21 grudnia 2015

Wysok a sprawa dr Davida Duke'a

Jak informowały żydowskie media, znany amerykański działacz antysyjonistyczny David Duke został aresztowany na terenie Niemiec, gdy jechał na konferencję zorganizowaną przez środowisko tamtejszych nacjonalistów. Dr Duke został wypuszczony po czterdziestu ośmiu godzinach trzymania w odosobnieniu oraz natychmiastowo przewieziony poza granice kraju. Stanowisko policji w mieście Kolonia brzmiało, że Duke "nie miał prawa być w Niemczech ze względu na ponoć rzekomy zakaz wjazdu do... innego, ściśle nieokreślonego kraju (!)". Minister sprawiedliwości również miał swój dzień szczerości, potwierdzając niejako, że całe zamieszanie było robotą reżimu. Większości Czytelników "Biuletynu" zapewne zna postać doktora Duke’a. Jeśli komuś jest on wciąż nieznany, to zachęcamy do przeczytania poniższego artykułu.

Tadeusz Zieliński

__________

Proces o "antysemityzm" Wysoka a sprawa dr Duke’a

29 listopada 2011 r.

Wbrew temu co nam się wydaje sądy w Polsce nie osiągnęły jeszcze dna bezprawia. Choć sądy karne nie spełniają wymogów konstytucyjnych (co też udowodnił Bogdan Goczyński, za co system się na nim mści), chociaż zlikwidowano ławy przysięgłych, choć utajnia się rozprawy jak za najgorszej komuny, chociaż skazuje na podstawie dowodów niewinności, to są jeszcze przypadki, jak u zaskarżonego Grzegorza Wysoka, świat może się dowiedzieć o tym, co się dzieje na sali sądowej. Jestem jednak pewien, że gdyby pan Grzegorz nie miał poparcia społecznego to już by siedział z wieloletnim wyrokiem. Nazwiska świadków mówią za siebie. Wreszcie przestaliśmy się bać terroryzowania nas i zastraszania przez ludzi niegodnych miana Polaka, w końcu z otwartą przyłbicą stajemy naprzeciw wrogom wartości chrześcijańskich oraz wolności. Brawo panie redaktorze S. Michalkiewicz wraz z innymi zaznającymi na korzyść Grzegorza Wysoka świadkami! Ludzie, którzy chcą nas zastraszyć, tchórze, którzy chcą wykorzystać chory system do nękania patriotów sami powinni zacząć się bać. Czas wyalienować drani, zbojkotować wszystko co ma do czynienia z niszczeniem wolności słowa czy też ludobójstwem, bo właśnie z tym mamy dzisiaj do czynienia. Oni usilnie próbują postępować z odgórnie wytyczoną polityką gradualizmu, tzn. powoli zaciskać nam pasa, aż nie zauważymy, że nie mamy czym oddychać. Tzw. "antysemityzm" jest tylko testem, na ile Polacy dadzą się ubezwłasnowolnić w swoim dociekaniu prawdy. Czy prawda jest rozpatrywana, czy podjęcie tematu niecnej roli niektórych Żydów w historii Polski, samo w sobie jest karalne? Jeśli tak, to czy mamy rozumieć, że Żydom wolno wszystko? Przecież takie podejście do wolności najbardziej uderza w samych Żydów! Naraża ich na inwigilację ze strony kryminalistów i wszelkiego rodzaju gangsterów, którzy pod płaszczykiem bycia Żydami będą mogli do woli oszukiwać, kraść i mordować. Takiego nawet nie zaskarżysz, bowiem chronić go będzie zbroja "nietykalnego" Żyda.

Piszę to z całą świadomością zagrożenia, bowiem miałem sam z tym do czynienia w USA, gdzie wraz z grupą odważnych osób zaczęliśmy demaskować oszustwa i zbrodnie dokonywane na Polonii. Były to oszustwa na ludziach w podeszłym wieku, którzy stracili zdrowie pracując w firmach sprzątających albo też domach opieki. Nie mogli uzyskać odszkodowania z firm, w których pracowali na skutek pracy skorumpowanych adwokatów, którzy prowadzili im sprawy o odszkodowanie. Były tam afery związane z aplikacjami na zielone karty, gdzie tysiące ludzi zostało oszukanych na miliony. Brała w tym udział popularna polskojęzyczna gazeta, która reklamowała oszustów jako godnych zaufania przedstawicieli. Były to sprawy o morderstwa, za którymi kryli się renomowani działacze polonijni z ubecką przeszłością, sięgającą jeszcze 1968 roku. Owszem, napsuliśmy im krwi, publikując materiały filmowe na YouTube oraz rozdając setki taśm wideo z tymi nagraniami. Do dzisiaj one krążą i psują biznesiki agenturze. Owszem, dostało nam się cywilnym procesem sądowym (w USA publikacje są chronione wolnością słowa), które ciągną się już przez ponad 8 lat. W sprawie, która jest jeszcze nierozstrzygnięta tylko dlatego, gdyż skorumpowany adwokat, który nam ją założył, co chwilę składa coraz to nowy wniosek jednym z pierwszych był właśnie zarzut o antysemityzmie. Pan Andrzej Kamiński stwierdził, że decyzja sędziego o nieuznaniu jego zarzutów może szybko zakończyć sprawę, dlatego zarzucił nam antysemityzm w naszych publikacjach. Cóż było według niego antysemickiego? A to, że poprosiliśmy publicznie osoby mieszkające w Izraelu o kontakt z mieszkającą tam jego matką i nagranie z nią wywiadu. I to według Kamińskiego wystarczyło tylko, aby nam zarzucić antysemityzm. Włoski sędzia Saitta podsumował to tylko jednym zdaniem: "Nie bądź pan śmieszny, panie Kamiński". I tak powinno być w sprawie Grzegorza Wysoka - sędzia powinien na pierwszej rozprawie tak zareagować i oddać skargę oskarżycielowi.



Foto:
dr David Duke - obrońca praw białego człowieka
podczas kampanii wyborczej na
gubernatora Luizjany

To nie jest jednak śmieszne. Od 2003 r. w USA procesy o "antysemityzm" też wyglądają inaczej, wyroki kwalifikowane są jako "przestępstwa nienawiści", kary są 3-krotnie wyższe niż za podobne czyny bez tej kwalifikacji. I jak pokazuje niedawny film "Zniesławienie", że antysemityzm praktycznie nie istnieje to istnieje natomiast zrozumiały opór wobec rasizmu i kryminalnego syjonizmu, który ma bezpośrednie powiązania z nazizmem. Ten temat porusza także Grzegorz Wysok, należy się więc zastanowić komu to przeszkadza i dlaczego? Dlaczego uderza się w ten sposób w niewinnych Żydów, którzy poprzez takie procesy stają się obiektami nienawiści? Kończąc wspomnę jeszcze o ostatniej ofierze syjonistycznych łapanek na "antysemitów", tym razem w Niemczech. Chodzi o doktora Davida Duke - obrońcę praw białego człowieka. Przyjechał on na zaproszenie grupy patriotycznych Niemców, którzy chcieli usłyszeć co David Duke ma do powiedzenia na temat tego, co się dzieje aktualnie w Europie. Niestety, został on aresztowany przed samym wystąpieniem, zaś uczestnicy konferencji byli terroryzowani przez "niemiecką" policję. Okłamywano ich, że spotkanie zostało odwołane. Mimo terroru policyjnego odbyło się, co w warunkach totalitarnych Niemiec było wielkim sukcesem. Czyli bardzo podobny scenariusz do wydarzeń w Warszawie 11 listopada. Duke nie opisuje dokładnie za co go aresztowano, lecz z doniesień wiadomo, że prawdopodobnie za poprzednie wystąpienia takie jak w Pradze, które według władz niemieckich były "antysemickie". Wypuszczono go, jednak sprawa została założona i dr Duke zamierza teraz walczyć ze skorumpowanym wymiarem sprawiedliwości. Warto więc pilnie śledzić jak ta sprawa się rozwinie szczególnie, że realizowane są plany scalenia Europy oraz podporządkowania jednemu systemowi "prawnemu". Nietrudno się domyśleć jaki będzie to system.

Czy Duke jest antysemitą? Znam jego wystąpienia na YouTube, czytałem kilkanaście artykułów. Dr Duke skupia się na ludobójstwu, jakie jest obecnie dokonywane na niemal wszystkich rasach. Jako człowiek biały pochodzenia europejskiego, głównym celem jego obaw jest nasza rasa. Nie jest to dowodem na rasizm, który mu się też zarzuca. Duke w młodości był członkiem Ku Klux Klan, nie zaprzecza temu, wiele razy wyjaśnił, że był to błąd młodości. Pamiętajmy, że był ona także znanym politykiem, m.in. kandydatem na prezydenta USA oraz parlamentarzystą kongresu w Luizjanie. David Duke jest też naukowcem, w 2005 r. otrzymał doktorat na Ukrainie za pracę zatytułowaną "Syjonizm formą etnicznej supremacji" ("Zionism as a Form of Ethnic Supremacism"). Zaś co do zarzutów o antysemityzm Duke jest krytyczny wobec Żydów, czasem posługuje się też określeniem "syjoniści". Jednak zawsze zwraca uwagę, że nie jest to generalizowanie zarzutów do wszystkich wyznawców judaizmu. Głównym "winowajcą" dokonywanych na ludzkości zbrodni byli i są według Davida Duke’a rasistowscy syjoniści. Widać, że takie podejście do sprawy jest niewygodne totalitarnym władzom Niemiec, co dowodzi kto w tym kraju rządzi. Tak jak w przypadku Grzegorza Wysoka, tak w przypadku dr Duke’a najbardziej ucierpią niczemu niewinni Żydzi, którym przypisze się rolę w zniewalaniu ludzkości. Powtarza się historia sprzed wojny, gdy w nazistowskich Niemczech, kryzysem oraz wszelkim złem obarczono właśnie Żydów. Tymczasem prawdziwi winowajcy, którzy ukrywali się za placami A. Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa spokojnie sobie żyli przez całą wojnę w nazistowskich Niemczech, mimo pochodzenia żydowskiego. Mowa tu oczywiście o satanistycznych rodzinach Illuminati, takich jak Rotszyldzi, Warburgowie, Oppenheimerowie, którzy sponsorowali obie strony konfliktu. Pamiętajmy, że to oni byli zwycięzcami i to oni decydują o tym co się obecnie dzieje.

Źródło:
monitorpolski’s blog

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz