7 sierpnia 2009

Pieśń o Chaczanowie

Relacja naocznego świadka tragicznych wydarzeń na południe od Lwowa,
podana w formie wierszowej pt. "Pieśń o Chaczanowie" (pisownia oryginalna w
języku polskim mieszana z wymową ukraińską). Poniżej prezentujemy jedynie fragmenty, cały wiersz liczy trzydzieści trzy zwrotki -

Proszę posłuchajcie o
wyroczne słowa
Co się stało wieczór
w naszym Chaczanowie
Nie jest to rzecz kryta,
lecz w okrutny sposób
Jest zamordowany
siedemdziesiąt osób

Proszę posłuchajcie
o smutnej nowinie
Co się stało wieczór
w dziewiątej godzinie.
Był to smutny wieczór
trzeciego lutego, gdy
zamordowano nie tylko jednego

Była to noc smutna,
księżyc jasno świeci
Z czterech stron wsię naszej
jakoco leci. Gdy pod wsią
stanieli, rakiety puszczałij
Zaraz w tym momencie
cała wieś się pali.

Nie było ratunka nie żadnyj
pomocy, tylko jęk żałosny
wśród tej ciemnyj nocy.
Znów był płomienijny jakiś
głos krwawy. Matka, syn i córka
już zamordowany



1 sierpień 2009 r.

Gdy podczas wycieczki do Lwowa i okolic zorganizowanej przez księży Selezja-
nów, wraz z kolegą zwiedzaliśmy zabytki kultury polskiej (zamki, kościoły, osady pol-
skie) podeszła do nas miejscowa Polka, starsza już kobieta i przekazała nam ory-
ginalny zapis tego wiersza-pieśni, który był napisany przez naocznego świadka zagła-
dy wsi Chaczanów, panią Barbarę z Węgrzynowskich Głowacką. Osoba ta, ranna,
własną krwią opisała te wydarzenia w ukryciu przed Ukraińcami. Kobieta ta była w ogromnym szoku. Chciała ten opis zostawić potomnym. Jej dalszy los pozostał nieznany.

Wydarzenia na Wołyniu były wielokrotnie opisywane. Metody mordów wskazują na
niski poziom rozwoju człowieka - istoty sprzed kilkuset tysięcy lat. Barbarzyństwo to nie ma równych w świecie. Świadczy to o niedorozwinięciu - mongolizmie tych mor-
derców. Gdy w internacie szkoły średniej mieszkałem z sześcioma Koreańczykami - ich zachowanie było podobne (tylko jeden nadawał się do tzw. "rodziny proletariackiej"
w PRL-u), a także o braku odwagi, gdyż tylko w gromadzie, uzbrojeni, napadając
z zaskoczenia na bezbronnych dzieci i starców czuli się mocni.

Następna sprawa to "błogosławieństwo" przez "popów" (nie mylić z Batiuszką).
Gdzie wiara w Boga Wszechmogącego? Ukraino - nigdy nie będziesz "samostiejna"! Mam także przyjaciół na Ukrainie. Jest to nowe pokolenie niezbyt liczne. Oni twierdzą: "u nas niet gospodara" i potępiają mordy na niewinnych Polakach, którzy
byli ich sąsiadami, kolegami i nic złego nie zrobili. Byli tylko Polakami. Nie broniłbym tych, którzy nami rządza od 20 lat gdyby Ukraińcy ich tak potraktowali jak naszych
w 1943 roku.

Następne zagadnienie to kobiety polskie, które wychodziły za mąż za Ukraińców. Uzasadnia ten fakt częściowo sąsiedztwo, pomieszanie ludności na Wschodzie Polski. Ale obecnie ileż Polek wychodzi za mąż za obcokrajowców z Azji (Pakistan) czy
Afryki Północnej. Ile rozczarowań je spotkało, gdy wyjechały z dziećmi do kraju po-
chodzenia mężów. Różnice religijne, kulturowe, obyczajowe, a nade wszystko cywilizacyjne. A trzeba było wcześniej poradzić się: ojca, brata, księdza a nie koła feministek. Wiele z nich uratował detektyw Rutkowski. Oj, mądra Polka po szkodzie.

Matko Polko! Wiele od Ciebie zależy, dla kraju, rodziny. Możesz dużo dobrego zro-
bić. Na początek odrzuć tę nową modę: zmień mini spódniczki te do kości ogonowej na długie, bliżej kolan - nie prowokują złych mężczyzn. Zakryj gołe pępki - unikniesz na starsze lata chorób nerek, korzonków nerwowych i innych, i co ważne! Nie będą na-
zywać Was "ptasimi móżdżkami"! Jesteście najpiękniejsze w Europie patrząc na Was od góry.

Obecnie Ukraina też nas "wspomaga" podrzucając nam kobiety "tirówki", różnych gangsterów, mafie itp. A my Polacy dla Niej dobre serca: kupujemy od nich zboże po-
mimo, że własnego u nas dostatek. Przyznajemy im doktoraty honoris causa, han-
dlujemy z nimi, kupujemy od nich skażony spirt itp. Oni zaś organizują prowokacyjne rajdy szlakiem Bandery. Czy tak buduje się dobrosąsiedzkie relacje?

Pozostańmy wszyscy z Bogiem!

Mieczysław Waręcki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz