16 grudnia 2015

11 listopada i walka z faszyzmem


Rok temu ponad dwieście osób
wzięło udział w manifestacji Obozu Narodowo-Radykalnego
w Lublinie

Felieton Adama Leksa

Janusz Gajos w satyrze pt. "Kronika straży pożarnej" przytacza sposób, jak walczyć o tolerancję - "a my som za tolerancyjom. Ino oni nie chcą nas słuchać.1926 - Dalij nie chcą nas słuchać. 1927 rok - Podpalilim im obory. Niech sie uczom szanować cudze poglondy" (pisownia oryginalna). Podobny sposób rozumowania prezentuje tzw. Antifa, czyli następny ciąg pokoleń stalinowców - ormowców, która z dziedzicznej już chyba głupoty, po raz drugi usiłowała zablokować pochód Marszu Niepodległości AD 2011. Jesteśmy świadkami narodzin nowej świeckiej tradycji, albowiem wątpię aby Antifa już sobie odpuściła. Pamiętając jednak o przykazaniu aby nigdy nie kochać indywidualnie, na marsz 11 listopada zaprosiła teutońskich "antyfaszystów", których hufiec czelny w liczbie 100 osób przybył do Warszawy aby "wespół w zespół" nie dopuścić pod pomnik Romana Dmowskiego - jego zwolenników. Każda akcja rodzi jednak reakcję, więc w tym roku jego zwolenników było wyjątkowo dużo co z kolei spowodowało, że - "jest bardzo ładnie na świecie" jak w "Ziemi Obiecanej" mówił Dawid Halpern: "bo z tego robi się ruch" - notabene niezwykle pomocny w pisaniu przez redaktorów "Gazety Wyborczej" płomiennych artykułów, obwieszczających urbi et orbi, jaki to u nas szaleje szowinizm. Wszystko więc wskazuje, iż każdy ma w tym jakiś interes, włącznie z policją, co znowuż powoduje, że powoli robi się u nas jak w Ulsterze. Teraz przynajmniej wiadomo co miał na myśli premier Donald Tusk mówiąc niegdyś, iż będziemy mieli w Polsce Irlandię. Nie sprecyzował jednak którą. Jestem przyzwyczajony, iż pewnym środowiskom wszystko kojarzy się z du..., to znaczy "faszyzmem" ale w tym całym zamieszaniu zastanawiająca jest postawa policji, która nie wszystko, ale w każdym bądź razie zrobiła bardzo wiele, aby sprowokować demonstrantów do większej rozróby. Jak więc inaczej można nazwać wyręczanie lewaków w blokowaniu drogi, polewanie demonstrantów wodą oraz apele o nie łamanie prawa. Ale przecież udzielenie pozwolenia na przemarsz, a później jego blokowanie nie jest chyba niczym innym jak jego łamaniem, a raczej ponurą z niego kpiną. A może komuś zależało na sprowokowaniu zamieszek? W każdym razie popis policji był tym razem nie udany. Bilansem strat okazał się wóz transmisyjny TVN-u stacji telewizyjnej kroczącej na czele obozu sił postępu oraz świetlanej przyszłości, któremu widocznie Ciemnogród nie może darować tego ideowego zaangażowania. Obsługa wozu w porę salwowała się ucieczką, co wskazuje na to, że dziś już nikt nie chce za coś brać cięgi a cóż dopiero umierać będąc nawet pracownikiem TVN-u. Co to to nie! Taki brak profesjonalizmu byłby po prostu nie do pomyślenia. TVN więc dalej nie będzie miał swych świętych patronów męczenników, nie licząc oczywiście dziennikarki Moniki Olejnik. Wzruszyła mnie natomiast ich ufność w stosunku do tych, którzy w swoich programach zazwyczaj lubią strofować i pouczać, mając ich za wsiowych głupków. No cóż, okazuje się, że nie tylko w cyrku lwy próbują zagryźć swoich treserów. W tym roku ilość osób biorąca w pochodzie była znacznie większa niż rok temu i jest to chyba stała tendencja zwyżkowa. Wbrew temu bowiem, co się pisze, przybywa ludzi, którzy wobec nachalnej pro unijnej urawniłowki chcą zademonstrować swoją odrębność oraz też to, iż bycie Polakiem wcale się nie przeżyło, lecz nawet w obliczu czynienia z nas ludzi sowieckich, staje się nakazem chwili. Cóż, dla jednych Święto 11 Listopada pozostanie świętem niepodległości, a dla innych - walki z faszyzmem. I tak już chyba pozostanie.

Adam Leks
red. "Biuletynu"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz