdzić należy słuszność zaskarżonego orzeczenia bowiem za-
żalenie jest niedopuszczalne na postanowienie w przedmiocie oddalenia wniosku dowodowego wydanego przez prowadzącego postępowanie przygotowawcze.
Z tych względów należało orzec, jak w postanowieniu.

Sąd Rejonowy w Lublinie

Za zgodność z oryginałem
świadczy sekretarz
/podpis/
A. Kula

10 sierpnia 2009

Zaproszenie


"Nigdy z królami nie będziem w aliansach…"

70 lat temu rozpoczął się okres długotrwałego zniewolenia Polski przez niemie-
cki nazizm i sowiecki komunizm. Obok tej tragicznej rocznicy rok 2009 przypomina również o jaśniejszych kartach naszej najnowszej historii. W czerwcu 1979 roku
przybył z pierwszą pielgrzymką do ojczyzny papież Jan Paweł II. W ślad za jego mod-
litwą o odnowę oblicza naszej ziemi Polacy budzą się z niemocy i strachu. W tym samym roku, a więc dokładnie 30 lat temu powstaje Konfederacja Polski Niepodległej, a rok później - "Solidarność". Daje to początek dramatycznej dekadzie walki, na-
dziei, ale i poniżenia. Wieńczący owo dziesięciolecie rok 1989 nie oznaczał co pra-
wda pełnego zwycięstwa idei wolności i niepodległości, ale niewątpliwie stał się istotnym przełomem w drodze do niepodległej Rzeczypospolitej.

W następnych latach uczyniono wiele, aby wymazać z narodowej pamięci wysiłek wielu niepokornych wobec komunizmu Polaków, a nawet go zohydzić. Niestety, również wielu naszych współtowarzyszy walki przyczyniło się do roztrwonienia wspó-
lnego moralnego kapitału - w "nocnej zmianie", w sejmowych bufetach i grach gabinetowych. Doniosłe rocznice 2009 roku powinny więc skłaniać nas przede wszys-
tkim do rozrachunku z naszą trudną przeszłością. Również naszym nieżyjącym już przyjaciołom lub tym skazanym na biedę i poniżenie winni jesteśmy poczucie braterstwa i pamięci. To oni - drukarze, kolporterzy i uczestnicy społecznych protestów
- wzięli na siebie zasadniczy trud zmagań wolną od komunizmu i kłamstwa Polskę. Represje wobec tych ludzi, najczęściej młodych, miały szczególnie dramatyczne
konsekwencje, bo rzutowały na degradację w całym późniejszym życiu. Winni im jes-
teśmy przynajmniej naszą pamięć i wdzięczność! Głównie z myślą o nich pode-
jmujemy inicjatywę uczczenia owych doniosłych rocznic, zwłaszcza jako związani do lat 80-tych z Konfederacją Polski Niepodległej - przypomnienia trudu i poświęcenia pod sztandarem tej właśnie organizacji.

Zmagania o wolność i niepodległość - to nie tylko historia minionych okresów.
Naszym obowiązkiem jest wzbogacanie historycznej świadomości Polaków także w obywatelskiej postawie wobec wielkich wyzwań współczesności.

Z Apelu Komitetu Organizacyjnego
11 listopada 2008 r.



Na zdjęciu -
Zamość, 11 listopada 1981 r.
Na pierwszym planie - p. Krystyna Wardak
Grzegorz Piotr Wysok - drugi od prawej
(przy tubie)


Lubelskie środowisko
Konfederatów Polski Niepodległej,
Stowarzyszenie Świętokrzyskie SERVIAM oraz Dom Kultury Bronowice
mają zaszczyt zaprosić W.P. Grzegorza Wysoka
na uroczystość obchodów
30. Rocznicy powstania Konfederacji na Lubelszczyznie,
która odbędzie się 15 sierpnia 2009 r. w Lublinie

Program

godz. 12.00 - Kościół Ducha Świętego przy Krak. Przedm. 1
Msza Św. za zmarłych i żyjących członków oraz współpracowników Konfederacji
godz. 16.00 - Dom Kultury Bronowice, ul. Krańcowa 106
- otwarcie wystawy dokumentującej działalność Konfederacji w oparciu o zasoby IPN
i archiwum organizatorów
- konferencja popularnonaukowa pt. "Lubelskie środowisko KPN na tle ówczesnej opozycji w badaniach historyków" - wykłady:
Jerzego Adamczuka - historyka i działacza niepodległościowego
Beaty Białek - w oparciu o przygotowywaną pracę doktorską dotyczącą historii KPN
w Lubelskiem
- prezentacja publikacji Piotra Opozdy dot. Historii lubelskiego KPN
- koleżeńskie spotkanie wspomnieniowe

9 sierpnia 2009

Wniosek


Lublin, 7 VIII 2009 r.

Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin
tel. (0-81) 53-278-05

Do
Sądu Apelacyjnego w Lublinie
ul. Obrońców Pokoju 1
20-950 Lublin

Wniosek o wyciągnięcie
konsekwencji dyscyplinarnych
wobec sędziego III Wydziału Sądu Rejonowego
w Lublinie - Marcina Mietlickiego

Wnoszę o wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych i ewentualne ukaranie
sędziego Sądu Rejonowego w Lublinie - Marcina Mietlickiego w związku z niego-
dnym i sprzecznym z prawem zachowaniem podczas posiedzenia dotyczącego rozpoznania zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa z art. 233 par. 4 kk wobec Konrada Zielińskiego, które miało miejsce w dniu 6 VII 2009 r.

Uzasadnienie

Dnia 6 VII 2009 r. miało miejsce posiedzenie Sądu w sprawie zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa, które rozpatrywał sędzia Marcin Mie-
tlicki. W czasie tego posiedzenia nie był ubrany w strój sędziowski (toga), nie po-
siadał też insygniów w postaci łańcucha sędziowskiego (art. 82 i 107 Prawo o ustroju sądów powszechnych), a posiedzenie nie było protokołowane pomimo, że obecna
była na sali protokolantka, a ja złożyłem obszerne wyjaśnienia oraz przedłożyłem nowe wnioski dowodowe w sprawie (art. 143 par. 1 kpk pkt 10). Ponadto sędzia Marcin Mietlicki nie wpuścił na salę rozpraw licznie zebranej publiczności pomimo, że po-
siedzenie nie odbywało się w trybie wyłączonej jawności. Biorąc pod uwagę wy-
mienione okoliczności urągające powadze Sądu i łamiące prawo - wnoszę jak na wstępie.

Z poważaniem
/podpis/
mgr Grzegorz Wysok

Załącznik -
Artykuł "Sprawiedliwość w gaciach"

8 sierpnia 2009

Video dokument

Na początku września ubiegłego roku w tekście "Jak to się robi w Lublinie" pisa-
liśmy, że państwo polskie oddało w 2001 r. Gminie Żydowskiej nieruchomość przy
ul. Lubartowskiej, za którą już w 1964 r. zapłaciło odszkodowanie. Kwota 177 tysięcy dolarów wpłynęła wówczas na konto stowarzyszenia The Theological Seminary Yeshivath Chachmey w Detroid, w Stanach Zjednoczonych.

W myśl obowiązujących regulacji ustawowych zwrotowi podlegają nieruchomości,
które były własnością gmin wyznaniowych przed 1 września 1939 r., były zabudowane
i zostały przejęte przez Skarb Państwa. Pomimo, iż z dokumentów ministerstwa jasno wynika, że wymienione wyżej stowarzyszenie żydowskie uznano za prawnego spa-
dkobiercę przedwojennej jesziwy, Komisja Regulacyjna do spraw Gmin Wyznaniowych podjęła decyzję o zwrocie budynku powołując się na brak słowa o wyłączeniu z tej kategorii nieruchomości wobec których uregulowano roszczenia poprzez wypłatę odszkodowania.

Prezentujemy drugą część reportażu o lubelskiej Jesziwie, w którym wypowiadają
się dr Eugeniusz Sendecki i redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok.

Tadeusz Zieliński

__________

Video 1:
Hotel i restauracja
Jesziwat Chachmej Lublin
- 7 sierpień 2009 r.





Powyższy filmy można
również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Redakcja "Biuletynu"

7 sierpnia 2009

Pieśń o Chaczanowie

Relacja naocznego świadka tragicznych wydarzeń na południe od Lwowa,
podana w formie wierszowej pt. "Pieśń o Chaczanowie" (pisownia oryginalna w
języku polskim mieszana z wymową ukraińską). Poniżej prezentujemy jedynie fragmenty, cały wiersz liczy trzydzieści trzy zwrotki -

Proszę posłuchajcie o
wyroczne słowa
Co się stało wieczór
w naszym Chaczanowie
Nie jest to rzecz kryta,
lecz w okrutny sposób
Jest zamordowany
siedemdziesiąt osób

Proszę posłuchajcie
o smutnej nowinie
Co się stało wieczór
w dziewiątej godzinie.
Był to smutny wieczór
trzeciego lutego, gdy
zamordowano nie tylko jednego

Była to noc smutna,
księżyc jasno świeci
Z czterech stron wsię naszej
jakoco leci. Gdy pod wsią
stanieli, rakiety puszczałij
Zaraz w tym momencie
cała wieś się pali.

Nie było ratunka nie żadnyj
pomocy, tylko jęk żałosny
wśród tej ciemnyj nocy.
Znów był płomienijny jakiś
głos krwawy. Matka, syn i córka
już zamordowany



1 sierpień 2009 r.

Gdy podczas wycieczki do Lwowa i okolic zorganizowanej przez księży Selezja-
nów, wraz z kolegą zwiedzaliśmy zabytki kultury polskiej (zamki, kościoły, osady pol-
skie) podeszła do nas miejscowa Polka, starsza już kobieta i przekazała nam ory-
ginalny zapis tego wiersza-pieśni, który był napisany przez naocznego świadka zagła-
dy wsi Chaczanów, panią Barbarę z Węgrzynowskich Głowacką. Osoba ta, ranna,
własną krwią opisała te wydarzenia w ukryciu przed Ukraińcami. Kobieta ta była w ogromnym szoku. Chciała ten opis zostawić potomnym. Jej dalszy los pozostał nieznany.

Wydarzenia na Wołyniu były wielokrotnie opisywane. Metody mordów wskazują na
niski poziom rozwoju człowieka - istoty sprzed kilkuset tysięcy lat. Barbarzyństwo to nie ma równych w świecie. Świadczy to o niedorozwinięciu - mongolizmie tych mor-
derców. Gdy w internacie szkoły średniej mieszkałem z sześcioma Koreańczykami - ich zachowanie było podobne (tylko jeden nadawał się do tzw. "rodziny proletariackiej"
w PRL-u), a także o braku odwagi, gdyż tylko w gromadzie, uzbrojeni, napadając
z zaskoczenia na bezbronnych dzieci i starców czuli się mocni.

Następna sprawa to "błogosławieństwo" przez "popów" (nie mylić z Batiuszką).
Gdzie wiara w Boga Wszechmogącego? Ukraino - nigdy nie będziesz "samostiejna"! Mam także przyjaciół na Ukrainie. Jest to nowe pokolenie niezbyt liczne. Oni twierdzą: "u nas niet gospodara" i potępiają mordy na niewinnych Polakach, którzy
byli ich sąsiadami, kolegami i nic złego nie zrobili. Byli tylko Polakami. Nie broniłbym tych, którzy nami rządza od 20 lat gdyby Ukraińcy ich tak potraktowali jak naszych
w 1943 roku.

Następne zagadnienie to kobiety polskie, które wychodziły za mąż za Ukraińców. Uzasadnia ten fakt częściowo sąsiedztwo, pomieszanie ludności na Wschodzie Polski. Ale obecnie ileż Polek wychodzi za mąż za obcokrajowców z Azji (Pakistan) czy
Afryki Północnej. Ile rozczarowań je spotkało, gdy wyjechały z dziećmi do kraju po-
chodzenia mężów. Różnice religijne, kulturowe, obyczajowe, a nade wszystko cywilizacyjne. A trzeba było wcześniej poradzić się: ojca, brata, księdza a nie koła feministek. Wiele z nich uratował detektyw Rutkowski. Oj, mądra Polka po szkodzie.

Matko Polko! Wiele od Ciebie zależy, dla kraju, rodziny. Możesz dużo dobrego zro-
bić. Na początek odrzuć tę nową modę: zmień mini spódniczki te do kości ogonowej na długie, bliżej kolan - nie prowokują złych mężczyzn. Zakryj gołe pępki - unikniesz na starsze lata chorób nerek, korzonków nerwowych i innych, i co ważne! Nie będą na-
zywać Was "ptasimi móżdżkami"! Jesteście najpiękniejsze w Europie patrząc na Was od góry.

Obecnie Ukraina też nas "wspomaga" podrzucając nam kobiety "tirówki", różnych gangsterów, mafie itp. A my Polacy dla Niej dobre serca: kupujemy od nich zboże po-
mimo, że własnego u nas dostatek. Przyznajemy im doktoraty honoris causa, han-
dlujemy z nimi, kupujemy od nich skażony spirt itp. Oni zaś organizują prowokacyjne rajdy szlakiem Bandery. Czy tak buduje się dobrosąsiedzkie relacje?

Pozostańmy wszyscy z Bogiem!

Mieczysław Waręcki

6 sierpnia 2009

Felietony Adama Leksa


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks

ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY


Na stos rzuciliśmy

Niedawno napisał do mnie jeden czytelnik, że zgadza się z tym co głoszę, lecz
pyta: jakie remedium upatruje na bolączki poruszane w moich artykułach oraz doda-
je, że ludziom ogłupiałym propagandą trzeba wszystko powoli i cierpliwie tłuma-
czyć.

Oto moja odpowiedź. Ma pan rację, że trzeba z ludźmi cierpliwie rozmawiać zwłaszcza, że w tej chwili są oni tak otępiali przez masowe środki przykazu i Tel Awi-
zję, że niewiele rozumieją z tego, co dookoła nich się dzieje. To Izraelici którym kazano budować piramidy! Tak są do tej roboty już przyzwyczajeni, że uważają to za stan naturalny i każdego kto myśli inaczej mają za oszołoma. Niewolnictwo dopie-
ro wtedy jest najgorsze, gdy niewolnik nie wie o jego istnieniu ("Ze wszystkich kajdan jakie są, złote, żelazne czy stalne te najbardziej przesiąknięte krwią i łzą niewidzia-
lne" - C.K. Norwid). Każdy z nas dorasta do rozmiarów swojej obroży. Przynajmniej ci, co nami rządzą chcieliby to w ten sposób widzieć. Oni też są niewolnikami, tylko w stopniu nadzorców, dobrze opłacanych. Mogą nic nie wiedzieć o swoim podłym stanie albo tak jest im wygodnie. To grabarze pełniący warte u grobu Ducha Narodu Pol-
skiego pilnujący, aby Broń Boże nie wydostał się on na wolność. Bo wtedy na co
nam oni?

Uważam jednak, że będzie coraz gorzej i bezwolnym rabom jakim są Polacy zos-
tanie zabrane to, co jeszcze mają i myślą że mieć będą (ponowne wysokie podwyżki cen energii i nie tylko). Ten system w upodlaniu człowieka i odzieraniu go z resz-
tek godności oraz dóbr osobistych jest wyjątkowo konsekwentny. Wtedy może pewnym ludziom wreszcie spadną łuski z powiek, a wtedy... Być może właśnie tak będzie, być może nie, być może się mylę - może jest z nami jeszcze gorzej niż myślę, może niewolnictwo jest już w duszy każdego z nas. Tego niestety nie wiemy. Sprawdzimy
to chyba empirycznie. My, proszę pana, a mówię tu o ludziach świadomych nie płynących z kloacznym prądem - jesteśmy właśnie taką Pierwszą Brygadą, która co
jakiś czas się pojawia i "na stos rzuciliśmy, swój życia los, na stos, na stos".

Adam Leks

__________

Czy On naprawdę
wielkim bohaterem był?

Porywam się na Józefa Piłsudskiego, patrona ludzi zagubionych, zdradzających
pewne instynkty narodowo-patriotyczne. Pamięć o Józefie Piłsudskim, jak i jego cześć, to efekt rządów sanacji, w ostatnim 13-leciu międzywojennym, a historię jak mawiał Adolf Hitler i nie tylko, piszą zwycięzcy. Komuniści atakując legendę Piłsudskiego,
tak naprawdę ją zakonserwowali. Natomiast pokolenie przedwojenne przekazało ją swoim następcom w stopniu nietkniętym i nieprzepuszczonym przez szare komórki mózgowe. Gdybyśmy po wojnie mieli normalne rządy, z legendy Piłsudskiego niewiele by pozostało. Pewnie byłby bohaterem narodowym mniejszego kalibru, coś jak Puła-
ski czy gen. Dąbrowski lub szewc Kiliński. Jego postać oceniana na wyrost, wciąż przyćmiewa ogląd rzeczywistości priwislienskim (nadwiślańskim) tubylcom. A nikt tak jak Polacy nie kocha legend. To cecha umęczonych narodów, pragnących za wszelką cenę zaznać sprawiedliwości. Z tego m.in. powodu powstała klechda o Janosiku.

Józef Piłsudski utrwalił także romantyczny ogląd rzeczywistości rodaków. Wedle tego modelu można jakiś czas nie myśleć o Polsce, a w razie zagrożenia czekać "kędy szlachta na koń wsiędzie (...) i jakoś to będzie". Czyli kult przeraźliwej improwizacji. W razie nieudanej walki zawsze można powiedzieć następnym pokoleniom, że tak
być musiało, zwalić na nieubłagane czynniki zewnętrzne, zdradzieckich sojuszników etc. etc. na jej cześć ustanowić jakieś święto, a sądzących inaczej wyklinać od ostatnich. Przerabialiśmy to już nie jeden raz i dalej przerabiamy. Wolimy czcić klęski niż zwycięstwa. Jeżeli jednak przypadkowo nam coś się uda, nazywamy to od razu cudem aby zaznaczyć, że niewiele mieliśmy z tym wspólnego. Tak było w przypadku Cudu nad Wisłą. Nasza historia to nieustanne czekanie na następną bryndzę w którą wdepniemy. Dopiero wtedy okazujemy się bohaterami jakby to było niemożliwe wcześniej. I dziwić się, że to ciągle nasi sąsiedzi są od nas lepsi?!

Adam Leks

__________

Video dokument -

Prezentujemy film zrealizowany 1 sierpnia 2009 r. przez Telewizję Narodową,
w którym wypowiada się na temat sensu Powstania Warszawskiego Kol. Andrzej Szlę-
zak - prezydent Stalowej Woli, a w przeszłości założyciel na KUL-u Klubu Myśli
Społeczno-Politycznej "Vade Mecum".

Warto obejrzeć ten film!


Video 1:
Prezydent Andrzej Szlęzak
o Powstaniu Warszawskim





Powyższy film można
również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Redakcja "Biuletynu"

5 sierpnia 2009

Nadesłane do Redakcji


Na zdjęciu:
Józef G. - autor artykułu
(z prawej)

__________

Podziemie polityczne i wojskowe
ruchu narodowego w latach 1939-1947

Obóz narodowy u schyłku okresu międzywojennego był najsilniejszym kierunkiem politycznym w Polsce. Istniejące od 1926 r. Stronnictwo Narodowe było główną siłą opozycji wobec rządów sanacyjnych. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w
22 okręgach działało około 200 tyś. Członków SN. Charakterystycznym rysem lat trzy-
dziestych był masowy napływ młodzieży w szeregi obozu narodowego. Była to niewątpliwie zasługa ogromnej pracy społeczno-wychowawczej podjętej w ramach Obozu Wielkiej Polski, której nie były w stanie zahamować ani rządowe szykany
ani agresywna nagonka skrajnej lewicy. Miarą wpływów SN były m.in. wybory samo-
rządowe w ostatnich latach niepodległości. W 1934 r. narodowcy zdobyli dużą
ilość mandatów w Radzie Miejskiej Łodzi - robotniczym mieście uważanym za do-
menę socjalistów i mniejszości narodowych.

Na początku okupacji odbyła się konspiracyjna narada centralnych władz SN na
której postanowiono, że Stronnictwo prowadzić będzie dalszą działalność polityczną,
a także rozpocznie walkę zbrojną z hitlerowskim okupantem. W lipcu 1941 r. pow-
stała Narodowa Organizacja Wojskowa. Programem wojennym SN stała się myśl po-
wrotu Polski na ziemie zachodnie i północne oraz przyłączenie całych Prus Wscho-
dnich. Na wschodzie stanowisko obozu narodowego było równie zdecydowane. Postulowano zachowanie granicy ryskiej.

Politycy obozu narodowego od początku okupacji mięli świadomość, że wojna
będzie długotrwała i pochłonie wiele ofiar wśród narodu polskiego. Już w pierwszym okresie okupacji ruch narodowy poniósł niezwykle krwawe i bolesne straty. Na zie-
miach włączonych do Rzeszy głównie na wskutek masowych rozstrzeliwań i wywózek
do obozów koncentracyjnych. Na Kresach osoby związane z ruchem narodowym
były dla Sowietów elementem priorytetowym jeśli chodzi o deportacje do łagrów na Dalekim Wschodzie. Od 1944 r. w akcje unicestwiania sił narodowych na ziemiach polskich włączyło się intensywnie NKWD oraz komuniści polscy, twórcy tzw. "Polski lubelskiej". Śmiercią męczeńską zginęli kolejni prezesi SN: Mieczysław Trajdos,
Stefan Sacha i Stanisław Piasecki - rozstrzelany na Palmirach. W obozach koncen-
tracyjnych giną: prof. Ignacy Chrzanowski, Roman Rybarski i Jan Masdorf.



Na zdjęciu:
Lubelszczyzna, 1943 r.
Oddział "Cichego" (NSZ)
"Roman" (z lewej) składa meldunek
"Stanisławowi".

Komendantem Głównym Narodowej Organizacji Wojskowej był ppłk Józef Rokicki ps. "Michał" - podczas Powstania Warszawskiego dowódca 10 DP AK. W momencie scalenia NOW z AK ta pierwsza liczyła około 70 tyś. żołnierzy. Latem 1942 r. w
trakcie rozmów scaleniowych część działaczy nacjonalistycznych obawiała się, że przedwczesne scalenie NOW z AK pozbawi SN wpływu na przyszłe wydarzenia. Część NOW która nie podporządkowała się AK dała początek Narodowym Siłom Zbroj-
nym, których wkład w walkę z okupantem niemieckim jak i sowieckim był bardzo duży, aczkolwiek dziś jest on niedoceniany i przemilczany. Główny organ prasowy - tygo-
dnik "Walka" ukazywał się w nakładzie kilkudziesięciotysięcznym i był niewątpli-
wie najlepiej redagowanym pismem konspiracyjnym, mimo kilkukrotnego rozbicia zespołu redakcyjnego przez gestapo. Zarówno NOW jak i NSZ miały w swoim składzie oddziały, które przeszły do legendy (np. Brygada Świętokrzyska płka A. Szackiego
- jedyna polska jednostka partyzancka która przebiła się na Zachód, wsławiona wyzwoleniem 5 maja 1945 r. obozu koncentracyjnego Holiszów w Czechach) jak i stworzyły słynne akcje bojowe (np. atak na Bank Emisyjny w Częstochowie w kwietniu 1943, zamach na gen. Kurta Rennera na Kielecczyźnie w sierpniu 1943, atak na więzienie w Siedlcach w marcu 1944 r. czy wreszcie udział oddziałów NSZ w akcji
"Burza" czy Powstaniu Warszawskim).

Na przełomie 1944 i 1945 r. rozwiązanie AK było już tylko kwestią tygodni, poli-
tyka rządu londyńskiego wobec polskich komunistów i wspierających ich bolszewików poniosła fiasko. Okupację niemiecką zastępowała nie mniej okrutna okupacja sowiecka. Ruch narodowy rozpoczął pracę nad stworzeniem Narodowego Zjedno-
czenia Wojskowego - szerokiej platformy scaleniowej dla żołnierzy rozwiązanej
AK, NOW i NSZ. Głównymi celami polityczno-militarnymi NZW były: przejęcie cię-
żaru walki o pełne wyzwolenie kraju spod radzieckiej dominacji, walka o odbudo-
wę państwa polskiego z przedwojenną granicą na linii Odry i Nysy Łużyckiej oraz narodowo-katolickie oblicze Polski. Jednakże droga bezkompromisowego oporu nie mogła w ówczesnych warunkach doprowadzić do odzyskania niepodległości.
Kraj był zniszczony, a siły fizyczne narodu przez tyle lat walki i eksterminacji poważ-
nie nadwątlone. NZW - zbrojne ramię SN prowadziło nierówną walkę o przetrwa-
nie, ponosząc duże straty w obławach i pacyfikacjach prowadzonych na terenie całe-
go kraju przez grupy operacyjne UB, MO, LWP i KBW. Mimo tak trudnych warun-
ków ciągle wydawano konspiracyjną prasę oraz działały organizacje młodzieżowe. Jesienią 1945 r. reaktywował się również Komitet Ziem Wschodnich, który pró-
bował przeciwdziałać prowadzonym na Kresach masowym wysiedleniom Polaków, demonstrować polskość tych ziem, pomagać deportowanym.

Na ocenę obozu narodowego z tego okresu zaważyła prawie półwiekowa propaga-
nda komunistyczna. Nie prowadzono badań ukazujących wkład tego ruchu w walkę z okupantami i wysiłek włożony w budowę polskiego państwa podziemnego. Do dziś pokutują stereotypowe poglądy oskarżające ruch narodowy jako szowinistyczny i faszy-
stowski, wręcz oskarża się go o kolaborację z hitlerowcami. Są to kłamliwe, wprost obrzydliwe kolumnie. NOW, NSZ i UBK Bolesława Piaseckiego oskarża się o pienia-
ctwo, rozpętanie bratobójczych walk z polskimi komunistami oraz mordowanie Żydów, marginalizując ich wkład w walkę o wolność. Są to oskarżenia nie oparte o żadne udokumentowane argumenty, a wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że niedługo mity te zostaną obalone, a bojownicy o Polskę "ze szkoły Dmowskiego" doczekają się spra-
wiedliwej oceny, szacunku i pośmiertnej chwały.

Ku pamięci mojego śp. dziadka
- żołnierza NSZ
/.../
Józef G.

4 sierpnia 2009

Ostatnie pożegnanie

Koledze Ryszardowi Milewskiemu
z powodu śmierci ojca

śp. Józefa

wyrazy głębokiego współczucia
składa redakcja "Biuletynu"

Trzymaj się przyjacielu!



Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński

Lublin, 3 sierpień 2009 r.
Cmentarz Rzymsko-Katolicki przy ul. Lipowej
Pogrzeb śp. Józefa Milewskiego
- w kondukcie pogrzebowym m.in. rodzina zmarłego,
przyjaciele oraz redaktorzy "Biuletynu"

__________

Video dokument -

Pani Ania już na trwałe wpisała się w krajobraz Lublina. Prawie codziennie
można ją spotkać na deptaku trzymającą transparent z jakimś aktualnym hasłem.
W ten sposób stara się zwrócić uwagę przechodniów na ważne problemy.

Tym razem pikietowała redakcję "Gazety Wyborczej", w której swoje felietony umieszcza skandalista Janusz Palikot. Przeprowadziliśmy krótką rozmowę
z tą dzielną kobietą...


Video 1:
"Gazeta Wyborcza",
skandalista Palikot oraz pani Ania -
Lublin, 3.08.2009 r.





Powyższe filmy można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja

Redakcja "Biuletynu"

3 sierpnia 2009

W rocznicę wybuchu Powstania


Chłopcy silni jak stal

Sześćdziesiąt pięć lat mija od sierpniowego popołudnia, gdy na ulicach Warszawy pojawili się polscy żołnierze - bez mundurów, prawie bez broni, ale zbrojni w nadzie-
ję, wiarę, oddanie ojczyźnie. Zapewne długo jeszcze trwać będą dyskusje i spory
o to, czy warto było robić Powstanie, o rachunek strat i zysków, o możliwe scenariusze wydarzeń sprzed półwiecza. To dobrze, że takie dyskusje się toczą, bo przecież
historia jest nauczycielką życia, a problem warszawskiego zrywu to doskonała ilustracja zasadniczych dylematów, jakie stały i stoją przed polityką polską od trzech stuleci.

Obok spraw od dawna roztrząsanych przez historyków, polityków i publicystów Powsta-
nie Warszawskie miało jeszcze jeden, niestety rzadko zauważany aspekt. Było ono bowiem wyjątkowym - jak na nasze dzieje - przykładem narodowej solidarności Pola-
ków. Bo chociaż część sił politycznych, zarówno z lewicy jak i z prawicy sprzeci-
wiała się wybuchowi tej insurekcji to jednak gdy przyszło do walki, na barykadach sto-
licy wszelkie różnice przestały być istotne. Obok żołnierzy Armii Krajowej i naro-
dowców z NSZ stanęli socjaliści z PPS. Jeszcze kilka lat wcześniej, w między wojennej Polsce byli oni śmiertelnymi wrogami, którzy wyzwiskami obrzucali się w Sejmie, a kamieniami - na ulicy. Lecz wówczas, w momencie dziejowej próby wszyscy byli po prostu Polakami.

Powstanie Warszawskie stało się żywą ilustracją słów wiersza: "Są w ojczyźnie ra-
chunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysą-
czymy ją z piersi i z pieśni. Cóż, że nieraz smakował gorzko na tej ziemi więzienny chleb? Za tę dłoń podniesioną nad Polską kula w łeb!". W dzisiejszej Polsce
też są różne "rachunki krzywd". Często nawet bardzo małostkowe, wręcz śmieszne.
Ten podpisał jakiś papier, inny z kolei popierał nie tego kandydata co trzeba, a jesz-
cze inny nie chodzi do Kościoła albo w ogóle jest jakiś dziwny. Takie zarzuty naj-
częściej słyszy się wtedy, gdy świadomi i patriotyczni Polacy powinni się łączyć,
a nie dzielić. Tymczasem dookoła nie trwa jakaś błoga sielanka, ale wprost przeciw-
nie: Polska, która wyszła spod buta Moskwy stała się dziś podnóżkiem dla wład-
ców z Brukseli i Waszyngtonu. Na naszych oczach dokonuje się pospiesznego demo-
ntażu wszystkiego co polskie: przemysłu, rolnictwa, handlu, finansów, kultury, lecznictwa, policji, armii.

Rzekomo suwerenne rządy III RP robią to samo, co zaborca i okupant niemiecki
- niszczą materialny i duchowy potencjał naszego narodu. Trzeba jasno powiedzieć: jest to polityka Hansa Franka, tyle że realizowana rękami polskich (a raczej pol-
skojęzycznych) elit. Przeciwko takiej polityce wybuchło tamto Powstanie, lecz wówczas sytuacja była o wiele prostsza: wrogiem byli Niemcy, a sojusznikiem - każdy Polak. Dzisiaj wrogowie często przedstawiają siebie jako najlepszych Polaków, chociaż w rzeczywistości są tylko nędznymi spadkobiercami Targowicy, sprzedającymi swoją ojczyznę za marne grosze. Dlatego tym bardziej potrzebna jest nam teraz solidarność tych rodaków, którzy rozumieją powagę sytuacji i zarazem nie bojąc się stanąć w obronie narodowych interesów.

Nowa bitwa o Polskę nie musi być wcale krwawa, bo każda przelana kropla polskiej
krwi to strata dla całego narodu. Dzisiaj głównym polem walki ze zdrajcami i
ich mocodawcami są ludzkie umysły. My, narodowcy nie mamy w swoich rękach stacji telewizyjnych ani wysokonakładowych gazet, co stawia nas w słabszej pozycji.
Ale mamy to, co mieli owi powstańcy z 1944 roku: nadzieję, wiarę i oddanie ojczyźnie. Potrzeba nam jeszcze odwagi, której przecież brakuje naszym przeciwnikom. Ich
siła wynika bowiem z obcego wsparcia i obcych pieniędzy, a nie z sympatii narodu. Musi nas być jak najwięcej i musimy iść razem, bez względu na dotychczasowe różnice, bo tego wymaga nasz polski interes narodowy. Jesteśmy to winni tym, co polegli na barykadach Warszawy nie szczędząc życia dla Polski.

Tadeusz Zieliński

__________

Video dokument

W 65 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego na Placu Litewskim w Lublinie trwają uroczystości patriotyczne. W ich trakcie prowadzimy "gorące Polaków rozmo-
wy" o sensie powstańczej ofiary.

W zaprezentowanych filmach wypowiadają się m.in. redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok, metaloplastyk p. Andrzej Tym, publicysta Adam Leks, prof. Bar-
bara Jedynak z Uniwersytetu Marie Curie-Skłodowskiej, pracownik Kancelarii Prezy-
denta Lublina p. Zdzisław Niedbała oraz znana z wielu spektakularnych akcji p.
Anna, która tym razem przybyła na Plac w wymownym transparentem. W tym
samym czasie rozpoczął się festiwal cyrków i kuglarzy...


Video 1:
Powstaniowe obrachunki (1)
Lublin, 1.08.2009 r.






Video 2:
Powstaniowe obrachunki (2)
Lublin, 1.08.2009 r.





Powyższe filmy można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja

Redakcja "Biuletynu"

2 sierpnia 2009

Pacyfikacja KDT


Gazowy Donek i gazowa Hanka

Terror, który narasta za rządów miłość niosącego "plemiela" Tuska i "przyjaznego państwa" zaczyna uderzać już nie tylko w upatrzonych z góry publicystów i wydawców, ale schodzi wyraźnie w dół i rozszerza się na masy. Przykłądem takiego działania
były warszawskie wypadki wokół pacyfikacji kupców z Placu Defilad. Brutalna akcja spół-
ki ochroniarskiej "Zubrzycki" wspartej następnie przez policję (działającą niczym ZOMO) na rozkaz komornika Ryszarda Moritza pokazała prawdziwe oblicze obecne-
go reżimu.

Akcja w Warszawie ma też swoje drugie dno., za którym kryje się grupa agentów skupiona wokół firmy ITI - właścicieli TVN-u (Waltera i Kostrzewy). To w ich głównie interesie zniszczono kupieckie hale wokół Pałacu Kultury - są bowiem oni posia-
daczami konkurencyjnych, a ulokowanych nieopodal "Centrum Złote Tarasy". Agen-
cja "Zubrzycki", która dokonała brutalnej pacyfikacji kierowana przez podejrza-
nego jegomościa (afera Centralnego Ośrodka Sportu - łapówki) jest zaangażowana przez firmę ITI do ochrony meczów "Legii" należącej również do pp. Waltera i Kostrzewy. Cóż za zbieg okoliczności... Z kolei ITI to dobroczyńcy pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w miejsce zniszczo-
nych hal polskich kupców ma stanąć Muzeum Sztuki Nowoczesnej, którym kierować będzie osławiona Anda Rottenberg - szefowa "Zachęty" oraz Centrum Kultury Żydowskiej.

Wypadki warszawskie pokazały jednocześnie, że trzeba walczyć. Idzie bowiem już
nie tylko o obronę wolności słowa, ale i o podstawy materialnej egzystencji polskich rodzin. Obyśmy umieli się zorganizować i skutecznie przeciwstawić zamachom
na nasz stan posiadania. Walka warszawskich kupców - na dzisiaj przegrana - powinna stać się początkiem samoobronnej organizacji narodu. Chcemy, aby stolicą Polski
była dumna i patriotyczna Warszawa a nie kosmopolityczna i skundlona "Parszawa".

Grzegorz Piotr Wysok

__________


Foto 01 (NOP):
21 lipiec 2009 r.
- pierwszy dzień walki o warszawską halę KDT.
Na zdjęciu - transparent p. Sławomira Zakrzewskiego,
działacza narodowego z Warszawy



Foto 02 (NOP):
Pod wieczór ciężkozbrojne
oddziały policji obywatelskiej (ZOMO)
uderzyły na halę handlową KDT

1 sierpnia 2009

Zamknięcie numeru


Lipcowy numer pisma zamknięto z dniem 1 sierpnia 2009 r.
Kolejny numer "Biuletynu" ukaże się na początku września br.

Grzegorz Piotr Wysok
redaktor naczelny

31 lipca 2009

Wniosek dowodowy


Biuro podawcze
Prokuratury Okręgowej
ul. Okopowa 2 A, 20-950 Lublin
26 lipiec 2009
/podpis/

Lublin, dnia 27 VII 2009

Grzegorz Piotr Wysok
ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin
tel. (0-81) 53-278-05

Prokuratura Rejonowa
Lublin-Północ
Sygn. akt 1 Ds. 244/08

Wniosek dowodowy

W związku z tym, że przeciwko p. Konradowi Zielińskiemu podszywającemu się
pod rolę "biegłego" wniosłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 233 par. 4 kk (sprawa będzie się jeszcze długo toczyła, gdyż zamierzam wnieść kasację postanowienia Sądu Rejonowego z dn. 6 VII 2009), wnoszę o powołanie innego (innych) ekspertów w celu dokonania analizy treści "Biuletynu".

Ze swej strony proponuję następujące osoby będące samodzielnymi pracownikami naukowymi, specjalizującymi się w interesującej Prokuraturę dziedzinach:

1. prof. Ryszard Bender (KUL)
2. prof. Mirosław Piotrowski (KUL)
3. dr hab. Ryszard Polak (Akademia Podlaska)
4. dr Adam Wielomski (Akademia Podlaska)
5. dr hab. Mieczysław Ryba (KUL, WSKSiM w Toruniu)
6. prof. Barbara Jedynak (UMCS)
7. ks. prof. Zygmunt Zieliński (KUL)
8. prof. Bogusław Wolniewicz (Uniwersytet Warszawski)
9. prof. Jacek Bartyzel (Uniwersytet im. M. Kopernika w Toruniu)
10. prof. Jerzy Robert Nowak (Akademia im. Jana Długosza
w Częstochowie, WSKSiM w Toruniu)

Wymienieni naukowcy nie są ze mną powiązani ani węzłami rodzinnymi ani naukowymi, gwarantują więc rzetelność i bezstronność analizy.

Z poważaniem
/.../
mgr Grzegorz Wysok

Ps. W przypadku nieakceptacji wyżej wymienionych służę
listą dalszych nazwisk.

30 lipca 2009

Video dokument

Prezentujemy film przedstawiający niezawisłe postanowienie niezawisłego
Sądu w osobie niezawisłej Pani Sędziny Ewy Moniki Ciechańskiej
(4 XII 2003 r. - nominacja na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Kraśniku) dotyczące oddalenia wniosku o przesłuchanie ważnych świadków obrony
w sprawie "Biuletynu".
Niezawisłe postanowienie zapadło w dniu 13 lipca 2009 r.

__________

Video 1:
Niezawisłe postanowienie
niezawisłej Sędziny





Powyższy film można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja

Redakcja "Biuletynu"

29 lipca 2009

Ks. Isakowicz-Zaleski w Lublinie

Tematem kolejnego spotkania zorganizowanego przez Organizację Monarchis-
tów Polskich (1 VII 2009 r.) było "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukra-
ińskichna Kresach Wschodnich II RP". Prelegentem był znany powszechnie z
wielu spektakularnych działań ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, a wykład zbiegł się nieprzypadkowo z datą wręczenia przez władze KUL doktoratu honoris-causa pre-
zydentowi Ukrainy Wiktorowi Juszczence. Warto wspomnieć, że w związku z
"najazdem" prezydentów na Lublin policja przeprowadziła ze mną (jak za komu-
ny!) rozmowę profilaktyczno-ostrzegawczą, co też opisał w felietonie pomieszczonym w "Naszym Dzienniku" p. red. Stanisław Michalkiewicz. Przez tę "rozmowę" nie mogłem wziąć udziału w konferencji prasowej ks. Isakiewicza.

Spotkanie z księdzem Tadeuszem odbyło się w sali konferencyjnej hotelu Unia-Mercure. Frekwencja dopisała - tak, że duża sala i korytarz z trudem były w stanie pomieścić wszystkich przybyłych. W trakcie wykładu ilustrowanego slajdami czcigodny gość przedstawił w skrócie historię narastania wśród Ukraińców (Rusinów) nastrojów sprzyjającym późniejszym zbrodniom. Uwypuklił rolę inspiracyjną wywiadów Austro-Węgier i Niemiec w tworzeniu nowoczesnego ukraińskiego ruchu narodowego,
którego ostrze wymierzone było w polskość. Wspomniał o cywilizacyjnym podkładzie (kozaczyzna, hajdamacy) tego ruchu, którego najskrajniejszym przejawem były prace "intelektualisty" Dymitro Doncewa - ideologa i piewcy rzezi, na którego pis-
mach wychował się Stefan Bandera.

W dalszej części prelegent opisał najbardziej drastyczne przypadki mordów do
jakich doszło w latach wojny - poczynając od września 1939, aż po apogeum zez-
wierzęcenia w roku 1943. Szczególne wrażenie wywarło na słuchaczach prze-
dstawienie metod jakimi posługiwali się banderowcy. Wszystko uzupełniane było własnymi przeżyciami - rodzina księdza Isakowicza została wymordowana na Wołyniu. Ks. Tadeusz przypomniał zagładę Ormian jakiej dopuścili się Turcy w czasie I
wojny światowej, o której również ze względu na "polityczną poprawność" nie wolno wspominać, ale jakże podobnej co do "metody" ludobójstwa na Kresach. Wspo-
mniał również o niechlubnej roli niektórych przedstawicieli Kościoła prawosławnego
i grecko-katolickiego (metropolita Szeptycki) w opisywanych tragicznych wyda-
rzeniach.

Druga część wykładu dotyczyła współczesności. Ks. Zeleski z oburzeniem mówił o gloryfikacji zbrodniarzy na dzisiejszej Ukrainie, w której uczestniczą najwyższe władze tego państwa z prezydentem na czele. Mordercom wznosi się okazałe pomniki, two-
rzy się o nich pieśni, wiersze, powstają filmy. Jako szczególny przykład perfidii wskazał wmurowanie tablicy ku czci dowódcy UPA Romana Szuchewycza "Czuprynki" na frontonie polskiej szkoły we Lwowie. "To tak jakby Himmlerowi wystawić pomnik w budynku instytucji żydowskej" - nadmienił. Mimo to ks. Zaleski nie pała nienawiścią
do Ukraińców. Domaga się tylko prawdy, która jest warunkiem pojednania.

Po spotkaniu odbyła się dyskusja. W jej trakcie poruszyłem sprawę terminologii używanej wobec ruchów ukraińskich. Moim zdaniem używanie nazwy "nacjonalizm" jest niewłaściwe a nawet niestosowne, gdyż pojęcie to nie jest samo w sobie czymś złym - to po prostu troska o własny naród, lecz nie kosztem innych. Terminem właściwym dla określenia ideologii i praktyki UON-UPA jest słowo "szowinizm", który dopuszcza a nawet propaguje rozwój własnego narodu na krzywdzie sąsiadów.
Moje wystąpienie spotkało się ze zrozumieniem dostojnego gościa i licznych słu-
chaczy.

Po wykładzie redakcja "Biuletynu" przeprowadziła wywiad z ks. Zaleskim poświę-
cony zbrodniom na Kresach i sytuacji w Kościele. Wkrótce będzie go można obejrzeć na stronie internetowej mojego pisma. Do nabycia były książki autorstwa ks. Zales-
kiego - "Księża wobec bezpieki" oraz "Przemilczane ludobójstwo na Kresach". Wszy-
scy zebrani otrzymali też bezpłatnie ostatnie numery "Biuletynu" oraz numer archi-
walny (2) z lipca ub.r. poświęcony w znacznej części ukraińskim zbrodniom na Polakach. Spotkanie prowadził prezes OMP Kol. Łukasz Kluska.

Grzegorz Piotr Wysok

__________

Zdjęcia -
Tadeusz Zieliński


Foto 01:
Prezydium OMP i ks. Zalewski
(pierwszy z lewej)



Foto 02:
Prelakcja ks. Zaleskiego była ilustro-
wana wieloma kolorowymi slajdami



Foto 03:
Po wykładzie prelegent
podpisywał swoje książki



Foto 04 (OMP):
Znany lubelski intelektualista
młodego pokolenia p. Piotr Ryszard Mazur
prezentuje najnowsze publikacje
wydawnictwa "Te Deum"



Foto 05:
Kol. Daniel Słowik z lubelskiego OMP
w rozmowie z p. Stefanem Kucharzewskim,
znanym działaczem opozycji antyko-
munistycznej(ROPCiO)



Foto 06:
Sala Hotelu "Mercure" nie była w stanie
pomieścić licznie przybyłej publiczności

28 lipca 2009

Pogrzeb por. Jędrzejca


Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Bogusława Jędrzejca, niezłomnego
patrioty i żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych.

24 lipca w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Dąbrowie Górniczej odpra-
wiona została o godz. 12.00 pogrzebowa Msza święta w intencji śp. p. Bogusława.
"Jego postawa i nieugiętość w krzewieniu miłości do Ojczyzny była wzorem dla ogromnej rzeszy młodych ludzi z woj. śląskiego" - piszą we wspomnieniu jego ducho-
wi uczniowie. "Dzięki niemu w wielu młodych ludziach obudził się żar patriotyzmu
i zaangażowania w losy naszej Ojczyzny". Podkreślają, że "pozostanie w naszej pamięci jako niezłomny, wielki Polak i Patriota".

Porucznik Józef Jędrzejec ps. "Zbigniew Sikora" urodził się w 1920 r. w Żychcicach
na Śląsku. Podczas II wojny światowej zaangażował się w walkę partyzancką w Narodowych Siłach Zbrojnych. W 1944 r. został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Po wojnie obawiając się aresztowania przez UB, wyjechał na Ziemie Odzyskane. Pracował jako urzędnik, później rozpoczął karierę śpiewaczą m.in. w Chórze Polskiego Radia w Krakowie, Operze Śląskiej i Filharmonii Śląskiej. W latach 90. działał w organizacji kombatanckiej NSZ. Napisał książkę wspomnieniową pt. "Walka i Pamięć".

Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie!

Redakcja "Biuletynu"

27 lipca 2009

List od p. Jegorowa


Na zdjęciu -
Ryszard Jegorow
- fotografia dostarczona przez autora

__________

Puławy, lipiec 2009 r.

Pan
Grzegorz Wysok
Redakcja czasopisma
"Biuletyn Narodowy"

Od roku 2008 czytamy każdy kolejny numer "Biuletynu". Z treści artykułów można
się zapoznać z aktualną sytuacją gospodarczo-polityczną naszego kraju. Jest to czaso-
pismo podające PRAWDĘ. Przypomina o tradycji naszego Narodu, na której powi-
nno opierać się wychowanie nowego pokolenia. Prasa i wydawnictwa dostępne w kio-
skach podają wiadomości poprawne politycznie - zgodnie z opcją partii politycz-
nych, rządu czy też UE - nie zawsze zgodne z prawdą.

Dziękuję serdecznie za przypomnienie, pamięć o mojej twórczości pisarskiej ("Biuletyn" nr 11). Pragnę dodać - uzupełnić, że ostatnią moją książką jest "Anty-
semita" napisana w latach 1997-98 wydawnictwa OLADORA w Puławach. Jest to moja biografia. Opisuje w niej całe moje życie od urodzenia poprzez lata szkolne, pracę -
służbę w Wojsku Polskim, założenie rodziny, okres dziennikarski i pisarski. Jest
też ocena sytuacji społeczno-politycznej. Polecam ją interesującym się historią Polski przed i po II wojnie światowej. Dziękujemy całej Redakcji za odważne ukazywanie stanu naszej gospodarki i polityki. Życzymy długich lat owocnej działalności publicystycznej.

Wierni czytelnicy z Puław -

/podpis/
Ryszard Jegorow
pisarz, literat

/podpis/
Witold Bibow
mgr ppłk
pilot wojskowy


- "Antysemita" to autobiograficzna
powieść pisarza Ryszarda Jegorowa

26 lipca 2009

Video dokument

Prezentujemy trzy filmy z pikiety przed Sądem Rejonowym w Lublinie.
Przemówienia wygłaszają Grzegorz Wysok oraz redaktorzy "Biuletynu" - Kol.
Piotr Sławiński i Adam Leks.

Na jednym z filmów widać przemykającego ukradkiem mec. Pawła Bryłowskiego - prezydenta Lublina w latach 1994-1998 (PO, dawniej ROAD i Unia Demokra-
tyczna) - donosiciela w sprawie "Biuletynu".


Video 1:
13.07.2009 r.
Pikieta przed Sądem Rejonowym
w Lublinie (1)





Video 2:
13.07.2009 r.
Pikieta przed Sądem Rejonowym
w Lublinie (2)





Video 3:
13.07.2009 r.
Pikieta przed Sądem Rejonowym
w Lublinie (2)





Powyższe filmy można również obejrzeć
w lubelskiej rozgłośni pod adresem -
http://www.youtube.com/user/mndystrybucja

Redakcja "Biuletynu"

25 lipca 2009

Do Instytutu Norwida


Foto:
Wyk. T. Zieliński
Na zdjęciu - autor listu


Lublin, 7 VII 2009 r.

p. Adam Gmurczyk
Instytut Norwida
i Redakcja wydawnictwa
"Cywilizacja Czasów Próby"

e-mail - 17@nop.org.pl

Zapoznałem się z zawartością pierwszego numeru Waszego pisma i stwierdziłem,
że problematyka w nim podjęta godna jest uwagi. Dobór artykułów jest wyważony i po-
kaźna doza wiedzy przekazana. Po lekturze doszedłem do przekonania, że poziom zespołu redakcyjnego daje nadzieję rozwoju wydawnictwa w kierunku wspierania ruchu narodowego w Polsce. Zwracam jednak uwagę na to, aby nie przeteoretyzować pis-
ma w kolejnych jego numerach, ale zamieszczać artykuły wskazujące Czytelnikowi pra-
ktyczne sposoby skutecznego działania na rzecz restauracji autentycznego ruchu narodowego w Polsce i jego powrotu na arenę polityczną. Widzę tutaj sugestię otwa-
rcia na łamach pisma dyskusji na ten temat.

Ze swej strony informuję, że jestem narodowcem, polskim patriotą i zwolennikiem monarchii. Szerzej poglądy swoje wyłożyłem w opracowaniu "Testament narodowca Polaka", którego tekst jest dostępny na stronie internetowej http://grzegorzwysok.
blogspot.com/. Proponuję, by wydawnictwo w dalszej perspektywie przekształcić w ze-
szyty polityczno-dydaktyczne, których celem byłoby nieustanne podnoszenie niez-
będnej wiedzy i wyrobienia politycznego Czytelników, ukierunkowane na odbudowa-
nie świadomości Polaków i określanie sposobu walki o suwerenne stanowienie o
sobie Narodu Polskiego.

Z wyrazami szacunku

/podpis/
Waldemar O.

24 lipca 2009

Do redaktora naczelnego

Lublin, dn. 3.07.2009 r.

Pan
Grzegorz Wysok
Red. nacz. "Biuletynu"



Jest Pan Przewodniczącym Koła Ligi Polskich Rodzin w Lublinie - organizacji
politycznej, której przedstawiciele zasiadali w Sejmie ubiegłej kadencji. Organizacja funkcjonuje obecnie poza parlamentem, ale powstają uzasadnione pytania: Czy w istocie funkcjonuje i czy faktycznie istnieje?

Z ogólnego przeglądu sytuacji wynika, że istnieją ogniwa lokalne LPR w terenie
oraz Rada Polityczna w centrum. Od czasu do czasu odbywają się okazjonalne spot-
kania członków władz krajowych z działaczami w terenie. Jednakże to wszystko jest
o wiele za mało, by z całą stanowczością stwierdzić istnienie i działanie LPR. Pozostawanie bytu politycznego w fazie tymczasowości budzi uzasadnione obawy
o skuteczność jego działania i jakość pracy.

Zbliżają się szybkimi krokami wybory do władz lokalnych, prezydenta RP oraz pos-
łów i senatorów do Sejmu RP. Zachodzi więc pilna potrzeba wyartykułowania celów fundamentalnych oraz ogólnych form i metod działania przyjmowanych przez
organizację dla uzyskania możliwie najszerszego wsparcia politycznego dla ich rea-
lizacji. Nie mniej ważna, szczególnie dla członków organizacji jest również informacja o konstrukcji samej partii - strukturze organizacyjnej (władzach centralnych, sieci placówek terenowych, kompetencjach, systemie przepływu informacji wewnętrznej).

W moim przekonaniu należy bardzo pilnie zakończyć fazę tymczasowości, przy-
gotować materiały (podstawowe dokumenty) na zwołany w trybie pilnym Kongres, a także przeprowadzić w przyspieszonym trybie niezbędną dyskusję z członkami i dokonać wyboru przedstawicieli. Należy liczyć się z tym, że partia będzie działać w niekorzystnych warunkach w relacji do otoczenia chociażby ze względu na fina-
nse i stąd skazana jest na znacznie wcześniejszą wyprzedzającą aktywność w przekony-
waniu i zdobywaniu elektoratu zdolnego do zapewnienia jej obecności we wła-
dzach lokalnych i państwa. Cel ten jest do uzyskania jedynie po odbyciu Kongresu, wyłonieniu władz centralnych partii i przyjęciu podstawowych dokumentów ustro-
jowych i programowo-dydaktycznych.

Na marginesie pragnę wskazać, że znakomita większość Polaków (obywateli RP narodowości polskiej) jest obecnie zupełnie zdezorientowanych ze względu na nie-
wystarczającą wiedzę i znikome wyrobienie polityczne. Stają oni przed pytania-
mi: Co robić? Komu zaufać i dać poparcie polityczne w kolejnych głosowaniach? Znaczący udział w nieustannym ogłupianiu ludzi mają bezsprzecznie media nadzorowane przez zagraniczny kapitał opanowany przez środowisko żydowskie. Jedynie LPR w odnowionym kształcie z nowowyłonioną obsadą personalną, wydająca własne wydawnictwo, proponująca wyważone i dostosowane do realiów rozwiąza-
nia polityczno-gospodarczo-finansowo-monetarne dla narodu polskiego i mniejszości narodowych, narodowości oraz grup etnicznych z nim zamieszkujących ma sza-
nsę ponownego zaistnienia we władzach samorządowych i państwowych. Da to moż-
liwość realnego wpływu na politykę społeczno-gospodarczą w terenie i komplek-
sową politykę na szczeblu państwa.

Za podstawowe wartości nowa LPR winna przyjąć co najmniej:
- doktrynalną suwerenność narodu polskiego, co jest równoznaczne z opowiedze-
niem się za wystąpieniem z tzw. Unii Europejskiej,
- jednoznaczne, ale jedynie w pełni partnerskie ułożenie stosunków ze Stanami
Zjednoczonymi,
- wdrożenie zasady gospodarki wolnorynkowej bez ograniczeń koncesji
i fiskalizmu.

Z poważaniem

/.../
Waldemar O.

23 lipca 2009

Nadesłane do Redakcji


Na zdjęciu -
Marian Kowalski -
autor artykułu

__________

24 lipiec 2009 r.

Tajne oblicze demokracji

W czasach barbarzyńskich władca miał drużynę wojaków, której używał do obro-
ny poddanych oraz do egzekwowania praw wewnątrz państwa. Ta zbrojna kupa była niewątpliwie ostoją państwowości. Dzisiaj utrzymuje się obywateli w przekonaniu,
że to oni wybierają władzę według własnej fanaberii. Trochę to niepokojące, bo wszyscy znamy ludzi, którzy nie są w stanie zadbać nie tylko o swoje podwórko ale nawet o to, by chodzić w czystych gaciach - co nie przeszkadza im głosować. Głosują także kryminaliści oraz pacjenci szpitali psychiatrycznych zwani niegdyś wariatami. Demokratyczny kabarecik odgrywany prawie co roku kosztuje kupę forsy i nerwów ale
tak dalece zaprząta głowy poddanych, że sprawą drugorzędna jest to czy wybra-
ńcy zrealizują swe obietnice czy wykiwają swych fanów.

W Polsce mamy do czynienia z sytuacją gdzie partie osiągające szczyty w sonda-
żach i mocno trzymające władze padają pod ciężarem a to afery a to nagłej nieprzychylności mediów. Kto jest zbyt mocny nagle pada i znika. Gdy Palikot po eurowyborach podniecony sukcesem palnął, że PO wprowadzi okręgi jednoma-
ndatowe z progiem oraz zmniejszy liczbę posłów, natychmiast grupa byłych jego kumpli zabrała się do reaktywacji Stronnictwa Demokratycznego. Gdy platformersom prawie udało się wprowadzić system jednopartyjny ktoś dał sygnał, że PO należy usadzić. Ktoś, czyli ten kto naprawdę trzyma państwo w garści. Należy przypuszczać,
że jest to bezpieka wojskowa czyli WSI. Na oberrozpierdalacza Platformy wyz-
naczono Andrzeja Olechowskiego, ulubieńca Wałęsy i Kwaśniewskiego oraz innych ważniaków. Pan Andrzej koleguje z gen. Czempińskim który był zakomunikował,
że jest autorem PO i bez niego ta partia by nie powstała. Pan generał to człowiek WSI i dobrze wie kiedy i co powiedzieć. PO na tyle urosła w siłę, że może stać się
na tyle bezczelna by pokazać figę swym ojcom założycielom a Pismo nakazuje czcić ojca swego i WSI odpięła - prewencyjnie - pasek od portek. Wszystko na to wskazuje,
że kiepska sytuacja finansów Państwa i państwa oraz zawiedzione nadzieje pokładane w UE odbiorą partii rządzącej sympatie zwolenników i lud ruszy na barykady albo poszuka nowego Donia. Prawdziwa władza musi być przygotowana by nie wypuścić steru z rąk. SD może być alternatywą tym bardziej, że ma spory mająteczek a to
i zwolennicy się znajdą. Powstaje pytanie dlaczego wywiad wojskowy nie zacznie rządzić pod własnym sztandarem, nie pozamyka polityków, nie zrobi porządku? Pola-
cy szanują mundur, zbrzydzili się demokracją i aż nogami przebierają by wreszcie
ktoś wziął ten cyrk za mordę.

Nie ma co się oszukiwać - oficerowie wywiadu wojskowego to najlepiej zoriento-
wani ludzie we wszystkich dziedzinach potrzebnych do sprawowania władzy. To oni pierwsi zczaili, że komuna to lipa. To oni zainicjowali przemiany demokratyczne, obalili niejeden, rządzik i wysadzili z siodła paru polityków. Czynią to z tylnego siedzenia i są owiani tajemniczą aura niczym masoni, przy czym każdy wie że istnieją naprawdę. Uważam, że nadszedł czas by dać sygnał tej współczesnej drużynie
że ma prawo do azylu pod warunkiem lojalności wobec narodu. Dziś gdy protektorat Amerykański wychodzi nam bokiem a Rosyjski mocno zbladł oficerowie wywiadu mogą pokusić się o zamiar uprawiania polityki zgoła suwerennej i trzeba dać im szansę. Wiem, że moje słowa mogą wielu zdziwić ale czy warto kopać się z koniem?
Może współczesna drużyna jest za słaba by otwarcie oddemokratyzować kraj, może musi słuchać innych mocniejszych a może oszczędza siły na naprawdę czarną godzinę. Ja i wielu moich znajomych chciałoby wreszcie zobaczyć twarz Chrobrego XXI wieku. Wszak na gęby władców obieralnych napatrzyliśmy się dość by puścić pawia.

Marian Kowalski
członek Lubelskiego Okręgu UPR
przewodniczący Stowarzyszenia Związek
Obywatelski