11 grudnia 2015

Jedwabniki wciąż aktywne

Felietony Adama Leksa

"Nieznani" sprawcy zdewastowali obelisk w Jedwabnym. Jak zwykle przy takich okazjach solidarnie rozgdakały się polskojęzyczne media na temat przybierających na sile aktach szowinizmu, wandalizmu, nazizmu etc,etc. Dostało się nawet zamazywaczom litewskich nazw miejscowości, jakby Litwini byli naprawdę miłującymi ludzkość gołąbkami pokoju. O zamazywaniu przez nich polsko brzmiących nazwisk nikt już nawet nie wspomniał. Przypomina to historię z napaści na radiostację w Gliwicach, gdzie poprzebierani w polskie mundury Niemcy nadali w naszym języku komunikat, iż radiostacja znajduje się w polskich rękach. Powyższy incydent został natychmiast wykorzystany przez niemiecką propagandę jako główny "dowód polskich prowokacji". "Ten zrobił kto na tym skorzystał" - jak mawia rzymskie przysłowie, więc gdy brak ujętych sprawców, trzeba korzystać z powiedzeń tego arcymądrego ludu. Dwadzieścia lat temu amerykańskie organizacje "przemysłu holokaustu" odgrażały się, że gdy nie spełnimy ich żądań, Polska będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. Nie dziwmy się zatem, że takich Gliwic wciąż przybywa jak grzybów po deszczu. Antypolska kampania szkalowania naszego kraju w celu wyciśnięcia zeń szmalu jak widać wchodzi w decydującą fazę, dlatego zamorscy specjaliści od fajerwerków niejedną nam jeszcze zgotują niespodziankę. Ale póki co radziłbym koło ambasady Izraela w Warszawie ustawić kamerę. Wszakże przyjaciele nie powinni mieć nic do ukrycia. Prawda?


Walka klasowa się zaostrza

Jak to historia w ten lub inny sposób lubi się powtarzać. Właśnie słuchając lokalnego radia dowiedziałem się, że komitet wyborczy red. Janusza Korwina Mikke nie został zarejestrowany. Przypomina mi to spiżowe słowa klasyka niegdysiejszych powiedzeń Józefa Stalina, że w miarę postępów socjalizmu walka klasowa się zaostrza oraz nie ważne kto jak głosuje, tylko kto liczy nasze głosy. I nie ma znaczenia, że do właściwych wyborów jeszcze daleko (choć na cuda nad urną zapewne też przyjdzie czas) albowiem w ten właśnie sposób państwowa komisja wyborcza w czystej formie wpłynęła na wynik wyborów, gdzie na polu walki zostały tylko partie tej jednej, niepowtarzalnej mono partii, których istnienie jest gwarancją, że nic się nie zmieni. Wszystko bowiem już zostało zadecydowane z góry, teraz zaś chodzi, aby politykę (oczywiście jak zawsze nieomylną), skierować do mas. PRL - restituta w pełnej krasie. Aby jednak demokracji stało się zadość, na plakatach wyborczych tak licznie rozlepianych po ulicach, straszą twarze "naszych" znanych kandydatów razem ze swoimi młodszymi zmiennikami, którzy nie marnując czasu zaczęli już sobie wydeptywać ścieżki. Będą jak znalazł gdy ich starsi towarzysze tak się postarzeją, że będą podobni do Leonida Breżniewa, albo gdy podpadną kierownictwu partii, albo gdy Pan Bóg straciwszy cierpliwość zawezwie ich z tego padołu, ewentualnie nieopatrznie wejdą do jakiegoś samolotu, co też na jedno wychodzi. Szczerzą oni zęby jakby nic sobie nie robiąc z naszej bezsiły, natomiast dym kadzideł płynący z ich czczych obietnic wysoko unosi się ku niebu. I co z tego będzie? Jak zwykle okaże się, że po wyborach nawet nie będą w stanie po sobie posprzątać. Papiery z ich wizerunkami i nic nie wartymi obietnicami, jeszcze długo będą się walać po ulicach. Aż nastanie czas na nowe, i to bez wyboru wybory. I tym optymistycznym akcentem, zarezerwowanym tylko dla niewolników kończę swoje wybory, tj. oczywiście rozważania.

Adam Leks
red. "Biuletynu"

kliknij:

dr Wieluński w lubelskim KiK


Prosimy o pomoc w zbieraniu podpisów na naszego kandydata do Senatu dr Jerzego Wieluńskiego z Lublina. Dr Wieluński jest magistrem chemii oraz doktorem politologii (temat jego pracy doktorskiej "Uwarunkowania separatyzmu narodów europejskich pod obcą władzą"). Wybitny poliglota oraz tłumacz. Swobodnie posługuje się piętnastoma językami obcymi, tłumaczył z ponad 100. Autor kilku książek (m.in. "Ściśle tajne sny o wolności. Narody w kręgu niemieckiej kultury oraz gospodarki", "Ludobójcze skutki Unii Europejskiej") i bardzo wielu artykułów w Polsce oraz za granicą. Publicysta "Nowego Przeglądu Wszechpolskiego" - pisma założonego przez śp. prof. KUL Czesława Blocha. Doprowadził w 2002 r. do zaproszenia na KUL brytyjskiego ekonomisty i eurosceptyka Rodneya Atkinsona (prywatnie brata wybitnego aktora brytyjskiego Rowana Atkinsona - znanego z komediowej roli Jasia Fasoli). Osobę dr Jerzego Wieluńskiego rekomenduje pani prof. Barbara Jedynak z UMCS.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz