1 kwietnia 2010

Felieton Adama Leksa


Foto:
Wyk. Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - kol. Adam Leks


ROZMOWY KTÓRE MIEWAŁ
KRÓL SALOMON MĄDRY

O Stalinie i nie tylko

13 stycznia 1953 roku całym postępowym światem wstrząsnęła wiadomość o spisku" lekarzy zabójców". Osobnicy ci kompletnie wyzuci z ludzkich uczuć, korzystając z zaufania pacjentów powodowali śmierć chorych w wyniku stosowanej przez siebie terapii. Rzecz działa się w ojczyźnie światowego proletariatu Związku Radzieckim. Zaalarmowane tym stanem spraw różne mściwe miernoty w rodzaju dr Widraszwili oraz ludzie o skarlałym poczuciu własnej godności zaczęli składać donosy licząc, że upieką przy tym ogniu własną pieczeń. Posypały się aresztowania, długotrwałe śledztwa oraz piękne wyroki. Przy okazji odkryto, że owi osobnicy nie ograniczali swojego haniebnego procederu do szkodzenia pacjentom, ale również zajmowali się szpiegostwem. Nie wiadomo jak by to się wszystko skończyło gdyby wkrótce nie odszedł do lepszego ze światów sam twórca tego zamieszania Józef Stalin. O co w tym wszystkim chodziło?

Prawdopodobnie starzejący się, podejrzliwy i nieufny dyktator w przedłożonym mu po wojnie przez radzieckich Żydów projekcie utworzenia na Krymie Autonomicznej Republiki Żydowskiej, dojrzał próbę oderwania od ZSRR kawałka jego terytorium. W ojczyźnie światowego proletariatu wielu lekarzy, prawników, wyższych wojskowych oraz twórców kultury było pochodzenia żydowskiego. Trudno więc się dziwić przerażeniu dyktatora, wszak za jego plecami mógł się dokonać krwawy przewrót. Żaden tyran nie może spać spokojnie, gdyż jego uzurpacja władzy może wywołać chęć powtórzenia tego samego przez innych. Kto wie, czy jego rychliwa śmierć nie została spowodowana właśnie tym faktem, bądź strachem przed staniem się ofiarą jego paranoiczych snów śnionych w malignie. Dlaczego o tym piszę?

Niedawno byliśmy świadkami wydarzenia jak chora z nienawiści Alicja Tysiąc wygrała proces z polskim państwem w Strasburgu, które jakoby zrobiło jej straszną krzywdę polegającą na zakazie usunięcia dziecka. Wraz z podaniem sprawy do Europejskiego Rewtrybunału widać wyraźnie, że z pogorszeniem patrzenia na świat "in oculo" nastąpiło u niej także pogorszenie wzroku duszy. Jednak na tym nie koniec, albowiem "wariat na swobodzie największą klęską jest w przyrodzie", co udowodniła następna sprawa pani Milicji (pardon - Alicji!) tym razem przeciwko "Gościowi Niedzielnemu" z powodu "naruszenia dóbr osobistych" polegających na dopatrzeniu się w jej czynie zamiaru zabicia nienarodzonego dziecka. Na tak ohydną insynuację, która dla większości z nas wydaje się oczywistym stwierdzeniem faktu, sąd w Katowicach zawrzał gniewem straszliwym i skazał pozwanych na trzydzieści tysięcy złotych kary tytułem zadośćuczynienia za "krzywdę". Doliczając do tego jeszcze dwadzieścia pięć tysięcy euro od Rewtrybunału w Strasburgu widzimy, że pani Alicja uzbierała dość pokaźnych rozmiarów majątek. Ponadto redakcja na swoich łamach miała ją jeszcze za to przeprosić. Widzimy zatem, jakie w Polsce mamy troskliwe sądy, które dbają nawet o to, aby nad postawą moralną obywatela nie zawisła nawet jedna chmurka.

Po tak łatwo przeprowadzonych Blitzkriegach nic dziwnego, że owa kobieta odgraża się dalszym podawaniem do sądów nie tyle swoich wrogów, co osób o niej nieprzychylnie piszących, albowiem w wyduszaniu z ofiar pieniędzy uczyniła już swój sposób na życie. Posypią się więc kolejne wyroki zwłaszcza, że mimo pogarszającego się wzroku pani Alicja wciąż pewnie jeszcze odróżnia banknot stu złotowy od 50 złotowego, nie mówiąc już o pozostałych. Jeżeli zaś nie, to inni jej w tym pomogą. I nie chodzi wcale o to, aby na przykładzie p. Tysiąc pokazywać anatomię upadku człowieka. Warto jednak ukazać jak osobiste uprzedzenia, animozje czy chęć niemoralnego zarobku mogą być twórczo wykorzystane w roli tarana przez różnych mocarzy, obce państwa czy organizacje, które nie mogąc działać wprost, muszą posługiwać się takimi właśnie osobnikami, których pewnie prywatnie mają w głębokiej pogardzie, ale "obiektywnie" są dla nich prawdziwą manną z nieba. No, raczej z piekła. Dlatego tacy pomniejsi dzisiejsi Stalinowie będą nadal oddziaływać na ludzkość poprzez plecy takich właśnie skrzywionych indywiduów dopóty, dopóki przez rozbicie więzów solidarności społecznej i umiłowania prawdy nie zrobią z nas swoich niewolników.

Adam Leks
Redaktor "Biuletynu"

3 komentarze:

  1. To chyba nie Alicja Tysiąc, lecz Dwadzieścia Pięć Tysięcy... euro oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem, jeśli by uznać prawo Alicji Tysiąc do odszkodowania, to winno się je egzekwować nie z mojej kieszeni (podatnika), ale z kieszeni sprawcy. A jak można podejrzewać sprawcą zajścia jest mąż pani Alicji, który poprzez swoją nieodpowiedzialność naraził żonę na ślepotę - o ile ona świadomie nie współuczestniczyła w tym procederze. Prawo do seksu nie jest w takim przypadku prawem do wolności działania Alicji Tysiąc, skoro czynność ta mogła powodować jej kłopoty zdrowotne. W związku z tym, że działała nieodpowiedzialnie - to nie polskie prawo jest winne jej ślepocie, ale jej mąż lub jej nieodpowiedzialne postępowanie. Sytuacja, jaką media próbowały naświetlać jest podobna do tej, w której Unia Europejska chce ukarać sprzedawcę noża za to, że ktoś przy jego pomocy popełnił zbrodnię. Nie dajmy się zwariować! Jeśli ktokolwiek ma płacić odszkodowanie Alicji Tysiąc - to jedynym kto powinien to zrobić jest jej mąż!

    Jeżeli w prawie polskim jest tak, że gdy jadę samochodem bez zapiętych pasów, to popełniam wykroczenie za które płacę mandat (za nieodpowiedzialność) - to Alicja Tysiąc winna być teraz ukarana mandatem za uprawianie seksu, bowiem była świadoma zagrożenia jakie może przynieść ciąża. Mandatem wyższym od wysokości odszkodowania jakiego chce od nas - podatników. W ustawodastwie każdego kraju nie wolno bowiem podejmować żadnych czynności, które niosą zagrożenie życia lub zdrowia, a konstrukcja prawa przed takim postępowaniem ma nas - podatników chronić również poprzez czynności represyjne, jak kara wiezienia czy wysokie mandaty. Jeżeli w prawie polskim jest też tak, że gdy popełniam próbę samobójstwa, to popełniam wykroczenie za które idę siedzieć do wiezienia - to Alicja Tysiąc winna być teraz ukarana wiezieniem za uprawianie seksu, bowiem świadoma była zagrożenia jakie może przynieść ciąża i była to czynność podobna do próby samobójczej.
    Tak wiec, żadnego odszkodowania ta kobieta nie powinna otrzymać, a za swoje postępowanie i szarganie polskiego imienia na scenie międzynarodowej dodatkowo ukarana! Próba obciążenia lekarzy swoim brakiem nieodpowiedzialności i skutkami za nie jest po prostu typowym odwracaniem kota ogonem - i biciem piany przez głupie feministki. Nie dajmy się zwariować, jeżeli odrobina logiki ma pozostać w naszym życiu - a tej coraz mniej jak widać z takich rozpraw sądowych. Ps. Lubię Pańskie artykuły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafne spostrzeżenia. Nic dodać, nic ująć. Szkoda tylko, że sądy w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej w ten sposób nie rozumują. Wszystko u nas takie jakieś politycznie zaperzone. Brak w tym rzymskiej rozwagi i greckiej logiki. Zamiast tego pojęciowy i kulturowy marksizm. Ten natomiast jest tylko pomocny w walce klas, czy w egalitaryzmie społecznym, czyli kanonizowanej nienawiści oraz zawiści wobec lepszych od nas. Ps. Dziękuję Panu za miłe słowa.

    Adam Leks

    OdpowiedzUsuń