16 kwietnia 2010

Adam Gmurczyk: "Spór o pietruszkę"

Zamieszczamy ciekawy artykuł p. Adama Gmurczyka - absolwenta Akademii Teologii Katolickiej, publicysty i prezesa nacjonalistycznej partii Narodowe Odrodzenie Polski. Z uwagi na to, iż każda autorska publikacja korzysta z ochrony prawnej Prawa Prasowego, uzyskaliśmy ustne potwierdzenie zgody na wykorzystanie poniższego materiału.

Tadeusz Zieliński



Na zdjęciu -
Roberto Fiore (Forza Nouva)
i przewodniczący NOP Adam Gmurczyk
(drugi od lewej)


Spór o pietruszkę

Nie należałem, ani nie należę do wielbicieli Lecha Kaczyńskiego. Pomijając właściwą uczestnikom liberalnej gry skłonność do bawienia się losami kraju dla zaspakajania własnych, źle ukierunkowanych ambicji, pozostanie on dla mnie na zawsze tym, który swoim podpisem pod Traktatem Lizbońskim na długo pogrążył Polskę w niewoli brukselskiej. Zginął śmiercią tragiczną, pochylam więc głowę w modlitwie za spokój duszy jego i innych ofiar katastrofy. Jednak nie brałem i nie zamierzam brać udziału w ogólnonarodowej debacie, która przybrała wymiar bazarowy, nad słusznością czy też jej brakiem pochowania Lecha Kaczyńskiego na krakowskim Wawelu. Od kiedy bowiem pod groźbą zabójstw wymuszono na władzach kościelnych złożenie tam zwłok Józefa Piłsudskiego, symboliczne znaczenie Wawelu zmarło śmiercią tragiczną. To piękny zabytek, znak naszej dawnej chwały. I na tym kończy się jego rola.

Żyjemy w czasach zdeprecjonowanych symboli: historyczne ordery, nadawane za wybitne zasługi dla kraju produkowane są masowo w cenie metalowych blaszek, a historyczne miejsca stają się miejscem potyczek wyborczych. Pod władzą demokracji, wolności i postępu każde sacrum traci swoją moc twórczą. Żyjąc w takiej a nie innej rzeczywistości nauczmy się w końcu rozróżniać sprawy istotne od nieistotnych. Kaczyński spocznie na Wawelu, bo taka jest wola polityczna zarządzających Polską. I cóż z tego wynika? Tyle tylko, że zwłoki jego będą tam sobie leżeć. Wielkości człowieka nie mierzy się bowiem miejscem pochówka - w dzisiejszych czasach świadczy to jedynie o dobrych znajomościach. Losów Polski to nie zmieni, nie zlikwiduje konieczności zwalczenia "dziedzictwa" zarówno Kaczyńskiego, ale także i innych Tusków tego świata. Przeciwników zaś "opcji wawelskiej" uspokajam: Kaczyński w tym miejscu będzie żywym tematem jedynie dla przewodników turystycznych. Zwolennikom zaś przypominam: o wielkości człowieka świadczy nie to, gdzie złożono jego ciało, ale jakim człowiekiem był, a w wypadku "męża stanu", co wniósł do dobra wspólnego.

Adam Gmurczyk

7 komentarzy:

  1. Gmuczyk jest drugi od prawej, a nie od lewej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A po lewej stoi Pan Roberto Fiore, który w 1980 r. przyjechał do Wielkiej Brytanii, uciekając przed włoskimi śledczymi, prowadzącymi postępowanie w sprawie dokonanego przez działaczy faszystowskiego ugrupowania Nuclei Armati Rivoluzionari (NAR) zamachu terrorystycznego na dworcu kolejowym w Bolonii. Wkrótce został zatrzymany przez funkcjonariuszy Scotland Yard i za cenę niedopuszczenia do ekstradycji do Włoch został współpracownikiem brytyjskiego wywiadu Secret Intelligence Service. W 2007 został dyrektorem CL English Language - szkoły językowej dla zagranicznych studentów, a w maju 2008 objął mandat europosła, zastępując Alessandrę Mussolini, wybraną do krajowego parlamentu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja podobnie jak pan Gmurczyk nie jestem fanem PiS-u, ani żadnej innej partii w sejmie. PiS jedynie mogę traktować jako alternatywę wobec PO albo SLD.

    OdpowiedzUsuń
  4. Teksty Adama Gmurczyka jak zwykle zabawne...

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy wszyscy są wrogami, a milczeniem pomija się faktycznych sprawców polskiej tragedii, jest źle. Czyżby autor to także salonowiec reżimu judeo-polonii?

    OdpowiedzUsuń
  6. Gmurczyk jest pomiędzy, a nie drugi od prawej :)

    OdpowiedzUsuń