31 grudnia 2008

W obronie wolności słowa


W opanowanych przez żydomasonerię mediach nasila się kampania propagandowa, zmierzająca do zakazu upowszechniania pism polskiego ruchu narodowego. Entuzjaści "politycznej poprawności", ale tylko ci, którzy potrafią myśleć otrzymali kolejną "lekcję demokracji": sprawa narodowego biuletynu pod redakcją Grzegorza Wysoka.

Kiedy w kwietniu ubiegłego roku do skrzynek radnych w ratuszu zaczęło być dostarczane regularnie wspomniane pismo, w środowiskach laickich podniósł się nieopisany rejwach. - To obrzydliwe. Redaktorem tego pisma powinni zająć się lekarze i organy ścigania - obwieścił triumfalnie Paweł Bryłowski na łamach polskojęzycznej "Gazety Wyborczej". Powód? Wydawca biuletynu jest podobno nie do przyjęcia, gdyż przedstawia Żydów jako chciwców pragnących z Polski wykroić własne państwo, a Ronona Eidelmana - jako żydowskiego działacza, domagającego się wypłaty haraczu w wysokości 65 mld $. Wszyscy wiedzą doskonale, że istotny jest zwłaszcza ten drugi grzech Kolegi Wysoka, ponieważ ustawia go po stronie przeciwnej do kultu Holokaustu, który w planach żydomasonerii ma pełnić rolę miernika wszelkiej etyki i niemal nową religię świata. Dalej scenariusz jest prosty: pałeczkę podjęli usłużni pismacy, a następnie posłuszny wymiar sprawiedliwości dostaje zadanie surowego karania wszelkiej krytyki nadreprezentacji interesów żydowskich w Polsce lub podnoszenia kwestii bezkarności stalinowskich zbrodniarzy żydowskiego pochodzenia, a więc wszystkiego tego, co w nowym pseudoprawiu jest określane jako "zbrodnia antysemityzmu". Z przylepłym do twarzy uśmiechem minister sprawiedliwości wydaje odpowiednie polecenie ścigania swym służbom.

Nasi przeciwnicy polityczni bardzo chętnie i często pomawiają nas o faszyzm. Osoby współtworzące lubelski biuletyn byli zawsze konsekwentnymi przeciwnikami rasizmu w każdej postaci a to, że dostrzegają oni różność narodów i ich interesów, jak i to, że w pierwszej kolejności pilnują interesów polskich jest równie naturalne jak to, że każdy z nas mając własną rodzinę, najpierw dba o jej własny interes a dopiero potem widzi interes Nowaków czy Kowalskich. Wszystkie narody są równe, bo poza różnicami w obrębie cywilizacji Polak nie różni się znacznie od Chińczyka, Niemca, Rosjanina czy Turka. Grzegorz Wysok nie głosi wyższości Polaków nad innymi narodami, bo to byłby szowinizm lecz w swoim biuletynie pilnuje, by w rodzinie równych i konkurujących ze sobą narodów polska tożsamość nie została zatarta, a nasze prawa - uszczuplone. Jeszcze raz porównajmy to z rodziną: dlaczego kochasz swoje dzieci? Czy dlatego, że są najładniejsze i najmądrzejsze na świecie? Nie, bo to przecież nieprawda. Kochasz je tylko i wyłącznie z jednego powodu: bo są twoje! Dokładnie z tego samego powodu my kochamy nasz naród: nie dlatego, że jest obiektywnie mądrzejszy, lecz dlatego, że nasz. Podobnie jak u naszych dzieci, tak i w naszym narodzie dostrzegamy różne wady i niedostatki, ale naszą troską jest skompensować je lub naprawiać. Jest to naturalne uczucie, pozytywna i twórcza postawa.

Opinię sądową oczerniającą Kolegę Wysoka sporządził niejaki dr Konrad Zieliński z UMCS - zagorzały filosemita. Rasizm ma zawsze dwa końce, doktorze Zieliński. Rasistą jest nie tylko ten, kto twierdzi lub wierzy, że murzyn jest głupszy od białego, ale także ten, kto wierzy lub głosi, że Żyd jest mądrzejszy od Polaka, albo że z racji samego urodzenia Żydzi są w jakiś sposób "narodem wybranym", wyjątkowym, szczególnie utalentowanym, przeznaczonym nijako do panowania nad innymi. Rasizmem jest głoszenie zarówno niższości, jak i wyższości innych narodów, dlatego stanowczo sprzeciwiamy się tezie o rzekomym wybraństwie Żydów z racji urodzenia. Nie uznajemy więc żadnej wyjątkowości ich roszczeń ani majątków, ani do stanowisk, ani do interpretacji kultury czy historii. Teza o rzekomym wybraństwie Żydów jest najczystszą formą rasizmu i każdy kto ją głosi lub jej ulega jest najprawdziwszym rasistą. Ten rodzaj rasizmu jest dziś nachalnie uprawiany i szczególnie groźny, gdyż może przygotowywać mniej bystre umysły do uznania nowego rodzaju rasistowskiej dyktatury nad światem. Właśnie taki rasizm jest dziś w mediach najczęstszy, choć pan, doktorze Zieliński woli go nie zauważać i jak ognia w swoich publikacjach unika wszelkiej dyskusji na ten temat.

Pańska subiektywna opinia stawia nas również przed pytaniem o roszczenia majątkowe wysuwane wobec Polski przez Światowy Kongres Żydów i działania Ronona Eidelmana pragnącego utworzenia na ziemiach polskich państwa żydowskiego. To wymaga zajęcia odrębnego stanowiska. Jako pismo polityczne tylko biuletyn Grzegorza Wysoka postawił tę sprawę jasno i do końca: żadnej reprywatyzacji komukolwiek! Reakcją opinii publicznej w Polsce na żydowskie pozwy z USA i działania Eidelmana od początku steruje "Gazeta Wyborcza", a obecnie publikuje komentarze powtarzając opinie różnych Żydów na ten temat. Uważny czytelnik bez trudu dostrzeże jednak stosowaną przez tą gazetę socjotechnikę: prawie wszyscy dziennikarze z oburzeniem, mniej lub bardziej udawanym, jakby działając według jednego schematu odcinają się od prowokacyjnego pomysłu Eidelmana. Przytacza się tu różne wątki, jak np. opinię prof. Geralda Steinberga z Uniwersytetu Bar-Ilan w Tel Awiwie, który twierdzi że z żądaniami majątkowymi nie ma nic wspólnego. Nikt z komentatorów nie porusza jednak samej istoty problemu, co powoli tworzy jakby usprawiedliwienie tych roszczeń: odszkodowania się jakoby Żydom należą, choć może nieco w mniejszej wysokości. W ten sprytny sposób odwraca się uwagę od meritum i skupia ją na otoczce sprawy. Tymczasem majątku, o który dopomina się Światowy Kongres Żydów nie tylko, że naprawdę nie ma, ale nawet gdyby istniał, Żydzi moralnego prawa do niego nie mają. Jak bowiem poucza historia bogactwa Żydów były gromadzone z reguły w sposób nieetyczny tj. nie z rzeczywistej pracy, ale w drodze lichwy, rozpijania chłopstwa, oszustwa w handlu i wyzysku. W świetle przez nas wyznawanej etyki z tego tytułu nic się nikomu nie należy. Ponadto okoliczności utracenia ewentualnego majątku, czy to przez agresję niemiecką w 1939 roku czy to przez inwazję Armii Czerwonej w 1945 roku i jej następstwa nie były suwerennymi decyzjami polskimi, a więc jak słusznie twierdzi Redaktor biuletynu to nie Polska winna być adresatem żydowskich roszczeń. W tym pierwszym wypadku całość roszczeń niechaj obsługują Niemcy, a w tym drugim - głównie sami Żydzi, którzy przecież komunizm jako ustrój wymyślili, w Rosji zainstalowali, stamtąd wyeksportowali i nim kierowali także w Polsce, a zwłaszcza w okresie wywłaszczeń i mordów politycznych zaraz po wojnie.

Afera wokół biuletynu naszego Kolegi świadczy więc przede wszystkim o tym, w czyich rękach są naprawdę polskie media, w jakim celu powstały i komu służą. Jest też dowodem hipokryzji wolności słowa w Polsce. W tym samym czasie, gdy został przedstawiony mu zarzut publicznego nawoływania do nienawiści wobec narodowości żydowskiej, wojska izraelskie znów przeprowadziły bombardowania w Strefie Gazy. Znów zginęli niewinni ludzie, zniszczono szpital i bloki mieszkalne. I jakoś żaden z tych rzekomo światłych wrażliwców w prokuraturze nie raczył pojawić się pod ambasadą Izraela, aby zaprotestować przeciwko tym jawnym zbrodniom państwa żydowskiego. Cóż się dziwić, gdy hipokryzja polskiego pseudoprawa jest jak krowa Kalego: dobry uczynek jest wtedy, gdy Żydzi strzelają do palestyńskich kobiet i dzieci, bombardują miasta i okupują arabskie ziemie, jest natomiast zły - gdy ktoś gdzieś w Polsce tylko coś bąknie przeciwko Żydom.

Polska już doświadczyła medialnego ostracyzmu, kiedy Żydom nie spodobał się dr Ratajczak. Cywilizacja żydowskiej zemsty i narastający, bezczelny kult Holokaustu nie znają umiaru. Triumf i pycha niewidzialnego rządu świata są już tak duże, że zaczynają oni popełniać błędy: chucpy i arogancji w traktowaniu świata gojów. Lubelski historyk Grzegorz Wysok ma być ich kolejną ofiarą. Jeżeli mimo coraz powszechniejszego poparcia jakim cieszy się w Lublinie jego biuletyn, Sąd ulegnie żądaniom żydomasonerii, będziemy mieli dowód ich zakulisowej wszechmocy. Jeżeli nie ulegnie, narodzi się kolejne źródełko nadziei.
Nasz przyjacielu, będziemy trzymali kciuki!

Tadeusz Zieliński
członek Lubelskiej Dzielnicy NOP

30 grudnia 2008

Video dokument

Przedstawiam dwa filmy zrealizowane na gorąco:

- pierwszy sprzed Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, gdzie przedstawiono mi absurdalne zarzuty z art. 256 i 257 k.k. w związku z wydawanym przeze mnie biuletynem
- drugi - po przesłuchaniu, gdzie ustosunkowuję się do tych zarzutów.


Video 1




Video 2




Filmy te można również obejrzeć w Telewizji Narodowej - http://pl.youtube.com/user/eugeniuszsendecki

Grzegorz Piotr Wysok

29 grudnia 2008

Brońmy wolności słowa!


Dnia 30 grudnia 2008 r. zostałem oskarżony przez p. prokurator Agnieszkę Pakułę z Prokuratury Lublin-Północ o to, że "od kwietnia do października 2008 roku, w krótkich odstępach czasu, z góry powziętym zamiarem (…) na łamach strony internetowej http://grzegorzwysok.blogspot.com/ oraz poprzez kolportowanie (…) w wydawanym przez siebie "Biuletynie" publicznie nawoływał do nienawiści wobec narodowości żydowskiej, a także znieważał wymienioną grupę ludności z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej lub wyznaniowej za pomocą prezentowanych w tych publikacjach treści antysemickich tj. o przestępstwa z art. 256 k.k., 257 k.k. w związku z art. 1 par. 2 k.k. i art.. 12 k.k.".

Te absurdalne zarzuty sformułowano w oparciu o opinię biegłego, niejakiego dr Konrada Zielińskiego z UMCS - autora książki o lubelskiej Jesziwie (filosemity), którego wiarygodność budzi moje wątpliwości. Nigdy i nigdzie nie znieważyłem narodu żydowskiego, a jedynie napiętnowałem roszczenia majątkowe wysuwane wobec Polski przez Światowy Kongres Żydów i działania niejakiego p. Eidelmana pragnącego utworzenia na polskich ziemiach zachodnich państwa żydowskiego.

Działając przy pomocy funkcjonariuszy państwowych środowiska "Gazety Wyborczej" pragną zniszczyć swoich oponentów. Musimy dzisiaj za wszelką cenę bronić wolności słowa i nie dać się zastraszyć zwłaszcza, że terror "politycznej poprawności" narasta.
Pamiętaj - dzisiaj ja, jutro Ty, a pojutrze…?

Redaktor "Biuletynu"
Grzegorz Piotr Wysok

25 grudnia 2008

Zamknięcie świątecznego numeru


Numer zamknięto 24 grudnia 2008 r.
Serdecznie zapraszam do lektury kolejnego numeru mojego "Biuletynu".

Grzegorz Piotr Wysok

24 grudnia 2008

Życzenia


Podnieś rękę, Boże Dziecię,
Bogosław ojczyznę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspierwaj jej siłę swą siłą,
Dom nasz i majętność całą
I wszystkie wioski z miastami!
A słowo ciałem się stało
I mieszkało między nami.

Bożego Narodzenia - ta noc jest dla nas święta
Niech idą w zapomnienie niewoli gnuśne pęta
Jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi
Niechaj w nie Duch Twój wstąpi i śpiące niech pobudzi

S. Wyspiański

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2009 Roku przyjaciołom jak i wrogom wszystkiego najlepszego życzy Redaktor.

23 grudnia 2008

Pedalska szopka w centrum Amsterdamu


Jak wiadomo tolerancja to cnota ludzi, którzy już w nic nie wierzą. W ramach tegorocznych obchodów świąt Bożego Narodzenia w słynącym z tolerancji holenderskim Amsterdamie stanie w centrum miasta bluźniercza szopka z dwoma Józefami (przedstawionymi jako para homoseksualistów) i dwoma Maryjami (jako lesbijki). Organizatorem bluźnierstwa jest organizacja ProGay, której prezesuje niejaki Frank van Dalen. Zdaniem tego wykolejeńca szopka ma przyczynić się do promocji miasta i zwalczać postawy "homofobiczne". Protesty oburzonych chrześcijan zignorowano.

Grzegorz Piotr Wysok

22 grudnia 2008

Prezydent Kaczyński zapala chanukowe świeczki


Foto:
Prezydent Lech Kaczyński w synagodze Nożyków

__________

Jesteśmy świadkami narodzin nowej tradycji. Prezydent Rzeczypospolitej ubrany w myckę uczestniczył w warszawkiej synagodze w zapalaniu chanukowych świeczek z okazji żydowskiego święta - co na cały kraj transmitowała reżimowa telewizja.

Grzegorz Piotr Wysok

21 grudnia 2008

Wątpliwy sukces na szczycie unijnym


Reżimowe media prześcigają się w zachwalaniu rzekomego sukcesu jakim miało być wynegocjowanie wstrzymania do 2020 roku tzw. pakietu klimatycznego. Jest to niestety tylko odwleczenie w czasie egzekucji naszej energetyki i drenaży naszych kieszeni wyśrubowanymi cenami prądu spowodowanymi przyjęciem absurdalnych norm unijnych. W dodatku mamy kupić od Francji elektrownie atomową co w dobie kryzysu bardzo pomoże zamierającej gospodarce francuskiej a polskich podatników będzie słono kosztować.
Jeszcze kilka takich "sukcesów" a życie biologiczne w naszym kraju zamrze.

Grzegorz Piotr Wysok

20 grudnia 2008

Brawo prezydent Klaus!


Prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Klaus jeszcze raz udowodnił, że nie myśli kłaniać się unijnym komisarzom i ulegać ich naciskom. Podczas rozmów na zamku w Hradczanach dał do zrozumienia impertynentom w rodzaju trockisty Daniela Bendid-Cohna, że nie ratyfikuje traktatu lizbońskiego czym wywołał jego wściekłość. Co więcej dzielny Czech oświadczył, że nad jego rezydencją powiewać będzie jedynie flaga Republiki Czeskiej a dla sztandaru Unii Europejskiej nie ma tam miejsca. Możemy tylko zazdrościć naszym południowym sąsiadom takiego przywódcy.

Grzegorz Piotr Wysok

19 grudnia 2008

Jestem Polakiem


Jestem Polakiem

Czy możesz tak o sobie powiedzieć?
Co oprócz odmienności języka Cię odróżnia?
Co jest dla Ciebie najważniejsze?
Jaki był cel nadrzędny dziesiątek pokoleń naszych przodków?

Oto odpowiedź:
Celem ich było to "czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało" - panowanie nad czasem i przestrzenią jako synowie i córki Pana Boga w przyszłym prawdziwym życiu.
Mając na uwadze ten główny cel oraz wrodzone poczucie wolności Polacy stworzyli wyjątkową kulturę. Górowała ona nad kulturą krajów europejskich, zarówno gdy chodzi o kulturę bycia, jak i o kulturę polityczną. Ta wyjątkowość naszej kultury nierozerwalnie związanej z katolicyzmem stanowiła o naszej potędze. I dopóki w narodzie nie przeważyły ciemne idee epoki oświecenia, o mury Polski rozbijały się wrogie armie zdechrystianizowanych sąsiadów.
Tak więc bycie Polakiem to umiejętność patrzenia dalej, poza pełny portfel, poza śmierć.

To przestrzeganie jasnych zasad:

- wierny jestem zasadom, a nie opinii środowiska - bo jestem Polakiem,
- dbam o kulturę osobistą i czystość języka - bo jestem Polakiem,
- wyżej stawiam prawo Boże od stanowionego - bo jestem Polakiem,
- nie pozwalam domownikom oglądać programów, które deprawują lub ośmieszają moje wartości - bo jestem Polakiem,
- jestem mężczyzną i na mnie ciąży odpowiedzialność za moralne wychowanie dzieci - wiem o tym, bo jestem Polakiem,
- nie robię zakupów w niedzielę - bo jestem Polakiem,
- nie naśladuję prostackiej kultury zachodu - bo jestem Polakiem,
- pamiętam, że Polska miała 1 milion km 2 i była państwem o największym dobrobycie - pamiętam, bo jestem Polakiem,
- nie pozwalam na legalizację zboczeń - bo jestem Polakiem,
- pamiętam, że jest nas w Europie 46 milionów - bo jestem Polakiem,
- wiem, że partie, które dopuszczają zabijanie dzieci i eutanazję, nie mają nic wspólnego z polskością - wiem, bo jestem Polakiem,
- poszczę w piątki - bo jestem Polakiem,
- w każdej sytuacji staję w obronie mojej wiary - bo jestem Polakiem,
- unikam wszelkich form satanizmu i pogaństwa, tzn. wróżb, bioenergoterapii, różdżkarstwa, leków homeopatycznych, kursów doskonalenia umysłu i duchowości - bo jestem Polakiem,
- kultywuję narodowe i rodzinne tradycje - bo jestem Polakiem,
- wiem, że "letniość" religijna jest gorsza od otwartej bezbożności - wiem , bo jestem Polakiem,
- wychowuje dzieci w duchu polskości - bo jestem Polakiem,
- nie czytam brukowców - bo jestem Polakiem,
- nadużywanie alkoholu uważam za słabość i prostactwo - bo jestem Polakiem,
- biorę udział w życiu społeczno-politycznym - bo jestem Polakiem,
- nie kupuję antypolskich dzienników - bo jestem Polakiem,
- demonstruję swoją polskość - bo jestem Polakiem,
- nie godzę się na równouprawnienie religii katolickiej z różnymi sektami i religiami mniejszościowymi, bo byłoby to uprawnienie dobra ze złem, prawdy z kłamstwem - nie godzę się, bo jestem Polakiem,
- nie pozwalam, by sublokatorzy o obcych ideach rządzili w moim kraju - nie pozwalam, bo jestem Polakiem,
- wiem, że państwo bez Boga to jedynie banda zbójców - wiem, bo jestem Polakiem,
- wiem, że państwo jest dla człowieka, a nie człowiek dla państwa - wiem, bo jestem Polakiem,
- wiem, że żyjąc szlachetnie spełniam zadanie życia, mimo braku wielkich zewnętrznych osiągnięć - wiem, bo jestem Polakiem,
- wiem, że wiara jest rzeczą publiczną, bo sam Pan Jezus nakazał "idźcie i nauczajcie wszystkie narody" - wiem, bo jestem Polakiem,
- przynależność do narodu polskiego napawa mnie dumą - bo jestem Polakiem,
- przytulając psa pamiętam, że pierwszeństwo do pieszczot mają dzieci z domów dziecka, których nikt nie przytula - pamiętam, bo jestem Polakiem,
- nie wstydzę się katolicyzmu - bo jestem Polakiem,
- nie słucham satanistycznej muzyki i nie czytam satanistycznej literatury, np. Harry Potter - bo jestem Polakiem,

PAMIĘTAM, ŻE ZANIEDBUJĄC DOBRO, ŚCIĄGAM NA SIEBIE ZŁO - bo jestem Polakiem.

Polaku!
Posiadasz jeden z najbogatszych krajów świata. Zasoby samego węgla brunatnego szacowane są na 140 miliardów ton, węgla kamiennego na 100 miliardów ton. Są opracowane przez polskie uczelnie metody produkcji elektrycznej przez spalanie węgla pod ziemią bez uszczerbku dla środowiska. Polska jest w stanie zaspokoić potrzeby energetyczne całej środkowej Europy. Do tego dochodzą zasoby energii geotermalnej, szacowane na 34 miliardy ton paliwa umownego (1 t paliwa umownego = 1 tona ropy). W rejonie Suwałk posiadamy olbrzymie ilości rud żelaza najwyższej jakości. Dodatkowo mamy dużo rud cyrkonu, kobaltu, niklu, tytanu, miedzi. Posiadamy bardzo cenne kopaliny niemetaliczne, np. margle i wapienie do produkcji białego cementu.
Polska ma największą ilość ziemi uprawnej przypadającą na 1 mieszkańca. Powinniśmy mieć najtańszą żywność w Europie, jak to było przed wojną - dziś mamy najdroższą.
Jeśli nie chcesz być podobnym do żebraka, który przesiedział całe życie na skrzynce z drogocenną perłą, to wstań! Nadchodzi czas patriotów.

Liga Obrony Suwerenności
ul. 3 Maja 25 p. 2/1
80-852 Gdańsk

Przedstawicielstwo na Region Lublin
Piotr Sławiński
tel. 0-691-561-014

18 grudnia 2008

Inicjatywa Obywatelska

Otrzymałem tekst apelu o przeprowadzenie referendum w sprawie nadania Panu Jezusowi tytułu Króla Polski oraz w sprawie zmiany godła państwowego w zakresie usunięcia gwiazdek masońskich ze skrzydeł i zwieńczenia korony krzyżem. Apel ten zamieszczam poniżej. Uważam inicjatywę za cenną niemniej pomysł demokratycznego głosowania w formie plebiscytu Nad nadaniem Chrystusowi tytułu Króla wydaje mi się niestosowny. Nie może być tak, aby jakaś demokratyczna większość lub mniejszość mogła decydować o tak ważnej sprawie. Byłoby to uwłaczające samemu Bogu. Autorzy apelu powinni to sobie dobrze przemyśleć.

Grzegorz Piotr Wysok


O referendum w sprawie Chrystusa Króla Polski

Wszystkie nadzieje (...) wiążę je z mocą nieśmiertelnego Króla wieków, którym jest (...) Król i Pan tego Narodu, któremu patronuje od tysiąca lat.
Kard. Stefan Wyszyński

Zmierzająca do przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego (Ustawa z dnia 14 marca 2003 r., art. 63) w sprawie nadania Panu Jezusowi przez Sejm RP tytułu Jezus Król Polski oraz w sprawie zmiany godła państwowego w zakresie: Orzeł Biały z koroną zamkniętą ośmioma pałąkami i zwieńczoną krzyżem, bez gwiazdek na ramionach jego skrzydeł.
Inicjatywie tej przewodniczy Ruch Obrony Rzeczpospolitej "Samorządna Polska", który sku¬pia liczne organizacje patriotyczne, stowarzyszenia, fundacje, wspólnoty i grupy modlitewne oraz wiele osób indywidualnych utożsamiających się z jego założeniami i celami. Nasz Ruch jest znany z licznych wystąpień i publikacji broniących interesu naszej Ojczyzny, tożsamego z niepodległością, praworządnością i z chrześcijańską tradycją, a także z inicjatywy budowy monumentalnego pomnika Jezusa Króla oraz z działań na rzecz Intronizacji.
Obecna inicjatywa, zmierzająca do przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum, została podjęta przez Ruch Obrony Rzeczypospolitej "Samorządna Polska" wskutek wyczerpania się wszystkich innych możliwych form prawnego domagania się od władz Państwa Polskiego pozytywnego załatwienia wnioskowanych spraw. Wcześniejsze bowiem starania osób prywatnych, organizacji społecznych, religijnych i politycznych o nadanie Panu Jezusowi tytułu: Jezus Król Polski oraz dotyczące odzyskania przez nasz Naród godła, które dawniej symbolizowało Polskę wolną, suwerenną i katolicką nie przyniosły dotąd żadnego skutku.
Aby zobligować Sejm Rzeczypospolitej do przeprowadzenia powyższego referendum z inicjatywy obywatelskiej, nasz wniosek w tej sprawie musi uzyskać poparcie co najmniej 500 tys. obywateli polskich uprawnionych do głosowania. Dlatego wszystkich naszych Rodaków, którzy pragną, aby nadrzędną władzą nad urzędami Państwa Polskiego była duchowa władza Jezusa Króla Polski, potwierdzona chrześcijańską symboliką godła Polski, wzywamy do powszechnej mobilizacji na rzecz zbierania podpisów poparcia dla zamierzonego referendum na kartach według załączonego wzoru oraz do szerokiej akcji uświadamiającej: jakie są cele tego referendum, co oznaczałby sprzeciw wobec tej inicjatywy, jakie będą konsekwencje głosów oddanych za lub przeciw Jezusowi Królowi.

W imieniu Ruchu Obrony Rzeczypospolitej "Samorządna Polska":

- Przewodniczący Ruchu Obrony Rzeczypospolitej "Samorządna Polska"
prof. dr hab. inż. Andrzej Flaga
- Wiceprzewodniczący Ruchu Obrony Rzeczypospolitej "Samorządna Polska"
prof. dr hab. inż. Stanisław Kasprzyk
- Prezes Stronnictwa "Polska Racja Stanu"
mgr Józef Kurecki

Ruch Obrony Rzeczypospolitej "Samorządna Polska"
ul. Golaśka 10/8,30-619 Kraków
tel. (0-12) 285 60 98
e-mail: referendum@op.pl

17 grudnia 2008

Trumna Rediviva!


Dwaj wypróbowani wyrobnicy pióra pp. Andrzej Brzeziecki i Krzysztof Burnetko popełnili 17 listopada 2004 roku na łamach żydowskiej gazety dla Polaków ("Gazeta Wyborcza") artykuł o znamiennym tytule "Rewolucja idzie"! Dlaczego jest to takie ważne? Czegóż dowiadujemy się z tego artykułu? Otóż panowie redaktorzy ujawniają w nim dotychczas starannie ukrywaną tajemnicę państwową III Rzeczypospolitej, a mianowicie fakt, że przy sławetnym Okrągłym Stole – gdy to agenci pana gen. Kiszczaka z obu stron barykady kładli podwaliny pod obecną formę "naszej młodej demokracji" ustalono m.in., że "trumna Romana Dmowskiego nie będzie odgrywała żadnej roli".

No proszę - żadnej roli! Cóż z tego - pojawienie się na scenie politycznej Ligi Polskich Rodzin złamało jakoby te solenne ustalenia dlatego właśnie "rewolucja idzie" nad czym boleją panowie Brzeziecki & Brunetko i biją na alarm.

Tak się składa, że 2 stycznia mija 70. rocznica śmierci ś.p. Romana Dmowskiego. Warto więc w tym czasie zastanowić się nad myślą i dorobkiem tego wielkiego syna naszego Narodu – twórcy idei wszechpolskiej i ojca niepodległej II Rzeczypospolitej – zwłaszcza, że jego "trumna" budzi nadal takie lęki wśród agentów, konfidentów, intelektualistów i innych autorytetów moralnych III RP.

Roman Dmowski urodził się w 1864 roku w rodzinie warszawskiego rzemieślnika (brukarza). Dzieciństwo i wiek młodzieńczy przypadł mu na okres popowstaniowych represji, które sparaliżowały rozwój polskiej kultury i myśli politycznej. Sytuacja międzynarodowa i wewnętrzna napawała pesymizmem, nie pozwalała żywić nadziei na przyszłość. Socjalizm i nihilizm zdobywający umysły inteligencji i moszczący drogi rewolucji dopełniały obrazu upadku. Rosnąca potęga zjednoczonych i odnoszących sukcesy Niemiec podobnie jak dzisiaj nie dawały Polakom szans na rozwój. Podział kraju między trzema państwami rozbiorczymi wydawał się trwały. W takich warunkach przyszło Dmowskiemu pracować i budować podstawy ideologiczne ruchu narodowego. Nie sposób w krótkim artykule przedstawić całego dorobku intelektualnego stworzonego przez pana Romana i Jego zasług dla odbudowy polskiej myśli politycznej w tym okresie. Dość powiedzieć, że polityka ta doprowadziła do:
1. Zatrzymania ofensywy socjalizmu
2. Konsolidacji Narodu w trzech zaborach
3. Uaktywnienia ekonomicznego Polaków
4. Wypracowania polityki, która w okresie I wojny nie dopuściła do zwycięstwa Niemiec, a w konsekwencji doprowadziła do odbudowy w 1918 r. Państwa Polskiego złożonego z trzech zaborów.

Ukoronowaniem dorobku politycznego Dmowskiego był jego udział w Konferencji Wersalskiej gdzie jako delegat polski walczył o jej granice zachodnie i złożył podpis pod Traktatem.

Mimo, że obóz narodowy posiadał w tym czasie "rząd dusz" nie udało się niestety narodowcom objąć władzy w kraju. Na przeszkodzie stanęły wpływy masonerii, socjalizmu i mniejszości narodowych. Roman Dmowski szczęśliwie nie dożył września 1939 i załamania się państwa, które odbudował. Obóz narodowy stał się obiektem totalnego niszczenia ze strony hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji. Po wojnie rządzący komuniści – często dziadkowie i ojcowie obecnych "elyt" III RP dokonali reszty fizycznie niszcząc narodowców a myśl polityczną Dmowskiego skazując na niebyt. Nienawiść ta trwa jak widzimy do dzisiaj skoro nawet przy Okrągłym Stole czyniło się odpowiednie tajne ustalenia.

Coś więc musi być naprawdę groźnego dla systemu w tej myśli twórcy Narodowej Demokracji skoro "policje jawne, tajne i dwupłciowe" sprzysięgły się aby ją blokować. Co to za myśl? Podstawową pracą pana Romana, w której zawarte są jego rozważania na temat narodu są wydane po raz pierwszy w 1903 r. "Myśli nowoczesnego Polaka". Wbrew niedouczonym krytykom czy raczej wrogom Dmowski jawi się w świetle tej pracy nie jako szowinista zamknięty na świat i bezkrytycznie wpatrzony w polskość lecz jako wnikliwy demaskator wad narodowych, które stanowią balast w naszej historii. Poznanie tych wad i próba ich przezwyciężenia oto program jaki stawiał swojemu pokoleniu. "Oby Polacy tak szybko uczyli się kochać Polskę jak szybko się deprawują" - pisał z goryczą. Podobnie jak Norwid dostrzegał w Polsce niedorozwój społeczny, niedosyt wykształcenia warstw społecznych czyli brak klasy średniej. Inne czynniki hamujące rozwój narodu to bierność będąca dziedzictwem historycznym znajdująca od czasu do czasu wyładowanie w postaci nieudanych zrywów powstańczych jakże często inspirowanych przez wrogów. Przysłowiowy słomiany zapał. To wszystko uzupełnione przez kompleksy wiodło i wiedzie Polaków jeśli nie ku zagładzie to przynajmniej nie pozwala odgrywać w świecie odpowiedniej do rangi potencjału roli. Dopiero na następnym miejscu lokuje się czynniki i zagrożenia zewnętrzne. "Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie, są one tym większe (...) im wyższy przedstawiam typ człowieka". Skąd ten imperatyw? "Z poczucia swej godności, która zabrania człowiekowi kraść lub żebrać, nie pozwala mu również korzystać z dóbr narodowych nie dokładając do nich nic od siebie, nie pracując nad ich pomnożeniem i nie biorąc udziału w ich obronie". Bogactwo narodu jest więc podstawą rozwoju jednostki. Ta sama zasada działa w stosunku do innych narodów. "Naród nasz korzystał ciągle z doświadczeń i zasobów duchowych (...) innych ludów (...) Czyż szlachetna duma narodowa nie nakazuje nam dążyć do wyniesienia swego narodu na tak wysoki szczebel cywilizacji ażeby od nas brano w przyszłości, tak jak myśmy brali (...) Czy to nie jest najlepiej pojęty obowiązek względem ludzkości?"

W tak pojętej idei narodowej wolnej od ksenofobii, ale zarazem pełnej godności widział Dmowski motor modernizacji. Takie zadanie czeka i nasze pokolenie. Nacjonalizm jako czynnik pobudzający cel, wykrzesujący społeczną dynamikę musi budzić i budzi do dziś strach naszych przeciwników. Inna lekcja jaką czerpiemy z Dmowskiego to rozumny stosunek do otaczającego nas świata, to poznanie i zrozumienie mechanizmów rządzących polityką, to przyjęcie twardych zasad geopolitycznej gry. I jeszcze jedno najważniejsze – polityka polska musi być wolna od wpływów zewnętrznych. Obojętnie czy będzie to jaka bądź międzynarodówka, masoneria, agentura obca czy nawet wpływ Watykanu. To nie kto inny jak Dmowski potrafił w roku 1915 podczas audiencji w Rzymie wypowiedzieć w twarz ówczesnemu sekretarzowi stanu Stolicy Apostolskiej kardynałowi Gasparri "nie" - gdy ten namawiał go do zmiany polityki na proniemiecką i drwił z polskich aspiracji niepodległościowych (zrobił to mimo, że sam był i pozostał katolikiem). Postulat ten jest szczególnie ważny dziś gdy polityka Watykanu wskazuje na dziwną uległość wobec wrogów cywilizacji łacińskiej i diabolicznej Unii Europejskiej. Tej odwagi sądów i działania musimy się uczyć od Dmowskiego!

Rewolucja idzie! - drżą przedstawiciele rządzących nami elit. Czy drżą słusznie czas pokaże. Wydaje się jednak, że idea narodowa zaczyna odgrywać w Polsce coraz większą rolę. Stało się tak z kilku powodów po pierwsze myśl Dmowskiego zachowuje nadal swoją atrakcyjność. Pomimo upływu lat, zmian w świecie, wrogiej propagandzie czytając prace twórcy idei narodowej znajdujemy w nich nadal świeżość poglądów. Dmowski okazuje się przerastać swoje pokolenie! Po drugie wyzwania jakie narzuca świat Polakom są podobne do tych z początków ubiegłego wieku. Po trzecie wreszcie znaleźli się ludzie, którzy mimo represji i wbrew modom przechowali dorobek ideowy pana Romana – co więcej umieli zaszczepić go młodemu pokoleniu. Dziś u progu 2009 roku radujmy się więc ze strachu naszych wrogów, róbmy swoje. Byle być kolejnym szczeblem w sztafecie pokoleń inspirowanych myślą pana Romana.

Grzegorz Piotr Wysok

16 grudnia 2008

Informacja


15 grudnia 2008 r. w Lublinie zawiązał się Społeczny Komitet Obchodów 70. Rocznicy śmierci Romana Dmowskiego.
W skład Komitetu weszli w kolejności alfabetycznej przedstawiciele następujących organizacji:

- Akcja Katolicka
- Katolickie Stowarzyszenie "Civitas Christiana"
- Klub Inteligencji Katolickiej
- Klub Myśli Politycznej "Vade Mecum"
- Liga Obrony Suwerenności
- Liga Polskich Rodzin
- Narodowe Odrodzenie Polski
- Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych
- Prawica Rzeczypospolitej
- Stowarzyszenie Harcerstwa RP "Zawisza"
- Stowarzyszenie Narodowe im. Romana Dmowskiego
- Stowarzyszenie Pomocy Repatriantom
- Stowarzyszenie Represjonowanych w Stanie Wojennym
- Stowarzyszenie Żołnierzy Oddziałów Partyzanckich WiN Okręgu Lubelskiego
- Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół"
- Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe
- Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej
- Związek Obywatelski

3 stycznia 2009 r. odbędzie się Msza Św. w Kościele o. Jezuitów (ul. Królewska 9, godź. 15.00) w intencji twórcy i przywódcy ruchu narodowego oraz sesja w Trybunale Koronnym połączona z występami artystycznymi w wykonaniu młodzieży szkół licealnych.

Przewiduje się utworzenie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Romana Dmowskiego w Lublinie.

Redakcja Biuletynu

15 grudnia 2008

Spotkanie opłatkowe w Lublinie


14 grudnia 2008 r. (niedziela) o godź. 17 w sali I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Staszica w Lublinie miało miejsce spotkanie opłatkowe narodowców zorganizowane przez Redakcję Biuletynu.

Obecnych było ponad 50 osób, m.in. p. dr Anna Łobaczewska, dr Maria Sendecka oraz przewodniczący LPR Mirosław Orzechowski, który dokonał ciekawej prezentacji najnowszych wydarzeń w Polsce ze szczególnym podkreśleniem konieczności szerokiego poparcia dla inicjatywy tworzenia w województwie lubelskim silnej formacji narodowej.
Nie przybyła niestety mimo zapowiedzi - p. prof. Anna Raźny z Krakowa.

W trakcie spotkania odbyły się wybory władz oddziału lubelskiego LPR. Funkcję prezesa objął p. Grzegorz Wysok, znany w środowisku lubelskim narodowiec, działacz podziemia, internowany w stanie wojennym, organizator akcji "Nie dla Unii Europejskiej" w Lublinie, historyk, doktorant KUL. Jego zastępcą został Kol. Adam Leks, do Zarządu weszli też: p. Ryszard Milewski (sekretarz), Czesław Kloc, Anna Łobaczewska, mec. Elżbieta Zimecka i Mieczysław Waręcki. Kol. Witold Bałażak zaprezentował program LPR oraz stanowisko stronnictwa wobec spraw fundamentalnych. Mirosław Orzechowski pytany m.in. o ewentualne koalicje wyborcze podkreślał, ze Liga Polskich Rodzin jest otwarta na każde porozumienie, które uszanuje i zaakceptuje fundamenty ideowe programu LPR. Zebrani złożyli sobie życzenia dalszej wytrwałości w niełatwej, z zarazem bezinteresownej pracy dla Polski.

Spotkanie zakończyło się licznymi pytaniami i dyskusją. Kol. Grzegorz Wysok w gronie autorów i współpracowników pisma dokonał również podsumowania mijającego roku z punktu widzenia rozwoju gazety.
Bezpłatnie rozdawano prasę oraz narodowe naklejki.

Tadeusz Zieliński
(tekst + zdjęcia)

__________

Fotoreportaż:







4 grudnia 2008

Ogłoszenie


Zapraszam na spotkanie poświęcone obecnej sytuacji politycznej z p. prof. Anną Rajny i p. Mirosławem Orzechowskim, byłym viceministrem Edukacji połączone z opłatkiem narodowców.

I Liceum Ogólnokształcące im. S. Staszica w Lublinie, Al. Racławickie 26
Niedziela, 14 grudnia 2008 r., godź. 17.00

Grzegorz Piotr Wysok

3 grudnia 2008

Zamkniecie grudniowego numeru


Numer zamknięto 3.12.2008 r.
Serdecznie zapraszam do lektury kolejnego numeru mojego "Biuletynu", który ukaże się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.

Grzegorz Piotr Wysok

2 grudnia 2008

Oświadczenie


Źródło: "Gazeta Wyborcza"
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,6029294,Lublin__Sledztwo_w_sprawie_plyt_z_faszystowskimi_tresciami.html

Lublin. Śledztwo w sprawie płyt z faszystowskimi treściami

Płyty CD z treściami faszystowskimi i rasistowskimi znalazła ABW podczas przeszukań w kilkunastu miejscach na Lubelszczyźnie i Śląsku. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lublinie - poinformowała w piątek rzeczniczka lubelskiej Prokuratury Okręgowej Beata Syk-Jankowska.
"Na płytach są piosenki w języku polskim i angielskim, ich słowa są rasistowskie i propagują faszyzm. Symbole faszystowskie są także na okładkach płyt" - powiedziała Syk-Jankowska.
Sprawa zaczęła się w lutym ubiegłego roku, gdy płyty CD z treściami faszystowskimi znaleziono w nieodebranej na poczcie paczce adresowanej do mieszkańca Lublina. Prokuratura ustaliła, że takie płyty wysyłane były także do Wielkiej Brytanii. Postępowanie zostało zawieszone, lubelska prokuratura zwróciła się o pomoc do brytyjskich organów ścigania i czekała na ich ustalenia.
W październiku tego roku materiały z Wielkiej Brytanii trafiły do Lublina i prokuratura wznowiła śledztwo. Zleciła ABW przeszukania o osób, które były zamieszane w rozsyłanie płyt.
ABW znalazła "duże ilości" płyt w czwartek podczas przeszukań w 14 miejscach - w Lublinie, na Lubelszczyźnie i w jednym na Śląsku.
"Śledztwo nadal toczy się w sprawie. Nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów" - dodała Syk - Jankowska.
Za publiczne propagowanie faszyzmu lub nawoływanie do nienawiści na tle rasowym art. 256 kodeksu karnego przewiduje karę do 2 lat więzienia.

PAP

Lublin, 05.12.2008


Źródło: "Dziennik Wschodni"
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081205/LUBLIN/629732418

ABW znalazła płyty z faszystowskimi piosenkami

Agenci lubelskiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszukali 14 mieszkań. Znaleźli płyty z piosenkami o faszystowskiej i rasistowskiej wymowie.
ABW działała na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Lublinie, która od lutego prowadzi śledztwo w sprawie rozpowszechniania faszystowskich treści. Wówczas na adres mieszkańca Lublina nadeszła paczka. Nie została jednak odebrana. Przesyłkę otworzyli pocztowcy. Znaleźli płyty CD z faszystowskimi utworami.
Okazało się, że takie same płyty zostały wysłane do Wielkiej Brytanii. Prokuratura wystąpiła do brytyjskich organów ścigania o podzielenie się swoimi ustaleniami. Odpowiedz nadeszła kilka tygodni temu. Dzięki tym informacjom udało się ustalić adresy osób, do których na Lubelszczyźnie mogły trafić podobne płyty.
Do przeszukań doszło w czwartek. Agenci wkroczyli do 13 mieszkań na Lubelszczyźnie i jednego na Śląsku. Znaleźli kolejne płyty z piosenkami w języku polskim i angielskim, które propogowały faszyzm.
- Na okładkach płyt były symbole faszystowskie - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Prokuratura do tej pory nie postawiła nikomu zarzutu. Przed sądem może postawić tylko tego, komu udowodni publiczne propagowanie faszymu. Grozi za to do dwóch lat więzienia.

ER

Lublin, 05.12.2008


Źródło: "Kurier Lubelski"
http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-64810.html

ABW na tropie faszystów

Kilkanaście mieszkań przeszukali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W czasie akcji natrafiono na płyty CD z treściami faszystowskimi i rasistowskimi.
Przeszukań dokonano w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Lublinie. W czasie akcji funkcjonariusze ABW weszli do mieszkań na Lubelszczyźnie i Śląsku. Na płytach z nazistowskimi okładkami były rasistowskie piosenki w językach polskim i angielskim.
- Nagrania te propagują faszyzm - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Śledztwo w sprawie nazistowskich nagrań zaczęło się w lutym tego roku. Wówczas w paczce adresowanej do mieszkańca Lublina natrafiono na rasistowskie płyty. W czasie śledztwa ustalono, że takie same nagrania były wysyłane do Wielkiej Brytanii. Na razie nikomu nie postawiono żadnych zarzutów. Za publiczne propagowanie faszyzmu grozi kara do 2 lat więzienia.

WIT

Lublin, 06.12.2008


Oświadczenie

W dniu 26 listopada 2008 r. został zatrzymany jeden z naszych przyjaciół. Do lubelskiego lokalu NOP weszli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy wprawdzie się wylegitymowali, jednak nie przedstawili żadnego nakazu sądowego lub prokuratorskiego. Jako uzasadnienie podano konieczność przesłuchania w charakterze świadka w związku z prowadzonym postępowaniem z art. 256 k.k. (sprawa nr RSD 4/08).

Nazajutrz nasz Kolega został przesłuchany przez funkcjonariuszy katowickiej delegatury ABW. Oficjalnym powodem miała być informacja operacyjna, że na posesji przy ul. Karłowicza 1 znajduje się "duża ilość materiałów z treściami faszystowskimi". Oczywiście żadnych takich rzeczy w toku przeszukania nie stwierdzono. Zważywszy na datę należy podkreślić, że wydarzenia te miały miejsce na początku długiego cyklu pracy nad blogiem Kol. Grzegorza Wysoka, dlatego w tej sytuacji staje się oczywiste, że przesłuchanie w tym terminie bez przygotowania konkretnych zarzutów i stosownych dokumentów miało charakter wyraźnie represyjny i naruszało zasady demokracji.

Przesłuchany został członek legalnie działającej partii opozycyjnej, bez jakiegokolwiek poważnego uzasadnienia. Wprawdzie został poinformowany, że wezwanie w charakterze świadka jest bezpośrednio związane z prowadzonym przez katowicką prokuraturę śledztwem w sprawie "produkcji flag, naszywek, płyt CD i innych gadżetów nazistowskich" to co ciekawe, jedyny okazany przez funcjonariuszy egzemplarz prawicowego magazynu Sojuszu Prawdy pt. "Zjednoczony Front" wydany został w Wodzisławiu Śl. w połowie 2002 r. co pozwala zasadnie przypuszczać, że sprawa została "ustawiona" zważywszy, iż zbliża się rok 2009. Jest to po prostu próba uniemożliwiania naszemu Koledze prowadzenia dalszej działalności politycznej.

Tak więc nasz przyjaciel, którego narodowe poglądy są od dawna znane przesłuchany zostaje z marszu, przed okresem świąteczno-noworocznym oraz przez ponad sześć godzin bez jakichkolwiek powodów trzymany w pokoju bez możliwości kontaktu z kimkolwiek. Jest to jawne i brutalne naruszanie praw człowieka i obywatela, o które to prawa podobno tak się troszczy nasze "demokratyczne" państwo.

W związku z opisanym zajściem wyrażamy oburzenie i domagamy się stosownego zadośćuczynienia za wyrządzone mu szkody moralne.

Maciej Szymański
Robert Szczęśniak

1 grudnia 2008

Gwiazda pięcioramienna


SYMBOLE WROGA
Gwiazda pięcioramienna

Zbliża się "gwiazdka" więc tym razem będzie o gwiazdach, a konkretnie o pentagramach.

Symbol ten jest ulubionym znakiem okultystów, satanistów a zwłaszcza masonów. Jako pierwsi zaczęli przypisywać mu nadzwyczajne znaczenie pitagorejczycy - tajna i tajemnicza organizacja w starożytnej Helladzie. Pentagramu odwróconego ("rogami" do góry) używają w swych obrzędach czciciele Szatana - głowa kozła wpisana w gwiazdę.

Wolnomularze, którzy również upodobali sobie ten symbol, często umieszczają go na swych dokumentach, pieczęciach, strojach rytualnych oraz przy dekoracji lóż. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, iż nie bez kozery gwiazda pięcioramienna znalazła się na fladze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej - pierwszego kraju, który realizować począł ideały "braci fartuszkowych" i których "ojcem założycielem" byli co do jednego masoni. Od tego czasu - co znamienne - prawie wszystkie republiki w Ameryce Łacińskiej i w Europie przyjęły jako element swojego godła właśnie pięcioramienną gwiazdę. Związek Sowiecki nie stanowi tu wyjątku. Rewolucjoniści - poczynając od Mazziniego i Garibaldiego a na Leninie, Trockim i Fidelu Castro kończąc, również używali tego znaku. Flaga Zjednoczonej Europy (V.E) - tworu niewątpliwie masońskiego - komponuje się z 12 pięcioramiennych gwiazdek. Jest coś perwersyjnie przewrotnego w wykorzystaniu w tym wypadku tego właśnie symbolu. Otóż jak głosi objawienie św. Jana Apostoła - Matka Boża ma "wokół głowy koronę z gwiazd dwunastu" (Ap. XII.1). Czyżby więc było to świadome nawiązanie do Apokalipsy i próba wydrwienia chrześcijańskiego przesłania? Św. Augustyn nazywa przecież Diabła "małpą Pana Boga"...

Znamienne jest, że pięcioramienne gwiazdy widnieją również w emblematach organizacji międzynarodowych, że wymienię tylko Stowarzyszenie Esperantystów, które propaguje dla wszystkich narodów wspólny sztucznie utworzony język.

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, wśród życzeń należałoby wymienić by w naszym życiu świeciła nam Betlejemska Gwiazda (nie blask satanistycznego pentagramu).

"Gwiazdo świeć - kolędo leć!"

Grzegorz Piotr Wysok

30 listopada 2008

Wildstein show


Wildstein show
FELIETON ADAMA LEKSA

Oglądając któryś już z rzędu program pt. "Bronisław Wildstein przedstawia" w reżymowej TVP1 byłem niemym uczestnikiem sądu jaki się odbywał nad dawnymi "kultowymi" serialami w rodzaju "Stawki większej niż życie" czy "Czterej pancerni i pies". Prowadzący ten program za pomocą pytań zadawanych swoim gościom starał się nam udowodnić, że wymienione seriale w swoim przekazie były fałszywe, że tendencyjnie przekazywały polską historię - w ten sposób wypaczając widzowi osąd dziejów.

Wszystko to prawda! Nie mam zamiaru się z tym spierać! Myślę że i większość normalnych nie związanych z tamtym systemem ludzi też się z tym chętnie zgodzi. Ale nie o to chodzi, bowiem "brat" Bronisław Wildstein w którymś to już z kolei programie zajmuje się wyważaniem otwartych drzwi. Drąży tematy stare jak świat i dawno już przebrzmiałe nie imając się współczesnych mających niewątpliwie na nas większy wpływ.

Przypomina mi to scenę z tresury psów obronnych. Mianowicie cudacznie ubrany pozorant w trakcie zainscenizowanej walki z psami, w której te go wściekle gryzą, w odpowiednio przygotowany do tego kombinezon, nagle go zrzuca. I co się wtedy dzieje? Ano to, że psy zamiast dalej ścigać pozoranta, z zajadłością rzucają się na ów nic nieznaczący łachman - gałgan, człowieka zostawiając w całkowitym spokoju.

Takim ci właśnie dziennikarzem "śledczym" jest Bronisław Wildstein! Tropi tam wroga gdzie go dawno już nie ma a znalazłszy po nim jakiś ślad w postaci bielizny osobistej, tryumfalnie go przed sobą obnosi. Koncentruje się na miejscu kradzieży a nie widzi obok złodzieja, który bezpiecznie z łupem uchodzi. Ponadto nie dostrzega albo nie chce dostrzec, że osobnicy, którzy kiedyś kręcili PRL-oidalne gnioty w całkowitym spokoju dalej zatruwają nadwiślańskie umysły.

Aby nie być gołosłownym podam tutaj przykład małżeństwa Walterów rzeczywistych czy rzekomych właścicieli TVN - najbardziej chyba dzisiaj zaawansowanego w uprawianiu kłamstwa i sianiu dezinformacji, telewizyjnego ośrodka w Polsce. Dlatego wobec tych przedstawionych przeze mnie faktów w programie telewizyjnym prowadzonym przez „brata” Bronisława Wildsteina nie widzę uczciwej chęci zmierzenia się z prawdą tylko tak rozpowszechnioną u nas sztukę bicia piany. Odwaga zaś i bezkompromisowość w nim prezentowana ma dużo wspólnego z odwagą osobnika kopiącego martwego psa. Ponadto uważam, że współcześnie kręcone filmy wcale nie są wolne od wad tak bezlitośnie obnażanych przez Wildsteina w PRL-owskich filmach. Myślę, że ich czas równie szybko przeminie jak ich wcześniejszych pierwowzorów i spotka je typowy los będący udziałem wszystkich lewackich "dzieł" - wylądują na śmietnisku historii!

Adam Leks

28 listopada 2008

Strzały znikąd


Strzały znikąd
FELIETON ADAMA LEKSA

W spokojną niedzielę 23 listopada rozeszła się hiobowa wieść, że pojazd wiozący prezydenta Kaczyńskiego po Gruzji został ostrzelany przez nieznanych sprawców. "Niezależna " prasa w tym wydarzeniu zaraz dopatrywała się roboty osetyńskich separatystów popieranych przez Rosję.

Nie byłbym tego taki pewny! Całkiem możliwy bowiem jest przypadek że jakiś zapóźniony gruziński rezerwista w wojennej gorączce mógł do Kaczyńskiego wystrzelić. W swoim postępowaniu byłby podobny do strzelca Franciszka Dolasa z filmu "Jak rozpętałem II wojnę światową" który też strzelał do niemieckiego generała biorąc go za wrogiego dywersanta. Być może ów gruziński wojak nie znając szlachetnych intencji, naszego prezydenta względem narodu gruzińskiego i całej postępowej ludzkości w ogóle, wziął go za rosyjskiego szpiona i sabotażystę. Znamienny jest przy tym refleks jakim się wykazał amerykański agent i prezydent Gruzji w jednej osobie Michał Saakaszwili.

Wiedząc a może czując, że nad jego prezydenturą wisi już napis "Mane, tekel, fares" , czym prędzej udał się do Kaczyńskiego aby pogratulować mu cudownego ocalenia, pewnie z wyroku niebios. My także do tych gratulacji się przyłączamy jednocześnie napominając go do większej ostrożności słowami Józefa Szwejka "Juścić taki wielki pan to może sobie na taką jazdę automobilem pozwolić i nie wie jak to się może nieszczęśliwie skończyć".

Adam Leks

27 listopada 2008

Odszedł wielki przyjaciel Polski


17 listopada w wieku 83 zmarł w Toronto (Kanada) dr Wiktor Poliszczuk - Ukrainiec, człowiek zasługujący na miano "sprawiedliwego wśród narodów świata".

Urodził się 10 października 1925 r. w Dubnie na kresach II Rzeczypospolitej. Ojca - prawosławnego Ukraińca bolszewicy rozstrzelali jako wroga ludu w 1940 roku. Matkę (Polkę) wraz z dziećmi wywieźli do Kazachstanu. Wrócił do Polski w 1946 roku gdzie ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim. Został adwokatem. Tytuł doktora uzyskał za pracę "Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dymitro Doncewa". W 1981 roku wyemigrował do Kanady. Był autorem wielu prac naukowych i publicystycznych poświęconych szowinizmowi ukraińskiemu w okresie II wojny, zbrodniom OUN-UPA, SS-Galizien, Akcji Wisła i innych. Bronił sprawy polskiej, ale i ukraińskiej gdyż nie mógł pogodzić się z faktem, że współczesna Ukraina buduje swoją tożsamość na mordach i zbrodni. Uważał, że pojednanie naszych narodów może nastąpić tylko na bazie prawdy, narażał się diasporze ukraińskiej ale i lobby pro-banderowskiemu wśród Polaków. Starano się go dyskredytować, zastraszać, przemilczano Jego dorobek naukowy.

Dzisiaj gdy wreszcie można nieco więcej pisać i mówić na temat ludobójstwa na Polakach dokonanych przez banderowców będzie nam brakowało tego wielkiego przyjaciela Polski, szermierza prawdy i orędownika pojednania na jej gruncie. Pozostaje nam Jego dorobek naukowy niestety trudno dostępny. Warto wydawać i propagować Jego dzieła.

Cześć Jego pamięci!

Grzegorz Piotr Wysok


"Zamazują prawdę o ludobójstwie"

- Jak Pan ocenia przebieg oficjalnych obchodów 60 rocznicy rzezi dokonanej przez OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia, a szczególnie wystąpienie prezydenta Kwaśniewskiego w Porycku?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Obchody oficjalne po części zamazują prawdę o tym ludobójstwie. Kwaśniewski dopuścił się przy tym obrazy ludności polskiej Wołynia, powtarzając za Pawłem Smoleńskim z "Gazety Wyborczej", że "również Polacy mordowali Ukraińców tylko dlatego, że byli oni Ukraińcami", co można odczytać, że obie strony - polska i ukraińska, winne są w równej mierze zbrodni rzekomego bratobójstwa. Ani on, ani Kuczma swymi postawami nie dowiedli, iżby rozumieli, że w czasie masakry na Wołyniu w 1943 r. nie było "strony ukraińskiej", a była tylko "strona banderowska" i to ona, a nie naród ukraiński, winna jest zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej.

- Rzeź Polaków odbywała się także na innych terenach Kresów, nie tylko na Wołyniu?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Jest to rezultat socjotechniki po mistrzowsku uprawianej przez nacjonalistów ukraińskich: skoro nie można uniknąć problemu mordów na Polakach, to przynajmniej zawęźmy go do Wołynia. O mordach na ludności polskiej w Halicji dziś prawie nic się nie mówi. Tymczasem organizatorami tego ludobójstwa byli haliczanie z OUN Bandery, z batalionów Nachtigall i Roland, którzy stanowili trzon UPA i z których składała się "Służba Bezpeky" OUN Bandery. Pierwsze sotnie UPA tworzyli ochotnicy z Halicji, natomiast sotnie z Wołynia w zasadzie tworzone były w drodze pozaprawnej "mobilizacji" do UPA. Myślę, że wobec zbliżającej się 60. rocznicy mordów, których kulminacja przypada w 1944 roku, Kresowianie z Halicji nie pozwolą zapomnieć o swych ofiarach, które padły z rąk banderowców.

- Na ile szacuje Pan Doktor liczbę polskich ofiar UPA w czasie całej masakry na Kresach Wschodnich?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Na Wołyniu w 1943 roku z rąk banderowców zginęło co najmniej 60.000 Polaków. Masowe mordy na Polakach w Halicji rozpoczęły się w 1944 roku, a były one nawet bardziej drastyczne, bo było tam więcej małżeństw mieszanych polsko-ukraińskich, w następstwie czego były nierzadkie przypadki mordowania polskiego rodzeństwa, a nawet rodziców. Liczba ofiar polskich w Halicji jest nie mniejsza niż 60.600. Razem więc na Wołyniu i w Halicji z rąk banderowców padło minimum 120.000 Polaków.

- Większość historyków ukraińskich oraz spora część polskich relatywizuje winę OUN-UPA lub wręcz określa ją jako formację narodowo-wyzwoleńczą. A jak Pan Profesor to ocenia?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Wbrew stanowisku przyjętemu w 1994 r. w Podkowie Leśnej, OUN-UPA nie była formacją narodowo-wyzwoleńczą narodu ukraińskiego, gdyż nie miała mandatu tego narodu. Owszem, OUN Bandery dążyła do powołania do życia państwa ukraińskiego, ale państwa typu faszystowskiego Ukraińcy sobie nie życzyli. UPA nie była formacją powstańczą bowiem składają się one wyłącznie z ochotników. Już w maju 1943 roku w 50%, a pod koniec tego roku w 90% UPA składała się ze "zmobilizowanych" terrorem.

- Ukraińscy szowiniści utrzymują, że polskie podziemie mordowało cywilną ludność ukraińską. Jak Pan ustosunkowuje się do tego?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Z rąk broniących się Polaków mogło paść na Wołyniu nie więcej niż 600 Ukraińców niezwiązanych ze strukturami OUN-UPA, a w Halicji, gdzie działała AK, nie więcej jak 1800. Pamiętać przy tym należy, że ofiarą nie jest napastnik zabity w trakcie obrony. Większość ofiar ukraińskich z rąk polskich, odnosi się do powojennych terytoriów Polski, na których OUN usadowiła we wsiach ukraińskich oddziały UPA tworząc w nich tzw. "Samoobronne Kuszczowe Oddziały". Zarówno polskie podziemie, jak i państwo polskie miały prawo i obowiązek likwidacji utworzonych na jego terenie struktur, zmierzających do oderwania jego terytoriów. W toku tej likwidacji z rąk polskich padła nieokreślona liczba niezwiązanej z OUN-UPA ludności ukraińskiej, czego nie można było uniknąć, ale winę za te ofiary ponosi OUN Bandery. Przy tej okazji wskazać należy na nieznany nauce polskiej fakt mordów masowych dokonywanych na ludności ukraińskiej przez bojówki OUN, szczególnie przez "Służbę Bezpeky". W latach 1942-1950 z rąk banderowców na Wołyniu i w Halicji zginęło co najmniej 80.000 Ukraińców. W książce "Gwałt na prawdzie o zbrodniach OUN Bandery" (Toronto, 2003 r.) opublikowałem ponad 5.000 nazwisk tych ofiar. Już samo to pozbawia OUN-UPA podstaw do określania się jako formacja narodowo-wyzwoleńczą.

- Nacjonalizm ukraiński stanowi groźną zorganizowaną siłę nie tylko w Polsce i na Ukrainie, ale o zasięgu międzynarodowym. Skąd wynika jego siła?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Jego siła wynika z dwóch źródeł: (1) z zasad ideologicznych i założeń programowych OUN, które szczegółowo opisałem w swych pracach; (2) ze strategii Zachodu, szczególnie USA wobec Rosji i Ukrainy. Od roku 1946 Zachód wykorzystywał nacjonalistów ukraińskich do prowadzenia "zimnej wojny" przeciwko ZSRR, a po jego upadku do oderwania Ukrainy od Rosji. Temat jest wart odrębnego omówienia. Tutaj wskazać tylko należy, że prócz nacjonalistów w narodzie ukraińskim nie ma sił zdecydowanie antyrosyjskich, więc Zachód, gdy chodzi o Ukraińców, może liczyć tylko na nacjonalistów ukraińskich w realizacji swej strategii, a sprzymierzeńców nie wypada nazywać zbrodniarzami. Na tej fali nacjonaliści ukraińscy, szczególnie banderowcy, podnoszą głowę w Polsce i na Ukrainie, wchodzą do bloku politycznego Wiktora Juszczenki, stawiają pomniki organizatorom i wykonawcom ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej, trwa heroizacja zbrodniarzy.

- Jeszcze niedawno marginalne, dziś wpływy szowinistów ukraińskich objęły całą Ukrainę. Widzimy wznoszenie pomników mordercom z UPA, pełne antypolskiego jadu i kłamstw - podręczniki historii. Jakie są przyczyny tej ofensywy i jakie niesie ona ze sobą skutki dla stosunków polsko-ukraińskich?

Dr Wiktor Poliszczuk.: Na Ukrainie istnieją jedynie szczątkowe partie ideologiczne: Komunistyczna Partia Ukrainy oraz banderowcy występujący pod nazwą Kongres Ukraińskich Nacjonalistów. Oni przy pomocy Juszczenki weszli do parlamentu, a ich przywódczyni Sława Stecko za zgodą Rządu Ukrainy została pochowana na Bajkowym Cmentarzu. Pozostałe partie mają charakter instrumentalny, powołane są jedynie po to, by - jak u Kuczmy - walczyć o władzę, a zdobytą utrzymać. Te partie, w zależności od potrzeb politycznych, mogą tolerować, a czasem nawet popierać ruchy skrajnie nacjonalistyczne. Znajomość założeń programowych nacjonalizmu ukraińskiego pozwala na wniosek, że istnienie i działalność jego struktur (w Polsce występują one pod firmą Związku Ukraińców w Polsce, chodzi o jego ZG, a nie o rzesze członkowskie, jak też Bractwo UPA) stanowi zagrożenie dla pokoju w Europie. Zgodnie z tymi założeniami w skład państwa ukraińskiego mają wejść terytoria o pow. ok. 600.000 km pozostające poza granicami dzisiejszej Ukrainy (której obszar wynosi właśnie 600.000 km, a gdy chodzi o Polskę, są to tereny Podlasia, szeroko pojętej Chełmszczyzny, Nadsania i Żemkowszczyzny o łącznej powierzchni ok. 19.500 km. Chodzi też o terytoria słowackie, białoruskie, rosyjskie, mołdawskie, rumuńskie. Od tych zasad ideologicznych i założeń programowych nacjonalizm ukraiński nigdy nie odszedł, ich znajomość pozwala sobie uzmysłowić zagrożenie dla pokoju z jego strony. Niestety, nauka polska do dziś lekceważy te najważniejsze elementy nacjonalizmu ukraińskiego, nie ma na ten temat opracowań historyków polskich.

- Dziękuję za rozmowę.

Wywiad z dn. 30.10.2003, autoryzowany

25 listopada 2008

Przerażające bluźnierstwa w internecie bezkarne


Na jednym z portali (którego ze zrozumiałych względów nazwy nie podaję) można oglądać filmy przedstawiające bezczeszczenie Najświętszego Sakramentu. Dwudziestoletni autor kilkudziesięciu filmików mówiący łamaną angielszczyzną bezcześci Hostię, kroi Ją skalpelem, nakłuwa szpilkami, przypala papierosami, gotuje, krzyżuje. Łącznie znieważa na kilkadziesiąt sposobów. Zdobywa Ją przystępując do Komunii (rozdawanej na rękę) co również widać na filmie.

Nie powiodły się działania amerykańskich internautów próbujących zablokować filmy zwyrodnialca. Stało się tak mimo, że na serwisie internetowym zabronione jest umieszczanie nagrań obrażających innych ludzi. W obronie bluźniercy stanęły tzw. "autorytety moralne". Z internetu usuwane są wyłącznie filmy obrażające żydów i muzułmanów. Katolików obrażać można, a nawet jest to w modzie. Módlmy się o opamiętanie dla bluźnierców.

Grzegorz Piotr Wysok

24 listopada 2008

Ludzie listy piszą...


- Original Message -
Sent: Thursday, November 27, 2008 13:12 PM
Subject: list

Szanowny Panie Redaktorze!

Myśl o podzieleniu się z Panem swoimi refleksjami zrodziła się u mnie niemal natychmiast, gdy zaintrygowany tytułem krótkiego artykułu pt. "Plusy dodatnie i ujemne prezydenta Kaczyńskiego" zapoznałem się z jego treścią jeszcze na spacerze.

Pomijam w tym momencie całkowitą miernotę i płyciznę wszelkich komentarzy na temat bieżącej sytuacji politycznej w wiodących mediach. Ale rozgoryczenie rośnie, gdy taki sam niezrozumiały bełkot - a przynajmniej świadome zaciemnianie sytuacji - uprawiają środowiska (przynajmniej z nazwy) narodowe, katolickie czy patriotyczne. Stąd moje uznanie dla Pańskich publikacji, w których dość dosadnie rozprawia się Pan z cynizmem opinii prezentowanych przez braci Kaczyńskich. Ci kreowani przez Radio Maryja "eksperci od spraw wszelkich" wciskają od pewnego czasu poczciwym słuchaczom RM i czytelnikom "Naszego Dziennika" bardzo specyficzną wizję przyczynowo-skutkową dzisiejszej rzeczywistości. Zaznaczam, że nie jestem stałym odbiorcą wspomnianych wyżej mediów, ale od czasu do czasu zaznajamiam się z poglądami tam prezentowanymi. Na Jarosława Kaczyńskiego zwróciłem uwagę jakiś czas temu, gdy w jednej z audycji RM z całą powagą przekonywał słuchaczy, że jedyną alternatywą dla liberalnej Platformy jest Prawo i Sprawiedliwość. I oto kilka dni temu, podczas jazdy samochodem i mimowolnego przeskakiwania po kanałach jego zacny brat po raz kolejny zapewnił, że Polska nie będzie przeszkodą w ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. A wszystko powtarzane było po wielokroć, do tego każda myśl obficie polewana gęstym patriotycznym sosem, w którym sformułowanie "dobro Polski" pojawiało się niemal w każdym zdaniu.

Całe szczęście dramatyczne losy szukania układu w układzie przyniosły wreszcie szokujący wynik w postaci odkrycia, jaki układ zamelinował się w PiS-ie. Zaczęło się od wyrzucenia z rządu szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, protegowanego prezydenta Kaczyńskiego i ministra Zbigniewa Ziobry. Układ wspierał również Krzysztof Krauze, jedyny biznesmen ceniony przez głównego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego oraz zaufany Kaczorów prezes PKO Jaromir Netzl. Do dziś nic nie wiemy na temat powiązań z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem, którzy na tle walki z układami zostali szybko wykopani z koalicyjnego raju na zgniłozieloną trawkę. Mijały kolejne lata, a nie osądzono żadnej mendy rozgrabiającej kraj po 1989 r., a przecież w powoływaniu kolejnych służb tropiących popleczników oligarchii i sprawności podsłuchowej PiS osiągnął światowy poziom. W zamian za ślepotę na hasanie na wolności Balcerowiczów i Lewandowskich, partia Kaczyńskich rzuciła Polakom na rybkę trochę patriotycznego oddechu przez piłsudczykowsko-chadecki filtr bezpieczeństwa, aby Polacy nie zarazili się wyklętym nacjonalizmem. Odbyło się parę defilad, potrząsano szabelką Berlinowi (żeby się w końcu z nimi pogodzić), a w przemówieniach PiS-owskich prominentów odmieniało się patriotyzm we wszystkich przypadkach. Jednocześnie zacieśniono współpracę z narodem wybranym do tego stopnia, iż Izrael uznał rząd PiS-u za najbardziej sobie przychylny od upadku PRL. Michnika i ogólnie udecki beton, pewnie szlag trafił. Tyle zrobili dla powstania nad Wisłą Izraela-bis, a tymczasem wyprzedziły ich w tym mało zbożnym dziele znienawidzone Kaczory. Panu, Panie Grzegorzu epoka Prawa i Sprawiedliwości zapewne kojarzyć się będzie z bezprawiem i niesprawiedliwością, bo spotkały Pana wyjątkowo perfidne szykany ze strony aparatu państwowego podobne do tych, gdy władzę sprawowała neokomuna. PiS-owscy są także prawicowymi prymusami w dziedzinie tępienia wydumanego antysemityzmu i stąd myślę - ów wredny stosunek do Pańskiej osoby.

Dziękuję za podjęcie polemiki z tym właśnie środowiskiem, gdyż wszelki fałsz z tej strony nosi już dawno znamiona sabotażu i zdrady. Ufam, że opublikuje Pan mój list w swoim biuletynie, odnosząc się do niego obiektywnie. Niech moje słowa będą wyrazem poparcia i zachętą do dalszej polemiki ze światem absurdu.

Z poważaniem
Życzliwy z Lublina


Moja odpowiedź:

W zasadzie zgadzam się z wszystkimi Pana uwagami. Nie jest tylko prawdą, że represje(czy raczej próby ich stosowania) spadły na mnie za rządów PiS (prawdziwe represje spadały na mnie za komuny - teraz to tylko niewinne igraszki i przekomarzania). Nastąpiły one z resztą w tym roku, a więc za władzy "plemiela" Tuska, ministra Ćwiąkalskiego i Schetyny.

Co do Radia Maryja - jest ono oczywiście wykorzystywane przez PiS ale należy zabiegać aby o. Dyrektor przejrzał i zrozumiał, że zasada "Ekstra PiS-orum nulla salus" - (co się wykłada, że poza PiS-em nie ma zbawienia) to droga do nikąd. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że parasol ochronny jaki do pewnego stopnia spełnia PiS wobec Radia jest kuszącym argumentem dla kolaboracji, zaś "wiercenia geotermalne" kosztują bardzo dużo, a Ruch Narodowy nie ma w odróżnieniu od PiS dotacji budżetowych ani możnych przyjaciół. Liczyć należy na uświadomienie słuchaczy metodami "ubogimi".

Myślę, że ten proces już się rozpoczął, a tzw. elektorat Radia Maryja jest w większości (mimo wszystkich swych braków) naturalnym sojusznikiem narodowców i wcześniej czy później to zrozumie. W przeciwnym razie ziszczą się przypowieści Kochanowskiego "że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi". Oby tylko w Ruchu Narodowym wyłonił się silny ośrodek kierowniczy!

Z szacunkiem
Grzegorz Piotr Wysok

22 listopada 2008

Zapomniany 13 grudnia


Godło Polski z lat 1919-1927
__________


Zapomniany 13 grudnia

13 grudnia 1927 a więc rok po przewrocie majowym - rozporządzeniem prezydenta Mościckiego ówczesne władze (zdominowane przez masonów) dokonały zmiany herbu Państwa Polskiego.

W miejsce wizerunku orła nawiązującego do czasów I Rzeczypospolitej - w zamkniętej koronie zwieńczonej krzyżem - wprowadzono orła z dwoma masońskimi pięcioramiennymi gwiazdkami na skrzydłach i otwartej koronie bez krzyża. Była to jak należy przypuszczać swoista demonstracja programu politycznego nowej ekipy wyniesionej do władzy przez zamach majowy Piłsudskiego, a przekuta na czytelny symbol. Oto odrzuca się chrześcijańskie dziedzictwo Polski a w to miejsce wprowadza symbolikę nowoczesną, masońską i laicką. Taki stan rzeczy trwał do 11 listopada 1956 kiedy to rząd emigracyjny zdecydował się dodać do korony krzyżyk nie zmieniając jednak rysunku godła i pozostawiając pięcioramienne gwiazdki - fakt, że nieco w zawoalowanej formie.


Herb R.P. wg wzoru z 1927 r.
__________


W roku 1989 - gdy zdecydowano w kraju o przywróceniu orłowi korony nawiązano (mimo protestu środowisk narodowo chrześcijańskich) do wzoru godła z 1927 roku. Taki stan obowiązuje do dziś.

W chwili gdy los niepodległości i tożsamości narodowej Polski waży się- warto pomyśleć o powrocie do tradycyjnej formy heraldycznej. Na to, że uczynią to obecne władze trudno liczyć dobrze jednak aby przynajmniej środowiska narodowe w swoich publikacjach posługiwały się wyłącznie wizerunkiem orła z krzyżem (6). Będzie to swoista demonstracja a w przyszłości (po zwycięstwie) przywrócimy Królewskiemu Ptakowi jego chrześcijańską koronę. Zmiana wizerunku orła dzisiaj byłaby wyłącznie przysłowiowym kwiatkiem do kożucha.

Grzegorz Piotr Wysok

__________

6) Rzecz ciekawa, że orzeł z krzyżem przetrwał jako znak Wojska Polskiego.

21 listopada 2008

Nie płakałem po Bronku


Wywiad z Eugeniuszem Sendeckim, narodowym demokratą, lekarzem, twórcą TELEWIZJI NARODOWEJ

Blog Grzegorza Wysoka.: Co to jest TELEWIZJA NARODOWA?

Eugeniusz Sendecki.: Inicjatywa warszawskiego środowiska narodowo-demokratycznego, w którym działam od 2000-go roku. Realizujemy materiały telewizyjne i rozpowszechniamy je za pomocą Internetu. Filmy kręcimy najprościej jak to możliwe - za pomocą telefonów komórkowych. Udało się nam pokazać opór środowiska endeckiego przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu, poruszyć bolesny problem popierania PiS-u, kwestię medialnego nadymania postaci masona Bronisława Geremka, opisać bolesną sprawę Profesora Jarosza i parę innych tematów. Zauważyliśmy ciekawą postać Sztuki Narodowej - rzeźbiarza Bartłomieja Kurzeję. Osobą niezwykle ważną dla powstania TELEWIZJI NARODOWEJ jest polityk endecki z Warszawy - Sławomir Andrzej Zakrzewski, najlepszy obecnie mówca polskiego ruchu narodowego.

B.G.W.: Czy jesteście konkurencją dla TELEWIZJI TRWAM?

E.S.: Większość tematów, które poruszamy mogłyby, a wręcz powinny się znaleźć na antenie tego ośrodka medialnego, właściwie - każdej telewizji wiernej Prawdzie i Narodowi Polskiemu. Z przyczyn nie do końca dla mnie zrozumiałych (prawdopodobnie naciski polityczne kardynała Tarcisio Bertone, Szefa Służb Watykańskich dogadującego się z WASP-ami?) wiele tematów niezwykle istotnych nie ma tam jednak miejsca. Nasze działania wypełniają tę lukę. Dla obrony TELEWIZJI TRWAM należy jednak pamiętać, że w innych telewizjach Sprawa Polska jest traktowana jeszcze gorzej.

B.G.W.: Jak robicie TELEWIZJĘ?

E.S.: Działanie internetowej TELEWIZJI NARODOWEJ jest proste - kręcimy komórką ciekawy film o ludziach i polskich sprawach, umieszczamy go na YouTubie lub innej stronie internetowej, pozwalamy komentować każdemu, doprowadzamy do spotkania i porozumiewania się różnych ludzi, środowisk. Przyszłość narodowych (polskich) środowisk politycznych i społecznych to wielkie środowiska, dobrze zintegrowane, posługujące się Internetem, trudne do infiltrowania przez Służby Specjalne, szybko reagujące na każdą prowokację, dające stabilność biegowi rzeczy w Kraju. Ważnym elementem naszej działalności są imprezy.

B.G.W.: Imprezy?

E.S.: Bez imprez nie ma życia politycznego, ani jakiegokolwiek innego. Taką mamy prostą koncepcję, żeby brać żywy udział w masowych imprezach organizowanych w Polsce i kreować własne. Nagrywać swój udział i komentować wystąpienia innych osób. Ciekawy materiał na przykład udało się nam zrealizować z ostatniej pielgrzymki Rodziny Radio Maryja na Jasną Górę, tego dnia w którym zginął Geremek. Udało się nakręcić pięcioczęściowy reportaż z Czeczetkowiczem i Pospieszalskim podczas szczucia Polaków na Rosję ostatniego lipca… Robimy również samodzielne imprezy - prawybory, dyskusyjne spotkania przy herbacie, pikiety przed izraelską, czy rosyjską ambasadą etc.

B.G.W.: Jakie są Pana związki z Lublinem?

E.S.: Studiując działałem w Ruchu Światło-Życie, po studiach na lubelskiej Akademii Medycznej od roku 1995-tego działam politycznie. Spotkałem w tym mieście kolegów - endeków Ryszarda Milewskiego, Grzegorza Wysoka, Czesława Kloca, Mieczysława Krapca, Artura Zawiszę, Leszka Gregorowicza, Piotra Mazura i Arkadiusza Robaczewskiego którzy otworzyli mi oczy na wpływy WASP-owskie, masońskie i antypolskie w krajowej i światowej polityce.

B.G.W.: Co Pan robi w życiu politycznym?

E.S.: Zapisanie się do partii i podjęcie przez osobę narodowości polskiej próby działanie w partyjnych strukturach jest trudne. Opanowanie struktur przez ludzi obcych Polskości jest niebywałe! Wyrzucano mnie z partii trzy razy, a ja za każdym razem - wracałem. Okazywało się, że prześladują mnie systematycznie właśnie ludzie obcy Polskości (działający w strukturach partii narodowych!). Nie dziwię się Im, w końcu żeby rządzić Polską skutecznie - muszą ciągle robić Polakom niby-ruch narodowy, żeby skanalizować naszą narodową aktywność. Ciągle utrzymywać naiwnych gojów w stanie zapatrzenia na obcych Polskości liderów, obce Polskości pomysły, struktury… W sumie zapisywałem się już do trzech partiach politycznych (ZChN, SN, obecnie w LPR). Zauważyłem jednak że wiele też można zrobić poza partiami politycznymi, samodzielnie, z grupą oddanych przyjaciół, w gronie odpornym na manipulację i przenikanie Służb. Robiąc dobre polskie rzeczy poza partią pomagam kolegom partyjnym.

B.G.W.: Czy jest coś lepszego od Ligi Polskich Rodzin na polskiej scenie politycznej?

E.S.: Na razie nie widzę lepszej partii politycznej. Od 2000-go roku konstrukcja polityczna realizowana przez Macieja, Romana i Wojciecha Giertychów jest najtrwalsza. Skupiła pod swoimi skrzydłami liczne środowiska i cennych działaczy endeckich. Natomiast owszem, wiem, że wiele dzieje się poza Ligą, wielu niezłych działaczy zostało wręcz wypchniętych poza partię. Ano - zobaczymy co się będzie działo przed najbliższymi wyborami do Parlamentu UE.

B.G.W.: Czy współpracujecie ze Służbami Specjalnymi?

E.S.: Działamy jawnie. Cała działalność TELEWIZJI NARODOWEJ jest w internecie, nasze imprezy są jawne, legalne, zawsze zgłaszane na policję i do służb miejskich. Wiem skądinąd, że nasze rozmowy telefoniczne i treści przekazywane w formie filmów internetowych są wytrwale przesłuchiwane przez różne Służby. Mi to nie przeszkadza, bo rozumiem rolę Służb w dzisiejszym Państwie. Nic się przed tymi Smutnymi Panami nie skryje przecież. Mają stały dostęp do naszych rozmów telefonicznych, wypowiedzi internetowych, dysków komputerowych etc. Niepokoi mnie jednak anonimowość ludzi porządnych przed… innymi ludźmi porządnymi. Pragnę doprowadzić do sytuacji, w której rzetelną informację o Ruchu Narodowym (polskim) będą mieli nie tylko właściciele Systemu Echelon, ale każdy… działacz endecki szczebla podstawowego. Dlatego między innymi też powstała i działa TELEWIZJA NARODOWA. Drażni mnie jednak uparte prowokowanie mnie i Kolegów przez złośliwych nadgorliwców ze Służb do jakichś zbyt ostrych, łamiących prawo wypowiedzi. Oczywiście nie dajemy się wkręcać w żadne takie sytuacje, ale pozwolę sobie zwrócić się do Panów ze Służb, którzy na pewno przeczytają ten wywiad. - A weźcie się Panowie od TELEWIZJI NARODOWEJ i "Biuletynu pod redakcją Grzegorza Wysoka" od…czepcie!

B.G.W.: Dziękuję za rozmowę i również pozdrawiam Panów ze Służb.

E.S.: Pozdrowienia dla Czytelników "Biuletynu".

Wywiad autoryzowano.

19 listopada 2008

Śmierć prezydenta



Śmierć prezydenta
W rocznicę zabójstwa Gabriela Narutowicza - pożegnanie z mitem

J. E. ks. Arcybiskup Józef Życiński, który ostatnio przeżywać musi męki niczym diabeł z ballady "Pani Twardowska" na skutek przypomnienia jego współpracy z IV Wydziałem SB, w czasie swego dytyrambu (1) z okazji Dnia Niepodległości był łaskaw (po który to już raz?) zaatakować polski obóz narodowy. Tym razem Ekscelencja z wrodzonym wdziękiem przypisał nielubianemu sobie stronnictwu winę za mord jakiego dopuścił się Eligiusz Niewiadomski na pierwszym prezydencie odrodzonej Rzeczypospolitej.

Tak się składa, że 16 grudnia przypada 86 rocznica tego smutnego wydarzenia warto więc (zwłaszcza, że jest dziś moda na wyjaśnianie tajemnic historii - Westerplatte, śmierć Sikorskiego) przyjrzeć się dokładniej kulisom tamtych wypadków. Czy naprawdę rację mają ci, którzy z mordu na Narutowiczu uczynili "bat" na narodowców, czy też prawda wygląda inaczej tak, że nawet "Historykom" (2) i "Filozofom" się nie śniła?

Od lat przyzwyczailiśmy się widzieć tę sprawę w taki oto sposób, że po przegranym głosowaniu w Parlamencie (kandydatem narodowców na urząd Prezydenta był hr. Maurycy Zamoyski) i oborze głosami socjalistów, mniejszości narodowych i zdezorientowanych ludowców masona prof. Gabriela Narutowicza na prezydenta - endecja dostała amoku. Rozpętano przeciw elektowi wściekłą kampanię prasową, wyprowadzono tłumy na ulice, rozgrzano do czerwoności emocje w wyniku czego niezrównoważony artysta, malarz Eligiusz Niewiadomski (oczywiście endek) zastrzelił w Zachęcie prezydenta RP (3).

Tymczasem w świetle skropulatnych badań (4) rysuje się zupełnie inny obraz tej tragedii. Czyn Niewiadomskiego prawdopodobnie nie był przejawem skrajnych, morderczych skłonności obozu narodowego lecz wynikiem przemyślnej i perfidnej prowokacji, która była dziełem obozu piłsudczykowskiego.

Plan i cel spiskowców był bardzo prosty. Zakładali oni (słusznie), że z powodu śmierci Narutowicza spowodowanej przez "endeka" (faktycznie Niewiadomski nie był członkiem żadnej narodowej organizacji) wybuchną w Warszawie masowe protesty i wielkie manifestacje robotników - socjalistów oraz licznych w tym mieście Żydów. Do manifestacji dołączą przygotowane zawczasu bojówki piłsudczykowskie i to one dokonają pogromu polityków i działaczy narodowych obwinionych o "moralne sprawstwo" zabójstwa Prezydenta. Wśród ofiar "spontanicznego gniewu ludu" znalazłby się m. in. gen. Józef Haller, którego już wcześniej próbowano wmanipulować w kierowanie akcją antynarutowiczowską - posługując się grubymi nićmi szytą prowokację policyjną.

Po dokonaniu krwawej rozprawy z narodowcami do akcji miał wkroczyć Piłsudski stając na czele wojska - ukrócić anarchię i bezprawie, jako czynnik rzekomo neutralny i stojący ponad podziałami partyjnymi.

Plan ten genialnie prosty w tym wypadku nie wypalił a to z powodu dwóch osób. Pierwszą był przywódca PPS Ignacy Daszyński, który kategorycznie odmówił swoim partyjnym towarzyszom udziału w "mokrej robocie" i ostro sprzeciwił się zaplanowanej rzezi; (5) drugą gen. Sikorski, który po zabójstwie Narutowicza ujął w ręce stery rządów i uniemożliwił piłsudczykowski zamach stanu i rzeź narodowców. Tutaj być może należy szukać przyczyn śmiertelnego antagonizmu między Sikorskim a piłsudczykami.

Co do samego zabójcy E. Niewiadomskiego, proces, który mu wytoczono był przygotowany i prowadzony bardzo niestarannie. W czasie śledztwa i na rozprawie nie starano się dociec wszystkich okoliczności mogących rzucić światło na faktycznych inspiratorów zbrodni. Ignorowano ważne zeznania świadków. Sam zabójca wziął całą winę na siebie a ówczesne media zrobiły z niego oszołoma i wariata. W istocie Niewiadomski jako były funkcjonariusz kontrwywiadu (dwójki) w czasie wojny 1920 mógł być do zbrodni nakłoniony przez byłych współpracowników. W każdym razie zrobiono wiele aby ułatwić i umożliwić mu dostęp do prezydenta. Ochrona też nie stanęła na wysokości zadania. Znaków zapytania jest bardzo wiele.

Piłsudski osiągnął swoje dopiero w maju 1926 kiedy w wyniku wywołanej wojny domowej obalił rząd Witosa i prezydenta Wojciechowskiego instalując własny system zwany "sanacją" ale to już inna historia.

Nasuwa się mimo woli analogia do późniejszych poczynań tow. Stalina, który podobny mechanizm (zabójstwo Sergieja Kirowa - 01.12.1934 - sekretarza leningradzkiej komórki partii bolszewickiej) wykorzystał do krwawej rozprawy z towarzyszami i rozpoczęcia "wielkiej czystki". Czyżby nasz "geniusz niepodległości" był mimowolnym nauczycielem "umiłowanego przywódcy ludu pracującego i całej postępowej ludzkości"?

Grzegorz Piotr Wysok

__________

1) Dytyramb - z gr. żałosna pieśń kozła na cześć Dionizosa. W przenośni podniosła mowa.

2) Chodzi o prof. KUL Jerzego Kłoczowskiego - TW "Historyk" (okres współpracy z SB 1957-1987) przyjaciela JE ks. Józefa Życińskiego - TW "Filozof" (okres współpracy 1977-1990) zaangażowanego w obronę prof. Kłoczowskiego jak i wszystkich agentów byłej bezpieki z Bolkiem na czele.

3) Do utrwalenia takiej wizji wśród szerokich kręgów przyczynił się w znacznym stopniu film J. Kawalerowicza "Śmierć prezydenta" - zresztą warsztatowo znakomity.

4) Np. J. Giertych "O Piłsudskim", Londyn 1987, rozdział XII.

5) Szczegóły można znaleźć we wspomnieniach polityka PPS Adama Pragiera pt. "Czas przeszły dokonany", Londyn 1966. Pragier uważa, że była to największa w życiu Daszyńskiego zasługa jaką oddał Polsce. Zob. też M. Ruszczyc "Strzały w Zachęcie", Katowice 1987, s. 185-196.

18 listopada 2008

Źle się chłopcy bawicie


Ajajajajaj! A to ci dopiero surpryza! A to obciach! "Śledczy nie mają pewności, czy w ogóle doszło do przestępstwa. Na razie trzeba ustalić czy zostało ono popełnione" - ubolewa p. Paweł Krzemieński z lubelskiego dodatku żydowskiej gazety dla Polaków.

Chodzi o to, że "intensywne śledztwo" przeciw niżej podpisanemu redaktorowi i wydawcy "Biuletynu" utknęło.

Przypomnijmy, że donosiciele z "Gazety Wyborczej" i 1 (słownie jeden) radny złożyli w sierpniu "zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa" (myślozbrodni) polegającej na opisaniu absurdalnych roszczeń majątkowych wysuwanych wobec Polski przez przedstawicieli tzw. "przemysłu holocaust" czyli Światowy Kongres Żydów z centralą w USA oraz historię zabiegów żydowskich zmierzających do budowy na ziemiach polskich tzw. "Judeopolonii" (materiał czysto historyczny i solidnie udokumentowany).

Machina sprawiedliwości (ludowej) ruszyła, przesłuchano świadków, biegłych i... "Na razie trzeba ustalić czy zostało ono (przestępstwo) popełnione".

No tak być nie może! Pan Krzemiński przyzywa więc w sukurs radnego Kamila Zinczuka z SDPL (bermanowcy), który chce redaktora "Biuletynu" zamknąć w psychuszce! Nie dziwi to wcale boć SDPL to przecież kontynuator nieboszczki PZPR (a konkretnie jednej z jej frakcji) - proletariackiej partii typu leninowskiego, która to nie tak wcale dawno nie takie rzeczy z "wrogami ludu" wyprawiała. Były czasy towarzysze!

Pikanterii publikacji "Gazety Wyborczej" dodaje fakt, iż wspomniany artykuł umieszczono tuż obok innego pt. "Siła wolnego słowa" dotyczącego lubelskich opozycjonistów i niezależnych wydawnictw z okresu komunistycznego, w których to działaniach miałem niejaki udział. A zwalczano nas wówczas podobnymi i gorszymi metodami. Trudno o większy przykład obłudy ("obłudy do nieba śmierdzącej") lecz i niezamierzony chyba efekt komiczny.

Tak więc "nil deperandum" dalej robimy swoje, a Państwa zapraszam na moją stroną internetową - http://grzegorzwysok.blogspot.com/, na której na bieżąco będę informował o sprawie.

Następny numer "Biuletynu" ukaże się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.

Grzegorz Piotr Wysok

17 listopada 2008

Radni przesłuchani w trakcie sesji


Radni przesłuchani w trakcie sesji

Po publikacji "Gazety" policja przesłuchała lubelskich radnych, do których regularnie trafiał biuletyn zawierający treści antysemickie.

Radnych przesłuchiwali policjanci w biurze rady miasta. Wysłuchanie 29 z 31 rajców zajęło funkcjonariuszom ponad trzy godziny. - Każdemu z nas poświęcili ok. 10 minut - relacjonuje Kamil Zińczuk, radny SdPL.

Cała akcja to skutek publikacji "Gazety". W sierpniu ujawniliśmy, że do skrzynek radnych w ratuszu regularnie dostarczany jest antysemicki biuletyn. Żaden z polityków nie reagował na treści w nim zawarte. Jego autor Grzegorz Piotr Wysok przedstawia w nim Żydów jako chciwców chcących z Polski wykroić własne państwo. Według wydawcy biuletynu żydowski działacz Ronon Eidelman to prominentny przedstawiciel "przedsiębiorstwa Holocaust", domagającego się od Polski "wypłaty haraczu w wysokości około 65 mln dolarów".

- Takie sformułowania to jedynie chwyt publicystyczny - zapewniał w sierpniu Wysok.

Radni zaczęli się oburzać dopiero, kiedy nagłośniliśmy sprawę. - Po przeczytaniu tych tekstów uznałem, że człowiek, który jest autorem czegoś takiego, musi być chory, dlatego je najzwyczajniej w świecie wyrzucałem - mówi Zińczuk.

Twierdzi jednocześnie, że radni już nie dostają gazetki. Natomiast broszura nadal jest wydawana i rozpowszechniana wśród mieszkańców Lublina. Wysok kolejny numer zapowiada na święta Bożego Narodzenia. Przed prokuratorem odmówił składania wyjaśnień. - Poczekam na zarzuty. Poza tym nie widzę w mojej działalności nic złego - mówi Wysok. W piątek Prokuratura Rejonowa Lublin - Północ otrzymała opinię biegłego w zakresie analizy źródłowej i historycznej jego publikacji. Nie ujawnia jej szczegółów, ani tego, czy według ekspertów pismo zawiera treści antysemickie. Decyzję o dalszym przebiegu śledztwa podejmie prokurator prowadzący sprawę. Śledczy nie mają pewności, czy w ogóle doszło do przestępstwa. - Na razie trzeba ustalić, czy zostało ono popełnione. Sprawca może się liczyć z ewentualną odpowiedzialnością kamą - informuje Marek Zych, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin – Północ.

Paweł Krzemiński

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl

15 listopada 2008

Zaproszenie


28 listopada 2008 r., o godz. 12 w sali CN 107 Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Lublinie dr Sławomir Cenckiewicz wygłosi wykład na temat dokumentów służb specjalnych PRL jako źródeł historycznych.

Autor książki "Sprawa Lecha Wałęsy", przyjeżdża do Lublina na zaproszenie prof. Mirosława Piotrowskiego, kierownika Katedry Historii Najnowszej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Historyk z gdańskiego IPN jest współautorem książki "SB a Lech Wałęsa: przyczynek do biografii", w której opowiada o związkach Wałęsy z esbekami. W swojej kolejnej publikacji "Sprawa Lecha Wałęsy" twierdzi również, że metropolita lubelski Józef Życiński zarejestrowany był jako TW "Filozof".

Serdecznie zapraszamy!