Powered By Blogger

6 maja 2009

W obronie wolności słowa


Prokuratorzy w Bydgoszczy sprawdzą,
czy historycy ujawnili tajemnicę państwową

Śledztwo w sprawie ujawnienia tajnych dokumentów w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" prowadzi Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy. O dochodzeniu poinformował najpierw portal trojmiasto.pl zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz. Prokuratura zdecydowała się na wszczęcie śledztwa w sprawie ujawnienia tajemnicy państwowej.

Prokurator Paszkiewicz jest synem byłego szefa SB w Gdańsku Sylwestra Paszkiewicza, opisanego w książce Cenckiewicza i Gontarczyka. Pułkownik Paszkiewicz był mózgiem gdańskiej bezpieki, znał doskonale przeszłość Lecha Wałęsy. W roku 1981 dbał o to,
by nie wpłynęła ona negatywnie na pozycję Wałęsy w "Solidarności
" - powiedział "Rzeczpospolitej" Cenckiewicz. Prokurator apelacyjny w Gdańsku Ireneusz Tomaszewski zapewnił, że fakt, iż śledztwo będzie prowadzone w Bydgoszczy, nie ma nic wspólnego z przeszłością ojca prokuratora Paszkiewicza.

Fakt kontynuowania śledztwa na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku potwierdza prok. Jan Bednarek - rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Akta sprawy trafiły do Bydgoszczy już w połowie marca br. - Jako że śledztwo objęte jest klauzula tajności, mogę tylko powiedzieć, że były już pierwsze przesłuchania. Zwróciliśmy się także do odpowiednich instytucji o dostarczenie niezbędnych - w naszej ocenie - dokumentów.

Jak ustaliła "Rz", w śledztwie chodzi o zamieszczoną na stronach 471 474 notatkę
por. Krzysztofa Bolina z delegatury UOP w Gdańsku
z 1991 r. Dotyczy ona akt sprawy
o kryptonimie "Arka". Bolin odnotował, że w teczce miało się znajdować 15 informacji pochodzących od tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek. Jak napisali Cenckiewicz i Gontarczyk, agent "Bolek" to Lech Wałęsa.

Notatki Bolina nie było wśród dokumentów UOP, które na prośbę prezesa IPN Janusza Kurtyki ABW odtajniła na potrzeby tej książki. Dokument był już jednak publikowany cztery lata temu w piśmie "Głos" Antoniego Macierewicza. Autorzy książki "SB a Lech Wałęsa" są zaszokowani śledztwem.
- To zamach na wolność badań naukowych - stwierdził Sławomir Cenckiewicz.

Źródło:
"Rzeczypospolita"
23 IV 2009

__________



Rasizm poza kontrolą

Mateusz S., górnik z Wodzisławia Śląskiego, przez cztery lata legalnie wydawał
pisma, które propagowały nienawiść do Żydów i osób czarnoskórych. Prowadził też zarejestrowane w sądzie stowarzyszenie "Sojusz Prawdy". Nikogo nie interesowało,
co publikuje i jakie wyznaje idee. Dlaczego? Bo stowarzyszenia są poza wszelką kon-
trolą. Nadzór samorządów nad nimi to czysta fikcja.

Na trop przestępstwa wpadła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mateusza S. oskarżono o nakłanianie do nienawiści rasowej i krzewienie zakazanych ideologii. Grożą mu 3 lata więzienia. Stowarzyszenie "Sojusz Prawdy" założył w 2003 roku.
Dwa lata wcześniej zaczął wydawać czasopisma gloryfikujące rasizm. To były: "Biały Głos", "Zjednoczony Front" i "Prawo życia". Pierwsze z nich zostało zarejestrowane w Sądzie Okręgowym w Gliwicach. Pieniądze na wydawnictwa dostawał od znajomego ze Stanów Zjednoczonych. Tam trafiała część nakładu. - Wszystkie te pisma zawierały treści poniżające Żydów i osoby czarnoskóre. Nawoływały do nienawiści - relacjonuje prokurator Leszek Goławski z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Mateusz S. przyznał się do przestępstw i chce dobrowolnie poddać się karze. Zaka-
zaną ideologią fascynował się już jako nastolatek. W testamencie jaki znaleźli śledczy, opisał swój pogrzeb. Zażyczył sobie, by pożegnano go nazistowskim pozdrowieniem i okrzykiem: "Racial Holy War!" czyli święta wojna rasy. Czy można legalnie wydawać gazetę propagującą neofaszystowską ideologię, homofobię i antysemityzm? Przykład Mateusza S. pokazuje, że tak. Ale do czasu. Mężczyzna wkrótce stanie przed sądem.

Prok. Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, twierdzi, że Mateusz S. od 2001 do 2005 roku redagował, wydawał i kolportował gazetki: "Zjednoczony Front", "Biały Głos" i "Prawo Życia". Zamieszczał tam własne teksty i tłumaczenia artykułów z zaprzyjaźnionych portali oraz pism w Stanach Zjednoczonych. - Tam były treści nawołujące do nienawiści do osób czarnoskórych
i narodowości żydowskiej. Krytykowano je, pisano o wyższości rasy białej. Zamiesz-
czano rysunki o negatywnym wydźwięku - wyjaśnia prokurator.

"Zjednoczonego Frontu" ukazał się jeden numer. Ponad połowa nakładu trafiła do Stanów Zjednoczonych. "Białego Głosu" ukazały się cztery numery. Dwa ostatnie zupełnie legalnie. Czasopismo zostało bowiem zarejestrowane w kwietniu 2001 r.
w Sądzie Okręgowym w Gliwicach.

W 2003 roku Mateusz S. zarejestrował w sądzie stowarzyszenie "Sojusz Prawdy"
i został jego prezesem. Celem stowarzyszenia było krzewienie kultury i dorobku narodowego oraz pobudzanie świadomości narodowej. Temu m.in. miało służyć wydawanie wspomnianych pism. Siedziba "Sojuszy Prawdy" znajduje się na jednym z blokowisk w Wodzisławiu Śląskim. Do tej pory informację o stowarzyszeniu można znaleźć na oficjalnej e-stronie tamtejszego Urzędu Miejskiego.

Zainteresowanie skrajną ideologią wzrasta. - To dzieje się głównie w niewie-
lkich miejscowościach. Wynika m.in. z ignorancji, chęci imponowania, wyżycia się, realizowania ambicji - wyjaśnia dr Dariusz Libionka z Państwowego Muzeum na Majdanku. Dodaje, że równie radykalne poglądy jak górnik z Wodzisławia Śląskiego głoszą politycy z pierwszych stron gazet. - Weźmy szefa publicznej telewizji Piotra Farfała czy posła PiS Artura Górskiego, który wybór Baracka Obamy na fotel prezy-
denta USA nazwał końcem cywilizacji białego człowieka - podkreśla dr Libionka.

Aldona Minorczyk-Cichy

Źródło:
"Dziennik Zachodni"
27 IV 2009r

__________

- Original Message -
From: "Carpe Diem"
To: "mndystrybucja@o2.pl"
Sent: Wednesday, April 29, 2009 9:54 PM

Czołem!

Z tej strony Mateusz z Wodzisławia Śl.
Byłem na przesłuchaniu w prokuraturze i zostały mi przedstawione nowe zarzuty. Główne z nich to wydawanie pisma "Zjednoczony Front" i "Biały Głos". Udostępnio-
no mi także listę trzydziestu trzech świadków, którzy zeznawali przeciwko mnie. Zaproponowano mi "dobrowolne poddanie się karze". Nie wiem czy dobrze zrobiłem ale zgodziłem się na to, jednak mogę sie jeszcze rozmyślić do czasu rozpoczęcia rozprawy sądowej na której nie koniecznie muszę być. Prokurator zaproponował mi wyrok sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata + 500zł grzywna. Możliwe, że z pomocą adwokata wygrałbym sprawę lecz do końca nie jestem pewien, bo śledztwo było prowadzone wnikliwie a prokurator zwracał uwagę na każde szczegóły. Wygląda na to, że na siłę szukano na mnie "haka" wiec wyrok w tej sprawie był z góry przesądzony. Jeśli Ty lub Grzegorz Wysok chcielibyście poznać szcze-
góły tego przesłuchania to mogę zadzwonić i wszystko przedstawić.

Z narodowym pozdrowieniem
Mateusz S.


- Original Message -
From: "Carpe Diem"
To: "mndystrybucja@o2.pl"
Sent: Tuesday, May 05, 2009 7:54 PM

Witajcie!

Jeśli chodzi o moją sprawę to jak na razie nic się nie wydarzyło. Cały czas czekam
na wezwanie do sądu. Media w dalszym ciągu nagłaśniają całe wydarzenie. O spra-
wie wspomnieli dziennikarze m.in. z TVP3 i Radia 90 (bardzo popularne radio z Wodzisławia). Napisali również na pierwszej stronie "Dziennika Zachodniego"
i "Nowin Rybnickich". Poza tym wiadomość ukazała się w około dziesięciu serwisach internetowych jak Onet, czy Interia.pl. Opinii biegłego jeszcze nie otrzymałem.
Po rozprawie odezwę się i prześlę kserokopię uzasadnienia wyroku.

Z narodowym pozdrowieniem
Mateusz S.



Publikujemy treść apelu z prośbą o nadsyłanie podpisów.
Sprawa obrony wolności słowa w Polsce powinna stać się w obecnych
czasach naszym priorytetem.

Redakcja "Biuletynu"

__________

Apel w obronie wolności słowa

My niżej podpisani obywatele polscy wyrażamy stanowczy protest wobec mnożą-
cych się prób ograniczania konstytucyjnej wolności słowa, podejmowanych przy pomocy organów prokuratorskich i sądowych.

Pod pretekstem walki z "antysemityzmem, homofonią i nacjonalizmem" pozywani
są przed sądy publicyści, badacze historii i wydawcy niezależnych pism. Chodzi prawdopodobnie o wytworzenie atmosfery zastraszenia, a w dalszej perspektywie wprowadzenie cenzury prasy i wydawnictw.

W Lublinie ofiarą nagonki ze strony "Gazety Wyborczej" a następnie Prokuratury padł red. Grzegorz Wysok - wydawca pisma pt. "Biuletyn", w którym opublikował m.in. artykuł o działaniach niektórych organizacji żydowskich pragnących wymusić na Polsce ha-
racz w wysokości 65 mld $.

W Hrubieszowie toczy się proces Arkadiusza Łygasa oskarżonego o rozkolportowa-
nie modlitwy św. Piusa V "o nawrócenie żydów". Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy wszczęła śledztwo przeciw dwóm historykom z IPN: Sławomirowi Cenckiewiczowi i Piotrowi Gontarczykowi pod pretekstem "ujawnienia tajemnicy służbowej" za ujawnienie kulisów sprawy niszczenia przez b. prezydenta Lecha Wałęsę dokumen-
tów dotyczących jego agenturalnej współpracy z SB. Na Śląsku postawiono zarzuty wydawcy pism Kol. Mateuszowi S. Przykładów można podać więcej.

Nie chcąc biernie przyglądać się tym haniebnym działaniom apelujemy o utworze-
nie Ruchu Obrony Wolności Słowa. Zwracamy się do ludzi, dla których te wartości są drogie. Nie bądźcie obojętni w chwili, gdy zagrożone są podstawowe swobody
i prawa obywatelskie!

Podpisy:
/.../

5 maja 2009

Felietony Adama Leksa


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu Kol. Adam Leks

ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ KRÓL SALOMON MĄDRY


O programach i nie tylko

Zawsze zastanawiało mnie jak ludziska dają się nabierać na hasła i programy polityczne prezentowane im w różnych kampaniach wyborczych. Odpowiedź na to znalazłem w nieśmiertelnych "Przygodach Dobrego Wojaka Szwejka" autorstwa Jaroslawa Haszka, jak i innych jego dziełach, których jak państwo mogliście się niejednokrotnie przekonać jestem fanem upatrując w nich pociechę duchową na to
co się dookoła nas dzieje ("Jak tam było, tak było, zawsze jakoś było, jeszcze nigdy
nie było, żeby jakoś nie było").

W jednym z rozdziałów tego arcydzieła autor opisuje historię ze swojego życia związaną z czasami, kiedy był redaktorem miesięcznika "Świat Zwierząt". Wiedząc,
że ilość gatunków Bożych stworzeń jest na wyczerpaniu a znając niezaspokojoną ciekawość czytelników wciąż oczekujących na nowe, postanowił je wymyślić. Na pierwszy ogień "poszedł" wieloryb syrobrzycki - twór istniejący tylko w głowie jego autora, który "nie przekraczał rozmiarami dorsza i miał pęcherz napełniony kwasem mrówkowym narkotyzującym rybki gdy chciał je pożreć". Po owym wielorybie "wypuszczonym" na próbę, Haszek dokonał szeregu dalszych "odkryć".
Z pośród tych ciekawszych wymienię tutaj "bałagułę chytrego, ssaka z gatunku nabierców, wołu jadalnego, praojca krowy, wymoczka sepiowego, którego włączyłem (Haszek) do gatunku szczurów wędrownych". Do tego wszystkiego można by jeszcze dodać równie "ciekawy" gatunek kota domowego z wierzchołka góry Kilimandżaro
czy pchłę inżyniera Khuna, nazwaną tak na cześć kolegi redaktora "Świata Zwie-
rząt". Oczywiście bez jego zgody.

Opisywana przeze mnie zabawa Haszka z czytelnikami jego gazety trwałaby zape-
wne jeszcze długo, gdyby nie ta okoliczność, że w swojej "odkrywczej" robocie tak się rozzuchwalił, iż postanowił jeszcze udzielać porad czytelnikom. Nie trzeba chyba pi-
sać ile one były warte. Dość powiedzieć, że "wywołały istny popłoch, ponieważ trafił szlag pszczoły pana Pazourka, a pszczelarstwo na Szumawie uległo zagładzie (...)
na drób zwaliła się zaraza generalna". Kończąc tę wielce obiecująco zapowiadającą się karierę, Haszek zdążył jeszcze w "Świecie Zwierząt" dać ogłoszenie o sprzedaży trzy miesięcznych "podpalanych" szczeniąt wilkołaka, po którym jego następcę zaczęli masowo oblegać chętni dokonania zakupu tego rzadkiego zwierza.

W późniejszych latach autor "Przygód Dobrego Wojaka" wciąż nie mógł się nadzi-
wić ludzkiej naiwności i łatwowierności, czemu dawał niejednokrotnie wyraz w swo-
jej twórczości. Nie mogę się jej nadziwić i ja, gdy różni politycy wymyślając swoje programy wyborcze i hasła robią to na podobieństwo "odkryć" Haszka w świecie przyrody. Jednak gdy były redaktor "Świata Zwierząt" w końcu wyleciał z roboty, to
jakoś nie słychać aby pomysłodawca uczynienia z Polski drugiej Irlandii drżał o swo-
ją posadę. Podobnie jak autor już dawno zapomnianej koncepcji drugiej Japonii, któremu także nic się nie stało. Z ich planów jak zwykle wyszły nici, zresztą pewnie nawet przez chwilę nie traktowali ich serio.

"Nie pomóc nikomu, to jeden z powodów dzięki którym politycy zachodzą tak wyso-
ko" jak zauważa przytomnie bohater książki "Paragraf 22". Zapewne dlatego mogą być pewni dalszego ciągu własnej kariery. W tej chwili pierwszy z nich powoli się szykuje
do fotelu prezydenta Polski, drugi zaś w ramach emerytury politycznej (choć kto to wie!) i kariery Nikodema Dyzmy został "mędrcem" Europy. I pewnie na tym jeszcze nie koniec. Nowe zaszczyty i dostojeństwa wciąż czekają na posłusznych - a raczej gotowych na regularne sprzeniewierzanie się programom i hasłom, w imię których zostali wybrani. Takaja to już ich job ... mat' sobacza profiessija. Nu a nam Priwislieńcom nic do tego.

Adam Leks

4 maja 2009

Zawiadomienie


Serdecznie zapraszamy na wykład dr Jerzego Wieluńskiego
pt.: "Polska - Niemcy - Łużyce".
Dr Wieluński jest znanym lubelskim lingwistą, tłumaczem oraz redaktorem kwartalnika "Nowy Przegląd Wszechpolski" i pisma "Wspólnota" - gazety PWN-PSN Bolesława Tejkowskiego.

Organizatorem spotkania jest Zarząd Klubu Inteligencji Katolickiej im. prof. Czes-
ława Strzeszewskiego w Lublinie.
Wykład odbędzie się 6 maja (środa) o godz. 17.30 w sali konferencyjnej budynku
KiK przy ul. Rayskiego 3.
Wstęp wolny.

3 maja 2009

Obchody 3 Maja

Przemówienia, salwa honorowa i apel pamięci oręża polskiego - tak wyglądały w Lublinie niedzielne obchody 218 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Uroczy-
stości zaczęły się od Mszy św. w Archikatedrze Lubelskiej sprawowanej w intencji Ojczyzny. Potem uczestnicy uroczystości udali się na plac Litewski, gdzie nastąpiły odczyty, apel poległych a później złożenie kwiatów pod pomnikiem Konstytucji 3 Maja. Jak co roku również narodowcy z okazji Święta Matki Bożej Królowej Polski oddali hołd wszystkim poległym walczącym o wolność naszej Ojczyzny. Z ramienia Ligi Obrony Suwerenności wieniec złożył pełnomocnik organizacji kol. Piotr Sławi-
ński, a w imieniu Redakcji "Biuletynu" - Kol. Grzegorz Wysok i Adam Leks.

Obchody rocznicy odbyły się z zachowaniem ceremoniału wojskowego. Swoje ko-
mpanie honorowe wystawiło pięć służb mundurowych: III Brygada im. R. Traugutta, Straż Graniczna, Straż Miejska, Policja, Straż Pożarna. W tym samym czasie lubelscy działacze Unii Polityki Realnej rozpoczęli kampanię do Parlamentu Europejskiego.
W trakcie manifestacji z dużym powodzeniem kolportowany był nasz "Biuletyn". Ro-
zdano kilkaset ulotek propagujących idee narodowe oraz oświadczenie p. Ryszarda Milewskiego w sprawie łamania art. Konstytucji RP. Z pełnym tekstem tego dokume-
ntu można zapoznać się na stronie -

- kliknij!

Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)

__________

Fotoreportaż:


Foto 01:
Złożenie wiązanki pod pomnikiem Konstytucji



Foto 02:
Zaprezentowano co ciekawsze grafiki Gacparskiego
Na zdjęciu - Kol. Adam Leks rozdający "Biuletyn"



Foto 03:
"O mądrość i odnowę moralną narodu!"
Grzegorz Wysok w rozmowie z p. Józefem Kamolą



Foto 04:
Pamiątkowe zdjęcie...



Foto 05:
Zgromadzeni na Placu z zainteresowaniem
oglądają zaprezentowaną galerię Arka Gacparskiego



Foto 06:
Słowa Adama Mickiewicza:
"Bo własne tylko upodlenie ducha
nagina wolnych szyje do łańcucha..."
Obok kilku funkcjonariuszy mozolnie spisywało
na kartkach treści zawarte na transparentach



Foto 07:
Jedna z uczestniczek obchodów,
w trakcie pikiety na lubelskim deptaku

2 maja 2009

Strona LOS

Zapraszamy do wizyty na stale uaktualnianej stronie internetowej Kol. Piotra Sławińskiego - pełnomocnika Ligi Obrony Suwerenności na woj. lubelskie.
Tam znajdują się chronologicznie opublikowane informacje z działalności tego środowiska oraz najwieższe numery kwartalnika narodowo-patriotycznego
pt. "Polski Szaniec".

Adres strony: http://pslawinski-los.blogspot.com/

Redakcja "Biuletynu"

1 maja 2009

Zamknięcie numeru


Kwietniowy numer pisma zamknięto z dniem 1 maja 2009 r.
Serdecznie zapraszam do lektury kolejnego numeru naszego "Biuletynu".

Grzegorz Piotr Wysok
redaktor naczelny

30 kwietnia 2009

1 Maja święto okupantów



Po raz pierwszy na ziemiach polskich 1 Maja jako "święto pracy" wprowadziły wła-
dze Generalnego Gubernatorstwa. Narodowo-socjalistyczna III Rzesza przeminęła, jednak w Polsce Ludowej - podobnie jak w całym "miłującym pokój" obozie socjalistycznym, któremu przewodził tym razem Związek Radziecki "święto pracy" pozostało, a nawet zyskało na splendorze czego wyrazem były masowe spędy lud-
ności zmuszanej do "radowania się" i przemarszu przed trybunami, na których za-
siadali aktualni "umiłowani przywódcy".

Wydawać by się mogło, że wraz z upadkiem ZSRR zniknie i ten relikt niechlubnej przeszłości, jednak po ustanowieniu tzw. III Rzeczypospolitej nikt nie kwapił się do zacierania śladów niedawnej zależności - wychodząc widać ze słusznego założenia, że ta cała niepodległość to tylko chwilowy "wypadek przy pracy". I oto po szczęśliwie zakończonym procesie dostosowawczym Polka znów znalazła swojego "Wielkiego Brata" (a może to on ją sobie znalazł?) tym razem w postaci Unii Europejskiej, do której właśnie w dniu 1 maja 2004 r. zostaliśmy przyłączeni.

Dziś gdy mija już pięciolecie (piatilietka) naszej przynależności do "obozu postępu", pierwszy maja celebruje się jako święto tego "dziejowego sukcesu" czemu dał ostatnio wyraz prezydent Kaczyński wygłaszając 30 kwietnia br. Okolicznościowe orędzie do Narodu. Krótko mówiąc, mamy się cieszyć nie bacząc na chwilowe trudności i coraz cieńsze portfele, a wyższe ceny. I tak to historia zatoczyła koło, a Pierwszy Maja jak
był, tak i pozostał świętem naszych okupantów.

Grzegorz Piotr Wysok

29 kwietnia 2009

Video dokument

Dnia 22 IV br. w lubelskim Klubie "Graffiti"
odbyło się spotkanie z p. Stanisławem Michalkiewiczem
pt. "Terror politycznej poprawności".

Po spotkaniu jeden z redaktorów "Biuletynu" - Kol. Piotr Sławiński
przeprowadził krótki wywiad z p. Michalkiewiczem, który poniżej zamieszczamy.
Konferencja była w całości filmowana i wkrótce ukaże się
ponad godzinny film z tego spotkania.


Video 1:
Stanisław Michalkiewicz
o sprawie Grzegorza Wysoka





Powyższy film można
również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Grzegorz Piotr Wysok

28 kwietnia 2009

Do czytelników


Redakcja "Biuletynu" z niepokojem i smutkiem odnotowuje nasilające się na-
ciski i usiłowania ze strony różnych osób, w tym także znanych i skądinąd zasłużo-
nych dla środowiska narodowego, aby z góry wykluczyć rozmaite osoby, organizacje i ugrupowania, o których wzmianki bądź relacje z organizowanych spotkań pojawiły się na stronie internetowej naszego pisma. Świadczy to o istnieniu ogromnych pokładów wzajemnych uprzedzeń, niechęci i nienawiści w naszym środowisku, co dużo lepiej niż działania wrogich sił i agentury tłumaczy chroniczną niemoc ruchu narodowego. W ten sposób do niczego dojść nie można. Własna niemoc jest dużo gorsza niż obca przemoc.

My wyrastamy ze stanowiska wychodzenia ponad własną małość i konsekwentnego jednoczenia tych, którzy tego chcą i potrafią się podporządkować wspólnemu celowi. Nasz "Biuletyn" nie jest organem żadnej frakcji, ani nie sprzyja niczyjej prywacie politycznej. Jest pismem redagowanym przez grupę przyjaciół, zupełnie niezależnym
i stanowi unikalną pozycję na polskiej scenie politycznej. Nie jest niczyją tubą propagandową i o swojej linii decyduje samo. Pozostanie zatem wierne postawie ignorowania "czarnych list" i apeli o wykluczanie czyichkolwiek rywali, choć na łamach naszej strony prowadzonej przez wolnych od uprzedzeń narodowców nie zawsze
jest miejsce dla wszystkich, którzy przesyłają nam swoje publikacje -

- kliknij!

Tadeusz Zieliński

27 kwietnia 2009

Wniosek


Lublin, 24 IV 2009

Grzegorz Wysok
ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin
tel. (0-81) 53-278-05

Sygn. akt 1DS/2446/08

Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ
ul. Okopowa 2 a
20-950 Lublin
tel. (0-81) 52-882-51
fax (0-81) 53-497-04

Wniosek o przyjęcie
dodatkowych materiałów dowodowych


Proszę o włączenie do akt sprawy następujących dowodów
w postaci artykułów i materiałów wideo dotyczących sprawy "Biuletynu"
bądź ściśle z nią związanych.

Grzegorz Wysok


Załączniki:

1. kserokopia artykułu Piotra Zychowicza ("Rzeczypospolita")
2. kserokopia artykułu Stanisława Michalkiewicza ("Najwyższy Czas!")
3. kserokopia artykułu Stanisława Michalkiewicza
pt. "Zimowy raid z Turyngii do Polski" ("Goniec Toronto" z 11.01.2009)
4. kserokopia artykułu Stanisława Michalkiewicza
pt. "Ordung muss sein!" ("Goniec Toronto" z 25.04.2009)
5. kserokopia artykułu Andrzeja Kumora
(przedruk w: "Tylko Polska" nr 7 z 12.02.2009)
6. płyta CD z nagraniami trzech filmów z udziałem
redaktora S. Michalkiewicza

26 kwietnia 2009

Ogłoszenie


Redakcja "Biuletynu" serdecznie zaprasza na
wykład ks. Karola Stehlina pt.: "Różaniec jest naszym orężem".
Ks. Stehlin jest przełożonym Bractwa Świętego Piusa X w Europie Środkowo-
Wschodniej oraz redaktorem miesięcznika "Zawsze wierni".

Przyjeżdża do Lublina na zaproszenie Organizacji Monarchistów Polskich.
Wykład odbędzie się 11 maja (poniedziałek) o godz. 18.00 w sali
konferencyjnej hotelu Mercure Unia Lublin przy al. Racławickich 12.
Wstęp wolny.

Serdecznie zapraszamy!

25 kwietnia 2009

Video dokument

Prezentujemy kolejny film z udziałem p. Stanisława Michalkiewicza, w którym ustosunkowuje się m.in. do działań lubelskiej prokuratury przeciwko "Biuletynowi"
i opinii "biegłego" dr Konrada Zielińskiego. Dziękujemy mu serdecznie za zaangażowanie w obronie wolności.

Przypominamy, że na naszej internetowej stronie zamieszczone jest zawiadomie-
nie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 233 par. 4 kk, który głosi "Kto jako biegły (…) przedstawia fałszywą opinię (…) mającą służyć jako dowód w postępowaniu (…) podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Z pełnym tekstem tego wniosku można zapoznać się na stronie:

- kliknij!

(post z 9 marca 2009 r.)

Pomimo, że mija już blisko dwa miesiące od jego złożenia,
brak informacji o podjęciu jakichkolwiek działań przez właściwe organy.
Chyba więc faktycznie w Polsce są równi i równiejsi...


Video 1:
Faszyzacja życia trwa:
JKM miał rację z pasami bezpieczeństwa
- Stanisław Michalkiewicz


24 kwietnia 2009

Michalkiewicz w Lublinie

Terror politycznej poprawności.

Spotkanie z Grzegorzem Wysokiem
i Stanisławem Michalkiewiczem w Lublinie

Bezpośrednim powodem wizyty red. Stanisława Michalkiewicza w dniu 22 kwie-
tnia 2009 r. była konieczność stawienia się w Prokuraturze Rejonowej Lublin-Północ celem złożenia zeznań w sprawie "Biuletynu". Korzystając tej niecodziennej okazji udało się wspólnie z Unią Polityki Realnej zorganizować w Klubie "Graffiti" spotkanie nt. "Terror politycznej poprawności". W pierwszej części red. Wysok przedstawił swoje kłopoty z bezpodstawnymi oskarżeniami jakie przedstawiła mu lubelska Prokuratura z poduszczenia "Gazety Wyborczej" na podstawie oszczerczej opinii "biegłego"
dr Konrada Zielińskiego (UMCS).

Po zreferowaniu sprawy będącej namacalnym dowodem na narastanie "terroru politycznej poprawności" głos zabrał Stanisław Michalkiewicz. W swoim wystąpieniu przedstawił korzenie "political correction", które dostrzegł w pismach włoskiego komunisty Antonio Gramsciego. Gramsci - w odróżnieniu od Marksa nie bez racji uważał, że to nie byt kształtuje ludzką świadomość lecz jest zupełnie odwrotnie.
Aby więc skutecznie zapanować nad społeczeństwem i zniszczyć to co lewacy określają "mentalnością burżuazyjną" (a w istocie podstawy cywilizacji łacińskiej) trzeba dokonać takich zmian w myśleniu, aby powrót do normalności stał się niemożliwy. Stąd płynie imperatyw popierania wszelkiego rodzaju patologii, zboczeń, a nade wszystko relatywizmu w dziedzinie moralnej i wieloznaczności w pojęciowaniu. Pomysły Gramsciego uzupełnione o przemyślenia innego guru lewactwa łączącego marksizm z freudyzmem - Herberta Marcuse’a podchwyciła zrewoltowana w 1968 roku młodzież szukająca jakiegoś uzasadnienia dla swojego buntu prowadzonego pod absurdalnym hasłem: "Prawda to faszystka, precz z prawdą!".

Dziś tzw. "pokolenie ‘68" jest u władzy w Europie i USA czego przykładem jest
kariera Joszki Fischera (lewaka, b. Ministra Spraw Zagranicznych RFN) czy żydowsko-niemiecko-francuskiego polityka-trockisty Daniela Bendit-Cohna wsławionego osta-
tnio rzuceniem gróźb wobec Prezydenta Czech Wacława Klausa. Rozpoczęty w 1968 roku "marsz przez instytucje" doprowadził do tego, że dzisiejszy establishment w krajach zachodnich jest opanowany przez lewaków nienawidzących wszystkiego,
co w jakikolwiek sposób przywiązane jest do wartości chrześcijańskich. To oni tworzą
dziś prawo i je realizują dominując w środkach masowego przekazu i instytucjach kulturotwórczych. W takiej sytuacji nic dziwnego, że osoby które chcą się temu przeciwstawiać są w różnoraki sposób niszczone. Właśnie casus "Biuletynu"
Grzegorza Wysoka jest przykładem takich działań.

Unia Europejska, do której niestety przy naszej zgodzie zostaliśmy w 2004 r. przyłączeni posiada już przygotowane narzędzia terroru wobec niepokornych. Obłudnie nazywa się je Zestawem Praw Podstawowych. Jest to typowy przykład politycznej poprawności, a mianowicie zmiany w dziedzinie języka - gdy słowom dawniej oznaczającym coś zupełnie innego przypisuje się nowe, niejasne treści:
"że łagier - wolność, knut - zdobyczą, a kiedy wolno po troszeczku w tej dialektyce
się wyćwiczą to moją staną się zdobyczą" - jak przestrzegał swego czasu Janusz Szpotański. I tutaj dochodzimy do konkluzji, że aplikowanie politycznej popra-
wności (czyli zduszanie wolności człowieka) w zamyśle marksistów dokonać się
ma ewolucyjnie, a więc bez "przerywania snu ofierze".

Jakie remedium na terror politycznej poprawności proponuje red. Michalkiewicz?
Po prostu trzeba być sobą, trzeba czuć się mimo wszystko wolnym i pielęgnować postawy konserwatywne rozumiane jako poczucie misji. Gdy wokół siebie, w swoich rodzinach, wśród znajomych, ale i na forum publicznym zachowamy tę postawę to
nasi wrogowie (w głębszym znaczeniu wrogowie cywilizacji łacińskiej) będą bezradni. Cywilizacja nasza opiera się bowiem na solidnych fundamentach - greckiego stosu-
nku do prawdy zawartego w klasycznej filozofii, prawa rzymskiego i chrześcijańskiego poczucia godności wszystkich ludzi. Wierne trzymanie się tych sprawdzonych za-
sad sprawi, że "nie przemogą".

Wykładu wysłuchało ponad 100 osób. Można było nabyć książki Stanisława Michalkiewicza, bezpłatnie zaopatrzyć się w archiwalne i aktualne numery "Biule-
tynu" oraz wziąć udział w dyskusji i porozmawiać z prelegentami. Mimo zaproszenia
na spotkanie nie przybył nikt z lokalnych mediów (poza TV UPR i Telewizją Na-
rodową), które przygotowały materiał filmowy z konferencji.

Tadeusz Zieliński
(zdjęcia)

__________

Fotoreportaż:


Foto 01:
Grzegorz Wysok, Stanisław Michalkiewicz
i Marian Kowalski - kandydat nr 1 do Europarlamentu
z listy UPR Okręgu Lubelskiego



Foto 02:
Wystąpienie Kol. Grzegorza Wysoka



Foto 03:
Książki red. Michalkiewicza
szły "jak świeże bułeczki"



Foto 04:
Autor podpisuje swoje publikacje



Foto 05:
Red. Wysok w rozmowie
z p. Czesławem Klocem - członkiem Zarządu
lubelskiego Stowarzyszenia Ruchu
Obrony Rodziny i Jednostki



Foto 06:
Dostępne były wszystkie numery "Biuletynu"



Foto 07:
Ekipy TV UPR i Telewizji Narodowej przy pracy



Foto 08:
Spotkanie trwało ponad dwie godziny

23 kwietnia 2009

Piszą o nas...

Minęło pięć miesięcy od momentu, kiedy Prokuratura Rejonowa
Lublin-Połnoc przedstawiła naszemu Koledze zarzuty znieważenia Żydów, publicznego nawływania do nienawiści i propagowania ustroju faszystowskiego. Sprawa została podniesiona przez prokuraturę po zawiadomieniu lokalnej
"Gazety Wyborczej".

Tym razem głos zabrał polonijny tygodnik z Toronto pt. "Goniec", gdzie p. redaktor Stanisław Michalkiewicz zamieścił swój artykuł, który z przyjemnością przedstawiamy na internetowej stronie naszego pisma. Dziękujemy Redakcji za życzliwość, zaś szczególne słowa podziękowania kierujemy pod adresem autora publikacji, który wielokrotnie już wypowiadał się w tej sprawie.

Tadeusz Zieliński



25.04.2009

Ordnung muss sein!

Jak wiadomo, nasi Ojcowie-Założyciele to znaczy Aleksander Kwaśniewski, Tadeusz Mazowiecki, Waldemar Pawlak i Ryszard Bugaj, w 1997 roku wpisali do konstytucji, że Rzeczpospolita Polska jest "demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Trudno w jednym i stosunkowo krótkim zdaniu zmieścić więcej nonsensów i bełkotów, ale nie o to w tej chwili chodzi, by to "rozbierać z uwagą", niczym Wojski opowieść o królowej Dydonie przy okazji pojedynku Doweyki z Domeyką, tylko – że ten idiotyczny zapis mógł stać się przyczyną szalenie jurydycznej atmosfery, jaka ostatnio u nas zapanowała. Nawet dzieci, którym nauczyciele w szkołach mówią, że dwa i dwa równa się cztery, zamiast przyjmować to do aprobującej wiadomości, bezczelnie pytają pedagogów, czy mają na to świadków. Skoro atmosferą jurydyczną nasiąknęły nawet dzieci, to cóż dopiero mówić o politykach dorosłych, którzy z niejednego komina wygartywali?

Przoduje oczywiście były prezydent naszego państwa Lech Wałęsa, rozpaczliwie podciągając kalesony, żeby ukryć różne wstydliwe zakątki, ale co z tego, skoro, kiedy tylko podciągnie z przodu, to opadają mu z tyłu, a kiedy podciągnie z tyłu, to odsłania przody, a kiedy w rozpaczy wnosi ręce ku niebu, to już robi się ostateczna katastrofa i cała legenda na nic. Najgorzej, że z tych nerwów już sam nie pamięta, co opowiadał poprzedniego dnia, więc kolejne wersje legendy mnożą się jak króliki, wywołując mimowolny efekt komiczny. Ale nic nie ma za darmo i za każdą, nawet tak niewinną rozrywkę trzeba płacić i oto prokuratura w Bydgoszczy otrzymała rozkaz wszczęcia śledztwa, czy autorzy książki o Lechu Wałęsie, doktorzy Gontarczyk i Cenckiewicz, nie ujawnili aby tajemnicy państwowej. Nie bardzo wiadomo, o jaką tajemnicę w tym przypadku chodzi – czy o to, że Lech wałęsa był konfidentem Służby Bezpieczeństwa, czy o to, że potem przepoczwarzył się w płomiennego bojownika o wolność i demokrację oraz laureata pokojowej Nagrody Nobla, czy o to, że jako prezydent wypożyczył sobie tajne dokumenty z gdańskiej delegatury Urzędu Ochrony państwa, czy o to, że zapomniał tych dokumentów zwrócić, czy wreszcie o to, że oficer UOP sporządził jednak notatkę, jakie dokumenty w teczce Lecha Wałęsy były, a jakich już nie ma.

Akurat gdy piszę te słowa, w państwowej telewizji komentuje te tajemnice – nie wiadomo – bolesne, czy chwalebne - generał Gromosław Czempiński, który – jak mówią złośliwi – "samego jeszcze znał Stalina", a jeśli nawet nie znał, to ostrogi i szlify szlifował za głębokiej komuny, kiedy to podobnież zwerbował samego doktora Andrzeja Olechowskiego do sławnego "wywiadu gospodarczego". Dr Olechowski też kandydował na prezydenta Rzeczypospolitej, obok Aleksandra Kwaśniewskiego, tajnego współpracownika o pseudonimie "Alek", z którym w swoim czasie rywalizował również Lech Wałęsa. Kiedy uświadomimy sobie, że każdy z tych kandydatów do prezydentury był mocno trzymany za krocze przez oficerów prowadzących, a już bez wątpienia – przez ich zwierzchników, to utwierdzamy się w przekonaniu, iż punkt ciężkości władzy w III Rzeczypospolitej niezmiennie spoczywa poza konstytucyjnymi organami państwa. Ale nie o to chodzi, bo istotne jest, że śledztwo wszczęte przez prokuraturę w Bydgoszczy pokazuje, w jaki sposób rządząca Polską razwiedka będzie zakładała obywatelom knebel, pozbawiając ich konstytucyjnych swobód w zakresie swobody badań naukowych. Konfidenci świeccy i duchowni zostaną osłonięci mgłą tajemnicy państwowej i to najlepszego gatunku, a każdy zuchwalec, który zechce się przez tę zasłonę przedrzeć, umrze podwójnie – ciałem i duszą.

Nie jest to oczywiście sposób jedyny, bo oto onegdaj zostałem przesłuchany w charakterze świadka przez lubelską prokuraturę, która z donosu niejakiego pana Adamaszka, zatrudnionego w charakterze dziennikarza w lubelskiej edycji "Gazety Wyborczej", prowadzi postępowanie przeciwko Grzegorzowi Wysokowi, który wydaje biuletyn i prowadzi stronę internetową. Pan Adamaszek oskarżył go o antysemityzm i inne straszliwe zbrodnie. Prokuratura skorzystała z pomocy biegłego w osobie doktora habilitowanego Konrada Zielińskiego z UMCS, który najwyraźniej "powinność swej służby zrozumiał" i uwypuklił wszystkie przewinienia Grzegorza Wysoka, jak tam potrafił. Może jeszcze za dużo nie wie, ale gorliwości mu nie brakuje, bo oto zaniepokoił się ("niepokój budzi"), że Grzegorz Wysok jedyną analogię do rzezi Polaków na Kresach Wschodnich w roku 1943 znalazł w zagładzie Ormian. Pan doktor habilitowany Konrad Zieliński wysnuł z tego wniosek, że Grzegorz Wysok "zdaje się" w ten sposób "zaprzeczać istnieniu Holokaustu, jakkolwiek nie wyraża tego dosłownie". Co tu dużo mówić... Czy doktor habilitowany Konrad Zieliński, który tak bystro potrafi spenetrować każdą myślozbrodnię nie marnuje się aby na UMCS-ie? Jak tylko Rzeczpospolita Polska znowu zacznie w pełni urzeczywistniać zasady sprawiedliwości społecznej, powinien zostać profesorem belwederskim i to w pierwszej kolejności
-"bo nie jest światło, by pod korcem stało, ani sól ziemi do przypraw kuchennych" - przypomina poeta.

Jeśli więc komuś się wydawało, że wymiarowi sprawiedliwości zabraknie ofiarnych współpracowników w dziele wykrywania, demaskowania i piętnowania myślozbrodni, to lubelski przypadek musi go i oświecić i uspokoić. Ochotników nie zabraknie, tak samo, jak nie brakowało ich za czasów Chorążego Pokoju i jeszcze wcześniej – kiedy to surowa ręka zwalczała "tchórzliwe zamachy na niemieckie dzieło odbudowy". Najwyraźniej kolejna pieriedyszka powoli dobiega końca; pofikaliśmy sobie przez 20 lat – i wystarczy. Teraz nadchodzi Ordnung, który, jak wiadomo muss sein, jak to przy Anschlussie. Po co tubylczemu narodowi wolność słowa, kiedy powinno mu przecież wystarczyć do wierzenia kilka zbawiennych prawd, na straży których będą stali uczeni w rodzaju pana doktora habilitowanego Konrada Zielińskiego, o którym na pewno jeszcze niejedno usłyszymy. Bo że niezawisły wymiar sprawiedliwości musiał dostać stosowne rozkazy, to wydaje się pewne na podstawie mnożących się poszlak.

Na tle tych przygotowań do stopniowego pozbawienia naszego narodu konstytucyjnych swobód, jak nie pod pretekstem "tajemnicy państwowej", to pod pretekstem zwalczania "antysemityzmu", "ksenofobii", czy "rasizmu" – chociaż z tym ostatnim, po genewskich parkosyzmach, na razie lepiej chyba nie przesadzać – no i oczywiście – homofobii, czyli wszelkich przejawów sprzeciwu wobec uroszczeń sodomitów, na przekomarzania między Platformą Obywatelską oraz Prawem i Sprawiedliwością w związku z rozpoczęciem konkursu o 54 wesołych posad w Parlamencie Europejskim można spokojnie wzruszyć ramionami, chociaż oczywiście ta część werdyktu niezawisłego sądu, która zakazuje PiS-owi poruszania również w przyszłości tematów zawartych w zakwestionowanym spocie telewizyjnym, jest kolejną poszlaką wskazującą, że niezawisłe sądy stosowne rozkazy chyba otrzymały.

W tej sytuacji możemy z całkowitym spokojem oczekiwać na rezultat śledztwa, wszczętego przez Prokuraturę Krajową w sprawie finansowania kampanii wyborczej posła Janusza Palikota, któremu lubelscy studenci i emeryci wpłacali na fundusz wyborczy nawet po kilkanaście tysięcy złotych! Już tam iustitia wykaże ponad wszelką wątpliwość, że poseł Janusz Palikot ponad śnieg bielszym się stanie, jakby został skropiony hyzopem – bo jak oskarżać - to oskarżać, a jak oczyszczać – to oczyszczać.

Stanisław Michalkiewicz

Źródło: "Goniec"
nr 17(276) z 24-30 kwietnia 2009 r.

22 kwietnia 2009

Zaproszenie


Na zdjęciu:
dr Anna Łobaczewska -
przewodnicząca Ruchu Obrony Rodziny i Jednostki

Redakcja "Biuletynu" zaprasza na seminarium współorganizowane
z Ruchem Obrony Rodziny i Jednostki nt. "Wpływ New Age na edukację
i kulturę". Konferencja odbędzie się 25 kwietnia 2009 r. (sobota) w
budynku Szkoły Podstawowej nr 24 przy ul. Niecałej 1 w Lublinie.

Program:
- godz. 11.00 - "Koncepcje R. Steinera podstawą New Age" - siostra
Michaela (Zofia Pawlik)
- godz. 12.00 - "New Age w edukacji" - dr Anna Łobaczewska
- godz. 12.30 - "Przejawy New Age w kulturze i filmie" - przedstawiciel
Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji w Lublinie
- godz. 13.30 - dyskusja panelowa
- godz. 14.00 - zamknięcie

W czasie konferencji będzie można nieodpłatnie nabyć archiwalne
numery "Biuletynu" oraz ciekawe publikacje na temat sekt.

Kontakt:

Stowarzyszenie
Ruch Obrony Rodziny i Jednostki OPP
ul. Motylowa 5
20-826 Lublin
tel.0-691-888-624
e-mail: RORIJ@free.ngo.pl
http://free.ngo.pl/rorij

21 kwietnia 2009

Felietony Adama Leksa


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu Kol. Adam Leks

ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ KRÓL SALOMON MĄDRY


III RP gruppenfuhrerem Wolfem?

W czasach mojej młodości jednym z kultowych seriali była "Stawka większa
niż życie". W ostatnim jego odcinku kapitan Kloss wpada na ślad tajemniczego generała SS Wolfa odpowiedzialnego za liczne zbrodnie. W finałowej scenie oka-
zuje się, że ów mityczny gruppenfuhrer SS (stopień generalski w tych rodzajach broni) naprawdę nie istnieje, tylko paru wysokich oficerów SS wymyśliło sobie taki zbiorowy pseudonim, aby zmylić przeciwnika i wymigać się od odpowiedzialności. No do-
brze, ale co to ma wspólnego z naszymi czasami? Otóż okazuje się, że ma!

Mój kolega kupił sobie niedawno skuter. Po zakupie musiał go zarejestrować. Po uiszczeniu 100 zł jego motor został wpisany do ewidencji pojazdów poruszających
się po naszych ulicach, na dowód czego otrzymał stosowną tablicę rejestracyjną i tymczasowe pozwolenie opiewające na dwa tygodnie jazdy po krajowych drogach.
Po powrocie do domu włożył to wszystko do szuflady, ponieważ pora była jeszcze zimowa więc nie nadająca się do jazdy jednośladem. W końcu zawitała długo wyczekiwana wiosna i można było wreszcie ruszyć w trasę. Jednak mój znajomy
miał i drugi motor zakupiony w zeszłym roku na którym mógł jeszcze jeździć do po-
łowy kwietnia tj. do końca okresu na który mu pozwalało wykupione wcześniej w firmie ubezpieczeniowej OC i ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków związanych z ruchem drogowym (kierowcy i pasażerów). Pomny więc na ten fakt dalej sobie spokojnie na nim jeździł. Po ustaniu okresu owego ubezpieczenia postanowił prze-
siąść się na nowy skuter, więc w tym celu udał się do ubezpieczyciela aby wykupić na niego stosowny pakiet OC. Jakież było jego zdziwienie gdy w owym punkcie dowiedział się, że jest przestępcą bowiem nie dokonał tego wcześniej tj. w okresie 2 tygodni upływających od rejestracji tego pojazdu. Groziła mu za to kara 2 tys. złotych. Na jego tłumaczenie, że w ogóle nie jeździł wspomnianym skuterem ubezpieczyciel wzruszył tylko ramionami i powiedział, że to go wcale nie tłumaczy, ponieważ takie jest prawo. Nie wiem jak dla niego dalej potoczy się ta sprawa, natomiast wnioski z niej płynące są dla mnie oczywiste. Przede wszystkim dlaczego "moje" a więc i "nasze" państwo nie wierzy swoim obywatelom tylko traktuje ich jak potencjalnych przestępców? Przecież kolega mógł faktycznie nie jeździć na nowym skuterze, więc dlaczegóż na Boga zakładać od razu najgorsze! Jednak po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że jest tak ponieważ "nasze" państwo nas wszystkich ocenia wedle siebie, czyli jak najgorzej. I nie jest to jedyny przykład na trafność mego spostrzeżenia, bowiem prawie codziennie stykamy z taką postawą. Kto na górze zmusza innych do takiego traktowania obywateli Najjaśniejszej Rzeczpospolitej? Prezydent? Premier? Parlament? Sądzę, że nie. Odpowiedzialność za to co jest w różnym stopniu spoczywa na wszystkich "naszych" decydentach.

I tutaj dochodzimy do gruppenfuhrera Wolfa. III RP to właśnie taki zbiorowy
generał SS który rządzi nami jak chce. Dziesiątki, setki, tysiące jego sług robią z Polakami co się im tylko zamarzy także i z naszej winy, bowiem swoją biernością przyzwalamy na to wszystko. Złe drzewo jakim była PRL nigdy nie rodziło dobrych owoców. Nie muszę chyba dodawać, że za jeden z takich owoców uważam właśnie III RP. "Czasem wszystko musi się zmienić, aby wszystko pozostało po staremu". Te sło-
wa Giuseppe Lampedusy z "Lamparta" jak ulał pasują do trybu w jakim się odbywała sławetna transformacja ustrojowa Polski po 1989 roku. Po takim genezis nie może
być dalej dobrze. Musimy więc się nadal męczyć, w tej niewypowiedzianej
wojnie państwa przeciwko własnym obywatelom.

Adam Leks

__________

Prawdziwy bohater Europy?

Pośród mędrców Sodomy i Gomory, którzy siebie i własne kraje za srebrniki wy-
przedają znalazł się jeden sprawiedliwy! Wacław Klaus, bo o nim tu mowa ma czelność wypowiadania się o sprawach waląc wprost, co o nich naprawdę myśli. Biorąc pod uwagę dyskrecję innych mężów stanu, na naszym kontynencie jest to zjawisko wyjątkowe. Warto dodać, że za dyskrecję przywykło się uważać niewypowiedzianą część własnych myśli. No cóż - jedni są dyskretni, inni zaś jak Wacław Klaus wolą mówić prawdę. Zaiste - szczególnie u polityków to rzecz godna podziwu i to w dodatku u syna narodu nie uchodzącego w naszych oczach za odważny. Widocznie Pan Bóg wszystkim nacjom daje po równo. Wszystkim - ale chyba z pewnym wyjątkiem.

Takich eunuchów jakimi są polscy politycy próżno szukać w całej Europie a i pe-
wnie na całym świecie. Jakże aktualne są więc słowa wypowiedziane niegdyś przez Churchilla pod naszym adresem: "Najdzielniejsi z dzielnych, lecz rządzeni przez najnikczemniejszych z nikczemnych". Dlatego szczerze zazdroszczę Czechom takiego przywódcy, który prawdę i wiarę w swój naród przedkłada nade wszystko, stając się z tego powodu trędowatym dla kosmopolitów rządzących w Europie. Ich irytacja nie dziwi jednak, bowiem Wacław Klaus w swoich filipikach ma czelność wytykać, że Unia Europejska jest naga niczym król w bajce Andersena. Postawa prezydenta Czech jest przykładem na to, że można być dobrym politykiem nie będąc jedno-
cześnie kłamcą. Oby więcej takich ludzi!

Adam Leks

20 kwietnia 2009

Zawiadomienie


22 kwietnia 2009 r. (środa) odbędzie się spotkanie z p. red. Stanisławem Michalkiewiczem pod hasłem "Terror politycznej poprawności" połączone z konferencją prasową Grzegorza Wysoka na temat działalności lubelskiej
prokuratury i łamania wolnego słowa w Polsce.

Początek - godź. 17.30
Miejsce - Klub "Graffiti", Al. Józefa Piłsudskiego 13
(wejście przez budynek Straży Miejskiej).
Organizatorzy spotkania - UPR Lublin, redakcja "Biuletynu".

Mile widziani będą P.T. dziennikarze.

19 kwietnia 2009

Oświadczenie


Lublin, 17.04.2009

"Idź POD PRĄD" - miesięcznik
ul. Czeremchowa 12/19
20-807 Lublin
tel. 0-502-211-360

Oświadczenie
dla Prokuratury Rejonowej w Lublinie
ul. Okopowa 2

Redakcja miesięcznika "Idź POD PRĄD" wyraża głębokie zaniepokojenie
działaniami Prokuratury w stosunku do p. Grzegorza Wysoka wydającego "Biuletyn Narodowy". Nie podzielamy części poglądów p. Wysoka, ale uważamy, że w
interesie pluralizmu debaty publicznej w RP, także Jego głos powinien być słyszalny.

Odrazą jest zwalczanie przeciwników politycznych i ich poglądów za pomocą metod administracyjnych czy sądowych. Wolność słowa jako wielka zdobycz demokracji niesie w sobie niebezpieczeństwo publikowania poglądów ogólnie przyjętych za niepra-womyślne. Należy je zwalczać merytoryczną dyskusją a nie cenzurą. Te ogólne zasady są oczywiste. Jednak w odczuciu społecznym, działania podejmowane wobec pana Wysoka, mogą być tak właśnie odbierane. Nasza obywatelska troska nie tylko o pluralizm, ale i o społeczne postrzeganie urzędu Prokuratury nakazuje skierowanie tego oświadczenia.

Wyrażamy głębokie przekonanie, że powyższe myśli nie są obce Prokuraturze Rejonowej w Lublinie i że postępowanie w sprawie p. Wysoka zostanie
niebawem umorzone.

W imieniu redakcji

/podpis/
Paweł Chojecki
Redaktor naczelny pisma "Idź POD PRĄD"
Prezes Okręgu Lubelskiego Unii Polityki Realnej

18 kwietnia 2009

O rajach


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu Kol. Adam Leks

Felieton Adama Leksa

Podobno piekło to pierwsza nieudana próba stworzenia raju. Drugą zapewne
było wprowadzenie komunizmu w Rosji i krajach ościennych (i nie tylko) z intencją rozciągnięcia go na cały świat zgodnie ze słowami Międzynarodówki "Gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród". Za trzecią próbę należy uważać usiłowanie zaprowadzenia europejskiego upiornego ładu przez "fuhrera" narodu niemieckiego Adolfa Hitlera. Do tego wszystkiego można by dołączyć śmiałe eksperymenty czynione w czasie rewolucji francuskiej, dające "natchnienie" szeregowi późniejszych rewolucjonerów. Imprez organizowanych przez Czyngiz-chana i Timurlenka nie należy tutaj liczyć, ponieważ były one przedsiębrane tylko w celach doraźnych i w zasadzie osobistych.

"Wierzę w reinkarnację ideologii" jak mawia poeta, więc pomny tych słów oczekuję na następną próbę stworzenia raju, którą jest bez najmniejszej wątpliwości Unia Europejska. Na nasze nieszczęście "uszczęśliwiaczy" ludzkości jest wciąż bezliku - starzy odchodzą, w ich miejsce wciąż pojawiają się nowi. Nic na to nie można poradzić. Dobre czasy, gdy podobni im ludzie gnili po więzieniach odeszły już dawno bezpowrotnie. Wobec tego nam biednym ich ofiarom pozostaje tak jak w wierszu Puszkina jedynie "wzdychać i myśleć wciąż to jedno, kiedy cię (o Unio) diabli
wreszcie wezmą!"

Adam Leks

17 kwietnia 2009

Roman Kluska na KUL


W ostatnich miesiącach uaktywnił się działający od 1986 r.
na KUL Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum".

16 kwietnia na zaproszenie młodzieży przybył do Lublina p. Roman Kluska,
który podzielił się z licznie zgromadzonymi w Nowej Auli KUL słuchaczami swoimi doświadczeniami. Roman Kluska był szefem znakomicie rozwijającej się firmy "Optimus" (sprzęt i oprogramowanie komputerowe), jednak w odróżnieniu od wielu "biznesmenów" nie chciał dawać łapówek urzędnikom oraz wchodzić z nimi w niejasne układy. Spotkały go za to dotkliwe represje z aresztowaniem przez ABW włącznie. W wyniku nagonki prowadzonej przez prokuraturę, urząd skarbowy i media, firma "Optimus" wypadła z rynku i chociaż po niewczasie p. Kluska został całkowicie zrehabilitowany a nawet przeproszony nie mógł już odzyskać dawnej
czołowej pozycji w branży.

W trakcie prelekcji gość Klubu "Vade Mecum" przedstawił mechanizmy rządzące w polskiej gospodarce. Wskazał na patologiczne powiązania zachodzące pomiędzy urzędnikami wyposażonymi w ogromną władze interpretacyjną przepisów a biznesem oraz skrytykował prawo, które umożliwia korupcję i unikanie przez wtajemniczonych płacenia podatków. Jako przykład w tej dziedzinie wymienił metodę zbywania udziałów w przedsiębiorstwach w zamian za rzekomą zamianę na obligacje Skarbu Państwa, które w odróżnieniu od gotówki nie są objęte podatkiem. Oczywiście wiedza o takich i innych możliwościach jest dostępna tylko nielicznym, pod których tworzy się coraz bardziej zagmatwane i niejasne przepisy prawne. Zwykli śmiertelnicy muszą karnie płacić swój haracz i to oni utrzymują na swych barkach ciężar skorumpowanego co cna państwa. W ten sposób zabito w Polakach ducha przedsiębiorczości tak żywego
jeszcze na początku lat 90-tych ubiegłego wieku.

Roman Kluska przedstawił też swoją drogę do Boga. Doznane cierpienia połączone z lekturą "Dzienniczka" św. siostry Faustyny Kowalskiej uświadomiły mu konieczność pokory jako cnoty potrzebnej w życiu każdego człowieka. Zrozumienie faktu, że tak naprawdę wszystko jest w rękach Opatrzności a ludzkie plany i rachuby często zawodzą to jego zdaniem klucz do sukcesu i prawdziwego szczęścia w życiu. W czasie prelekcji kolportowany był ostatnie numery "Biuletynu" zawierające m.in. relacje z wcześniej organizowanych przez Klub "Vade Mecum" spotkań.

Grzegorz Piotr Wysok
współzałożyciel Klubu "Vade Mecum"
__________

Zdjęcia:
Tadeusz Zieliński


Foto 01:
Roman Kluska - twórca i były prezes
giełdowej spółki Optimus S.A., laureat Nagrody
Kisiela 2003 za "walkę z bezprawiem
aparatu państwowego"



Foto 02:
Gość wieczoru i prowadzący
spotkanie Kol. Tomek Rzymkowski
z Klubu Myśli Politycznej "Vade Mecum"



Foto: 03
Po wykładzie prelegent otrzymał od
organizatorów spotkania drobny upominek