4 grudnia 2015

Adamaszek zeznaje

Felieton Adama Leksa

Minęła kolejna rozprawa Grzegorza Wysoka z donosu "Gazety Wyborczej" w Lublinie. Główny delator z ramienia tego geszeftu redaktor Karol Adamaszek zeznawał w sądzie. Z jego opowieści wynikało, że on jako płomienny obrońca uciśnionych, po przeczytaniu jednego z numerów "Biuletynu" Grzegorza Wysoka, zawrzał gniewem i od razu poleciał na komisariat policji sprawdzić, czy aby już zajęli się tym arcygroźnym przypadkiem antysemityzmu, rasizmu oraz Bóg wie czego jeszcze. Wiadomo przecież jak to Żydom w Polsce się źle dzieje. Tak strasznie źle, że gdyby nie osobiste zaangażowanie Karola Adamaszka mogłoby dojść do znacznie czegoś gorszego, choć dokładnie nie wiadomo czego. W niewygodnych sytuacjach zasłaniał się brakiem pamięci (ach, ta pamięć młodych bojowników!) i wyraźnie kluczył. Widocznie z biurka redaktorsko-delatorskiego wszystko wygląda inaczej. Bo łatwiej. Nie ma to jak kapować z domowych pieleszy. I na podwyżkę pensji, a i na premię można liczyć. A tutaj nie dość, że można coś chlapnąć, to jeszcze za friko. No tak, redaktor Adamaszek nie pisze/mówi na darmo i za darmo, co widać po sprawie. A może tylu "nadał", że mu się już wszystko plącze? W każdym bądź razie wschodząca gwiazda konfidencyji lubelskiej dziś nie popisała się. Takich "Gazeta Wyborcza" ma pracowników! Kapusie w rangach redaktorów. Albowiem sam naczelny redaktor Michnik jest odwrotnością króla Midasa. Czego się dotknie, zamienia w gówno. Zasnęliśmy w PRL, zaś obudziliśmy się w III RP. Obudziliśmy się? Nie "Otake Polskie" przecież walczyliśmy.

Adam Leks
red. "Biuletynu"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz